wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Posts tagged ‘skuteczna komunikacja’

Komunikacja niewerbalna – kontrowersje wyjaśnione

Wiesz, że interesuję się komunikowaniem się ludzi. Niedawno trafiłem na wywiad z profesorem Dariuszem Dolińskim, który po raz któryś już burzy mit pokutujący od wielu lat a mówiący, że większość naszej komunikacji odbywa się na poziomie niewerbalnym. Oto pytanie i, przyznaj, dość ostra odpowiedź Dolińskiego:

„Jak ocenia pan poziom publikacji popularyzatorskich z dziedziny psychologii biznesu, wywierania wpływu itp.? Nie operują one zbyt dużymi uproszczeniami?

Czytałem naprawdę bardzo dobrze napisane przez praktyków książki – oczywiście nieco upraszczające, ale z konieczności. Jednak niektóre pozycje, szczególnie z obszaru komunikacji niewerbalnej, to rzeczy jeżące włos na głowie.

Na przykład powtarzanie (rzekomych zresztą) odkryć Alberta Mehrabiana na temat tego, że głównie komunikujemy się w sposób niewerbalny i jest to najważniejszy sposób komunikacji – to jest już klasyka bełkotu. I to bardzo groźna, ze względu na powszechność tych twierdzeń.

Wie pan, powiedzenie komuś, że najważniejsze jest to, czy mówi sensownie, czy nie, jest rzeczą oczywistą i mało spektakularną. Natomiast powiedzenie komuś, że wszystko zależy od tego, jak trzyma ręce i w jaki sposób marszczy czoło, robi na ludziach ogromne wrażenie – ale niestety jest to bełkot.”

Tak więc skupmy się na tym co ważne w komunikowaniu się, czyli na tym CO i JAK mówimy a z pewnością będzie to skuteczna komunikacja.

Przemek Pufal

 

 

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

 

Reklamy

Co zamiast karania część II

Ta część artykułu poświęcona jest sposobom dyscyplinowania, które nie opierają się na karaniu naszych dzieci. Sposoby te można stosować oddzielnie, a w razie potrzeby łączyć w bardziej rozbudowane formy. Wszystko zależy od sytuacji, w której się akurat znaleźliśmy.

1. Wskaż, w czym dziecko mogłoby ci pomóc.

Zdarzają się sytuacje, kiedy jesteśmy czymś bardzo zajęci, spieszymy się, może stresujemy i próbujemy jakoś wszystko ogarnąć. Zdarza się, że naszym dzieciom akurat w takich momentach przychodzą do głowy różne, przedziwne pomysły, które rozbijają nasz plan działania, powodują zdenerwowanie i najzwyczajniej w świecie przeszkadzają. Możemy wtedy krzyczeć, grozić karami czy rzucać inwektywami albo … albo dać dziecku konkretne zajęcie, poprosić o pomoc, wskazując zadanie do wykonania. Czasem dzieci najzwyczajniej w świecie się nudzą, zwłaszcza wtedy, gdy nie mogą liczyć na nasze towarzystwo, bo my akurat jesteśmy bardzo zajęci.

Kiedy więc biegasz po domu, przygotowując stół i mieszkanie na przyjęcie gości, którzy przyjdą niebawem, a jest jeszcze sporo do zrobienia, to zamiast denerwować się na przeszkadzające i pętające się pod nogami dzieciaki, poproś je o konkretną pomoc. Jak? Np. tak: Słoneczka (Misie, czy jak tam mówisz do swoich pociech), wiecie, że za chwilę przyjdą do nas goście. Pewnie widzicie, że jestem zdenerwowana, bo zostało mało czasu, a jeszcze wiele rzeczy trzeba przygotować. Będę bardzo wdzięczna, jeśli mi pomożecie i pozbieracie wszystkie książki i gazety i poukładacie na półce w pokoju (albo – jeśli porozkładacie serwetki na stole przy każdym talerzu, albo – jeśli wyciągniecie z szafki i poukładacie w korytarzu kapcie dla gości albo jeszcze co innego, co są w stanie wykonać Twoje dzieci).

Inna sytuacja: robisz zakupy w sklepie samoobsługowym, a dziecko biega, hałasuje, zdejmuje różne rzeczy z półek i przeszkadza. Zamiast go karcić, zleć mu zadanie: niech znajdzie i zapakuje do koszyka jakieś konkretne produkty np. płatki śniadaniowe i ryż albo margarynę i chleb, zależy, co naprawdę chcesz kupić. Postaraj się jedynie, aby były to produkty w zasięgu wzroku i rąk dziecka, tak żeby mogło je bez większego trudu znaleźć i włożyć do koszyka. Znalezienie dziecku zajęcia powoduje, że czuje się ono poważniej potraktowane, widzi, że dorosły mu ufa, że może pomóc rodzicom, że jest potrzebne. Uczy się w ten sposób współpracy i odpowiedzialności. I to, co być może dla niego w tej chwili jest najważniejsze: przestaje się nudzić.

Uwaga: pochwal dziecko po wykonaniu przez nie zadania. Wzmocnisz jego dobre nastawienie do właściwych zachowań, okażesz swoje zadowolenie i docenisz jego wysiłek, a to z kolei pozwoli mu budować adekwatne poczucie własnej wartości.

2. Wyraź ostry sprzeciw (nie atakując charakteru).

Zdarza nam się czasem wyrażać i zachowywać tak, jakbyśmy nie do końca sami byli przekonani, czego chcemy. Niby mówimy nie, ale brzmi to raczej jak zachęta do droczenia się niż kategoryczny sprzeciw. Podobnie jest z naszymi komunikatami do dzieci. Mówimy zbyt dużo, zbyt głośno i za mało zdecydowanie. Zapominamy, że nikt nie lubi słuchać krzyku i że przestaje reagować, jeśli komunikat przypomina raczej serię z broni maszynowej niż normalną wypowiedź. W związku z tym, kiedy zachowanie dziecka przestaje mieścić się w wytyczonych granicach, zamiast na nie krzyczeć czy karać, wyraź zdecydowany sprzeciw, nie atakując przy tym cech charakteru i osobowości dziecka. Nie skupiaj się na szukaniu określeń typu: jesteś leniwy, nieodpowiedzialny, złośliwy itd. To w niczym nie pomoże, a jedynie utrudni (lub wręcz uniemożliwi) zmianę zachowania. Zamiast tego powiedz konkretnie, co Ci się nie podoba. Mów spokojnie, ale zdecydowanie, tonem, który podkreśli powagę sytuacji. Można się spotkać z zaleceniem, aby słowa wypowiadane były wolniej i w nieco niższej tonacji niż zwykle.

Kiedy więc przygotowujesz dom na przyjęcie gości, a dzieci przeszkadzają, zatrzymaj je i prosto w oczy, twarzą w twarz, powiedz: Nie podoba mi się to, co robicie. Bardzo mi przeszkadza, gdy biegacie po domu i rozkładacie zabawki, kiedy trzeba przygotować pokój na spotkanie z gośćmi.

A gdy dziecko (nie pierwszy raz) nie odłożyło na miejsce pożyczonej od Ciebie rzeczy, powiedz: Jestem wściekła, gdy nie mogę znaleźć moich własnych rzeczy. Zawsze odkładam je na swoje miejsce. Tak powinno się robić, po prostu.

3. Wyraź swoje uczucia i oczekiwania.

Ten sposób częściowo nawiązuje do poprzedniego. Tutaj również należy wyrazić swoje uczucia, a potem zdecydowanie określić własne oczekiwania. Czasem dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, co przeżywamy i czego od nich oczekujemy. Dla nas wszystko wydaje się oczywiste (no właśnie – wydaje się, co znaczy, że niekoniecznie takie jest). Nie liczmy na to, że dzieci same się wszystkiego domyślą – powiedzmy to wprost. Oprócz rozwiązywania bieżącej sytuacji, uczymy je również wyrażania własnych uczuć i emocji, co jest przecież ważną, życiową umiejętnością.

Kiedy więc przygotowujesz dom (pokój) na przyjęcie gości… Powiedz dzieciom o swoim zdenerwowaniu, może zmęczeniu, może jeszcze innym odczuciu i wyraź swoje oczekiwania. Jestem zdenerwowana, bo muszę się spieszyć z pracą przed przyjściem gości. Nie wiem, czy ze wszystkim zdążę. Dlatego oczekuję od Was, że szybciutko odkurzycie korytarz i zabierzecie swoje rzeczy z dużego pokoju (salonu).

Kiedy dziecko nie oddaje pożyczonych od Ciebie rzeczy… Wiesz, jak się wkurzam, gdy coś ode mnie pożyczasz, a potem tego na czas nie oddajesz. Oczekuję, że od tej pory będziesz oddawał mi te rzeczy w umówionym czasie i zawsze mnie głośno o tym poinformujesz. 

Czytałam o przypadku, kiedy matka była tak zdenerwowana i tak musiała się spieszyć z pracą, iż przywiesiła sobie na plecach kartkę informującą, że jest jak bomba i może wybuchnąć, więc lepiej schodzić jej z drogi, dopóki wszystkiego nie zrobi i się nie uspokoi. Od dzieci oczekiwała jedynie, aby zniknęły z jej pola rażenia. Poskutkowało! Można wręcz powiedzieć, że efekt był piorunujący! A wszystko odbyło się bez jednego słowa z jej strony! Żadnej awantury! Tylko list na plecach!

W następnej części przedstawię kolejne sposoby dyscyplinowania dzieci bez użycia kary. Mogą one okazać się pomocne, gdy przedstawione dziś sposoby nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. Będzie więc mowa o proponowaniu wyborów, wprowadzaniu konsekwencji, przejmowaniu inicjatywy i naprawianiu przez dziecko wyrządzonej szkody. Zapraszam.

WIĘCEJ W KSIĄŻCE IZABELI PUFAL „Spróbuj mnie zrozumieć”>>>  

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

 

Kłótnia. Spór. Jak się kłócić?

Dom wewnętrznie skłócony nie może przetrwać.

Nawet królestwo skłócone wewnętrznie nie może przetrwać.

Tak mówi mądrość sprzed 2 tysięcy lat, z Biblii.

A my co? Ano to samo, wciąż to samo – kłócimy się o byle co. Najmniejsza rzecz wyprowadza nas z równowagi.

Czyjeś spojrzenie. Jedno słowo. Zbyt wiele słów albo milczenie. Niewinne w intencjach zachowanie.

Potrafimy się kłócić, ponieważ przypomnieliśmy sobie coś sprzed kilku lat, jakiś drobiazg – to kobiety. A mężczyźni – zapominają. I już wszystkich ponoszą nerwy. Cholera bierze. Żółć zalewa.

I się zaczyna… A Ty to taki! A Ty owaka! To Twoja wina! Zawsze musisz tak robić?! A niech Cię!

Po co pisać jakie słowa padają, znamy je przecież, niestety.

A więc przyczyną kłótni może być charakter(ek), emocje, zranienia, urojenia, wspomnienia, chęć dominowania, nieumiejętność rozwiązywania sporów, brak umiejętności rozmawiania. A! Jeszcze przekonanie, że „Ja wiem lepiej!”. Wprawdzie nie ma doświadczenia w danej sprawie, nigdy się tym nie zajmował, ale przecież wie lepiej! Ręce opadają…

Pamiętaj: dom skłócony wewnętrznie nie może przetrwać.

A gdy już dojdzie do sporu, to róbmy to uczciwie.

KURS SKUTECZNEGO KOMUNIKOWANIA SIĘ>>>

Zasady spierania się

Istnieją zasady uczciwego sporu, częściowo zbieżne z ogólnymi zasadami komunikowania się:

– koncentrujemy się na teraźniejszości,

– dążymy do porozumienia,

– omawiamy konkretne zachowania,

– wypowiadamy zdania pozytywne,

– opisujemy swoje uczucia,

– próbujemy zrozumieć wzajemne punkty widzenia,

– okazujemy sobie szacunek,

– stawiamy czoła problemowi, nie uciekamy przed nim,

– stosujemy zdania w pierwszej osobie,

– podajemy szczegóły,

– jesteśmy skoncentrowani, nie rozpraszam się,

– bądź otwarty,

– pozwalaj partnerowi na wypowiedzenie się,

– podchodź poważnie do wszystkich problemów; dla Ciebie coś może być błahostką, dla partnera poważnym problemem życiowym,

– rozważaj wszystko, nie idź na skróty,

– proś o zmiany,

– używaj cywilizowanego języka,

– panuj nad sobą. 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Umiesz rozmawiać?

Oczywiście! Odpowiesz i… nie jestem pewien czy będziesz mieć rację.

Gdybym zapytał czy umiesz się komunikować, to z uwagi na poważniejszy termin jakim jest „Komunikować się”, z pewnością większość z nas zawahałaby się z odpowiedzią.

Właśnie…

Rozmawiać umie każdy? A komunikować się już niekoniecznie?

Więcej! Śmiem twierdzić, że również rozmawiać nie każdy potrafi. I zaraz to udowodnię, choć nie chcę w tym artykule zajmować się tak zwanymi barierami w komunikowaniu się,   a sprawami dla porozumiewania się podstawowymi.

Spis wszystkich barier w komunikowaniu się znajdziesz w moim ebooku „Klucz do skutecznej komunikacji”.

Definicja rozmowy

Aby zaistniała rozmowa, musi istnieć mówiący i słuchający,  którzy posługują się kodem znanym obu osobom.

Wszystko brzmi prosto, prawda?

To teraz, tak jak wspomniałem, zastanówmy się nad najprostszymi rzeczami występującymi w rozmowie i rozłóżmy powyższą definicję na czynniki pierwsze.

1. Osoba mówiąca.

Teoretycznie zwracając się do kogoś z jakimś przekazem mówisz…
Ale czepiam się słówek, więc zapytam: a nie zdarza Ci się czasami krzyczeć? Bo mi niestety tak…

Mówić, wypowiadać słowa to jedno, ale sposób w jaki to mówimy, to drugie. Według mnie krzyk jednej osoby do drugiej to już nie jest rozmowa. Taki nacechowany negatywnymi emocjami, bo można przecież krzyczeć
w żartach.

Masz inne zdanie na ten temat? To odwróć sytuację i wyobraź sobie, że to na Ciebie ktoś krzyczy.

Nadal uważasz, ze jest to rozmowa?

Jak się czujesz, gdy nie możesz dojść do głosu, gdy ktoś zakrzykuje Ciebie, Twoje argumenty, Twoje prośby?

Nie jest to komfortowa sytuacja, jest nieprzyjemna. Uważam, że w takim momencie należy być tym mądrzejszym i przerwać kontakt. W tak zwanych nerwach również i Ty możesz zacząć krzyczeć, wykrzyczeć niepotrzebne rzeczy a nawet obrazić rozmówcę.

Tak więc niestety nie zawsze mówimy.

 2. Osoba słuchająca.

I kolejny problem. I to samo pytanie: zawsze słuchasz?

Bo mi zdarza się nie słuchać, a czasami nawet udawać,
że słucham. Słucham, ale nie słyszę. Bo coś mi się przypomni, bo mi się nie chce, bo w radiu mówią coś ciekawego. Bo to, bo tamto. Usprawiedliwień może być wiele, uważam jednak, że się tak nie powinno postępować.

Nie możesz słuchać? Nie masz czasu? Nastroju?

Powiedz o tym swojemu rozmówcy wprost, bez owijania
w bawełnę i bez krętactw. Myślę, że zgodzisz się ze mną,
że druga strona wolałaby poczekać i zostać z należytą uwagą wysłuchana niż oszukiwana, że się jej słucha.

Ponownie – postaw się na jej miejscu, a zobaczysz jakie to przykre.

 3. Kod musi być znany obu osobom.

Kod czyli język jakim się posługujemy, żebyśmy się mogli zrozumieć. Przyjmuję, że posługujemy się językiem polskim, jego wersją zrozumiałą dla wszystkich i z tym nie ma problemu w rozmowie.

Jednak żeby być zrozumianym, u rozmówcy musi występować chęć rozumienia, nastawienie na zrozumienie drugiej osoby. Wyobraź sobie rozmowę z kimś, komu próbujesz uświadomić, że musi respektować Twoje prawa, ale osoba ta po prostu nie jest Twoimi argumentami zainteresowana, lekceważy Cię. Po prostu ma to gdzieś… I Ty to widzisz, czujesz, ale nie możesz tego zmienić. Jej nastawienie do Twoich problemów nie zmienia się, po drugiej stronie nie ma chęci do zrozumienia.

Jak się czujesz?

Źle? Bardzo źle? Fatalnie?

Nie dziwię się. Stąd moja kolejna prośba w tym samym stylu: nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe. Ale pod żadnym pozorem nie postępuj jak w przykładzie wyżej. Może Ci się nie chcieć słuchać, ale nie możesz nie chcieć zrozumieć drugiej osoby!

Powtórzę pytanie z początku artykułu: umiesz rozmawiać?

<<<AUTORSKI KURS SKUTECZNEGO KOMUNIKOWANIA SIĘ.

ZAPRASZAM-PRZEMEK PUFAL>>>

Komunikowanie się

Komunikowanie się

 Wydaje się, że fachowcami od rozmowy jesteśmy wszyscy. Czynimy to codziennie, rozmawiamy z rożnymi ludźmi, na tyle tematów i dogadujemy się. Czy aby na pewno? Z obserwacji wynika, że tak naprawdę rozmawiamy, ale się nie dogadujemy. Nasze rozmowy prowadzą do niczego, a w rodzinach wręcz do problemów. Za pomocą rozmowy można:

  • · rozwiązać problemy rodzinne,
  • · ubić interes,
  • · załatwić sprawę w urzędzie,
  • · uzyskać ważne informacje,
  • · poderwać dziewczynę/chłopaka,
  • · zerwać związek lub przyjaźń
  • · i wiele, wiele innych.

Można robić to bardziej skutecznie, szybciej i bez niepotrzebnego stresu. Te artykuły mają za zadanie przedstawić sposoby, tricki i wszystko to, co doprowadzi do tego, że nie tylko będziesz rozmawiać, ale i sprawi, że się dogadasz. Nasze sukcesy, czy to w życiu prywatnym czy zawodowym zależą od tego, czy potrafimy się porozumieć z innymi ludźmi, czy potrafimy przekonać ich do naszego punktu widzenia, dojść do kompromisu. Zgodnie z powiedzeniem „w kupie raźniej” lepiej czujemy się we wspólnocie, a tę tworzy  wspólny punkt widzenia na jakieś istotne z sprawy.

Można go osiągnąć tylko dzięki porozumiewaniu się.

Z moich doświadczeń wynika, że duża część ludzi żyje w błogim przeświadczeniu, że komunikują się poprawnie i z sukcesem.

Dopiero problemy w domu lub w pracy uświadamiają im, że się oszukiwali. Łatwe rozmowy nie oznaczają, że wszystko jest w porządku, bowiem ludzie wycofują się z kontaktów z sobami, które nie potrafią rozmawiać. Rozmowy, w których nie przywiązujemy wagi do tego, co mówimy i co mówią inni lub nie prowadzące do celu można prowadzić, ale tylko wtedy, gdy druga strona również wyraziła na to zgodę.

Artykuły te zostały napisane dla tych, którzy tak jak Ty szukają informacji na temat skutecznego porozumiewania się, ponieważ czują, że dotychczasowe działania nie przynoszą rezultatu. Wiadomo, że czas to pieniądz, więc zbieram wiedzę i doświadczenia rozrzucone w wielu książkach i poradnikach. Szybko dowiesz się, jakie błędy popełniasz i jak rozmawiać, by się dogadać.

Co to jest komunikacja? Komunikowania się?

Słowo komunikacja pochodzi z łacińskiego communicatio i oznacza  ozmowę, wymianę, łączność. Aby doszło do komunikacji potrzebny jest nadawca, komunikat i odbiorca. Pomiędzy uczestnikami tego procesu musi dojść do zakodowania komunikatu i odkodowania do przez odbiorcę, a także sprzężenia zwrotnego. Komunikowanie się oznacza więc relację z drugą osobę, interpretowanie tego, co widzimy, słyszymy, czujemy, dotykamy, smakujemy (sic!).

Komunikujemy się nie tylko słowami, ale całym ciałem. Oczywiście rozmawiając z kimkolwiek nie zastanawiasz się nad tymi zawiłościami teoretycznymi i nie nazywasz swego interlokutora odbiorcą… Gdybyś tak robił, to rozmowa szybko by się skończyła 🙂

Zwróć jednak uwagę, że komunikowanie się to wymiana, łączność, a nie monolog! Z moich doświadczeń wynika, że większość z nas nawet rozmawiając uprawia monolog. Nie słuchamy bowiem naszych rozmówców!

Jesteśmy skoncentrowani na sobie, na tym co chcemy przekazać.

Więcej! Rozmowę postrzegamy jako pole bitwy: kto więcej powie, kto głośniej, co powiedzieć, żeby pogrążyć przeciwnika. To smutne zjawisko, ponieważ nie zauważamy takiego zachowania u siebie, widzimy je u innych i nas to denerwuje. A rozmowa powinna być przyjemnością! Na dodatek spełniającą oczekiwania obu stron.

Wskażę Ci jak można to osiągnąć. Pamiętaj jednak:

sztuka rozmawiania także wymaga ćwiczeń! W tym przypadku będę Cię prosił o ŚWIADOME

rozmawianie. Musisz analizować to

CO mówisz,

JAK mówisz,

KIEDY (czy jest to odpowiedni moment na przekazanie akurat tych treści),

GDZIE (czy warunki do rozmowy są odpowiednie),

Z KIM rozmawiasz (czy charakter przekazu jest odpowiedni do

rozmówcy)

PO CO (jaki jest cel Twojej rozmowy)

Jak każda sztuka [oprócz sztuki mięsa:)] rozmawianie nie jest łatwe i wymaga poświęceń. Gwarantuję jednak, że po przeczytaniu tech tekstów i wdrożeniu ich w życie, stanie się ono łatwiejsze, Twoje kontakty z ludźmi będą przyjemniejsze, szybciej będziesz się dogadywać, czyli osiągać swoje cele.

Termin komunikacja, komunikowanie się jest szerszy od rozmowy.

Najczęściej będę miał na myśli właśnie rozmowę, ale także inne elementy procesu komunikacji, na przykład komunikaty pozawerbalne.

Zastosowanie uzyskanej tu wiedzy w życiu, to znaczy szczere próby zmiany swojego stylu komunikowania się, mogą doprowadzić do dużej zmiany Ciebie samego. Odrzucając cały pozór, który zawarty jest w Twoich rozmowach, odsłaniasz siebie. Takiego jakiego nikt nie znał. Nawet Ty sam.

Musisz uwierzyć, że masz siły, aby się zmieniać, być lepszym, odnosić sukcesy w życiu osobistym i zawodowym. Pierwszy krok to zmiana w sposobie oznajmiania światu jaki jesteś naprawdę. Masz przed sobą narzędzie, które pozwoli Ci to osiągnąć.

Nie zawsze nasze wypowiedzi odzwierciedlają dokładnie nasze przemyślenia. Nie umiemy wypowiadać się, komunikować z innymi, a jednocześnie mamy pretensje, że ludzie myślą o nas rożne nieprzyjemne rzeczy.

Zmień to!

Naucz się mówić, a ludzie dzięki Twoim komunikatom, jasnym, precyzyjnym, nie oceniającym, zobaczą, jaki jesteś naprawdę. Dbaj o słownictwo, ubogaci Ciebie i Twoje rozmowy. Myślimy za pomocą słów, więc jeśli wzbogacisz słownik, Twoje myśli również będą bogatsze.

Podane tu techniki, zasady musisz oczywiście dostosowywać do sytuacji, wybierać te, które akurat są najbardziej przydatne, a z innymi dać sobie spokój. Przeprogramuj swoje myślenie i mówienie. I zacznij od razu, nie czekaj na Nowy Rok z powiedzeniem sobie: od dzisiaj będę świadomie i uczciwie rozmawiał, będę uważnie słuchał. Od dzisiaj, od przeczytania tego ebooka, bo doskonale wiesz, co stało się z tegorocznymi noworocznymi postanowieniami… Wprawdzie udana rozmowa sama w sobie jest nagrodą, ale jeśli musisz, to czasami nagradzaj się za podejmowane wysiłki. Spraw sobie drobny prezent, idź do pubu, poderwij ładną dziewczynę, płać alimenty :))

Więcej praktycznych porad znajdziesz w moim ebooku „Klucz do skutecznej komunikacji”

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Uczucia dzieci część I

Można się spodziewać, że większość z nas wyrosła w tradycji zaprzeczania uczuciom. Kiedy dostawaliśmy zastrzyk i bolało, mogliśmy usłyszeć, że przesadzamy, że to wcale tak mocno nie boli. Gdy ktoś lub coś wyprowadzało nas z równowagi i mocno denerwowało, kazano nam się uspokoić albo nazywano niegrzecznym. A jeśli ktoś był na tyle odważny i szczery, żeby powiedzieć, jak bardzo nie cierpi brata, siostry czy babci, to wywoływał święte oburzenie lub wmawiano mu, że wcale tak nie jest, że przecież kocha wymienioną osobę. Dlatego może nam być trudno zrozumieć, że droga do wychowania szczęśliwego dziecka wiedzie nie przez zaprzeczanie uczuciom, ale ich akceptację.
Jakoś tak się dziwnie składa, że dla większości rodziców ważniejsze jest zachowanie dziecka niż jego wewnętrzne odczucia i przeżycia. Tymczasem dobre zachowanie jest wynikiem radzenia sobie z różnymi uczuciami i poczucia zrozumienia ze strony najbliższych. Kiedy wmawiamy dziecku, że nie boli, że nie ma powodów do zdenerwowania, że nie powinno być smutne, że nic strasznego się nie stało to tak, jakbyśmy mówili „nie czujesz tego, co czujesz”, „wiem lepiej, co czujesz”, „nie masz powodu, by czuć się tak, jak czujesz”. Ignorowanie lub negowanie uczuć powoduje, że dziecko czuje złość, smutek, brak zrozumienia, niepewność, zagubienie. Nie wie, komu wierzyć: sobie czy mamie, która mówi coś zupełnie innego od doświadczanych emocji. Spróbuj sobie wyobrazić, że ktoś nas tak traktuje. Przeżywamy coś, a ktoś zaprzecza, ignoruje lub wyśmiewa. Co czujesz? Zawsze warto sobie wyobrazić, co dziecko może czuć w danej sytuacji, wczuć się w jego uczucia i emocje.
Taka postawa nazywa się empatią.
Czasem nie akceptujemy uczuć dzieci, ponieważ mamy problem z akceptacją własnych odczuć i przeżyć.

Wszystko o uczuciach Twojego dziecka znajdziesz w publikacji Izabeli Pufal „Spróbuj mnie zrozumieć”>>>

Do najczęściej popełnianych błędów w tym zakresie należą:
1. Zaprzeczanie uczuciom dziecka.
To wmawianie dziecku, że nie czuje tego, co czuje, np.
a) – Bardzo mnie bolało
– Wcale nie tak bardzo, nie przesadzaj
b) – Boję się ciemności
– Nie przesadzaj, ile tym masz lat, zachowujesz się jak małe dziecko
c) – Ale tu gorąco
– Nieprawda, nie zdejmuj swetra, tu jest chłodno
d) – Nie cierpię siostry!
– Jak możesz tak mówić. Musisz ją kochać! To przecież twoja siostra!
Skutki zaprzeczania uczuciom dziecka zostały już omówione. Warto jeszcze raz je przeanalizować, aby przy następnej okazji wykazać się empatią i zareagować we właściwy sposób.
2. Filozofowanie
Polega na rzucaniu wyświechtanych zdań typu „takie jest życie”, „życie jest brutalne” itd. Wypowiedzi takie nie przynoszą poczucia zrozumienia, a mogą jeszcze bardziej zdołować lub zdenerwować.
3. Udzielanie rad
Można zapytać, co jest złego w udzielaniu rad. Przecież robimy to po to, żeby dziecku pomóc.
a) – Jestem głodny.
– To coś zjedz.
b) – Jest mi zimno.
– To nałóż sweter!
c) – Pokłóciłam się z koleżanką.
– To się przeproście i pogódźcie!
Kiedy udzielamy rady, nie dajemy dziecku możliwości na samodzielne poszukiwanie rozwiązania, na zastanowienie się nad tym, co można zrobić w danej sytuacji. W końcu dziecko może przyjąć postawę pytania o wszystkie sprawy. Będzie ciągle potrzebować pomocy. Nie będzie się starało, bo nie będzie wierzyło, że cokolwiek potrafi czy umie. Ale może być też odwrotnie. Dziecko może mieć dość naszego wtrącania się, pouczania, pilnowania itd. Pojawi się w nim potrzeba robienia na przekór, udowodnienia, że się potrafi samemu. Czasem takie „na przekór” jest naprawdę opłakane w skutkach.
I tu znów warto się odwołać do naszego własnego doświadczenia i empatii. Czy lubimy, kiedy nam ciągle udzielają rad szefowie, rodzice, teściowie, mąż, żona i inni? Nie czujemy wtedy, że skoro tak mówią, to znaczy, że mają nas za co najmniej nieco głupszych od siebie? Dlaczego więc to samo fundujemy naszym dzieciom?
4. Pytania
Pewnie przypominamy sobie niejedną sytuację, kiedy doświadczamy przysłowiowego szału i mamy wrażenie, że jeszcze chwila i szlag nas trafi, a tu ktoś zaczyna przesłuchanie jak w komisji śledczej:
– dlaczego tak zrobiłaś?
– po co to powiedziałeś?
– skąd wziąłeś taki głupi pomysł?
– jak to się dokładnie stało?
– kto zaczął? itd.
Takie pytania to ostatnia rzecz, na którą mamy w takiej chwili ochotę. Z dziećmi jest podobnie. Kiedy są wzburzone, a my zaczynamy zadawać setki pytań, denerwują się jeszcze bardziej. Czasem dodadzą jeszcze „Ty nic nie rozumiesz” i rozmowa się urywa. Trudno jest namówić rodziców, aby poczekali, aż dziecko samo będzie chciało opowiedzieć o tym, co się stało. Sami sobie jednak życzylibyśmy takiego zrozumienia ze strony otoczenia i dania nam czasu na uspokojenie.
5. Obrona drugiej osoby
Dotyczy to sytuacji, kiedy rodzic zaczyna tłumaczyć i bronić zachowania osoby, o której mówi dziecko, np. „Nauczyciel był pewnie zmęczony i dlatego nie pomógł ci w zadaniu”, „Tata miał chyba ciężki dzień w pracy i dlatego na ciebie nakrzyczał”.
Nawet jeśli mamy rację, to i tak nie dajemy w ten sposób dziecku poczucia,
że je rozumiemy. Gdybyśmy opowiadali przyjacielowi o naszym konflikcie
z szefem, a on zacząłby tłumaczyć jego zachowanie, a nawet udowadniać,
że w sumie nie mógł inaczej postąpić, to z pewnością bylibyśmy rozczarowani lub oburzeni.
6. Żal, litość
Ponoć niektórzy lubią, jak ktoś się nad nimi lituje. Większość jednak ludzi przyjmuje słowa litości jak oznakę, że jest godnym pożałowania, taki biednym, słabym małym człowieczkiem, któremu nic się nie udaje. Jeżeli stosujemy taki żal i politowanie względem dzieci, to nie tylko mu nie pomożemy, ale możemy odebrać wiarę we własne siły. Dziecko może się poczuć bezwartościowe
i niezaradne, a przecież nie o takie uczucia nam chodzi.
7. „Psychoanaliza”
To zachowanie, w którym rozkładamy sytuację i motywację osób na czynniki pierwsze. Bawimy się (najczęściej nietrafnie) w psychoanalityka próbującego wymyśleć jakieś mądre psychologiczne uzasadnienie. Zarówno dzieci, jak
i dorośli biorą taką wypowiedź za zwykły bełkot i tracą ochotę na dalszą rozmowę.
Jak inaczej zareagować na zdania typu:
„A może zdenerwowałaś się na swoją koleżankę, ponieważ podświadomie kojarzy ci się ona z twoją matką, z którą nigdy nie miałaś dobrych stosunków. Może to przeniesienie tych kontaktów” itd. itp. A koleżanka zdenerwowała Cię czymś konkretnym, np.: zrzuceniem na Ciebie winy za niewykonane przez nią zadanie…

Pewnie często popełniamy wyżej wymienione błędy i zachowujemy się tak, jak zostało to opisane. Nie przynosi nam to jednak rozwiązania problemów. Raczej jesteśmy coraz bardziej zdenerwowani na dziecko i odwrotnie. Zamiast zrozumienia pojawia się narastająca stopniowo wrogość i obcość.
Można (i trzeba) zmienić swoje kontakty z dziećmi. Sposoby i techniki ułatwiające rozumienie i akceptację uczuć naszych pociech zostaną omówione w drugiej części. Zapraszam.
Izabela Pufal

Na podstawie: Adele Faber, Elaine Mazlish: Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Media Rodzina of Poznań. 1998 r.

Zadbaj o dobre samopoczucie Twojego dziecka czytając mu bajki lub odtwarzając mu je gdziekolwiek będziecie

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: