wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘porady finansowe’

Finansowy geniusz

SPRAWDŹ PEŁNĄ WERSJĘ PUBLIKACJI “FINANSOWY GENIUSZ”>>>

Najważniejsze decyzje

— Podejdź tu!

Rozglądasz się dookoła i dostrzegasz umięśnionego człowieka, który stoi za kratami i macha do ciebie ręką. Podchodzisz, nie do końca rozumiejąc, czego od ciebie chce.

— Tak? — pytasz nieśmiało.

— Jesteś niewolnikiem czy jesteś wolny? — zadaje pytanie człowiek.

— Oczywiście, że jestem wolny — odpowiadasz bez dłuższego namysłu.

— Na pewno? Zatem posłuchaj, opowiem ci historię mojego życia.

Kiedyś miałem spory majątek: willę, lasy, pola, winnice, krowy, owce, świnie. Łącznie posiadałem czterdzieści hektarów ziemi — czterdzieści hektarów!

Mało tego, miałem kochającą żonę i dwójkę ślicznych dzieci. Wszystko układało się cudownie, zarządzałem

majątkiem, płaciłem pensję swoim pracownikom i bogaciłem się. Pewnego dnia na przyjęciu u namiestnika podpadłem jego synalkowi. Ot, arogancki młodzieniec zalecał się do mojej ślicznej żony.

Troszkę za dużo wypiłem, więc zdzieliłem młokosa raz i drugi. Poskarżył się ojcu; oczywiście słowem nie wspomniał o mojej żonie. Namiestnik wpadł w szał.

Nakazał skonfiskować mój majątek, mnie aresztować, a z mojej żony i dzieci uczynić niewolników, którzy będą służyli patrycjuszom w Rzymie. Tak też się stało. Trafiłem do lokalnego aresztu. Przez dwa miesiące siedziałem w ciemnej, ciasnej celi, traciłem nadzieję. Pewnego dnia drzwi mojej celi otwarły się i wyciągnięto mnie na zewnątrz. Wszyscy więźniowie zgromadzili się na środku placu. Dołączyłem do nich. Przyjechał kupiec, w zasadzie był to zarządca areny z samego Rzymu! Gdy usłyszałem „Rzym”, moje serce od razu zaczęło bić szybciej. Pomyślałem:

„Tam jest moja rodzina!”. Melron — tak miał na imię trener gladiatorów — chodził od więźnia do więźnia i każdemu patrzył głęboko w oczy. Siedmiu przede mną minął bez słowa, przy mnie na chwilę się zatrzymał.

Spojrzał na mnie i zapytał: „Czy jesteś gotów narazić życie w imię wolności, czy wolisz gnić w tej celi niewiedzy i zniewolenia przez następne dwadzieścia lat?”. To było to, o czym marzyłem! Wolność!

Bez chwili wahania wykrzyknąłem: „Jestem gotów!”.

Tak właśnie trafiłem do Rzymu…

Gdy dotarliśmy na miejsce, załamałem się. Wiedziałem, że moja droga do wolności prowadzi przez śmierć i zniszczenie innych ludzi, którzy w gruncie rzeczy mają te same marzenia co ja. Gdy ich zobaczyłem, znów się przeraziłem. Większość była zaprawiona w bojach, ich umięśnione ciała pokrywały blizny. Wtedy przypomniałem sobie o mojej żonie i dzieciach. Wszystko stało się łatwiejsze. „Przejdę przez to dla nich!” — pomyślałem. Okazało się, że nie muszę się bić z kumplami z mojego baraku.

Mieliśmy walczyć przeciwko zwierzętom lub jeńcom wojennym, a oni nie mieli szans na wolność. Dodatkowo dano mi trzy miesiące na trening umiejętności.

Ochoczo wziąłem się do pracy. Po tak długim czasie codziennego brutalnego treningu byłem gotów.

Stałem się jednym z lepszych wojowników w moim baraku.

Nadszedł wielki dzień — moja pierwsza walka. Wielu wojowników było lepszych ode mnie, ale miałem nad nimi pewną przewagę. Nie walczyłem dla sławy, dla pieniędzy czy tylko dla własnej wolności. Walczyłem za wolność mojej rodziny, z tęsknoty za nimi i przede wszystkim z miłości do nich. Moja psychika była twarda niczym skała.

Wyszedłem na arenę. Wokół zobaczyłem dziesiątki tysięcy osób spragnionych krwi mojej lub przeciwnika.

To jeszcze nic. Okazało się, że moim rywalem jest Hun. Wyobrażasz sobie?! Hun! Hunowie słynęli z okrucieństwa, a ten był wyjątkowo potężnie zbudowany; nie wiem, jakim cudem go złapali. Spanikowałem.

Hej, moment! No właśnie — złapali go, więc nie może być aż takim mocarzem, na jakiego wyglądał. Dam sobie radę! Mając w myślach obraz żony, ruszyłem na przeciwnika sprintem. Arena miała około trzystu metrów długości, jednak w ogóle nie

poczułem zmęczenia. Zacząłem atakować z furią i ze swego rodzaju pasją, nie dopuszczając do siebie lęku przed tym strasznym plemieniem. Wiedziałem — albo ja, albo on. Hun zręcznie parował moje ciosy, jednak nie ustawałem w ataku. Nagle poczułem, jak tracę równowagę i ląduję na ziemi — zostałem podcięty.

Ostatnia rzecz, jaką pamiętam, to ruch ostrza nad moją głową, a później stałem już z jego głową w rękach, podnosząc ją wysoko ku uciesze publiczności.

Pierwszy etap miałem za sobą. Udało się — wszedłem na drogę do wolności. Nie przerywałem treningów.

Cały czas ćwiczyłem, a kiedy nie miałem już sił, przypominałem sobie o swoim celu i to motywowało mnie do dalszego działania. Stoczyłem setkę walk i nadal żyję. Codziennie mierzę się ze strachem przed śmiercią, okaleczeniem, przegraną. Mój cel doprowadził mnie jednak do tego momentu, w którym mogłem

spotkać ciebie i przekazać ci pierwszą zasadę sukcesu: „Wytrwałość to droga do wolności, a wolność to stan umysłu, a nie bogactwo materialne”.

Zapamiętaj to i z odwagą mierz się z przeciwnościami losu. Jestem pewny, że nie ryzykujesz codziennie swym życiem, tak jak my tutaj na tej arenie. Niech cię prowadzi twój cel!

A teraz wybacz, ale czas na moją ostatnią walkę. Po tym pojedynku będę wolny! Do zobaczenia!

Pewnie ciekawi cię, co się stało z gladiatorem. Otóż wygrał walkę, po dziesięciu latach zobaczył żonę i dzieci, znowu byli razem. Teraz dbał o to, aby nic nigdy nie mogło ich rozdzielić.

Morał z opowieści wyciągniesz, jak zwykle, sam — jesteś zdolnym i wolnym człowiekiem.

Mój komentarz wygląda tak:

Sukcesy to mieszanka kilku składników: planu, wytrwałości, celu, motywacji i jeszcze raz wytrwałości.

Ale o tym później, ten rozdział traktuje o wolności.

Pomyśl, proszę, dlaczego akurat gladiator opowiedział ci o wolności. Przecież gladiator był niewolnikiem.

Tak, ale był to niewolnik, który walczył, żeby być wolnym. Żadni inni ludzie na świecie nie dążyli do wolności z taką wytrwałością i z taką zaciekłością nie stawiali czoła przeciwnościom losu jak gladiatorzy.

Czym są zmagania w urzędzie skarbowym czy jakimkolwiek innym w porównaniu z walką na śmierć i życie? Czym jest przemowa przed pięćdziesięcioma osobami w porównaniu z walką na śmierć i życie?

Czym jest podjęcie setnej próby spełnienia swoich marzeń w porównaniu z walką na śmierć i życie?

Czym jest… — wstaw tu cokolwiek, co ci przychodzi do głowy. W dzisiejszych czasach za bardzo wyolbrzymiamy pewne rzeczy. Zrobienie prezentacji dla dwudziestu osób wydaje nam się okrutnym zmaganiem,  utrata pracy końcem świata itd. Za każdym razem gdy

zaczniesz się bać, zadaj sobie pytanie: „Czym jest… w porównaniu z walką na śmierć i życie?”. Myślę, że z takiej perspektywy wszystko wyda ci się łatwiejsze, przyjemniejsze i mniej straszne. W naszych czasach o wolność walczy się, pokonując demony, które siedzą w naszych głowach. Musimy walczyć z wymówkami, gnuśnością, lenistwem i wszelkiego rodzaju słabościami. Przestań porównywać się do idealnych ludzi z mitów i frustrować się. Rozpocznij dzisiaj swoją podróż do wolności, zarówno mentalnej, jak i materialnej, i porównuj siebie do osoby, którą byłeś rok temu. Czyż to nie piękne patrzeć, jak rozwija się kwiat twojego umysłu i ciała?

Nabierz w codziennym pokonywaniu trudności takiej odwagi, jakiej potrzebował nasz gladiator. Odrzuć strach, stań się wolny!

Na świecie żyją w zasadzie tylko dwa typy ludzi: pracujący nad swoimi pomysłami, z uporem dążący do celu, starający się polepszyć swoje życie i rozumiejący wartość dodaną, jaką daje czas włożony w pewne przedsięwzięcia czy związki, oraz ci, którzy tego nie rozumieją, porzucają swoje cele i pomysły przy pierwszych trudnościach, jakie napotkają, cały czas zmieniają zainteresowania, miejsca pracy, a nawet partnerów! Jak myślisz, który typ człowieka ma większą szansę na sukces? Oczywiście, ten pierwszy!

Podam najprostszy przykład na to, że mam rację.

Wyobraź sobie dwóch ludzi. Jeden gra w Monopoly, a drugi w tym samym momencie gra w dziesięć różnych gier. Obydwoje mają godzinę. Jak myślisz, który osiągnie swój cel i jako zwycięzca skończy grę? Tak, brawo! Ten, który grał w Monopoly. Skoro tak prosto stwierdzić to na podstawie przykładu o dziesięciu grach, to teraz wyobraź sobie inną sytuację: jeden człowiek obrał sobie za cel, że zostanie najlepszym piłkarzem, a drugi w tym samym momencie chce być piłkarzem, gra w hokeja, koszykówkę, siatkówkę, bilard, kręgle, tenisa, podnosi ciężary, walczy w MMA,  skacze na nartach i jeździ konno. Obydwoje mają tylko jedno życie na nauczenie się sportu. Jak myślisz, który zostanie najlepszym sportowcem w danej  dziedzinie? No właśnie, to też rozumiesz. A teraz powiedz mi tak szczerze, masz swój główny cel życiowy?

Koncentrujesz się na wykonywaniu jednego zadania czy robisz dziesięć rzeczy naraz?

Nieważne, jaka jest odpowiedź. Zastanów się, proszę, porządnie nad konsekwencjami.

Miałem kiedyś kolegę, który spotykał się z setką dziewczyn. Praktycznie codziennie widziałem go z inną. Ja nie miałem tyle „szczęścia” co on. Ale wiesz co? Teraz cieszę się z długiego, trwałego i szczęśliwego związku, a on dalej ugania się za setką dziewczyn.

Jestem pewny, że za dwadzieścia lat będzie dokładnie tak samo.

Do czego zmierzam? Aby osiągnąć coś w życiu, nieważne, czy bogactwo materialne, czy duchowe, trzeba się wykazać koncentracją i poświęceniem. Musisz się skupiać na wyznaczonym zadaniu, na osobie, z którą chcesz spędzić resztę życia itd. Myślisz, że dlaczego obecnie stawiamy czoła tak wielkiej fali rozwodów?

Ponieważ ludzie stali się spekulantami. Mężczyźni co chwilę zastanawiają się: „Hm, ta jest ładniejsza od mojej żony. Może będzie mi z nią lepiej?”. Później trafiają się takie wybryki natury jak osoby po pięciu rozwodach. Kobiety nie są pod tym względem lepsze:

„Hm, on jest lepiej wykształcony od mojego męża i chyba więcej zarabia. Może byłby lepszym ojcem  dla moich dzieci, jeśli się pojawią, może będzie bardziej o mnie dbał niż mój mąż?”. Takie spekulacje trwają w nieskończoność!

Ludzie, zrozumcie w końcu, że jedziecie ze swoimi

mężami, żonami, rodzinami na tym samym wózku!

Skąd w was chęć do sabotowania starań drugiej osoby?

Do ciągłych kłótni? Nie rozumiecie, że w ten sposób utrudniacie osiągnięcie sukcesu samym sobie?

Człowiek jest najbardziej wydajny, gdy ma przy sobie kochającą go osobę. Zastanów się, czy czasem nie warto poświęcić kawy z koleżanką po to, by twoja żona czuła się lepiej. Z żoną spędzisz całe życie, a z koleżanką — rok, może dwa lata w pracy. Czyż nie? Dlatego działajcie razem, cementujcie swoje rodziny.

Bez rodziny nie ma narodu. A nasze rodziny wyglądają coraz gorzej.

Kolejne dowody na to, że spekulacja jest gorsza od stałości, można przedstawić na przykładzie giełdy.

Pierwszy przykład dotyczy Warrena Buffetta, a drugi to moje badania. Warren Buffett kupuje akcje i trzyma je nawet przez dwadzieścia lat! Tak długo, aż uzna, że firma przestała się rozwijać i najwyższy czas się ich pozbyć. Jaki osiągnął rezultat dzięki tej strategii? Nie wiesz? Sprawdź!

Moje badania znowu są bardzo proste. Kupuję akcje za 10 000 zł, każdą po 1 zł. Każda z nich daje mi 20 gr dywidendy. Co rok dostaję 2000 zł, płacąc raz 5 zł prowizji.

A gdybym nie chciał trzymać tych akcji? Kupuję za 10 000 zł akcje po 1 zł. Sprzedaję po 1,02 zł. Dwa razy płacę prowizję po 5 zł, a zyskuję 200 zł. Pięknie — 190 zł zysku. Następne kupno innych akcji po 1 zł. Oj, coś poszło nie tak — tym razem sprzedaję po 0,95 zł, bo boję się dalszych spadków. Prowizja:

10 zł + 500 zł straty.

I tak przez rok, aż stracisz cały kapitał; ale twój makler będzie szczęśliwy. Pobrał przecież bardzo dużą prowizję.

Jakim chcesz być człowiekiem? Chcesz całe życie spekulować? „A może w tym mi pójdzie lepiej?

A może z tą będzie mi lepiej? A może te akcje są dla mnie odpowiedniejsze?” Czy zdecydujesz się jednak na koncentrację i sukcesy? Doradzam ci stałość, ale przecież masz własny rozum, prawda?! Potrafisz myśleć!

Zatem proszę, pomedytuj nad własnym życiem, pomyśl nad nim chwilę.

Zastanów się: „Czy wykorzystuję swoje możliwości?

Czy robię wszystko, co mogę? Czy z kobietą, z którą jestem zaręczony, chcę spędzić resztę życia, czy jestem z nią tylko dlatego, żeby z kimś być?”. Dołóż  do tego setkę potrzebnych pytań od samego siebie.

Posiedź sam w cichym pomieszczeniu przez trzy dni.

Po tych trzech dniach powinieneś mieć sporą wiedzę o samym sobie i o swoich pragnieniach.

Do dzieła!

SPRAWDŹ PEŁNĄ WERSJĘ PUBLIKACJI “FINANSOWY GENIUSZ”>>>

 

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

(Nie)Bezpieczne akcje

Tobiasz Maliński – „Dlaczego Twój makler wolałby, żebyś TEGO nie wiedział?”>>>

Z czym kojarzą Ci się akcje? Zapewne z giełdą papierów wartościowych, prawda? A dokładniej? Z wysokimi zyskami? Z dużym ryzykiem? Z hazardem, a może z rozkrzyczanymi maklerami, wymachującymi nieskładnie rękami na giełdowym parkiecie? Bez względu na Twoje skojarzenia związane z akcjami powinieneś wie­dzieć, że wszystkie one są błędne. Jeśli należysz do ludzi, którzy powtarzają jak mantrę, że akcje są niebezpieczne, a obligacje tak… chociaż co do tych drugich przekonałeś się, że niekoniecznie tak musi być… to czytaj dalej.

Prawnicy mówią, że akcja to tytuł prawny do części majątku przedsiębiorstwa – jak najbardziej mają rację. Akcje reprezentują różne części majątku konkretnej spółki. Gdybyś podzielił majątek spółki akcyjnej na drobne części o takiej samej wartości, a później każdą z tych części przypisał do jednego papieru wartościowego, otrzy­małbyś mnóstwo akcji. Posiadając jedną akcję lub ich dowolną ilość, stajesz się dosłownym właścicielem konkretnej części przedsiębiorstwa. Mało tego – wcho­dzisz tak naprawdę w spółkę z dotychczasowymi właścicielami. Fajnie, prawda? Wyobraź sobie, że kupujesz akcje spółki, które posiada również Jan Kulczyk, najbogatszy człowiek w Polsce – możesz wtedy śmiało powiedzieć, że jesteś jego wspólnikiem.

Wyobraź sobie teraz, że masz zamiar założyć firmę ze swoim przyjacielem. Zakładacie zatem spółkę, a żeby było ciekawiej, spółkę akcyjną. Tworzycie biznes od podstaw, dbacie o niego, on zyskuje na wartości, aż w końcu upubliczniacie spółkę na giełdzie. Cena akcji waszej spółki raz wzrasta, raz spada, ale wy się tym nie przejmujecie, bo wiecie, że napracowaliście się podczas tworzenia waszego biznesu i jest on wartościowy. Jesteście świadomi tego, co posiadacie, nie interesuje więc was szaleństwo giełdowe.

Co jednak w przypadku kupna akcji spółki, która niekoniecznie będzie wartościo­wa i godna uwagi? Oczywiście nie opłaca się kupować takich akcji, ale jeśli spółka nagle z wartościowej stałaby się mało warta, nie pozostaje nic, jak tylko sprzedać akcje.

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Fundusze funduszy

Fundusze funduszy

Fundusze inwestycyjne z roku na rok biją rekordy popularności.

W marcu 2006 r. ich ilość sięgnęła 200. Jak spośród tak bogatej oferty wybrać właściwy fundusz mając ograniczone zasoby gotówki? Fundusze funduszy to idealna propozycja dla początkujących inwestorów oraz każdego, kto szuka złotego środka. Sprawdź, co oferują fundusze funduszy wobec tradycyjnych funduszy inwestycyjnych.

Chociaż fundusze funduszy są młodym produktem dostępnym na rynku od 2005 roku, zyskują popularność dzięki konstrukcji portfela. W skrócie chodzi o to, że zarządzający funduszem funduszy inwestuje w inne fundusze stosownie do panującej koniunktury giełdowej. Dzięki temu wyniki FoF-ów (ang. Funds of funds) powinny być zbliżone do średniej rynkowej. Wystarczy porównać rankingi funduszy, aby zobaczyć, że różnice w ich wynikach sięgają nawet 10% w skali roku. Aby uniknąć nietrafionej inwestycji i kupując jednostki funduszu, który zachowa się znacznie gorzej od lidera rankingu, możemy zdecydować się na fundusz funduszy.

Zyski porównywalne, a ryzyko nietrafionych decyzji mniejsze

W 2005 r. najlepszy fundusz akcyjny przyniósł blisko 40% zysku. W tym samym czasie fundusz funduszy Skarbiec TOP Funduszy Akcji zarobił 34%. Stopy zysku funduszy zrównoważonych w ramach FoF są zbliżone do tych osiąganych przez klasyczne fundusze zrównoważone.

Łatwiejszy wybór

Zamiast przebierać w ofercie kilkudziesięciu TFI w FoF-ie, musimy tylko zdecydować o strategii inwestowania:

– bezpieczna,

– zrównoważona,

– agresywna.

Niskie koszty wejścia

Fundusze funduszy dostępne są dla każdego, kto ma minimalne oszczędności. W większości z działających siedmiu FoF-ów wystarczy 100 zł. (dane: marzec 2006).

Pełna swoboda

Jednostki uczestnictwa w FoF-ie można bez ograniczeń kupować, sprzedawać czy konwertować (zamieniać) na inne fundusze w ramach wybranego Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych.

Podsumowując, z funduszu funduszy mogą  nie być zadowoleni jedynie inwestorzy, którzy samodzielnie zainwestują swoje oszczędności i uzyskają lepsze wyniki. Należy jednak pamiętać, że celem funduszu funduszy nie jest maksymalizacja zysków, a ich ochrona przed nadmiernymi wahaniami.

Gdzie kupić?

Fundusze funduszy dostępne są w siedzibach TFI oraz centrach finansowych, jakie prowadzą dla swoich klientów mBank (SUPERMARKET FUNDUSZY INWESTYCYJNYCH) i Multibank. Fundusze kupowane za pośrednictwem tych banków zwolnione są z prowizji, co powinno stanowić dodatkową zachętę do wyboru tej formy zakupu.

Wiele funduszy w jednym miejscu>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Gdzie założyć konto firmowe

A teraz odwrócimy sytuację i to Ty możesz mi doradzić. Otóż zastanawiam się w jakim banku założyć konto firmowe. Oczywiście trochę sobie poszperałem, poczytałem i wiele osób twierdzi, że cały czas najlepsza na rynku jest oferta mBanku konto mBiznes:

  • 0 PLN za otwarcie i prowadzenie RACHUNKU, bez wymaganych wpłat i obowiązku utrzymywania minimalnej kwoty,
  • 0 PLN za przelew do ZUS i US,
  • do 10 000 PLN na start, bez dokumentów, niezależnie od okresu prowadzonej przez Ciebie działalność
  • dostęp do RACHUNKU 24h/dobę,
  • oszczędność czasu i pieniędzy,
  • przelewy krajowe i zagraniczne,
  • bezpłatnie wydawane KARTY: debetowa – Visa Business Electron
    i charge – Visa Business.
  • otwarcie RACHUNKU bez wizyty w banku,
  • limit kredytowy w RACHUNKU do dyspozycji od ręki,
  • nawet 10 000 PLN dla nowej firmy,
  • wpłaty gotówki we wpłatomatach mBanku bez prowizji.
  • automatyczne regulowanie stałych płatności poprzez polecenie zapłaty i zlecenia stałe,
  • bezpłatna rejestracja w serwisie mikroFirmy.pl
  • wspólne zarządzanie RACHUNKAMI (do 5 współwłaścicieli),
  • obsługa koszyka płatności
  • import odbiorców, przelewów i zleceń stałych
  • najlepsze konto firmowe dla przedsiębiorcy internetowego wg Bankier.

Oczywiście wybór rachunków firmowych jest dużo większy, w związku z czym mam jak ten osioł, co mu w żłoby dano, i nie potrafię się zdecydować. Tak więc proszę o pomoc: podpowiedz mi w komentarzach jakie konto wybrać? Jakie masz doświadczenia? Czy mój wybór konta mBiznes rzeczywiście jest najlepszy?

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: