wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Posts tagged ‘niezależność’

Niezależność zawodowa

Elizabeth Gnocco – GOTOWA NA SUKCES>>>

Osiem kroków do niezależności zawodowej

Kolejnym krokiem, po zdiagnozowaniu problemów, potrzeb i trudności, z jakimi borykają się Twoi klienci, jest stworzenie konkretnego rozwiązania, które może im naprawdę pomóc. Pomyśl nad tym, czy Ty sama doświadczałaś czegoś podobnego, jak sobie z tym radziłaś, gdzie możesz poszukać ewentualnych odpowiedzi na nurtujące ich pytania? Jeśli wystarczająco zgłębiłaś wybraną przez siebie dziedzinę, to rozwiązanie powinno pojawić się szybciej, niż myślisz.

Pamiętaj, że to Ty jesteś osobą, która w tym określonym temacie wie dużo więcej niż Twoi odbiorcy, zatem to, co dla Ciebie może wydawać się oczywiste, dla nich może takie nie być.

Zastanów się, co Twoi klienci potrzebowaliby wiedzieć, aby przejść z miejsca, w którym znajdują się obecnie, do miejsca, w którym chcieliby być. Następnie sprecyzuj kroki, które muszą wykonać, aby to osiągnąć. Zacznij się nad tym zastanawiać, a przekonasz się wkrótce, że program sam stopniowo będzie się układał w Twojej głowie. Następnie do każdego z kroków dodawaj interesujące i wartościowe przykłady, szczegółowe informacje, punkty do wykonania, ćwiczenia. Skup się na wykreowaniu rozwiązania, za którym łatwo będzie podążać. Inspiracją do rozpoczęcia może okazać się uzupełnienie poniższych zdań.

Zrób to teraz:

 Aby osiągnąć pożądane rezultaty, moi klienci powinni odbyć podróż z miejsca, w którym znajdują się obecnie, do miejsca, w którym chcą się znaleźć (celu). Aby tego dokonać, konieczne jest wykonanie następujących kroków

…………………………………………………………………………..

 Wykonując te kroki, moi klienci nieustannie powinni mieć na uwadze

 …………………………………………………………………………..

 Typowe błędy, jakie pojawiają się przy wykonywaniu tego typu kroków, to

…………………………………………………………………………..

 Plan mojego nowego rozwiązania będzie wyglądał następująco

…………………………………………………………………………..

(tak, stwórz plan Twojego rozwiązania teraz!)

Sprawdź dlaczego warto mieć całą książkę!>>>

 

 

 <<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

Reklamy

Gotowa na sukces?

Fragment książki Elizabeth Gnocco „GOTOWA NA SUKCES”>>>

Każda kobieta, która ma wystarczająco dużo determinacji i wiary w siebie, może stać się ekspertem w dowolnej dziedzinie. Dzięki temu może zdobyć niezależność zawodową, podejmować sensowne działania oraz uzyskiwać satysfakcjonujące zarobki.

Żyjemy w czasach, w których przed kobietami stawia się bardzo wysokie wymagania. Z jednej strony ich zadaniem jest tworzenie ogniska domowego, opieka nad rodziną i domem. Z drugiej — niezwykle silna jest presja, by kobiety się rozwijały, uczyły, pracowały.

Aby nie zamykały się w czterech ścianach, by wychodziły w świat dzielić się swoimi zasobami, wiedzą i osobowością. Każda z nas ma prawo wyboru, jak chce żyć. Pamiętaj, że zawsze masz możliwość podejmowania własnych decyzji i zawsze również możesz coś zmienić w swoim życiu. Każdy dzień jest dobry, by zacząć, nawet od takich drobnych, niemal niezauważalnych zmian, które w końcu mogą przynieść pożądane rezultaty. Zastanów się teraz i odpowiedz sobie na poniższe pytania:

 Jak mocno chcesz, aby Twoje działania zawodowe stały się Twoim stylem życia, a nie elementem, który Cię męczy, zabiera energię i zasoby?

 Na ile praca pozbawiająca Cię możliwości tworzenia i wykorzystywania w pełni własnych zasobów sprawia, że czujesz się „więźniem sytuacji”?

 Jak bardzo cenisz sobie niezależność, wolność i swój czas?

 Jak często zdarza Ci się marzyć, aby stanąć na własnych nogach i być niezależną zawodowo?

Ta książka skierowana jest do każdej kobiety, która ma wystarczająco determinacji i wiary w siebie, by podjąć wyzwanie dokonania istotnych zmian w swoim życiu, dzięki którym zyska:

 Czas dla siebie, rodziny i przyjaciół.

 Pieniądze, by móc swobodnie żyć i zaspokajać wszelkie potrzeby.

 Możliwość rozwoju, tworząc i kreując własne produkty.

 Możliwość robienia tego, co lubi, z poczuciem, że ma to sens.

 Możliwość pomagania innym.

Serdecznie Cię zapraszam do kreowania swojego nowego stylu życia!

Sprawdź dlaczego warto mieć całą książkę!>>>Elizabeth Gnocco „GOTOWA NA SUKCES”>>>

 

 

 

 

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

Osobowość twórcza

Andrzej Bubrowiecki „Sekrety kreatywnego myślenia” (fragment):

Czy istnieje osobowość twórcza?

Obserwując specyfikę myślenia i działania ludzi, można stwierdzić, że istnieją pewne cechy ich szeroko rozumianej osobowości, które sprzyjają niewątpliwie kreatywnemu, twórczemu myśleniu i działaniu.

Osoby twórcze charakteryzuje otwartość myślenia. Pozwala ona na łatwe pokonywanie nawykowych sposobów analizowania problemów, na wyjście poza dotychczasowe doświadczenia. Sprzyja wstępnej akceptacji rożnych nowych pomysłów i źródeł informacji. Otwartość myślenia odgrywa szczególnie ważną rolę w początkowych etapach pracy nad problemem, kiedy to konieczna jest koncentracja na wielu rożnych hipotezach i traktowanie ich jako równowartościowych.

W chwili generowania pomysłów osobowość twórczą charakteryzuje niezależność. Gwarantuje ona niepoddawanie się modom, naciskom, konwencjonalnemu sposobowi myślenia czy „jedynie słusznym procedurom”.

Trzecią ważną cechą osobowości twórczej jest wytrwałość. To

umiejętność niepoddawanie się niepowodzeniom. Są one analizowane i traktowane jako potrzebne elementy osiągania celu. Dzięki wytrwałości proces twórczy rozwija się bez względu na przeszkody, negatywne oceny otoczenia i słabnącą motywację twórczą.

I wreszcie do osiągnięcia zamierzonego celu konieczna jest wysoka motywacja. Nie jest ona co prawda stałym elementem osobowości, ale omawiając osobowość twórczą, nie sposób o niej nie wspomnieć.

Rozwiązanie problemu musi być dla nas ważne. Podniesiemy naszą motywację i będziemy utrzymywać ją na odpowiednio wysokim poziomie, jeżeli odpowiemy sobie na pytania:

● Co chcę osiągnąć?

● Co zmieni się w moim życiu na lepsze po osiągnięciu tego?

● Kto, oprócz mnie, będzie miał z tego korzyść?

● Do czego jest mi to potrzebne?

Co ciekawe, nie ma żadnych badań, które uzależniałyby większe

zdolności twórcze od większej inteligencji. Obecnie przyjmuje się w psychologii twórczości tak zwaną hipotezę progu. Pozytywny związek między miarami twórczości i inteligencji występuje u osób, których poziom inteligencji nie przekracza najwyższych wartości.

Według Edwarda de Bono – możliwości kreatywnego myślenia może wykorzystać w pełni tylko taki człowiek, który:

● Ma zaufanie do własnej umiejętności myślenia.

● Potrafi świadomie zebrać się do myślenia i skupić na konkretnej sprawie.

● Zawsze potrafi zdefiniować cel swojego namysłu i określić, w jaki sposób zamierza go osiągnąć.

● Zdaje sobie sprawę z tego, że jakiekolwiek podejście do określonej sprawy czy sposób widzenia sytuacji jest tylko jednym z możliwych podejść czy sposobów, z których większość nie przyszła mu do głowy.

● Potrafi docenić to, co osiągnął, nawet jeżeli jest to tylko świadomość, że problem wymaga dalszego namysłu.

● Uważa, że myślenie jest sztuką, w której warto się doskonalić i której trzeba się przyglądać.

Modelowanie strategii i działań ludzi będących symbolem twórczości, kreatywności w rożnych dziedzinach życia pozwala nam wyodrębnić zasady, jakie ci ludzie wykorzystywali. Największym z największych niewątpliwie był Leonardo da Vinci. Michael Gelb w znakomitej książce „Myśleć jak Leonardo da Vinci” podaje siedem zasad twórczego życia w stylu Leonarda:

● Nienasycona ciekawość życia i nieugaszone pragnienie ciągłej nauki.

● Konsekwentne sprawdzanie wiedzy drogą doświadczeń, wytrwałości i gotowości do uczenia się na błędach.

● Nieustanne wyostrzanie zmysłów.

● Gotowość do zaakceptowania wieloznaczności, paradoksu i niepewności.

● Dochodzenie do równowagi pomiędzy nauką a sztuką, logiką

a wyobraźnią. Myślenie „całym mózgiem”.

● Kształtowanie kondycji fizycznej, oburęczności i postawy ciała.

● Poznanie i zrozumienie więzi łączących wszystkie rzeczy i zjawiska.

 

Aby coś wynaleźć, wystarczy odrobina wyobraźni i sterta złomu.

Thomas Alva Edison

 

 

 <<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

Chcesz zwyciężać? Uwolnij się od programu społecznego!

Uwolnij się od programu społecznego! Zacznij żyć poza schematem, który dostałeś w spadku od rodziców, nauczycieli i innych opiekunów.

Psychika człowieka spontanicznie kształtuje się do trzeciego roku, później jednak zachowanie człowieka jest już ukierunkowywane przez społeczeństwo, poprzez kontakt dziecka z innymi rówieśnikami, nauczycielami i innymi dorosłymi. To kształtowanie odbywa się za pomocą nagród (rzadziej) i kar (częściej). 

System nagród i kar nieumiejętnie stosowany złamał niejednego człowieka.

Im bardziej dotkliwy rodzaj kar cielesnych stosują rodzice, tym bardziej agresywne jest dziecko. Dzieci uczą się agresywnego stylu zachowania od swoich rodziców. Nawet jeśli miałeś to szczęście i nie otrzymywałeś kar cielesnych, rodzice mogli stosować wobec ciebie przemoc psychiczną, mogli cię straszyć, grozić, lub poniżać wykorzystując swoja przewagę. Jeżeli tak było rozumiem, że może być ci ciężko nawiązywać zdrowe relacje z innymi, być może czujesz się nikim.

Czym jest program społeczny?

Program społeczny tworzy się już w wieku dziecięcym, kiedy to dziecko przeżywa trudne sytuacje. Wyciąga z tego wnioski i uczy się życia np. kim jest, czym jest życie. Mogą to być wnioski pozytywne, ale również niekorzystne dla człowieka. Toksycznymi mogą być np stwierdzenia. „nie jestem nic wart”, „okazywanie emocji jest niebezpieczne”, „dorosłość jest zła”, „tylko gdy  jestem dobry, wtedy mam prawo istnieć”, „muszę się poświęcać dla kogoś”, „muszę być ideałem”. To wszystko wynika z nabywanego w życiu doświadczenia, i tworzy dogmat, który może z człowiekiem być do końca życia.

Dogmaty takie powstają zazwyczaj przy współpracy rodziców i dzieci. Rodzice lub ważne osoby przekazują informacje, które są przetwarzane przez osobowość dziecka. Dzieci są uzależnione od tego, ale posiadają również indywidualną osobowość, dlatego nieraz informacje dopiero po przetworzeniu przez dziecko staje się toksycznym wzorcem. Zapewne już zorientowałeś się, że program nie powstaje z pięknych przesłań. Jet on tworzony z nakazów negatywnych i destrukcyjnych.

Klasyczne surowe nakazy to:

  • „Nie rób tego”,
  • „Nie bądź ważny”,
  • „Nie myśl”,
  • „Nie okazuj złości”,
  • „Nie przynależ do tego”,
  • „Nie bądź dorosły”,
  • „Nie bądź sobą”,
  • „Nie okazuj uczuć”,
  • „Nie bądź dzieckiem”,
  • „Nie bądź zdrowy”,
  • „Nie podchodź do mnie zbyt blisko”.

Uzupełnijmy to jeszcze „poganiaczami”, które nazbyt często tak chętnie są używane. Do klasycznych poganiaczy należą:

  • „Bądź perfekcyjny”,
  •  „Pośpiesz się”,
  • „Dogadzaj innym”,
  • „Staraj się”,
  • „Bądź silny”.

Sprawdź w którym kierunku idzie Twoje życie

Wielu ludzi idzie przez życie niosąc ze sobą ciężar przeżytych doświadczeń. Są to nierozwiązane konflikty rodzinne, toksyczny wpływ przyjaciół i innych osób. Często ludzie czekają, aż osoby, które w przeszłości ich zraniły zrozumieją krzywdy jakie im wyrządziły i je przeproszą. Myślą, że wtedy wreszcie im ulży i pozbędą się tego ciężaru, który ciągną z mozołem.

 Ludzie tacy zachowują się jak prokurator przygotowujący się do rozprawy zbierają dowody zbrodni, której dokonano na nich. Nie wpadnie im do głowy, że powinni przeżyć te sytuacje, przepracować je i puścić w niepamięć. Może to wyjaśnia, że mamy tylu cierpiętników, którzy uwielbiają rozprawiać jakie to im krzywdy wyrządzono, dadzą ci też wyczerpujący wykład dlaczego nie mogą być szczęśliwi. Ta gra, którą prowadzą pozwala im uniknąć odpowiedzialności za własne życie. Taki mają program na życie, odgrywanie roli cierpiętników.

 Cierpiętnik musi taką rolę przyjąć bo tylko wtedy może powiedzieć: „Jestem nieszczęśliwy, biedny, chory, a ty jesteś temu winien/winna”. Taka gra wymaga pielęgnowania w sobie negatywnych emocji, ktoś musi być winny: rodzice, państwa, szef, partner, zawsze jest ktoś, z kimś trzeba wałczyć, a później go oskarżać o swoje porażki.

 Takie myślenie jest bardzo skutecznym sposobem zahamowania sukcesu i rozwoju osobistego. Zmień to!  Zdaj sobie sprawę, że inni ludzie zrobili ci te wszystkie przykre rzeczy, gdyż nic innego nie potrafili ci dać i to prawdopodobnie już się nie zmieni. Zaakceptuj to, co jest. Poczuj te wszystkie śmieci w twoim umyśle, a następnie zrób to, co powinieneś z nimi zrobić – wyrzuć je. 

Chcesz zwyciężać? To uwolnij się od programu społecznego!

Tutaj znajdziesz sposób na uwolnienie się od programu społecznego>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Silna, niezależna kobieta

„KAŻDY CZŁOWIEK MA SWÓJ WŁASNY KRĄG, W KTÓRYM MOŻE DZIAŁAĆ W SPOSÓB SOBIE TYLKO WŁAŚCIWY, A IM MNIEJSZE JEGO KRÓLESTWO, TYM BARDZIEJ SKUPIONA JEGO SIŁA”

– Goethe

Kim jest animator własnego życia

Animator to słowo łacińskie oznaczające dosłownie „ożywiciela”.

Jest to więc ktoś, kto ożywia, zachęca, pobudza do działania.

Animator własnego życia to ktoś, kto ożywia własne życie, czyli mówiąc językiem potocznym, poprawia swój los własnym działaniem.

Czy wiesz, na czym polega animacja filmu rysunkowego? To metoda wykonania szeregu rysunków w poszczególnych fazach ruchu po to, by przy wyświetlaniu na ekranie dały wrażenie ożywienia, ruchu ciągłego.

Tak samo wyglądają zmiany w naszym życiu. Trzeba wykonać szereg działań, aby w efekcie uzyskać małą zmianę, pchnąć sprawę do przodu, poprawić swój los.

Zwykle człowiek potrzebuje jakiegoś impulsu, aby ruszyć z miejsca.

Takim impulsem często bywa nagła zmiana w życiu. Może to być np. rozwód. Jednak rozwód sam w sobie zazwyczaj przygnębia, mamy poczucie straty, nieudanego życia, zmarnowanych młodych lat. Dopiero po pewnym czasie zaczynamy dostrzegać bezsens naszej bezradności, upokorzenia, bezsens poddawania się sytuacji i wtedy zaczynamy walczyć. Walczyć o siebie, o dalsze życie. Tym impulsem jest czasem spojrzenie koleżanki albo opinia kogoś zupełnie przypadkowego. U mnie takim impulsem było stwierdzenie znajomej: „Dziewczyno! Jak Ty wyglądasz! To tylko facet! Na świecie jest ich całe multum! Nie warto się tak przejmować tylko jednym, weź się w garść!”. Podejmujemy wówczas pierwsze próby zmiany swojego życia, potem kolejne

wyzwania, aby uzyskać efekt ożywienia. Powoli stajemy się animatorami swojego życia. Możemy wpływać na bieg wydarzeń, uczymy się, że to możliwe, a każdy sukces napełnia nas wiarą i nadzieją na lepsze jutro. Tylko po co czekać, aż życie zmusi nas do zmian.

Możemy zacząć je kształtować o wiele wcześniej.

„Nie bój się wspinać. To na czubkach drzew są owoce.”

H. Jackson Brown Jr

[…]

Czteroletni ciąg…

Bycie matką to wielkie wyzwanie dla kobiety, zwłaszcza kiedy jest nią na pełny etat, a mąż zarabia na utrzymanie domu. Kobieta zostaje ze swoim wyzwaniem sama, zupełnie jakby nie była mężatką. Pomocne męskie dłonie przy wieczornej kąpieli dziecka to kropla w morzu potrzeb.

Co dla kobiety oznaczają kolejne ciąże? Oczywiście radość, oczekiwanie, spełnienie ale też ból, samotność, zmęczenie, depresyjne nastroje… Każda kobieta, która została matką choć jeden raz zna doskonale ten czas. W moim przypadku to czteroletni ciąg: 9 miesięcy pierwszej ciąży, potem 18 miesięcy karmienia, kolejne 9 miesięcy drugiej ciąży i kolejne 18 karmienia. Tak wyszło. Chciałam mieć minimum dwoje dzieci, jak to zwykle jedynaczki chcą, jednak nie sądziłam, że tak szybko to zrealizuję. Chciałam karmić swoje dzieci naturalnie, zdrowo około 1 roku, ale okoliczności w obu przypadkach zadecydowały o przedłużeniu tego okresu. Łatwo policzyć: 9+18+9+18 = 54 – dobrze ponad 4 lata.

Organizm kobiety zostaje w tym czasie tak bardzo wycieńczony, nie wspominając o psychice, że mamy ochotę wyć. Ciąże przechodzimy różnie, ale mnie życie dało popalić. Kłopoty z kręgosłupem, zębami, paznokciami. Ciągły brak snu, karmienie na żądanie, co godzinę, dwie, pranie, prasowanie, przewijanie, obiad też się sam nie chciał ugotować.

Gdy ktoś mieszka z rodzicami, nawet nie wie, jak bardzo taka pomoc na co dzień jest ważna, nie docenia tego. Ja byłam ze wszystkim przeważnie sama. Czasami musiałam wyjść z domu choć na chwilę, sama, żeby odreagować i nie odgrywać się na wszystkich dookoła, kto tylko mi się mógł nawinąć pod rękę. Padałam ze zmęczenia i zasypiałam natychmiast, kiedy tylko nadarzyła mi się taka okazja.

Chyba właśnie dlatego wymyśliłam sobie studia. Po roku takich atrakcji wyrwałam się z domu. Jeden weekend w miesiącu mogłam odpocząć, udzielać się towarzysko i uczyć. Dołożyłam sobie obowiązków z własnej woli. To był początek końca…

To w perspektywie czasu okazało się dobre dla mnie, ale nie dla mojego małżeństwa…

Moje kolorowe marzenia pryskają jak bańka mydlana

Któż z nas nie marzy o romantycznej miłości, domu z ogródkiem, dzieciach? Kiedy jesteś bardzo młoda wydaje Ci się, że wszystko przed Tobą, że cały świat stoi otworem. Wyrastają Ci skrzydła i lecisz ufnie ku przygodzie. A kiedy marzenia zaczynają się spełniać myślisz, że masz naprawdę dużo szczęścia i nawet do głowy Ci nie przyjdzie, że to wszystko może nagle zniknąć.

Moje marzenia właśnie tak się zaczęły realizować: najpierw miłość, potem dom z ogródkiem i dzieci. Wszystko we właściwej kolejności.

Czasem jednak w życiu bywa tak, że nagle wszystko pryska jak bańka mydlana, opryskując Cię szczypiącym mydłem. Musi upłynąć sporo czasu, żeby oczy przestały Cię szczypać, mydło drażnić, a marzenia znowu wróciły i zaczęły się realizować. Nic na to nie możesz poradzić, stało się, Twoje marzenia legły w gruzach. Zyskałaś wrogów, których kiedyś widziałaś tylko w filmach. Straciłaś pseudo-przyjacioł, którzy mieli być z Tobą na dobre i złe. Wydaje Ci się, że nic dobrego Cię już nie spotka, że teraz może już być tylko gorzej. Jedyny człowiek, który tak niedawno zapewniał Cię o swojej miłości i oddaniu nagle zaczyna Cię nienawidzić, uważać za wroga osobistego numer 1. A przecież to dla niego zrezygnowałaś z wielu własnych ambicji, dla niego gotowałaś, prałaś, sprzątałaś, jemu urodziłaś i wychowujesz dzieci. To jemu robiłaś sweter na drutach, żeby nie zmarzł zimą i pięknie wyglądał. To dla niego robisz prawo jazdy, pomimo lęku, żeby mógł wypić drinka na imprezie, a Ty odwozisz go do domu. Cała uwaga poświęcona temu jedynemu mężczyźnie to nie najlepszy pomysł na życie. Bo co zrobisz, kiedy On nagle się od Ciebie odwróci? Co kiedy zostaniesz bez pracy, pieniędzy, z małymi dziećmi na utrzymaniu, niekochana, odrzucona, samotna i zgorzkniała? Myślisz – dlaczego to mnie spotkało? Tak się starałam, tak bardzo chciałam mieć szczęśliwą, kochającą się, pełną rodzinę. To było najważniejsze!!! Nie kariera zawodowa, nie jakieś pasje tylko rodzina! Wspólna starość, dzieci odwiedzające rodzinny dom, wnuki, piękny ogród dookoła, spokój i harmonia…

Życie rzadko spełnia nasze marzenia tak dokładnie i precyzyjnie, jakbyśmy chcieli. Przyczyn takiego stanu rzeczy szukają od lat psycholodzy, terapeuci, socjolodzy. Życie potrafi zaskakiwać, większość scenariuszy nawet nie przyszłaby nam do głowy. Nie ma sensu zastanawiać się dlaczego, po co, co złego zrobiłam, gdzie popełniłam błąd, że się nie udało. Teraz musimy postarać się żyć dalej tak, aby nasza wiara, a raczej resztki wiary w siebie, nie upadła do końca – żeby rosła w siłę, gruntowała się i procentowała na przyszłość. Żeby nasze dzieci, kiedy dorosną, powiedziały: Mamo, kocham Cię i podziwiam za to, że tyle w życiu osiągnęłaś pomimo wszystko…

„Gorzej już być nie może…”

Czasami staramy się myśleć pozytywnie w sytuacjach trudnych, choć jest to bardzo dużym wyzwaniem. Kiedy nagromadzi się nam cała sterta negatywnych zdarzeń i wpadamy w tzw. dołek, jakiekolwiek myśli, które odwracają uwagę od problemów traktujemy jak wyzwolenie, nadzieję. Był taki moment w moim życiu kiedy myślałam, że wali się cały Moj świat. Chwyciłam się wówczas takiej myśli jak koła ratunkowego:

„gorzej już być nie może…”

Zostałam sama w starym domu z dwójką małych dzieci. Wypłakałam wszystkie łzy, w jednej chwili straciłam wszystkie marzenia.

Kobieta bez pracy, pieniędzy, bez jakiejkolwiek wizji na przyszłość. Zasnęłam pewnego wieczora z nadzieją, że jutro wstanie nowy dzień i jakoś to będzie. W nocy rozszalała się burza, pomyślałam, że cały wszechświat płacze razem ze mną. Rano obudziłam się na dźwięk lejącej się wody. Wstałam i zobaczyłam, że deszcz wdarł się do mojego domu. Zalało wszystko, strumienie wody lały się z sufitu w kilkunastu miejscach. Moją pierwszą reakcją obronną organizmu, jak sądzę, był śmiech. No tak, pomyślałam, jednak może być gorzej! Usiadłam na progu pokoju, w jedynym miejscu, gdzie woda nie lała mi się na głowę, obok usiadły moje przestraszone dzieci… Rozbeczałam się na dobre.

Nie miałam już siły walczyć z przeciwnościami losu.

Jednak to nie koniec tej historii, skończyło się solidnym przeziębieniem całej naszej trojki. Wysoka gorączka, bezsilność, depresyjne nastroje i nikogo, kto podałby choćby kubek gorącej herbaty. Od tego czasu nigdy już nie powiem sobie ani nikomu innemu, że gorzej już być nie może. Zawsze może być gorzej, ale dzisiaj już wiem, że może też być lepiej. To zależy wyłącznie od nas. Im szybciej zaczniemy działać tym szybciej nastąpi poprawa.

Wyszłam z tego, już nawet nie pamiętam jak, chyba wyparłam to z pamięci, ale udało się. Zostały już tylko koszmarne wspomnienia.

Może to wszystko zdarzyło się właśnie po to, żebym mogła to teraz opisać, kto wie…

11. Podstawa egzystencji

Zastanów się, co stanowi podstawę egzystencji? Miejsce do spania i pieniądze, za które możesz kupić pożywienie i odzież. Nie ma wyjścia, musisz się podnieść z dna i zawalczyć o swoje. To bardzo trudne, zwłaszcza że do tej walki włączasz emocje. Nie da się wszystkiego załatwić bez stresu, zmagań, ale musisz być silna! Zrób to dla swoich dzieci, na pewno potrafisz! Musisz w to tylko uwierzyć. Ja jestem zupełnie zwyczajną kobietą i zrobiłam to! Naprawdę jestem z siebie dumna. Ty też to zrobisz, zaufaj mi. Uda Ci się, jestem tego pewna.

Jak sobie poradziłam? Może nie idealnie, ale kompromis czasem jest więcej wart niż wieloletnie kłótnie o majątek. Wzięłam jakąś ¼ wartości naszego wspólnego domu, po to tylko, aby zamknąć ten rozdział życia jak najszybciej, aby nie tracić energii i sił na bezsensowną walkę, aby pokazać, że nie będę niszczyć człowieka, z którym przeżyłam 10 lat swojego życia, człowieka, który jest ojcem moich dzieci.

Może ktoś powiedzieć, że to naiwność, głupota, ale ja wiem, że spokój ducha i wiara w to, że On się po prostu pogubił pomogły mi przez to przejść. Ta 1/4 majątku pozwoliła mi na zakup własnego mieszkania, niewielkiego, ale to nic. To był pierwszy krok do samodzielności i moje pierwsze całkowicie własne mieszkanie. Ten moment pokazał, że mogę osiągnąć to, czego chcę. Uwierzyć, że zmiana mojego życia jest do zrealizowania, że dam radę, że jestem silna, nawet skąpana we łzach.

Kolejny krok to zapewnienie nam utrzymania. Nie lada wyzwanie, biorąc pod uwagę, że przez ostatnie 10 lat byłam po prostu kurą domową.

Po zastanowieniu się nad sytuacją, postanowiłam zrobić plan.

Najpierw zabezpieczenia doraźne: czyli zasiłek, zapomoga, alimenty. Potem szukanie stałej pracy i podnoszenie kwalifikacji.

Największy problem to rozpoczęte studia. Ale udało się, skończyłam i zostałam panią magister. Znalazłam kurs komputerowy dla matek samotnie wychowujących dzieci w Teresinie koło Warszawy.

3-tygodniowy pobyt z dziećmi z wyżywieniem, wówczas za około 350 zł. Pewnie teraz też coś organizują, musisz poszukać w organizacjach kobiecych. Wyjechałam też na kolonie z dziećmi, ja jako opiekunka, a dzieci przy okazji, kolejne 3 tygodnie. Robiłam makramy ze sznurka, swetry na drutach i próbowałam się jakoś utrzymać. Jednak to wszystko niewiele dawało.

Pracy nie mogłam znaleźć przez dwa lata… Na kawę chodziłam do przyjaciółki, bo nie stać mnie było na jej zakup. Czasem bywało tak, że nagle sol jest potrzebna do wszystkiego, a w domu nic nie ma. Bywało tak, że sama nie zjadłam, żeby dać dzieciom. Przerabianie ubrań swoich na dzieci to norma. Dwa lata mijają, a dzieci rosną, nie ma w domu ubrań, telefonu, nie wylewasz wody z wanny, bo może się przydać do prania, do mycia podłogi, do spłukania WC. Zdarza Ci się przyjąć zaproszenie na obiad od przyjaciółki, która sama niewiele ma, ale chce Ci pomoc. Co zrobisz dalej? Poddasz się? Nie możesz, masz dzieci, nie Ty jesteś tu najważniejsza…

Takim przełomowym momentem, który uświadomił mi, że moje życie leży w moich rękach była sytuacja dnia codziennego. Stałam, jak co miesiąc, w kolejce po zasiłek, parę groszy na życie. Swoją drogą, ciekawe jak ktoś z rządzących naszym krajem wyżyłby za 400 zł cały miesiąc. Wracając do tematu – stałam w tej kolejce i przyglądałam się innym ludziom obok. To niezwykła mieszanka ludzkich losów, emocji:

cierpień, ubóstwa, chorób, ale też alkoholizmu, depresji, beznadziei.

Czy byłaś kiedyś w takim otoczeniu ludzi, a może jesteś teraz? Rozejrzyj się. Czy uważasz, że jesteś jedną z nich? Czy masz dość wiary w siebie, żeby odmienić swój los, nie upaść na samo dno i w rozpacz? Jesteś zdrowa? To już coś! Nie poddajesz się zwątpieniu? To kolejny krok. Czy Twoje dzieci poradzą sobie same? Nie. Musisz walczyć! To jedyna droga, żeby nie podzielić losu tych ludzi z kolejki po zasiłek. Pamiętaj o tym.

Co dalej? No cóż, kolejny zakręt. Skoro nie ma pracy tu gdzie jestem, poszukam dalej. Znalazłam! W innym mieście. Podjęłam decyzję o pozostawieniu naprawdę wspaniałych przyjaciół i wędrówce w nieznane.

Sprzedałam mieszkanie i kupiłam kolejne. Nie uwierzysz – większe, ładniejsze, z dala od byłego. To nie znaczy, że wszystko poszło szybko i przyjemnie. Nieźle się natrudziłam. Musiałam znaleźć kupca i sprzedającego, mieć oczy otwarte na oścież, być czujna, ostrożna i stanowcza. To nie było łatwe. Ale w końcu się wyprowadziłam. W tym nowym miejscu na ziemi dostałam pracę w swoim zawodzie. Pensja była początkowo niewielka, ale to i tak więcej niż zasiłek czy zapomoga. Zaczęłam znowu wierzyć, że dam radę, że nie będę już głodna, że moje dzieci będą miały nowe ubrania, że to będzie początek dobrego startu w nowe życie po rozwodzie. Dzisiaj wiem, że było warto podjąć ryzyko!

Odnalazłam się w tej pracy, lubię ją. Pensja wzrosła przez kilka kolejnych lat, a mnie stać na podstawowe potrzeby naszej rodziny. Zrobiłam to!!! Zmieniłam swoje życie i jestem z tego dumna. Naprawdę się udało!!!

Katarzynie Gajowskiej udało się zmienić swoje życie. Zobacz jak to osiągnęła>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: