wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘praca’

Jak skutecznie szukać pracy

 Jak skutecznie szukać pracy? Poznaj najlepsze strategie

Jak skutecznie szukać pracy

Kiedy utrata pracy staje się faktem

  Z tego rozdziału dowiesz się:

     jakie są emocjonalne, społeczne i finansowe koszty utraty pracy;

    jakie działania i zachowania destrukcyjne najczęściej występują po utracie zatrudnienia;

    jakie są ich skutki i wpływ na efektywne poszukiwanie nowej pracy;

    jakie postawy pozwalają dostrzec szanse w zaistniałej sytuacji i je wykorzystać.

  To niemożliwe – a jednak straciłeś pracę

  Byłeś znakomitym specjalistą. Znałeś się na swojej pracy, do każdego zadania podchodziłeś z pasją. Przełożeni cenili cię i z uznaniem opowiadali publicznie o twoich osiągnięciach. Pracowałeś rzetelnie i miałeś dobre relacje ze współpracownikami. Byłeś spokojny o swoją pracę; przekonany, że restrukturyzacja i redukcja etatów cię nie dotyczą. Pewnego dnia jednak podziękowano ci za współpracę. Otrzymałeś wypowiedzenie.

  Koszty emocjonalne

  Utrata pracy to przede wszystkim bardzo silne przeżycie emocjonalne, będące jednym z najważniejszych stresogennych czynników w życiu. Najczęściej pierwszym dominującym uczuciem po utracie pracy jest szok, niedowierzanie i zaskoczenie. Te odczucia są silniejsze, jeżeli otrzymałeś wypowiedzenie po raz pierwszy w życiu.

  Fakt utraty pracy, jak każde dramatyczne wydarzenie, dociera do ludzkiej świadomości stopniowo, wywołując negatywne myśli. Zaczynasz prowadzić monolog wewnętrzny, dochodząc do następujących wniosków: „Tyle lat uczciwej pracy, lojalności – bez sensu!”, „Mam zapłatę za to, że jak trzeba było coś pilnie skończyć, to siedziałem po godzinach”, „Skoro mnie zwolnili, widocznie jestem do niczego”, „Co ja teraz zrobię? Przecież nic więcej nie umiem. Znam się tylko na tej robocie…”. Uwaga – warto przerwać jak najszybciej ciąg negatywnego myślenia, ponieważ to prosta droga do poważnych kłopotów z właściwą samooceną.

  Przed tobą kolejny bardzo trudny etap: o utracie pracy trzeba powiedzieć najbliższym. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej. Dzięki temu nie zostaniesz z problemem sam, a najbliżsi, świadomi nowej sytuacji, będą cię wspierać w dążeniu do jak najszybszej zmiany. Akceptacja faktu utraty pracy i rozmowa z osobami, którym ufasz, jest pierwszym krokiem do wyjścia z trudnego położenia.

Zapamiętaj!

     Jeśli zostałeś zwolniony z pracy, powiedz o tym otwarcie osobom, na których wsparcie możesz liczyć. Utrata zatrudnienia może dotyczyć każdego, bez względu na status, zajmowane stanowisko, wykształcenie czy staż pracy. Nie możesz w nieskończoność udawać, że jak zwykle wychodzisz do pracy, więc nie uciekaj w kłamstwo.

  Jeżeli jesteś już gotów, aby poinformować najbliższych o tym, że straciłeś posadę, musisz zdecydować, jak im to powiedzieć. Najlepiej użyć krótkich i zwięzłych słów. Wykorzystaj okazję, gdy będziecie wszyscy razem, np. podczas wspólnego posiłku. Trzymaj się faktów i staraj się nie dociekać przyczyn. Często prawdziwe powody zwolnienia są zupełnie inne od oficjalnych. Nie próbuj snuć domysłów, ponieważ zmarnujesz na to wiele pozytywnej energii.

  Przykład

Byłam menedżerem w międzynarodowej firmie. Wyniki ostatniej oceny okresowej upewniły mnie, że przełożony jest zadowolony z naszej współpracy oraz z rezultatów podejmowanych przeze mnie działań. Fakty okazały się jednak inne: kilka tygodni po rozmowie oceniającej otrzymałam wypowiedzenie. Wiadomość o zwolnieniu była dla mnie prawdziwym szokiem. Samodzielnie wychowuję dwoje dorastających dzieci, utrzymuję dom, wspieram babcię wymagającą stałej opieki… Kiedy w pełni uświadomiłam sobie fakt utraty pracy, największym problemem było dla mnie przekazanie tej wiadomości dzieciom. Bałam się, że cały świat rozsypie im się jak domek z kart. Porozmawiałam o tym z moją serdeczną przyjaciółką. Poradziła mi zaufać mądrości własnych dzieci i jak najszybciej powiedzieć im prawdę, jednak ja nadal nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. W końcu postanowiłam przekazać dzieciom złą wiadomość podczas niedzielnego obiadu. Ich reakcja mile mnie zaskoczyła. Przyjęły wszystko ze zrozumieniem i mocną wiarą, że poradzę sobie z tą sytuacją. Mam wrażenie, że mówiąc otwarcie i szczerze, wzmocniłam ich zaufanie. Od tamtej chwili czynnie zaangażowały się w moje działania: pomagały mi w wyszukiwaniu i zamieszczaniu informacji w internecie (są w tym znacznie sprawniejsze ode mnie). Przyznam, że kamień spadł mi z serca: od najmłodszych lat wpajałam dzieciom, żeby zawsze mówiły prawdę, a sama byłam o krok od kłamstwa.

     Agnieszka, socjolog

Utrata pracy może zostać różnie odebrana przez otoczenie. Inaczej postrzegane jest zwolnienie pracownika w wyniku likwidacji zakładu pracy czy stanowiska, a inaczej, gdy uzasadnieniem decyzji pracodawcy jest utrata zaufania do pracownika. Choć w pierwszym przypadku przyczyny są jasne, racjonalne i powszechnie znane, nie zmienia to negatywnej reakcji na wieść o zwolnieniu. Niezależnie od przyczyn utraty pracy zachowaniu osób z twojego otoczenia może towarzyszyć:

     zaskoczenie. Jeśli nic nie wskazywało na to, że możesz stracić pracę, nie dziw się, jeśli najbliżsi są tym faktem bardzo zaskoczeni. Być może będą próbować znaleźć logiczne uzasadnienie tego wydarzenia, doszukując się jego przyczyn w pierwszej kolejności w twoich działaniach. Daj im czas na oswojenie się z nową sytuacją. Nie wdawaj się w dyskusję, która nic nie zmieni.

    złość. Wiadomość o utracie pracy wywołuje niekiedy silną negatywną reakcję emocjonalną. Złość może być skierowana na ciebie i pracodawcę. Często prowadzi do kłótni z błahych powodów. Odreagowanie negatywnych odczuć pozwala jednak na szybkie oczyszczenie atmosfery i racjonalne spojrzenie na sytuację. Przemilcz wybuchy złości i poczekaj, aż emocje opadną.

    bezradność. Sytuacja, kiedy ktoś pozbawia cię pracy, może wywołać w najbliższych poczucie bezradności. Wynika to ze świadomości braku wpływu na zmianę decyzji i możliwości udzielenia skutecznej pomocy. Najbliżsi często są zakłopotani, nie mając pomysłu na żadne działanie. Przyjmij taką reakcję ze zrozumieniem. Utrata pracy nie jest jedyną sytuacją w życiu ludzi dorosłych wywołującą poczucie bezradności.

   strach przed przyszłością. Praca zawodowa oraz otrzymywane za nią wynagrodzenie dają poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Stanowią o standardzie życia. Utrata zatrudnienia wywołuje poczucie niepewności. Jest ono tym silniejsze, im mniej stabilna jest sytuacja na rynku pracy. Przyjmij obawy najbliższych jako naturalną reakcję na realne zagrożenie dla ich poczucia bezpieczeństwa.

    życzliwość. Zjawisko bezrobocia występuje na polskim rynku pracy wystarczająco długo, aby traktować je jako stały element życia społecznego i gospodarczego. Obecnie społeczna ocena faktu utraty pracy jest inna niż dawniej. Coraz rzadziej ludzie z otoczenia bezrobotnego, w tym także osoby najbliższe, reagują potępieniem; coraz częściej starają się pomóc i doradzić. Przyjmij z wdzięcznością życzliwe zachowania.

    wsparcie. Gotowość do konkretnej pomocy w różnym zakresie jest najbardziej korzystną dla ciebie reakcją otoczenia. Wsparcie może przejawiać się w rozmaity sposób, np. w formie rozmowy, wspólnego wyjścia z domu, polecenia innemu pracodawcy czy pomocy finansowej. Zawsze jest dla ciebie pozytywnym komunikatem, że nie jesteś sam ze swoim problemem.

    zrozumienie. Przyjęcie informacji o utracie pracy ze zrozumieniem daje poczucie spokoju i pozwala spojrzeć na sytuację we właściwym świetle. Sprawia, że potrafisz zaakceptować ten fakt i nie traktować go jak życiowej katastrofy.

  Emocjonalnym kosztem utraty pracy może być także pogorszenie relacji, szczególnie z osobami bliskimi: trudniej jest ci rozmawiać o tym, co czujesz; stajesz się coraz bardziej obojętny na uczucia innych; coraz częściej zamykasz się w sobie i mniej angażujesz się w ważne sprawy bliskich. Kiedy emocje opadną, poczujesz potrzebę i wewnętrzny przymus, aby jak najszybciej znaleźć nowe zatrudnienie. Pamiętaj jednak o tym, że wychodzenie z bezrobocia jest procesem, przebiegającym w powtarzających się cyklach, w których nadmierny optymizm przeplata się z załamaniem. Zawsze potrzebny jest odpowiedni moment, aby twoje poszukiwania nowej pracy zakończyły się sukcesem.

Zapamiętaj!

     Utratę pracy, podobnie jak każde trudne doświadczenie, trzeba przeżyć, a na to potrzebny jest czas. Dopiero gdy pogodzisz się z tym faktem, możesz zacząć myśleć o zmianach. Sukces w postaci znalezienia nowej pracy trzeba starannie przygotować i zaplanować. Kroki, które podejmiesz, muszą być konkretnie określone. Pamiętaj, że okres największej mobilizacji i najwyższej motywacji do zmiany trwa średnio sześć miesięcy od chwili utraty zatrudnienia.

   Długotrwałe pozbawienie pracy powoduje trudności z organizacją czasu. Zacierają się wyraźne granice między pracą a czasem wolnym oraz między kolejnymi dniami tygodnia. Coraz trudniej jest narzucić sobie dyscyplinę. Uważaj na tę pułapkę i nie pozwól, aby czas „przeciekał ci przez palce”.

  Długotrwałe bezrobocie to także stały, nieodreagowany stres. Może on wywoływać choroby, których nie wyleczy żadne lekarstwo, dopóki nie zlikwidujesz ich przyczyny. Spróbuj zredukować poziom stresu poprzez wysiłek fizyczny (np. pływanie, spacer), słuchanie muzyki relaksacyjnej, spotkania i rozmowy z bliskimi czy realizację pasji.

Koszty społeczne

   Funkcjonując w środowisku pracy, zajmujesz nie tylko określone stanowisko. Odgrywasz wiele ról, z którymi się identyfikujesz, m.in.:

    eksperta: doskonale znasz się na dziedzinie, którą się zajmujesz. Śledzisz najnowsze odkrycia, wprowadzasz innowacyjne rozwiązania. Znajdujesz nowe zastosowania produktów czy usług. Dzielisz się wiedzą i doświadczeniem z innymi, często jesteś proszony o opinię czy radę.

    szefa: kierujesz zespołem ludzi, wyznaczasz cele, rozdzielasz zadania i oceniasz pracę podwładnych. Podejmujesz decyzje o zatrudnieniu, awansie oraz zwolnieniu członków zespołu.

    koordynatora: czuwasz nad harmonijną realizacją poszczególnych części projektu, pilnujesz terminów wykonywania zadań na kolejnych etapach i dbasz o jakość półproduktów.

    kolegi: łatwo nawiązujesz dobre relacje z innymi, masz liczne grono znajomych, z którymi lubisz spędzać czas i dyskutować na wspólne tematy.

    członka zespołu: jesteś jednym z pracowników działu, cenionym za gotowość do pomocy i dyskrecję.

    klienta: jesteś odbiorcą działań pracowników innych działów w twojej firmie oraz działań instytucji zewnętrznych; codziennie kupujesz różne towary. Jedne zawsze w tych samych miejscach, ponieważ lubisz rozmawiać ze sprzedawcą. Inne – w przypadkowych sklepach, przy okazji.

    dostawcy: dostarczasz wyroby do kilku kluczowych odbiorców. Zależy ci na dobrej jakości towaru oraz terminowości dostaw. Często negocjujesz warunki dostaw.

Role te dają ci prestiż, określają twoją pozycję, także pozazawodową, oraz miejsce w organizacji firmy. Wraz z utratą pracy ustaje możliwość identyfikacji z tymi funkcjami. Gubisz punkt odniesienia do swoich kompetencji. Często też słabną bądź wygasają kontakty związane z rolami zawodowymi. Wychodzisz ze środowiska pracy, a więc ubożeje związana z nim część życia towarzyskiego i zmienia się sposób spędzania wolnego czasu.

  Zaczynasz obawiać się nowych ról: osoby bezrobotnej lub klienta pomocy społecznej, z którymi nie chcesz się utożsamiać. Jeżeli w porę nie narzucisz sobie dyscypliny i konsekwencji w działaniu, możesz łatwo popaść w marazm, który sprawi, że będzie ci bardzo trudno wyjść z bezrobocia. Ponadto niezwykle ważne jest, abyś miał z kim porozmawiać o problemie. Jeśli uznasz, że sam sobie nie poradzisz, skorzystaj z pomocy specjalistów: doradcy zawodowego lub lekarza czy psychologa.

  Koszty finansowe

  Zwolnienie z pracy oznacza przede wszystkim utratę systematycznych dochodów. Jeżeli byłeś zatrudniony na podstawie umowy o pracę, przysługuje ci ustawowy okres wypowiedzenia, w którym zachowujesz wszystkie prawa pracownicze, w tym prawo do zasiłku chorobowego i wynagrodzenia. Nie zostaniesz więc z dnia na dzień pozbawiony dochodów. Ta sytuacja wymusza jednak pewne ograniczenia wydatków, ponieważ trudno jest przewidzieć, ile czasu będziesz potrzebował na znalezienie nowego zatrudnienia. Z tego powodu należy jak najszybciej poinformować rodzinę o utracie pracy i wspólnie ustalić plan chroniący budżet domowy. W tym celu zastanów się:

     Które z zaplanowanych inwestycji można przesunąć na późniejszy termin?

Które inwestycje można zrealizować mniejszym kosztem niż zaplanowany?

     Z których wydatków można lub trzeba zrezygnować?

     Jeśli posiadasz oszczędności – do jakiego poziomu możesz je wykorzystać?

  W realizacji planu oszczędności mogą pomóc następujące kroki:

     Wybieraj tańsze produkty codziennego użytku.

     Postaraj się ograniczyć korzystanie z samochodu.

     Miesięczne wydatki zaczynaj od opłacenia rachunków.

     Za wszelką cenę unikaj pożyczek i kredytów.

   Wprowadzając dyscyplinę budżetową, ograniczysz niebezpieczeństwo popadnięcia w długi.

  Ciekawostka

Słynny amerykański psycholog Abraham Maslow opracował hierarchię potrzeb człowieka określaną mianem „piramidy potrzeb Maslowa”. Uważa on, że dla ujawnienia się potrzeb wyższego rzędu (przynależności, uznania i samorealizacji) wcześniej muszą zostać zaspokojone potrzeby niższego rzędu (fizjologiczne i bezpieczeństwa). Utrata pracy w znacznym stopniu ogranicza możliwości zaspokojenia potrzeb wyższego rzędu. Tym ważniejsza jest więc w tej sytuacji ochrona poczucia bezpieczeństwa i zapewnienie realizacji podstawowych potrzeb.

Poszukiwanie nowego zatrudnienia wymaga dobrego zaplanowania. Autorka podpowiada, jak radzić sobie z emocjami po zwolnieniu oraz jak podkreślić swoje atuty i mocne strony podczas szukania nowego zatrudnienia. Dowiesz się, od czego, gdzie i jakimi metodami zacząć szukanie pracy, aby przyniosło oczekiwany efekt. Dzięki zamieszczonym w książce ćwiczeniom poznasz swój typ osobowości zawodowej. Zrozumiesz, jaką rolę odgrywają perfekcyjnie przygotowane dokumenty aplikacyjne, i o czym powinieneś pamiętać przed rozmową kwalifikacyjną. Dzięki praktycznym wskazówkom i wykorzystaniu sprawdzonych technik m.in. wizualizacji i mind mappingu, sprecyzujesz swoje wymagania i dostaniesz wymarzoną pracę.

Odkryj skuteczne metody poszukiwania nowej pracy!

Dlaczego poradnik trafia w Samo Sedno?

  • pomaga dobrze zaplanować rozwój kariery
  • podpowiada, do jakiego rodzaju pracy masz największe predyspozycje
  • radzi jak, gdzie, kiedy i jakimi metodami szukać pracy
  • zawiera przykłady dokumentów aplikacyjnych
  • ułatwia odnalezienie się na współczesnym rynku pracy

Alicja Jankowska – trener biznesu, doradca zawodowy, menedżer z kilkunastoletnim doświadczeniem w międzynarodowych firmach produkcyjnych. Prowadzi szkolenia oraz doradza w obszarze planowania kariery i rozwoju zawodowego. Współtworzyła jedno z pierwszych w Polsce Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej.

Praca – kochaj albo rzuć!

Fragment publikacji „Praca. Kochaj albo rzuć!”

 

WYBIERZ DLA SIEBIE RZEKĘ I PŁYŃ

Jaką znowu rzekę? Jakie pływanie? Ja nie umiem nawet pieskiem. To nic, zawsze możesz skorzystać z motorówki, żaglówki, kajaka, roweru wodnego, pięknego jachtu albo tratwy. Nie przesadzam. Próbuję ci tylko uzmysłowić, że jest wiele możliwości. Podobnie tu.

Z pływaniem jest jak z życiem — każdy woli to robić w taki sposób, jaki mu najbardziej odpowiada. Zgodnie ze swoim charakterem, zainteresowaniami, poglądami, kompromisami, umiejętnościami i wysiłkiem dla niego najbardziej odpowiednim. Jedni uwielbiają pływać kraulem. Tak jak mój mąż. On może godzinami bez wysiłku płynąć „krytym” kraulem, aż znika z horyzontu, wywołując na plaży nie lada panikę. Ale to były triathlonista. Ja i owszem, też jestem byłym sportowcem, ale niekoniecznie lubię ten styl. Stanowczo wolę nurkowanie z maską. Spokojnie, w cudownej ciszy, bezszelestnie poruszam się w wodzie, oglądając roślinność i rybki. Pod warunkiem że woda ma odpowiednią temperaturę. Moi znajomi: jedni wolą łodzie motorowe, inni kajaki, a moja najlepsza koleżanka przepada za żaglówkami. Czy coś w tym złego, że każdy z nich woli pływać na swój wymarzony sposób?

Nie — przecież to wszystko jest dla ludzi. Tak samo jest z życiem. Każdy z nas ma swoje upodobania i zainteresowania. Każdy z nas jest inny. Każdy z nas ma swoją mentalność. Jedni wolą żyć szybko, intensywnie, ze stałym dreszczykiem emocji. Inni preferują spokojne życie na łonie natury. Jedni mają swoją dżunglę w mieście. Kochają zgiełk, wrzawę, umieją korzystać z dobrodziejstw wielkiego miasta: kino, teatr, wystawy, rauty, przyjęcia, dyskoteki. Inni kochają, tak jak ja, prowincję, ze wszystkimi jej urokami i wadami. Czy coś w tym złego? Nie! Ale trzeba wiedzieć, czego się chce, gdzie jest nam dobrze, czego oczekujemy od życia. Gry w szachy czy ekstremalnych sportów? Tak samo jest z pracą! Musisz mieć jasno określony cel. Nie oznacza to wcale, że masz być zaraz rekinem biznesu, żeby czuć się spełniony czy dowartościowany. Może marzysz o tym, żeby zostać leśniczym, strażakiem, policjantem, pielęgniarzem,  masażystą, trenerem, kucharzem, malarzem, pisarzem, reżyserem, księgowym itd. Czy coś w tym złego? W powiatowym urzędzie pracy możesz się zapoznać z  standardami kwalifikacji zawodowej.

Na pewno wybierzesz coś dla siebie.

Niektórzy wiedzą już od dziecka, kim chcą zostać, gdy dorosną.

No może niekoniecznie to ich świadomy wybór, ale wierzą, że tak po prostu będzie i nie mają pojęcia, że może być inaczej. A jeśli ty jesteś na etapie, że nie wiesz, czym chcesz się zajmować zawodowo, to proponuję: postaw sobie cel na najbliższy rok albo 5 lat: Znaleźć zawód dla siebie! „Co? Przecież ja już mam zawód i nawet zgodnie z nim nie mogę znaleźć pracy, to po co mam szukać nowego?”. Nie wiem!

A po co kupiłeś tę książkę? Bo chcesz coś zmienić w swoim życiu zawodowym. I właśnie dlatego powinieneś  się zastanowić, czy to, co robisz teraz, przynosi ci satysfakcję i zadowolenie. Czy z chęcią, pełen energii i zadowolenia idziesz do pracy? Czy się w niej realizujesz, jesteś w niej zadowolony, doceniany i odpowiednio wynagradzany? Czy chcesz ją wykonywać do emerytury? Ja ci nie pomogę, musisz sam sobie odpowiedzieć na te pytania. Mogę ci jedynie podać parę przykładów z życia, z którymi mam do czynienia na co dzień. Mam dwie koleżanki. Jedna z nich to pełna optymizmu osoba. Zawsze uśmiechnięta, zadowolona, życzliwa, otwarta i komunikatywna. Umie się bawić, korzysta z życia i cieszy się każdą chwilą spędzoną z rodziną i przyjaciółmi. Udziela się społecznie, pomaga potrzebującym sąsiadom. Wysłucha, pomoże, doradzi każdemu. Ma wielu znajomych  i przyjaciół. Wszyscy ją kochają, uwielbiają przebywać w jej towarzystwie i słuchać jej opowieści. Druga koleżanka jest urodzoną malkontentką, niezadowoloną z życia. Stale narzeka, marudzi, a krótkie chwile zadowolenia znajduje w robieniu zakupów. Swoją zgorzkniałość i pesymizm życiowy przenosi na rodzinę i znajomych. A teraz zagadka: która z nich jest bogatszą osobą? Jeśli przeczytałeś już sporo książek z rozwoju osobistego, w tym pozycje Napoleona Hilla i Briana Tracy’ego, to pewnie odpowiedziałeś, że to ta pierwsza, ponieważ ona postępuje zgodnie z zasadami, którymi kierują się osoby sukcesu. I masz rację!

Ta koleżanka odniosła życiowy sukces. Ma dom, pracę, samochód, czułego, nadal kochającego męża po 20 latach wspólnego życia, dwóch przystojnych, zdrowych synów, dwa psy i cztery koty. Jest lubianą, szanowaną osobą. Ale jeśli odpowiedziałeś przeciwnie, bo wietrzyłeś tu jakiś podstęp i uznałeś, że to malkontentka ma znacznie większe dochody, to również masz rację. Przypomniał mi się dowcip:

W pewnej indiańskiej wiosce dwóch wojowników, Szybka Strzała i Ryczący Byk, bardzo się kłóciło.

Całe plemię było już zaangażowane w ich spór i nie mogąc dłużej tego znieść, postanowiło zaprowadzić zwaśnionych wojowników do Wielkiego Wodza, żeby ten rozstrzygnął konflikt. Najpierw Szybka Strzała przedstawił swoje racje. Po ich wysłuchaniu Wielki Wódz odpowiedział:

— Masz rację, Szybka Strzało.

Na co, rzecz jasna, oburzył się Ryczący Byk i opowiedział swoją wersję wydarzeń, przedstawiając własne argumenty. Po wysłuchaniu Ryczącego Byka Wielki Wódz oznajmił:

— Masz rację, Ryczący Byku.

Na co z kolei z tłumu wykrzyknęła oburzona Pocahontas:

— Ależ Wielki Wodzu, oni obaj nie mogą mieć racji — Masz rację, Pocahontas — odparł Wielki Wódz.

Dokładnie tak jest z tą historią o moich koleżankach.

Patrząc z perspektywy urzędu skarbowego, ta druga ma dużo większe dochody. Ale ja należę do tej większości ludzi, którzy nie zgadzają się z tą instytucją i uważam, że ta pierwsza koleżanka jest bogatsza, mimo PIT-u z dużo mniejszym wynikiem w pozycji „dochód”. I kto ma rację, ja czy urząd skarbowy?

Odpowiedz sobie sam. Czy stan posiadania daje nam radość, zadowolenie, szczęście? Czym właściwie jest bogactwo? Jak je zmierzyć? Kiedy jest się tak naprawdę bogatym? Jak sądzisz, która z moich koleżanek ma większe poczucie własnej wartości? A na koniec jeszcze jedno pytanie: Która z nich jest krawcową, a która kierowniczką w dużej firmie? Masz rację!

Dzięki temu, iż moje dotychczasowe życie zawodowe było bardzo zróżnicowane, znam wielu ludzi z różnych grup społecznych. Tych bardzo zamożnych, ze swoimi prywatnymi samolotami, tych reprezentujących  średnią klasę i tych ubogich, i wykluczonych społecznie.

Znam sporo biznesmenów, lekarzy, prawników, ludzi telewizji (w tym kilku sławnych aktorów), trenerów, wykładowców, informatyków, księgowych, urzędników, strażaków, policjantów, krawcowych, palaczy, listonoszy, kucharek, pracowników ochrony, gońców, sprzątaczek (o, przepraszam, konserwatorów powierzchni płaskich) i wielu innych ludzi wykonujących różne zawody. I wierz mi, w każdej bez wyjątku grupie społecznej i zawodowej są ludzie, którzy świetnie się czują w tym, co robią, wykonują swoją pracę z pasją i z zaangażowaniem, i dzięki temu mają wysoką samoocenę. Ale niestety znam też w każdej z tych grup, powtarzam, w każdej bez wyjątku, osoby wiecznie niezadowolone, sfrustrowane, znerwicowane, cierpiące na depresję, pełne goryczy, pretensji i mające niską samoocenę. Po co o tym piszę, przecież wszyscy wiemy, że ludzie są różni? Chcę, żebyś zastanowił się przez chwilę, jaką grupę społeczną ty reprezentujesz. Jakim jesteś człowiekiem? Optymistą cieszącym się z życia czy stale zrzędzącym marudą?

Czego oczekujesz od siebie i swojego życia? Czy to, że zmienisz pracę na inną i będziesz więcej zarabiał, na pewno da ci satysfakcję i zadowolenie?

Jeśli jesteś optymistą, osobą radosną i otwartą,  a zmiana pracy jest ci potrzebna, ponieważ zmieniły się twoje życiowe priorytety, założyłeś rodzinę i nie jesteś już luzackim singlem, lub chcesz się rozwijać, poznać nowych ludzi, podjąć nowe wyzwanie, w porządku, zrób to. Zmień pracę lub załóż działalność gospodarczą. Ale jeśli jesteś zawodowym smerfem Marudą, zastanów się, co ci da nowa praca. Moim zdaniem niestety nic. Poprawa będzie tylko chwilowa i pozorna. Krótkotrwałe zadowolenie z wyższej pensji, chwilowy zachwyt nowym otoczeniem i nowymi ludźmi, a po pewnym czasie — to samo. Znowu będziesz narzekał, że twój szef to „średnio inteligentny szympans”, że są osoby, które zarabiają więcej od ciebie, a przecież ty jesteś od nich lepszy, zdolniejszy i masz wyższe kwalifikacje. Nowy samochód, który sobie kupiłeś, po miesiącu okazał się niezupełnie taki super, bo sąsiad ma nowszy rocznik. Twoje mieszkanie, z którego do tej pory byłeś dumny, teraz stało się tylko ciasną klitką w bloku, ponieważ w twojej nowej pracy prawie wszyscy mają domy ze 100-metrowym ogródkiem (ja to nazywam wolno stojącym mieszkaniem), ale dla ciebie teraz to nowy powód do frustracji.

Daj sobie spokój, odłóż tę książkę i zacznij od pracy nad sobą, a nie nad szukaniem nowego zajęcia.

Polecam szkolenia i warsztaty z rozwoju osobistego, coaching lub NLP. Poczytaj trochę o tym w internecie i na pewno uda ci się wybrać coś dla siebie. Potem ponownie zapraszam do lektury. Chociaż może już wcale nie będzie ci ona potrzebna. I to będzie dla mnie, jako jej autora, największy sukces.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Dam pracę!

 Nie będę owijał w bawełnę i napiszę wprost:

Zbudujesz ze mną swoje dodatkowe/główne dochody?

Agrabla to nowa jakość w zarabianiu pieniędzy przez Internet (i nie tylko przez Internet).

Jest to bowiem połączenie programu partnerskiego z marketingiem sieciowym.

Szczegółów możesz dowiedzieć się po zapisaniu się na tę listę>>>

Pomysłodawcy Agrabli, Tomek Urban i Marek Deja wprowadzili zmianę, która niesamowicie ułatwia zbudowanie zespołu. W tej chwili każda osoba, dzięki unikalnemu w Polsce rozwiązaniu kształtu struktury (czyli L, o którym już huczy w Internecie), szybko buduje zespół ludzi. Przez to nie tylko zaczyna zarabiać, ale też daje zarabiać innym!

Szczegóły można poznać po rejestracji w Agrabla >>>

Rejestracja jest bezpłatna, ma się 2 tygodnie na zdobycie punktów służących do przedłużenia konta. A zdobyć punkty możesz na kilka sposobów – nie musisz wydawać żadnych pieniędzy! Bowiem możesz zdobyć punkty za:

– kupienie któregoś z licznych produktów,

– albo za sprzedawanie (i zarabianie na tym!) w ramach programu partnerskiego,

– zaproszenie osób do Agrabla – wystarczą 3 osoby, aby przedłużyć konto.

Tak więc możliwości są o wiele większe, niż gdzie indziej.

Rejestracja jest darmowa, masz 2 tygodnie na zdobycie punktów i przedłużenie ważności konta. Nie musisz nic kupować ani wydawać pieniędzy, chyba, że tak postanowisz!

Zarejestruj się, spróbuj, zobacz na czym to polega. Potem zaproś jedną osobę a zobaczysz co się będzie działo dalej!

Aby trafić na dobre miejsce w strukturze, napisz do mnie przemyslaw.pufal@o2.pl a pomogę Ci rozpocząć przygodę z Agrabla.

Pozdrawiam!

PS. Pamiętaj, rejestracja jest darmowa! Rejestracja>>>

Jak napisać dobre CV

Jak wygrać rozmowę kwalifikacyjną. Tajniki skutecznych odpowiedzi na trudne pytania>>>

Dobrze zredaguj swoje CV

By Twoje CV wywołało pozytywny efekt, musi być odpowiednio zredagowane. Pewne szczegóły naprawdę mają znaczenie i jeśli nie przywiązujesz do nich wagi, Twoje CV będzie świadczyć o Tobie nie najlepiej.

Idąc od początku, o czym warto pamiętać?

1. Wpisz pełne dane osobowe — datę urodzenia, nr telefonu, e-mail oraz adres zamieszkania. Nie wpisuj zbędnych informacji typu miejsce urodzenia, stan cywilny czy imiona rodziców, bo to jest naprawdę niepotrzebne.

2. Podaj e-mail typu imie.nazwisko@domena.pl. Na potrzeby rekrutacji załóż sobie skrzynkę pocztową na swoje imię i nazwisko, nawet jeśli masz już kilka kont e-mailowych.

Adresy typu „buziaczek.pl” nie prezentują się najlepiej.

3. Dołącz zdjęcie budujące Twój wizerunek profesjonalisty.

Przede wszystkim trzeba sobie zadać pytanie, czy lepiej wysyłać CV ze zdjęciem, czy bez? Są dwie szkoły: poprawna politycznie i ludzka. Poprawna politycznie mówi, że każda informacja, która może sprawić, że kandydatura zostanie odrzucona z powodu dyskryminacji, jest w CV niepotrzebna.

Dlatego też data urodzenia, stan cywilny, narodowość, wyznanie czy zdjęcie nie powinny być zamieszczane. Ja  wierzę w tę drugą szkołę, która mówi, że CV ze zdjęciem są mniej anonimowe, łatwiej je zapamiętujemy. Jeśli już zdecydujesz się na zdjęcie, dobrze przemyśl, jakie chcesz zamieścić. Ubiegasz się o pracę, zatem masz sprawić wrażenie profesjonalisty.

Wielokrotnie spotkałam się w aplikacjach ze zdjęciami osób, które to fotografie zostały wycięte z większych zdjęć. Kiedyś kandydatka przysłała swoje zdjęcie z plaży. Pozostawiam to bez komentarza. Czasem naprawdę lepiej jest zrezygnować ze zdjęcia, gdyż znajdując się na początku CV, jest ważnym elementem, który buduje efekt pierwszego wrażenia u potencjalnego pracodawcy. Wyobraź sobie, co pomyśli rekruter, np. kancelarii prawnej, szukający asystentki, gdy otrzyma CV od osoby z odpowiednim doświadczeniem, ale prezentującej się na zdjęciu pochodzącym z balu sylwestrowego?

Z zasady unikaj zdjęć rozpraszających uwagę, bo czytający nie będzie mógł się skupić na tym, co chcesz mu przekazać w CV.

Myślę tu zwłaszcza o zdjęciach zrobionych na wakacjach czy imprezie, wyciętych ze zdjęcia ślubnego czy też w bluzce z głębokim dekoltem.

A nade wszystko pamiętaj o uśmiechu. Psychologowie społeczni od lat jednogłośnie twierdzą, że lepsze wrażenie wywierają osoby uśmiechnięte, sprawiające wrażenie przyjaznych, niż te, które odbieramy jako smutne, przygnębione czy wrogie.

Jeśli nie stać Cię na miły wyraz twarzy, to zrezygnuj ze zdjęcia w CV.

1. Zacznij od informacji najważniejszych, zgodnie z zasadą first things first. To jest odpowiedź na pytanie, które często dostaję od Czytelników swojego bloga: czy najpierw w CV zamieszczać wykształcenie czy doświadczenie, ukończone szkolenia czy znajomość języków? Uwaga czytelnika idzie zawsze ku górze.

Prezentuj swoje 2. wykształcenie i doświadczenie zawodowe w odwróconej chronologii. Pomimo tylu darmowych informacji w internecie na temat pisania CV, ciągle jeszcze dostaję życiorysy, które nie odzwierciedlają tej podstawowej zasady.

3. Podawaj nazwy firm, w których pracowałeś. Niektórzy je ukrywają, pisząc tylko sp. z o.o. czy biuro rachunkowe.

Wynika to chyba z braku zaufania do rekrutującego, które kandydaci wiążą z możliwością ewentualnego sprawdzenia u źródła referencji aplikującego. Rekrutujących obowiązuje poufność w procesie rekrutacji, więc nikt nie zadzwoni do Twojej obecnej firmy z pytaniem, jak się sprawdzasz na swoim stanowisku. Nie ma więc powodu, abyś nie podał nazwy obecnego pracodawcy.

4. Podaj najważniejsze zadania na stanowiskach, jakie zajmowałeś.

Z wyliczanki miejsc pracy i dat nic nie wynika, jeśli nie idzie za nią zakres obowiązków. Nazwy stanowisk tak naprawdę niewiele mówią, więc jeśli chcesz przebić się przez gąszcz aplikacji, musisz napisać, czym się zajmowałeś.

Oczywiście kij ma dwa końce: możesz powiedzieć, że nie pisząc, czym się zajmowałeś, zachęcasz do rozmowy z Tobą, ale to działa tylko wtedy, gdy działasz w branży, w której nie masz konkurencji. Natomiast zupełnie nie sprawdza się w popularnych rekrutacjach, gdzie są dziesiątki aplikacji. Z drugiej strony, pisząc dokładnie, czym się zajmowałeś, nie tracisz czasu na rozmowy rekrutacyjne, które do niczego nie prowadzą, bo już na wstępie okazuje się, że nie masz doświadczenia w obszarze, na którym najbardziej zależy pracodawcy.

Nie udawaj 5. rekina, jeśli jesteś płotką. Podrasowanie CV, o które często pytają mnie kandydaci, nie polega na tym, by wymyślić sobie nowy życiorys, ale umiejętnie zarządzać informacjami o sobie. Są to dwie różne sprawy. Nie zachęcam do tego, by udawać, iż znasz się na czymś, na czym się nie znasz. Wcześniej czy później to i tak będzie zweryfikowane.

Nie sprzedaje się taniego wina w opakowaniu markowego.

Tanie wino znajdzie swoich amatorów, tak jak drogie. Jeśli uważasz, że sprzedawanie siebie polega na wciskaniu kitu, to kariery szybko nie zrobisz. Długoterminowej kariery, bo może udać Ci się złapać etat na kilka miesięcy.

Umiejętne zarządzanie informacjami to już zupełnie inna kompetencja. Jeśli jesteś asystentką, a chcesz zostać księgową, to oczywiste jest, że powinnaś wyeksponować w opisie swojego stanowiska to, co jest zbieżne z Twoim kolejnym krokiem w karierze, czyli wszystko, co dotyczy finansów.

Wyeksponować, czyli wymienić na początku, a więc nadać tym informacjom większą wagę niż kwestii łączenia rozmów telefonicznych. Jak widzisz, nie chodzi o to, by zmyślać swój zakres czynności, ale by napisać go od nowa. Wtedy Twoje szanse na zaproszenie na rozmowę rosną, a o to przecież chodzi.

Pochwal 6. się aktywnością pozazawodową. W życiorysie warto wspomnieć także o swoich zasługach w działalności pozazawodowej, na przykład działalność w organizacjach studenckich, w samorządzie szkolnym, organizacjach charytatywnych itp. Pracodawca będzie szukał w Twoim CV sygnałów tego, że podczas nauki nie ograniczałeś się tylko do zajęć obowiązkowych, ale cechowała Cię proaktywna postawa.

7. W CV nie zapomnij również zawrzeć informacji o branżowych konferencjach i seminariach, na których byłeś i organizacjach zawodowych, których stałeś się członkiem.

Wszystko to świadczy o Twoim systematycznym rozwoju.

Oprócz tego, że pracujemy, to żyjemy i żyjąc, także uczymy się różnych rzeczy. Dlatego warto o tym pisać, bo to daje też obraz tego, jaką osobą jesteś.

Na przykład bycie starostą na studiach może wskazywać na Twój potencjał przywódczy, podobnie jak organizowanie wyjazdów studenckich czy zbiórek pieniędzy na cele charytatywne.

A jeśli inwestujesz na giełdzie, to fakt ten może przyczynić się do lepszej oceny Twojej kandydatury na jakiekolwiek stanowisko w branży finansowej. Jeżeli zaś jakaś informacja może w jakikolwiek sposób podnieść Twoje notowania u osoby czytającej CV, to jak najbardziej warto ją zamieścić!

8. Wpisz tylko te szkolenia, które są powiązane tematycznie ze stanowiskiem, na jakie kandydujesz. Kandydaci wypisują wszystkie kursy, jakie skończyli „od Sasa do lasa”. Pisałam już o tym, ale jeszcze raz to powtórzę: jeśli jakaś informacja nie sprzedaje Cię jako świetnego kandydata na dane stanowisko, to na pewno Ci w tej skutecznej sprzedaży przeszkadza.

Jeśli wpiszesz wszystkie studia podyplomowe, kursy i szkolenia, w których uczestniczyłeś, możesz nieświadomie zbudować obraz osoby, która sama nie wie, do czego dąży. A raczej nie jest to wizerunek, który przesądza o sukcesie w rekrutacji. Wiem, że z bólem serca rozstajemy się ze swoimi dokonaniami, ale wierz mi — ten ból trwa krótko, a efekty zogniskowania energii w CV przynoszą wymierne rezultaty. Kursy i szkolenia — jak wszystko w CV — mają budować Twój wizerunek profesjonalisty. Zadbaj więc o to, by był to wizerunek spójny, tak by na pierwszy rzut oka było widać, w jakim kierunku podążasz.

Cała prawda o zainteresowaniach

Mam swoją, od razu uprzedzam, iż kontrowersyjną, teorię na temat rubryki „hobby” w CV. Zainteresowania mają sprzedawać Cię jako dobrego pracownika, a nie przedstawiać jako ciekawą osobowość.

O swoich zainteresowaniach piszesz po to, aby dostać się na rozmowę kwalifikacyjną, ponieważ to jest celem wysyłania CV.

Obserwuję u wielu kandydatów taką pokusę, by zaprezentować się jako ciekawa osoba. Takie podejście jest dobre w serwisie randkowym, ale nie przy szukaniu pracy. To brutalne co powiem, ale w pracy Twoja osobowość nikogo nie interesuje.

Jestem dyrektorem personalnym i nie mam złudzeń co do tego, że nikogo z moich współpracowników nie interesuje to, czy jestem ciekawą osobowością. Jestem oceniania przez pryzmat tego, co robię i jaką wartość przynosi moja praca. Ty też będziesz tak oceniany, bez względu na to, czy masz czy nie masz interesującego hobby.

Jeśli już zdecydujesz się pisać o swoich zainteresowaniach, to najlepiej, by w jakiś sposób korespondowały z pracą, o jaką się starasz. Na przykład jeśli jesteś księgowym, zainteresowania ekonomią, giełdą, biznesem są jak najbardziej na miejscu.

Zainteresowania, które nie sprawiają, że się wyróżniasz jako ktoś, kto z pasją podchodzi do swojego zawodu lub kto coś osiągnął, są w mojej opinii zupełnie niepotrzebne.

Mogę z własnego doświadczenia powiedzieć, że nie zdecydowałam się kiedyś na zatrudnienie kandydata, który był reporterem na wyścigach samochodowych, a kandydował na stanowisko biurowe do bardzo monotonnej i rutynowej pracy.

Oczywiście, nie odrzuciłam jego kandydatury z powodu zainteresowań, ale trudno mi było samej przed sobą udawać podczas podejmowania decyzji rekrutacyjnej, że nie wiem, czym zajmuje się w czasie wolnym.

Nawet jeśli masz pasjonujące zainteresowania, takie jak np. szybka jazda na motorze, to i tak zastanów się, czy warto o nich wspominać. Jeśli chcesz przedstawić się jako dynamiczna i aktywna osoba, to takie hobby sprzyja budowaniu Twojego wizerunku zawodowego. Jeśli natomiast w Twojej przyszłej pracy liczą się przede wszystkim bycie uważnym, odporność na rutynę i zamiłowanie do spokoju, to taka pasja nie współgra z obraną przez Ciebie drogą zawodową.

Jeżeli naprawdę masz jakieś zainteresowania, to pisz o nich w sposób konkretny. Unikaj wpisywania zainteresowań kontro wersyjnych, takich jak działalność polityczna, bo możesz trafić na swojego przeciwnika. Radzę również nie kłamać w kwestii hobby, bo możesz mieć pecha i trafić na rozmowie na znawcę tematu. A nie warto tracić na swojej wiarygodności przy tak mało istotnym temacie jak zainteresowania.

Pracodawcy również niechętnie patrzą na hobby, które bardzo angażują pracownika czasowo. Rekrutowałam kiedyś kandydatkę, która trenowała sport wyczynowo. Miała zobowiązania wobec klubu, jeździła na obozy sportowe i musiała w określonych terminach brać urlop. Nie zawsze może być to na rękę potencjalnemu pracodawcy (zaspokajając Twoją ciekawość, mogę napisać, że mnie nie było).

Jest jeszcze jedna kwestia, na którą chcę zwrócić uwagę. W rubryce „zainteresowania” pisze się o zainteresowaniach, pod warunkiem że się je ma. Zainteresowania typu fotografia, podróże, film, dobra książka niczego do CV nie wnoszą, bo pisze to każdy. Jeśli więc naprawdę należysz do większości ludzi, którzy nie interesują się niczym szczególnym, to po prostu pomiń tę rubrykę w swoim CV.

Złota zasada: Jeśli zbyt długo zastanawiasz się nad tym, co wpisać w rubrykę „zainteresowania”, to znaczy, że możesz spokojnie ją pominąć.

Słowa, które sprzedają

Specjaliści z firmy Monster.co.uk opracowali listę słów, których użycie w CV podnosi jego skuteczność. Gdy spojrzysz na  te słowa (poniżej zamieszczona lista została przetłumaczona z angielskiego), łatwo zauważysz, że mówią o tworzeniu, wzroście, osiąganiu wyników i sukcesach:

 stworzyć od podstaw,

 nadzorować/zarządzać,

 generować,

 udoskonalić/zreformować,

 ustanowić procedurę,

 przystosować,

 analizować/oszacować,

 podwoić przychody,

 zredukować koszty,

 być odpowiedzialnym za budżet w wysokości…

 zwiększyć zyski o…

 doprowadzić do szybkiego wzrostu,

 wynegocjować,

 rozwijać,

 zdobyć/osiągnąć,

 awansować,

 zostać zakwalifikowanym,

 wywrzeć wpływ,

 wzbudzić entuzjazm,

 rozwiązać problem.

Warto więc używać takich słów w CV, pisząc o swoim zakresie obowiązków i osiągnięciach na stanowisku pracy.

Możesz oczywiście dodać do tej listy własne czasowniki, pamiętając o tym, by niosły ze sobą przesłanie sukcesu. Zwróć

także uwagę, by były to czasowniki dokonane — to świadczy o wyniku. Pracodawcy nie zatrudniają nas po to, abyśmy coś„robili”, ale „zrobili”.

Wszystko sprowadza się do tego, by być konkretnym. Słowa, które sprzedają, mówią o wyniku. Słowa, które nie sprzedają, mówią o tym, co się robiło, bez informowania o wyniku.

Chcąc uczynić swoje CV wyjątkowym, popadamy czasem w przesadę czy demagogię i zaczynamy pisać „na okrągło”, czyli o niczym. Na przykład takie zwroty, jak „uczestniczyłem w projekcie przenoszenia operacji z USA do Polski”. Na czym konkretnie polegało Twoje uczestnictwo? Instalowałeś stacje robocze, kserowałeś dokumenty czy  powierzono Ci inne odpowiedzialne zadanie? Zamiast lakonicznych stwierdzeń napisz wprost, za co byłeś odpowiedzialny, wypisując szczegółowo swoje zadania, powołując się przy tym na dane i liczby.

Kolejny przykład „lania wody” to takie sformułowania, jak„skuteczny/efektywny/handlowiec”, bez podania żadnych faktów. Jeśli jesteś w czymś wyjątkowo skuteczny, to wskaż konkretnie, w czym. Zrób listę swoich umiejętności, w których naprawdę jesteś dobry i które mają powiązanie ze stanowiskiem, o jakie się starasz. Dopiero będąc konkretnym, sprawiasz wrażenie eksperta w tym, co robisz, a nie wtedy, gdy tylko chwalisz się, nie podając żadnych dowodów.

Twój życiorys jest narzędziem marketingowym, które ma promować wartościowy produkt — Ciebie. Umiejętnie więc dobieraj słowa, które wzmacniają, a nie osłabiają marketingowy przekaz.

Najczęstsze błędy popełniane w CV

Na podstawie mojego wieloletniego doświadczenia w rekrutacji mogę stworzyć ranking błędów w CV. Na pierwszym miejscu umieściłabym zbyt ogólnikowe dane. Otrzymuję całą masę życiorysów, z których nic nie wynika. To CV, które nie udzielają odpowiedzi na potencjalne pytania rekrutującego.

Osoba czytająca CV musi się domyślać, czy Twoje doświadczenie zawodowe odpowiada potrzebom wakatu, a powinna mieć to napisane wprost.

Oczywiście tutaj także obowiązuje zasada, że im bardziej konkurencyjne masz umiejętności, tym więcej „uchodzi Ci na sucho”, nawet niedopracowany życiorys. Wtedy rekrutujący zawsze znajdzie czas na to, by się z Tobą spotkać. Jeśli jednak nie zbudowałeś jeszcze przewagi konkurencyjnej na rynku pracy, może to spowodować niepotrzebne odrzucenie Twojej aplikacji. Dlatego warto uchylić rąbka tajemnicy i opisać swój zakres obowiązków w poprzedniej pracy. Da to rekrutującemu obraz tego, czym się zajmowałeś i przybliży szansę zaproszenia na rozmowę.

Kolejny częsty błąd to brak informacji o poziomie znajomości języka. Samo wymienienie języków nic nie daje, podobnie jak informacja „kurs języka angielskiego w szkole ABC”. Wielu rekrutujących nie zaprasza takich kandydatów na rozmowy, bo nie wie, jakich umiejętności językowych można się po nich spodziewać.

Określanie poziomu znajomości języka jest problematyczne i zależy od samooceny kandydata. Dlatego warto inwestować w certyfikaty językowe, bo dają w miarę obiektywną ocenę kompetencji językowych.

I pamiętaj — nigdy nie kłam w kwestii znajomości języka! Łatwo można zweryfikować tę informację i jeśli weryfikacja ta jest dla Ciebie niekorzystna, tracisz całą swoją wiarygodność.

Brak słów kluczowych w CV to kolejny grzech kandydatów.

W idealnym świecie każdy rekrutujący miałby na tyle dużo czasu, aby skrupulatnie czytać każdą aplikację i poświęcić jej 5 minut. Ale tak nie jest. Większość aplikacji jest skanowana wzrokiem w poszukiwaniu słów kluczowych zawartych w ogłoszeniu o wakacie. Dlatego tak istotne jest, by pisać życiorys pod konkretne ogłoszenie, a nie tak „w ogóle”.

Literówki i błędy ortograficzne to błąd niewybaczalny, nawet jeśli nie zatrudniasz się jako sekretarka i poprawne pisanie nie będzie przedmiotem Twoich zadań. Literówki i błędy mówią wiele o Tobie jako o osobie, bo jeśli nie dbasz o jakość swojej aplikacji, to możesz być równie niedbały w wypełnianiu obowiązków.

Otrzymuję także aplikacje, w których nazwa stanowiska nie pokrywa się z nazwą w ogłoszeniu. Albo jesteś roztargniony, albo sam nie wiesz, na jakie stanowisko kandydujesz lub wysyłasz CV jak leci na wszystkie ogłoszenia, ledwo je czytając.

Jak się domyślasz, nie robi to dobrego wrażenia.

WIĘCEJ W: COACHING KARIERY

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Trzy zabójcze mity na temat kariery

Jak wygrać rozmowę kwalifikacyjną. Tajniki skutecznych odpowiedzi na trudne pytania>>>

1. Na rynku pracy obowiązuje równość stron — ja daję coś od siebie, a pracodawca mi za to płaci

Wielu kandydatów ulega iluzji równości stron na rynku pracy.

Ale tak jak nie ma równości stron w umowie klienta z monopolistą, tak nie ma równości stron w układzie pracodawca — pracownik. W sytuacji gdy jedna strona może, jeśli nie wszystko, to bardzo dużo, a druga może się tylko obrazić, nie można mówić o równości stron.

Natomiast prawdą jest, że im bardziej poszukiwanymi i unikatowymi umiejętnościami na rynku pracy dysponujesz, na tym więcej możesz sobie pozwolić. Jeśli więc chcesz doprowadzić do stanu zbliżonego do równości stron, zadbaj o swoją pozycję na rynku pracy. I nie tylko zadbaj o nią, ale naucz się ją dobrze sprzedawać.

2. Najważniejsze to znaleźć stabilną pracę

Poszukiwanie stabilnej pracy przypomina poszukiwanie  św. Graala. W karierze tak jak w inwestycjach wygrywają ci, którzy potrafią ponieść większe ryzyko dla większych zysków.

Od młodych ludzi często słyszę, że szukają pracy w urzędach, bo marzy im się stabilna praca. Pomijając fakt, że bardzo trudno jest się tam dostać, stabilna praca w urzędzie też jest iluzją.

Urzędy często korzystają z bezpłatnej pracy stażystów, a jeśli zatrudniają nowych pracowników, to na umowy na czas określony.

Nie wspominając już o politycznych uwarunkowaniach, co czyni lepiej płatne etaty wybitnie niepewnymi.

Jeżeli nie będziesz ryzykować zmiany pracy, jeśli przedkładasz i tak niepewne bezpieczeństwo na rynku pracy nad podejmowanie nowych wyzwań, nie zwiększysz radykalnie swoich zarobków. Tak naprawdę możesz mało zarabiać i mieć przez jakiś czas święty spokój, albo ryzykować, mierzyć wysoko i konsekwentnie budować swoją pozycję na rynku pracy, licząc się z możliwością popełnienia błędu. Masz więc wybór — albo podejmować ryzyko wewnętrznego lub zewnętrznego awansu, albo dostać co najwyżej wyrównanie „inflacyjne” i drżeć, czy kolejny kryzys nie zmiecie Cię z pokładu firmy.

Lepiej więc od razu załóż, że zmiecie i poszukuj lepszych możliwości.

3. Kwalifikacje uzupełnię po znalezieniu pracy

Najpierw chcę dostać pracę, a potem pomyślę o uzupełnieniu kwalifikacji. Niestety, obserwuję na co dzień, że większość kandydatów do pracy ma roszczeniową postawę wobec pracodawcy.

Tzn. czeka, aż firma zainwestuje pieniądze w ich naukę, bo nie wierzy w zmianę swojej sytuacji na rynku pracy po uzupełnieniu kwalifikacji. I tutaj koło się zamyka — nie doszkalając się, tkwisz cały czas w tym samym miejscu. A pracodawcy, mając dużą podaż wykwalifikowanych kandydatów, wolą zatrudniać tych, którzy już posiadają pożądane przez nich kwalifikacje.

Kiedy na początku tej książki pisałam o swojej drodze zawodowej, obiecałam Ci, że dowiesz się, jak udało mi się w drugim roku pracy z asystentki zostać kierownikiem. To jest właśnie sekret mojego powodzenia — nie czekałam z założonymi rękami.

Było dla mnie oczywiste, że nie chcę robić szefowi kawy do końca życia.

Jednym z moich obowiązków było odbieranie poczty, więc przez moje ręce przechodziła fachowa literatura dla różnych działów. Pożyczałam sobie „Gazetę Prawną” i „Ubezpieczenia i Prawo Pracy” na jeden wieczór do domu, czytałam i robiłam notatki — po prostu uczyłam się. Wkrótce zapisałam się też do rocznej szkoły managerów personalnych, oczywiście opłacając sobie czesne z własnej pensji.

Zwróć uwagę, że wkładałam w to tyle wysiłku, nie mając absolutnie żadnej pewności, kiedy i czy w ogóle będę miała okazję wykorzystać tę wiedzę na stanowisku pracy. Ale zawsze powtarzam, że szczęście sprzyja przygotowanym. Tak też było i w tym przypadku.

Wkrótce firma, w której pracowałam, została kupiona przez dużą korporację. Otrzymałam, tak jak wszyscy pracownicy, propozycję przejścia do nowej firmy. Była to znana marka, o ugruntowanej pozycji na rynku. Jednocześnie mój szef, który sprzedał firmę i odchodził z niej, zaproponował, abym zajęła się sprawami kadrowymi i administracyjnymi w nowej firmie, którą zakładał.

Możesz oczywiście pomyśleć teraz, że po prostu miałam szczęście. A ja zadam Ci przewrotne pytanie. Jak myślisz, czy szef zaproponowałby mi to stanowisko, gdybym nie miała potrzebnej wiedzy? Czy posłałby mnie na kurs kadrowo-płacowy i czekał, aż się tego nauczę? Czy chciałby mi za taki kurs zapłacić?

Nie pytałam go o to, ale myślę, że nie. Taniej, prościej i efektywniej byłoby zatrudnić kogoś, kto już się na tym zna.

Ktoś może więc powiedzieć, że miałam szczęście, a ktoś inny, że sobie na to zapracowałam. To, jakie masz przekonania na temat kariery, sprawia, że coś od życia dostajesz albo nie.

WIĘCEJ W: COACHING KARIERY

ODBIERZ PREZENTY>>>

Asertywność – część VI

Fragment: WŁASNE ZDANIE. NIE TYLKO W PRACY Miłosza Karbowskiego 

 I ty, Brutusie…

Najbardziej boli, gdy upokarzają nas osoby nam bliskie, np. najlepsi znajomi z pracy. Po pierwsze — jesteśmy zbici z tropu, bo trudniej nam się im zrewanżować i potraktować ich chłodno.

Po drugie — oni najlepiej znają nasze słabości i, jeśli ugodzą, to w samo serce.

Nasza pierwsza reakcja to często jęk zawodu w stylu: „I ty, Brutusie, przeciwko mnie?”. Ale nikt, ani milusia ciocia, ani przyjaciel z pracy, nie ma prawa Cię upokarzać. Reagujesz więc, z tym że z palety zachowań do wyboru warto odrzucić ostry kontratak.

W końcu Wam obu zależy na utrzymaniu przyjaźni.

Można odgryźć się, ale bez szczególnej złośliwości i z poczuciem humoru.

Jeśli więc Twój kumpel z powagą wypali w towarzystwie: „Coś źle wyglądasz. Co robisz wieczorami? Może dać Ci namiar na dobrą poradnię AA?”, odpowiedz: „Nie, jeśli ty do niej chodziłeś, to jej skuteczność jest wątpliwa i wolę wybrać inną”.

Zawsze można też zareagować prościej: „Stary, lubię cię, ale nie chcę z tobą gadać, jak tak będziesz się do mnie zwracał”.

Fora, czyli zmora

W obecnych czasach pojawiło się miejsce, gdzie każdy może obrzucić kogoś wiadrem pomyj. Raj dla złośliwych, rozczarowanych, zawiedzionych lub bojących się prawdziwych kontaktów z ludźmi. To, rzecz jasna, otwarte internetowe fora.

Chyba ktoś już dociekał, skąd tam tyle słownej patologii. Ludzie są podobno sfrustrowani i wyżywanie się na innych jest ich sposobem na odreagowanie niepowodzeń. Jeżeli ocenia się Ciebie na publicznych forach internetowych, bierz pod uwagę jedynie wpisy merytoryczne. Ta sytuacja może dotyczyć każdej osoby, która jest bohaterem lub autorem artykułu. Ale także lekarzy czy polityków ocenianych na stosownych stronach. Ogólnie mówiąc, wartościowe komentarze pojawiają się głównie na forach fachowych lub tematycznych, najlepiej z koniecznością rejestracji i logowania.

Wróćmy jednak do wpisów anonimowych i złośliwych. Osoba, która się ich dopuszcza, jest zwykłym tchórzem. Co może być celem jej działania?

Sprawienie Ci przykrości.

Bywa, że realizuje jakiś interes (może chce Cię oczernić, bo np. zazdrości Ci wiedzy, pozycji, kariery). Taki człowiek czasem wpisuje się pod kilkoma nickami, aby uwiarygodnić swoją opinię.

Być może to ludzie z konkurencji (lub, o zgrozo, wynajęci przez tę osobę specjaliści od „czarnego PR”), którzy chcą umniejszyć wartość Twoją lub Twojej firmy.

Dlatego jeśli już musisz czytać fora, na których np. wpisują się klienci Twojej firmy, zwracaj uwagę wyłącznie na treści merytoryczne.

Wyjątkowo narażone na internetowe chamstwo są znane osoby o ugruntowanych poglądach, które prowadzą blogi. Nie moderują komentarzy, by nie zostać posądzonymi o manipulację wpisami.

Stąd biorą się typowe dla internetu „wypowiedzi” osób niezgadzających się z poglądami blogera. Jako przykład wybrałem komentarze do felietonów posłanki do Parlamentu Europejskiego profesor Joanny Senyszyn. To osoba wykształcona i inteligentna, a zarazem kontrowersyjna. Wpisy pochodzą z komentarzy do jej bloga prowadzonego na portalu Onet.pl. Dodam, że odrzuciłem te bardziej wulgarne. (Pisownia oryginalna — przyp. red.):

Co ty stara komunistyczna jędzo możesz wiedzieć o (…) moralności? Jak komuniści tacy jak ty mordowali praw dziwych Polaków to było dobrze, prawda?

Tu delikatnie:

Pani Profesor

Zadziwia mnie i rozczarowywuje jakość Pani słownictwa i epitetów jakich Pani używa na swoim blogu. Pani, jako osoba o tytule naukowym profesora, nie może sobie na to pozwalać.

Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie mogą one być wyrażane na tak niskim poziomie dyskursu publicznego, bo to ujmuje tylko ich autorowi.

Łączę pozdrowienia

I na deser…

Przestań wreszcie pouczać Polaków ty kremlowskie […] czerwone ścierwo! Wy żydo-komunistyczne ścierwa już dosyć pokazaliście w historii Polski co potraficie! […],

CZERWONE PEDAŁY ! (SATANISCI ) Z SLD – Zamknijcie swoje ryje!!!

Tym mocnym akcentem kończymy lekcję reakcji na upokorzenia.

To już wiesz

Raz: na próbę upokorzenia powinniśmy reagować szybko i chłodno. Natychmiast musimy pokazać, że nie życzymy sobie, by ktoś tak nas traktował.

Dwa: zależnie od tego, co Ci da lepsze efekty i jak istotne są dla Ciebie dobre stosunki z upokarzającą Cię osobą, możesz uciąć taką rozmowę lub się zrewanżować.

Trzy: otwarte publiczne internetowe fora i komentarze pod artykułami przepełnione są złośliwymi wpisami.

Jeżeli jesteś podmiotem ich oceny, bierz pod uwagę jedynie treści merytoryczne. Inne zignoruj, ponieważ mają na celu wyłącznie poprawę samopoczucia wpisującego.

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

hobbit

Asertywność – część V

Fragment: WŁASNE ZDANIE. NIE TYLKO W PRACY Miłosza Karbowskiego 

To już wiesz

Raz: im większe odnosisz sukcesy, tym więcej krytyki na Ciebie spadnie. Ludzie parają się nią z zazdrości albo nie rozumieją tego, co robisz. Krytyk zwykle ma na celu to, by samemu błysnąć wiedzą i fachowością.

Dwa: aby ocenić, czy ktoś krytykuje Cię „dla sportu” czy chce Twojego dobra, zastanów się nad jego intencjami. Człowiek życzliwy pragnie Ci naprawdę pomóc. Od Twojej oceny celu, jaki ma krytyk, zależy Twoja reakcja na jego słowa.

Trzy: jeśli krytyka jest wyraźnie niesprawiedliwa, Twoja reakcja powinna być stanowcza. Możesz stwierdzić np.: „Pogadamy, ale dopiero gdy spojrzysz na to obiektywnie”. Ewentualnie po prostu zbądź krytykującą Cię osobę.

Między krytyką a upokorzeniem jest cienka granica. Zdanie:

„Znowu nie odbierałeś telefonów po 18.00 i nie mogłem ustalić z tobą programu dzisiejszego spotkania” — jest krytyką. Zdanie:

„Żona założyła ci szlaban na telefon, co? Ciekawe, do czego jeszcze nie daje ci dostępu” — jest próbą upokorzenia.

Niektórzy ludzie chcą, byśmy poczuli się malutcy i zgnębieni.

Nie mają do tego żadnego prawa.

Poniżenie ma kilka rodzajów. Jest nim zwykła słowna obraza:

„Posłuchaj mnie, troglodyto, bo szósty raz nie będę tego powtarzał”.

Poniżenie to także ukryta zniewaga: „No nieźle, nieźle, przedstawiłeś mi listę potencjalnych klientów. Masz ich aż pięciu po dwóch tygodniach, czyli na każdego pracowałeś całe dwa dni. Gratuluję skuteczności. Jak tak ci dalej pójdzie, będziemy chyba zapisywać ich w kolejkę”.

Poniżenie to także specyficzne gesty, np. drwiące spojrzenia i uśmieszki.

Zderzenie ze skałą

Właściwą obroną przed próbą upokorzenia jest szybka, bezpośrednia i chłodna reakcja. Nie chodzi może o prawy prosty w nos, a coś mniej bolesnego, za to równie skutecznego.

Obrona przed upokorzeniem

Obrażani przez kogoś powinniśmy zachować spokój. Samo zaniechanie emocjonalnej reakcji daje agresorowi sygnał, że trafił na skałę, a nie strzela przez styropian. Gdy ktoś obdarzy Cię złośliwym komentarzem, odpowiedz: „Nie życzę sobie, byś tak się do mnie odzywał. To niczego nie załatwia”. Albo: „Rozumiem, co chcesz mi przekazać, nie musisz jednak robić tego złośliwie. Czy przez to lepiej się czujesz?”.

Możesz też wymusić na drugiej osobie bezpośredniość, zbijając ją z tropu: „Wyjaśnij mi, proszę, co oznacza twoje zachowanie”.

Machnąć ręką czy szabelką?

Czasem nawet niezłym sposobem na upokorzenia jest zakończenie kontaktu. Przecież zdarza się, że naprawdę nie ma po co reagować. Gdy ktoś Cię atakuje, a istnieje taka możliwość, wycofaj się z godnością i na luzie.

 „Wiesz, nie znamy się za dobrze i niech tak zostanie”.

„Skończyłeś? No to ja wracam do pracy. Aha, nie skończyłeś.

No dobra, to ja wychodzę, a ty skończ beze mnie”.

Oczywiście — jeśli wiążą Was sprawy zawodowe, załatwiaj je profesjonalnie — bądź po prostu fachowy (czytałeś już o wyłączaniu emocji w rozdziale o kłopotliwych ludziach). Gdy jednak możesz sobie pozwolić na zwykłe unikanie przykrych gości, nie jest to oznaką tchórzostwa, a raczej wygody. Okazując, że nie masz ochoty na kontakt z takim człowiekiem, w sumie „wygrywasz”.

Prawdopodobnie uniesie się honorem i da Ci spokój, ale to Ty rozdałeś tu karty. Zignorowałeś go.

Zamiast machać ręką, możesz też zdecydować się na ułańską szarżę. To Twój wybór. Zrób to, gdy roznosi Cię temperament i elokwencja lub gdy wiesz, że jeśli komuś nie odpłacisz pięknym za nadobne, będziesz się z nim męczył jak z powracającym deszczem podczas wakacji.

Chcąc pójść na wojnę, uderz w czuły punkt. Osoba upokarzająca innych to zwykle człowiek niedowartościowany, który chce poczuć się lepiej kosztem innych.

Oto wymyślona biurowa scenka. Występują w niej agresor i kontratakujący. Zakładamy, że szefowa, o której będzie mowa, jest atrakcyjna i wolna.

Agresor: Chyba się zakochałeś w szefowej i chcesz jej się podlizać, bo siedzisz po godzinach.

Kontratakujący: Nie wiem, co ci do tego. Ale, swoją drogą, ja przynajmniej mam u niej jakieś szanse.

A: Bo co, będziesz niewolnikiem na każde zawołanie?

K: Nie, bo mam tu cholernie małą konkurencję.

A: Doprawdy? Może pójdziemy razem do dyskoteki i zobaczymy, kto z kim wróci do domu?

K: Skończyłem trzydziestkę i już mnie nie bawi podrywanie małolat.

Ale ty to co innego. Posprzątaj tylko tylne siedzenie w aucie. Powodzenia.

A: No pewnie, lepszy stary wróbel w garści, co?

K: Słuchaj, czy możemy skończyć tę idiotyczną rozmowę? Tracę czas, a mam jeszcze sporo rzeczy do zrobienia.

 

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

 

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: