wejdź na www.metanoja.pl

Kłamstwo

Czym jest kłamstwo? Czy kłamią częściej kobiety, czy mężczyźni?

Udowodnione jest, że kobiety potrafią lepiej kłamać od mężczyzn, ale… to politycy są największymi kłamcami.

Ludzie kłamią, aby osiągnąć konkretną korzyść, czy to materialną, czy polityczną. Manipulacja nie ma nic wspólnego z kłamstwem, jednakże to ona pomaga kłamcom w uzyskaniu poparcia, np. tego politycznego lub materialnego.

Nieuczciwi handlowcy i politycy zaszufladkowali słowo „manipulacja” w gronie negatywnych znaczeń, a manipulacja służy przede wszystkim do dobrego wychowywania i kształtowania świadomości człowieka.

Kto zatem kłamie i dlaczego, i jak rozpoznać taką osobę?

Ciekawostka 3

Oto trzy skrócone wersje pochodzenia powiedzenia „Kłamstwo ma krótkie nogi”, usłyszane od profesorów historii.

Pierwsza wersja

W dawnych czasach obcinano wojownikom kończyny dolne (około 20 centymetrów poniżej kolana), kiedy okłamywali swoich dowódców lub uciekali z pola bitwy. Taki wojownik był skazany na pośmiewisko i hańbę. W XV wieku zniesiono wykonywanie „obcinki” nóg.

Druga wersja

W I wieku p.n.e. w państwie Aksum (terytorium obecnej Etiopii i południowego Sudanu) żył szaman Sinunga, który był kłamcą znanym w całej okolicy. Sinunga był karłem.

Trzecia wersja

Sokrates twierdził, że kłamstwo osłabia nasze ciało. Chodzimy wtedy przygarbieni, przytłoczeni wyrzutami sumienia i patrzymy tylko pod nogi. Prawdopodobnie wypowiedział te słowa do swojego ucznia, który nie przygotował się do rozmowy z mistrzem. Uczeń był niskiego wzrostu.

Nie wiem, która wersja jest prawdziwa, ale wierzę uczonym na słowo, dlatego pamiętaj:

Nigdy nie kłam, gdyż kłamstwo ma krótkie nogi.

Cieszę się, że jestem wysokim mężczyzną.

Najczęstsze wpadki z kłamstwem są wśród osób ubiegających się o stanowisko asystentki lub sekretarki, a dotyczy to obsługi kserokopiarek i faksów. Przecież wszyscy mają napisane w CV, że obsługa kserokopiarki i innych urządzeń biurowych jest im znana. Niektóre osoby mogą sobie nie uświadamiać, że w dużych firmach nie ma już kserokopiarek, jakie widzimy w naszych domach — małych, mieszczących się na biurku lub szafce.

W dużych firmach zamiast małych kserokopiarek są potężne „kombajny”, które mają tyle przycisków i opcji, że tylko osoby po kursach są odpowiednio przygotowane do obsługi takich maszyn. Jak się poczujesz, kiedy staniesz przy takiej maszynie i nie będziesz wiedział, jak ją obsługiwać? Czy warto kłamać, i to świadomie, aby osiągnąć korzyść (w tym przypadku zdobycie pracy)?

Drugim największym kłamstwem w CV jest przypisywanie sobie bardzo dobrej znajomości języka obcego, np. angielskiego.

Jednakże tutaj weryfikacja następuje bardzo szybko — już podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Jak się poczujesz, kiedy rekrutująca osoba przyłapie Cię na kłamstwie? Nie

dość, że z miejsca stracisz możliwość zatrudnienia w danej firmie, to jeszcze przykleją Ci łatkę — KŁAMCA!

Kłamstwo zawsze zostanie wykryte, ale co zrobić, kiedy dziecko kłamie? Ile razy pytasz córkę lub syna:

 „Byłeś dzisiaj w szkole?”

 „Byłeś dzisiaj w kościele?”

Jeżeli rodzic usłyszy odpowiedź „nie”, to w dalszej serii pytań będzie chciał dowiedzieć się, dlaczego jego dziecko nie było w szkole lub w kościele. A co jeżeli dziecko odpowie  „tak”? Mówi prawdę czy kłamie?

Moje pierwsze doświadczenie z niby-kłamstwem miałem w III klasie szkoły podstawowej, kiedy to pewnego dnia nie przyszedł do szkoły mój kolega Marcin. Gdy po lekcjach poszedłem na obiad do stołówki (to były czasy, gdy jadło  się w barach mlecznych — nie było McDonaldów) i spotkałem jego starszą siostrę (uczennicę IV klasy), zapytałem, czy coś się Marcinowi stało, bo nie było go w szkole.

Siostra Marcina popatrzyła na mnie z zaskoczeniem i powiedziała, że rano razem wychodzili do szkoły i razem do niej weszli, więc dziwne, że go nie było na lekcjach. Kiedy zjedliśmy obiad, poszliśmy razem do domu Marcina, który, jak nas razem zobaczył w drzwiach, aż gwizdnął z zaskoczenia:

„To wy razem chodzicie?”.

Nie wiem, kto był bardziej czerwony, ja czy siostra Marcina, ale odpowiedzi: „Nie… nie… nie… nie…” udzieliliśmy z szybkością strzałów z karabinu maszynowego. Weszliśmy do środka, gdzie poszedłem z Marcinem do kuchni, a jego siostra zniknęła za drzwiami swojego pokoju.

Marcin opowiedział mi, co mu się przytrafiło, o swoich przygodach, o tym, jak kupił gumę do żucia (słynne donaldówki) i o tym, jak zrobił dziurę w swoich nowych spodniach. Przyszła pora, kiedy jego rodzice wrócili do domu. Pierwsze pytanie, jakie usłyszeliśmy, to: „Cześć, dzieci, jak było w szkole?”. Marcin pierwszy odpowiedział:

„Wszystko OK”. Ja popatrzyłem na niego zaskoczony, gdyż nie mieściło mi się w głowie, że można tak kłamać… i to na dodatek swojej mamie.

Po chwili siostra Marcina wyszła ze swojego pokoju i skierowała się do wyjściowych drzwi: „Mamo, ja muszę lecieć do Kaśki omówić zadanie domowe i będę za godzinkę. Przy okazji zapytaj Marcina, czy był dzisiaj w szkole… Pa”. Już czułem, jak atmosfera robi się gęsta, więc postanowiłem ewakuować się do domu.

Jego mama spojrzała na mnie i na syna i zapytała: „Czy byłeś dzisiaj w szkole, Marcinku?”. Zdążyłem jedynie usłyszeć, jak Marcin powiedział: „Tak mamo, byłem dzisiaj w szkole” i nie wiem, jak ta rozmowa się skończyła, gdyż w tej samej sekundzie biegłem już po schodach, modląc się, aby mama Marcina nigdy mnie nie zapytała: „Czy Marcin był dzisiaj w szkole?”.

Na drugi dzień Marcin był w szkole i na długiej przerwie powiedział mi bardzo interesującą rzecz:

Pamiętaj, Witold, ja się brzydzę kłamstwem. Rozumiem twoje zdziwienie, kiedy słyszałeś moje nieprawdziwe odpowiedzi skierowane do mojej mamy, ale to było tylko w twoim wyobrażeniu, że ja kłamię. Ja bym nigdy mamy nie okłamał. Wczoraj poszedłem z siostrą do szkoły i razem z nią przekroczyłem próg szkoły.

Ona poszła do swojej klasy, a ja wyszedłem ze szkoły i poszedłem do parku… już ci wczoraj mówiłem, co robiłem. Mama zapytała  nie, jak było w szkole, a ja odpowiedziałem: „Wszystko OK”, gdyż było wszystko OK. Przecież rano widziałem szkołę, widziałem te same ściany (bez zmian), ten sam korytarz (bez zmian), te same plakaty na ścianie (bez zmian), no i że cały budynek szkoły jest bez zmian. Odpowiedź zatem była prawdziwa — wszystko OK. Gdyby w nocy był pożar lub trzęsienie ziemi i szkoła by się zawaliła, to wtedy moja odpowiedź byłaby: „Nie było OK”. Drugie pytanie mamy, które zasugerowała jej moja siostra, brzmiało: „Czy byłeś dzisiaj w szkole?”. Jasne, że byłem.

(Pamiętam, że w ogóle mu nie przerywałem, kiedy tak mówił, i pamiętam doskonale, że było to spowodowane podziwem dla 9-letniego chłopca, który używał słów jak dorosły człowiek).

Widzisz, Witold, to wszystko zależy od tego, jak stawiasz pytanie. Rodzice zadają mi codziennie te same pytania: „Jak było w szkole?”, „Czy odrobiłeś lekcje?”, „Czy zjadłeś kolację?” (przytaknąłem mu głową, gdyż u mnie było to samo). Miałem dosyć tych utartych pytań i zacząłem odpowiadać krótko:

„Tak” lub „Wszystko OK”.

Dziwne, że taka odpowiedź im wystarcza, ale wnioskuję, że są tak zapracowani, że nie mają sił na dalszą dyskusję na temat szkoły i innych spraw. Dlatego postanowiłem wprowadzić plan „Marcin Lee w akcji” (filmy o Brusie Lee były wtedy na topie). Postanowiłem napisać odpowiedzi do poszczególnych pytań, jakie zadają mi rodzice, wiesz, np.: „Umyłeś ręce?”,

a ja odpowiadam: „Ręce? Masz na myśli dłonie czy całe ręce — od palców po bark?”, aby ich zmusić do wgłębiania się w rozmowę.

Fakt, że niekiedy przyczynia się to do powstania nerwowych sytuacji, gdyż mamie lub tacie brakuje cierpliwości i rozmowa kończy się znanym tekstem:

„Nie filozofuj tyle”, ale powoli dochodzę do perfekcji.

Kiedy wyszedłeś ode mnie z domu, to rozmowa szybko się skończyła, gdyż na wszystkie pytania mamy odpowiedziałem ZGODNIE Z PRAWDĄ, a siostra, kiedy wróciła od koleżanki, była zdziwiona, że wszystko jest OK.

Gdyby moja mama zapytała mnie: „Jak dzisiaj było na wszystkich lekcjach?”, to odpowiedziałbym, że nie wiem, gdyż mnie na nich nie było. Wtedy bym wytłumaczył, dlaczego mnie nie było na tych lekcjach

[…].

Marcina spotkałem ostatni raz w 2009 roku nad morzem… w Gdańsku. Nie widzieliśmy się ponad 25 lat. I tym razem również słuchałem go z zapartym tchem. Mówił o rzeczach, które teraz sprawdzam w praktyce, gdyż będzie to tematem mojej kolejnej książki. Marcin jest nauczycielem języka angielskiego w Sydney i powiedział, że nie ma piękniejszego miejsca na ziemi niż polskie morze.

Jeżeli chcesz kogoś przyłapać na kłamstwie, to zadawaj R-O-Z-B-U-D-O-W-A-N-E pytania. Nie pytaj: „Odrobiłeś lekcje z matematyki?”, zapytaj: „Czy poprawnie wykonałeś wszystkie zadania z matematyki?”. Nie pytaj: „Byłeś w kościele?”. Zapytaj: „Gdzie stałeś lub siedziałeś przez całą dzisiejszą mszę świętą?”.

Nie pytaj (kobieta mężczyznę): „Czy umyłeś samochód?”.

Zapytaj: „Czy umyłeś całą karoserię samochodu i wytrzepałeś dywaniki oraz odkurzyłeś dokładnie fotele?”.

Jeżeli uważasz, że chłopak lub mąż Cię zdradza, to nie pytaj:

Gdzie wczoraj byłeś?”, lecz zapytaj: „Z kim spędziłeś wczorajszy dzień (noc)?”.

Nie pytaj (mąż wraca późnym wieczorem do domu): „Dlaczego twoja koszula pachnie damskimi perfumami?”, zamiast tego zapytaj: „Który sklep z perfumami jest czynny o pierwszej w nocy?”.

Panowie, spokojnie!!! Nie napiszę więcej przykładów, ale muszę Was uprzedzić, że są kursy dla kobiet, na których uczą takich rzeczy. Nie życzę Wam, abyście zostali wzięci w krzyżowy ogień pytań swojej żony lub dziewczyny, ale miejcie się na baczności.

Przeczytajcie poniższą humorystyczną historyjkę. Uwaga, to nie jest historia o moim koledze Marcinie.

Nauczycielka pierwszej klasy, pani Kasia, ciągle miała kłopoty z jednym z uczniów. Zapytała: „Jasiu, o co ci chodzi?”. Jasio odpowiedział: „Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!”. Pani Kasia miała dosyć. Zabrała Jasia do gabinetu dyrektora.

Kiedy Jasio czekał w sekretariacie, nauczycielka wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację i wtedy dyrektor powiedział, że chciałby zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na żadne pytanie, będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka  się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu.

Dyrektor: Ile jest 3 × 3?

Jasio: 9.

D: Ile jest 6 × 6?

J: 36.

I Jasio odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor (ten uważał, że trzecioklasista powinien znać na nie odpowiedzi). Dyrektor spojrzał na panią Kasię i powiedział: „Myślę, że Jasio może iść do trzeciej klasy”. Pani Kasia zapytała, czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań. Zarówno dyrektor, jak i Jasio zgodzili się. Pani Kasia spytała: Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?

Jasio, po chwili: Nogi.

K: Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam?

J: Kieszenie.

K: Co zaczyna się na k, kończy na s, jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?

J: Kokos.

K: Co wchodzi twarde i różowe, a wychodzi miękkie i klejące?

Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko, ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, ten powiedział:

J: Guma do żucia.

K: Co robi mężczyzna, stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?

J: Wita się.

K: Teraz zadam kilka pytań z serii „kim jestem?”, dobrze?

J: OK.

K: Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.

J: Namiot.

K: Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Drużba zawsze ma mnie pierwszą.

Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że ma wypieki na twarzy.

J: Obrączka ślubna.

K: Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.

J: Nos.

K: Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.

J: Strzała.

Dyrektor odetchnął z ulgą: „Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!”.

A na ile pytań Ty dobrze odpowiedziałeś?

Jeżeli dobrze zadasz pytanie, to nie dość, że trudno będzie Cię okłamać, to na dodatek ustrzeżesz się od zatrudnienia niekompetentnych pracowników.

Może się zdarzyć, że ktoś Ci zada źle sformułowane pytanie i wtedy tylko znakomite umiejętności dyplomatyczne uratują Cię od zguby.

Lucjan Ferus świetnie opisuje to w swoim utworze pod tytułem Źle sformułowane pytanie:

 SZPIEG to osoba, która pomaga ludziom odnieść sukces, a skrót oznacza:
Sumienny
Zdyscyplinowany
Przezorny
Inteligentny
Energiczny
Genialny

 POZNAJ SZPIEGÓW UMYSŁÓW>>>

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Advertisements

Skomentuj artykuł! Dziękuję!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: