wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘porady’

Nieśmiałość – jak się jej pozbyć? część I

Aleksander Łamek:

Nieśmiałość jest dla wielu osób bardzo poważnym problemem.

Również dla mnie przez wiele lat stanowiła ona bardzo duże utrudnienie w życiu. W końcu miałem tego dość i postanowiłem coś z tym zrobić. Postanowiłem podjąć walkę ze swoją nieśmiałością! Walka ta trwała kilka lat. Raz wygrywałem ja, raz nieśmiałość, ale co najważniejsze – posuwałem się do przodu. Aż w końcu po kilku latach udało mi się całkowicie pozbyć nieśmiałości. Obecnie, gdy mówię znajomym, że kiedyś byłem osobą nieśmiałą, to najczęściej wybuchają śmiechem, sądząc, że sobie z nich żartuję.

Gdy rozpocząłem walkę ze swoją nieśmiałością, postanowiłem, że jeżeli uda mi się kiedyś z niej całkowicie wyzwolić, to napiszę książkę na ten temat. Książka, którą w tej chwili masz przed sobą, to efekt tego postanowienia. Z założenia ma ona spełniać dwa główne cele. Po pierwsze, opisując w niej wiele własnych doświadczeń, pragnę Ci pokazać, że naprawdę można pozbyć się nieśmiałości. Po drugie, książka zawiera bardzo wiele praktycznych porad, dzięki którym od zaraz możesz rozpocząć walkę ze swoją nieśmiałością.

Na początku wspomniałem, że wygranie z nieśmiałością zajęło mi kilka lat. Zapewne zastanawiasz się, ile czasu zajmie to Tobie? Ja byłem w tej niekorzystnej sytuacji, że musiałem uczyć się na własnych błędach, poruszając się po omacku. Ty dzięki tej książce nie musisz tego robić. Możesz stosować tylko sprawdzone metody, które znacznie szybciej doprowadzą Cię do upragnionego celu.

Nie obiecuję Ci, że w ciągu tygodnia lub miesiąca uda Ci się pozbyć nieśmiałości, chociaż pozytywne zmiany w Twoim życiu mogą pojawić się praktycznie od razu po przeczytaniu tej książki. Jeżeli podejmiesz zdecydowaną walkę ze swoją nieśmiałością, opierając się na zawartych w tej książce poradach, to za kilka miesięcy lub rok możesz być już zupełnie innym człowiekiem.

 Twoja nieśmiałość

Moje własne doświadczenia, jak i obserwacje innych osób pokazują, że nie ma dwóch osób nieśmiałych w dokładnie taki sam sposób.

Dla jednych największym problemem jest mowienie do drugiej osoby, dla innych publiczne przemawiania, dla jeszcze innych stres.

Dla mnie bardzo dużym problemem były rozmowy towarzyskie w grupie. Pamiętam, jak kiedyś poszedłem na pewne spotkanie, aby poznać jego organizatorkę i porozmawiać z nią. Przez ponad godzinę zbierałem się na odwagę, aby do niej podejść i przedstawić się. Dopiero gdy trafiła się chwila, że pani ta została sama, zebrałem się w sobie i do niej podszedłem.

Inna sytuacja miała miejsce, gdy zacząłem chodzić do Klubu Ludzi Sukcesu w Warszawie. Po oficjalnym spotkaniu ci klubowicze, którzy mieli na to ochotę, szli do pobliskiej kawiarni. Ponad miesiąc zajęło mi zebranie się na odwagę, aby pójść tam razem z nimi.

A wynikało to z mojej obawy, że nie będę miał nic ciekawego do powiedzenia i wszyscy zauważą, że jestem nieśmiałą osobą.

Dlatego zanim weźmiemy się za walkę z Twoją nieśmiałością, warto dokładnie uzmysłowić sobie, co składa się na nią. Dlatego proponuję Ci poniższe ćwiczenie.

Ćwiczenie

Wypisz na następnej stronie, co dokładnie składa się na Twoją nieśmiałość – jakie działania, stany, sytuacje. Ważne, aby wypisać ich jak najwięcej.

Oto kilka przykładów dla ułatwienia:

Bardzo stresuję się, gdy mam do kogoś zadzwonić.

Sprawia mi ogromny kłopot proszenie ludzi o pomoc.

Źle się czuję w większej grupie.

Nogi uginają się pode mną, gdy mam przemawiać przed grupą.

Nigdy nie mam nic ciekawego do powiedzenia.

Co składa się na moją nieśmiałość:

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

 Dlaczego warto zapisywać?

W tej książce wielokrotnie będę Cię prosił o to, abyś zapisywał rożne ćwiczenia bezpośrednio w samej książce lub na kartce. Wynika to z kilku powodów:

Powód 1. Robienie czegoś tylko w naszym umyśle ma tę wadę, że możemy naszym umysłem dowolnie sterować i sami sobie wmawiać, że coś zrobiliśmy (np. jakieś ćwiczenie), chociaż tak naprawdę wcale tego nie zrobiliśmy. Jeżeli zrobimy ćwiczenie pisemnie, wtedy będziemy czarno na białym widzieli, czy je wykonaliśmy, czy nie.

Powód 2. Zapisanie czegoś wymaga poniesienia dodatkowego wysiłku. Ten dodatkowy wysiłek nastawia nas na wkładanie większego wysiłku w kolejne kroki, gdy będziemy musieli wcielić w życie to, co zapisaliśmy.

Powód 3. Gdy coś zapiszemy na kartce, to podchodzimy do tego poważniej, gdyż mamy wtedy materialny dowód na to, że coś chcemy zrobić.

Gdy już stworzysz listę tego, co składa się na Twoją nieśmiałość, przeczytaj ją powoli. Jeżeli przeczytasz tę książkę do końca i zaczniesz wcielać w życie zawarte w niej rady, to będziesz w stanie usunąć ze swojego życia większość pozycji z tej listy, a może nawet wszystkie.

Z własnego doświadczenia wiem, że osoby nieśmiałe często przeceniają swoją nieśmiałość. Wiem, że każde zachowanie, które taką osobę nie w pełni satysfakcjonuje, traktuje ona jako element swojej nieśmiałości. Nieraz miałem do czynienia z osobami, które w pewnym momencie, ku mojemu zaskoczeniu, stwierdzały, że są nieśmiałe. Tymczasem ich zachowanie zupełnie na to nie wskazywało.

Nie oznacza to, że te osoby kłamały. Oznacza raczej to, że sytuacje, gdy faktycznie zachowują się jak osoby nieśmiałe, są u nich stosunkowo rzadkie, ale ponieważ niosą bardzo duży ładunek emocjonalny – przyćmiewają inne sytuacje, gdy osoby te zachowują się normalnie. Dlatego chciałbym Cię zachęcić do przeanalizowania, jak często w swoim życiu rzeczywiście jesteś nieśmiały.

Ćwiczenie

Wybierz jakiś obszar swojej nieśmiałości z listy, którą stworzyłeś w poprzednim ćwiczeniu. Następnie spróbuj przypomnieć sobie, ile razy w ostatnim tygodniu, miesiącu lub roku, w sytuacjach związanych z tym obszarem, zachowywałeś się naprawdę nieśmiało, a w jakich było to zachowanie w miarę normalne.

Oto przykład: obszar – kłopoty w komunikowaniu się z innymi osobami. Policz, ile razy miałeś w ciągu ostatniego miesiąca prawdziwe kłopoty z komunikowaniem się i porównaj to z całkowitą liczbą wszystkich sytuacji, w których komunikowałeś się z innymi ludźmi.

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

……………………………………………………………………………..

 

 Celem powyższego ćwiczenia jest uświadomienie Ci, że Twoja nieśmiałość być może wcale nie jest aż taka duża, jak możesz sądzić.

Ćwiczenie

Weź kilka kartek papieru i wykonaj opisaną w poprzednim ćwiczeniu analizę dla każdego z obszarów swojej nieśmiałości.

Więcej praktycznych porad o tym jak skutecznie pozbyć się nieśmiałości – znajdziesz w pełnej wersji ebooka.

 

 Poznaj najskuteczniejsze sposoby walki z nieśmiałością!>>> 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Jak wrócić po urlopie do pracy?

Większość z nas uważa pracę za stresującą.  I niczym pójdziemy na urlop, już myślimy o tym, co będzie jak wrócimy. Koszmar.

Być może dlatego jest wśród nas tylu zwolenników jak najszybszego przejścia na emeryturę.

Jak więc to zrobić: jak wrócić z urlopu i nie zwariować?

1. Nie odkładaj prac na czas po urlopie. Lepiej zrobić wszystko co się da przed nim, niż później próbować nadrobić zaległości i wykonać dodatkowo aktualną pracę.

2. Znajdź zastępcę albo poproś o niego szefa. Zastępca wykona Twoje zadania w czasie Twojej nieobecności. Po powrocie będziesz miał mniej na głowie.

3. Urlop musi być odpowiednio długi: minimum dwa tygodnie zapewnią Ci jako taki wypoczynek. W czasie krótszego nie zdążysz nawet odetchnąć i spróbować zapomnieć o pracy. Zostaw sobie jednak parę dni urlopu na niespodziewane wydarzenia.

4. Będąc na urlopie wyłącz telefon, komputer i spróbuje nie myśleć o pracy.

5. Po powrocie z urlopu do domu, nie idź od razu do pracy. Daj sobie minimum dwa dni przerwy, aby przestawić się na inny tryb życia.

6. Znajdź jasne strony powrotu do pracy. Może są ludzie, których lubisz? Może nawet lubisz to, co robisz? Pomyśl o robocie i jej pozytywach, z pewnością jakieś znajdziesz.

7. Przygotuj sobie pierwszy dzień w pracy od strony logistycznej. Przygotuj ubrania, dokumenty, papiery, przestaw strefę czasową w telefonie, nastaw budzik.

8. Wdrażaj się powoli. Niestety często po powrocie z urlopu jest jeszcze więcej pracy niż przed pójściem na niego. Nadrabiaj jednak zaległości powoli się rozpędzając, nie próbuj zrobić wszystkiego od razu.

9. Zaplanuj urlop w takim terminie, aby po powrocie nikogo nie musieć zastępować. Może to być trudne, ale nie jest niemożliwe. Na przykład można brać urlop po wszystkich innych pracownikach.

10. Nie przestawaj odpoczywać po powrocie z urlopu. Znajdź czas na odpoczynek i relaks, na wysiłek fizyczny, ulubione hobby. „Przedłużaj” sobie urlop choćby co wieczór o godzinę.

Życzę naprawdę miłego powrotu do pracy!

 

 <<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Zdrowy rozsądek

Psychologia

Psychologia nie jest nauką ścisłą, a tym bardziej nie jest nią psychologia zdrowego rozsądku. Nauki ścisłe charakteryzują się tym, że takie samo działanie zawsze daje taki sam efekt.

Na przykład: w trójkącie prostokątnym kwadrat przeciwprostokątnej równa się sumie kwadratów przyprostokątnych. Obojętnie, czy sprawdzi to dziecko czy osoba dorosła, kobieta czy mężczyzna, lekarz, naukowiec, mechanik samochodowy czy żebrak – jeśli wykona zadanie poprawnie, to wynik zawsze będzie taki sam.

Psychologia nie daje się do tego stopnia przewidzieć. Weźmy dla przykładu słowo „nie”. Jeśli wypowie je lider, to najprawdopodobniej będzie ono znaczyło: „nie”. Jeśli mówi je kobieta, to często znaczy „tak”, jeśli wypowie je polityk, to jeszcze częściej znaczy „tak”. Jeśli wypowie to teściowa, to… nic nie znaczy, bo ona tak często to mówi, że przestałeś zwracać na to uwagę. Tak naprawdę to wszyscy jesteśmy psychologami. Zmusza nas do tego życie. Chcąc nie chcąc, każdy z nas staje się psychologiem, lekarzem, kucharzem, kierowcą, sprzątaczką i fachowcem z wielu innych dziedzin.

Przypuszczam, że gdybym był psychologiem, to miałbym wszystko tak poszufladkowane, że nie zostałoby mi miejsca na samodzielne myślenie – podobnie jak w głowach prawników nie ma już miejsca na szukanie sprawiedliwości, a dziennikarzy na szukanie prawdy.

Do zdroworozsądkowych wniosków może dojść każdy, kto tylko da sobie szansę, żeby chwilę pomyśleć. Tematem, który zawsze najbardziej mnie interesował, byli ludzie. Od dziecka obserwowałem ludzkie reakcje, decyzje, opinie i często zastanawiałem się, dlaczego uważają tak, a nie inaczej. Czasem bywało dla mnie oczywistym coś, czego inni, z niewiadomego mi powodu, nie potrafili dostrzec.

Najbardziej wrażliwy byłem na ludzkie kłótnie i awantury. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie się kłócą zamiast porozmawiać i wyjaśnić problem. Co więcej, nigdy nie zaobserwowałem, żeby awantura cokolwiek poprawiła. Najbardziej zagadkowym tematem były jednak dla mnie rozwody. Nie rozumiałem, jaki czynnik powoduje, że ludzie najpierw chcą być ze sobą, a jakiś czas później stają się śmiertelnymi wrogami. Nie zadowalały mnie psychologiczne wyjaśnienia typu: konflikt osobowości czy niezgodność charakterów, bo to nie tłumaczyły niczego. Tak samo jak lekarze, kiedy nie znają przyczyny choroby, to mówią, że problem jest natury genetycznej. Nie wyjaśnia to niczego, ale ludzie, żeby czuć się usatysfakcjonowani, potrzebują wyjaśnień nawet nic niewyjaśniających.

Eksperyment psychologiczny

Na przykład były robione eksperymenty tego typu: jest długa kolejka po bilety. Podchodzi ktoś i pyta: „przepraszam, czy mogę kupić bilet bez kolejki?”. Jaka jest reakcja ludzi? Wszyscy są oburzeni i wysyłają go na koniec. A teraz ta sama sytuacja, tylko ten człowiek mówi: „przepraszam, czy mogę kupić bilet bez kolejki, bo bardzo mi się spieszy”.

Co się okazuje? Większość nie ma nic przeciwko. Człowiek ten powiedział tylko, że mu się spieszy. Tak naprawdę to nie ma znaczenia, co powie. Mógłby po słowie „bo” powiedzieć , że boli go głowa, ma katar albo ma psa. Wszyscy potrzebują wyjaśnień, ale tym, u których rządzi sfera emocjonalna, nie potrzeba wyjaśnień logicznych. Ich emocja zostaje usatysfakcjonowana tym, że ktoś użył słowa „bo”. Być może w tej kolejce będą również osoby o sile umysłu poziomu mentalnego. Wtedy taka osoba może zapytać: „a co pies ma wspólnego z tym, że chcesz kupić bilet bez kolejki?”. Jednak szansa, że zdarzy się coś takiego, jest bardzo mała.

Jaka jest różnica pomiędzy rozsądkiem a zdrowym rozsądkiem?

Wymienię kilka:

1. Rozsądek to jest to, co robisz z poważną miną. Zdrowy rozsądek to to, co robisz z uśmiechem.

2. Rozsądek to przystosowanie się do świata. Zdrowy rozsądek to przystosowanie świata do siebie.

3. Rozsądek to uporządkowana wiedza. Zdrowy rozsądek to uporządkowane życie.

4. Rozsądek to jest to, co wiesz. Zdrowy rozsądek – to, co chcesz wiedzieć.

Myślenie zdroworozsądkowe to nie nauka podzielona na dziedziny, przedmioty czy semestry, ani coś, co się wkuwa czy praktykuje. Wręcz przeciwnie, to jest coś, co odkrywasz, gdy dasz umysłowi chwilę wytchnienia. Zdrowy rozsądek nie zawsze idzie w parze z intelektem czy logiką. Na przykład wyjść za mąż z rozsądku to nie jest decyzja zdroworozsądkowa.

Trzy zdroworozsądkowe rady:

Rada pierwsza: nie daj się zniszczyć własnym osiągnięciom

Czytałem kiedyś, że kosmonauci odbywający podróż na Księżyc, gdy wracają z powrotem, to nie potrafią już żyć tak jak poprzednio. Po prostu w ich psychice pojawiła się świadomość, że osiągnęli już najwyższy szczyt ludzkich możliwości, poza który już nie da się sięgnąć. i ponieważ nie widzą już nic większego do zrealizowania, to często staczają się na dno.

Podobnie jest z laureatami nagrody Nobla. Znany angielski pisarz, Robert Grave, powiedział: „nie znam pisarza, który po otrzymaniu nagrody Nobla napisałby coś, co warte jest czytania.”

Zanim więc rozpoczniesz swoją wędrówkę do sukcesu, zastanów się nad tym, co będzie Twoim następnym krokiem. Wyobraź sobie, że zdobyłeś najwyższy szczyt świata, złoty medal na olimpiadzie, nagrodę Nobla i właśnie wróciłeś
z podróży na Marsa. Jak myślisz, czy jest coś jeszcze,
co chciałbyś osiągnąć? Jeśli nie, to Ci podpowiem: poznawaj siebie.

Rada druga: awansuj swoje myśli do rangi generała

Chcę Ci powiedzieć o największym problemie świata. Jest to problem dokładnie wszystkich ludzi i polega na tym, że nie wykorzystują potencjału, jaki mają. Powiem więcej: nawet nie wykorzystują setnej części tego potencjału. Również nie byłbym daleko od prawdy, gdybym zaryzykował stwierdzenie, że nie wykorzystują nawet tysięcznej części tego potencjału.

Jeśli dasz sobie szansę i będziesz się uczył, poznawał i odkrywał, to w końcu powiesz: „eureka”, popatrzysz na to, z czym walczyłeś i stwierdzisz, że to, co atakowało Cię najczęściej, to były grabie, na które regularnie stawałeś. A to, co nie dawało Ci w nocy spać, to były Twoje własne myśli, których nie kładłeś razem ze sobą. A to, co wpędzało Cię w finansowe problemy, to fakt, że pieniądze były generałem, a Ty szeregowcem swojej armii. A na tym świecie już tak jest, że generałowie wywołują wojny, ale bić każą się szeregowcom.

Posprzątaj więc grabie i awansuj myśli do wyższego stopnia w swojej armii. Jeśli zdegradujesz pieniądze do pozycji szeregowca, a kreatywne myślenia awansujesz na generała, wtedy myślenie wyda pieniądzom rozkaz, żeby nie spały w nocy, tylko pracowały dla Ciebie, a Ty będziesz mógłbyś cieszyć się spokojnym snem.

Rada trzecia: nigdy nie rezygnuj z zamierzeń, które wymagają czasu

Czas i tak upłynie. Jeśli nie poświęcisz go na realizację wartościowych dla Ciebie rzeczy, to wymyśl sam, na czym Ci minie. Im więcej czasu potrzeba na realizację projektu, tym więcej korzyści z tego osiągniesz. A najważniejsza korzyść to Twój rozwój. Zasada jest prosta: im dłużej nad czymś pracujesz, tym bardziej ten temat zgłębiasz, a poznając świat, poznajesz siebie. Sokrates powiedział: „poznaj samego siebie, a stanie przed tobą otworem cały świat”.

Więcej o zdrowym rozsądku znajdziesz w publikacji Witolda Wójtowicza „46 zasad zdrowego rozsądku”

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Uczucia dzieci część I

Można się spodziewać, że większość z nas wyrosła w tradycji zaprzeczania uczuciom. Kiedy dostawaliśmy zastrzyk i bolało, mogliśmy usłyszeć, że przesadzamy, że to wcale tak mocno nie boli. Gdy ktoś lub coś wyprowadzało nas z równowagi i mocno denerwowało, kazano nam się uspokoić albo nazywano niegrzecznym. A jeśli ktoś był na tyle odważny i szczery, żeby powiedzieć, jak bardzo nie cierpi brata, siostry czy babci, to wywoływał święte oburzenie lub wmawiano mu, że wcale tak nie jest, że przecież kocha wymienioną osobę. Dlatego może nam być trudno zrozumieć, że droga do wychowania szczęśliwego dziecka wiedzie nie przez zaprzeczanie uczuciom, ale ich akceptację.
Jakoś tak się dziwnie składa, że dla większości rodziców ważniejsze jest zachowanie dziecka niż jego wewnętrzne odczucia i przeżycia. Tymczasem dobre zachowanie jest wynikiem radzenia sobie z różnymi uczuciami i poczucia zrozumienia ze strony najbliższych. Kiedy wmawiamy dziecku, że nie boli, że nie ma powodów do zdenerwowania, że nie powinno być smutne, że nic strasznego się nie stało to tak, jakbyśmy mówili „nie czujesz tego, co czujesz”, „wiem lepiej, co czujesz”, „nie masz powodu, by czuć się tak, jak czujesz”. Ignorowanie lub negowanie uczuć powoduje, że dziecko czuje złość, smutek, brak zrozumienia, niepewność, zagubienie. Nie wie, komu wierzyć: sobie czy mamie, która mówi coś zupełnie innego od doświadczanych emocji. Spróbuj sobie wyobrazić, że ktoś nas tak traktuje. Przeżywamy coś, a ktoś zaprzecza, ignoruje lub wyśmiewa. Co czujesz? Zawsze warto sobie wyobrazić, co dziecko może czuć w danej sytuacji, wczuć się w jego uczucia i emocje.
Taka postawa nazywa się empatią.
Czasem nie akceptujemy uczuć dzieci, ponieważ mamy problem z akceptacją własnych odczuć i przeżyć.

Wszystko o uczuciach Twojego dziecka znajdziesz w publikacji Izabeli Pufal „Spróbuj mnie zrozumieć”>>>

Do najczęściej popełnianych błędów w tym zakresie należą:
1. Zaprzeczanie uczuciom dziecka.
To wmawianie dziecku, że nie czuje tego, co czuje, np.
a) – Bardzo mnie bolało
– Wcale nie tak bardzo, nie przesadzaj
b) – Boję się ciemności
– Nie przesadzaj, ile tym masz lat, zachowujesz się jak małe dziecko
c) – Ale tu gorąco
– Nieprawda, nie zdejmuj swetra, tu jest chłodno
d) – Nie cierpię siostry!
– Jak możesz tak mówić. Musisz ją kochać! To przecież twoja siostra!
Skutki zaprzeczania uczuciom dziecka zostały już omówione. Warto jeszcze raz je przeanalizować, aby przy następnej okazji wykazać się empatią i zareagować we właściwy sposób.
2. Filozofowanie
Polega na rzucaniu wyświechtanych zdań typu „takie jest życie”, „życie jest brutalne” itd. Wypowiedzi takie nie przynoszą poczucia zrozumienia, a mogą jeszcze bardziej zdołować lub zdenerwować.
3. Udzielanie rad
Można zapytać, co jest złego w udzielaniu rad. Przecież robimy to po to, żeby dziecku pomóc.
a) – Jestem głodny.
– To coś zjedz.
b) – Jest mi zimno.
– To nałóż sweter!
c) – Pokłóciłam się z koleżanką.
– To się przeproście i pogódźcie!
Kiedy udzielamy rady, nie dajemy dziecku możliwości na samodzielne poszukiwanie rozwiązania, na zastanowienie się nad tym, co można zrobić w danej sytuacji. W końcu dziecko może przyjąć postawę pytania o wszystkie sprawy. Będzie ciągle potrzebować pomocy. Nie będzie się starało, bo nie będzie wierzyło, że cokolwiek potrafi czy umie. Ale może być też odwrotnie. Dziecko może mieć dość naszego wtrącania się, pouczania, pilnowania itd. Pojawi się w nim potrzeba robienia na przekór, udowodnienia, że się potrafi samemu. Czasem takie „na przekór” jest naprawdę opłakane w skutkach.
I tu znów warto się odwołać do naszego własnego doświadczenia i empatii. Czy lubimy, kiedy nam ciągle udzielają rad szefowie, rodzice, teściowie, mąż, żona i inni? Nie czujemy wtedy, że skoro tak mówią, to znaczy, że mają nas za co najmniej nieco głupszych od siebie? Dlaczego więc to samo fundujemy naszym dzieciom?
4. Pytania
Pewnie przypominamy sobie niejedną sytuację, kiedy doświadczamy przysłowiowego szału i mamy wrażenie, że jeszcze chwila i szlag nas trafi, a tu ktoś zaczyna przesłuchanie jak w komisji śledczej:
– dlaczego tak zrobiłaś?
– po co to powiedziałeś?
– skąd wziąłeś taki głupi pomysł?
– jak to się dokładnie stało?
– kto zaczął? itd.
Takie pytania to ostatnia rzecz, na którą mamy w takiej chwili ochotę. Z dziećmi jest podobnie. Kiedy są wzburzone, a my zaczynamy zadawać setki pytań, denerwują się jeszcze bardziej. Czasem dodadzą jeszcze „Ty nic nie rozumiesz” i rozmowa się urywa. Trudno jest namówić rodziców, aby poczekali, aż dziecko samo będzie chciało opowiedzieć o tym, co się stało. Sami sobie jednak życzylibyśmy takiego zrozumienia ze strony otoczenia i dania nam czasu na uspokojenie.
5. Obrona drugiej osoby
Dotyczy to sytuacji, kiedy rodzic zaczyna tłumaczyć i bronić zachowania osoby, o której mówi dziecko, np. „Nauczyciel był pewnie zmęczony i dlatego nie pomógł ci w zadaniu”, „Tata miał chyba ciężki dzień w pracy i dlatego na ciebie nakrzyczał”.
Nawet jeśli mamy rację, to i tak nie dajemy w ten sposób dziecku poczucia,
że je rozumiemy. Gdybyśmy opowiadali przyjacielowi o naszym konflikcie
z szefem, a on zacząłby tłumaczyć jego zachowanie, a nawet udowadniać,
że w sumie nie mógł inaczej postąpić, to z pewnością bylibyśmy rozczarowani lub oburzeni.
6. Żal, litość
Ponoć niektórzy lubią, jak ktoś się nad nimi lituje. Większość jednak ludzi przyjmuje słowa litości jak oznakę, że jest godnym pożałowania, taki biednym, słabym małym człowieczkiem, któremu nic się nie udaje. Jeżeli stosujemy taki żal i politowanie względem dzieci, to nie tylko mu nie pomożemy, ale możemy odebrać wiarę we własne siły. Dziecko może się poczuć bezwartościowe
i niezaradne, a przecież nie o takie uczucia nam chodzi.
7. „Psychoanaliza”
To zachowanie, w którym rozkładamy sytuację i motywację osób na czynniki pierwsze. Bawimy się (najczęściej nietrafnie) w psychoanalityka próbującego wymyśleć jakieś mądre psychologiczne uzasadnienie. Zarówno dzieci, jak
i dorośli biorą taką wypowiedź za zwykły bełkot i tracą ochotę na dalszą rozmowę.
Jak inaczej zareagować na zdania typu:
„A może zdenerwowałaś się na swoją koleżankę, ponieważ podświadomie kojarzy ci się ona z twoją matką, z którą nigdy nie miałaś dobrych stosunków. Może to przeniesienie tych kontaktów” itd. itp. A koleżanka zdenerwowała Cię czymś konkretnym, np.: zrzuceniem na Ciebie winy za niewykonane przez nią zadanie…

Pewnie często popełniamy wyżej wymienione błędy i zachowujemy się tak, jak zostało to opisane. Nie przynosi nam to jednak rozwiązania problemów. Raczej jesteśmy coraz bardziej zdenerwowani na dziecko i odwrotnie. Zamiast zrozumienia pojawia się narastająca stopniowo wrogość i obcość.
Można (i trzeba) zmienić swoje kontakty z dziećmi. Sposoby i techniki ułatwiające rozumienie i akceptację uczuć naszych pociech zostaną omówione w drugiej części. Zapraszam.
Izabela Pufal

Na podstawie: Adele Faber, Elaine Mazlish: Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Media Rodzina of Poznań. 1998 r.

Zadbaj o dobre samopoczucie Twojego dziecka czytając mu bajki lub odtwarzając mu je gdziekolwiek będziecie

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: