wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘wychowanie dziecka’

Płacz dziecka

Pamiętaj: zawsze reaguj na płacz dziecka!

 Naucz się rozpoznawać rodzaje płaczu i innych dźwięków, którymi dziecko sygnalizuje swoje potrzeby.

Najbardziej charakterystyczny rodzaj płaczu to rytmiczne i nasilające się łeełeełee. Oznacza najczęściej chęć zjedzenia czegoś. Tak płaczą niemowlęta, dla których jedzenie kojarzy się z poczuciem bliskości i bezpieczeństwa. Niemowlęta karmione piersią na takie właśnie zawołanie, a nie zgodnie z wyznaczonymi odgórnie porami, są znacznie spokojniejsze, lepiej sypiają i szybciej się rozwijają. Ich potrzeby są zaspokajane tak, jak sobie tego życzą. Inne rodzaje płaczu sygnalizują inne potrzeby. Praktycznie nie ma ich zbyt wiele. Dzieci płaczą, kwilą, piszczą, miałczą, popłakują, gdy jest im źle, smutno, nudno, niewygodnie, zbyt ciepło, za zimno, gdy mają mokro, gdy są zmęczone, gdy czują się samotne, gdy pragną tylko zobaczyć czyjąś twarz lub przytulić się do mamy. Kilkumiesięczne niemowlę ma tylko podstawowe potrzeby związane z jedzeniem, spaniem, wygodą i uczuciami. Podejrzewanie takich maluszków o skłonności socjopatyczne jest wielkim nieporozumieniem. Nie martw się, nie rozpieścisz maluszka swoją miłością.

Nie uczynisz z niego manipulatora, czy „małego terrorysty”, podporządkowującego sobie otoczenie. Choć oczywiście tak jesteśmy skłonni interpretować zachowanie malca, który krzyczy, gdy Mama oddali się na kilka minut do łazienki. Ale nie jest to oznaka cech dyktatorskich, tylko przejaw relatywizmu w interpretowaniu czasu i przestrzeni. Gdy Mama, która jest całym światem dla niemowlęcia, gdzieś znika, wali się cała jego wizja rzeczywistości. Jeszcze do niedawna dziecko było z mamą nieustannie, będąc w jej brzuchu słuchało nieprzerwanie bicia jej serca, czuło oddech, słyszało głos. Po porodzie, który był bardzo silnym wstrząsem nagle dziecko zostaje samo, w obcym, wrogim świecie. Zadaniem troskliwych rodziców jest złagodzenie skutków tego jakże traumatycznego przeżycia.

Nie martw się, dziecko nie uzależni się

od nadmiaru waszej czułości.

Miłością nie zrobicie mu żadnej krzywdy,

ale chłodem i obojętnością – tak.

WIĘCEJ: DZIECKO I TY

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Reklamy

Typowe postawy rodzicielskie

Fragment publikacji Anny Golus „Dziecko to też człowiek”>>>

Nie ma jednej uniwersalnej postawy rodzicielskiej. Każdy rodzic ma inny stosunek do własnych dzieci, jednakże istnieje kilka najbardziej typowych i najczęściej spotykanych postaw rodzicielskich. Każda z nich jest warunkowana przez różne czynniki i w odmienny sposób wpływa na zachowanie dzieci, a także na relacje w rodzinie.

Do najbardziej typowych i najczęstszych postaw rodzicielskich należą:

Postawa nadmiernie opiekuńcza

Nadmiernie opiekuńcza postawa rodziców polega na przesadnej opiece i kontroli nad dzieckiem. Postawa taka powoduje nadmierną zależność dzieci, i to nie tylko od rodziców, ale od wszystkich ludzi (także w przyszłym, dorosłym życiu dziecka). Wywołuje również frustrację i brak zaufania dziecka do siebie samego.

Postawa permisywna

Postawa permisywna to inaczej postawa tolerancyjna. Przejawia się ona w tym, że rodzice są gotowi pozwalać dziecku na robienie, czego chce, z niewielkimi ograniczeniami. Permisywizm prowadzi zazwyczaj do tego, że ośrodkiem zainteresowania w domu jest dziecko. Jeśli postawa ta jest umiarkowana, zachęca dzieci do zaradności, samodzielności, polegania na sobie i dobrego przystosowania społecznego. Umiarkowany permisywizm wzmacnia także zaufanie dziecka do samego siebie, zachęca do twórczości i zrównoważenia.

Postawa pobłażająca

Postawa pobłażająca to postawa przesadnie permisywna. Pobłażliwość sprawia, że dziecko staje się samolubne i często tyranizuje otoczenie, żąda troski i usług od wszystkich innych ludzi. Pobłażająca postawa (czyli ekstremalnie bezstresowe wychowanie) prowadzi do złego przystosowania się zarówno w domu, jak i poza domem.

Postawa odrzucająca

Odrzucanie może się wyrażać w braku troski o dobro dziecka i okazywaniu mu wyraźniej wrogości, a także w stawianiu mu nadmiernych wymagań. Postawa odrzucająca wywołuje u dziecka poczucie bezradności, oburzenie, frustrację, nerwowe odruchy i wrogość w stosunku do innych, zwłaszcza młodszych i słabszych.

Postawa akceptująca

Akceptacja rodzicielska oznacza żywe zainteresowanie własnym dzieckiem i obdarzanie go miłością. Rodzice, którzy akceptują swoje dziecko, dbają o rozwój jego zdolności i biorą pod uwagę jego zainteresowania i możliwości (a nie – własne niespełnione ambicje). Dziecko w pełni akceptowane jest na ogół dobrze przystosowane społecznie, chętne do współpracy, przyjazne, lojalne, radosne i zrównoważone emocjonalnie.

Postawa dominująca

Dziecko zdominowane przez jedno lub obydwoje rodziców jest zazwyczaj „grzeczne”, posłuszne, skłonne do nieśmiałości, łagodne i nadmiernie wrażliwe. Łatwo ulega wpływom innych osób, także w przyszłym, dorosłym życiu. U dzieci zdominowanych często rozwija się kompleks niższości i poczucie krzywdy.

Uleganie dziecku

Uleganie dziecku to postawa całkowicie odwrotna do postawy dominującej. Rodzice, którzy ulegają swojemu dziecku, pozwalają na to, że przez nie w domu zupełnie zdominowani. Dziecko narzuca rodzicom swoją wolę, okazuje im mało zainteresowania, szacunku i lojalności. Dziecko, któremu rodzice zawsze ulegają, uczy się lekceważyć każdy autorytet i próbuje narzucać swą wolę osobom spoza domu.

Faworyzowanie

Mimo że rodzice najczęściej twierdzą, że kochają wszystkie swoje dzieci jednakowo i tak samo je traktują, większość z nich ma jednak swoich ulubieńców. Rodzice są wobec nich bardziej pobłażliwi i kochają je bardziej niż pozostałe dzieci. Jawnie faworyzowane dzieci mają tendencję do przypochlebiania się rodzicom i są agresywne i dominujące w stosunkach z rodzeństwem.

Ambicje rodzicielskie

Większość rodziców ma ambitne plany wobec swoich dzieci. Nierzadko zdarza się, że te plany i wymagania stawiane dziecku są nierealistycznie wysokie. Wynika to najczęściej z zawiedzionych własnych ambicji rodziców, a także z pragnienia, by ich dzieci osiągnęły wyższą pozycję społeczną. Gdy dzieci nie są w stanie sprostać tym wygórowanym ambicjom rodzicielskim, czują się urażone i niekiedy umyślnie osiągają wyniki poniżej swych możliwości. Ponadto mają poczucie własnej nieadekwatności, a kiedy rodzice krytykują je za brak osiągnięć, także poczucie krzywdy. To, jaki mamy stosunek do własnych dzieci i sposób, w jaki je wychowujemy, zależy od bardzo wielu czynników, między innymi w dużej mierze od tego, jak sami byliśmy wychowywani. Musimy jednak pamiętać, że największy wpływ na własne postawy wobec naszych dzieci mamy my sami i zawsze możemy je zmienić.

Opis prawidłowej postawy rodzicielskiej znajdziesz w poradniku Izabeli Pufal ” Spróbuj mnie zrozumieć”>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Wolność finansowa – część IV

Część I artykułu>>>

Część II artykułu>>>

Część III artykułu>>>

Fragment kursu autorstwa Pawła Katy & Pawła Sygnowskiego „Wolni finansowo”

Bariera: Brak edukacji finansowej.

Autorem poniższego tekstu jest Dr Teresa Ewa Leśniak.

Polscy rodzice kierują się zwykle w wychowaniu swoich dzieci wieloma podświadomymi, schematycznymi i zupełnie nieprawdziwymi przekonaniami związanymi z edukacją finansową. Efekt tego jest taki, że tak naprawdę nikt nas nie uczy o pieniądzach i postępowaniu z nimi, przez co kreuje się nas na konsumpcjonistów mających ciągle problemy ze swoimi finansami.

Aby zmienić ten stan rzeczy, należy uświadomić sobie istnienie własnych fałszywych przekonań na tematy edukacji finansowej oraz dojść do przekonania, że są one błędne. Wtedy otworzymy się na wykształcenie w sobie prawidłowych, pomagających nam przekonań na tematy finansowe.

Do najpopularniejszych błędnych przekonań związanych z edukacją finansową, zaliczamy:

Z edukacji finansowej korzystają wyłącznie nieudacznicy życiowi. Reszta ludzi, potrafi sobie radzić z pieniędzmi bez żadnej specjalnej edukacji.

W polskiej tradycji brakuje mocno zakorzenionej idei ciągłej edukacji, w rozumieniu udoskonalania siebie. Za edukację uważamy na ogół ukończenie szkoły, na przykład średniej, studiów, czy studiów podyplomowych. Brakuje natomiast przekonania, że jeżeli jesteś w czymś słaby, radzisz sobie gorzej, niż inni, czy wreszcie gorzej, niż chcesz sobie radzić, możesz to zmienić, poprawić, ulepszyć. Albo jesteś dobry, nawet bardzo dobry, ale chcesz być jeszcze lepszy. Brakuje otwartości na zmianę, brakuje potrzeby ciągłego rozwoju. Edukacja kojarzy się przede wszystkim z obowiązkową, nudną, trudną nauką w szkole. Za mało jest powszechnego rozsmakowania się w doskonaleniu siebie, a dzięki temu i swojego życia.

Wiele ludzi przeżywa gehennę z powodu braku wielu umiejętności: dobrego komunikowania się z innymi, czy uczenia się do egzaminów. Przez całe dziesięciolecia ludzie żyją w przeświadczeniu, że są mało warci i nieatrakcyjni. Czy wreszcie – żyją w biedzie. Rzadko kto korzysta wtedy z rad specjalistów, żeby tę sytuację zmienić. A jest to dość łatwe i daje szalone wprost korzyści.

Takie przekonania są szczególnie szkodliwe w czasach, kiedy dostęp do polskich i zagranicznych książek, szkoleń, kursów jest wyjątkowo prosty, a oferta bardzo bogata. Bez względu na wykształcenie i faktyczne umiejętności, większość ludzi uważa, że dobrze radzi sobie w życiu. A mogłaby lepiej, gdyby: pracodawca lepiej płacił, państwo było lepiej zarządzane, udało im się znaleźć pracę na jaką zasługują itp.. Ludzie bardziej wolą „zawalczyć” o 100zł. podwyżki, niż zainwestować we własną edukację i stworzyć sobie lepszy warsztat pracy. To taka ucieczka od odpowiedzialności.

Nie korzystają też z porad fachowców. O radę pytają osoby, które kiepsko lub co najwyżej średnio radzą sobie z finansami, czy w ogóle w życiu. To daje im jakże złudne poczucie spokoju i bezpieczeństwa, że są tacy sami, jak inni ludzie w ich otoczeniu. Przeżyli ileś tam lat życia i nie potrzebują, aby ktoś, często młodszy od nich, uczył ich czegokolwiek.

Sięgnięcie po książkę, pójście na szkolenie, czy zakup kursu on-line oznacza dla nich przyznanie się do błędu, porażki życiowej, utratę poczucia własnej godności i honoru. Często też żal im pieniędzy na takie „zbędne” wydatki.

Tymczasem ludzie z dużymi osiągnięciami życiowymi, w tym finansowymi, ciągle się uczą i rozwijają. Oni wiedzą doskonale, że największy zwrot daje inwestowanie w siebie.

Dziecko od początku żyje w świecie, w którym są pieniądze. Powinno więc szybko i łatwo poznać ich wartość i umieć się nimi posługiwać, bez żadnej specjalnej nauki.

Dorośli zdążyli już zapomnieć, jak powoli wiedza o pieniądzach wchodziła do ich świata psychiki. Wiedza ta była też zapewne czysto intuicyjna i dlatego trudno jest ją zwerbalizować, aby przekazać swojemu dziecku w postaci łatwej dla niego do przyswojenia. A to są niezwykle złożone sprawy, choćby od strony czysto matematycznej.

Dziecko bez wątpienia zauważa w swoim świecie obecność pieniędzy, ale nie wie, skąd się biorą, ani czemu dokładnie służą. Szybko uczy się je wydawać, ale nie potrafi nimi zarządzać. Te nawyki przenosi potem w dorosłe życie.

Wiedzę o pieniądzach powinna przekazać dziecku szkoła.

Może i powinna, ale tego nie robi. Nauczyciele w ogromnej większości nie są do tego przygotowani i mają mentalność biednych ludzi. Większość z nich ma też problemy finansowe. Dlatego dziecko nauczy się w szkole prawo- i lewo-brzeżnych dopływów Wisły, czy Odry. Nie nauczy się: wysokiej samooceny, przekonania o własnych praktycznie nieograniczonych możliwościach rozwoju, przekonania, że może być bogatym człowiekiem, mimo iż pochodzi z bardzo biednej, czy nawet patologicznej rodziny. Nie nauczy się też zarządzania własnymi pieniędzmi, nawet, gdy chodzi do szkoły ekonomicznej.

Moje dziecko jest świetnie wyedukowane finansowo, bo ma swoją skarbonkę i/lub dostaje czasem kieszonkowe.

Rodzice, generalnie uważają, że dziecko powinno dowiedzieć się czegoś o finansach. Są jednak zdania, że ich nie tylko 6-cio, czy 7-letnie dzieci są na to za małe, ale nawet 10- cio, czy 12- latki mają jeszcze czas. Ich „edukacja finansowa” polega najczęściej na tym, że dziecko dostaje czasem jakąś kwotę pieniędzy na własne wydatki. Jedynie nieliczni rodzice mówili z dumą „moje dziecko ma skarbonkę”, co w ich przeświadczeniu jest ukoronowaniem tejże edukacji. A jest to o wieeele za mało.

Pieniądze nie są w życiu ważne.

Zgoda, pieniądze nie są w życiu ważne, ale pod jednym warunkiem: że masz ich pod dostatkiem i oprócz tego masz zbudowane solidne źródła pasywnego dochodu (jeszcze o tym powiemy w dalszej części kursu).

W każdej innej sytuacji pieniądze są równie ważne, jak: zdrowie, rodzina, rozwój osobisty, satysfakcja z wykonywanej pracy itp. Kiedy masz pieniądze, możesz sobie i rodzinie zapewnić lepsze warunki bytowe, lepsze odżywianie, leczenie, edukację, bardziej atrakcyjne wakacje.

To dlaczego tak wiele osób mówi: pieniądze dla mnie się nie liczą? Jeżeli ktoś powie tak przy Tobie, to zaproponuj mu, aby wszystkie swoje pieniądze przelał na Twoje konto. Przekonasz się, że zaraz zmieni zdanie.

Pieniądze dają Ci wolność decydowania o swoim czasie, życiu. Dają Ci wolność wyboru.

W życiu jest się albo szczęśliwym albo bogatym. Chcę, żeby moje dziecko było dobre/szczęśliwe.

Ktoś, kto stwierdził, że grupa ludzi bogatych i grupa ludzi szczęśliwych wzajemnie się wykluczają, uczynił to z iście diabelską przewrotnością. Jego złowrogi chichot pobrzmiewa i w naszych czasach.

Czy naprawdę najszczęśliwszymi ludźmi na świecie są bezrobotni, ludzie na zasiłkach i biedacy z krajów „trzeciego świata”? Czy można być szczęśliwym, nie mogąc zapewnić dziecku większości tego, do czego mają dostęp jego rówieśnicy? Łatwo odpowiesz sobie na to pytanie.

Czy wśród ludzi bogatych są też ludzie nieszczęśliwi? Oczywiście, że są. Lecz to właśnie w grupie ludzi bogatych, czy przynajmniej zamożnych jest najwięcej ludzi zadowolonych z życia, spełnionych. Zachowują zdrowie i ogromną aktywność do późnych lat życia. Życie jest dla nich ciągłym wyzwaniem i przestrzenią do realizacji coraz to nowych projektów. To właśnie oni przeznaczają miliony dolarów na cele charytatywne.

Dzieci trzeba (dla ich dobra) trzymać jak najdłużej z dala od pieniędzy, bo pieniądze źle wpłyną na ich psychikę i wychowanie. I tu pada często koronny argument: staną się materialistami.

Dzieci powinny stopniowo poznawać, jak ważnym elementem życia społecznego są pieniądze, skąd się biorą, jak nimi zarządzać. Powinny stopniowo poznawać kulturę finansową i w niej wzrastać. Jeżeli dziecko uświadomi sobie, że pieniądze pozyskuje się oferując innym ważne i potrzebne produkty, to zyskuje inną świadomość. Świadomość tego, żeby poznawać i zaspokajać ludzkie potrzeby. A wtedy ludzie płacą za dany produkt pozwalający im lepiej czy łatwiej żyć i są zadowoleni.

Dobrze jest, gdy dzieci zyskują także świadomość tego, że w życiu nie ma nic za darmo. Za „darmowy” obiad w szkole już ktoś wcześniej zapłacił.

Niektóre dzieci bardzo wcześnie włączają się w ten proces społecznej wymiany. Zastanawiają się, co będą robić w przyszłości, doskonalą się w różnych umiejętnościach. Pomagają sąsiadom w drobnych pracach w zamian za zapłatę. Coraz częściej są to sprawy związane z nowoczesnymi technologiami, na przykład obsługą komputera. Zaraz powiesz, że powinny to robić bezinteresownie. Raz na jakiś czas mogą tak zrobić. Ale generalnie – za dobrze wykonaną pracę trzeba płacić. Wiele bogatych obecnie osób już w dzieciństwie podjęło decyzję o wzbogaceniu się w przyszłości. Będąc jeszcze dziećmi, pracowali i zarabiali. Powstała w nich „żądza pieniądza”, którą potem tylko zrealizowali.

Jeżeli natomiast dziecko uważa, że jedynym dostępnym dla niego źródłem pieniędzy jest rodzicielski portfel (dodajmy- źródłem bez dna), to często chce nadmiernie długo z tego źródła korzystać. Zamiast wysilić własne szare komórki i samodzielnie zarabiać pieniądze.

Niekiedy media poruszają temat 35-cio, czy 40 -letnich „dzieci” pozostających na rodzicielskim garnuszku w słonecznej Italii. Jak myślisz, skąd się to wzięło? Z drugiej strony na świecie coraz więcej kilku- czy nastolatków zarabia pieniądze, o jakich wielu dorosłych nawet nie śniło.

Kocham moje dziecko i nie pozwolę, aby zbyt wcześnie zaczęło pracować. To by zniszczyło jego dzieciństwo, czy młodość. Jeszcze się w życiu napracuje.

Ma to źródło w poglądzie, że praca jest karą za grzechy i złem koniecznym. Stąd częste narzekania na pracę, na to, że w ogóle trzeba pracować.

W Polsce też jest trochę podobnie, jak we Włoszech. Młody człowiek kończy pierwszy, drugi, trzeci fakultet i wciąż nie ma ochoty na podjęcie pracy. Albo się boi, że sobie nie poradzi. Po co zresztą pracodawcy 30-latek z dwoma ukończonymi fakultetami, ale bez żadnego doświadczenia zawodowego? I za co mu płacić? Za jego dyplomy? A kogo obchodzą dyplomy? Może je sobie powiesić na ścianie. Pracodawcę interesuje wyłącznie jego przydatność do danej pracy, faktyczne umiejętności, szybkość uczenia się nowych rzeczy, umiejętności społeczne – w tym pracy zespołowej, elastyczność, otwartość itp. Tacy właśnie ludzie mając od początku negatywne doświadczenia zawodowe, stają się zgorzkniali. Mają poczucie, że są niezrozumiani i niedoceniani.

Z drugiej strony na całe szczęście wzrasta armia bardzo młodych ludzi zainteresowanych nabywaniem różnych umiejętności finansowych i biznesowych. Niektórzy mają po 12-, 13-lat. Inni są w szkole średniej i już działają w biznesie. Jeżeli robisz to, co lubisz, to nigdy nie pracujesz.

Bieda jest szlachetna, a bogactwo podłe. Ludzie biedni są dobrzy i szlachetni, a bogaci to podli krwiopijcy i wyzyskiwacze.

Jak ktoś jest bogaty, to znaczy, że komuś ukradł. To jedna z „prawd”, jakimi karmiono Cię może nawet od kołyski. Fakty zaś przeczą zdecydowanie tym obiegowym „prawdom”.

Ogromna, przeważająca część bardzo bogatych i bogatych ludzi osiągnęła swe bogactwo własną pracą. Na przykład Bill Gates, Donald Trump, Steve Jobs, Richard Branson, Mark Zuckerberg (najmłodszy miliarder świata) czy wielu innych. Zdobyli to wszystko dzięki pracy własnych umysłów, zaczynając od przysłowiowego zera. Bezpośrednio lub pośrednio dają zatrudnienie milionom ludzi. Uczą nas, jak osiągać sukcesy. Z efektów ich pracy korzystają miliony, bądź miliardy ludzi. Miliony dolarów przeznaczają na działalność charytatywną.

Tymczasem najbiedniejsze rejony świata, czy biedne dzielnice wielu miast są wylęgarnią agresji, przemocy i terroryzmu. Czy pójdziesz tam szukać szlachetności? Znasz zapewne przypadki, że dla kilku złotych, czy dolarów bez skrupułów zabijano ludzi. W wielu domach, gdy zaczyna brakować pieniędzy, rodzi się przemoc. To jest ta prawdziwa biedna rzeczywistość.

Podsumowując

Zamiast zbędnej, często szkodliwej wiedzy przekazywanej na standardowych studiach to czego naprawdę potrzebujesz dla swojej finansowej przyszłości to wykształcenia w sobie inteligencji finansowej, tj. pojętności, bystrości, umiejętności szybkiego uczenia się i korzystania z nabytej wiedzy oraz dostrzegania i kojarzenia informacji na tematy finansowe.

Ponadto, potrzebujesz także praktycznej wiedzy na temat pieniądza, ochrony swego stanu posiadania, jak też dostrzegania i wykorzystywania sposobów zarabiania, pomnażania i zatrzymywania pieniędzy, mądrego inwestowania (także w siebie) oraz tworzenia pasywnych źródeł dochodu. Czyli po prostu – tworzenia bogactwa. Nieodzowna będzie dla Ciebie także przynajmniej elementarna wiedza i umiejętność poruszania się w świecie przepisów podatkowych i skarbowych lub znajdowania kompetentnych doradców w tym zakresie.

Tę charakterystykę dopełnia umiejętność optymalnego wykorzystania czasu swojego życia i pieniędzy do stałego ulepszania siebie oraz naszego świata. To wszystko decyduje o tzw. kulturze finansowej człowieka.

Wolni finansowo: Jak, nie zmieniając swojej pracy, z przeciętną pensją, stać się niezależnym finansowo?>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Spróbuj mnie zrozumieć!

Fragment publikacji Izabeli Pufal pt. „Spróbuj mnie zrozumieć”

NIE PORÓWNUJ MNIE Z INNYMI

Kiedy porównujesz mnie do kogoś innego i wypadam w tym porównaniu gorzej, robi mi się bardzo przykro. Czuję się gorszy, mniej wartościowy. Myślę wtedy, że nie spełniam Twoich oczekiwań, że nie jesteś ze mnie zadowolony. I nie wiem, co wtedy ze sobą zrobić. Pomyśl tylko, czy Ty sam lubisz być porównywany do kogoś innego.

Mamo! Jeśli Tata przyjdzie z pracy i zacznie opowiadać o koleżance z biura, która jest od Ciebie ładniejsza i inteligentniejsza, to jak się wtedy poczujesz? Wyobraź to sobie tak naprawdę. Byłoby Ci nie tylko bardzo przykro. Może byś się zastanawiała, czy Tata Cię jeszcze kocha. Może poczułabyś się nie dość dobra, a nawet nic nie warta…

Tato! Jak byś się poczuł, gdyby Mama ciągle chwaliła sąsiada, mówiąc, jaki jest zaradny, jak potrafi wszystko naprawić, że prawdziwa z niego złota rączka? Nie byłbyś zdenerwowany, zazdrosny? Pewnie od razu przestałbyś lubić tego sąsiada. Poczułbyś się zagrożony. Przecież to Ty chcesz być dla Mamy tym najlepszym, a nie jakiś obcy facet! Niby wiesz, że różni ludzie potrafią lepiej robić różne rzeczy i to jest normalne, ale taka sytuacja to co innego. Byłoby Ci z tym źle, prawda? Ja czuję bardzo podobnie! Dlatego nigdy nie porównuj mnie do brata, siostry, kuzynki, kolegi i nie wiadomo kogo jeszcze. To podkopuje moją wiarę we własne możliwości. Nie zmobilizujesz mnie w ten sposób do pracy. Skutek będzie zupełnie odwrotny. Stracę pewność siebie, zamknę się w sobie i się wycofam albo stanę się agresywny. Tego chcesz? Przecież jestem jedyny i niepowtarzalny taki, jaki jestem. Zawsze znajdą się lepsi i gorsi ode mnie w różnych dziedzinach. I co z tego? W końcu to jest normalne. Nie chodzi Ci przecież o to, żebym był we wszystkim najlepszy, bo nawet dzieci wiedzą, że są to zupełnie nierealne oczekiwania. Czasem wydaje mi się, że to, że jestem zdrowy i normalnie się rozwijam Tobie nie wystarcza! Obudź się! Moje zdrowie i mój rozwój to przecież wielki skarb. Nie zmuszaj losu, żebyś docenił to dopiero po fakcie!

Pomyśl jeszcze o innym aspekcie porównywania. Kiedy porównujesz mnie do siostry, wywołujesz niepotrzebną niechęć między nami. Wiadomo przecież, że nie będę przepadał za siostrą, do której się mnie porównuje i która jest ode mnie lepsza. Po latach będziesz się dziwić, skąd takie kłótnie i wojny między nami. I do głowy Ci nie przyjdzie, że sam je zainicjowałeś!

Nie porównuj też innych do mnie. To naprawdę nie prowadzi do niczego dobrego, gdy wywyższasz mnie nad innych. Może to jest chwilowo miłe, ale na dłuższą metę burzy moje poczucie bezpieczeństwa! Bo odtąd będę musiał starać się udowodnić, że faktycznie zasługuję na takie oceny. Będę patrzył na innych jak na rywali, a nie fajnych kumpli czy koleżanki. A kiedy pojawi się ktoś lepszy ode mnie, będę przeżywał strach i zwątpienie, a nawet przerażenie. To może doprowadzić do przewrażliwienia na swoim punkcie! Mogę też stać się bardzo egoistycznym i narcystycznym dzieckiem. Wtedy mój rozwój społeczny będzie mocno utrudniony i położy się cieniem na wiele miesięcy a nawet lat mojego życia. Przecież tego nie chcesz! Gdy mnie porównujesz do dziecka sąsiadów, to myślę sobie, że mnie nie kochasz, że wolałbyś mieć kogoś innego za swoją córkę czy syna, nie mnie. I jest mi wtedy bardzo, bardzo smutno i źle. Nie mam gdzie szukać pomocy, bo moi najbliżsi rodzice nie chcą być dla mnie tak potrzebną ostoją. Co ja mam wtedy zrobić?

Mamo! Przecież Ty kochasz Tatę nie dlatego, że jest najmądrzejszy na świecie! Kochasz go, bo to Tata.

Tato! Przecież Ty kochasz Mamę nie dlatego, że jest najpiękniejsza ze wszystkich! Kochasz ją, bo to Mama!

Mamo! Tato! Kochajcie mnie takiego jakim jestem, bo to JA, nikt inny! Nie oczekujcie, że będę jakimś super dzieckiem. Ja przecież też nie żądam, żebyście byli super rodzicami. Chcę po prostu być sobą. Tylko tyle i aż tyle. Jeśli Wy nie będziecie mnie akceptować, zacznę szukać kogoś, kto zrobi to za Was? A gdy go znajdę, stanie się dla mnie ważniejszy niż Wy. To z jego zdaniem będę się liczył, jego będę słuchać, nawet gdyby nie robił rzeczy dobrych. Być może przyjdzie mi zapłacić za to bardzo wysoką cenę. Nie dopuście do tego, proszę.

Sprawdź co jeszcze Twoje dziecko chce Ci przekazać, ale nie umie. Niezwykły tekst, w którym dziecko zwraca się do rodziców prosząc ich, aby naprawdę je zrozumieli. Dowiesz się, jak to zrobić z korzyścią zarówno dla dziecka, jak i siebie.

Całą książkę Izabeli Pufal „Spróbuj mnie zrozumieć” dostaniesz tutaj>>>

ebooki, audiobooki, szkolenia, kursy, wydawnictwo,

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: