wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘zdrowie psychiczne’

Depresja

Daniel Sikorski – Jak pokonać depresję>>>

Nie pojawia się nagle, ale podchodzi nas krok po kroku. Na początku szukamy innych określeń na dręczący nas stan: obniżony nastrój, jesienna chandra, apatia, zły humor wywołany brakiem światła i witamin, dół, gorszy dzień. Czasem rzeczy­wiście może być to tylko chwilowe pogorszenie nastroju. Jednak skoro czytasz tę książkę, objawy zapewne nie ustąpiły po kilku dniach i prawdopodobnie trwają już od dłuższego czasu. Tak, depresja to zdradliwa choroba. Bo tym właśnie jest: chorobą.

Ale jak powiedzieć żonie, mężowi czy przyjaciołom, że mamy depresję? Fizycznie jesteśmy tacy jak wcześniej – nie mamy objawów jak przy grypie, uporczywego kataru, wysokiej gorączki. Ba, jak na złość lekarz przy badaniu okresowym twierdzi, że jesteśmy w stu procentach zdrowi. Mimo to w środku z dnia na dzień czuje­my się coraz gorzej, nasze myśli stają się czarne jak smoła. Pojawiają się kolejne kłopoty w kontaktach z bliskimi, z zadaniami w pracy. Często padają zarzuty, że wszystkiemu winien jest nasz ciężki charakter albo zwykłe lenistwo.

Jeśli czujesz się podobnie, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Nie jesteś sam! Hugh Laurie, Catherine Zeta-Jones czy Jim Carrey – to tylko kilka przykładów zna­nych osób, które publicznie przyznały się do depresji. Pomimo ich sławy i majątku depresja znalazła sposób, by również ich zaatakować. Bogaty czy biedny, sławny czy po prostu przeciętny – ta paskudna choroba może dopaść każdego, czasami w ostateczności pchając chorych do odebrania sobie życia.

Również byłem w takim samym stanie i zaakceptowałem obecność depresji w swo­im życiu. Poddałem się, tłumacząc sobie, że tak musi być. Pod wpływem pewnych wydarzeń podjąłem jednak decyzję, że nie chcę tak dalej żyć, że nie chcę dłużej przebywać w tym ciężkim do opisania związku z depresją, która sabotuje moje działania i wysysa z mojego życia kolejne dni, tygodnie, a w końcu lata i na dodatek zabiera sens istnienia. Podjąłem jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu: muszę pozbyć się depresji! Jak się do tego zabrałem i jakie działania podjąłem, przeczytasz w dalszej części książki.

Teraz jeszcze rozwinę wspomnianą wcześniej dobrą wiadomość. Otóż depresja jest chorobą taką samą jak każda inna i można ją leczyć. Mnie się udało. Obiecałem sobie, że jeśli wyzdrowieję i zmienię swoje życie, napiszę o tym, by pomóc innym. Fakt, że zdecydowałeś się kupić eBooka, jest już dowodem na to, że chcesz podjąć walkę z chorobą. Z książki tej dowiesz się, jakie działania warto podjąć i jak znaleźć motywację do ciągłej walki.

Starałem się jak najdokładniej przedstawić sprawdzone przeze mnie metody. Jest ich naprawdę wiele, przez co nie jest to jedna z kolejnych książek opisujących na czterystu stronach, jak myśleć pozytywnie i zmienić swoje życie. Przedstawione tu sposoby są wymierzone w jeden cel: zniszczenie depresji i odzyskanie życia. Na pewno jest więcej sposobów na walkę z depresją, ale nie jestem naukowcem czy wybitnym psychoterapeutą, by pisać monografię poświęconą leczeniu tej choroby. Skupiłem się na opisie działań, które sam podjąłem.

Skoro mnie się udało, tym bardziej może udać się Tobie!

Z całego serca życzę Ci powodzenia w zmaganiach z chorobą i wierzę, że uda Ci się odzyskać życie pełne radości i sukcesów. Wielu sukcesów!

Daniel Sikorski

Zaczynamy atak

I. Mój pomysł na walkę z depresją, czyli słów kilka o planie

W depresji większość czasu spędzałem w łóżku, przed telewizją, przy piwie. O czym wtedy myślałem? Czasem o niczym, czasem o bardzo różnych mrocznych sprawach. O tym, jak moje życie jest beznadziejne, jak nie chce mi się wstać z łóżka, wyjść z domu i spotykać się z innymi, jaki jest sens takiego życia. Oczywiście musiałem iść do pracy, ale takie myśli wszędzie mi towarzyszyły. Było ich sporo, a powyższe przykłady dobrze oddają ich naturę: pesymistyczną, wzmacniającą negatywną ocenę teraźniejszości, niezawierającą żadnych planów.

Czytałem różne książki o depresji, o sposobach na jej pokonanie. Nawet próbo­wałem zastosować niektóre metody, ale nie przynosiło to większego efektu. Jakoś nie mogłem zamknąć tych wszystkich sposobów w jedną logiczną całość. Gdy już podjąłem decyzję o walce z depresją, zacząłem szukać najlepszego możliwego ataku.

Uświadomiłem sobie, że już dawno nie ułożyłem żadnego planu, nie podjąłem ważnej decyzji, nie wyznaczyłem jakiegokolwiek istotnego celu! Życie w depresji sprowadzało się do miernej egzystencji, gdy nawet radosne chwile nie potrafią cieszyć. Najgorsze były te czarne myśli towarzyszące mi nieustannie.

Doszedłem do wniosku, że jest wiele rzeczy w moim życiu, które mi się nie podo­bają. Brak dziewczyny, nielubiana praca, kiepski wygląd i kilka innych. Część z nich zapewne była spowodowana przez depresję, część do niej może się przyczyniała. To nie było najistotniejsze. Po latach depresji moje życie było jak wyblakły kawa­łek papieru bez wyraźnego kształtu. Oczywiście nie miałem wtedy pojęcia, jak to zmienić. Pomyślałem sobie, że gdybym choć 1/3 czasu poświęcał nie na pogrążaniu się w depresyjnych myślach, ale na planowaniu i próbach zmiany czegokolwiek w moim życiu, to naprawdę sporo rzeczy mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

Tak powstały podwaliny mojego osobistego planu ataku na depresję. Wiedziałem, że choroba zabrała mi zdolność planowania, osiągania sukcesów, życia pełną pier­sią. Postanowiłem podmienić możliwie dużo negatywnych, depresyjnych myśli i zastąpić je myślami o swoich celach, planach, marzeniach.

Dlaczego po prostu nie próbowałem zastąpić negatywnego myślenia pozytyw­nym? Próbowałem, ale nie przynosiło to praktycznie żadnych efektów. Oczywiście w przypadku innych osób może to zadziałać i na pewno pozytywne myślenie jest dobrym nawykiem. Jednak dla osoby w depresji nie wydaje się skutecznym rozwią­zaniem. Jako dodatek – jak najbardziej. Jako lek na wszystkie smutki – raczej nie.

Z drugiej strony skupienie się na konkretnych celach i podjęcie próby ich osiągnięcia skuteczniej odciągało mnie od szarej rzeczywistości w depresji. Może nie działało to zawsze i były dni, że po prostu nie miałem sił i chęci skupić się na jakimkolwiek celu, jednak powoli wytworzyłem nawyk skupiania się na przyszłości, na swoich planach i marzeniach. Tak, okazało się, że mam mniejsze czy większe ambicje i marzenia, tylko zupełnie o nich zapomniałem z powodu depresji.

Podczas terapii możesz swobodnie porozmawiać o swoich problemach, powie­dzieć na głos, jak źle się czujesz. Jednak terapia to raptem godzina tygodniowo (przeważnie). Przez resztę tygodnia jesteś pozostawiony sam sobie i musisz dobrze wykorzystać ten czas, by wyrzucić ze swojej rzeczywistości jak najwięcej depresyj­nych myśli. I taki był właśnie mój plan ataku na depresję.

II. Dobry plan to podstawa

Kiedyś nie wiedziałem, jak trudne jest planowanie swoich działań. Nawet gdy podjąłem decyzję, trzeba było zacząć działać. Chcę się pozbyć depresji ze swo­jego życia. Ale co robić? Jakie kroki po kolei wykonać? Rozpisać to na kartce czy komputerze? Unikamy przeszkód

I. Odbierz ten telefon!

Swego czasu telefon komórkowy wydawał mi się diabelskim wynalazkiem. Ludzie dzwonili i pisali, zamiast zostawić mnie w spokoju. Nie chciałem z nikim rozma­wiać, a pomimo to dzwonił bardzo często. Szatański wynalazek! Jak się później dowiedziałem, osoby z depresją często reagują w ten sposób. Pomimo że są za­szyci w spokojnym miejscu z dala od ludzi, ci nadal mogą znaleźć ich za pomocą telefonu.

Często domyślałem się, po co dzwonili. W soboty znajomi wychodzili na impre­zy, koncerty albo do baru. Nie miałem ochoty, więc przeważnie nie odbierałem. Kolega, którego urodziny były niedługo, dzwonił z zaproszeniem. Nie chciałem iść na imprezę, więc nie odbierałem.

Po dłuższym czasie telefon dzwonił coraz rzadziej, aż w końcu poza telefonami z call center oferującymi kolejną promocję miałem spokój. Telefon milczał. Zosta­łem sam, pogrążony w swoich mrocznych klimatach. Cieszyłem się, że nie muszę nigdzie iść i udawać, że wszystko jest OK.

Jeśli również Tobie zdarzają się podobne zachowania, to musisz je zmienić. Łatwo powiedzieć, prawda? Podpowiem Ci, co ja zrobiłem. Wiedziałem, że chcę walczyć z depresją, to był mój cel, rozpisałem konieczne kroki. Dodałem do nich następu­jący krok: „Zawsze odbieram telefon”.

Bez wyjątku. No, może nie podczas mszy, ale nie zostawiłem miejsca na wymówki. Jeśli ktoś dzwonił, odbierałem. Początkowo czułem mocny, wewnętrzny opór przed takim działaniem, bo przecież nie czułem się wiele lepiej niż kiedyś. Nie miałem najmniejszej ochoty z nikim rozmawiać. Mimo to odbierałem telefon i później było już łatwiej. Trochę musiałem naciągać fakty, mówiłem, że u mnie raczej wszystko gra, że jest w porządku. Okazało się, że te rozmowy nie były tak tragiczne. Nawet moi przyjaciele byli zaskoczeni, że nagle zacząłem odbierać. Zauważyli zmianę.

Odbieranie telefonów doprowadziło do tego, że zaczęła się zmieniać moja aktywność towarzyska. Częściej gdzieś wychodziłem, co z początku też nie było zbyt łatwe. Byłem też na bieżąco z sukcesami i problemami przyjaciół. Czasem udało mi się nawet doradzić coś mądrego. Wychodziło na to, że do czegoś się przydaję.

Bardzo łatwo odciąć się od przyjaciół i świata. Wystarczy nie odbierać telefonów albo nawet go nie włączać. W dłuższej perspektywie niesie to jednak ze sobą bardzo destrukcyjne zachowania, które tylko wzmacniają depresję. Nie chce Ci się z nikim rozmawiać, więc nie odbierasz. Później jednak rośnie w Tobie uczucie osamotnienia, opuszczenia przez ludzi, choć wina leży po Twojej stronie, bo sam sabotowałeś kontakty z bliskimi osobami.

Odbudowa takich kontaktów jest później bardzo trudna, ale nie niemożliwa. Jeśli przez dłuższy czas unikałeś przyjaciół, zawsze możesz w końcu odebrać telefon lub samemu zadzwonić i po prostu przeprosić. Nie musisz tłumaczyć, że to przez depre­sję. Możesz powiedzieć, że wpadłeś w dołek, miałeś trochę trudności z tym a tym i jakoś się zamknąłeś razem z problemami. Ale teraz chętnie byś to zmienił.

Żaden przyjaciel nie skreśli Cię na zawsze! Powrót stale jest możliwy!

Zburz ten mur! Zdradziecka strefa komfortu

Strefa komfortu i depresja? Niestety te dwie rzeczy łączą się nierozerwalnie ze sobą, działając na korzyść depresji i ułatwiając jej zadanie.

Czym w ogóle jest strefa komfortu? Najprościej mówiąc, to zbiór miejsc i zachowań, które dają Ci poczucie bezpieczeństwa. Każdy człowiek, nawet zdrowy, ma swoją strefę komfortu. Dla jednych jest ona bardzo szeroka i np. wystąpienia publiczne czy aktywność społeczna nie stanowią żadnego problemu i przychodzą im natu­ralnie. To dlatego, że te zachowania są dla nich częścią strefy komfortu, nie budzą w nich strachu czy obawy.

Dla innej osoby publiczne przemówienia, nawet zabranie głosu w dyskusji w ma­łym gronie, jest doświadczeniem, którego będzie unikać za wszelką cenę, gdyż mieści się daleko poza strefą komfortu. Każde wystąpienie wywołuje w tej osobie negatywne odczucia, których stara się za wszelką cenę uniknąć.

Osoby z depresją tworzą bardzo specyficzną strefę komfortu, której rozmiar ogra­niczany jest przez depresję. Chorzy bardzo często mają zbyt negatywne zdanie na swój temat. Zaniżanie opinii o swoich możliwościach powoduje, że rozmiar strefy komfortu drastycznie się kurczy, a depresja przybiera na sile. To zaś, razem wzięte, wywołuje zjawisko kuli śnieżnej. Mamy gorsze mniemanie o sobie, więc podejmujemy mniejsze ryzyko lub nie podejmujemy go wcale. Dotyczy to wszyst­kich obszarów naszego życia, dlatego tak nagle wszystko zaczyna się rozpadać w naszym życiu.

Brak odpowiedzi na wysłane CV utwierdza nas w przekonaniu, że jesteśmy do niczego, więc wysyłamy CV na niższe stanowiska bądź w ogóle zaprzestajemy prób poszukiwania pracy. Czujemy przygnębienie, bo dręczy nas samotność. Nie chodzimy jednak na randki, bo uważamy, że sobie nie poradzimy i skończą się one katastrofą.

Te samoograniczające przekonania są cementem naszej strefy komfortu.

Czujemy się coraz bardziej nieszczęśliwi, bo nasza strefa komfortu się kurczy i nie pozwala nam dokonać zmian na lepsze. Ogranicza to również miejsca, w jakich przebywamy. Najczęściej zamykamy się w czterech kątach domu, niechętnie go opuszczając. Dodatkowo droga do pracy, sama praca i kilka ulubionych sklepów spożywczych mogą być włączone w naszą strefę komfortu. Jednak każde wyjście poza znane nam miejsca łączy się z uczuciami strachu, niepewności i zagrożenia. Zrobimy wiele, by unikać tych miejsc i obcych ludzi, dlatego najbardziej komforto­wo czujemy się w domu zamknięci sami ze sobą. Stąd też zresztą wzięła się nazwa tego terminu – strefa komfortu to po prostu miejsce i otoczenie, w którym nie towarzyszą nam negatywne uczucia strachu i zagrożenia.

Każdy samemu wyznacza własną strefę komfortu, dlatego mogą się one bardzo różnić od siebie. Łatwo możesz sobie uświadomić, gdzie leżą granice Twojej strefy. Przypomnij sobie, które wydarzenia wywołują w Tobie uczucie lęku, jakie zachowa­nia sprawiają Ci trudność. Rozmowa z obcą osobą? Przebywanie w zatłoczonych miejscach? Rozmowa kwalifikacyjna? Zastanów się przez chwilę, co składa się na Twoją strefę komfortu.

Depresja podstępnie wpisała się w Twoje ograniczenia, powodując, że nie żyjesz nawet na połowę swoich możliwości. Często już samo to jest powodem poważnego przygnębienia. Marzenia o lepszej pracy, sukcesach w ulubionej dziedzinie, kupnie wymarzonej rzeczy pozostają cały czas jedynie marzeniami. Jesteś przekonany, że nie uda Ci się ich spełnić, więc ostatecznie sama myśl o marzeniach tylko pogłębia negatywne emocje. Gdzieś w głębi wiesz, że aby je osiągnąć, musiałbyś całkowicie wyjść poza strefę komfortu, a już myślenie o tym jest bardzo nieprzyjemne.

Aby pokonać depresję, trzeba poszerzać swoją strefę komfortu!

Mało komu udaje się naraz pokonać wszystkie swoje ograniczające przekona­nia. Może się to jednak powieść, jeśli zastosujemy metodę małych kroków. Aby w ogóle zacząć, trzeba wiedzieć, gdzie leżą granice naszej strefy. Wtedy można się zastanowić, w który punkt uderzyć najpierw. Możemy zapisać to jako swój cel i zacząć do niego dążyć.

Następnym razem, gdy poczujesz wewnętrzny niepokój przed przekroczeniem granicy swojej strefy komfortu, nie cofaj się od razu, tylko zrób mały krok naprzód. Boisz się przemawiać przed stuosobową widownią? Zacznij od przemawiania dla kilku osób. Boisz się iść na randkę? Zacznij od prostych rozmów np. z obsługą w sklepach odzieżowych. Gdy już zrobisz taki krok naprzód, zobaczysz, że nie dzieje się nic strasznego. Będziesz gotowy na następny krok!

Jeśli Twoja strefa komfortu wzmaga Twoją depresję, warto zacząć rozszerzać strefę komfortu na zasadzie małych kroków i niespiesznego poruszania się do przodu, a nie uciekania do środka swojej strefy! Nikt nie zrobi tego za Ciebie! Musisz być świadomy, gdzie leżą granice Twojej strefy komfortu, i znaleźć w sobie odwagę, by zrobić mały krok naprzód! Możesz śmiało wpisać to do swojego notesu z celami!

 Mnie się udało. Depresja jest już dla mnie jedynie złym wspomnieniem i mam nadzieję, że nigdy nie stanie się na powrót moją codziennością. Jestem świadom, że zdarzają się nawroty depresji. Jeśli coś takiego również mi by się przytrafiło, podejmę walkę i skorzystam z każdej możliwej pomocy. Życie jest zbyt piękne, by marnować je na pozostawaniu w mroku.

Czy mój przypadek był szczególnie ciężki? Nie warto się licytować w tym miejscu jak chorzy w kolejce do lekarza, którzy uwielbiają się kłócić, kto bardziej cierpi. Depresja to depresja. Każdy chory odczuwa przygnębienie, brakuje mu sensu życia. Wpływa to destrukcyjnie na jego życie.

Są szczególnie ciężkie przypadki depresji – należą do nich zwłaszcza te wywołane stratą kogoś z rodziny lub diagnozą śmiertelnej choroby. Chciałbym móc pomóc wszystkim osobom w takich sytuacjach. Niestety, wymaga to profesjonalnego wsparcia. Jeżeli i Ciebie spotkało nieszczęście, musisz samemu rozważyć, czy udać się po taką pomoc, o czym pisałem na samym wstępie. Medycyna poszła znacznie do przodu, a leki połączone z regularnymi sesjami przynoszą pozytywne skutki.

Niezależnie od powodów depresji, od jej zaawansowania czy siły warto uświadomić sobie jedną rzecz: to Ty toczysz walkę z depresją! Jasne, wsparcie terapeuty czy przyjmowanie leków jest na pewno pomocne, ale depresja to nie przeziębienie, z którym poradzi sobie układ odpornościowy jedynie przy pomocy leków. Nie jest to także chory wyrostek, który można usunąć podczas prostego zabiegu.

Walka z depresją, zmaganie się z jej negatywnym wpływem na życie – wszystko to dotyczy wyłącznie Ciebie. Dlatego tak ważne jest, byś to Ty podjął decyzję, że chcesz się pozbyć depresji ze swojego życia! Bez tego ważnego kroku dalsza podróż może być bardzo karkołomna.

W dalszych etapach również musisz podejmować ważne decyzje. O pomocy tera­peuty, o konieczności zmiany trybu życia, odstawieniu używek, szukaniu celów, za którymi chcesz podążyć, nierozpaczaniu o przeszłości… O wszystkim tym wcześniej pisałem i uważam, że zastosowanie się do omówionych kroków może drastycznie zmienić Twoje życie. Mogę jednak mówić tylko za siebie: moje życie zmieniło się na lepsze, dlatego postanowiłem podzielić się działaniami, które mi pomogły.

Na pewno żadne z przedstawionych działań Ci nie zaszkodzi, więc czemu nie spróbować? Wiem, ciężko znaleźć motywację. Jak pisałem wcześniej, na początku czasem trzeba się zmusić, by później łatwiej podejmować rękawicę. Samo podję­cie decyzji o rozpoczęciu walki z depresją otwiera drzwi do nowych możliwości. W końcu już tę decyzję podjąłeś: kupiłeś ten poradnik, szukasz odpowiedzi.

Teraz już tylko nadaj swojej decyzji rzeczywistą postać: zapisz cele na kartce. Zrób krok do przodu! Wyjedź na weekend w góry. Przeanalizuj swoje życie. Określ, czego chcesz, podejmij decyzje. Nie, nie jest łatwo, momentami na pewno będzie bardzo ciężko. Warto jednak walczyć o życie na 100% swoich możliwości!

Z całego serca życzę Ci powodzenia!

Daniel Sikorski

To był tylko FRAGMENT eBooka. Masz ochotę na więcej?

º Zamów pełną wersję eBooka Jak pokonać depresję>>>

Lekarz mówi, że wyniki są znakomite, ale Ty nie masz energii i chęci do życia? Jesień dawno minęła, a ponury nastrój nadal Cię nie opuszcza?

Jeżeli też bezskutecznie zmagasz się z depresją, poznaj historię człowieka, który pokonał tę chorobę. Bez lekarstw. Bez pomocy lekarzy. Autor nie ma dyplomu z medycyny ani skończonej specjalizacji w leczeniu depresji, ale ma coś znacznie cenniejszego: doświadczenie w zwycięskiej w walce z tą wyniszczającą chorobą. Dzięki tej książce zobaczysz, jak skutecznie pokonać depresję bez kosztownej pomocy specjalistów!

Staw czoło depresji już dziś i zacznij na nowo czerpać radość z życia!

Jeżeli i Ty:

• nie masz chęci do życia i każdego dnia zmuszasz się, by wstać z łóżka,

• dotychczasowe zajęcia nie sprawiają Ci przyjemności,

• nieustannie czujesz przygnębienie, apatię i znużenie,

• cierpisz na bezsenność, zmniejszony apetyt (lub wyjątkowe łaknienie),

• a zwłaszcza miewasz myśli samobójcze

• a do tego masz w sobie żyłkę ryzykanta, a inwestowanie to Twoja pasja

– pozwól sobie pomóc i nie zadręczaj się dłużej! W eBooku º Jak po­konać depresję znajdziesz sprawdzone przez autora sposoby na walkę z depresją.

º Zamów pełną wersję eBooka Jak pokonać depresję>>>

ODBIERZ PREZENTY>>>

Jak wrócić po urlopie do pracy?

Większość z nas uważa pracę za stresującą.  I niczym pójdziemy na urlop, już myślimy o tym, co będzie jak wrócimy. Koszmar.

Być może dlatego jest wśród nas tylu zwolenników jak najszybszego przejścia na emeryturę.

Jak więc to zrobić: jak wrócić z urlopu i nie zwariować?

1. Nie odkładaj prac na czas po urlopie. Lepiej zrobić wszystko co się da przed nim, niż później próbować nadrobić zaległości i wykonać dodatkowo aktualną pracę.

2. Znajdź zastępcę albo poproś o niego szefa. Zastępca wykona Twoje zadania w czasie Twojej nieobecności. Po powrocie będziesz miał mniej na głowie.

3. Urlop musi być odpowiednio długi: minimum dwa tygodnie zapewnią Ci jako taki wypoczynek. W czasie krótszego nie zdążysz nawet odetchnąć i spróbować zapomnieć o pracy. Zostaw sobie jednak parę dni urlopu na niespodziewane wydarzenia.

4. Będąc na urlopie wyłącz telefon, komputer i spróbuje nie myśleć o pracy.

5. Po powrocie z urlopu do domu, nie idź od razu do pracy. Daj sobie minimum dwa dni przerwy, aby przestawić się na inny tryb życia.

6. Znajdź jasne strony powrotu do pracy. Może są ludzie, których lubisz? Może nawet lubisz to, co robisz? Pomyśl o robocie i jej pozytywach, z pewnością jakieś znajdziesz.

7. Przygotuj sobie pierwszy dzień w pracy od strony logistycznej. Przygotuj ubrania, dokumenty, papiery, przestaw strefę czasową w telefonie, nastaw budzik.

8. Wdrażaj się powoli. Niestety często po powrocie z urlopu jest jeszcze więcej pracy niż przed pójściem na niego. Nadrabiaj jednak zaległości powoli się rozpędzając, nie próbuj zrobić wszystkiego od razu.

9. Zaplanuj urlop w takim terminie, aby po powrocie nikogo nie musieć zastępować. Może to być trudne, ale nie jest niemożliwe. Na przykład można brać urlop po wszystkich innych pracownikach.

10. Nie przestawaj odpoczywać po powrocie z urlopu. Znajdź czas na odpoczynek i relaks, na wysiłek fizyczny, ulubione hobby. „Przedłużaj” sobie urlop choćby co wieczór o godzinę.

Życzę naprawdę miłego powrotu do pracy!

 

 <<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Jak Twój nastrój wpływa na Twoje myślenie i działanie

Czym jest nastrój?

Twój nastrój może być pozytywny lub negatywny, dobry lub zły. Gdy masz dobry czujesz się po prostu dobrze, jest Ci przyjemnie i jesteś zadowolony bez wyraźnej przyczyny. Można go wyrażać na różne sposoby, poprzez uśmiech, podśpiewywania albo wręcz przeciwnie, wycofanie się  i przeżywanie go do wewnątrz. Podobne mechanizmy działają, gdy jesteś w złym humorze, nie wiadomo dlaczego, ot tak po prostu.

Nastrój nie wpływa znacznie na organizm, ale ma jednak duży wpływ na Twoje funkcjonowanie. To on decyduje co Ci przychodzi na myśl, a tym samym wpływa na treść sądów i zachowań. Co więcej, wpływa on na zapamiętywania i przypominanie, na oceny własnych dokonań, innych osób a także na skłonność do pomagania innym! Będąc w dobrym nastroju lepiej oceniamy siebie, lepiej postrzegamy innych, jesteśmy bardziej skłonni do kupowania i pomocy innym.

Z kolei zły nastrój otwiera Cię na negatywne treści i informacje. Jesteś bardziej krytycznie nastawiony do siebie, innych i świata. Trudniej Ci się zapamiętuje treści, podważasz swoje i innych zdanie.

Mając dobry nastrój pozytywniej odbieramy otoczenie, a mając zły odbieramy je jako niebezpieczne. Stąd wiecznie niezadowolenia są mniej ufni.

Twoje zachowania będą intensywniejsze, podejmowane z większą wiarą w odniesienie sukcesu i powodzenia, gdy będziesz w dobrym nastroju. Również postawione sobie cele będą pozytywniej oceniane, a ewentualne przeszkody jako problemy do rozwiązania, a nie takie, które zniweczą Twoje starania.

Kontroluj swój nastrój

Warto więc kontrolować swój nastrój. Jedną z technik w tym pomocną, może być szukanie przyczyn złego nastroju. Wystarczy na chwilę się wyciszyć i dotrzeć do źródła złego samopoczucia. A mogą to być naprawdę błahostki: czyjaś mina, zła pogoda, jakaś Twoja przypadkowa myśl. Gdy dotrzesz do źródła złego nastroju, będziesz mógł je łatwo pozbawić znaczenia, zdyskredytować, odrzucić jako mało ważne, nieznaczące.

Nie warto marnować życia z powodu drobnostek. 

Optymizm …skąd go brać i jak nie stracić>>>

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Motywacja bez granic. W jaki sposób najlepsi osiągają swoje cele i sukcesy?

Może Cię zaskoczę, ale w automotywacji będziesz musiał skontrolować, prawie całe swoje otoczenie. Najmniejszy detal, mebel, znajomi lub gazeta, którą czytasz od lat – mogą działać hamująco na Twój rozwój. Nie przepraszaj, zmiany mogą być drastyczne, jednak jakże uwalniające i budujące. Drugim czynnikiem będzie zdejmowanie blokad oraz zmiana wewnętrznych procesów, które opieram na psycholingwistyce.

1. Miejsce pracy i nauki.

Proponuję Ci na wstępie wysprzątanie Twojego miejsca pracy i nauki. Jest to najłatwiejszy i najszybszy sposób, aby nabrać nowych sił. Działamy często na poziomie skojarzeń. Kiedy odnosiliśmy sukcesy, nasze miejsce pracy kojarzyło się z wygodą, miłą pracą.

Wszystkie rzeczy na biurku, meblach, przypominały nam o naszych zwycięstwach. Jednak nadchodzi taki czas, kiedy siadamy za biurkiem lub jakimkolwiek innym miejscem pracy i czujemy jakbyśmy zapadali się w bagno i zaczynamy odkładać naszą prace na później.

Zrób to natychmiast

Jeśli nie masz żadnych filiżanek i porcelanowych figurek, wszystko zrzuć na ziemię. Jeśli masz meble, wyrzuć z nich wszystko na ziemię. Pomyśl, co możesz jeszcze zrobić. Przesuń biurko w nowe miejsce, mebel daj w inny róg pokoju. Zmień rodzaj oświetlenia może żaluzje wymagają wymiany na bardziej kolorowe. Przynieś kwiaty do swojego miejsca pracy, zmień obrazy w pomieszczeniu. Kiedy zobaczysz minę Twoich współpracowników, pamiętaj, że to Ty potrzebujesz zmiany i nowego paliwa.

Ta zmiana nie musi być tak radykalna, czasem wystarczy, że posprzątasz swoje biurko. Naszym celem jest zmienić Twoją reakcje. Zaangażowałeś się fizycznie, czyli już podjąłeś działanie po wysprzątaniu mamy też iluzje pozbycia się nadmiernej ilości pracy.

Porada czytelnika

Dostałem emaila jednego z czytelników dotyczącego motywacji i nabierania nowych sił dzięki sprzątaniu swoich “narzędzi pracy”. Mianowicie chodziło mu o sprzęt komputerowy, raz na miesiąc instalował system operacyjny zawsze uprzednio formatując dysk twardy, swoje dokumenty trzymał na osobnej partycji, sprzątał także kurz z podzespołów komputerowych. Ściągał najnowsze sterowniki, układał ikonki na pulpicie w sobie znanej kolejności, kasował stare emaile, robił porządki w swoim komunikatorze internetowym.

Faktycznie muszę się zgodzić z poradami czytelnika, jeśli większość czasu spędzasz przed komputerem zrób porządek w swojej dokumentacji tzw.: plikowni. Stwórz specjalne katalogi i podkatalogi. Nagraj pewne rzeczy na nośnik CD\DVD i skasuj to następnie z dysku. Zmień stronę startową w Twojej przeglądarce, zmień samą przeglądarkę! Poszukaj nowych skorek dla Twojego systemu, zmieniaj często tapety na pulpicie.

Bodziec wizualny i potrzeby estetyczne dostarczają spokoju i wytwarzają radość wewnętrzną i spełnienie. Polecam rade czytelnika informatykom, inżynierom oraz wszystkim pracującym długo przed komputerem. Każdy drwal po ściętym drzewie ostrzy siekierę, tak i Ty znajdź czas, aby zadbać o swoje narzędzie. Jeśli nie wiesz jak to wszystko wykonać, poproś osobę, która się na tym zna. Zadaj sobie pytanie? Czy posiadasz wystarczającą ilość półek, szafek, mebli? Meble bardzo ułatwiają uporządkowanie i usystematyzowanie naszej pracy. Jak czułbyś się gdyby w Twoim mieszkaniu nie było mebli, półek? Czasem, problem jest bardziej błahy.

Postawa ma bardzo wielki wpływ na Twoje samopoczucie. Spójrz na swoje krzesło lub fotel. W jaki sposób się poruszasz, czy nosisz wysoko podniesioną brodę, barki wypięty do tyłu, gdy chodzisz oczy kierujesz ku ziemi? Kiedy siedzimy wyprostowani, poprawia się krążenie, a co za tym idzie, mamy większą skłonność do podejmowania lepszych i bardziej pozytywnych decyzji. Kiedy pracujesz i Twój fotel działa jak dobre łóżko, natychmiast wyrzuć je do holu w biurze.

Zadanie

Spójrz na krzesła lub fotele prezesów, kierowników lub osób, które mają bardzo dobre wyniki swojej pracy. Popatrz też na ich miejsce pracy, zachowanie. Wnioski pod rozwagę pozostawiam Tobie. Mając porządek, łatwiej skoncentrujesz się na bieżących zadaniach.

Cegiełki

„Ojciec i syn w starożytnym Egipcie szykowali się do długiej podroży. Zapakowali swoje tobołki na osła i wyruszyli w drogę. Nie uszli daleko, kiedy nadeszła grupa młodych mężczyzn, którzy skrytykowali syna, za to że pozwala swojemu ojcu iść. Więc syn posadził ojca na osła i poszli dalej.

Niedługo potem spotkali następną grupę, która skrytykowała ojca, że on nie pozwala swojemu synowi jechać razem ze sobą na ośle, oszczędzając osła. Więc syn usiadł razem z ojcem na ośle i pojechali dalej. Kilka godzin później spotkali kolejną grupę ludzi, którzy skrytykowali ich za to, że męczą osła w taki upał. W rezultacie ojciec i syn wzięli osła, związali go, przewrócili do góry nogami i ponieśli między sobą.

Wkrótce doszli do rzeki ze starym, chybotliwym mostem. W momencie, gdy doszli do połowy mostu, most załamał się i cała trojka wpadła do wody. Ojciec i syn dopłynęli do brzegu i uratowali się. Związany osioł utonął.

Morał z tej historii brzmi: ”Jeżeli próbujesz zadowolić wszystkich, stracisz swojego osła.  Czasem musisz pogonić antagonistów i kierować się własną mądrością.”

2. Problemy?

„Nigdy do motywacji, pokonania strachu, nie wykorzystuj alkoholu.

Niech służy jako mała nagroda za dobrze wykonane zadanie”

Nikodem Marszałek

Czasem nasza motywacja nie może wzrosnąć, ponieważ mamy problem: osobisty lub zawodowy. W obu przypadkach należy usiąść w samotności i ciszy. Zastanowić się i opisać problem na kartce papieru, czego dokładnie dotyczy, jaką dziedzinę życia obejmuje. Musimy ten problem włożyć do odpowiedniej szafki i zastanowić się nad jego rozwiązaniem. Kto może ten problem rozwiązać, jakie przedmioty lub jakie działania pozwolą nam uwolnić lub rozwiązać zaistniałą sytuację. Kiedy ustalimy w jaki sposób można tego dokonać, obok dokładnego opisu musimy napisać datę kiedy zamierzamy się uwolnić od problemu. Twój umysł wiedząc, że problem wkrótce zostanie rozwiązany, będzie mogł skupić się na zadaniu, które i tak już zapewne miało być dawno ukończone.

Nie możemy dopuścić do tego, aby w czasie wykonywania zadania nasze myśli błądziły, a energia, która powinna być ukierunkowana na skupieniu i dostarczaniu siły motywacji, ulatniała się przez myślenie o kłopocie.

Podejście do kłopotów w pracy

Jest to rękawica rzucona przez Roberta Updegraffa, cytuje:

„Powinniście się cieszyć ze wszystkich kłopotów, które stwarza wasza praca, ponieważ dostarczają wam one połowę waszego  dochodu. Gdyby nie rzeczy, które się psują, ludzie, z którymi trudno dojść do porozumienia i problemy wypełniające wasz dzień pracy, znaleziono by kogoś innego do wykonywania waszych obowiązków za połowę waszego wynagrodzenia. Zacznijcie, więc szukać więcej kłopotów. Nauczcie się radzić sobie z nimi pogodnie i rozsądnie, traktujcie je raczej jako możliwości, niż jako powody do zdenerwowania”.

Zapamiętaj

Ludzie, którzy nie mają problemów, to ludzie martwi. Odwiedź najbliższy cmentarz. Dzień śmierci będzie Twoim dniem bez problemów, ale kto wie?

Stwórz sobie rytuał rozwiązywania problemów. Może to będzie chodzenie na spacery po lesie z notesem i długopisem, cisza w odosobnionym pomieszczeniu. Znajdź swoją technikę na uporanie się z problemami. Jednak nigdy nie sięgaj po alkohol.

Normalną tendencją w sytuacji, gdy znajdujemy się w obliczu problemu, jest poczucie swej małości i niewystarczalności. Mamy skłonność do rozdmuchiwania problemu do rozmiarów, które przekraczają jego faktyczny obraz. Twoim zadaniem jest zredukowanie problemu do jego rzeczywistych rozmiarów. Wtedy zaatakuj jego najsłabszy punkt. Pamiętaj jesteś większy, niż jakikolwiek problem na tym świecie. Przygotuj się także na dodatkową dawkę energii kiedy uporasz się z twoim kłopotem, wykorzystaj tą siłę na rozwiązanie kolejnego problemu. Życie nigdy nie daję nam problemu większego, niż jego właściciel, innymi słowy – jesteś w stanie rozwiązać każdy problem lub przeszkodę która Cię spotyka.

Na podstawie „Motywacja bez granic” Nikodema Marszałka.

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: