wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Posts tagged ‘sukces’

Niezbędny czynnik do osiągnięcia sukcesu w każdej dziedzinie życia

Niezbędny czynnik do osiągnięcia sukcesu w każdej dziedzinie życia

Reklamy

Kłamstwo

Czym jest kłamstwo? Czy kłamią częściej kobiety, czy mężczyźni?

Udowodnione jest, że kobiety potrafią lepiej kłamać od mężczyzn, ale… to politycy są największymi kłamcami.

Ludzie kłamią, aby osiągnąć konkretną korzyść, czy to materialną, czy polityczną. Manipulacja nie ma nic wspólnego z kłamstwem, jednakże to ona pomaga kłamcom w uzyskaniu poparcia, np. tego politycznego lub materialnego.

Nieuczciwi handlowcy i politycy zaszufladkowali słowo „manipulacja” w gronie negatywnych znaczeń, a manipulacja służy przede wszystkim do dobrego wychowywania i kształtowania świadomości człowieka.

Kto zatem kłamie i dlaczego, i jak rozpoznać taką osobę?

Ciekawostka 3

Oto trzy skrócone wersje pochodzenia powiedzenia „Kłamstwo ma krótkie nogi”, usłyszane od profesorów historii.

Pierwsza wersja

W dawnych czasach obcinano wojownikom kończyny dolne (około 20 centymetrów poniżej kolana), kiedy okłamywali swoich dowódców lub uciekali z pola bitwy. Taki wojownik był skazany na pośmiewisko i hańbę. W XV wieku zniesiono wykonywanie „obcinki” nóg.

Druga wersja

W I wieku p.n.e. w państwie Aksum (terytorium obecnej Etiopii i południowego Sudanu) żył szaman Sinunga, który był kłamcą znanym w całej okolicy. Sinunga był karłem.

Trzecia wersja

Sokrates twierdził, że kłamstwo osłabia nasze ciało. Chodzimy wtedy przygarbieni, przytłoczeni wyrzutami sumienia i patrzymy tylko pod nogi. Prawdopodobnie wypowiedział te słowa do swojego ucznia, który nie przygotował się do rozmowy z mistrzem. Uczeń był niskiego wzrostu.

Nie wiem, która wersja jest prawdziwa, ale wierzę uczonym na słowo, dlatego pamiętaj:

Nigdy nie kłam, gdyż kłamstwo ma krótkie nogi.

Cieszę się, że jestem wysokim mężczyzną.

Najczęstsze wpadki z kłamstwem są wśród osób ubiegających się o stanowisko asystentki lub sekretarki, a dotyczy to obsługi kserokopiarek i faksów. Przecież wszyscy mają napisane w CV, że obsługa kserokopiarki i innych urządzeń biurowych jest im znana. Niektóre osoby mogą sobie nie uświadamiać, że w dużych firmach nie ma już kserokopiarek, jakie widzimy w naszych domach — małych, mieszczących się na biurku lub szafce.

W dużych firmach zamiast małych kserokopiarek są potężne „kombajny”, które mają tyle przycisków i opcji, że tylko osoby po kursach są odpowiednio przygotowane do obsługi takich maszyn. Jak się poczujesz, kiedy staniesz przy takiej maszynie i nie będziesz wiedział, jak ją obsługiwać? Czy warto kłamać, i to świadomie, aby osiągnąć korzyść (w tym przypadku zdobycie pracy)?

Drugim największym kłamstwem w CV jest przypisywanie sobie bardzo dobrej znajomości języka obcego, np. angielskiego.

Jednakże tutaj weryfikacja następuje bardzo szybko — już podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Jak się poczujesz, kiedy rekrutująca osoba przyłapie Cię na kłamstwie? Nie

dość, że z miejsca stracisz możliwość zatrudnienia w danej firmie, to jeszcze przykleją Ci łatkę — KŁAMCA!

Kłamstwo zawsze zostanie wykryte, ale co zrobić, kiedy dziecko kłamie? Ile razy pytasz córkę lub syna:

 „Byłeś dzisiaj w szkole?”

 „Byłeś dzisiaj w kościele?”

Jeżeli rodzic usłyszy odpowiedź „nie”, to w dalszej serii pytań będzie chciał dowiedzieć się, dlaczego jego dziecko nie było w szkole lub w kościele. A co jeżeli dziecko odpowie  „tak”? Mówi prawdę czy kłamie?

Moje pierwsze doświadczenie z niby-kłamstwem miałem w III klasie szkoły podstawowej, kiedy to pewnego dnia nie przyszedł do szkoły mój kolega Marcin. Gdy po lekcjach poszedłem na obiad do stołówki (to były czasy, gdy jadło  się w barach mlecznych — nie było McDonaldów) i spotkałem jego starszą siostrę (uczennicę IV klasy), zapytałem, czy coś się Marcinowi stało, bo nie było go w szkole.

Siostra Marcina popatrzyła na mnie z zaskoczeniem i powiedziała, że rano razem wychodzili do szkoły i razem do niej weszli, więc dziwne, że go nie było na lekcjach. Kiedy zjedliśmy obiad, poszliśmy razem do domu Marcina, który, jak nas razem zobaczył w drzwiach, aż gwizdnął z zaskoczenia:

„To wy razem chodzicie?”.

Nie wiem, kto był bardziej czerwony, ja czy siostra Marcina, ale odpowiedzi: „Nie… nie… nie… nie…” udzieliliśmy z szybkością strzałów z karabinu maszynowego. Weszliśmy do środka, gdzie poszedłem z Marcinem do kuchni, a jego siostra zniknęła za drzwiami swojego pokoju.

Marcin opowiedział mi, co mu się przytrafiło, o swoich przygodach, o tym, jak kupił gumę do żucia (słynne donaldówki) i o tym, jak zrobił dziurę w swoich nowych spodniach. Przyszła pora, kiedy jego rodzice wrócili do domu. Pierwsze pytanie, jakie usłyszeliśmy, to: „Cześć, dzieci, jak było w szkole?”. Marcin pierwszy odpowiedział:

„Wszystko OK”. Ja popatrzyłem na niego zaskoczony, gdyż nie mieściło mi się w głowie, że można tak kłamać… i to na dodatek swojej mamie.

Po chwili siostra Marcina wyszła ze swojego pokoju i skierowała się do wyjściowych drzwi: „Mamo, ja muszę lecieć do Kaśki omówić zadanie domowe i będę za godzinkę. Przy okazji zapytaj Marcina, czy był dzisiaj w szkole… Pa”. Już czułem, jak atmosfera robi się gęsta, więc postanowiłem ewakuować się do domu.

Jego mama spojrzała na mnie i na syna i zapytała: „Czy byłeś dzisiaj w szkole, Marcinku?”. Zdążyłem jedynie usłyszeć, jak Marcin powiedział: „Tak mamo, byłem dzisiaj w szkole” i nie wiem, jak ta rozmowa się skończyła, gdyż w tej samej sekundzie biegłem już po schodach, modląc się, aby mama Marcina nigdy mnie nie zapytała: „Czy Marcin był dzisiaj w szkole?”.

Na drugi dzień Marcin był w szkole i na długiej przerwie powiedział mi bardzo interesującą rzecz:

Pamiętaj, Witold, ja się brzydzę kłamstwem. Rozumiem twoje zdziwienie, kiedy słyszałeś moje nieprawdziwe odpowiedzi skierowane do mojej mamy, ale to było tylko w twoim wyobrażeniu, że ja kłamię. Ja bym nigdy mamy nie okłamał. Wczoraj poszedłem z siostrą do szkoły i razem z nią przekroczyłem próg szkoły.

Ona poszła do swojej klasy, a ja wyszedłem ze szkoły i poszedłem do parku… już ci wczoraj mówiłem, co robiłem. Mama zapytała  nie, jak było w szkole, a ja odpowiedziałem: „Wszystko OK”, gdyż było wszystko OK. Przecież rano widziałem szkołę, widziałem te same ściany (bez zmian), ten sam korytarz (bez zmian), te same plakaty na ścianie (bez zmian), no i że cały budynek szkoły jest bez zmian. Odpowiedź zatem była prawdziwa — wszystko OK. Gdyby w nocy był pożar lub trzęsienie ziemi i szkoła by się zawaliła, to wtedy moja odpowiedź byłaby: „Nie było OK”. Drugie pytanie mamy, które zasugerowała jej moja siostra, brzmiało: „Czy byłeś dzisiaj w szkole?”. Jasne, że byłem.

(Pamiętam, że w ogóle mu nie przerywałem, kiedy tak mówił, i pamiętam doskonale, że było to spowodowane podziwem dla 9-letniego chłopca, który używał słów jak dorosły człowiek).

Widzisz, Witold, to wszystko zależy od tego, jak stawiasz pytanie. Rodzice zadają mi codziennie te same pytania: „Jak było w szkole?”, „Czy odrobiłeś lekcje?”, „Czy zjadłeś kolację?” (przytaknąłem mu głową, gdyż u mnie było to samo). Miałem dosyć tych utartych pytań i zacząłem odpowiadać krótko:

„Tak” lub „Wszystko OK”.

Dziwne, że taka odpowiedź im wystarcza, ale wnioskuję, że są tak zapracowani, że nie mają sił na dalszą dyskusję na temat szkoły i innych spraw. Dlatego postanowiłem wprowadzić plan „Marcin Lee w akcji” (filmy o Brusie Lee były wtedy na topie). Postanowiłem napisać odpowiedzi do poszczególnych pytań, jakie zadają mi rodzice, wiesz, np.: „Umyłeś ręce?”,

a ja odpowiadam: „Ręce? Masz na myśli dłonie czy całe ręce — od palców po bark?”, aby ich zmusić do wgłębiania się w rozmowę.

Fakt, że niekiedy przyczynia się to do powstania nerwowych sytuacji, gdyż mamie lub tacie brakuje cierpliwości i rozmowa kończy się znanym tekstem:

„Nie filozofuj tyle”, ale powoli dochodzę do perfekcji.

Kiedy wyszedłeś ode mnie z domu, to rozmowa szybko się skończyła, gdyż na wszystkie pytania mamy odpowiedziałem ZGODNIE Z PRAWDĄ, a siostra, kiedy wróciła od koleżanki, była zdziwiona, że wszystko jest OK.

Gdyby moja mama zapytała mnie: „Jak dzisiaj było na wszystkich lekcjach?”, to odpowiedziałbym, że nie wiem, gdyż mnie na nich nie było. Wtedy bym wytłumaczył, dlaczego mnie nie było na tych lekcjach

[…].

Marcina spotkałem ostatni raz w 2009 roku nad morzem… w Gdańsku. Nie widzieliśmy się ponad 25 lat. I tym razem również słuchałem go z zapartym tchem. Mówił o rzeczach, które teraz sprawdzam w praktyce, gdyż będzie to tematem mojej kolejnej książki. Marcin jest nauczycielem języka angielskiego w Sydney i powiedział, że nie ma piękniejszego miejsca na ziemi niż polskie morze.

Jeżeli chcesz kogoś przyłapać na kłamstwie, to zadawaj R-O-Z-B-U-D-O-W-A-N-E pytania. Nie pytaj: „Odrobiłeś lekcje z matematyki?”, zapytaj: „Czy poprawnie wykonałeś wszystkie zadania z matematyki?”. Nie pytaj: „Byłeś w kościele?”. Zapytaj: „Gdzie stałeś lub siedziałeś przez całą dzisiejszą mszę świętą?”.

Nie pytaj (kobieta mężczyznę): „Czy umyłeś samochód?”.

Zapytaj: „Czy umyłeś całą karoserię samochodu i wytrzepałeś dywaniki oraz odkurzyłeś dokładnie fotele?”.

Jeżeli uważasz, że chłopak lub mąż Cię zdradza, to nie pytaj:

Gdzie wczoraj byłeś?”, lecz zapytaj: „Z kim spędziłeś wczorajszy dzień (noc)?”.

Nie pytaj (mąż wraca późnym wieczorem do domu): „Dlaczego twoja koszula pachnie damskimi perfumami?”, zamiast tego zapytaj: „Który sklep z perfumami jest czynny o pierwszej w nocy?”.

Panowie, spokojnie!!! Nie napiszę więcej przykładów, ale muszę Was uprzedzić, że są kursy dla kobiet, na których uczą takich rzeczy. Nie życzę Wam, abyście zostali wzięci w krzyżowy ogień pytań swojej żony lub dziewczyny, ale miejcie się na baczności.

Przeczytajcie poniższą humorystyczną historyjkę. Uwaga, to nie jest historia o moim koledze Marcinie.

Nauczycielka pierwszej klasy, pani Kasia, ciągle miała kłopoty z jednym z uczniów. Zapytała: „Jasiu, o co ci chodzi?”. Jasio odpowiedział: „Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!”. Pani Kasia miała dosyć. Zabrała Jasia do gabinetu dyrektora.

Kiedy Jasio czekał w sekretariacie, nauczycielka wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację i wtedy dyrektor powiedział, że chciałby zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na żadne pytanie, będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka  się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu.

Dyrektor: Ile jest 3 × 3?

Jasio: 9.

D: Ile jest 6 × 6?

J: 36.

I Jasio odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor (ten uważał, że trzecioklasista powinien znać na nie odpowiedzi). Dyrektor spojrzał na panią Kasię i powiedział: „Myślę, że Jasio może iść do trzeciej klasy”. Pani Kasia zapytała, czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań. Zarówno dyrektor, jak i Jasio zgodzili się. Pani Kasia spytała: Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?

Jasio, po chwili: Nogi.

K: Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam?

J: Kieszenie.

K: Co zaczyna się na k, kończy na s, jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?

J: Kokos.

K: Co wchodzi twarde i różowe, a wychodzi miękkie i klejące?

Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko, ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, ten powiedział:

J: Guma do żucia.

K: Co robi mężczyzna, stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?

J: Wita się.

K: Teraz zadam kilka pytań z serii „kim jestem?”, dobrze?

J: OK.

K: Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.

J: Namiot.

K: Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Drużba zawsze ma mnie pierwszą.

Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że ma wypieki na twarzy.

J: Obrączka ślubna.

K: Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.

J: Nos.

K: Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.

J: Strzała.

Dyrektor odetchnął z ulgą: „Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!”.

A na ile pytań Ty dobrze odpowiedziałeś?

Jeżeli dobrze zadasz pytanie, to nie dość, że trudno będzie Cię okłamać, to na dodatek ustrzeżesz się od zatrudnienia niekompetentnych pracowników.

Może się zdarzyć, że ktoś Ci zada źle sformułowane pytanie i wtedy tylko znakomite umiejętności dyplomatyczne uratują Cię od zguby.

Lucjan Ferus świetnie opisuje to w swoim utworze pod tytułem Źle sformułowane pytanie:

 SZPIEG to osoba, która pomaga ludziom odnieść sukces, a skrót oznacza:
Sumienny
Zdyscyplinowany
Przezorny
Inteligentny
Energiczny
Genialny

 POZNAJ SZPIEGÓW UMYSŁÓW>>>

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Szpiedzy umysłów

Twój SPIS TREŚCI (weź NAJLEPSZY ołówek i sam uzupełnij jeszcze chwilowo pustą kartkę, która z każdą chwilą będzie zapełniała się WAŻNYMI dla Ciebie informacjami)

Andrzej Batko powiedział, że słowa mogą być bronią, działać jak narkotyk i przynieść bogactwo. I miał rację.

Rozmawiałem z nim na temat wiedzy, którą przekazujemy ludziom, i chciałem się upewnić, czy robimy dobrze, zdradzając sekrety magii słów. Odpowiedział, że nie mamy wpływu na to, w jakim celu zostanie użyta nasza wiedza.

Nobel wynalazł dynamit, gdyż chciał ułatwić życie górnikom drążącym tunele w skałach, a dynamit został wykorzystany do budowy bomb i do zabijania.

To od człowieka zależy, w jakim celu wykorzysta nabytą wiedzę. Jeżeli np. są organizowane kursy dla kucharzy, to nie po to, aby nauczyć ich, jak można łatwo zabić człowieka nożem, ale po to, aby odpowiednio przygotować potrawy i przyrządzić wyśmienite dania. I to dotyczy każdego zawodu. Murarzowi cegła nie służy do zabijania, tylko do budowania pięknych domów. Pisarzowi pióro nie służy do  zabijania, ale do napisania ciekawej książki. Jeżeli chcesz się nauczyć zabijać, to wstąp do wojska. Tam nauczą Cię, jak to robić nawet kartką papieru. My zdradzamy tajniki magii słów, abyś dzięki nim zdobył miłość, szacunek, zdrowie i pieniądze.

 

Literki, czyli jak działają słowa Zaznaczam, że ta wiedza nie jest dla wszystkich, a tylko dla tych, którzy są ciekawi, ile pożytecznych rzeczy można osiągnąć, używając tajemnych słów.

NIE — to pierwsze tajemne słowo, które magicy klasyfikują w pierwszej czwórce najważniejszych słów.

Słowo „nie” ma tak potężną moc, że większość osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Człowiek wymawia słowo „nie” średnio 700 razy dziennie… WOW!!!

No nie… co ty nie powiesz…

Nie pójdę do sklepu po bułkę…

Nie umówię się z tobą do kina…

Widziałeś, ona nie miała stanika…

Nie skręcaj w lewo…

Nie do wiary…

To nie był blef…

To nie było UFO…

Nie nauczyłeś się piosenki Wlazł kotek na płotek

Nie odbierałeś telefonu, kiedy dzwoniłam…

Panie władzo, ja nie przekroczyłem prędkości…

Nie mogę dzisiaj rozmawiać…

Nie mogę przyjść…

No nie, znowu mam śpiewać?

Nienienienienienie! Mam dosyć tego NIE!

Nie musisz mieć dosyć słowa „nie”, kiedy będziesz wiedział, jak go poprawnie używać.

Zapraszam Cię, Drogi Czytelniku, do pierwszej zabawy.

Zadanie polega na tym, abyś zobaczył, jakie odczucia towarzyszyły Ci po zapoznaniu się z tymi zdaniami. Proszę Cię, abyś uważnie przeczytał frazy poniżej:

 Kochanie, tylko się nie denerwuj, chcę ci coś powiedzieć.

 Nie bój się pójścia do dentysty.

 Nie dotykaj pieca, bo się poparzysz.

 Nie zapomnij kupić… (chleba, masła, mleka).

STOP… zatrzymaj się.

Jakie odniosłeś wrażenie?

Jeżeli dobrze wykonałeś to ćwiczenie, to przy pierwszych dwóch przykładach powinieneś odczuć zdenerwowanie.

Dlaczego? Ponieważ za wszystko odpowiada nasz umysł — świadomy i nieświadomy.

Nieświadomy umysł to miejsce, gdzie przechowywane są dobrze wyuczone umiejętności. To dzięki takim wyuczonym ruchom podczas jazdy samochodem automatycznie naciskasz pedał hamulca na widok czerwonego światła, a kiedy zapala się zielone — pedał gazu.

Kiedy człowiek nauczy się jeździć samochodem, to po pewnym czasie „myśli”, że potrafił to robić od dziecka. Zapominamy o tym, jak przed zapisaniem się na kurs prawa jazdy przerażała nas wizja obsługiwania jednocześnie sprzęgła, biegów, radia i patrzenie na znaki drogowe, światła, pieszych itd. Ale kiedy widzimy eLkę przed nami, to od razu włączają nam się wszystkie negatywne emocje i często słychać krzyk kierowców: „Jak ty jeździsz?”. A już broń Boże, jak eLka stoi na skrzyżowaniu i nie rusza na zielonym świetle.

Posłuchajcie zatem, szanowni KIEROWCY! — WY też uczyliście się jeździć, więc uśmiechnijcie się, kiedy zobaczycie eLkę. Uśmiech czyni cuda, a i na drogach będzie sympatyczniej, pomimo tych korków.

 SZPIEG to osoba, która pomaga ludziom odnieść sukces, a skrót oznacza:
Sumienny
Zdyscyplinowany
Przezorny
Inteligentny
Energiczny
Genialny

 POZNAJ SZPIEGÓW UMYSŁÓW>>>

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Wytrwałość w budowaniu pewności siebie

Fragment: Rafał Kołodziej „Uwolnij pewność siebie”>>>

Wytrwałość

Budowanie pewności nie ma ściśle określonych ram czasowych.

Może trwać minutę, tydzień, miesiąc albo i rok.

Nie można powiedzieć „zrób to i tamto, a po dwóch tygodniach będziesz pewny siebie”.

Każda rada zawarta w tej książce pozwoli Ci budować pewność siebie. Im więcej działań podejmiesz, tym więcej zyskasz. Pamiętaj, że czasem próbę będziesz podejmować więcej niż tylko jeden raz. Edison był tego świetnym przykładem.

Nie poddawał się, bo wiedział, że każda porażka przybliża go do sukcesu.

Jest wiele osób, które są wspaniałymi przykładami wytrwałości, ale jedna zostanie w mojej pamięci na zawsze.

To Nick Vujicic. Los poddawał tego człowieka ciężkim próbom już od samego urodzenia. Bóg wyznaczył mu trudne zadanie, gdyż stworzył go kaleką — bez rąk i nóg.

Nick jednak nigdy się nie poddał i nie chciał czuć się niepełnosprawnym.

Nie pozwolił, by inni go tak traktowali.

Nauczył się żyć pełnią życia, mimo że wszystko wkoło nakazywało się poddać. Surfuje, jeździ na desce, jest mówcą motywacyjnym i daje wykłady dla tysięcy ludzi. Potrafi ich bawić, uczyć i wzruszać. Oglądałem jego wykład, który sprawił, że łzy pojawiły się w moich oczach i spływały po policzkach. Na scenie mówił o tym, jak poniósł setki porażek, próbując się podnieść, gdy leżał na brzuchu i był sam. Trudno to sobie nawet wyobrazić, jednak on tego dokonał. Odkrył setki sposobów, które nic nie dawały, by w końcu znaleźć ten jeden właściwy. Zademonstrował go przed publicznością i dał jej niezwykłą pewność, że jeśli się czegoś bardzo pragnie, to się uda. Wystarczyło spróbować odpowiednią liczbę razy. Wiem, że Ty też możesz zyskać pewność siebie. Potrzebujesz do tego jedynie odrobiny wytrwałości. Nie poddawaj się!

 

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

 

Asertywność – część I

 

Fragment: Własne zdanie. Nie tylko w pracy Miłosza Karbowskiego

DIAGNOZA I PLAN DZIAŁANIA

Na pewno byś tego chciał. Nie mam w tej kwestii najmniejszych wątpliwości. Wykonując dobrze swoją pracę, chciałbyś być zauważany, doceniany i — przede wszystkim — atrakcyjnie wynagradzany. Na pewno pragniesz też przekraczać próg Twojej firmy z przyjemnością. Czuć, że czekają tam na Ciebie życzliwi, pomocni ludzie.

Wspaniale byłoby mieć sympatycznego i przyjacielskiego szefa, który nie czepia się drobiazgów. W takiej firmie każdy może  mówić to, co myśli, i zostanie wysłuchany. Ludzie nie obgadują się za plecami, szanują i szczerze wspierają.

Na pewno chciałbyś pracować w firmie, w której każdy jest traktowany sprawiedliwie, niezależnie od:

”. stanowiska,

”. znajomości,

”.wyglądu,

”.pewności siebie i śmiałości,

”.płci, koloru skóry, wyznania, sposobu ubierania, wad wymowy itd…

Jeśli masz nieprawdopodobne szczęście realizować się zawodowo w miejscu podobnym do opisanego powyżej, proszę, bądź łaskaw dać znać, jak tam trafić. Zapewne w wielkiej, zabytkowej szafie uprzejmego prezesa na rozpatrzenie czeka potężna sterta CV osób, które oddałyby całe swoje dotychczasowe kariery za wstęp do pracowniczego raju.

No dobrze, od fantazjowania to był Tolkien. My szybko zejdziemy z obłoków na ziemię. Idylla w rzeczywistości nie istnieje. To fikcja, gatunek literacki. Nasza praca natomiast to realne życie, a w nim sporo spraw postawionych jest na głowie.

Karierę robią… karierowicze — pragnące za wszelką cenę dowartościowania i pieniędzy bezczelne typy.

Wybory parlamentarne wygrywają niekoniecznie ludzie światli.

Potem decydują o wielu ważnych dla nas sprawach, a najważniejsze jest dla nich i tak przyklejenie się do dochodowych stołków.

W normalnym życiu straż miejska wlepia mandaty osobom jeżdżącym po mieście 50 kilometrów na godzinę, którym zdarzy się zaparkować jednym kołem na pasie trawy. Herosi w mundurach, uzbrojeni w aparaty i formularze, są wtedy zawsze na miejscu.

W życiu prym nierzadko wiodą najgłośniejsi, a mniej inteligentni.

Agresją zastępują pewność siebie, tupetem — brak taktu.

Arogancja i zuchwałość mogą dać lepsze efekty niż cicha rzetelność, pracowitość i inteligencja.

Nie powinniśmy się łudzić, że czeka nas zasłużona sprawiedliwość.

Szkoda na to czasu. Ta książka ma Cię namówić do tego, byś wziął sprawy w swoje ręce. Niech każdy otrzymuje naprawdę to, na co zapracował swoim postępowaniem, charakterem i poziomem kompetencji.

Świat, w którym żyjemy

Nauczysz się mówić NIE, kiedy tego chcesz. Ale nie tylko. Masz bowiem także prawo usłyszeć od innych słowo TAK, gdy tego potrzebujesz. Masz takie samo prawo mówić, jak i być wysłuchanym.

W pierwszej części poznasz wielofunkcyjne dobrodziejstwo, w jakie się potem wyposażysz. To ASERTYWNOŚĆ — 24-godzinne pogotowie na Twoich usługach, które pozwala Ci ułożyć zdrowe stosunki z innymi ludźmi. Tytuł książki wyjaśnia, o jaką tematykę chodzi w szczególności. Treść i wiele ćwiczeń mają wszechstronnie poprawić poziom Twojej asertywności w pracy.

To złożona umiejętność, nieskończenie wydajna w przynoszeniu Ci osobistych korzyści oraz wzmacnianiu poczucia własnej wartości. Pozwala prowadzić Twoje sprawy tak, jak tego chcemy.

  

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

 

Kreowanie produktu

Elizabeth Gnocco – GOTOWA NA SUKCES>>>

A tutaj fragment tej publikacji:

„Wykreuj produkt

Teraz, kiedy już określiłaś swoją niszę (temat), odbiorców (klientów) oraz program zawierający rozwiązanie, czas, abyś wykreowała produkt. Potrzebny jest on po to, byś miała konkretny sposób na dotarcie do swoich klientów. Musisz ubrać Twoje rozwiązanie w „coś”, po co klienci będą mogli sięgnąć, co będą mogli kupić. Produkt potrzebny jest zatem po to, abyś mogła zarabiać na swoim rozwiązaniu, dzieleniu się swoją wiedzą i doświadczeniem.

Bardzo wielu ludzi chciałoby dokonać zmian w swoim życiu i czerpać dochody z bycia ekspertami i doradcami w określonych dziedzinach, jednak tylko niewielu pomyśli nad stworzeniem produktu bądź programu, który mogliby zaoferować klientom. Nigdy nie napiszą książki, nie zrobią prezentacji, nie przygotują seminarium, warsztatu czy szkolenia, nigdy nie nagrają wideo czy nie stworzą kursu online. Nie zrobią tego wszystkiego głównie dlatego, że nie wiedzą, od czego zacząć, albo mają przekonanie, że nie będą potrafili tego zrobić. Tymczasem, nie posiadając konkretnych produktów, nie mają czego sprzedawać, a tym samym nie mają na czym zarabiać.

Wbrew pozorom stworzenie produktu jest proste.

Proponuję Ci zacząć od czegoś bardzo podstawowego, to znaczy od decyzji, w jaki sposób chciałabyś przekazywać swoją wiedzę i informacje klientom. Do wyboru masz zaledwie pięć dróg komunikacji, którymi możesz docierać do innych. Zapoznaj się z nimi i zastanów, od której z nich zaczniesz.

 Pierwszą drogą komunikacji, dzięki której inni będą mogli konsumować Twoją wiedzę, jest czytanie. Oznacza to, że możesz przekazywać wiedzę, pisząc książki, ebooki, artykuły, wpisy na blogu, przewodniki czy poradniki.

 Drugą możliwością jest słuchanie. Możesz zatem przekazywać informacje za pomocą audio CD, MP3, telekonferencji czy rozmów telefonicznych (jeden na jeden).

 Trzecia forma to oglądanie. Możesz emitować Twoje przekazy w telewizji, na DVD czy w Internecie (online wideo).

Czwarta możliwość to doświadczanie. Obejmuje to przygotowywanie konferencji na żywo, seminariów, szkoleń, warsztatów, prezentacji.

 Ostatnia, piąta możliwość przekazywania wiedzy to przygotowywanie indywidualnych programów, takich jak indywidualne sesje coachingowe, mentoringowe czy consultingowe.

Są to wszystko drogi, jakimi klient może zdobyć przekazywaną przez Ciebie wiedzę — czytając, słuchając, oglądając, doświadczając i trenując. Wiele osób będzie chciało każdej z tych form, zatem Twoim zadaniem jest wybór kilku z możliwych kategorii, następnie zaczęcie od jednej i stopniowe rozwijanie się. Ludzie lubią mieć możliwość wyboru i lubią korzystać z kilku opcji jednocześnie, przykładowo po przeczytaniu książki chętnie przyjdą na seminarium, a nawet indywidualny coaching. Zastanów się zatem, na jaką modalność chcesz oddziaływać? W czym będziesz się dobrze czuć? Do czego masz predyspozycje i umiejętności?

Przypominam, produkt potrzebny jest po to, byś mogła „zapakować” w niego przygotowane przez Ciebie rozwiązanie, swoją wiedzę, porady oraz doświadczenie.

Tylko dzięki niemu będziesz miała możliwość otrzymania za swą wiedzę pieniędzy i rozwijania własnego biznesu. Zapewniam Cię, że tysiące ludzi będzie chciało zapłacić za porady, które będziesz oferować.

Od jakiego rozwiązania zatem zaczniesz? Którą drogę sprzedaży wiedzy wybierzesz? Książkę, szkolenie, consulting? Oczywiście nie ma dobrej ani złej drogi, zależy to tylko od Twoich preferencji i możliwości.

Jak pisałam wcześniej, ważne jest, byś od czegoś zaczęła, później sama się przekonasz, że zechcesz poszerzać swój produkt o nowe opcje sprzedaży. Treść zawartą w ebooku możesz z łatwością przełożyć na szkolenie lub filmy wideo sprzedawane online. Pamiętaj, ludzie lubią mieć wybór — zatem twórz dla nich jak najwięcej opcji i możliwości. Chcąc pomóc Ci w rozpoczęciu procesu tworzenia produktu, zachęcam do uzupełnienia poniższych zdań.

Zrób to teraz:

 Prawdopodobnie moi klienci najbardziej chcieliby się uczyć za pomocą modalności

………………………………………………………………………….. (wybierz: czytanie, słuchanie, oglądanie, doświadczanie, trening indywidualny).

 Modalność, w jakiej ja chciałabym najbardziej  uczyć, to

…………………………………………………………………………..

(pisanie, mówienie — CD, nagranie wideo, szkolenia grupowe na żywo, rozmowa jeden na jeden).

 Uważam, że pierwszym produktem lub programem, jaki wykreuję dla moich klientów, będzie….

…………………………………………………………………………..”

Sprawdź dlaczego warto mieć całą książkę!>>>

 

 

 

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>> 

Niezależność zawodowa

Elizabeth Gnocco – GOTOWA NA SUKCES>>>

Osiem kroków do niezależności zawodowej

Kolejnym krokiem, po zdiagnozowaniu problemów, potrzeb i trudności, z jakimi borykają się Twoi klienci, jest stworzenie konkretnego rozwiązania, które może im naprawdę pomóc. Pomyśl nad tym, czy Ty sama doświadczałaś czegoś podobnego, jak sobie z tym radziłaś, gdzie możesz poszukać ewentualnych odpowiedzi na nurtujące ich pytania? Jeśli wystarczająco zgłębiłaś wybraną przez siebie dziedzinę, to rozwiązanie powinno pojawić się szybciej, niż myślisz.

Pamiętaj, że to Ty jesteś osobą, która w tym określonym temacie wie dużo więcej niż Twoi odbiorcy, zatem to, co dla Ciebie może wydawać się oczywiste, dla nich może takie nie być.

Zastanów się, co Twoi klienci potrzebowaliby wiedzieć, aby przejść z miejsca, w którym znajdują się obecnie, do miejsca, w którym chcieliby być. Następnie sprecyzuj kroki, które muszą wykonać, aby to osiągnąć. Zacznij się nad tym zastanawiać, a przekonasz się wkrótce, że program sam stopniowo będzie się układał w Twojej głowie. Następnie do każdego z kroków dodawaj interesujące i wartościowe przykłady, szczegółowe informacje, punkty do wykonania, ćwiczenia. Skup się na wykreowaniu rozwiązania, za którym łatwo będzie podążać. Inspiracją do rozpoczęcia może okazać się uzupełnienie poniższych zdań.

Zrób to teraz:

 Aby osiągnąć pożądane rezultaty, moi klienci powinni odbyć podróż z miejsca, w którym znajdują się obecnie, do miejsca, w którym chcą się znaleźć (celu). Aby tego dokonać, konieczne jest wykonanie następujących kroków

…………………………………………………………………………..

 Wykonując te kroki, moi klienci nieustannie powinni mieć na uwadze

 …………………………………………………………………………..

 Typowe błędy, jakie pojawiają się przy wykonywaniu tego typu kroków, to

…………………………………………………………………………..

 Plan mojego nowego rozwiązania będzie wyglądał następująco

…………………………………………………………………………..

(tak, stwórz plan Twojego rozwiązania teraz!)

Sprawdź dlaczego warto mieć całą książkę!>>>

 

 

 <<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: