wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘zdradzona’

Kto częściej zdradza – mężczyźni czy kobiety

WSZYSTKIE MITY ZNAJDZIESZ W PUBLIKACJI ZBIGNIEWA WOJTASIŃSKIEGO “101 MITÓW O SEKSIE”>>>

Mit 4. Mężczyźni znacznie częściej zdradzają niż kobiety

  Modelka Jerry Hall, żona Micka Jaggera, wściekła się, gdy wyszło na jaw, że Mick ma syna z brazylijską modelką Lucianą Morad (potwierdziły to badania genetyczne). Wokalista Stonesów, znany ze swych miłosnych podbojów, miał setki kochanek, ale Jerry Hall też nie grzeszyła niewinnością. Jasnowłosa małżonka, poślubiona w obecności szamana na wyspie Bali na Oceanie Indyjskim, wielokrotnie wzbudza zazdrość Micka. Gdy tylko się wyprowadzał ze wspólnego mieszkania, nie mógł podobno patrzeć, jak jego odtrącona żona i nie-żona, pokazuje się w towarzystwie coraz to młodszych kochanków.

  Jerry Hall wielokrotnie pozwalała sobie na skok w bok, choć oczywiście nie tak często jak Jagger. Gdy go poznała, była dziewczyną Briana Ferry’ego, solisty Roxy Music. Porzuciła go dla wokalisty Stonesów. Brian też nie był jej pierwszym partnerem. Zanim się związali na stałe, podróżowała podobno do Iranu na rachunek samego Szacha! Tak przynajmniej twierdził Brian. Jerry miała słabość do mężczyzn znanych i bogatych. Gdy rozstała się z Jaggerem, wdała się w romans z multimilionerem Robertem Sangsterem, największym hodowcą koni wyścigowych na świecie (ocenianym wtedy na majątek wartości 850 milionów dolarów). Stwierdziła nawet, że „Robert mógłby kupić dziesięciu takich jak Mick”. Zdrady kojarzone są głównie z mężczyznami, którzy zmieniają swe partnerki na coraz młodsze. Ale kobiety także nie są jedynie Penelopami. W Wielkiej Brytanii w 2010 r. wybuchł skandal, gdy prasa ujawniła, że John Terry, kapitan piłkarskiej reprezentacji Anglii, zdradzał żonę z Perroncel. Była to dziewczyna Wayne’a Bridge’a, z którym razem grali w klubie Chelsea Londyn. Wszyscy mu współczuli z powodu zdrady, nikt jednak nie przejmował się zbytnio Vanessą, gdy się okazało, że romansowała również z grającym we Włoszech Adrianem Mutu oraz z dwoma innymi byłymi piłkarzami Chelsea.

  Kobiety wcale nie zdradzają rzadziej niż mężczyźni, zwłaszcza te wykształcone i mieszkające w dużych miastach. To jeden z najbardziej rozpowszechnionych i głęboko zakorzenionych mitów. Utwierdzają go liczne badania ankietowe, z których wynika, że zdradza 80 proc. mężczyzn i tylko 30 proc. kobiet. Bo kobiety czują się bardziej odpowiedzialne za związek. Przysięgają przed ołtarzem, że będą wierne i na ogół starają się tego dochować. Rzadko zwraca się uwagę na to, że kobiety – w przeciwieństwie do mężczyzn – nie chwalą się swymi romansami. Nie opowiadają o tym w towarzystwie ani w sondażach, nawet, jeśli są one anonimowe. Bo takie są wzorce kulturowe. A to wystarczy, by zafałszować statystyki (wiele kobiet nie chce nawet udzielać odpowiedzi na tego typu pytania). Inaczej jest z mężczyznami, którzy postępują akurat odwrotnie: chętnie się chwalą swymi podbojami, nawet wtedy, gdy ich nie przeżyli, zarówno przed kolegami, jak i w sondażach. W efekcie powstał osąd, że to mężczyźni zdradzają, a nie kobiety.

  Rzadziej zdradzają kobiety w środowiskach o tradycyjnym wychowaniu, na wsiach i w małych miastach. Choć nie można wykluczyć, że właśnie z powodu tradycyjnych wzorców jeszcze bardziej ukrywają one zdradę. W środowisku wielkomiejskim i inteligenckim, kobiety są bardzie świadome swej seksualności i nie trzymają się tak uporczywie tradycyjnych wzorców. W tych nieco bardziej zamożnych grupach społecznych do zdrady przyznaje się co szósta kobieta i co szósty mężczyzna – twierdzi w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” dr Alicja Długołęcka, edukatorka seksualna z Zakładu Psychoterapii i Psychosomatyki AWF w Warszawie.

  Według National Opinion Research Center w Chicago zdradza 25 proc. mężczyzn i 15 proc. kobiet. Inne badania sugerują, że romansuje od 30 do 50 proc. małżonków. W tej kwestii nie ma zgodności i pewnie długo jeszcze nie będzie. W każdym razie pod tym względem nie ma już aż tak dużych dysproporcji między obydwoma płciami. Kobiety jedynie zdradzają „inaczej” niż mężczyźni. Zdarza się, że w danym związku kobieta ma większy potencjał erotyczny niż to okazuje, a przynajmniej niż jest o tym przekonany jej partner. Wielokrotnie zwracał na to uwagę prof. Zbigniew Lew-Starowicz w swoich felietonach na łamach „Wprost”. Takie kobiety są nawet uznawane za oziębłe, tymczasem drzemie w nich wulkan namiętności. Wystarczy tylko okazać wrażliwość, czułość i zdolność słuchania, by doszło do wyzwolenia tego potencjału. Ponieważ nie potrafi tego odkryć ich partner, niektóre z nich szukają ekstazy w ramionach innego mężczyzny.

  Kobiety bardziej niż mężczyźni poszukują przede wszystkim bliskości psychicznej, niż tylko seksu. Jeśli decydują się na „skok w bok”, to raczej z kimś sobie bliskim – z kolegą z pracy, z sympatią z dawnych lat lub z przyjacielem rodziny. Bo przyjaźnie, z początku nawet niewinne, mogą ulec erotyzacji. Przy czym, fascynacja mężczyzną nie jest głównym powodem romansu, a przynajmniej nie jedynym. I nie chodzi tylko o seks. Znaczną rolę może odgrywać rozczarowanie własnym związkiem albo zachwianie poczucia własnej wartości. I tę lukę może znakomicie wypełnić kochanek.

  „Mojego męża zdradziłam kilka razy. Dlaczego? Żeby sobie udowodnić, że nadal jestem atrakcyjna, że mogę się podobać, że ktoś o mnie zabiega, akceptuje mnie taką, jaka jestem. Uwielbiam ten moment, gdy mężczyzna pożera mnie wzrokiem, kiedy czuję, że mnie pragnie. Wtedy zazwyczaj rozpoczynam „grę”, bo lubię flirtować. Nie zawsze lądujemy w łóżku, ale czasem to się zdarza. Większość tych „skoków w bok” trwała krótko. Raz tylko pozwoliłam sobie na romans, który trwał prawie rok. To było istne szaleństwo. Zakochałam się, ale gdy zauważyłam, że przestaję panować nad tym uczuciem, zakończyłam związek. Cierpiałam ja i cierpiał mój kochanek. Nie wiem, czy mój mąż mnie zdradził… Był czas, kiedy tego chciałam. To wtedy, gdy z innym mężczyzną przeżyłam taką bliskość – duchową i fizyczną – jakiej nigdy przedtem nie doświadczyłam. Ale przyszło opamiętanie, zrozumiałam, że najważniejsza jest dla mnie rodzina. Nie chciałam stracić wspólnych wyjazdów na wakacje, niedzielnych poranków, wypadów do kina i wielu drobiazgów, z których składa się codzienność. (…) Wiele nas jednak dzieli. On jest zamkniętym w sobie, duszącym uczucia introwertykiem, nie ma instynktu opiekuńczego, a ja jestem otwarta, ciekawa świata i ludzi. Niedawno obchodziliśmy 15. rocznicę ślubu. Pobraliśmy się z wielkiej miłości jeszcze na studiach. Ale też, dlatego, że byłam w ciąży. Kiedy urodziłam córkę, mieliśmy coraz mniej czasu dla siebie. Nie potrafiliśmy zadbać o nasze uczucie. Zdrada to dreszcz emocji, ale to też kłamstwa, manipulacja, wyrzuty sumienia, lęk przed tym, że się wyda. I cierpienie rozstania. Dziś wprawdzie niczego nie żałuję, ale jestem już bardziej dojrzała. Flirt, wymiana spojrzeń, taniec – to sprawdzian atrakcyjności. Z romansami jednak koniec” – zwierza się Joanna na łamach miesięcznika „Poradnik” (23.07.2010), lat 36, menedżer, jedno dziecko.

  Niektóre kobiety zdradzają, bo same zostały zdradzone. Ale tak naprawdę w obu przypadkach przyczyna może być ta sama, czyli niezadowolenie z obecnego związku. Z tą różnicą, że partner dopuścił się zdrady pierwszy, bo też nie był w pełni usatysfakcjonowany. Czasami kobiety powracają do swej pierwszej miłości z lat szkolnych, która nagle odradza się na nowo. Okazją do tego może być spotkanie rocznicowe z okazji zakończenia liceum lub uczelni albo przypadkowe spotkanie. Rozbudzeniu się miłości sprzyja w ostatnich latach moda na portal społecznościowy „Nasza klasa”, w którym można łatwo odszukać dawnego ukochanego, by odnowić z nim kontakt. Po latach doświadczeń, ale i rozczarowań, dawna miłość postrzegana jest, jako bardziej udana od obecnego związku, i do której warto powrócić (jeśli tylko jest taka możliwość). Takie powroty zdarzają się też kobietom, które przed laty porzuciły swego partnera i wyszły za mąż za innego tylko po to, by z jakiegoś powodu zrobić eksmężowi na złość. Wraz z nadarzającą się okazją próbują powrócić do swego dawnego ukochanego. Ale przyczyna takiej zdrady często jest ta sama – rozczarowanie i niespełnienie dotychczasowego związku.

  Do zdrady może dojść w okresie tzw. kryzysu wieku średniego. Nie dotyczy on wyłącznie mężczyzn, którzy poddają się porywom namiętności i zakładają nowe związki, na ogół ze znacznie młodszymi od siebie partnerkami. Drugą młodość coraz częściej odczuwają też kobiety w średnim wieku, a zdrada dla obydwu płci ma pewien „smak młodości”. Sprzyja temu kult młodości, sprawiający, że zadbane kobiety po 50. roku życia wyglądają jak dwu-, czy trzydziestolatki. Mogą być nawet bardziej zmysłowe niż ich córki. Mówią do siebie „dziewczynki” i oczekują, by partner dla podkreślania ich młodego wyglądu adorował je jak dziewczynki. Może to być strategia dla zatrzymania przy sobie partnera rozglądającego się za młodszymi kobietami. Ale może pchnąć do zdrady, do eksperymentowania szczególnie z młodszymi partnerami, dla potwierdzenia swej atrakcyjności i młodzieńczości.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Reklamy

Zdrada i zazdrość – mity na ich temat

Wszystkie mity znajdziesz w publikacji Zbigniewa Wojtasińskiego “101 mitów o seksie”>>>

Mit 3. Kobiety obawiają się głównie zdrady emocjonalnej, a mężczyźni najboleśniej przeżywają zdradę seksualną

  Kiedy Tiger Woods, jeden z najbardziej znanych na świecie sportowców, został ranny w wypadku samochodowym na Florydzie, wydawało się, że jest to kolejna kolizja, jaka przytrafia się również gwiazdom. Szybko jednak wyszło na jaw, że jeśli był to wypadek, to nie tyle drogowy, co raczej małżeński. Przyczyną była oczywiście zdrada. Jego żona, 29-letnia wówczas Szwedka Elin Nordegren, wpadła w szał, gdy golfista wrócił do domu na Florydzie. Zawsze był witany czułym pocałunkiem i uściskiem, ale tym razem było inaczej. Elin nie miała już wątpliwości, że mąż ją zdradza. Ze złością rzuciła się na Woodsa, drapiąc go po twarzy. Ten podobno ratował się ucieczką z domu i wsiadł do samochodu, ale Elin nie dała za wygraną. Pobiegła za nim z kijem golfowym w ręku, wzięła duży zamach i wybiła szybę w Cadillacu. Woods był tak zaskoczony, że prawdopodobnie przypadkiem nacisnął dźwignię zmiany biegów i zanim zdążył zareagować, jego samochód ruszył, ponieważ silnik był już uruchomiony. Po drodze ściął hydrant i uderzył w drzewo.

  Nie wiadomo, ile kochanek miał Tiger Woods, gdy odkryła to jego żona. Prasa brukowa podejrzewała, że było ich, co najmniej kilkanaście, co stawia go wśród jednego z najbardziej niewiernych małżonków. Były to kelnerki, menedżerka nocnego klubu Rachel Uchitel (nazwana „kochanką Tigera nr 1”), a także modelki, hostessy, a nawet gwiazdy porno, takie jak Holly Sampson i Joslyn James. Mindy Lawton, kolejna jego rzekoma kochanka, nazwała go „seksualnym potworem”. Twierdziła, że najbardziej podniecało go ciągnięcie kobiety za włosy i dawanie jej klapsów. Prasa brukowa, jak „National Enquirer”, twierdziła, że wszystkim kochankom obiecywał to samo: że odejdzie od swojej żony.

  Tiger Woods uderzył w najbardziej cenione przez kobiety wartości. Z badań Laboratorium Psychologii Ewolucyjnej Davida Bussa wynika, że wierność seksualna jest drugą najważniejszą dla nich cechą, jaką powinien się legitymować stały partner. Na pierwszym miejscu jest uczciwość, ściśle związana z wiernością. Słynny golfista swym postępowaniem złamał, a raczej pogwałcił, zarówno jedną, jak i drugą zasadę. Elin Nordegren trudno było zatem uwierzyć w jego dobrą wolę, gdy na swojej stronie internetowej napisał, że przeprasza swą rodzinę za błędy, które popełnił. Elin wyprowadziła się z ich wspólnego domu pod Orlando i kupiła wartą 2,5 mln dol. willę na jednej z licznych wysp pod Sztokholmem. Rozwiodła się 24 sierpnia 2010 r. Tak skończyło się ich małżeństwo, podobnie jak wiele innych dotkniętych zdradą. Większość małżeństw rozpada się właśnie z powodu niewierności. A kobiety decydują się na rozwód z tego powodu dwukrotnie częściej niż mężczyźni.

  To nieprawda, że kobiety potrafią wybaczyć mężczyźnie zdradę seksualną. Sądzono, że najbardziej nie tolerują niewierności emocjonalnej, polegającej choćby na tym, że ich partner poświęca czas i uwagę innej kobiecie. Tłumaczono to tym, że kobietom zależy przede wszystkim na utrzymaniu związku i zapewnianiu jak najlepszych warunków do wychowania dzieci (ale akurat o to Elin Nordegren nie musiała się martwić). Gdyby kobiety miały zrywać po każdej zdradzie seksualnej, to nie byłyby w stanie zachować żadnego związku, bo mężczyznom zależy na tym, by zapewnić sobie różnorodność seksualną, a przy okazji przekazać swoje geny. Tak przynajmniej twierdzą psycholodzy ewolucyjni. Uważają oni, że mężczyźni lubią romansować z tego samego powodu, ale na ogół nie angażują się emocjonalnie. Jednocześnie na pierwszym miejscu stawiają wierność seksualną swych partnerek z obawy przed możliwością wychowania potomstwa, które do nich nie należy. Dla kobiety to dość bezpieczna sytuacja, bo z badań wynika, że tylko co trzeci partner, który decyduje się na skok w bok, zakochuje się w kochance. Ale co trzeci, to wcale nie tak mało. Zresztą, cała hipoteza o tym, że kobiety i mężczyźni inaczej postrzegają zdradę, jest raczej wątpliwa.

  Dr Christine R. Harris z Center for Brain and Cognition University of California w San Diego, twierdzi, że jeśli chodzi o niewierność, to obie płcie wcale nie różnią się tak bardzo między sobą. Kobiety nie tolerują zarówno zdrady emocjonalnej, jak i seksualnej, ale tak samo jest z mężczyznami. Ich zainteresowanie nie ogranicza się tylko do tego, by partner ki były im wierne seksualnie. Tak, jak kobiety, są zazdrośni również o wszelkie oznaki sympatii, jaką mogłaby obdarzać ich ukochana innego mężczyznę. Dr Harris twierdzi, że błąd wcześniejszych badań w tym zakresie wynika z tego, że ankietowane osoby pytano jedynie o zdradę hipotetyczną. Wtedy odpowiedź może być inna. Kiedy uczona zapytała około 200 osób hetero- i homoseksualnych, jak sami zareagowaliby na niewierność partnera lub partnerki, obie płcie zgodnie odpowiadały, że jednakowo dotknęłaby ich zarówno zdrada seksualna, jak i emocjonalna. I to jest bardziej zgodne z intuicją.

  Mężczyźni mają zresztą większe powody do obaw niż kobiety. Z badań wynika, że pośród tych kobiet, które miały romans, aż 79 proc. angażuje się emocjonalnie. Znacznie zatem częściej niż mężczyźni. A zaangażowanie emocjonalne, to pierwszy krok nie tylko do zdrady, ale i rozstania. Kobieta może się zdecydować na romans, gdy jest oczarowana obcym mężczyzną, ale także po to, by w ramionach innego potwierdzić swą atrakcyjność i poprawić swe samopoczucie. „Czułam, że on sypia z innymi. Musiałam zrobić to samo, żeby nie cierpieć. Robiłam to nie tylko po to, żeby mu dorównać (nie zostać w tyle), ale także po to, żeby poradzić sobie z brakiem pewności siebie. Skoro czułam, że mu się nie podobam albo, że on chce czegoś innego, potrzebowałam seksu z innym mężczyzną, żeby sobie udowodnić, że nadal jestem atrakcyjna i godna pożądania” – zwierza się 19-latka na łamach książki „Dlaczego kobiety uprawiają seks”.

  Zazdrość może być różnie postrzegana w zależności od uwarunkowań kulturowych. Najbardziej zazdrośni są Brazylijczycy, a najmniej Japończycy – wykazały badania Gary’ego Brase’a z University of Sunderland w Wielkiej Brytanii. Szwedki okazały się być najbardziej zazdrosne o zdradę seksualną. Amerykanie tolerują obejmowanie i przytulanie się do innej osoby, ale Węgrzy niechętnie na to patrzą. Holendrzy nie reagują, gdy ich ukochana osoba tańczy z kimś innym, przytula się do niego, a nawet całuje się. Słowacy zgadzają się na fantazje seksualne partnera i pocałunki, ale nie tolerują flirtowania. W Rosji i na Ukrainie nawet taniec ukochanej osoby z kimś obcym wzbudza niepokój.

  Elaine Hatfield twierdzi, że zazdrość w znacznym stopniu zależy od sytuacji bytowej. Uczona ilustruje to na przykładzie dwóch całkowicie odmiennych kultur, żyjących w skrajnie różnych warunkach – Eskimosów Ammassalik oraz indyjskiego plemienia Toda. Eskimosi muszą wytworzyć wszystko, co niezbędne do przetrwania i dlatego są potwornie zazdrośni. Wszelka zdrada może zachwiać szansę ich przetrwania. Członkowie Toda żyją w obrębie klanów, w których nie ma własności prywatnej. I nie ma zazdrości. Wszystko jest tam wspólne, nawet kobiety. Gdy młode dziewczyny wychodzą za mąż, należą nie tylko do swego małżonka, ale również do wszystkich jego braci (jest to tzw. poliandria braterska). Świeżo upieczony małżonek może w zamian liczyć na to, że wkrótce ożenią się również jego bracia i będzie wtedy więcej wspólnych kobiet. Nie troszczą się o to, do kogo mogą należeć ich dzieci.

  Podobnie zachowują się małpy bonobo, tzw. szympansy karłowate, które od najmłodszych lat uprawiają wolną miłość i nie są wobec siebie agresywne. Samce witają się, dotykając swych penisów, a samice ocierają się łechtaczkami. Służy to łagodzeniu napięć w stadzie, gdyż nigdy wśród nich nie zdarzają się zabójstwa ani dzieciobójstwa. Zupełnie inaczej zachowują się szympansy zwyczajne, wśród których obowiązuje hierarchia w stadzie, a zabójstwa są na porządku dziennym. Co ciekawe, u bonobo rządzą koalicje samic, szympansami zwyczajnymi rządzą samce.

  Ewolucja odgrywa w zazdrości znacznie mniejszą rolę niż sądzono. Kenneth Levy i Kristen Kelly, psychologowie z Pennsylvania State University twierdzą, że w krajach zachodnich jesteśmy zazdrośni w zależności od tego, jaki mamy stosunek do własnego związku. Uczeni przebadali w tym celu 411 osób obojga płci. Doszli do wniosku, że jeśli najbardziej cenimy sobie bliskość, to jesteśmy bardziej zazdrośni o zdradę emocjonalną. Z kolei osoby ceniące sobie w związku pewną niezależność, boleśniej przeżywają zdradę seksualną. Tacy ludzie pewnie częściej flirtują i nie przejmują się zalotami, przynajmniej własnymi. Dla osób wrażliwych wszelkie oznaki sympatii mogą być niepokojącym sygnałem.

  Zazdrość ma uwarunkowania osobowościowe. Prof. David Buss twierdzi, że mniej podejrzliwe są osoby zrównoważone, ugodowe i chętne do współpracy. Większą skłonność do zazdrości wykazują natomiast osoby neurotyczne i niestabilne emocjonalnie, które są lękliwe, łatwo wpadają w złość i w depresję. Tacy ludzie często nadinterpretują słowa, gesty i zachowania, na dodatek reagują nieadekwatnie do zaistniałej sytuacji. Są też na najlepszej drodze do zatrucia życia drugiej osobie i doprowadzenia do rozpadu związku. Prof. Buss jako przykład podaje swą poprzednią partnerkę. „Sądziła, że lgną do mnie wszystkie studentki. Przychodziła do mojego gabinetu tylko po to, by mnie śledzić” – twierdzi prof. Buss.

  Zazdrość jest wielowymiarowa. W znacznym stopniu zależy też od sytuacji danej osoby w związku. Częściej zazdrośni są partnerzy, którzy nie czują się w nim pewnie albo wydaje się im, że są mniej ważni dla ukochanej osoby niż dawniej. Mężczyzna, który sądzi, że jest mniej atrakcyjny od swojej wybranki, może się obawiać, że jeśli ją utraci, nie znajdzie nikogo równie pociągającego. Zazdrość jest wtedy objawem lęku przed utratą partnera i poczucia bezpieczeństwa. Może stać się równią pochyłą, po której zazdrośnik będzie się staczał. W jego głowie coraz częściej powstają fałszywe podejrzenia, przywidzenia, złudzenia i obsesje. Bo „zazdrość żywi się wątpliwościami” – ostrzegał François de la Rochefoucauld w XVIII w. Jeśli trafi na osobę neurotyczną i zakompleksioną, na dodatek niemającą poczucia bezpieczeństwa w związku, nieszczęście murowane.

  Zazdrość częściej jest destrukcyjna niż cementująca związek. Wprawdzie perskie przysłowie mówi, że „gdzie nie ma zazdrości, trudno szukać miłości”, ale bardziej przekonujące jest twierdzenie św. Pawła w Liście do Koryntian, że „miłość nie zazdrości”, co nowożeńcy często powtarzają na ślubnym kobiercu. I słusznie. Zazdrość, jeśli jest korzystna, to raczej na początku znajomości, gdy partnerzy, nim w pełni się zaangażują w związek, sprawdzają, jakim uczuciem darzy ich partner. Celują w tym szczególnie kobiety, które prawie dwukrotnie częściej niż mężczyźni przyznają, że rozmyślnie wzbudzają zazdrość u partnera. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy podejrzewają, że jest on mniej zaangażowany emocjonalnie. W takiej sytuacji odrobina zazdrości i niepewności może zwiększyć wzajemne pożądanie i satysfakcję seksualną – twierdzi Esther Perel, autorka książki „Inteligencja erotyczna”. Ale jest to niebezpieczna gra. Może doprowadzić do rozpadu związku albo do powstania patologicznej zazdrości, jeśli podejrzliwość narasta, zazdrosna osoba całą swą energię kieruje na partnera i od niego uzależnia poczucie własnej wartości.

  „Strzeż się zazdrości, Zielonookiej Bestii, która żre swe ofiary i drwi z nich zarazem. Szczęśliwy rogacz, co świadom swych rogów wygnał przynajmniej z serca krzywdzicielkę. Lecz, ile musi znieść chwil potępieńczych, kto wątpi, ale wielbi, podejrzewa, ale podziwia; kona, ale kocha” – ostrzegał William Szekspir w dramacie „Otello”. Główny bohater dramatu Szekspira był opętany zazdrością o Desdemonę. Żądał od niej, by przyznała się do zdrady. Zrozpaczona Desdemona bezsilnie przekonywała go, że jest niewinna. I chciała, by o jej wierności zaświadczył sam Kasjusz, jej rzekomy kochanek. Ale zaślepiony Otello, przekonany o jej zdradzie, zabił Kasjusza, jedynego świadka jej niewinności. Desdemona wpadła w rozpacz, bo nie mogła się obronić. Tymczasem Otello nabrał jeszcze większego przekonania, że został zdradzony. Sądził, że Desdomona rozpaczała z powodu śmierci swego kochanka. Na tym też polega błąd zaślepionych zazdrośników, który został przez psychologa Paula Ekmana w książce „Emotions Revealed” nazwany „błędem Otella”.

  Z najnowszych badań wiemy, że zazdrość faktycznie oślepia i to dosłownie. Steven Most i Jean-Philippe Laurenceau, psychologowie University of Delaware, odkryli, że pogarsza ona percepcję wzrokową. Zauważyli to na przykładzie kobiet, które posadzono przed komputerem i poproszono o ocenę ukazujących się na monitorze i szybko zmieniających się krajobrazów. Trik polegał na tym, że w tej percepcji przeszkadzały co jakiś czas pojawiające się makabryczne sceny lub rysunki. W tym czasie ich partnerzy spokojnie oceniali na komputerze atrakcyjność innych kobiet, o czym wiedziały uczestniczki badania. Te z nich, które wykazywały większą zazdrość, były bardziej rozproszone i miały większe trudności z dostrzeżeniem pokazywanych na komputerze krajobrazów. Mężczyzn nie badano, ale można osądzić, że efekt jest podobny, jeśli nie gorszy.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Zdrada. Jak podnieść się po zdradzie i rozpocząć nowe udane życie

Fragment wydanego przeze mnie ebooka Pawła Wiącka „ Jak podnieść się po zdradzie i rozpocząć nowe udane życie”

„Kiedy kilka lat temu, w sposób czysto przypadkowy, odkryłem zdradę mojej dziewczyny, zawalił mi się cały świat. Wszystko, w co tak bard­zo wierzyłem, nagle przestało istnieć. Na początku był ból i brak zrozumienia sytuacji, a potem? Potem było już tylko gorzej. Proces podnoszenia się po upadku nie był dla mnie czymś łatwym i prostym.

Rady przyjaciół i znajomych typu: ,,Nie przejmuj się tym”, „Dasz so­bie radę”, ,,Znajdziesz sobie kogoś innego”, nie przynosiły żadnego efektu. Pomimo upływu czasu wciąż nosiłem w sobie ból, żal, złość i brak zrozum­ienia dla osoby, która mnie zraniła. Mijał dzień za dniem, a ja zamiast żyć i planować przyszłość, tkwiłem myślami w przeszłości, nie potrafiąc się od niej uwolnić.

Nie mogąc sobie poradzić z sytuacją, zacząłem czytać dosłownie wszystko, co tylko mogłem dostać na ten temat i najlepsze tytuły będę chciał tutaj polecić. Dużą pomoc otrzymałem również od ludzi, którzy dbali o to, abym podążał we właściwym kierunku. Pieczołowicie zbierana wiedza umożliwiła mi wewnętrzną transformację i pomogła wrócić do pięknego świata. Usłyszałem gdzieś, że zdrada może być motorem największego wz­rostu, jeśli tylko odpowiednio wykorzystamy ten szczególny czas. Z całą odpowiedzialnością podpisuje się pod tymi słowami.

Ponieważ z doświadczenia wiem, jak abstrakcyjnie czuje się człowiek po zdradzie i jak ciężko mu na sercu, postanowiłem podzielić się tym wszyst­kim co mi pomogło i przekazać sprawdzone sposoby na odnalezienie się w trudnej sytuacji.

Życzę Ci drogi czytelniku powodzenia w zastosowaniu opisanych tu technik. Mam nadzieje, że już wkrótce Twoje życie wypełni radość i szczęście. Chcę pomóc Ci w tej drodze, czy pozwolisz wziąć się za rękę?”

Jak podnieść się po zdradzie i rozpocząć nowe udane życie>>>

Oblicza zdrady – zdrada internetowa

 Fragment książki Michała Dziurdzika „Oblicza zdrady”>>>

 Zdrada internetowa.

Dlaczego i jak do niej dochodzi?

Czas, aby odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „Dlaczego ludzie wykorzystują Internet, aby zdradzać?”. Odpowiedź wbrew pozorom nie jest trudna. Wpływa na to przeświadczenie o całkowitej anonimowości. Nie trzeba też brać odpowiedzialności za słowa i zachowania. Można momentalnie się stać kimś, kim by się chciało być i na moment zagrać jego rolę bez najmniejszych konsekwencji.

Można bardzo łatwo realizować swoje najbardziej ukryte marzenia, także te erotyczne. Najczęściej pozornie bez żadnych konsekwencji. Eksperymentowanie w Internecie ze swoją tożsamością może prowadzić do poważnych konsekwencji.

Internauci wchodząc w rolę kogoś innego, by sprawdzić, jak będą się czuli, gdy nowa rzeczywistość stanie się dla nich dostępna, zapominają o tym, co jest ważne. Nie liczą się z konsekwencjami.

Wszystko staje się dla nich bardzo ulotne. Nie widzą, że bardzo szybko przekraczają cienką linię, która jest granicą. Uważają najczęściej, że skoro grają kogoś innego, to zdrada nie dotyka ich partnera. To jest oczywiście błędne. Warto wiedzieć, że nic nie usprawiedliwia „dobrej zabawy”, jaką jest zdrada. Nie warto się oszukiwać. Jeśli wcielasz się w rolę kogoś innego, to i tak zdradzasz swojego partnera. Przybrana tożsamość nie chroni cię przed skutkami twojego postępowania.

Najbardziej na zdradę internetową narażone są związki nadwątlone przez czas. Związki, w których ogień namiętności już wygasa.

Internauta nie widzi drugiej osoby w jej codziennym środowisku. Nie widzi jego wad. Nie widzi danej osoby w sytuacjach codziennych, w relacjach z innymi ludźmi. Nie widzi tego, że druga osoba bywa zniechęcona, rozdrażniona, zdenerwowana. Tworzy sobie wyimaginowany obraz drugiej osoby. Przypisuje jej takie zalety, jakich brak jego aktualnemu partnerowi. Dzieje się tak dlatego, że wie o drugiej osobie tylko tyle, ile się od niej dowie. Dlatego łatwo jest drugą osobę idealizować. Dzięki temu odżywają emocje, ludzie zaczynają żyć życiem swoich wirtualnych przyjaciół. W ich życie wkracza coś nowego. Tylko trzeba pamiętać, iż jest to wyobrażenie drugiej osoby. I właśnie w takim wyobrażeniu, w takim idealnym obrazie można się zakochać bez pamięci. A wyobrażenia mają to do siebie, że zazwyczaj bardzo się różnią od rzeczywistości. I nie są to najczęściej różnice in plus.

Najgorzej jest w sytuacji, kiedy aktualny partner nie pokazuje, jak bardzo mu zależy na udanym związku. Wtedy osoba, która nie jest szczęśliwa w takim związku, zaczyna mieć niskie poczucie własnej wartości. Nie czuje się spełniona, szczęśliwa w związku, kochana, atrakcyjna. Wtedy bardzo pociągająca staje się właśnie osoba poznana w Internecie. Taki internetowy znajomy, który z czasem staje się internetowym kochankiem, sprawia, iż nieszczęśliwa do tej pory osoba nagle znajduje cel w swoim życiu. Znowu zaczyna się czuć atrakcyjna, potrzebna i akceptowana. Przychodzi to o tyle łatwo, że taki kochanek jest na wyciągnięcie ręki. Zawsze odpisuje, zawsze pisze miłe słowa.

Do internetowej zdrady dochodzi znacznie łatwiej niż do zdrady w świecie realnym. Tutaj odległość, status społeczny, konwenanse – najczęściej się nie liczą. Wszystko jest proste, wystarczy kliknąć, napisać parę słów – i już wszystko wiadomo. Jest to takie proste, że wydaje się nierealne. Skoro wydaje się nierealne, to zapewne jest nieszkodliwe. Fałsz, jest to normalna zdrada. I warto o tym pamiętać. Zastanów się więc, czy swoim postępowaniem nie popychasz partnera w ramiona kogoś innego. Czy nie sprawiasz, że partner musi szukać czułości poza związkiem? Że oddalacie się od siebie?

Widzisz, jak stosunkowo prosta jest internetowa zdrada?

Jak niewiele potrzeba, aby przekroczyć cienką linię?

Jak niewiele potrzeba, aby zniszczyć związek?

Poznaj tajemnice tych którzy zdradzają i uczucia tych którzy są zdradzani.

Jeśli chcesz poznać prawdziwe oblicze zdrady, nauczyć się jak ją rozpoznawać lub jej zapobiegać, zapoznaj się z całym ebookiem>>>

 

 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: