wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Posts tagged ‘rodzina’

Samotność w święta

Samotność boli. Szczególnie we wszelkie dni świąteczne, gdy inni spędzają je w gronie najbliższych.

Czasami nie ma jednak czego zazdrościć, bowiem świetna atmosfera wygląda na taką tylko z zewnątrz. Wiele konfliktów, niechęci, a nawet nienawiści jest ukrywanych, ludzie udają przez te kilka dni, że wszystko jest w porządku. Choć czasem i tak ktoś nie wytrzymuje takiej hipokryzji i dochodzi do kłótni, bójek a nawet zabójstw. Oby nie było tak i w te święta, choć spodziewam się, niestety, takich informacji z różnych zakątków Polski.

Nie oznacza to oczywiście, że osoby samotne nie będą zazdrościć innym towarzystwa ich bliskich czy znajomych. Każdy chce spędzić nie tylko święta, ale całe życie z kimś bliskim, kto będzie kochał. Jest to tak samo powszechne marzenie, jak trudne do zrealizowania. Bycie z kimś nie oznacza automatycznie sukcesu, czyli miłości po grób, wzajemnego szacunku, zrozumienia, czułości i tak dalej i tym podobne… Można być samotnym w związku, można nawet być samotnym w tłumie.

Tym, którzy spędzą święta z innymi życzę, aby nie czuli się wśród nich samotni.

A tym, którzy są samotni, życzę przetrwania świąt i odnalezienia ludzi, wśród których samotni już nie będą.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Reklamy

Zapewnij dziecku spokój i poczucie bezpieczeństwa

Poza potrzebą miłości i bliskiego, fizycznego kontaktu, dziecko potrzebuje do prawidłowego rozwoju poczucia bezpieczeństwa i stabilności.

Jeśli masz szczęście współtworzyć zdrową, szczęśliwą rodzinę, gdzie wszyscy wzajemnie się kochają, okazują sobie szacunek i stanowią oparcie w trudnych chwilach, to jest to doskonałe środowisko dla rozwoju dziecka. Nie tylko samo doświadcza miłości bliskich, ale widzi też, jak jego rodzice kochają się i szanują. W domu panuje zgoda, a wszelkie konflikty są łagodzone i niwelowane dzięki spokojnej, otwartej wymianie zdań. Malec z tych wzorców zachowania czerpie później w swoim dorosłym życiu i dzięki temu potrafi budować zdrowe relacje z ludźmi i trwałe związki.

Jednak nie zawsze jest tak różowo. Być może w Twojej rodzinie życie wygląda trochę inaczej. Może panuje ciągła niezgoda i ścieranie się odmiennych, nie umiejących znaleźć kompromisu charakterów.

Może jest lekceważenie i zaniedbanie. Może jest krzyk i agresja.

Może alkoholizm i kompletny brak stabilności emocjonalnej. Może obojętność i zdrada. Jeśli cokolwiek z tych rzeczy przytrafia się Tobie, będzie Ci zapewne trudniej spełnić postulat zamieszczony w niniejszym rozdziale.

Zdaję sobie sprawę, że może być Ci wtedy ciężko. Wiem, bo sama przez to przeszłam. Związek, z którego mam oboje dzieci, zaprzeczał wszelkim zasadom zdrowej rodziny, a moje dzieci przez pierwsze kilka lat swojego życia nie miały żadnego poczucia bezpieczeństwa czy wewnętrznego spokoju.

Jeśli Twoje życie wygląda teraz podobnie – coś Ci powiem. Możesz to zmienić. Zacznij od tego, żeby znaleźć sobie pewnego dnia spokojne, zaciszne miejsce, w którym możesz posiedzieć wygodnie w samotności i zastanów się, czego chcesz dla siebie i swoich dzieci.

Zrewiduj swoją hierarchię wartości, przejrzyj priorytety. Kiedy będziesz jasno wiedział, czego pragniesz, odpowiedź na to, co i jak trzeba zmienić, przyjdzie sama.

———————————————

Nietypowa książka o wychowaniu – ściągnij>>>

——————————————–

Jedno jest pewne. Dzieci wychowujące się w domach, gdzie panuje emocjonalny chaos, są zalęknione i zagubione. Czują, że coś jest nie tak, choć nie potrafią być może tego nazwać czy opisać. Stają się niespokojne i płaczliwe, boją się, zamykają się w sobie lub stają się zbuntowane i agresywne. Często pojawiają się dodatkowe objawy fizjologiczne – moczą się w nocy lub zaczynają jąkać. Jeśli zniecierpliwieni rodzice próbują zlikwidować te objawy poprzez krzyk i straszenie dziecka, sytuacja pogarsza się oczywiście jeszcze bardziej.

Psychika dziecięca jest bardzo wrażliwa i efekty wychowywania w takim domu nie dają na siebie długo czekać. Są też niestety bardzo trwałe i odbijają się wyraźnym piętnem na całym późniejszym życiu człowieka.

Dlatego jeśli pragniesz szczęścia dla swojego dziecka, zrob wszystko, by wychowywało się w spokojnej, pogodnej atmosferze. By nie miało do czynienia z krzykami, hałaśliwymi kłótniami, biciem czy poniżaniem. By żyło w bezpiecznym, przyjaznym świecie. By miało skąd czerpać radość życia i niezachwianą wiarę, że przy mamie i tacie (lub przy jednym z nich, gdy drugiego z jakichś powodów zabrakło) absolutnie nic mu nie grozi i jest całkowicie bezpieczne. Jest to warunek niezbędny do tego, by się prawidłowo rozwijało i w pełni wykorzystywało swój olbrzymi potencjał.

 W  ”ABC mądrego rodzica: Droga do Sukcesu” znajdziesz wiele cennych wskazówek, dzięki którym sprawisz, że Twoje dziecko wybije się ponad szarą rzeczywistość i będzie miało lepszą przyszłość.

Dowiedz się, jak pomóc swojemu dziecku osiągnąć sukces i sprawić, aby było szczęśliwe>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Międzynarodowy Dzień przeciwko Przemocy wobec Kobiet

25 listopada jest obchodzony Międzynarodowy Dzień przeciwko Przemocy wobec Kobiet. Psychorada.pl postanowiła dołożyć swoją cegiełkę do akcji pomocy pokrzywdzonym w wyniku stosowania wszelkich form przemocy członkom rodzin – nie tylko kobietom; wszystkim, którzy doświadczają przemocy.

Chcemy zachęcić wszystkich do otworzenia swoich serc na potrzeby maltretowanych osób, którym na co dzień brakuje miłości i wsparcia ze strony swoich bliskich.

Chcemy przyczyniać się do rozwiązania problemu przemocy w rodzinach.

Chcemy przekonać ludzi, że stanowcza reakcja „NIE dla przemocy”, przyczynia się do jej zmniejszania.

Szczęśliwa rodzina to marzenie milionów ludzi na całym świecie. Moje również. Chciałabym, aby jak najwięcej osób miało szansę dorastać w szczęśliwej, pełnej, pozbawionej stresów i przemocy rodzinie. Aby dzieci miały w rodzicach oparcie, a współmałżonkowie (partnerzy) darzyli się wzajemnie szacunkiem i miłością. Aby rodzina była dla każdego z jej członków azylem bezpieczeństwa. Ostoją spokoju, radości i satysfakcji życiowej. Aby z tych szczęśliwych rodzin, wyrastali nowi szczęśliwi dorośli i aby tworzyli swoje własne szczęśliwe rodziny.

To nie utopia ani czcza mrzonka. Wierzę, że to możliwe dla każdego człowieka. Wymaga jedynie zaangażowania, jak największej ilości osób w ruch antyprzemocowy. A pomagać może każdy – w sposób łatwy, szybki i bezpłatny.

Przemocą jest każde zachowanie względem drugiej osoby, w której celowo używając swojej przewagi, chcemy mieć kontrolę nad innym człowiekiem.

Przemoc w rodzinie przyjmuje różne formy – od przemocy fizycznej, takiej jak klapsy, uderzenia, kopanie i bicie, po znęcanie się psychologiczne, zastraszenie, ciągłe umniejszanie wartości i poniżanie oraz różne zachowania kontrolujące, jak izolacja osoby od przyjaciół i rodziny, śledzenie i ograniczenie poruszania się, dostępu do informacji i pomocy.

Większość ludzi styka się na co dzień z osobami doświadczającymi przemocy w rodzinie, ale nie zawsze ma „oczy szeroko otwarte” na tę sprawę. Wynika to z tego, że przez lata problem przemocy stanowił pewne tabu, które przyczyniło się do utrwalenia mitu, że należy prać brudy we własnym domu i nie wychodzić z tym na zewnątrz. Ale to jest wielki błąd, ponieważ taka postawa daje sprawcom przemocy niepisaną zgodę na stosowanie przemocy. Sprawca wtedy myśli tak: „Skoro osoba, którą gnębię, nikomu o tym nie powie, to czuję, że mam prawo znęcać się nad nią do woli, bo jestem bezkarny. Więc skoro mogę, to będę to robić nadal”.

Brak reakcji na przemoc wokół Ciebie,

to Twoja niema zgoda na nią!

Dlatego tak ważne jest zwracanie uwagi na najbliższe otoczenie, nauczenie się umiejętności czytania między wierszami. Gdy zacznie się świadomie zwracać większą uwagę na wielorakie aspekty przemocy wokół nas, to zaczyna się tę przemoc samoistnie dostrzegać.

Oczywiście najłatwiej dostrzec przemoc fizyczną i seksualną, ponieważ pozostawia po sobie trwałe ślady w postaci siniaków czy skaleczeń. Dużo trudniej zweryfikować przemoc ekonomiczną czy psychiczną. Z 3 powodów”

– po pierwsze nie zostawiają po sobie, aż tak widocznych śladów,

– po drugie pokutuje tu właśnie mit o niemówieniu na zewnątrz o tym, co się dzieje w domu,

– i wreszcie po trzecie, ludzie nie wiedzą, w jaki sposób reagować na przemoc zarówno jako osoba jej doświadczająca, jak i świadek wydarzeń (czy przyjaciel, któremu się dana osoba zwierza).

I ten brak wiedzy w zakresie postępowania wobec osób doświadczających przemocy bardzo chcę zmienić.

Pozdrawiam serdecznie,

Aneta Styńska

Pomoc psychologiczna w Internecie

POLECAMY POMOC PRZEZ INTERNET

Psychologa i Seksuologa

Porada on-line jest doskonałym, rozwiązaniem dla wszystkich osób, które nie chcą bądź nie mają warunków, aby skorzystać ze stacjonarnej formy pomocy. Może to być spowodowane niepełnosprawnością, jak i zwykłym brakiem czasu, czy dużym oddaleniem od najbliższego specjalisty. Używając Internetu, możesz swobodnie, korzystać z porad specjalisty, wtedy kiedy Ci to odpowiada.

Jak to wygląda w praktyce?

Na początku zostaniesz poproszona o przedstawienie swojego problemu i opisanie go, dzięki czemu będziemy wiedzieli, gdzie tkwi przyczyna.

Następnie uzyskasz odpowiedzi na nurtujące Cię pytania, a także propozycje i pomysły na to, co możesz zrobić, aby rozwiązać problem.

Doświadczony psycholog lub seksuolog zapozna się z Twoim problemem, potraktuje go poważnie, podpowie Ci sensowne i skuteczne rozwiązania, oraz doradzi jak najlepiej wcielić je w życie.

U nas masz pewność, że porada jest maksymalnie dostosowana do TWOJEJ sytuacji – to właśnie między innymi dzięki temu będzie ona tak skuteczna.

Zapewniamy Ci absolutną dyskrecję!

GWARANCJA SATYSFAKCJI

Jeśli z jakiegokolwiek powodu będziesz niezadowolona z naszych usług, możesz otrzymać zwrot swoich pieniędzy. Wystarczy, że w ciągu 10 dni od uzyskania porady nam o tym powiesz, a natychmiast zwrot swoich pieniędzy.

Nie ponosisz więc ŻADNEGO RYZYKA>>>

Polska rodzina – kondycja rodziny: terminy, definicje, dane statystyczne,

Małgorzata Żmudzka-Kosała:

 

Problematyka zarządzania czasem w rodzinie z małymi dziećmi dotyczy zarówno rodzin o modelu tradycyjnym, jak i rodzin nowoczesnych.

W momencie pojawienia się dziecka w rodzinie właśnie czas staje się towarem najbardziej deficytowym.

Tradycyjny model rodziny to rodzina patriarchalna, w której władzę sprawował mężczyzna, tzw. głowa rodziny. Obecnie coraz częściej — zwłaszcza w dużych miastach — pojawia się model rodziny egalitarnej. Rodzina egalitarna jest na ogół rodziną małą. Tworzą ją rodzice i dzieci. Tradycyjna polska rodzina to model 2 plus 2 — dwoje rodziców i dwójka dzieci.

Narodowy Spis Powszechny z 2002 r. pokazał, że w Polsce najwięcej ludzi żyje w małżeństwie. Polska rodzina jest w większości przypadków rodziną tradycyjną, w której istotną rolę odgrywają dziadkowie — jako ci, którzy wspierają rodzinę zarówno swoim czasem, jak i niejednokrotnie finansami.

Dziecko we współczesnej polskiej rodzinie nadal stanowi wartość samą w sobie. Badania przeprowadzone wśród rodzin wielkomiejskich pokazały, że preferują one wartości rodzinne (67%), a dziecko traktowane jest jako największa wartość w małżeństwie, choć wśród pokolenia młodszego przeważają postawy bardziej ambiwalentne. Statystyczna Polka rodzi dziecko, gdy ma 29 lat.

Dziecko planowane jest w momencie, gdy rodzina posiada już odpowiedni status materialny. GUS podaje, że w latach 1997–2006 ubyło w Polsce ok. 170 tys. obywateli, przy czym w 2007 r. nastąpił wzrost liczby urodzeń, co związane jest z tzw. echem demograficznym (wyż demograficzny z lat 80. rodzi dzieci). Tak naprawdę ze względu na prognozy demograficzne pożądaną liczbą dzieci w polskiej rodzinie jest ponad dwoje dzieci — takich jednak rodzin jest w Polsce niewiele, zaledwie 17 procent.

W XXI wieku wykształcone kobiety pragną wykorzystywać swoją wiedzę w pracy zawodowej. Interesuje je podnoszenie standardów życia, a nie rola matki-Polki, zwłaszcza że w Polsce obowiązuje polityka antyrodzinna. Z raportu „Przemiany rodziny w Europie 2007”, przygotowanego przez Instytut Polityki Rodzinnej UE, wynika, że spośród wszystkich krajów Unii Polska ponosi najmniejsze roczne wydatki na rodzinę. Jest to mniej niż 1% PKB, czego skutków najbardziej doświadczają rodziny żyjące według modelu tradycyjnego.

Polska rodzina coraz częściej porzuca model tradycyjny i staje się rodziną nowoczesną, np. za sprawą fikcyjnych rozwodów (co masowo miało miejsce w 2005 r.). Dobro dziecka przestaje mieć znaczenie.

Liczą się zyski ekonomiczne.

Na początku XXI wieku notuje się wzrost tendencji, które do tej pory były marginesem życia rodzinnego: konkubinaty, kohabitacje, rodziny zrekonstruowane, których podstawą na ogół jest rozwód.

Do masowych zjawisk socjologicznych współczesnej rodziny należy zaliczyć także wzrost liczby dzieci pozamałżeńskich, zjawisko życia w samotności, świadomą bezdzietno ść. Większość tych zjawisk miała miejsce w poprzednich epokach, ale nasze stulecie przyniosło społeczną akceptację form życia uznawanych dotąd za patologię i margines społeczny. Na zmianę w podejściu do rodziny (od systemu rodziny tradycyjnej do nowoczesnej) miała wpływ m.in. samodzielność zawodowa kobiet, która sprawiła, że przestały one być zależne finansowo od mężów. Praca zawodowa kobiet, ich dążenie do rozwoju zawodowego (rośnie liczba wykształconych kobiet w Polsce — w latach 2004–2005 wśród ludzi w wieku 21–23 lat kształciło się aż 58% kobiet i tylko 38% mężczyzn) także miały wpływ na to, że rodziny przestały być spójne. Zjawisku dezintegracji sprzyja również emigracja zarobkowa, która szczególnie nasiliła się po 2004 r. — w związku ze wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej i dopuszczeniem Polaków do europejskich rynków pracy.

Rodzina — najmniejsza jednostka społeczna — w XXI wieku przestaje być zwarta. Ma to znaczący wpływ na rozwój emocjonalny dzieci, które wychowują się w rozbitym środowisku rodzinnym. Czym cechują się nowoczesne formy życia rodzinnego?

Konkubinat jest związkiem partnerskim raczej stabilnym, ale bez  wspólnego zamieszkiwania. Polscy konkubenci to w większości osoby biedne i słabo wykształcone. Aż 75% ukończyło jedynie szkoły podstawowe i zawodowe. Tylko jedna dziesiąta takich par pozostaje w takim związku długo.

Kohabitacja to związek dwóch osób (partnerów) będący formą pożycia bez zawierania formalnego związku małżeńskiego. Jest związkiem luźnym, niepowodującym zobowiązań prawnych. Kohabitacja jest zjawiskiem, które zyskuje na popularności od lat 70. XX wieku, ale ostatnie lata to okres rozwoju takich związków na masową skalę.

W 2002 r. było w Polsce 198 tys. związków kohabitujących.

Obecnie do form życia rodzinnego coraz częściej dołączają rodziny zrekonstruowane (po śmierci małżonka lub w związku z rozwodem).

W latach 60. ubiegłego wieku 41% wdowców brało powtórny ślub, pod koniec lat 90. — już 57% mężczyzn i 51% kobiet. W związku z dużą liczbą rozwodowa, która wykazuje w Polsce tendencję rosnącą, pojawia się pojęcie wielorodziny. Powiększa się w Polsce liczba kobiet mających kolejne dzieci z rożnymi partnerami.

Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że powstawaniu rodziny zrekonstruowanej towarzyszą zazwyczaj negatywne emocje, gdyż u źródła jej powstania zazwyczaj leży rozwód. Istnienie rodziny zrekonstruowanej nacechowane jest ogromną ilością konfliktów wewnątrz samej rodziny (np. problem: która z kilku babć jest dla dziecka tą najważniejszą i dlaczego akurat ta).

Ogólnie rzecz biorąc — utworzenie rodziny zrekonstruowanej jest znacznie droższe aniżeli początek pierwszej. Przede wszystkim najczęściej u podstaw rodziny zrekonstruowanej leży rozwód, który wiąże się z kosztami. Ponadto niejednokrotnie w pierwszym małżeństwie były już dzieci i pozostaje kwestia obowiązku alimentacyjnego.

Poza tym rodziny zrekonstruowane najczęściej są liczebne, a to wiąże się z kwestią znalezienia odpowiedniego lokum oraz potrzebą jego utrzymania.

W rodzinie zrekonstruowanej istnieje także cała masa kontaktów międzyludzkich, z którymi trzeba się liczyć, a które bywają bardzo trudne dla osób wchodzących do danej rodziny. Nadto przybywa nowych członków rodziny — „nowy szwagier”, „nowy teść”. Tworzenie rodziny zrekonstruowanej napotyka na wiele problemów także z tego powodu, że niewiele osób zajmuje się tym zagadnieniem od strony czysto teoretycznej. Dostępnych jest wiele poradników na temat szczęśliwego małżeństwa, ale są one przeznaczone głownie dla nowożeńcow.

Natomiast brakuje publikacji poruszających kwestie przybranego rodzicielstwa, powtórnego wstępowania w rolę synowej, szwagra… Nawet nie wiadomo, jak się do siebie zwracać, bo przecież brakuje nazewnictwa dla członków wielorodziny… Istniejące słownictwo też nie brzmi zachęcająco — macocha, pasierb. Same w sobie są odrzucające i mają pejoratywny wydźwięk…

Coraz częściej u podstaw rodziny zrekonstruowanej będą osoby po rozwodzie. W Unii Europejskiej rozpada się 30% związków. W USA 74% rozwiedzionych kobiet i 60% mężczyzn żałuje, że doszło do rozwodu.

W Polsce najwięcej rozwodników jest wśród młodych ludzi, w wieku od 20 do 24 lat. W 75% pozew o rozwód wnoszą kobiety.

Nowym zjawiskiem jest to, że są to nierzadko kobiety w średnim wieku i z 20 latami małżeńskiego stażu.

Zjawisko to związane jest ze zmianą statusu kobiet, które dziś są świetnie wykształcone, pracują i są niezależne od mężczyzn. Prawnicy nazywają takie rozwody feministycznymi.

Wzrostowi liczby rozwodów sprzyja m.in. Emigracja zarobkowa.

Na 600 tys. związków, które rozłączyła konieczność wyjazdu jednego z partnerów za granicę, szansę na przetrwanie ma tylko co trzeci.

Według prognoz ośrodków badawczych w Polsce w 2010 r. 700 tys.

Polskich par będzie żyło w związkach „korespondencyjnych”, z tego tylko co trzeci związek ma szanse na przetrwanie.

Badania pokazują, że rozwód to takie zdarzenie w życiu, po którym najtrudniej dojść do siebie. W życiu połowy kobiet i dwóch trzecich rozwiedzionych mężczyzn trauma rozwodowa trwa jeszcze po dziesięciu latach od rozwodu. Według badań amerykańskich co trzecia kobieta i co czwarty mężczyzna uznali życie po rozwodzie za smutne i pozbawione satysfakcji. W Szwecji poradzono sobie z rosnącą liczbą rozwodowa poprzez… wprowadzenie urlopów wychowawczych dla mężczyzn. Wówczas liczba rozwodowa spadła o 30%.

Obok osób rozwiedzionych rośnie też liczba dzieci pozamałżeńskich — z 5,8% w 1989 r. do 18,5% w roku 2006. Samotne matki stanowią około 15% polskich rodzin. Badania pokazują, że 60% Polaków akceptuje pary żyjące bez ślubu, a 20% deklaruje, że nie chce zmieniać stanu cywilnego. Rodziny niepełne stanowiły 15% wszystkich rodzin

w Polsce w 2001 r., a 90% spośród nich to rodziny pozbawione ojca.

Wynika stąd wniosek, że u progu XXI wieku co dziewiąte dziecko w Polsce wychowuje samotna matka.

Pojawiają się też modele życia, w których nie ma miejsca dla dzieci.

Należą do nich: świadomy wybór życia w samotności (zjawisko singli) oraz świadoma bezdzietność. Osoby zaliczane do pierwszej grupy nie opuszczają swojej rodziny nuklearnej z lęku przed samotnością i z powodu konformizmu. Osoby wybierające świadomą bezdzietność przedkładają samorealizację zawodową nad rodzicielstwo.

WIĘCEJ NA POWYŻSZY TEMAT:

Małgorzata Żmudzka-Kosała:

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Twój obowiązek

I znowu większość z nas myśli, że ktoś odwali za nas brudną robotę, że ktoś rozwiąże za nas problemy nasze i naszych rodzin.

Nie zdejmuję z państwa żadnych obowiązków, w tym uchwalania takiego prawa, które uniemożliwi handel dopalaczami. Jak to się często mówi, mamy demokrację, większość obywateli nie chce, żeby te niebezpieczne specyfiki znajdowały się w swobodnym handlu. I państwo ma o to zadbać.

Po raz kolejny odnoszę jednak wrażenie, że część rodziców po prostu czeka aż zakażą dopalaczy, a ich dziecko po prostu po nie nie sięgnie. A ja mówię: jak nie dopalacze, to inne narkotyki. To alkohol. To inne uzależnienie. Problem bowiem nie leży w dostępności substancji uzależniających, a w nas samych.

Od kilkunastu lat wciąż mam do czynienia z rodzicami, którzy chcieliby zrzucić swoje obowiązki na innych, instytucje, państwo. Teraz obserwuję to samo: zakazać tego czy tamtego i… Ma jeden z drugim przeświadczenie, że dziecko jest bezpieczne, że będzie zdrowe. A to część naszych rodzin, delikatnie mówiąc, niedomaga.

Znowu apeluję: zacznijmy od siebie. Na tej stronie znajdziesz tyle tekstów, tyle przykładów, że jak się chce, to można. Sam pokonałem w swoim życiu wiele ograniczeń, przeszkód, tkwiących we mnie i nie dam się przekonać, że nie można spróbować, że nie trzeba walczyć. Nie oglądaj się więc na tych czy innych, pracuj nad sobą, uzdrawiaj swoje relacje z rodziną z innymi ludźmi. Uświadomienie sobie, ile zależy od Ciebie, to tylko początek, pierwszy krok, ale bez niego nie będzie nigdy następnych.

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Udane związki według najbardziej cenionej polskiej psychoterapeutki

Kim jest Zuzanna Celmer?

Zuzanna Celmer jest psychologiem i licencjonowanym psychoterapeutą. Od ponad 20 lat prowadzi działalność zawodową skoncentrowaną na polepszaniu jakości związków.

Jest autorką ośmiu książek o tematyce małżeńskiej, społecznej i rodzinnej, z których trzy zostały przetłumaczone na języki obce. Od lat współpracuje z różnymi czasopismami, w tym stale z kilkoma tytułami prasowymi. Także z radiem i telewizją.

Ukończyła trzyletnie studium podyplomowe filozofii i etyki na Wydziale Filozofii UW oraz półtora roku studiów medycyny chińskiej, dwustopniowy kurs Programowania Neurolingwistycznego, zakończony amerykańskim certyfikatem (master), uprawniającym do stosowania tej metody w praktyce terapeutycznej. Ukończyła także studia gender na UW, gdzie była również wykładowcą.
Najważniejsze koncepcje, idee, techniki i ćwiczenia zgromadzone przez lata praktyki w poradnictwie dla par przez Zuzannę Celmer są już dostępne.

Kurs składa się z 26 lekcji w formie wideo i materiałów pomocniczych w PDF, MP3, a także map myśli.

Już teraz możesz obejrzeć ponad godzinę wartościowego materiału szkoleniowego, czyli video wykłady Zuzanny Celmer na temat udanego związku>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Co zamiast karania – część III

Zgodnie z obietnicą, przedstawiam kolejne sposoby dyscyplinowania dzieci bez użycia kary.

4. Zaproponuj wybór

To jeden z moich ulubionych sposobów. Może dlatego, że często jest po prostu skuteczny. Do tego ma dużą wartość wychowawczą. Kiedy dziecko zachowuje się nieodpowiednio, zamiast je karać, dajemy wybór. Proste albo… albo… potrafi czasem zdusić spór w zalążku. Daje dziecku poczucie odpowiedzialności za swoje decyzje – to w końcu jemu zostawiamy wybór! I to jest wielka nauka w małych sytuacjach. Nasze życie składa się w sporej części z podejmowania decyzji. Czasem jest to bardzo trudne zadanie. Jeśli chcemy, by nasze dzieci dobrze i mądrze sobie z nim radziły, uczmy je tego od najmłodszych lat. Wiadomo, czym skorupka za młodu nasiąknie… Na pewno wielu z nas zna rodziców, którzy we wszystkim wyręczają dzieci, nie liczą się z ich zdaniem, bo przecież wiedzą lepiej, narzucają swoje zdanie nawet w najdrobniejszych sprawach. A potem się dziwią, że dzieci są takie niesamodzielne, albo że się z wszystkiego wycofują, bo nie są pewne swoich umiejętności, albo, gdy tylko się na to odważą, zaczynają się buntować. Można tego uniknąć. Do tej nauki można wykorzystać nawet niewłaściwe czy męczące zachowanie dziecka.

Przykład z pokoju małej dziewczynki, która ubiera się do przedszkola i wyrzuca z szafy wszystkie rzeczy, bo nie wie, w co się ubrać (niektórym z nas zostaje tak na długie lata, ale to już inna historia). Przychodzi mama i zaczyna pospieszać córkę. I wtedy się zaczyna (kto zna z życia, ten wie…). Sytuację można rozładować, dając dziewczynce wybór. Mama proponuje załóżmy dwie sukienki i mówi ta albo ta, decyduj! Żeby odwrócić uwagę córki od reszty rzeczy można dodać jakiś krótki opis np. albo ta, bo ładnie ci w zielonym, albo ta, bo bardzo ją lubisz. Wybierz którąś.

Jeśli dziecko biega w supermarkecie i robi wiele zamieszania, można dać mu konkretny wybór: albo idzie obok ciebie, albo wsadzisz go do wózka. Należy zwrócić uwagę dziecka, że decyzja należy do niego (bo przecież naprawdę tak jest). Jeśli dalej nie będzie odpowiednio się zachowywać, to… przejdź do punktu następnego.

————————————————————

Więcej porad znajdziesz również w publikacji autorki tego artykułu Izabeli Pufal pt. ‚Spróbuj mnie zrozumieć”>>>

————————————————————

5. Daj dziecku odczuć konsekwencje złego zachowania.

Tę metodę stosujemy najczęściej wtedy, gdy wcześniejsze okazały się mało skuteczne. Polega ona na realizacji zapowiedzianych wcześniej konsekwencji. Sprawą kluczową, powtarzaną we wszystkich publikacjach dotyczących wychowania jest właśnie konsekwencja. Działa to nawet na dorosłych przestępców, więc tym bardziej na dzieci. Badania naukowe dowodzą, że przestępcy bardziej niż wysokości kary obawiają się jej nieuchronności. Mniejsze wrażenie robi na nich surowa kara, jeśli wiedzą , że są raczej małe szanse na ich złapanie i ukaranie. Natomiast kiedy prawdopodobieństwo trafienia w ręce wymiaru sprawiedliwości jest bardzo duże, obawiają się nawet małej kary. Jak to wygląda w przypadku dzieci? Dość podobnie. Jeśli ostrzegamy, że konsekwencją za złe zachowanie będzie np. tygodniowy zakaz gry na komputerze, a potem odpuszczamy, bo nie chce nam się tego pilnować, to sami pod sobą kopiemy dołek. Dziecko nie będzie się liczyło z naszymi zapowiedziami, bo nauczy się, że tego nie dopilnowujemy. Lepiej w takiej sytuacji nałożyć dzień czy dwa szlabanu na komputer, ale wtedy konsekwentnie przypilnować, żeby był on zrealizowany. Najczęściej osoby narzekające „moje dzieci nigdy mnie nie słuchają i robią co chcą” to ci z rodziców, którzy nigdy nie są konsekwentni. Dzieci bardzo szybko się uczą, kogo trzeba słuchać, a kogo nie. Zależy to od naszej konsekwencji. Jeśli więc dziecko w supermarkecie nadal biega i nie idzie obok Ciebie, wsadzasz je wózka, mówiąc przy okazji, dlaczego tak się dzieje: Miałeś do wyboru: idziesz obok mnie lub wkładam Cię do wózka. Widzę, że wolisz wózek. I choćby dziecko się buntowało i urządzało sceny, bądź konsekwentna/y! Dziecko musi mieć pewność, że jak coś powiesz, to tego dotrzymasz.

Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na kilka spraw.

Po pierwsze – mądrze wybieraj konsekwencje, jakie ma ponieść dziecko za niewłaściwe zachowanie. Muszą być one adekwatne do przewinienia. Nie można ciągle, za wszystko nakładać zbyt dużych konsekwencji! Są osoby, które używają tej metody tylko po to, żeby ograniczyć aktywność dziecka do minimum. Ma się wtedy wrażenie, że każą dziecko za jego naturę, za fakt bycia dzieckiem! Dla niech priorytetem jest zasada, żeby dziecko nie przeszkadzało. Za nic mają potrzeby poznawcze i społeczne dziecka. Przeszkadza im zabawa w piaskownicy, bo się maluch  pobrudzi. Przeszkadzają inne dzieci, bo są nie takie jak trzeba (mój syn nie będzie się bawił z chłopcem z takiego domu) itd. itp. Myślę, że należy to mocno podkreślić – żadna z tych metod nie jest dobra, jeśli motywacją rodziców jest nie jest dobro dziecka! Jak wszystkie techniki i metody, choćby najlepsze, źle wykorzystane, mogą obrócić się przeciwko nam i dzieciom. Stosowanie czegokolwiek nie zwalnia nas z myślenia!

Po drugie – zawsze uprzedzajmy dziecko o konsekwencjach, które je czekają. Tym właśnie różni się konsekwencja od kary. Kara jest czymś niezapowiedzianym, często wynikającym ze złości lub chęci odwetu. Konsekwencja szanuje wolność dziecko, bo to jemu zostawia wybór. Dziecko wie, że może zrobić inaczej. Wie też, że jeśli postąpi źle, to samo skazuje się na takie a nie inne konsekwencje. Ma wtedy o wiele mniejsze pretensje, bo miało wpływ na sytuację. A że wybrało tak a nie inaczej… Jeśli chcemy wychować człowieka skrajnie nieodpowiedzialnego wystarczy, żebyśmy byli skrajnie niekonsekwentni. Niekonsekwencja polega też na tym, że nie mamy jakby środka. Jesteśmy ulegli lub agresywni. Czasem dzieci, zapytane o zasady panujące w domu odpowiadają, że zależy to od humoru taty/mamy – jak ma dobry humor, to można w zasadzie wszystko, a jak zły, to wtedy za najdrobniejsze przewinienie są kary i nieprzyjemności. Zasady i konsekwencje nie mogą być zależne od naszego humoru i nastroju. To mają być mądre, przemyślane, pomocne w wychowaniu reguły. Tylko taka stałość daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Znów posłużę się badaniami – bezpieczniej w rodzinie czują się te dzieci, w domach których panują mądre zasady niż te, którym na pozór wszystko wolno. Te dzieci czują podskórnie, że to wcale nie jest dobre, że może dorosłym na nich nie zależy, skoro nie chcą zadać sobie trudu wychowywania. 

Wracając do dziecka biegającego po supermarkecie – gdy następnym razem będziesz wychodzić do sklepu, możesz nie zabrać ze sobą dziecka. Gdy zapyta, dlaczego nie może pójść z Tobą, poproś, żeby samo na to pytanie odpowiedziało. Dziecko prędzej czy później domyśli się, że powodem Twojej decyzji jest jego niewłaściwe zachowanie. Pewnie obieca poprawę. I dobrze. Nie oznacza to jednak, że zaraz masz je ze sobą zabierać. Powiedz, że jeszcze będzie miało niejedną szansę udowodnienia poprawy, ale musi na to jeszcze trochę poczekać.

cdn

Autorka: Iza Pufal

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: