wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘udane życie’

Trzy kroki do sukcesu

Genialnie prosta recepta, za autora której uważany jest multimilioner H.J. Hunt:

1. Ustal, co chcesz.

2. Ustal, jaka jest tego cena.

3. Postanów, że ją zapłacisz.

Więcej na temat osiągania sukcesu znajdziesz w „Ja, czyli jak zmienić siebie”  Tadeusza Niwińskiego

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Reklamy

Jak wybrać zawód? Jaki kierunek studiować?

Zawody przyszłości, czyli cała prawda o rewolucji na rynku pracy, nowych profesjach i specjalizacjach

Bogumiła Reczek:

 Z czego się bierze sukces zawodowy?

Co to jest sukces zawodowy? Przeciętny człowiek odpowie, że jest to dobra praca. „Dobra” rozumiana jako dobrze płatna i stabilna (lub w odwrotnej kolejności). Badania pokazują, że mężczyźni zdecydowanie częściej na pierwszym miejscu stawiają pieniądze. Te osoby, które wybrały pieniądze w drugiej kolejności, cenią stałość i satysfakcję. Badane osoby – wybierając 2 spośród 4 składników dobrej pracy: płaca, satysfakcja, stałość i prestiż – zupełnie pomijały prestiż, co dowodzi, że wobec pieniędzy stracił on na wartości lub (wariant bardziej prawdopodobny) to po prostu pieniądze przejęły wartość prestiżową.

Pojęcie sukcesu zawodowego należy jednak traktować znacznie szerzej. Myślę, że jest to pasja, poczucie spełnienia, uznania, szacunku, motywacji do następnych działań. To również zaufanie i wsparcie, które otrzymujesz od otoczenia w złych chwilach. I to, zdaje się, jest najlepszym prezentem niepieniężnym, jaki można sobie wyobrazić. Dla zdecydowanej większości ludzi jednak sukces będzie kojarzył się wyłącznie z pieniędzmi.

Szukając odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się sukces, należałoby zacząć od dzieciństwa. Zdecydowanie doniosłą rolę (trudno jednoznacznie określić, czy dominującą) przyznałabym wychowaniu w domu rodzinnym i osobom, które miały wpływ na nasze wychowanie (nie chodzi koniecznie o rodziców). Niektórzy ludzie po prostu poprzez wychowanie są programowani na sukces i przebojowość. Innym wpaja się, że największy sukces życiowy to w ogóle jakakolwiek praca. Jesz­cze innym wcale nie przekazuje się schematów dotyczących życia zawodowego. To, w jakim otoczeniu się wychowaliśmy i jakie wzorce zostały nam przekazane, podświadomie albo świadomie jest drogowskazem na przyszłość. Można o czymś marzyć i nigdy tego nie osiągnąć, bo w rodzinnym domu powtarzano, że nie za­sługuje się na to czy na tamto albo porównywano: „Nie jesteś taki dobry jak Twój kuzyn” itd. Można też przybrać zupełnie przeciwną postawę: za wszelką cenę dążyć w życiu do osiągnięcia sukcesu.

Wchodząc jednak w dorosłość, masz wybór i możesz kierować swoimi wyborami życiowymi samodzielnie. Myślę, że sukces zaczyna się w naszych głowach, a po­tem, za sprawą naszych cech charakteru i wielkiej determinacji oraz poświęcenia, materializuje się w czynach i osiągnięciach. Jedynie laik patrzący z boku może myśleć, że powodzenie przychodzi z powodu zbiegu okoliczności! Jeśli ktoś ma szczęście, to zazwyczaj szczęście do tego, że potrafi ciężko pracować. Nie mówię, że niepotrzebny jest sprzyjający los, jednak takie pozytywne okoliczności spotykają każdego, w mniejszym lub większym stopniu. Grunt, aby je dostrzec. To jest mniej więcej tak jak z pannami, które szukają mężów, mają wokół pełno porządnych kandydatów, ale wciąż czekają na kogoś innego, aż w ostateczności rozżalone wybierają najgorszy z możliwych „męskich wariantów”, ponieważ jest za późno, by któryś z tych porządnych zainteresował się nimi.

Sukces za wszelką cenę nie zawsze jest opłacalny. Presja otoczenia, aby być pięk­nym (bo to ułatwia zrobienie kariery już nie tylko modelkom!), prowadzi do drakońskich diet i głodówek, a te z kolei do bulimii i anoreksji. Piękny wygląd jest istotnie współcześnie pożądany w środowisku pracy i poza nim, bo któż nie wolałby otaczać się pięknem zamiast brzydotą. Wszystko jednak ma swoją cenę i za wszystkie niezdrowe „eksperymenty” przyjdzie kiedyś zapłacić, i to niestety najdroższym, co mamy: zdrowiem.

Często znajduję w mediach informacje typu: zaprogramuj się na sukces – owszem, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy czujesz się z tą myślą naprawdę komfortowo i nie kosztuje Cię to pozbawienia się własnego „ja”. Sukces może odnieść absolutnie każdy, kto tego naprawdę pragnie. Kosztuje to wiele wyrzeczeń, nierzadko nie­przespanych nocy i utraconych chwil. Ale wszystko ma swoją cenę i im więcej oczekujemy, tym więcej musimy poświęcić. Sukces zawodowy potrafiprzełożyćsię na sukces osobisty, tak samo jak sukces osobisty zdecydowanie pomaga suk­cesowi zawodowemu.

Chciałabym jednoznacznie powiedzieć, że nie ma powodzenia bez ciężkiej pracy. Jedynie głupiec może myśleć, że ktoś coś dostał od losu. Nawet jeśli otrzymasz jakiś dar czy majątek, i tak będziesz musiał włożyć wysiłek w to, aby go utrzymać. Większość osób, które jednego dnia zostały bogaczami w wyniku dużych wygra­nych, w ciągu krótkiego czasu stawały się znów tymi samymi biednymi ludźmi. Po prostu zgubił ich brak umiejętności zarządzania pieniędzmi, ten sam brak, który spowodował, że przez całe życie te osoby były biedne!

Gdybyś zapytał mnie o przepis na udane życie zawodowe, powiedziałabym: nie kieruj się trendami ani modą, patrz realnie i świadomie na świat i potrzeby rynku pracy.

Wybierając zawód, kieruj się: zainteresowaniami, predyspozycjami, ogólnymi umiejętnościami,

 umiejętnością komunikacji,

 analitycznym myśleniem,

 zdolnością uczenia się,

 znajomością technologii.

Nie zapominaj, że istnieje coś takiego jak POWOŁANIE!

Unikaj studiowania czy uczenia się kierunku, który Cię nie interesuje. Staraj się nie eksperymentować zbytnio ze swoim życiem zawodowym. Pewnego dnia możesz się ocknąć i stwierdzić, że masz 56 lat i że jest trochę późno na drastyczną zmianę zawodu. Życie jest jedno, a utracony czas i energia – nie do odzyskania. We wszyst­kich dziedzinach życia rachunek ekonomiczny zaczyna odgrywać decydującą rolę, a świat staje się bezosobowy. Maszyna zastępuje człowieka wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Coraz bardziej pożądani są ludzie inteligentni i zdolni, o nastawieniu twórczym i wynalazczym, w dalszej kolejności osoby nakierunkowane jedynie na wykonywanie prac odtwórczych i nadzorczych.

Tylko ludzie pracujący z pasją, zaangażowaniem i wiarą w to, co robią, mają szansę na prawdziwy sukces. Podążaj zatem wyznaczoną drogą, nie rezygnuj z marzeń i nigdy nie zamykaj przed sobą drzwi do prawdziwej wolności zawodowej.

 Więcej porad i opisów 75 zawodów przyszłości znajdziesz tutaj>>>

Podobny wpis>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

 

Boisz się życia, tchórzu?!

Mariusz Szuba „Łatwa trudność zROZUMIEnia”:

Już się nie boję…

Sztormy i burze, jakie przeszedłem mentalnie i fizycznie w moim życiu, sprawiły, że już się nie boję.

Chociaż nie znam przyszłości, z jaką będę musiał się zmierzyć lub z jakiej będę mógł odczuwać dumę.

Wiem, że dam radę. Wiem, że najgorsze, co może się zdarzyć, to zatrzymanie się. Patrzę na to, co przede mną i moim zadaniem, moim przeznaczeniem jest stanąć twarzą w twarz ze wszystkim, co może się wydarzyć i najważniejsze, że to ja wybiorę porę, kiedy ma to nadejść. Moim zadaniem jest utorować drogę wszystkim, na których mi zależy.

C z y s t e  d e c y z j e , c z y s t e  p o s u n i ę c i a .

Kiedy znajdziesz się w sytuacji, którą określasz jako niebezpieczną, trudną, nie do przejścia — masz do wyboru: odejść lub skoczyć naprzód. Bądź mądry, a mądrym wyborem jest zdecydowany ruch do przodu, jeśli blokuje Cię strach przed czymś, co wydaje się niebezpieczne. Nie mówię tutaj o sytuacjach związanych z narażeniem życia. Mówię o decyzjach, które są szansą. Tak często odsuwamy je od siebie, znajdując tysiące powodów, by się schować, by nie stracić dumy, żeby nas nie wyśmiali, nie odrzucili.

Tego rodzaju „strachy” nie są godne swojego istnienia.

Ja to wiem, Ty to wiesz. Kiedy tak naprawdę chcesz?

Jest taka scena w jednym z moich ulubionych filmów: Ostatni samuraj, którego bohater zdobył uznanie wroga nie przez to, że wygrał.

Scena w deszczu, kiedy nasz bohater spaceruje po wiosce i patrzy, jak dwóch chłopców trenuje sztukę władania mieczem: dostaje możliwość sprawdzenia się. Nagle pojawia się wojownik, który tę sztukę ma opanowaną niemal do perfekcji. Jest w nim jednak złość. Tom Cruise odegrał w tej scenie kluczową rolę jako ktoś, kto przegraną wywalczył sobie respekt i uznanie. Ta właśnie scena pokazuje, że nie jest istotny rezultat fragmentu, ale całości. Ludzie ścigają się w tym, kto jest lepszy, uznają przegranych za przegranych zbyt wcześnie. Jeśli zdarza się szansa i jej nie weźmiesz — przegrywasz wszystko. Jeśli podejmiesz wyzwanie i nie uda Ci się — przegrywasz część. Jeśli podejmiesz to samo wyzwanie 20 razy i nie uda Ci się — przegrywasz, a jednocześnie wygrywasz. Przegrywasz szansę, ale zdobywasz uznanie. Nieważne,  w czyich oczach.

Najważniejsze, żebyś wiedział. Najciekawsze, że już to dawno wiedziałeś. Najgorsze, jeśli nic z tym nie zrobisz.

Kto Cię zmusił, żebyś nauczył się czytać?

Kto Cię nauczył myśleć, żebyś mógł odpowiedzieć na to pytanie? Kto dzięki Tobie skorzysta, jeśli znajdziesz więcej na nie odpowiedzi? Urodziłeś się pewnego dnia w znanym Ci miesiącu pewnego roku. Będzie też taki dzień, kiedy skończy się Twoja przygoda. To proste i pewne. Nie potrzebujesz szukać ani przyczyn, ani dowodów. Teraz na szczęście jesteś w trakcie czegoś, co nazywasz życiem i uczestniczysz w nim, wciąż ucząc się czegoś nowego na jego temat.

W a ż n e p y t a n i e : czy jesteś gotów przyjąć to, co widzisz, jako otoczoną granicami rzeczywistość, bo jeśli widzisz granice, to za nimi musi być coś jeszcze? Coś nie do końca znajomego. Coś zupełnie nowego.

Potrzeba poszukiwania i przede wszystkim znajdowania jest moim zdaniem najciekawszą częścią tego, co nazywamy czasem p om i ę d z y pierwszą datą i ostatnią.

Pomiędzy początkiem i końcem.

Pracując z tysiącami ludzi, utwierdzam się w przekonaniu, że większość chce spędzić „ten czas”, realizując jakiś plan. Niestety, większość z tej większości nie wie świadomie, że w dużym stopniu realizuje cudzy plan — a nie swój. To nie jest ani dobre, ani złe, ale bądźmy szczerzy do granic możliwości: czy jesteś zadowolony (tak w pełni i do końca) ze wszystkich swoich wyborów, decyzji i działań?

Gdybyś mógł przeżywać swoje życie w kółko od początku, czy jest tam coś, co byś zmienił?

Jeśli tak, to zdajesz sobie sprawę, że można działać na różne sposoby, a różnice w tym są wynikiem różnic myślenia. To dziecinnie proste rozumowanie na temat bardzo złożonego procesu działania i komunikacji pomiędzy rzeczywistością, emocjami na jej temat i reakcją na nią.

Słysząc słowa: „Nie uda Ci się”, wypowiedziane poważnym tonem, nadasz im pewnego znaczenia i albo podążysz za tym, kto to powiedział, albo zmotywuje Cię to do jeszcze większej determinacji. Ważne jest też, kto to powiedział. A przede wszystkim najważniejsze, czy jest to prawda, bo biorąc pod uwagę to, że jest to bardziej niewiadoma, bo dotyczy przyszłości, musi być nieprawdą.

Mariusz Szuba „Łatwa trudność zROZUMIEnia” – kliknij po całość publikacji>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Czego, do cholery, chcesz od siebie i życia?!

Mariusz Szuba „Łatwa trudność zROZUMIEnia” (fragment):

W sytuacjach — nazwijmy je — stresowych — mogą wydarzyć się rzeczy, których nie chcesz. Nerwy to pożywka dla zbędnych działań i jak sama nazwa wskazuje, nerwowych ruchów, dlatego warto mieć świadomość, że jeśli odczuwasz zdenerwowanie, robisz to sobie sam. Czynniki zewnętrzne wpływają tylko na tych, którzy tej świadomości nie mają. Każdy stan emocjonalny jest generowany przez Twój wybór z milionów informacji z zewnątrz i jeśli coś wpływa na Twój nastrój, to zwyczajnie temu na to pozwalasz.

Kiedy bierzemy pod uwagę to, że emocje mogą zmieniać się bardzo szybko, a odpowiedzialność i umiejętności leżą po naszej stronie, możemy znaleźć wyjście niemal z każdej sytuacji. Jakość naszego działania zależy od jakości naszych emocji, więc warto się nad tym zastanowić. Oczywiście nie jest dobrze poszukiwać zmiany stanu z totalnie depresyjnego na totalnie ekscytujący, bo może to zadziałać jak wskoczenie do zimnego basenu w upalny dzień. A jeśli ktoś nie wie, jak to zrobić, to może być to jak skok do basenu, tylko pustego, i to na główkę.

Błędy, które popełniasz, będą odbierane przez innych na 2 sposoby, w zależności od mądrości tych osób. Są tacy, którzy będą karać — czyli ci, którzy nie dotarli jeszcze do zrozumienia faktu, że jeśli nie popełnia się błędów, to znak, że nic się nie robi. I są tacy, którzy pozwalają błędy poprawiać. Najbardziej istotną osobą jesteś jednak Ty sam. Osoba, która będzie uczyć się bez względu na wszystko, co się kiedyś stało, lub taka, która podda się. Nie będę pisał, że wybór należy do Ciebie, bo już go dokonałeś, prawda? Wracasz do gry.

Działamy! Razem żyjemy w świecie pełnym informacji, które musimy potrafić „rozpakować”, jeśli chcemy je w pełni zrozumieć. Odbieranie rzeczywistości tylko w jeden sposób sprawia, że tracimy, a życie staje się zbyt płaskie, zbyt normalne, a przez to większość ludzi wpada w rutynę „życia”, w którym, niestety, nie biorą czynnego udziału.

Czego ja, do cholery, chcę i dlaczego częściej mi się nie udaje, niż udaje? Na pierwsze pytanie nie znam odpowiedzi. Na drugie tak. Na odpowiedź musisz się mentalnie przygotować, bo będzie genialna w swojej prostocie, bez względu na to, czy w nią uwierzysz, czy nie. Jesteś na dobrej drodze, bo jak wiesz, nic nie osiąga ten, który nic nie robi. Tak więc jesteś do przodu, bo jeśli Ci się coś nie udaje, to oznacza, że coś robisz i popełniasz błędy. Rozszyfrowałeś już odpowiedź?

Rozpakowując pierwsze zdanie w tym rozdziale, znajdziemy wiele informacji: „Czego ja, do cholery, chcę” oznacza, że istniejesz i jest coś, czego chcesz (bardziej chciałbyś) i nie wiesz, gdzie tego szukać lub nie wiesz, czy jesteś gotów, by to znaleźć. „Dlaczego częściej” oznacza, że często Ci się udaje, ale częściej nie udaje osiągnąć tego, co określiłeś jako coś, czego chcesz. Najważniejszym jednak aspektem jest fakt, że coś robisz. Odnalezienie tego, czego się chce, jest początkiem drogi, która może poprowadzić do zrealizowania celu. Słowo „może” gra tutaj największą rolę i nie oznacza „musi”, dopóki nie będziesz mieć 100% pewności, że się uda.

Mariusz Szuba „Łatwa trudność zROZUMIEnia” – całość znajdziesz TUTAJ>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Miej życie dla siebie

Paweł Szuba

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami… był sobie cudowny pałac, otoczony pięknym ogrodem, pełnym przeróżnych kwiatów, krzewów, ptactwa i zwierząt. W tym pałacu mieszkał sobie król z królową i mieli prześliczną córkę…

Mity o bogactwie

Tak właśnie zaczynały się stare polskie baśnie. Ciekawe i… bardzo niebezpieczne. Już sam ten początek, zgoła niewinny, uzmysławiał dzieciom, że coś, co jest piękne i cudowne, znajduje się tylko gdzieś bardzo daleko, w jakiejś nieznanej krainie i jest własnością króla.

A później dowiadywały się, że aby zdobyć to królestwo, należało przejść wiele niebezpiecznych prób, w czasie których można się było zamienić w kamień czy w słup soli. Oczywiście, zawsze zjawiał się jakiś bohater, najczęściej Głupi Jaś, który pokonywał te wszystkie niebezpieczeństwa i w nagrodę otrzymywał rękę pięknej księżniczki wraz z całym królestwem.

Mijały lata. Małe Zbysie, które słuchały tych baśni, wyrastały na panów  Zbyszków, Krysie na panie Krystyny. Choć wszyscy oni w dzieciństwie marzyli o królestwie, pięknych księżniczkach, królewiczach, to teraz osiedli na szarej mieliźnie rzeczywistości. Owszem, wiedzą, że istnieją rożne cudeńka, ale przecież one nie dla nich, gdyż znajdują się za siedmioma górami, za siedmioma lasami… A poza tym trzeba się urodzić Królem albo Głupim Jasiem. Owszem, chcieliby żyć w pięknych domach, mieć wspaniałe ogrody, jeździć doskonałymi samochodami, odpoczywać gdzieś na Hawajach, ale boją się wychylić poza dziwnie funkcjonujące, choć niepisane normy, boją się wyrwać z tego „zakaraluszonego” mieszkania. Lękają się porażki, przemiany w słup soli. Podświadomość, zaprogramowana kiedyś takimi opowiadaniami, wysyła teraz impulsy uruchamiające hamulce w postaci rozmaitych, najczęściej absolutnie nielogicznych i absurdalnych obiekcji, wzmacnianych rożnymi mądrościami, typu: urodziłem się pod ławą, to i pod ława zdechnę; nie dla psa kiełbasa; gdy nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Te powiedzenia wymyślono zapewne po to, aby uzasadnić marazm, przeciętność, nieudacznictwo i całe to „zakaraluszone” życie. Oczywiście przychodzą chwile refleksji, zadumy czy marzeń. Ale szybko, z krótkim nie dla psa kiełbasa, powracasz do rzeczywistości. Często pomagają Ci w tym Twoi najbliżsi: znajomy, przyjaciel, szwagier, zięć, teściowa – ściągając Cię na ziemię.

– Zgadza się – słyszysz nie raz.  – Można by tak zrobić to albo tamto… ale trzeba by mieć kupę szmalu, znajomości, układy, być młodszym, mięć doświadczenie, znać języki, mieć głowę na karku, nie mieć dzieci, urodzić się bogatym, wygrać, dobrze się ożenić, dostać spadek…

———————————-

 Darmowe kursy i szkolenia>>>

———————————

I tak mijają kolejne imieniny czy urodziny pełne narzekań obezwładniających Cię bez reszty i uświadamiających, że przecież wszyscy tak żyją. No więc niby dlaczego Ty masz mieć lepiej? Owszem, poprzez wąwóz między tymi górami dostrzegasz istnienie innego życia. Oglądasz to wszystko od czasu do czasu, np. w serialach telewizyjnych.

Sprawiłeś sobie nawet lornetkę: telewizor i antenę satelitarną.

Chciałbyś się tam dostać, ale uwierzyłeś, że bariera gór i bagien jest nie do przebycia. Na prywatce usłyszałeś kiedyś, że bagno kogoś wciągnęło, ktoś inny zabił się, spadając ze skał – są naoczni świadkowie, którzy osobiście znali świadków, którzy byli świadkami… Czy  jest więc sens narażać się na wypadek i, co gorsza, na pośmiewisko?

A poza tym, przecież z tej strony gór też można żyć. Te szałasy są przecież wygodne. Dziadek to nawet takich nie miał i do pracy na piechotę dwa kilometry chodził, a Ty jeździsz deskorolką z napisem „fiat”. I jesteś przekonany, że Twoje dzieci będą miały jeszcze lepiej!

Przecież pokończą szkoły, zdobędą dobre zawody i dobrze płatną posadę, np. przy naprawianiu zachodnich samochodów. Na razie jednak dostęp do bagien zagrodziłeś wysokim płotem, postawiłeś znak STOP i każdego dnia przestrzegasz swoje potomstwo, aby przypadkiem tam się nie pchało , bo je wciągnie.

Uwierz, że te wszystkie pałace i ogrody naprawdę są w zasięgu Twojej ręki, a wszelkie nieprzebyte góry, lasy, bagna – to tylko miraż Twojej w rożny sposób i w rożnym czasie zaprogramowanej podświadomości lub rada Twojego pseudoprzyjaciela, który obawia się, że możesz żyć lepiej od niego. Spośród polskich przysłów i powiedzonek przypomnę Ci jeszcze dwa inne: lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć oraz jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.

Więcej w książkce Mariusza Szuby „Miej życie dla siebie”>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Zmień swoje myśli, by zmienić siebie – część I

Marzysz o zostaniu naczelnym dyrektorem notowanej na giełdzie spółki? Pragniesz nabyć w końcu ten nowy dom, o którym śnisz po nocach od lat? Jaka właściwie jest Twoje własna wizja sukcesu?

Sukces to osiągnięcie tego, co się wcześniej postanowiło osiągnąć.

To TY SAM określasz, co jest dla Ciebie sukcesem! Nie jest to określone przez nikogo innego, tylko przez Ciebie. Ocena sukcesu nie zależy od żadnych ścisłych pomiarów, tylko od Twojej subiektywnej oceny.

A dla niektórych ludzi sukces to przede wszystkim sama droga do celu.

Sukcesem oczywiście może być osiągnięcie czegoś materialnego, takiego jak pieniądze czy nowy dom. Może to być coś egoistycznego, jak powiedzmy władza i status VIP-a, wynikające z dyrektorskiej posady w wielkiej firmie. Może to także być coś emocjonalnego, jak znalezienie miłości czy trwałego związku. Sukcesem może nawet być coś całkiem altruistycznego i bezinteresownego – jak poprawa zdrowia i bezpieczeństwa dzieci w trzecim świecie. Albo, powiedzmy, uratowanie starych drzew na skwerku blisko Twojego domu. Po prostu nie istnieje jeden konkretny sposób określenia tego, czym jest sukces, to słowo oznacza rożne rzeczy dla rożnych ludzi, tak jak to właśnie pokazaliśmy.

Wszyscy odnoszący sukcesy ludzie mają jednak jedną wspólną cechę – determinację! Aby odnieść sukces, najpierw musisz postanowić, że go odniesiesz. Choć taka decyzja nie zawsze jest całkiem świadoma, stanowi ona ziarno, z którego każdy sukces wyrasta. A zatem – najpierw trzeba postanowić.

Historia Diany jest wspaniałym przykładem na to, jak silne świadome postanowienie zostaje przetworzone przez podświadomość w determinację. Diana od wczesnych lat szkolnych kochała pisać. Zaczęło się to od tego, że jej szkolni przyjaciele pisywali krótkie romantyczne opowiadanka o swych muzycznych idolach – i Diana także chciała spróbować. Jej własne historyjki zyskały taką popularność, że zmuszono ją niemal do publikowania ich w odcinkach i koledzy z klasy nie mogli się po prostu doczekać następnego odcinka.

Od tego momentu Diana zaczęła pisywać wiele różnych rzeczy – poezję, teksty filozoficzne, czasem po prostu zapisywała swoje myśli.

Wygrała nawet kilka szkolnych konkursów literackich, ale większość z tego pisania była tylko dla niej samej i było to po prostu hobby. Zdając na studia Diana nie pomyślała nawet o pisaniu jako o swej możliwej przyszłej karierze. Ukończyła uniwersytet z dwoma dyplomami – z psychologii i zarządzania. Pracowała w biznesie kilka lat, aż nagle stała się zawodową pisarką.

Jej samej wydawało się, że tak się po prostu zdarzyło, jednak w istocie każde z jej zawodowych zajęć wymagało pewnych pisarskich umiejętności – najpierw chodziło o sporządzanie raportów i edycję instrukcji, potem o redagowanie i pisanie dla comiesięcznego firmowego biuletynu. W swej nowej pracy, po przeprowadzce do innego stanu, Diana zaczynała jako sekretarka. Była przyzwyczajona do cięższej i odpowiedzialniejszej pracy, więc przełożeni w końcu nałożyli na nią obowiązki związane z redakcją technicznego podręcznika dla pracowników tej firmy. W wolniejszych chwilach Diana, która już kiedyś pisała podobny podręcznik, uzupełniała zauważone braki, rozwijała niektóre wątki, po czym dała to wszystko do oceny człowiekowi odpowiedzialnemu za całe to przedsięwzięcie. W dużym skrócie, ten zaoferował jej stanowisko pisarza odpowiedzialnego za sugestie i wnioski, potem zaś uczynił ją koordynatorem do spraw dokumentacji technicznej, co wymagało od niej samodzielnego właściwie pisania instrukcji i podręczników technicznych.

Choć dla samej Diany „tak się po prostu wydarzyło”, naprawdę to ona przesądziła o tym (w pewnym przynajmniej stopniu) wiele lat wcześniej, pisząc w czasach szkolnych te swoje opowiadanka.

Obecnie Diana jest zawodową pisarką już od ponad dwudziestu lat, mając w dorobku sporo opowiadań i kilka dłuższych utworów.

Kiedy ją spytałam, dlaczego po prostu nie poszła na studia dziennikarski albo anglistyczne, odpowiedziała, że nawet jej to nie przyszło do głowy, bo jej pasją była psychologia. Przy tym uważała się za niezłą pisarkę i wierzyła, iż kiedyś będzie pisać niezłe rzeczy.

Nigdy nie wykluczała zostania zawodową pisarką, po prostu nigdy o tym nie pomyślała.

Cóż zatem było problemem Diany? Mimo że na poziomie podświadomości „postanowiła” zostać pisarką? Dlaczego zajęło to aż tyle czasu?

Ponieważ zabrakło jasnego celu, w który można było…

uwierzyć!

Odniesienie sukcesu to proces dwustopniowy – determinacja i wiara.

Obie te rzeczy zaczynają się w naszej psychice. Diana miała szczęście, że jej determinacja, by pisać, przerodziła się w zawodową karierę.

Zaczęła wierzyć, ponieważ jej własna determinacja tworzyła dla niej coraz to nowe możliwości: szefowie chwalili jej pisanie i dawali jej coraz więcej do pisania, profesorowie na uczelni chwalili jej zdolności…

A kiedyś nawet pewien mężczyzna, w dodatku całkiem trzeźwy, rozpłakał się, czytając jeden z jej wierszy!

Dzięki temu zaczęła wierzyć we własne zdolności pisarskie. Zaczęła wierzyć, że ma talent. Gdyby nie zaczęła w to wierzyć, nie byłaby dziś pisarką. To wystarczyło do popchnięcia jej w odpowiednim kierunku, dzięki czemu w końcu weszła do wymarzonej profesji. Mogła była ten sukces osiągnąć znacznie wcześniej, gdyby tylko świadomie dążyła w jego kierunku.

Jest bardzo ważną rzeczą, by świadomie dążyć do sukcesu, i inną, równie ważną, by się przygotować – psychicznie, duchowo, cieleśnie – do upragnionego sukcesu. Nie wystarczy pozostać anonimowym członkiem społeczeństwa, pozwalającym innym decydować o własnym losie. Pozwalając życiu, by nas ze sobą wlokło, pozwalając sobie bezwładnie i bezwolnie dryfować, stwarzamy konflikty, resentymenty i masę utraconych na zawsze możliwości. Bez jasnego pojęcia o tym, gdzie chcesz się znaleźć, narażasz się na następujące rzeczy:

Znalezienie się w całkiem niepożądanej sytuacji. Dlaczego?

Ponieważ nie mając jasnej idei tego, czego pragniesz w życiu, dostaniesz to, co dla Ciebie ze stołu innych pozostanie.

Co oznacza także masę przykrości, ponieważ nie otrzymasz przecież tego, czego pragniesz, a czego nawet nigdy naprawdę nawet nie postanowiłeś osiągnąć. Oznacza to także masę konfliktów – ponieważ raczej nie uzyskasz tego, co Ci się w Twojej opinii należy (bo niby jak?). Z czego wynika, że najprawdopodobniej grozi Ci jeden nieudany związek za drugim, jedna marna praca za drugą i tak dalej…

Niechęć do własnego życia i większości pojawiających się w nim ludzi. To nie jest to życie, które sobie wyobrażałeś!

W istocie, gdybyś sobie zadał trud wyobrażenia sobie czegokolwiek w związku z własnym życiem, a potem wyszedł poza marzenia i chęci z gatunku „jak to by było fajnie”, dochodząc do prawdziwej determinacji i wiary, już byś to był osiągnął i nawet byś nie potrzebował tej książki.

Zmarnowanie masy świetnych możliwości, które pomogłyby Ci osiągnąć Twój cel znacznie szybciej. Dlaczego? Po prostu nie rozpoznajesz możliwości, kiedy się pojawiają. Niby jak masz je rozpoznać, nie wiedząc, dokąd dążysz? Pocieszasz się więc, że zbytnio nie ryzykujesz, że grasz bezpiecznie… Tylko co właściwie z tego masz?

Rozdziały tej książki>>> pokażą Ci, jakie kroki powinieneś podjąć, by zacząć zmieniać swoje życie JUŻ TERAZ. Nauczę Cię, jak z pełną świadomością znaleźć się na drodze wiodącej Cię do celu. Tylko uwierz – nigdy nie jest za późno, by rozpocząć.

Opisane tu zasady mogą służyć do osiągnięcia dowolnego sukcesu, całkiem niezależnie od tego, co dla Ciebie będzie tym sukcesem.

A zatem przygotuj się na nowe możliwości i na sukces – tak rozumiany, jak Ty sam go rozumiesz. Możesz zostać, kim tylko zapragniesz.

Musisz tylko otworzyć swój umysł na nowe możliwości.

A zatem…

Zmień swe myśli – odmień swoje życie!

Jeśli myślisz, że potrafisz, albo myślisz, że nie potrafisz – w obu przypadkach masz rację!

Henry Ford

Całą publikację Alana Falcone pt. „Zmień swoje myśli, by zmienić siebie” znajdziesz tutaj>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Pozytywne myślenie

Czym właściwie jest pozytywne myślenie?

Powstało na ten temat wiele mitów. Często mylone jest ono z naiwnością albo oszukiwaniem samego siebie. Pozytywne myślenie nie polega na wmawianiu sobie, że jest dobrze, kiedy czujemy, że jest źle. Niestety – wiele osób właśnie w ten sposób pojmuje tę sprawę. Zastanówmy się, na czym rzecz polega.

Pierwsze, co nasuwa się na myśl, to zdolność dostrzegania we wszystkim czegoś pozytywnego. Jest ona bezcenna. Już tylko ta jedna umiejętność może odmienić twoje życie. Z kłębka nerwów możesz stać się pogodnym i zrównoważonym człowiekiem. Nie ekscytujmy się jednak za bardzo. Jeśli dotąd byłeś pesymistą albo, jak to niektórzy ładnie nazywają, realistą (co jest bardziej wyszukaną nazwą pesymizmu) – będziesz musiał poświęcić trochę czasu i wysiłku, zanim staniesz się prawdziwym optymistą. Wiedz jednak, że warto.

Aby łatwiej było to zrozumieć, posłużę się przykładem. Załóżmy, że teraz jesteś nerwowy, co na pewno utrudnia ci życie. Co właściwie może być w tym dobrego? Na przykład to, że stoi prze tobą wyzwanie – stać się spokojnym i opanowanym. Jeśli tylko bardzo tego pragniesz, to na pewno ci się uda. Nadal jednak możesz nie dostrzegać tu nic pozytywnego. Otóż wyobraź sobie, że kiedy już pokonasz swoją słabość, będziesz na lepszej pozycji niż ktoś, kto z natury jest spokojny.

Nie dość, że będziesz tak samo spokojny jak on, to będziesz bogatszy o bezcenne doświadczenie, które możesz wykorzystać na innych polach swojej działalności. Wysiłek, który włożysz w pracę nad sobą, w rezultacie da ci dodatkową siłę.

Co może być pozytywnego w tym, że zachorowałeś? Zależnie od sytuacji – możesz mieć teraz czas na myślenie, rozwój duchowy, napisanie książki, rysowanie. Możesz dzięki temu uświadomić sobie, jak ważne jest zdrowie, i zacząć od tego momentu bardziej dbać o siebie.

Każda sytuacja, która jest irytująca, która wyprowadza cię z równowagi, kryje w sobie potencjał. Jest egzaminem, mówiącym, w jakim stopniu kontrolujesz siebie. Jeśli wszyscy doprowadzają cię do szału, to nie rozwiąże problemu wyjechanie na kilka lat do pustelni. Uspokoisz się w tym czasie, ale jeśli nie zajdzie w tobie zmiana, to nadal wszyscy będą cię denerwować. Tak więc – to dobrze, że inni cię denerwują.

To znak, że powinieneś coś zmienić. Bez tego nie wiedziałbyś, że powinieneś popracować nad sobą.

Optymizm to umiejętność jak każda inna. Możesz ją posiąść. Trzeba tylko, żebyś wyćwiczył się we właściwym sposobie myślenia. Zawsze, w każdej niemiłej sytuacji zadaj sobie pytanie:

„Co w tym jest dobrego? Czego teraz się uczę? Co wyniosę dobrego z tej sytuacji?”.

Jeśli wiesz już, o co chodzi, i nawet zgadzasz się z tym, że we wszystkim można dostrzec coś dobrego, ale nadal nie wiesz, jak się zmienić, to nie przejmuj się. Dowiesz się tego już z następnego rozdziału. A teraz pozwól, że wyjaśnię pozostałe aspekty pozytywnego myślenia.

Na czym jeszcze polega pozytywne myślenie? Zapewniam cię, że jesteś bogatszy niż myślisz. Czytasz te słowa, więc widzisz i umiesz czytać.

Jeśli do tego słyszysz, chodzisz i masz zdrowe wszystkie członki swego ciała, to masz naprawdę powody do radości. Ale nawet jeśli jesteś kaleką, to pomyśl o tym wszystkim, co masz, a czego nie mają inni. Może to dach nad głową, jedzenie, pieniądze, rodzina. Zapewniam cię, że masz mnóstwo rzeczy, których inni ci zazdroszczą, a o których istnieniu zapominasz. Ale właściwie… jak to ma się do  pozytywnego myślenia? Otóż pozytywne myślenie – jak już mówiliśmy – to umiejętność dostrzegania we wszystkim dobra. Pewnie już masz świadomość, że w twoim życiu jest wiele dobrych rzeczy, być może już teraz uważasz siebie za człowieka bogatego w porównaniu z innymi. Do czego zmierzam? Uświadomienie sobie swoich bogactw materialnych i niematerialnych wyzwoli w tobie poczucie wdzięczności.

Przyczyni się ono do powstania w twojej duszy spokoju, a może nawet wielkiej radości. Tak więc zawsze pamiętaj o tym, co masz, a nie o tym, czego ci brakuje.

Doskonałą metodą wyzwolenia w sobie poczucia wdzięczności jest codzienne wyliczanie swoich bogactw. Jeśli wierzysz w Boga, możesz przy tym dodać słowa: „Dziękuję Ci, Boże, za…” – i w tym miejscu wymieniaj wszystko, co przyjdzie ci do głowy. Twój wewnętrzny dialog może wyglądać np. tak: „Dziękuję Ci, Boże, za to, że żyję, mam dach nad głową, mam co jeść i pić. Dziękuję Ci, Boże, za to, że jestem zdrowy, widzę, słyszę, chodzę, mam sprawne ręce. Dziękuję Ci, Boże, za to, że mam pracę, rodzinę, znajomych…” – i tak dalej. Jeśli nie wierzysz w Boga lub nie odpowiadają ci takie słowa, mów sobie po prostu: „Dziękuję za…” – i dalej wymieniaj swoje dobrodziejstwa.

Jak już wiemy, sama świadomość, że we wszystkim możemy znaleźć coś dobrego, może być pomocna. Ale to nie jedyna korzyść pozytywnego myślenia. Poruszę teraz kwestię działania ludzkiego umysłu.

Działa on jak mechanizm samonaprowadzający. Bez udziału naszej świadomości zdąża w kierunku tego, co się w nim znajduje. Jeśli myślisz o problemach, to będziesz ich mieć jeszcze więcej. Jeśli natomiast skupisz swoją uwagę na celu, jaki stawiasz przed sobą, czyli – w naszym wypadku – na osiągnięciu spokoju, to twój umysł będzie skłaniał się w stronę osiągnięcia spokoju. Jeśli będziesz myślał o tym, co cię zdenerwowało, to będziesz jeszcze bardziej zdenerwowany i przyciągniesz jeszcze więcej takich sytuacji. Jeśli natomiast,  mimo istnienia pewnych trudności, będziesz myślał o zachowaniu spokoju, to nawet jeśli jeszcze tego nie potrafisz, sam fakt zmiany twoich myśli zacznie powodować zmianę. Pamiętaj, że nie chodzi tu o oszukiwanie samego siebie i naiwne wmawianie sobie nieprawdy.

Chodzi tylko o punkt skupienia twoich myśli. W jaki sposób wykorzystać tę cechę ludzkiego umysłu – wyjaśnię w następnym rozdziale.

Teraz ważne jest natomiast to, żebyś miał świadomość, że przyciągasz to lub zbliżasz się do tego (albo jedno i drugie), o czym myślisz.

Myśl więc o szczęściu, radości i spokoju.

Więcej artykułów o spokoju, radości i udanym życiu w darmowym ebooku „Spokój i radość”>>>

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: