wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘zdrada’

Kto częściej zdradza – mężczyźni czy kobiety

WSZYSTKIE MITY ZNAJDZIESZ W PUBLIKACJI ZBIGNIEWA WOJTASIŃSKIEGO “101 MITÓW O SEKSIE”>>>

Mit 4. Mężczyźni znacznie częściej zdradzają niż kobiety

  Modelka Jerry Hall, żona Micka Jaggera, wściekła się, gdy wyszło na jaw, że Mick ma syna z brazylijską modelką Lucianą Morad (potwierdziły to badania genetyczne). Wokalista Stonesów, znany ze swych miłosnych podbojów, miał setki kochanek, ale Jerry Hall też nie grzeszyła niewinnością. Jasnowłosa małżonka, poślubiona w obecności szamana na wyspie Bali na Oceanie Indyjskim, wielokrotnie wzbudza zazdrość Micka. Gdy tylko się wyprowadzał ze wspólnego mieszkania, nie mógł podobno patrzeć, jak jego odtrącona żona i nie-żona, pokazuje się w towarzystwie coraz to młodszych kochanków.

  Jerry Hall wielokrotnie pozwalała sobie na skok w bok, choć oczywiście nie tak często jak Jagger. Gdy go poznała, była dziewczyną Briana Ferry’ego, solisty Roxy Music. Porzuciła go dla wokalisty Stonesów. Brian też nie był jej pierwszym partnerem. Zanim się związali na stałe, podróżowała podobno do Iranu na rachunek samego Szacha! Tak przynajmniej twierdził Brian. Jerry miała słabość do mężczyzn znanych i bogatych. Gdy rozstała się z Jaggerem, wdała się w romans z multimilionerem Robertem Sangsterem, największym hodowcą koni wyścigowych na świecie (ocenianym wtedy na majątek wartości 850 milionów dolarów). Stwierdziła nawet, że „Robert mógłby kupić dziesięciu takich jak Mick”. Zdrady kojarzone są głównie z mężczyznami, którzy zmieniają swe partnerki na coraz młodsze. Ale kobiety także nie są jedynie Penelopami. W Wielkiej Brytanii w 2010 r. wybuchł skandal, gdy prasa ujawniła, że John Terry, kapitan piłkarskiej reprezentacji Anglii, zdradzał żonę z Perroncel. Była to dziewczyna Wayne’a Bridge’a, z którym razem grali w klubie Chelsea Londyn. Wszyscy mu współczuli z powodu zdrady, nikt jednak nie przejmował się zbytnio Vanessą, gdy się okazało, że romansowała również z grającym we Włoszech Adrianem Mutu oraz z dwoma innymi byłymi piłkarzami Chelsea.

  Kobiety wcale nie zdradzają rzadziej niż mężczyźni, zwłaszcza te wykształcone i mieszkające w dużych miastach. To jeden z najbardziej rozpowszechnionych i głęboko zakorzenionych mitów. Utwierdzają go liczne badania ankietowe, z których wynika, że zdradza 80 proc. mężczyzn i tylko 30 proc. kobiet. Bo kobiety czują się bardziej odpowiedzialne za związek. Przysięgają przed ołtarzem, że będą wierne i na ogół starają się tego dochować. Rzadko zwraca się uwagę na to, że kobiety – w przeciwieństwie do mężczyzn – nie chwalą się swymi romansami. Nie opowiadają o tym w towarzystwie ani w sondażach, nawet, jeśli są one anonimowe. Bo takie są wzorce kulturowe. A to wystarczy, by zafałszować statystyki (wiele kobiet nie chce nawet udzielać odpowiedzi na tego typu pytania). Inaczej jest z mężczyznami, którzy postępują akurat odwrotnie: chętnie się chwalą swymi podbojami, nawet wtedy, gdy ich nie przeżyli, zarówno przed kolegami, jak i w sondażach. W efekcie powstał osąd, że to mężczyźni zdradzają, a nie kobiety.

  Rzadziej zdradzają kobiety w środowiskach o tradycyjnym wychowaniu, na wsiach i w małych miastach. Choć nie można wykluczyć, że właśnie z powodu tradycyjnych wzorców jeszcze bardziej ukrywają one zdradę. W środowisku wielkomiejskim i inteligenckim, kobiety są bardzie świadome swej seksualności i nie trzymają się tak uporczywie tradycyjnych wzorców. W tych nieco bardziej zamożnych grupach społecznych do zdrady przyznaje się co szósta kobieta i co szósty mężczyzna – twierdzi w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” dr Alicja Długołęcka, edukatorka seksualna z Zakładu Psychoterapii i Psychosomatyki AWF w Warszawie.

  Według National Opinion Research Center w Chicago zdradza 25 proc. mężczyzn i 15 proc. kobiet. Inne badania sugerują, że romansuje od 30 do 50 proc. małżonków. W tej kwestii nie ma zgodności i pewnie długo jeszcze nie będzie. W każdym razie pod tym względem nie ma już aż tak dużych dysproporcji między obydwoma płciami. Kobiety jedynie zdradzają „inaczej” niż mężczyźni. Zdarza się, że w danym związku kobieta ma większy potencjał erotyczny niż to okazuje, a przynajmniej niż jest o tym przekonany jej partner. Wielokrotnie zwracał na to uwagę prof. Zbigniew Lew-Starowicz w swoich felietonach na łamach „Wprost”. Takie kobiety są nawet uznawane za oziębłe, tymczasem drzemie w nich wulkan namiętności. Wystarczy tylko okazać wrażliwość, czułość i zdolność słuchania, by doszło do wyzwolenia tego potencjału. Ponieważ nie potrafi tego odkryć ich partner, niektóre z nich szukają ekstazy w ramionach innego mężczyzny.

  Kobiety bardziej niż mężczyźni poszukują przede wszystkim bliskości psychicznej, niż tylko seksu. Jeśli decydują się na „skok w bok”, to raczej z kimś sobie bliskim – z kolegą z pracy, z sympatią z dawnych lat lub z przyjacielem rodziny. Bo przyjaźnie, z początku nawet niewinne, mogą ulec erotyzacji. Przy czym, fascynacja mężczyzną nie jest głównym powodem romansu, a przynajmniej nie jedynym. I nie chodzi tylko o seks. Znaczną rolę może odgrywać rozczarowanie własnym związkiem albo zachwianie poczucia własnej wartości. I tę lukę może znakomicie wypełnić kochanek.

  „Mojego męża zdradziłam kilka razy. Dlaczego? Żeby sobie udowodnić, że nadal jestem atrakcyjna, że mogę się podobać, że ktoś o mnie zabiega, akceptuje mnie taką, jaka jestem. Uwielbiam ten moment, gdy mężczyzna pożera mnie wzrokiem, kiedy czuję, że mnie pragnie. Wtedy zazwyczaj rozpoczynam „grę”, bo lubię flirtować. Nie zawsze lądujemy w łóżku, ale czasem to się zdarza. Większość tych „skoków w bok” trwała krótko. Raz tylko pozwoliłam sobie na romans, który trwał prawie rok. To było istne szaleństwo. Zakochałam się, ale gdy zauważyłam, że przestaję panować nad tym uczuciem, zakończyłam związek. Cierpiałam ja i cierpiał mój kochanek. Nie wiem, czy mój mąż mnie zdradził… Był czas, kiedy tego chciałam. To wtedy, gdy z innym mężczyzną przeżyłam taką bliskość – duchową i fizyczną – jakiej nigdy przedtem nie doświadczyłam. Ale przyszło opamiętanie, zrozumiałam, że najważniejsza jest dla mnie rodzina. Nie chciałam stracić wspólnych wyjazdów na wakacje, niedzielnych poranków, wypadów do kina i wielu drobiazgów, z których składa się codzienność. (…) Wiele nas jednak dzieli. On jest zamkniętym w sobie, duszącym uczucia introwertykiem, nie ma instynktu opiekuńczego, a ja jestem otwarta, ciekawa świata i ludzi. Niedawno obchodziliśmy 15. rocznicę ślubu. Pobraliśmy się z wielkiej miłości jeszcze na studiach. Ale też, dlatego, że byłam w ciąży. Kiedy urodziłam córkę, mieliśmy coraz mniej czasu dla siebie. Nie potrafiliśmy zadbać o nasze uczucie. Zdrada to dreszcz emocji, ale to też kłamstwa, manipulacja, wyrzuty sumienia, lęk przed tym, że się wyda. I cierpienie rozstania. Dziś wprawdzie niczego nie żałuję, ale jestem już bardziej dojrzała. Flirt, wymiana spojrzeń, taniec – to sprawdzian atrakcyjności. Z romansami jednak koniec” – zwierza się Joanna na łamach miesięcznika „Poradnik” (23.07.2010), lat 36, menedżer, jedno dziecko.

  Niektóre kobiety zdradzają, bo same zostały zdradzone. Ale tak naprawdę w obu przypadkach przyczyna może być ta sama, czyli niezadowolenie z obecnego związku. Z tą różnicą, że partner dopuścił się zdrady pierwszy, bo też nie był w pełni usatysfakcjonowany. Czasami kobiety powracają do swej pierwszej miłości z lat szkolnych, która nagle odradza się na nowo. Okazją do tego może być spotkanie rocznicowe z okazji zakończenia liceum lub uczelni albo przypadkowe spotkanie. Rozbudzeniu się miłości sprzyja w ostatnich latach moda na portal społecznościowy „Nasza klasa”, w którym można łatwo odszukać dawnego ukochanego, by odnowić z nim kontakt. Po latach doświadczeń, ale i rozczarowań, dawna miłość postrzegana jest, jako bardziej udana od obecnego związku, i do której warto powrócić (jeśli tylko jest taka możliwość). Takie powroty zdarzają się też kobietom, które przed laty porzuciły swego partnera i wyszły za mąż za innego tylko po to, by z jakiegoś powodu zrobić eksmężowi na złość. Wraz z nadarzającą się okazją próbują powrócić do swego dawnego ukochanego. Ale przyczyna takiej zdrady często jest ta sama – rozczarowanie i niespełnienie dotychczasowego związku.

  Do zdrady może dojść w okresie tzw. kryzysu wieku średniego. Nie dotyczy on wyłącznie mężczyzn, którzy poddają się porywom namiętności i zakładają nowe związki, na ogół ze znacznie młodszymi od siebie partnerkami. Drugą młodość coraz częściej odczuwają też kobiety w średnim wieku, a zdrada dla obydwu płci ma pewien „smak młodości”. Sprzyja temu kult młodości, sprawiający, że zadbane kobiety po 50. roku życia wyglądają jak dwu-, czy trzydziestolatki. Mogą być nawet bardziej zmysłowe niż ich córki. Mówią do siebie „dziewczynki” i oczekują, by partner dla podkreślania ich młodego wyglądu adorował je jak dziewczynki. Może to być strategia dla zatrzymania przy sobie partnera rozglądającego się za młodszymi kobietami. Ale może pchnąć do zdrady, do eksperymentowania szczególnie z młodszymi partnerami, dla potwierdzenia swej atrakcyjności i młodzieńczości.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Reklamy

Zdrada i zazdrość – mity na ich temat

Wszystkie mity znajdziesz w publikacji Zbigniewa Wojtasińskiego “101 mitów o seksie”>>>

Mit 3. Kobiety obawiają się głównie zdrady emocjonalnej, a mężczyźni najboleśniej przeżywają zdradę seksualną

  Kiedy Tiger Woods, jeden z najbardziej znanych na świecie sportowców, został ranny w wypadku samochodowym na Florydzie, wydawało się, że jest to kolejna kolizja, jaka przytrafia się również gwiazdom. Szybko jednak wyszło na jaw, że jeśli był to wypadek, to nie tyle drogowy, co raczej małżeński. Przyczyną była oczywiście zdrada. Jego żona, 29-letnia wówczas Szwedka Elin Nordegren, wpadła w szał, gdy golfista wrócił do domu na Florydzie. Zawsze był witany czułym pocałunkiem i uściskiem, ale tym razem było inaczej. Elin nie miała już wątpliwości, że mąż ją zdradza. Ze złością rzuciła się na Woodsa, drapiąc go po twarzy. Ten podobno ratował się ucieczką z domu i wsiadł do samochodu, ale Elin nie dała za wygraną. Pobiegła za nim z kijem golfowym w ręku, wzięła duży zamach i wybiła szybę w Cadillacu. Woods był tak zaskoczony, że prawdopodobnie przypadkiem nacisnął dźwignię zmiany biegów i zanim zdążył zareagować, jego samochód ruszył, ponieważ silnik był już uruchomiony. Po drodze ściął hydrant i uderzył w drzewo.

  Nie wiadomo, ile kochanek miał Tiger Woods, gdy odkryła to jego żona. Prasa brukowa podejrzewała, że było ich, co najmniej kilkanaście, co stawia go wśród jednego z najbardziej niewiernych małżonków. Były to kelnerki, menedżerka nocnego klubu Rachel Uchitel (nazwana „kochanką Tigera nr 1”), a także modelki, hostessy, a nawet gwiazdy porno, takie jak Holly Sampson i Joslyn James. Mindy Lawton, kolejna jego rzekoma kochanka, nazwała go „seksualnym potworem”. Twierdziła, że najbardziej podniecało go ciągnięcie kobiety za włosy i dawanie jej klapsów. Prasa brukowa, jak „National Enquirer”, twierdziła, że wszystkim kochankom obiecywał to samo: że odejdzie od swojej żony.

  Tiger Woods uderzył w najbardziej cenione przez kobiety wartości. Z badań Laboratorium Psychologii Ewolucyjnej Davida Bussa wynika, że wierność seksualna jest drugą najważniejszą dla nich cechą, jaką powinien się legitymować stały partner. Na pierwszym miejscu jest uczciwość, ściśle związana z wiernością. Słynny golfista swym postępowaniem złamał, a raczej pogwałcił, zarówno jedną, jak i drugą zasadę. Elin Nordegren trudno było zatem uwierzyć w jego dobrą wolę, gdy na swojej stronie internetowej napisał, że przeprasza swą rodzinę za błędy, które popełnił. Elin wyprowadziła się z ich wspólnego domu pod Orlando i kupiła wartą 2,5 mln dol. willę na jednej z licznych wysp pod Sztokholmem. Rozwiodła się 24 sierpnia 2010 r. Tak skończyło się ich małżeństwo, podobnie jak wiele innych dotkniętych zdradą. Większość małżeństw rozpada się właśnie z powodu niewierności. A kobiety decydują się na rozwód z tego powodu dwukrotnie częściej niż mężczyźni.

  To nieprawda, że kobiety potrafią wybaczyć mężczyźnie zdradę seksualną. Sądzono, że najbardziej nie tolerują niewierności emocjonalnej, polegającej choćby na tym, że ich partner poświęca czas i uwagę innej kobiecie. Tłumaczono to tym, że kobietom zależy przede wszystkim na utrzymaniu związku i zapewnianiu jak najlepszych warunków do wychowania dzieci (ale akurat o to Elin Nordegren nie musiała się martwić). Gdyby kobiety miały zrywać po każdej zdradzie seksualnej, to nie byłyby w stanie zachować żadnego związku, bo mężczyznom zależy na tym, by zapewnić sobie różnorodność seksualną, a przy okazji przekazać swoje geny. Tak przynajmniej twierdzą psycholodzy ewolucyjni. Uważają oni, że mężczyźni lubią romansować z tego samego powodu, ale na ogół nie angażują się emocjonalnie. Jednocześnie na pierwszym miejscu stawiają wierność seksualną swych partnerek z obawy przed możliwością wychowania potomstwa, które do nich nie należy. Dla kobiety to dość bezpieczna sytuacja, bo z badań wynika, że tylko co trzeci partner, który decyduje się na skok w bok, zakochuje się w kochance. Ale co trzeci, to wcale nie tak mało. Zresztą, cała hipoteza o tym, że kobiety i mężczyźni inaczej postrzegają zdradę, jest raczej wątpliwa.

  Dr Christine R. Harris z Center for Brain and Cognition University of California w San Diego, twierdzi, że jeśli chodzi o niewierność, to obie płcie wcale nie różnią się tak bardzo między sobą. Kobiety nie tolerują zarówno zdrady emocjonalnej, jak i seksualnej, ale tak samo jest z mężczyznami. Ich zainteresowanie nie ogranicza się tylko do tego, by partner ki były im wierne seksualnie. Tak, jak kobiety, są zazdrośni również o wszelkie oznaki sympatii, jaką mogłaby obdarzać ich ukochana innego mężczyznę. Dr Harris twierdzi, że błąd wcześniejszych badań w tym zakresie wynika z tego, że ankietowane osoby pytano jedynie o zdradę hipotetyczną. Wtedy odpowiedź może być inna. Kiedy uczona zapytała około 200 osób hetero- i homoseksualnych, jak sami zareagowaliby na niewierność partnera lub partnerki, obie płcie zgodnie odpowiadały, że jednakowo dotknęłaby ich zarówno zdrada seksualna, jak i emocjonalna. I to jest bardziej zgodne z intuicją.

  Mężczyźni mają zresztą większe powody do obaw niż kobiety. Z badań wynika, że pośród tych kobiet, które miały romans, aż 79 proc. angażuje się emocjonalnie. Znacznie zatem częściej niż mężczyźni. A zaangażowanie emocjonalne, to pierwszy krok nie tylko do zdrady, ale i rozstania. Kobieta może się zdecydować na romans, gdy jest oczarowana obcym mężczyzną, ale także po to, by w ramionach innego potwierdzić swą atrakcyjność i poprawić swe samopoczucie. „Czułam, że on sypia z innymi. Musiałam zrobić to samo, żeby nie cierpieć. Robiłam to nie tylko po to, żeby mu dorównać (nie zostać w tyle), ale także po to, żeby poradzić sobie z brakiem pewności siebie. Skoro czułam, że mu się nie podobam albo, że on chce czegoś innego, potrzebowałam seksu z innym mężczyzną, żeby sobie udowodnić, że nadal jestem atrakcyjna i godna pożądania” – zwierza się 19-latka na łamach książki „Dlaczego kobiety uprawiają seks”.

  Zazdrość może być różnie postrzegana w zależności od uwarunkowań kulturowych. Najbardziej zazdrośni są Brazylijczycy, a najmniej Japończycy – wykazały badania Gary’ego Brase’a z University of Sunderland w Wielkiej Brytanii. Szwedki okazały się być najbardziej zazdrosne o zdradę seksualną. Amerykanie tolerują obejmowanie i przytulanie się do innej osoby, ale Węgrzy niechętnie na to patrzą. Holendrzy nie reagują, gdy ich ukochana osoba tańczy z kimś innym, przytula się do niego, a nawet całuje się. Słowacy zgadzają się na fantazje seksualne partnera i pocałunki, ale nie tolerują flirtowania. W Rosji i na Ukrainie nawet taniec ukochanej osoby z kimś obcym wzbudza niepokój.

  Elaine Hatfield twierdzi, że zazdrość w znacznym stopniu zależy od sytuacji bytowej. Uczona ilustruje to na przykładzie dwóch całkowicie odmiennych kultur, żyjących w skrajnie różnych warunkach – Eskimosów Ammassalik oraz indyjskiego plemienia Toda. Eskimosi muszą wytworzyć wszystko, co niezbędne do przetrwania i dlatego są potwornie zazdrośni. Wszelka zdrada może zachwiać szansę ich przetrwania. Członkowie Toda żyją w obrębie klanów, w których nie ma własności prywatnej. I nie ma zazdrości. Wszystko jest tam wspólne, nawet kobiety. Gdy młode dziewczyny wychodzą za mąż, należą nie tylko do swego małżonka, ale również do wszystkich jego braci (jest to tzw. poliandria braterska). Świeżo upieczony małżonek może w zamian liczyć na to, że wkrótce ożenią się również jego bracia i będzie wtedy więcej wspólnych kobiet. Nie troszczą się o to, do kogo mogą należeć ich dzieci.

  Podobnie zachowują się małpy bonobo, tzw. szympansy karłowate, które od najmłodszych lat uprawiają wolną miłość i nie są wobec siebie agresywne. Samce witają się, dotykając swych penisów, a samice ocierają się łechtaczkami. Służy to łagodzeniu napięć w stadzie, gdyż nigdy wśród nich nie zdarzają się zabójstwa ani dzieciobójstwa. Zupełnie inaczej zachowują się szympansy zwyczajne, wśród których obowiązuje hierarchia w stadzie, a zabójstwa są na porządku dziennym. Co ciekawe, u bonobo rządzą koalicje samic, szympansami zwyczajnymi rządzą samce.

  Ewolucja odgrywa w zazdrości znacznie mniejszą rolę niż sądzono. Kenneth Levy i Kristen Kelly, psychologowie z Pennsylvania State University twierdzą, że w krajach zachodnich jesteśmy zazdrośni w zależności od tego, jaki mamy stosunek do własnego związku. Uczeni przebadali w tym celu 411 osób obojga płci. Doszli do wniosku, że jeśli najbardziej cenimy sobie bliskość, to jesteśmy bardziej zazdrośni o zdradę emocjonalną. Z kolei osoby ceniące sobie w związku pewną niezależność, boleśniej przeżywają zdradę seksualną. Tacy ludzie pewnie częściej flirtują i nie przejmują się zalotami, przynajmniej własnymi. Dla osób wrażliwych wszelkie oznaki sympatii mogą być niepokojącym sygnałem.

  Zazdrość ma uwarunkowania osobowościowe. Prof. David Buss twierdzi, że mniej podejrzliwe są osoby zrównoważone, ugodowe i chętne do współpracy. Większą skłonność do zazdrości wykazują natomiast osoby neurotyczne i niestabilne emocjonalnie, które są lękliwe, łatwo wpadają w złość i w depresję. Tacy ludzie często nadinterpretują słowa, gesty i zachowania, na dodatek reagują nieadekwatnie do zaistniałej sytuacji. Są też na najlepszej drodze do zatrucia życia drugiej osobie i doprowadzenia do rozpadu związku. Prof. Buss jako przykład podaje swą poprzednią partnerkę. „Sądziła, że lgną do mnie wszystkie studentki. Przychodziła do mojego gabinetu tylko po to, by mnie śledzić” – twierdzi prof. Buss.

  Zazdrość jest wielowymiarowa. W znacznym stopniu zależy też od sytuacji danej osoby w związku. Częściej zazdrośni są partnerzy, którzy nie czują się w nim pewnie albo wydaje się im, że są mniej ważni dla ukochanej osoby niż dawniej. Mężczyzna, który sądzi, że jest mniej atrakcyjny od swojej wybranki, może się obawiać, że jeśli ją utraci, nie znajdzie nikogo równie pociągającego. Zazdrość jest wtedy objawem lęku przed utratą partnera i poczucia bezpieczeństwa. Może stać się równią pochyłą, po której zazdrośnik będzie się staczał. W jego głowie coraz częściej powstają fałszywe podejrzenia, przywidzenia, złudzenia i obsesje. Bo „zazdrość żywi się wątpliwościami” – ostrzegał François de la Rochefoucauld w XVIII w. Jeśli trafi na osobę neurotyczną i zakompleksioną, na dodatek niemającą poczucia bezpieczeństwa w związku, nieszczęście murowane.

  Zazdrość częściej jest destrukcyjna niż cementująca związek. Wprawdzie perskie przysłowie mówi, że „gdzie nie ma zazdrości, trudno szukać miłości”, ale bardziej przekonujące jest twierdzenie św. Pawła w Liście do Koryntian, że „miłość nie zazdrości”, co nowożeńcy często powtarzają na ślubnym kobiercu. I słusznie. Zazdrość, jeśli jest korzystna, to raczej na początku znajomości, gdy partnerzy, nim w pełni się zaangażują w związek, sprawdzają, jakim uczuciem darzy ich partner. Celują w tym szczególnie kobiety, które prawie dwukrotnie częściej niż mężczyźni przyznają, że rozmyślnie wzbudzają zazdrość u partnera. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy podejrzewają, że jest on mniej zaangażowany emocjonalnie. W takiej sytuacji odrobina zazdrości i niepewności może zwiększyć wzajemne pożądanie i satysfakcję seksualną – twierdzi Esther Perel, autorka książki „Inteligencja erotyczna”. Ale jest to niebezpieczna gra. Może doprowadzić do rozpadu związku albo do powstania patologicznej zazdrości, jeśli podejrzliwość narasta, zazdrosna osoba całą swą energię kieruje na partnera i od niego uzależnia poczucie własnej wartości.

  „Strzeż się zazdrości, Zielonookiej Bestii, która żre swe ofiary i drwi z nich zarazem. Szczęśliwy rogacz, co świadom swych rogów wygnał przynajmniej z serca krzywdzicielkę. Lecz, ile musi znieść chwil potępieńczych, kto wątpi, ale wielbi, podejrzewa, ale podziwia; kona, ale kocha” – ostrzegał William Szekspir w dramacie „Otello”. Główny bohater dramatu Szekspira był opętany zazdrością o Desdemonę. Żądał od niej, by przyznała się do zdrady. Zrozpaczona Desdemona bezsilnie przekonywała go, że jest niewinna. I chciała, by o jej wierności zaświadczył sam Kasjusz, jej rzekomy kochanek. Ale zaślepiony Otello, przekonany o jej zdradzie, zabił Kasjusza, jedynego świadka jej niewinności. Desdemona wpadła w rozpacz, bo nie mogła się obronić. Tymczasem Otello nabrał jeszcze większego przekonania, że został zdradzony. Sądził, że Desdomona rozpaczała z powodu śmierci swego kochanka. Na tym też polega błąd zaślepionych zazdrośników, który został przez psychologa Paula Ekmana w książce „Emotions Revealed” nazwany „błędem Otella”.

  Z najnowszych badań wiemy, że zazdrość faktycznie oślepia i to dosłownie. Steven Most i Jean-Philippe Laurenceau, psychologowie University of Delaware, odkryli, że pogarsza ona percepcję wzrokową. Zauważyli to na przykładzie kobiet, które posadzono przed komputerem i poproszono o ocenę ukazujących się na monitorze i szybko zmieniających się krajobrazów. Trik polegał na tym, że w tej percepcji przeszkadzały co jakiś czas pojawiające się makabryczne sceny lub rysunki. W tym czasie ich partnerzy spokojnie oceniali na komputerze atrakcyjność innych kobiet, o czym wiedziały uczestniczki badania. Te z nich, które wykazywały większą zazdrość, były bardziej rozproszone i miały większe trudności z dostrzeżeniem pokazywanych na komputerze krajobrazów. Mężczyzn nie badano, ale można osądzić, że efekt jest podobny, jeśli nie gorszy.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Mężczyźni we krwi mają skłonność do zdrady

Wszystkie mity znajdziesz w publikacji Zbigniewa Wojtasińskiego “101 mitów o seksie”>>>

  Mit 2. Mężczyźni we krwi mają skłonność do zdrady

  Król Szwecji, Karol XVI Gustaw, miał być jednym z tych mężczyzn, którzy nie zdradzają. Wydawało się, że nie ulega on erotycznym pokusom ani kobietom, które do władców czują szczególną słabość. Takie przynajmniej było dość powszechne przekonanie w Szwecji. Aż ten chwalebny wizerunek wiernego męża królowej Sylwii i statecznego ojca trójki dzieci mocno nadszarpnęła książka „Karol XVI Gustaw – monarcha wbrew woli”. To pierwsza nieuzgodniona e szwedzkim dworem królewskim biografii króla Szwecji, jaka ukazała się pod koniec 2010 r. I mocno krytyczna wobec szwedzkiego władcy.

   Autorzy książki Thomas Sjöberg, Deanne Rauscher i Tove Meyer twierdzą, że król w latach 90. utrzymywał kochankę Camillę Henemark, szwedzką piosenkarkę nigeryjskiego pochodzenia z popularnej grupy muzycznej Army of Lovers. I z tym opinia publiczna w Szwecji mogłaby się pogodzić, tym bardziej, że o Szwedach można powiedzieć różne rzeczy, ale nie to, że są pruderyjni. Ale autorzy książki mają jeszcze cięższe zarzuty. Przekonują, że dotarli do świadków, którzy potwierdzają, że król korzystał również z usług prostytutek. A na dodatek mijał się z prawem. Wraz z kolegami regularnie bywał w nielegalnym nocnym klubie Club Power, prowadzonym przez Mille Markovica, związanego z przemysłem pornograficznym byłego serbskiego boksera.

   Gdy wybuchł skandal, klub już nie istniał, ale wcześniej miał być miejscem spotkań zarówno króla Gustawa, jak i trzech innych prominentnych mężczyzn w średnim wieku, którzy dla żartu nazwali się „Poniedziałkową Kliką”. Najczęściej spotykali się właśnie w poniedziałek. Poza szwedzkim monarchą tworzyli ją: jakiś szwedzki hrabia, przedstawiciel jednej z najbogatszych rodzin w Szwecji oraz pewien potentat rynku nieruchomości. Początkowo „Klikę” zabawiały podobno młode kobiety liczące na zdobycie przychylności dworu. Dopiero później zastąpiły je prostytutki, które za swoje usługi brały pieniądze. Dysponowali „złotymi kluczami”, dzięki którym niezauważeni wchodzili do pomieszczeń na tyłach klubu, gdzie korzystali z towarzystwa kobiet.

   Markowic, znany w sztokholmskim światku przestępczym, jako „Torpeda”, nie poprzestał na oskarżeniach. Twierdził, że dysponował nagraniami, na których widać, jak król Karol XVI Gustaw wraz z „Poniedziałkową Kliką” świetnie się bawi w towarzystwie skąpo ubranych dziewczyn. Nic z tych ekscesów nie przeniknęło do opinii publicznej, gdyż Karol XVI Gustaw podobno zmuszał służby bezpieczeństwa do zacierania za sobą śladów. Król nie zaprzeczał. Twierdził jedynie, że wszystko to wydarzyło się dawno temu. A od tego czasu jest już wiernym mężem królowej Sylwii.

   Król Gustaw okazał się typowo męskim samcem, który nie stroni od towarzystwa pięknych młodych kobiet. Biolodzy ewolucyjni twierdzą, że męska zdrada jest uwarunkowana genetycznie. Od zarania dziejów dążyli oni do tego, by mieć jak najwięcej partnerek. Zwolennikiem tego poglądu był Alfred Kinsey. W książce „Sexual Behavior In the Human Male” (Zachowania seksualne mężczyzn), twierdził, że „mężczyźni zadawaliby się z licznymi partnerkami przez całe życie, gdyby im tylko społeczeństwo na to zezwoliło”. Na potwierdzenie tych poglądów przytacza się dane, że w 16 proc. z 853 zbadanych przez antropologów kultur, obowiązuje monogamia, zmuszająca mężczyzn do posiadania tylko jednej żony. W pozostałych dominuje poliginia, czyli małżeństwo jednego mężczyzny z wieloma kobietami.

   Mężczyznę, a przynajmniej niektórych z nich, dość łatwo jest uwieść. Potwierdziła to prowokacja, jaką przeprowadzili Russell Clark i Elaine Hatfield, psychologowie University of Hawaii w Manoa. Posłużyli się atrakcyjną kobietą, która na terenie kampusu uniwersyteckiego zmysłowo szeptała do ucha młodym mężczyznom: „Czy chcesz się ze mną przespać tej nocy?”. Aż 75 proc. zagadniętych w ten sposób studentów było gotowych na tak zaproponowany przygodny seks. Podobną próbę przeprowadzono również wśród kobiet. Tym razem prowokatorem był przystojny mężczyzna, ale wiele nie wskórał. Tylko 6 proc. zagadniętych kobiet zgodziło się pójść z nim do mieszkania, przy czym żadna z nich nie obiecała wprost seksu.

   Wygląda na to, że mężczyźni zdradę mają we krwi. Hasse Walum, biolog z Karolinska Institutet w Sztokholmie, w 2008 r. wykrył nawet „gen zdrady”. Przebadał w tym celu 552 pary bliźniaków, by sprawdzić, jak funkcjonuje fragment DNA kodujący wydzielanie w mózgu wazopresyny, nazywanej hormonem wierności. Z wcześniejszych eksperymentów na gryzoniach była wiadomo, że im jest go więcej, tym większa jest skłonność męskich osobników do łączenia się w stałe pary. Przykładem dozgonnej wierności jest nornik preriowy. Gdy spotkają się przedstawiciele tego gatunku, bez opamiętania kopulują ze sobą od 24 do 36 godzin, po czym wytwarza się między nimi tak silna więź, że pozostają ze sobą do końca życia. Nawet wtedy, gdy jeden z nich zginie, drugi do końca życia nie wchodzi już w nowy związek.

   Z badań szwedzkiego biologa wynika, że wazopresyna wpływa też na zachowania ludzi, choć nie w tak dużym stopniu, jak u gryzoni. Nawet niewielka mutacja w kodującym hormon wierności odcinku DNA powodowała, że dotknięci nią mężczyźni rzadziej się żenili, a jeśli już z kimś się związali, to nie byli zbyt wiernymi partnerami. W ich związkach częściej dochodziło do konfliktów, a ich żony (lub partnerki) nie były zbyt szczęśliwe. O ile wśród mężczyzn z prawidłowym genem wazopresyny tylko w 15 proc. związków dochodziło w ostatnim roku do kryzysu, to u partnerów z tym samym, ale w obu kopiach zmutowanym fragmentem DNA, zdarzał się on dwukrotnie częściej.

   Do podobnych wniosków skłaniają badania, jakie przeprowadził Justin R.Garcia, biolog Binghamton University. Uczony wśród 181 dorosłych zbadał gen DRD4, receptor neuroprzekaźnika mózgu dopaminy, który również w znacznym stopniu wpływa na zachowania seksualne (odpowiada m.in. za odczuwanie przyjemności oraz skłonność do używek i poszukiwanie nowych doznań). Osoby z wariantem tego genu oznaczonym symbolem 7R+ wykazywały znacznie większą skłonnością do niewierności i rozwiązłości, niż osoby bez tej wariacji. Ujawniły to badania ankietowe, w których sondowano zachowania seksualne badanych ludzi. Do niewierności przyznało się aż 50 proc. osób z wariacją 7R+ genu DRD4, ponad dwukrotnie częściej niż osoby bez tej odmiany. Co ciekawe, u obu płci ta odmiana genu występuje jednakowo często – u 23 proc. kobiet i 26 proc. mężczyzn.

   Z badań tych nie wynika jednak, że mężczyźni z natury są poligamiczni. Na ich podstawie można jedynie stwierdzić, że niektóre osoby z „genami zdrady” mogą być nieco bardziej predysponowane do promiskuityzmu. Same geny nie skłaniają do niewierności, bo motywacje ludzi są znacznie bardziej skomplikowane. Nie są uwarunkowane jedynie genami. Nawet przyzwolenie dla poliginii nie skutkuje od razu zawieraniem przez mężczyzn związków z wieloma kobietami. Helen Fisher, amerykańska antropolog, twierdzi, że we wspólnotach, które ją akceptują, zaledwie 5-10 proc. mężczyzn faktycznie współżyje z wieloma partnerkami. Nie ma, zatem mężczyzn, którzy mają zdradę we krwi, a jeśli są, to jest ich niewielu.

   Od czego zatem zależy skłonność do zdrady? Dennis Friedman, członek Royal College of Psychiatrists, twierdzi w książce „An Unsolicited Child”, że częściej wykazują ją mężczyźni, którzy w dzieciństwie byli pod opieką niani. To dość zaskakujące stwierdzenie, ale emerytowany brytyjski psychiatra uzasadnia je tym, że chłopcy wychowani przez opiekunkę od dzieciństwa mają do czynienia z dwoma kobietami. Na dodatek przyzwyczajeni są do tego, że każda z nich spełnia inne potrzeby. Matka jest w ich życiu osobą najważniejszą, szanują ją i podziwiają. Natomiast niania zajmuje się nimi na co dzień, karmi ich i spełnia potrzeby fizyczne. Takie podwójne wychowanie przez dwie kobiety, może się odbić na ich psychice, gdyż po dorośnięciu mogą oni instynktownie szukać drugiej partnerki. Jedną z nich może być ta, która spełnia jedynie ich potrzeby seksualne, bo żona jest na co dzień. Poza tym żona staje się „matką” w małżeństwie, bo zajmuje się domem i dziećmi, podobnie jak ich matka w dzieciństwie. Nie bez znaczenia jest też to, że opiekunki mogą się zmieniać, co jeszcze bardziej utwierdza mężczyznę w przekonaniu, że kobiety mogą być „wymienne”.

   W dzieciństwie nianię miał król Szwecji Karol XVI Gustaw, podobnie jak wielu innych potomków rodziny królewskiej. Przykładem jest książę Karol, syn Elżbiety II i księcia Filipa. Brytyjki następca tronu jedynie z rozsądku, a być może nawet z konieczności ożenił się z Dianą Spencer (podobno zmusił go do tego książę Filip, gdy rodzina królewska uznała Dianę za idealną kandydatkę na książęcą małżonkę). Od dawna zaprzyjaźniony był z Camillę Parker Bowles, z którą ożenił się w 2005 r., po tragicznej śmierci księżnej Diany. Ale czy potrzebna była mu „druga kobieta”, bo był wychowywany przez dwie kobiety? Linda Blair, psycholog dziecięcy, autorka książki „The Happy Child”, twierdzi, że ważna jest nie tyle niania, co status materialny rodziny, w której wychowywał się mężczyzna. Jej zdaniem, ci z nich, którzy mieli opiekunkę, dorastali w bardzo dobrych warunkach finansowych, a ludziom bogatszym, jak wiadomo, łatwiej jest romansować. Choćby dlatego, że bez trudu mogą wynająć pokój w hotelu. A jeśli trzeba, mogą wynająć lub kupić całe mieszkanie, by wykorzystać je, jako garsonierę.

   Nie ulega wątpliwości, że o skłonnościach do zdrady poza genami i kulturą decydują też wychowanie i warunki rodzinne, w jakich dorastają mężczyźni. Kenneth Levy i Kristen Kelly, psychologowie Pennsylvania State University, zwracają uwagę, że w zależności od relacji z rodzicami inaczej postrzegają oni tzw. zdradę emocjonalną i seksualną. Przyjmuje się, że mężczyźni z reguły bardziej zazdrośni są o niewierność seksualną, bo instynktownie obawiają się, że mogą wychowywać nie swoje potomstwo. Tu znowu kłania się biologia, ale jest to kolejne zbyt duże uproszczenie. Jest wielu mężczyzn, którzy są przede wszystkim zazdrośni o zdradę emocjonalną (a najczęściej o jedno i drugie). Amerykańscy psychologowie twierdzą, że są to głównie ci partnerzy, którzy w związku bardziej cenią sobie więź emocjonalną. Z ich badań, opublikowanych w lutym 2010 r. na łamach „Psychological Science”, wynika, że wśród tych mężczyzn aż 77 proc. bardziej obawia się zdrady emocjonalnej. A tak się składa, że na ogół dorastali oni w bliskich relacjach emocjonalnych ze swymi rodzicami. O zdradę seksualną bardziej zazdrośni są natomiast mężczyźni, którzy nie mieli silnych więzi z rodzicami, a w związku są raczej zdystansowani wobec żony lub partnerki i sami wykazują większą skłonność do zdrady.

   Mężczyźni przeważnie zdradzają z dwóch powodów – twierdzi Renata Kaczyńska-Maciejowska, psycholog społeczny i pedagog. „Po pierwsze, wówczas, gdy uważają swe małżeństwo za monotonne i nudne. Zaś żonę za niechętną igraszkom miłosnym i traktują seks jak uciążliwy małżeński obowiązek. A po drugie, właśnie wtedy, kiedy czują się prowokowani przez kobietę, są pod wpływem alkoholu albo, gdy flirt posunął się za daleko i wycofanie się byłoby „niemęskie”. Najczęściej uznają, że są to przygody, które nie mają najmniejszego wpływu na związek z żoną – pod warunkiem, że ona się o nich nie dowie. Dlatego starają się bezwzględnie zadbać o dyskrecję, uważając, że żony tego nie zrozumieją i będą niepotrzebnie cierpiały, a oni potrzebują takich przygód. (…) Ta trzecia, dostarcza silnych wrażeń właśnie dlatego, że jest obca. Wprowadza innowacje, wzbogacając ars amandi mężczyzny, z czego… najbardziej korzysta żona. Co więcej, kontakt z inną kobietą uświadamia mężczyźnie, jak silna i niepowtarzalna więź istnieje pomiędzy nim i żoną” – dowodzi na łamach „Style i Charaktery” (2/2008).

   Z tym poglądem zgadza się prof. Zbigniew Lew-Starowicz. W jego ocenie nuda jest przyczyną prawie połowy zdrad. Twierdzi tylko, że niekoniecznie jest to nuda wynikająca z monotonii i rutyny współżycia w związku. „Częściej jest to poczucie nudnego życia, codzienności, obowiązków. Zdrada pełni rolę rozrywki, dziania się czegoś ciekawego, ucieczki od nudy. Dostarcza bodźców. Dzięki niej życie staje się bardziej barwne i ciekawe, pełne adrenaliny. Sprzyja odgrywaniu kilku ról jednocześnie: wiernego partnera w stałym związku, kochanka, aktora w gronie wspólnych przyjaciół związku, zacieracza śladów, podwójnej osobowości” – pisze profesor na łamach tygodnika „Wprost”. Z czasem nudny staje się też romans nawiązany z powodu nudy. Między kochankami narastają wtedy konflikty, zupełnie, jak w małżeństwie. I tak koło się zamyka. Jeśli kochanka nie zajdzie w ciążę, to pół biedy. Mężczyźni zdradzający z powodu nudy na ogół nie porzucają swych żon. Postawieni przed ultimatum, żona czy kochanka, wybierają raczej żonę i wycofują się z romansu.

   Powinny o tym pamiętać kobiety, których mężowie (lub partnerzy) są zależni od nich finansowo. Wbrew pozorom, nie są potulni i wpatrzeni w swą jedyną żywicielkę. Z badań Christin Munsch z Cornell University w Ithaca (stan Nowy Jork) wynika, że jest odwrotnie: mężczyźni na utrzymaniu częściej zdradzają niż ci, którzy zarabiają podobnie, jak ich partnerka. Uczona przeprowadziła badania w grupie osób w wieku 18-28 lat, które od ponad roku były w związku małżeńskim lub mieszkały razem z partnerem. Okazało się, że mężczyźni finansowo podczepieni pod kobiety, aż pięć razy częściej dopuszczali się zdrady niż ci, którzy wnosili do domowego budżetu porównywalną kwotę.

   Być może niektórzy z nich byli znudzeni taką sytuacją, ale autorka badań, jako bardziej prawdopodobną przyczynę, podaje zagrożenie dla swojej męskości, mocno wciąż kojarzonej z tradycyjnym wizerunkiem „żywiciela rodziny”. Być może niektórzy z nich chcą sobie to zrekompensować zdradą. Częściej niewierni są również mężczyźni, którzy zarabiają znacznie więcej niż ich partnerki. Ale w tym przypadku może to wynikać z tego, że mają pracę stwarzającą więcej okazji do zdrad, z powodu dłuższych godzin pracy, podróży służbowych i wyższej pensji ułatwiającej zatajenie niewierności.

   Dr Satoshi Kanazawa z London School of Economics and Political Science twierdzi, że rzadziej zdradzają inteligentni mężczyźni. Badania przeprowadził na podstawie testów IQ i kwestionariusza. Wynikło z tego, że im wyższy iloraz inteligencji, tym mężczyzna wierniejszy, bardziej ceniący monogamię i wyłączność seksualną. „Inteligentni mężczyźni są w stanie pozbyć się ewolucyjnego bagażu własnego gatunku, jakim jest skłonność do zdrady, i przyjąć nowe zachowania we współczesnym świecie” – twierdzi Kanazawa. Gian Gonzaga, psycholog University of California w Los Angeles, podpowiada prosty sposób na pozostanie wiernym swojej partnerce – wystarcza ją naprawdę kochać, gdyż ludzie zakochani nie interesują się innymi. Choć sporo w tym przesady, nie ma wątpliwości, że im mężczyzna bardziej zaangażowany jest w swój związek, tym mniej pociągające wydają się mu inne kobiety, które mogą zagrażać utrzymaniu przyrzekanej wierności.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Wakacyjna miłość, wakacyjny związek

Aneta Styńska:

Często w ferworze radosnej wakacyjnej uciechy, zapominamy o stosowaniu zasad bezpieczeństwa psychicznego, co w wielu przypadkach wiązać się może z podejmowaniem niewłaściwych życiowych decyzji.

Tak było w przypadku Asi, która napisała do mnie w liście:

„Mój związek się rozpadł… Zaczęło się od tego że byłam na dyskotece z koleżanką, piłyśmy drinki i poznałyśmy fajnych chłopaków i było bardzo sympatycznie, żadnego podrywu po prostu dobrze się bawiliśmy. Koleżanka spytała mnie czy może pójdziemy z nimi jeszcze raz na dyskotekę, ja się zgodziłam, napisałam do tego chłopaka smsa i się umówiliśmy. No i w sumie od tego czasu codziennie do mnie pisał i zaczęliśmy się widywać. Mój chłopak o niczym nie wiedział, nie chciałam mu mówić bo byłby wściekły, dlatego go okłamałam, ale w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam całą prawdę. On myśli że go zdradzałam i dlatego zerwał ze mną po 3 latach bycia razem.”

Teraz ona i jej były chłopak przeżywają katusze smutku, złości czy rozpaczy. Oboje czują się podle i nie widzą przyszłości w pozytywnych barwach.

Nie piszę tego, aby moralizować, ale po to, by skoncentrować Twoją uwagę wobec tego, co jest naprawdę ważne, czyli na zaspokajaniu swoich potrzeb w pełni z szacunkiem względem siebie i partnerki czy partnera.

To, że ludzie robią rzeczy, których później żałują w dużej mierze wynika z tego, że próbują zaspokoić jakiś swój BRAK, np.:

brak miłości

brak akceptacji

brak rozmowy

brak przyjaciela

brak wsparcia

brak czucia się atrakcyjnym

brak romantyzmu

brak seksu

brak pieniędzy

brak sensu i perspektyw.

Tych braków może być bardzo wiele i mogą dotyczyć różnych dziedzin życia. Każdy z nich jednak znacząco wpływa na zachowanie człowieka.

Jeśli brakuje nam „czegoś”, to to „coś” jest tematem, na który najwięcej rozmawiamy z innymi, czytamy czy edukujemy się.

Szukamy „tego czegoś” wszędzie tam, gdzie możemy znaleźć. Co więcej w przeważającej części wypadków, szukamy nieświadomie. Bo przecież Asia nie szła na dyskotekę i nie spotykała się za plecami swojego chłopaka z innym, dlatego, że miała taki plan. Robiła to, bo w jej 2-letnim związku od pewnego czasu brakowało spontaniczności, romantyzmu, iskry. A ona tego potrzebowała i znalazł się na jej drodze ktoś, kto przypadkowo jej dostarczył brakujące ogniwo, które potem stało się przyczyną rozpadu jej związku (i  zapewne wielomiesięcznego cierpienia zarówno jej jak i jej partnera).

Takich sytuacji można uniknąć, o ile żyje się w sposób świadomy. I nie chodzi tu tylko o zachowanie trzeźwości umysłu w zakresie różnorakich używek, ale przede wszystkim o to, aby być świadomym siebie samego, swoich potrzeb, swoich mocnych stron, a przede wszystkim słabych. Jeśli zna się siebie dobrze, to wie się czego unikać, aby nie popełniać błędów, choćby pokus po drodze było bardzo wiele.

Jeśli chcesz zrozumieć siebie lepiej lub poradzić się w trudnej dla Ciebie sprawie, to polecam Twojej uwadze:

 Jak załatać dziurę w sercu (e-kurs MP3) >>

Pakiet 3 konsultacja psychologa (płacisz tylko za 2) >>

Pakiet 3 konsultacj seksuologa (płacisz tylko za 2) >>

 Dbaj o siebie i swoje relacje z innymi ludźmi. Pamiętaj, że załoga Psychorady – zarówno BOK, ja czy psycholodzy – są zawsze do Twojej dyspozycji.

Aneta Styńska, Właścicielka Psychorada.pl

Zdrada. Jak podnieść się po zdradzie i rozpocząć nowe udane życie

Fragment wydanego przeze mnie ebooka Pawła Wiącka „ Jak podnieść się po zdradzie i rozpocząć nowe udane życie”

„Kiedy kilka lat temu, w sposób czysto przypadkowy, odkryłem zdradę mojej dziewczyny, zawalił mi się cały świat. Wszystko, w co tak bard­zo wierzyłem, nagle przestało istnieć. Na początku był ból i brak zrozumienia sytuacji, a potem? Potem było już tylko gorzej. Proces podnoszenia się po upadku nie był dla mnie czymś łatwym i prostym.

Rady przyjaciół i znajomych typu: ,,Nie przejmuj się tym”, „Dasz so­bie radę”, ,,Znajdziesz sobie kogoś innego”, nie przynosiły żadnego efektu. Pomimo upływu czasu wciąż nosiłem w sobie ból, żal, złość i brak zrozum­ienia dla osoby, która mnie zraniła. Mijał dzień za dniem, a ja zamiast żyć i planować przyszłość, tkwiłem myślami w przeszłości, nie potrafiąc się od niej uwolnić.

Nie mogąc sobie poradzić z sytuacją, zacząłem czytać dosłownie wszystko, co tylko mogłem dostać na ten temat i najlepsze tytuły będę chciał tutaj polecić. Dużą pomoc otrzymałem również od ludzi, którzy dbali o to, abym podążał we właściwym kierunku. Pieczołowicie zbierana wiedza umożliwiła mi wewnętrzną transformację i pomogła wrócić do pięknego świata. Usłyszałem gdzieś, że zdrada może być motorem największego wz­rostu, jeśli tylko odpowiednio wykorzystamy ten szczególny czas. Z całą odpowiedzialnością podpisuje się pod tymi słowami.

Ponieważ z doświadczenia wiem, jak abstrakcyjnie czuje się człowiek po zdradzie i jak ciężko mu na sercu, postanowiłem podzielić się tym wszyst­kim co mi pomogło i przekazać sprawdzone sposoby na odnalezienie się w trudnej sytuacji.

Życzę Ci drogi czytelniku powodzenia w zastosowaniu opisanych tu technik. Mam nadzieje, że już wkrótce Twoje życie wypełni radość i szczęście. Chcę pomóc Ci w tej drodze, czy pozwolisz wziąć się za rękę?”

Jak podnieść się po zdradzie i rozpocząć nowe udane życie>>>

Oznaki zdrady internetowej

Skoro wiadomo już (patrz poprzedni artykuł), dlaczego dochodzi do internetowej zdrady, warto poznać oznaki, które bardzo często świadczą o tym, że zdrada jest tuż obok. Przedstawię tutaj kilka najważniejszych rzeczy, sytuacji, na które warto zwrocie baczną uwagę. W bardzo wielu przypadkach świadczą one o tym, że partner nas zdradza.

Olbrzymim zagrożeniem dla związku są wszelkiego rodzaju czaty, pokoje rozmów, komunikatory. Wszędzie dominującym tematem jest seks. W Internecie seks dostępny jest wszędzie. Wierność przestaje być w cenie. Liczą się drobne przygody. Zdrada jest czymś, można rzec, pożądanym. Ustalcie razem ze swoim partnerem, co wolno, a czego nie. Na jakie kanały można wchodzić i o czym rozmawiać. To nie jest śmieszne ani dziecinne. Wszystkie rozmowy bardzo szybko mogą zejść na temat seksu i wszystkiego, co jest z nim związane. A jeśli ktoś rozmawia z kimś innym o seksie, o tym, że chce się z nim kochać, to czy dla ciebie to już jest zdrada? Jeśli rozmawia, to bardzo prawdopodobne, że będzie chciał się kochać z kimś innym wirtualnie. Tak, nie możemy udawać, że coś takiego nie istnieje. Że tego nie ma. To jest właśnie mroczna strona Internetu. Mroczna strona życia. Internet bardzo wiele spraw ułatwia, musimy o tym pamiętać.

Kiedy obserwujemy partnera i widzimy, że bardzo wiele czasu spędza w Internecie nie robiąc nic konstruktywnego, należy mieć się na baczności. Ktoś, kto siedzi przed komputerem i nic nie robi, zapewne czeka na coś, a raczej na kogoś. Na kogoś, kto może w każdej chwili przyjść i z kim partner chce porozmawiać. Kiedy ktoś bez celu surfuje po sieci lub udaje, że pracuje, pewne jest, że myśli o czymś innym. Rozmowy ze znajomymi, ożywione dyskusje na gadu-gadu, czatach, masa nowych znajomych, mogą być przykrywką dla zdrady.

Nie jest powiedziane, że można zdradzać tylko z jedną osobą.

Internet ułatwia znalezienie wielu osób.

Kiedy partner coraz później chodzi spać, najczęściej tłumaczy to nawałem pracy. Być może tylko wtedy może wydajnie pracować, lecz równie dobrze może spokojnie zdradzać. Może odpisywać na listy, pisać esemesy, przebywać na czatach lub prowadzić ożywione rozmowy z wykorzystaniem komunikatorów.

Zaczyna mówić o pewnej znajomej/znajomym. Ciągle pojawia się jej lub jego osoba. Bo Ania1 ostatnio pisała, Ania zdaje egzamin, Ania szuka pracy, Robert2 rozbił samochód, Robert jest w depresji. Żyje życiem tego znajomego. Nie wie, co dzieje się w domu, ale dokładnie zna rozkład dnia i problemy znajomego.

Jeśli wszystko rozwija się według oczekiwań partnera, w pewnej chwili przestaje mówić o znajomych płci przeciwnej. Dziwnym trafem nagle ma samych kolegów internetowych lub same koleżanki.

Wszyscy znajomi płci przeciwnej dziwnym trafem gdzieś znikają.

Partner staje się w swoim mniemaniu ostrożny. Taka sytuacja powinna dać dużo do myślenia. Najczęściej świadczy ona o tym, że źle dzieje się w związku i partner planuje zdradę. Planuje bądź już się jej dopuścił.

Kiedy partner otrzymuje masę esemesow z Internetu, warto bliżej zainteresować się jego komputerem. Zazwyczaj tłumaczy, że są to wiadomości od kolegów z pracy, od znajomych z Internetu, od

1 Ania – przykładowe imię żeńskie

2 Robert – przykładowe imię męskie

operatora, subskrybowane serwisy esemesowe. Jednak najczęściej zaraz po otrzymanym esemesie szybko idzie do komputera albo wysyła esemesa z telefonu. Rzadko gdzieś dzwoni. No, chyba że aktualnie jest sam w domu. Przecież operatorowi nie odpowiada się na sesemesy, które zostały wysłane od niego.

Partner nie zwraca na ciebie uwagi. Najważniejszy jest komputer i Internet. Najszczęśliwszy jest, kiedy cię nie ma w domu lub kiedy nie musi się z tobą spotkać. Lubi przebywać tylko w swoim towarzystwie lub w towarzystwie swoich znajomych. Unika wspólnych wyjść. Nagle nie ma ochoty na spotkania ze wspólnymi znajomymi, wyjścia na spacer itd. Najczęściej tłumaczy to ogromem zadań, pracą i/lub zmęczeniem. Sytuacja jest tutaj podobna do zdrady poza Internetem. Po prostu nie ma czystego sumienia. Nie chce spotykać się z innymi, gdyż nie chce, aby ktoś widział was razem. Może tego, z kim zdradza, również oszukuje?

Osoba, która zdradza, częściej czyści historię rozmów na gadu-gadu  lub innym komunikatorze. Usuwa stare wiadomości, nie zapomina też o wiadomościach wysłanych. Pilnuje swojej korespondencji.

Czyści historię odwiedzonych stron, pliki cookie. Stara się mieć „czysty” komputer. Dodatkowo wprowadza hasło uniemożliwiające przeglądnięcie jego programu pocztowego. Nie ma możliwości sprawdzenia tego, co pisze. Jeśli tego nie robi, jest zbyt pewna siebie.

Prędzej czy później to zemści się na niej. A zbytnia pewność jest częstą przyczyną odkrycia zdrady. Zawsze należy przeceniać przeciwnika. Tak wiele rzeczy dzieje się przypadkiem. Nie warto wszystkiego zostawiać losowi.

Zastanawiająca może być sytuacja, w której kiedy wchodzisz do pomieszczenia, w którym jest komputer oraz twój partner i widzisz, że on coś pisze, to on wtedy szybko zajmuje się czymś innym. Nie dopisuje już nic więcej. Szybko przełącza się na inny program.

W Windowsie służą do tego klawisze Alt i Tab. Najpierw naciskamy Alt, a potem klawiszem Tab wybieramy aktywną aplikację. Aplikacja musi być oczywiście wcześniej otwarta. Może to być okno Internet Explorera, arkusz kalkulacyjny, dokument tekstowy. Takie zachowanie świadczy o tym, że ma coś do ukrycia.

Kiedy partner jest przy komputerze, nie pozwala ci przebywać blisko siebie, jest podenerwowany Twoją obecnością. Nie może się na niczym skupić. Jest zły na ciebie. Czeka, aż sobie gdzieś pójdziesz.

Wtedy szybko kończy to, co zaczął i ukrywa dowody.

Ważna uwaga: Zanim zaczniesz wysnuwać pochopne wnioski na temat zdrady, zastanów się, czy partner nie jest po prostu samotnikiem lub nie jest uzależniony od Internetu. Bo nie wszystko można wytłumaczyć jako objaw zdrady. Ludzie korzystający z Internetu coraz częściej nie wyobrażają sobie bez niego życia. I nie muszą robić niczego sensownego, dla nich liczy się sama obecność w sieci. To już choroba.

Kiedy partner zaczyna się umawiać na spotkania ze znajomymi z sieci i najczęściej nie chce cię na nie zabrać, twierdząc, że to nic ciekawego. Wymyśla rożne niestworzone historie, które na celu mają zniechęcenie ciebie do tego, aby razem iść. A jeśli to się nie udaje, w ostatniej chwili stwierdza, że to już nieaktualne. Zazwyczaj kiedy wraca z takich spotkań, twierdzi, że były strasznie nieudane. To również może być objawem zdrady.

UWAGA! – Musisz liczyć się również z tym, iż to przez twoje wścibstwo partner chroni resztki swojej prywatności! Dochowuje ci wierności, lecz nie potrafi żyć pod ciągłą kontrolą. Każda osoba potrzebuje prywatności i spokoju.

Jednak najczęściej kiedy ktoś decyduje się na to, aby kontrolować drugiego człowieka, musi mieć ku temu powody. To nie pojawia się samo z siebie. Zawsze jest jakaś przyczyna. Kiedy raz przyłapano cię na zdradzie, musisz zdawać sobie sprawę z tego, że ciągle jesteś na cenzurowanym. Kto zdradził i ta zdrada wyszła na jaw, będzie stale pod obserwacją. Może pożegnać się ze swoją prywatnością. Jednak za to może winić tylko i wyłącznie siebie.

Najważniejsza rzecz, którą musisz wiedzieć sprawdzając wierność swojego partnera

Masz prawo wiedzieć, czy partner jest uczciwy i czy cię nie oszukuje, ale pamiętaj: sprawdzam znaczy – nie ufam. Zdania na temat kontroli są podzielone. Niektóre osoby uważają, że tajemnica korespondencji jest święta i pewnych rzeczy nie należy robić. Te osoby widocznie nie zostały nigdy zdradzone. Jeśli zostaną zdradzone, nie będą twierdziły, że nie należy sprawdzać partnera, kiedy ma się podejrzenia, a rozmowa nie wystarcza.

Naruszenie tajemnicy korespondencji jest złe, ale skoro masz wątpliwości, można powiedzieć, że jest to siła wyższa.

Zanim cokolwiek sprawdzisz, zastanów się, dlaczego przestajesz ufać swojemu partnerowi? Co skłania cię do tego, aby sprawdzać, czy to, co mówi, jest prawdą? Czy daje ci jakieś jasne podstawy, przesłanki do tego? Czy wszystko, co planujesz: sprawdzanie billingow, e-maili, gadu-gadu, komórki itd. jest naprawdę konieczne? Czy nie można tego uniknąć? Czy wszystkie sposoby porozumienia zawiodły? Jeśli tak – nie ma innego wyjścia.

Jeśli sprawdzasz partnera, musisz się przygotować na to, iż coś znajdziesz. To jest ważna prawda, którą trzeba sobie przyswoić. Trzeba się z tym pogodzić wcześniej. Podchodzenie do sprawy w sposób: „i tak nic nie znajdę” jest oszustwem. Tak rozumując, człowiek oszukuje sam siebie.

Skoro nie wierzysz partnerowi, to znaczy, że masz jakieś podstawy.

Zastanów się, co będzie w sytuacji, w której okaże się, że twoje potwierdzenia są prawdziwe? Znajdziesz listy, korespondencję  elektroniczną, zapis na gadu-gadu, zdjęcia – cokolwiek. Co wtedy zrobisz? Musisz się zastanowić wcześniej nad tym. Jak zareagujesz znajdując coś, w czego istnienie często nie wierzysz? Poznając drugie życie osoby, która – wydawało się – do tej pory nie miała przed tobą tajemnic. To bardzo poważne przeżycie, zastanów się więc, czy warto. To może zniszczyć wszystko, może jednak też wiele uratować.

Zapewne zastanawiasz się, do czego mogą być ci potrzebne dowody.

Najczęściej to nie jest zwykłe widzimisię. Chcę mieć dowody, bo… po prostu chcę je mieć. Takie podejście nie jest zbyt zdrowe. Musisz wiedzieć, w jakim celu szukasz dowodów. Co chcesz nimi osiągnąć?

Powtórzę ponownie: Jeśli widzisz u partnera zachowania takie, jak we wcześniejszych rozdziałach, to oznacza, że twój związek jest zagrożony. Możesz starać się go ratować. Równie dobrze możesz chcieć mieć tylko dowody. Dowody na zdradę. Wiesz już, do czego potrzebne są dowody? Pamiętaj, że mężczyźni najczęściej wszystkiego się wypierają. Nie przyznają się do niczego. Dopiero dowody są w stanie skłonić ich do przyznania się. Jednak zawsze starają się odwrócić sytuację na swoją korzyść. Kobiety łatwiej niż mężczyźni przyznają się do zdrady, do błędu. I najczęściej łatwiej na nich wymóc przyznanie się do zdrady.

Jednak tylko niepodważalne dowody w postaci wydruków rozmów, esemesow, zdjęć – sprawią, że unikniesz upokarzającego dochodzenia prawdy. Wystarczy, że pokażesz dowody i możesz przystąpić do dalszego działania. Może to być chęć naprawy związku, zgłoszenie się do specjalisty. Może to też być decyzja o rozstaniu, o rozwodzie. Wszystko zależy od ciebie. Mając dowody, jesteś w  lepszej sytuacji. To ty ustalasz warunki ewentualnego dalszego wspólnego życia. Dowody dają ci władzę nad partnerem. Możesz go zniszczyć, możesz mu wybaczyć. Wszystko zależy od tego, jak bardzo cię zranił i jak bardzo go kochasz. Zapamiętaj – dowody dają władzę.

Jednak zapoznanie się z nimi wymaga ogromnej siły. To straszne przeżycie.

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Oblicza zdrady – zdrada internetowa

 Fragment książki Michała Dziurdzika „Oblicza zdrady”>>>

 Zdrada internetowa.

Dlaczego i jak do niej dochodzi?

Czas, aby odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „Dlaczego ludzie wykorzystują Internet, aby zdradzać?”. Odpowiedź wbrew pozorom nie jest trudna. Wpływa na to przeświadczenie o całkowitej anonimowości. Nie trzeba też brać odpowiedzialności za słowa i zachowania. Można momentalnie się stać kimś, kim by się chciało być i na moment zagrać jego rolę bez najmniejszych konsekwencji.

Można bardzo łatwo realizować swoje najbardziej ukryte marzenia, także te erotyczne. Najczęściej pozornie bez żadnych konsekwencji. Eksperymentowanie w Internecie ze swoją tożsamością może prowadzić do poważnych konsekwencji.

Internauci wchodząc w rolę kogoś innego, by sprawdzić, jak będą się czuli, gdy nowa rzeczywistość stanie się dla nich dostępna, zapominają o tym, co jest ważne. Nie liczą się z konsekwencjami.

Wszystko staje się dla nich bardzo ulotne. Nie widzą, że bardzo szybko przekraczają cienką linię, która jest granicą. Uważają najczęściej, że skoro grają kogoś innego, to zdrada nie dotyka ich partnera. To jest oczywiście błędne. Warto wiedzieć, że nic nie usprawiedliwia „dobrej zabawy”, jaką jest zdrada. Nie warto się oszukiwać. Jeśli wcielasz się w rolę kogoś innego, to i tak zdradzasz swojego partnera. Przybrana tożsamość nie chroni cię przed skutkami twojego postępowania.

Najbardziej na zdradę internetową narażone są związki nadwątlone przez czas. Związki, w których ogień namiętności już wygasa.

Internauta nie widzi drugiej osoby w jej codziennym środowisku. Nie widzi jego wad. Nie widzi danej osoby w sytuacjach codziennych, w relacjach z innymi ludźmi. Nie widzi tego, że druga osoba bywa zniechęcona, rozdrażniona, zdenerwowana. Tworzy sobie wyimaginowany obraz drugiej osoby. Przypisuje jej takie zalety, jakich brak jego aktualnemu partnerowi. Dzieje się tak dlatego, że wie o drugiej osobie tylko tyle, ile się od niej dowie. Dlatego łatwo jest drugą osobę idealizować. Dzięki temu odżywają emocje, ludzie zaczynają żyć życiem swoich wirtualnych przyjaciół. W ich życie wkracza coś nowego. Tylko trzeba pamiętać, iż jest to wyobrażenie drugiej osoby. I właśnie w takim wyobrażeniu, w takim idealnym obrazie można się zakochać bez pamięci. A wyobrażenia mają to do siebie, że zazwyczaj bardzo się różnią od rzeczywistości. I nie są to najczęściej różnice in plus.

Najgorzej jest w sytuacji, kiedy aktualny partner nie pokazuje, jak bardzo mu zależy na udanym związku. Wtedy osoba, która nie jest szczęśliwa w takim związku, zaczyna mieć niskie poczucie własnej wartości. Nie czuje się spełniona, szczęśliwa w związku, kochana, atrakcyjna. Wtedy bardzo pociągająca staje się właśnie osoba poznana w Internecie. Taki internetowy znajomy, który z czasem staje się internetowym kochankiem, sprawia, iż nieszczęśliwa do tej pory osoba nagle znajduje cel w swoim życiu. Znowu zaczyna się czuć atrakcyjna, potrzebna i akceptowana. Przychodzi to o tyle łatwo, że taki kochanek jest na wyciągnięcie ręki. Zawsze odpisuje, zawsze pisze miłe słowa.

Do internetowej zdrady dochodzi znacznie łatwiej niż do zdrady w świecie realnym. Tutaj odległość, status społeczny, konwenanse – najczęściej się nie liczą. Wszystko jest proste, wystarczy kliknąć, napisać parę słów – i już wszystko wiadomo. Jest to takie proste, że wydaje się nierealne. Skoro wydaje się nierealne, to zapewne jest nieszkodliwe. Fałsz, jest to normalna zdrada. I warto o tym pamiętać. Zastanów się więc, czy swoim postępowaniem nie popychasz partnera w ramiona kogoś innego. Czy nie sprawiasz, że partner musi szukać czułości poza związkiem? Że oddalacie się od siebie?

Widzisz, jak stosunkowo prosta jest internetowa zdrada?

Jak niewiele potrzeba, aby przekroczyć cienką linię?

Jak niewiele potrzeba, aby zniszczyć związek?

Poznaj tajemnice tych którzy zdradzają i uczucia tych którzy są zdradzani.

Jeśli chcesz poznać prawdziwe oblicze zdrady, nauczyć się jak ją rozpoznawać lub jej zapobiegać, zapoznaj się z całym ebookiem>>>

 

 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: