wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘orgazm’

Fizjologiczny aspekt orgazmu

Fizjologiczny aspekt orgazmu

4-godzinne ciało

4-godzinne ciało Timothy Ferriss 

4-godzinne ciało to owoc ponad dziesięcioletnich obsesyjnych poszukiwań sposobu na złamanie kodu ludzkiego ciała. Podsumowuje spostrzeżenia setek najwybitniejszych sportowców i dziesiątków lekarzy, a także rezultaty tysięcy godzin zaskakujących osobistych eksperymentów.

W wielu różnych miejscach – w ośrodkach przygotowań olimpijskich, ale również w czarnorynkowych laboratoriach, w Dolinie Krzemowej, ale także w Republice Południowej Afryki – Tim Ferriss, autor bestsellerowej książki 4-godzinny tydzień pracy, szukał odpowiedzi na kluczowe pytanie:
Spośród wszystkich czynników fizycznych, jakie najmniejsze zmiany mogą wywoływać najbardziej zauważalne skutki?

Dowiesz się (na każdy temat wystarczy maksymalnie 30 minut):

  • Jak schudnąć 10 kilogramów w ciągu 30 dni (bez ćwiczeń) na superprostej diecie Slow-Carb
  • Jak zapobiec przyrostowi tkanki tłuszczowej w okresach obżarstwa (Boże Narodzenie, święta, weekendy)
  • Jak zwiększyć redukcję tkanki tłuszczowej o 300% za pomocą kilku worków lodu
  • Jak Tim zapewnił sobie 15-kilogramowy przyrost mięśni w ciągu 28 dni – nie zażywając sterydów i spędzając w siłowni w sumie 4 godziny
  • Jak to zrobić, żeby spać tylko 2 godziny na dobę, a mimo to czuć się wypoczętym
  • Jak zapewnić kobiecie 15-minutowy orgazm
  • Jak trzykrotnie podnieść poziom testosteronu i podwoić liczbę plemników
  • Jak w ciągu 12 tygodni zwiększyć pokonywany dystans z 5 kilometrów do 50 kilometrów
  • Jak wyleczyć „trwałe” urazy
  • Co zrobić, żeby po upływie 6 miesięcy podnosić nawet 75 kilogramów więcej
  • Jak sfinansować sobie wakacje na plaży, odbywając jedną wizytę w szpitalu

4-godzinne ciało

 Ważna uwaga Tima 

Proszę, nie bądź głupi i się nie zabij.

I ty, i ja bylibyśmy wtedy nieszczęśliwi. Zanim podejmiesz jakiekolwiek działania opisywane w tej książce, skonsultuj się z lekarzem.

SZCZUPLEJSZY, LEPIEJ ZBUDOWANY, SZYBSZY, SILNIEJSZY?

Czy historia zna choćby jeden przypadek, kiedy to większość miałaby rację?  – Robert Heinlein

Uwielbiam głupie eksperymenty. Zawsze takie robię.  – Karol Darwin

MOUNTAIN VIEW, KALIFORNIA, PIĄTEK 22:00Amfiteatr Shoreline szalał.

Ponad 20 tysięcy ludzi przybyło pod największą scenę muzyczną w północnej Kalifornii, żeby wziąć udział w głośnym koncercie Nine Inch Nails, który zgodnie z planem miał stanowić zakończenie trasy zespołu.Za kulisami panowała niezwykle rozrywkowa atmosfera.„Słuchaj, wchodzę do kabiny w wiadomym celu, spoglądam w górę i widzę, że nad ścianką nagle pojawia się czubek głowy Tima. W męskiej toalecie, w całkowitej ciszy, robił pieprzone przysiady”. Glenn, operator kamery i przyjaciel zespołu, ze śmiechem zaczął naśladować moją technikę. Tak naprawdę powinien ustawić uda bardziej równolegle. „Gwoli ścisłości czterdzieści przysiadów” – wyjaśniłem. Kevin Rose, założyciel portalu Digg, jednej z pięciuset najpopularniejszych stron internetowych świata, również się roześmiał i podniósł w górę szklankę z piwem, aby uczcić całe zdarzenie. Ja z kolei z niecierpliwością czekałem na główny element wieczoru.  W ciągu kolejnych 45 minut zjadłem prawie dwie duże pizze z grillowanym kurczakiem i trzy garście różnych orzechów, w sumie przyswajając w ten sposób około 4400 kalorii. Był to mój czwarty posiłek tego dnia. Moje śniadanie składało się  z dwóch szklanek soku grapefruitowego, dużego kubka kawy z cynamonem, dwóch czekoladowych croissantów oraz dwóch pączków bear claw. Najciekawsze wydarzenia nastąpiły jednak dopiero po tym, jak Trent Reznor zszedł ze sceny. Mniej więcej 72 godziny później zbadałem odsetek tkanki tłuszczowej w swoim organizmie. Wykorzystałem w tym celu ultradźwiękowe urządzenie zaprojektowane przez fizyka z Lawrence Livermore National Laboratory. Zapisując wyniki mojego ostatniego eksperymentu, stwierdziłem, że zawartość tkanki tłuszczowej zmniejszyła się z 11,9% do 10,2%. Oznaczało to 14-procentowe zmniejszenie się ilości tkanki tłuszczowej w moim organizmie w ciągu dwóch tygodni. Jak to się stało? Między innymi dzięki regularnym dawkom ekstraktów z czosnku, trzciny cukrowej oraz herbaty. Nie wymagało to wyrzeczeń. Nie sprawiało trudności. Wystarczyło tylko wprowadzić drobne zmiany. Niewielkie zmiany, które rozpatrywane oddzielnie wydają się nic nie znaczyć, w sumie przełożyły się na daleko idące zmiany.

Chcesz wydłużyć czas, w jakim kofeina przyczynia się do spalania tkanki tłuszczowej? W tym względzie doskonale sprawdza się naringenina, pożyteczna cząsteczka zawarta w soku grapefruitowym. Zależy ci na tym, żeby przed cotygodniowym szaleństwem zwiększyć wrażliwość na insulinę? Wystarczy w sobotę rano dosypać sobie do ciastek trochę cynamonu. Chciałbyś na godzinę obniżyć poziom glukozy, żeby móc bez wyrzutów sumienia zjeść posiłek  o wysokiej zawartości węglowodanów? Istnieje na to co najmniej kilka sposobów. Ale zmniejszyć poziom tkanki tłuszczowej w organizmie o 2% w ciągu 2 tygodni? Jak to możliwe, skoro tak wielu lekarzy twierdzi, że nie da się tracić tłuszczu szybciej niż w tempie kilogram na tydzień? Smutna prawda jest taka, że większość uniwersalnych zasad, w tym między innymi ta, nie została jeszcze sprawdzona w praktyce, czy nie należy do wyjątków. Nie da się zmienić rodzaju włókna  w mięśniach? Oczywiście, że się da. Do diabła z genetykami! Spożyte kalorie trzeba zużyć? To w najlepszym razie tylko częściowa prawda. Ja sam pozbywałem się tkanki tłuszczowej, chociaż jednocześnie jadłem stanowczo za dużo. Niech żyje sernik! Przykłady można by mnożyć. Nie ulega wątpliwości, że niektóre zasady wymagają weryfikacji. Właśnie dlatego powstała ta książka. Dziennik szaleńca

Wiosna 2007 roku była niesamowitym okresem w moim życiu.

Moja pierwsza książka, odrzucona pierwotnie przez dwudziestu sześciu spośród dwudziestu siedmiu wydawców, którym ją proponowałem, właśnie trafiła na listę bestsellerów „The New York Times” i zmierzała na jej szczyt, na który dotarła kilka miesięcy później. Nikogo to nie zaskoczyło tak bardzo, jak mnie samego. Pewnego pięknego ranka w San Jose odbyłem swój pierwszy poważny wywiad telefoniczny dla mediów, prowadził go Clive Thompson z czasopisma „Wired”. W trakcie rozmowy poprzedzającej sam wywiad, przeprosiłem, że mój głos brzmi tak, jakbym był na haju. Byłem na haju. Właśnie skończyłem 10-minutowy trening, przed którym wlałem w siebie podwójne espresso na pusty żołądek. Prowadziłem właśnie nowy eksperyment – dzięki dwóm takim sesjom tygodniowo chciałem obniżyć odsetek tkanki tłuszczowej w moim organizmie do jednocyfrowej wartości. Clive chciał ze mną rozmawiać o e-mailach i stronach internetowych, takich jak Twitter. Zanim zaczęliśmy, w ramach nawiązania do wcześniejszego treningu, zażartowałem, że najpoważniejsze obawy współczesnego człowieka w istocie sprowadzają się do dwóch spraw: nadmiaru wiadomości e-mailowych oraz nadwagi. Clive roześmiał się i przyznał mi rację. Potem przeszliśmy do rzeczy. Wywiad się udał, ale w mojej pamięci zapisał się przede wszystkim ten spontaniczny dowcip. W ciągu kolejnego miesiąca opowiedziałem go kilkudziesięciu innym osobom. Wszyscy reagowali tak samo: przytakiwali i potakiwali.  Wydaje się zatem, że ta książka po prostu musiała powstać. Świat zdaje się myśleć, że moją obsesją jest zarządzanie czasem. Świat nie poznał jeszcze mojej drugiej, znacznie bardziej uzasadnionej, ale przy tym również bardziej niedorzecznej obsesji. Zachowałem notatki na temat niemal każdego treningu, jaki przeprowadziłem, odkąd skończyłem osiemnaście lat. Od 2004 roku poddałem się ponad tysiącu badań krwi, czasami wykonywanych w zaledwie dwutygodniowych odstępach. Obserwuję bardzo różne wskaźniki, począwszy od lipidogramów, poprzez stężenie insuliny i hemoglobiny A1c, czynnik IGF-1, a skończywszy na poziomie wolnego testosteronu. Zamówiłem importowany z Izraela czynnik wzrostu komórek macierzystych, żeby leczyć „trwałe” urazy. Poleciałem do Chin, żeby z tamtejszymi rolnikami rozmawiać o wpływie herbaty Pu-Erh na zmniejszanie ilości tkanki tłuszczowej. W związku z powyższym  w ciągu ostatniej dekady wydałem na różne badania i eksperymenty ponad 250 tysięcy dolarów. Niektórzy ludzie kupują awangardowe meble albo dzieła sztuki do ozdoby wnętrza swoich domów. Ja kupuję pulsoksymetr, aparaty do USG oraz różne inne urządzenia medyczne, dzięki którym mogę mierzyć przeróżne parametry, od galwanicznej reakcji skóry aż po przebieg fazy REM snu. Moja kuchnia i łazienka przypominają szpitalny oddział ratunkowy. Jeżeli dopatrujesz się w tym szaleństwa, masz rację. Na szczęście, dzięki temu możesz dowiedzieć się czegoś bez konieczności przeprowadzania eksperymentów na sobie. W ciągu ostatnich dwóch lat setki mężczyzn i kobiet testowały techniki opisane w książce 4-godzinne ciało (4GC). Obserwowałem  i odnotowywałem setki wyników, które udało im się osiągnąć (w tej książce przedstawiam osiągnięcia 194 osób). Wielu spośród nich pozbyło się ponad 10 kilogramów tkanki tłuszczowej już w pierwszym miesiącu prowadzenia eksperymentów, przy czym zdecydowanej większości udało się to po raz pierwszy w życiu. Dlaczego metoda opisana w książce 4-godzinne ciało działa, podczas gdy inne zawodzą? Ponieważ zmiany są albo drobne, albo proste, a niekiedy jednocześnie i drobne, i proste. Nie ma tu miejsca na nieporozumienia, a widoczne rezultaty motywują do dalszego stosowania programu. Jeśli w krótkim czasie osiąga się wymierne wyniki[2], samodyscyplina przestaje być konieczna. Każdą popularną dietę można streścić w czterech punktach. Gotowy?

Całość znajdziesz tutaj>>>

Mity o seksie

Wszystkie mity znajdziesz w publikacji Zbigniewa Wojtasińskiego „101 mitów o seksie”>>>

Amerykanie są pruderyjni, Włosi uwodzicielscy, a Francuzi swobodni obyczajowo. Takie jest w zasadzie dość powszechne przekonanie. Ale, ile jest w tym prawdy? Aby to sprawdzić, Amerykanka Pamela Druckerman przemierzyła niemal cały świat, odwiedziła dziesięć krajów na pięciu kontynentach. Prześledziła literaturę naukową, rozmawiała ze specjalistami, a plonem jej studiów i poszukiwań jest książka „Lust in Translation. The Rules of Infidelity from Tokyo to Tennessee”. I już na wstępie popełniła błąd.

  Druckerman doszła do wniosku, że „głównym czynnikiem” zdrady małżeńskiej są mężczyźni. Jej zdaniem, to oni najczęściej decydują się na skok w bok. Bo mężczyźni z natury są niewierni. I na potwierdzenie tej tezy przywołała liczne przykłady. Oto 52-letni Amerykanin Hank pośpiesznie telefonował z lotniska do swej żony i nagrał się na pocztę elektroniczną. Jedyny kłopot polegał na tym, że zwracając się do żony, wymienił imię swej kochanki. Z kolei 47-letni Franck, menedżer francuskiej firmy komputerowej, romansował z koleżanką z biura – najlepszą przyjaciółką swej żony.

  Najczęściej podobno zdradzają mężczyźni w Ameryce Południowej i Środkowej. Ale Latynosi znani są z tego, że lubią się chwalić swymi podbojami, co nie zawsze ma pokrycie w ich faktycznych wyczynach. Zresztą, nie są wyjątkiem. Mężczyźni na ogół wyolbrzymiają liczbę swych romansów, w przeciwieństwie do kobiet, które wolą je ukrywać.

  Przyjęło się, że szczególnie często zdradzają mężczyźni na wysokich stanowiskach, którzy zachowują się jak samce alfa. To akurat prawda. Im mężczyzna ma wyższy status społeczny, tym wykazuje większą skłonność do romansów. Ale nie jest to przywilej wyłącznie płci męskiej. Bo płeć w tym przypadku nie ma aż tak istotnego znaczenia. Dr Joris Lammers, psycholog z uniwersytetu w Tilburg w Holandii, zbadał, że wśród osób robiących karierę zawodową zdrady dopuszczają się zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Głównym „czynnikiem ryzyka” jest w tym przypadku wysokie stanowisko, a nie płeć. Jego zdaniem, im bardziej ktoś pnie się po szczeblach kariery, tym większe jest prawdopodobieństwo, że prędzej, czy później popełni grzech zdrady. Bez względu na to, czy jest to robiący karierę mężczyzna, czy kobieta sukcesu.

  Błędne jest też przekonanie, że w gorącym klimacie ludzie są bardziej rozwiąźli i częściej mają ochotę na seks. W Afryce (na południe od Sahary) jest większa swoboda seksualna, ale dość duża jest ona również na północy Europy, w kraju dość chłodnym, jakim jest Szwecja. Równie swobodnie zachowują się Rosjanie i Rosjanki. Zimny Petersburg został nawet okrzyknięty stolicą zdrady małżeńskiej. Z przeprowadzonych sondaży wynika, że skok w bok zaliczył tam co drugi mężczyzna i co czwarta kobieta (ciekawe, z kim zdradzają swe żony Rosjanie – z turystkami ze Szwecji?).

  Ani klimat, ani słoneczna pogoda nie mają większego wpływu na to, czy mamy ochotę na seks. Polacy wcale nie kochają się częściej wiosną czy latem, jak się powszechnie sądzi. W tych porach roku z pewnością wykazujemy lepsze samopoczucie albo przynajmniej tak się nam wydaje. Bo wbrew pozorom, nie uprawiamy częściej seksu, gdy mocno świeci słońce, lecz przeciwnie, robimy to depresyjną jesienią, gdy dni są pochmurne, zimne i deszczowe.

  Stephen Jay Gould napisał kiedyś, że „najwięcej nieprawdy kryje się w najlepiej poznanych opowieściach, tych przecież nigdy nie weryfikujemy, ani nie podważamy”. Lubimy cokolwiek przyjmować za oczywiste, jeśli tylko inni tak sądzą i wypowiadają się o tym z pełnym przekonaniem. Do takich „prawd oczywistych” należą wszelkie mądrości ludowe, często chętnie powtarzane i bezkrytycznie przyjmowane. Jedną z takich prawd jest pogląd, że „przeciwieństwa się przyciągają”, czyli im ludzie bardziej się od siebie różnią, tym bardziej mają się ku sobie. Czasami faktycznie tak jest, bo różnice w osobowościach mogą być powodem wzajemnej fascynacji, ale zwykle jest odwrotnie. Jeśli chodzi o dobieranie się ludzi w pary, to bardziej oczywista wydaje się być inna mądrość ludowa, mówiąca o tym, że „swój ciągnie do swego”.

  Naukowcy nazywają to „homofilią”, czyli upodobaniem do osób podobnych do siebie. Polega ona na tym, że absolwenci uczelni wybierają zwykle partnerów o podobnym wykształceniu. Osoby asertywne i agresywne, ze skłonnościami do kłótni, wybierają takich partnerów, którzy podobnie reagują i podobnie się zachowują. Są więc „siebie warci”, jak mówi kolejna przypowieść ludowa. Tak jest nie tylko w miłości, ale i w przyjaźni. Wolimy przebywać z osobami o podobnych cechach i poglądach, szczególnie w kwestiach politycznych, bo „podobne przyciąga podobne”. A nie odwrotnie. Według prof. Donna Byrne’a, amerykańskiego psychologa społecznego, im większe podobieństwo postaw, tym większa sympatia między ludźmi. Choć to nie oznacza, że między przyciągającymi się podobieństwami nie ma żadnych różnic.

  Człowiek ma naturalną skłonność do szybkich odpowiedzi i łatwego wyciągania wniosków. Ta umiejętność prawdopodobnie była mu dawniej niezbędna, żeby mógł przetrwać. Ale w życiu społecznym prowadzi niestety na manowce. Trudno nam pozbyć się uprzedzeń i własnych przekonań, poprzez które patrzymy na świat, postrzegając go czasami, jak w krzywym zwierciadle. I nie jesteśmy nawet tego świadomi. W ogóle nie lubimy myśleć. Badania obrazowe mózgu pokazują, że dla naszego umysłu jest to spory wysiłek, więc chętnie przyjmujemy wiele stwierdzeń, jako „prawdy oczywiste”. Lubimy nawet być oszukiwani, także wtedy, gdy podejrzewamy, że chyba coś nie jest zgodne z prawdą. Ale tak jest nam wygodniej, czego najlepszym przykładem są pojawiające się co jakiś czas diety cud.

  To wszystko sprawia, że chętnie karmimy się wszelkimi mitami. Są one pożywką dla naszego umysłu. W starożytności mity (od greckiego mythos) próbowały tłumaczyć zagadnienia dotyczące ludzi, życia i śmierci, dobra i zła, a także zjawiska przyrody. Według Mircea Eliade, rumuńskiego filozofa kultury i religii, mity miały wyjaśniać człowiekowi świat. „American Heritage Dictionary” pisze, że są to jedynie fikcje i półprawdy, zwłaszcza wtedy, gdy stają się one elementem ideologii.

  Wiele mitów dość mocno zakorzeniło się w naszych poglądach dotyczących innych ludzi i relacji międzyludzkich, w tym szczególnie tych, odnoszących się do miłości, związków partnerskich i seksu. Przykładem są choćby Francuzi, znani ze swego swobodnego stosunku do wierności małżeńskiej. „Francja wcale nie okazała się rozwiązłą Sodomą i Gomorą” – pisze Pamela Druckerman. Francuzi okazali się monogamiczni aż do przesady. W sondażach z 2004 r. jedynie 3,8 proc. żonatych mężczyzn i zaledwie 2 proc. zamężnych kobiet przyznało się do zdrady partnera lub partnerki w ostatnich 12 miesiącach. Francuzi okazali się nawet wierniejsi od Amerykanów, i to zarówno podczas narzeczeństwa, jak i w trakcie trwania formalnego związku.

  Z ustaleń Druckerman wynika, że współczesną Sodomą i Gomorą jest Rosja. Sondaże wskazują, że co drugi Rosjanin przynajmniej raz zdradził swą żonę. Ponadto, autorka książki „Lust in Translation. The Rules of Infidelity from Tokyo to Tennessee” twierdzi, że mimo usilnych starań, nie spotkała ani jednego wiernego Rosjanina. Być może Rosjanie nie są aż tak wiarołomni, bo Pamela jest piękną kobietą, a w Rosji była zaledwie kilka tygodni.

  Amerykanie stali się bardziej tolerancyjni, ale nie w kwestii zdrady. W 2004 r. aż 82 proc. badanych w USA osób obojga płci oświadczyło, że nie toleruje skoku w bok (w 1970 r. podobnie wypowiedziało się 70 proc. ankietowanych). W Wielkiej Brytanii 9,3 proc. mężczyzn i 5,1 proc. kobiet przyznało, że dopuściło się zdrady w ostatnim roku. Ale to jeszcze nic w porównaniu z Japonią, gdzie nie ma jednoznacznej definicji zdrady. Nie jest nią na przykład seks w agencjach towarzyskich, bo „skoro za seks się płaci, to o zdradzie nie ma mowy” – wyjaśnił Pameli Druckerman pewien Japończyk. Żon nie za biera się na prywatki. Wywołałoby to takie same zdziwienie, jak przyjście w USA na oficjalnie przyjęcie bez żony. A jak wygląda życie seksualne Polaków? Na pewno zmieniło się w ostatnich 20 latach. Masturbacja przestała być tematem tabu. Nikt już nie twierdzi, że u mężczyzn doprowadza ona do impotencji, zaniku jąder, bezpłodności, owłosienia na dłoniach, a także do słabości i przedwczesnego starzenia się. A ten, dość powszechny pogląd był jeszcze w latach 80. XX w. Kobiety są bardziej zadowolone ze swego życia seksualnego. Jedynie 8 proc. z nich nigdy nie przeżyło orgazmu.

  Obecnie wykazujemy więcej fantazji w sztuce miłości. Pozycja klasyczna nie jest jedyną, jaką znamy. A seks oralny przestał być wstydliwy, szczególnie w dużych aglomeracjach. O ile w 1997 r. uprawiało go 26 proc. zamieszkałych w Warszawie mężczyzn i kobiet, to w 2001 r. – 41 proc., a w 2005 r. – 49 proc. Doszło nawet do tego, że ludzie młodzi przestali uznawać kontakty oralne za seks. Są one bardziej kojarzone z pocałunkami niż ze stosunkami seksualnymi. Stąd też seks oralny często nazywany jest „pocałunkiem na dobranoc”.

  Staliśmy się bardziej tolerancyjni. Przestały być potępiane stosunki przedmałżeńskie – w latach 60. XX w. jako niemoralne oceniało je aż 91 proc. kobiet i 41 proc. mężczyzn. Pogodziły się z nimi nawet osoby głęboko wierzące. Podobnie jest z konkubinatami. Zmienił się też nasz stosunek do pornografii. Zaczęły się nią interesować również kobiety. Raport „Seks w Internecie” prof. Zbigniewa Izdebskiego wykazał, że co piąta kobieta, surfując w sieci, lubi oglądać „miłosne igraszki”. Panie coraz częściej chcą urozmaicać seks pikantnymi scenami z filmów wideo, które w wielu domach znajdują się na półkach z książkami. W badaniach Durexa przyznało się do tego 30 proc. kobiet.

  Nieporozumienie polega jedynie na tym, że kobiety oczekują innych scen niż mężczyźni. Wolą oglądać rozbudowaną fabułę, w której pornografia jest tylko jej częścią. Dla nich najważniejsza jest wyrafinowana erotyka. Zamiast akrobatyczne go seksu z udziałem roznegliżowanych kaskaderów, wolą sceny „gry miłosnej”, w których dominuje atmosfera zmysłowości i czułości. Bo kobiety w sztuce miłosnej są bardzo wymagające, potrzebują czegoś znacznie bardziej wyrafinowanego niż mężczyźni. Panowie nie zawsze to rozumieją. Stąd też powstaje tak wiele „łóżkowych” rozczarowań i nieporozumień.

  Czy można zatem powiedzieć, że Polacy są już całkowicie wyzwoleni seksualnie? Z przeprowadzonego w 2010 r. międzynarodowego sondażu instytutu GFK na zlecenie firmy Bayer Schering Pharma wynika, że kochamy się na potęgę. O ile na początku lat 90. XX w. co czwarta Polka odczuwała nikłe zainteresowanie życiem seksualnym, to obecnie aż 43 proc. pań w wieku 15-49 lat deklaruje, że uprawia seks częściej niż raz w tygodniu, a 11 proc. – raz w tygodniu. Nasze rodaczki wyprzedziły wszystkie Europejki poza Rosjankami, które kochają się najczęściej. Aż 49 proc. z nich zadeklarowało, że uprawia seks częściej niż raz w tygodniu. Polki wyprzedziły w tej kwestii Czeszki, Szwedki, Niemki, a nawet Francuzki. Na naszym kontynencie dorównują im jedynie Greczynki. Daleko w tyle są zarówno Turczynki, jak i Dunki.

  Polacy od kilku lat zadziwiająco dobrze wypadają w sondażach badających zachowania seksualne w różnych regionach świata. W 2009 r. badania przeprowadzone na zlecenie tej samej firmy ujawniły, że 49,5 proc. Polaków współżyje częściej niż raz w tygodniu. To dość dużo, bo takim „wynikiem” nie może się pochwalić nikt inny w Europie. Wyprzedzaliśmy zarówno Niemców (39,4 proc.), Brytyjczyków (39,5 proc.), Austriaków (39,9 proc.), Słowaków (47 proc.), Szwedów (40,4 proc.), Norwegów (40,6 proc.), jak i Duńczyków (38,6 proc.).

  Podobnie wypadł Raport Durexa z 2007 r. Wtedy wszystkich zaskoczyło, że kochamy się aż 143 razy w roku – czterdzieści razy częściej niż wynosi średni wynik na świecie. I znacznie częściej niż przed 10 laty, gdy przeciętny Polak miał zaledwie 91 kontaktów seksualnych rocznie, dużo mniej niż np. Amerykanin (132 stosunki rocznie). Dziś wyprzedzamy niemal wszystkich. Badania sugerują, że lubimy się kochać, nie boimy się eksperymentów w tej dziedzinie i staramy się urozmaicać swe życie seksualne. A jeszcze przed 20 laty byliśmy jedną z najbardziej pruderyjnych i nudnych pod tym względem społeczności w Europie. Ale czy faktycznie staliśmy się najbardziej seksualnie rozbudzonym narodem? Polacy lubią tworzyć mity na swój temat, które nie zawsze mają pokrycie w rzeczywistości. Chętnie zawyżamy swe wyczyny seksualne. Z badań prof. Zbigniewa Izdebskiego wynika, że przeciętnie kochamy się przez 35 minut. Tak przynajmniej podają nadesłane deklaracje. Oczywiście, te 35 minut, to nie tylko sam stosunek. Najdłużej trwają gra wstępna i pieszczoty. Ale długość samego stosunku, średnio 14, 5 minuty, też wydaje się być sporym wyczynem, w każdym razie znacznie większym niż w innych krajach.

  Z bardziej miarodajnych badań, jakie przeprowadzili prof. Eric Corty oraz Jenay Guardiani z Penn State Erie w Pensylwanii, wynika, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety na osiągnięcie spełnienia potrzebują 3-13 minut. Badacze doszli do takiego wniosku po rozmowach z 50 psychologami, lekarzami, pracownikami socjalnymi, terapeutami ds. rodziny i małżeństwa, którzy przez wiele lat stykali się z tysiącami pacjentów i pytali ich o życie intymne. Znacznie dłuższe stosunki, czyli takie, jakie deklarują Polacy, są raczej rzadkością. Dla większości osób w różnych regionach świata satysfakcjonujący seks to taki, który trwa jedynie kilka minut, a nie ponad pół godziny. W tych samych badaniach amerykańskich wiele osób przyznało, że „w sam raz” jest stosunek trwający 3-7 minut. Zbyt długi stosunek zajmuje 10-30 minut, a zbyt krótki, to taki, który kończy się przed upływem 2 minut. Ale Polacy, jak widać, dążą do dłuższej satysfakcji.

  Niestety, jesteśmy dobrymi kochankami tylko we własnym mniemaniu. W każdym razie, seksuolodzy tego nie potwierdzają. W łóżku jesteśmy raczej zwykłymi przeciętniakami. Toteż publikowane ostatnio sondaże są trochę mylące. Przeprowadzono je głównie za pośrednictwem Internetu, a raczej wśród internautów. I to oni są najbardziej aktywni seksualnie. Wykazał to raport „Seks Polaków w Internecie”, jaki w 2010 r. opublikował prof. Zbigniew Izdebski. Wynika z niego, że internauci są zadowoleni ze swego życia seksualnego. Jedynie 3,5 proc. badanych ocenia je, jako złe (10 proc., jako raczej złe). Zdecydowana większość potrafi cieszyć się seksem i uprawia go bez większych zahamowań. Nie ma trudności z osiąganiem orgazmu (nie odczuwa go zaledwie 7 proc. kobiet i 4 proc. mężczyzn).

  Ponad połowa twierdzi, że ma kontakty seksualne przynajmniej raz w tygodniu, a jedna trzecia – dwa lub nawet trzy razy w tygodniu. Prawie połowa przyznała się do seksu poza stałym związkiem, a jedna trzecia – do romansów z osobą poznaną w sieci. Urozmaicają swoje życie seksualne, używając żeli, bielizny erotycznej, specjalnych prezerwatyw i wibratorów. I niemal wszyscy się masturbują (95 proc. mężczyzn i 85 proc. kobiet).

  Nadal pokutuje wiele mitów, a stare przesądy są zastępowane nowymi. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz ostrzega, że do seksuologów zgłasza się coraz więcej osób uzależnionych od cyberseksu. Aż 65 proc. polskich internautów przynajmniej raz poszukiwało w Internecie doznań erotycznych. W wielu stałych związkach powstają nawet trójkąty, w których tym trzecim jest osoba poznana w sieci. Ale wirtualna rzeczywistość nie zdominowała naszego życia seksualnego. Portale internetowe są wykorzystywane przede wszystkim do zawierania trwałych znajomości, by związać się z kimś na stałe, a nie tylko dla osiągnięcia orgazmu. Choć niemal wszyscy internauci (78 proc. kobiet i 96 proc. mężczyzn) zaglądają na strony pornograficzne, to wirtualny seks nie daje im pełnego zadowolenia. 89 proc. badanych uważa, że jest on mniej satysfakcjonujący niż ten w rzeczywistości. Nie grozi nam zatem, że seks wirtualny zdominuje nasze życie erotyczne.

  Przesadzone są utyskiwania, że nastolatki przechodzą inicjację seksualną coraz wcześniej, jak tylko zaczynają dojrzewać. Badanie przeprowadzone przez GFK na zlecenie firmy Bayer Schering Pharma (Pan European FC Study listopad-grudzień 2009), ujawniło, że średni wiek inicjacji seksualnej kobiet w Polsce to 19 lat, a nie 12 czy 13.

  Większość polskich nastolatków (75 proc.) marzy o wielkiej miłości. Pragną tego nie tylko młode dziewczyny, lecz również dorastający chłopcy, o których mówi się, że tylko „jedno mają w głowie”. Głównym problemem w Polsce nie jest zatem wczesne rozpoczęcie współżycia, lecz brak edukacji seksualnej. Według prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, powinna ona się zacząć już od wieku przedszkolnego, kiedy dzieci ujawniają naturalną ciekawość i zadają pytania. I należy ją kontynuować przez całe życie. Brak edukacji seksualnej sprawia, że wiedzę o seksualności młodzi ludzie czerpią głównie z pornografii. Wynoszą z niej wzorce, które próbują przenieść do własnych zachowań seksualnych. Takie nastolatki – według wolontariuszy „Pontonu” – często nie są w stanie odróżnić rzeczywistości od fikcji. To tak, jakby na poważnie traktować sceny z filmów fantasy z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej.

  Edukacja seksualna wcale nie zachęca do wcześniejszej inicjacji. Jest akurat odwrotnie. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że edukacja seksualna, polegająca m.in. na uświadamianiu wszelkich możliwych następstw wczesnego współżycia, może ją przesunąć nawet o dwa lata. Edukacja chroni też przed niechcianą ciążą, a w Polsce to wciąż dość poważny problem. Aż 46 proc. młodych ludzi odbyło stosunek seksualny z nowym partnerem, nie stosując żadnego zabezpieczenia – wykazały w 2010 r. badania Instytutu Badawczego GFK. To najwyższy wynik wśród badanych krajów europejskich (podobnie postępuje ponad 40 proc. w Hiszpanii, Szwecji, Rosji, Norwegii i Słowenii).

  Niepokojące jest tylko, że do kryzysu w związku coraz częściej dochodzi po trzech, a nie jak dotąd sądzono po siedmiu latach wspólnego pożycia. Wskazują na to badania 3 tys. Polaków w wieku 25-40 lat, jakie przeprowadziła Marta Styrc z Zakładu Demografii Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej. Wynika z nich, że najtrudniejszy dla małżeństwa okres do przetrwania to trzeci, czwarty i piąty rok po ślubie. Zarówno wcześniej, jak i później rozstania są już mniej prawdopodobne.

  Polacy nie są pod tym względem wyjątkiem. Podobnie wypadł sondaż, jaki w marcu 2011 r. opublikowano w Wielkiej Brytanii wśród 2 tys. osób będących w związkach formalnych i konkubinatach. Aż 67 proc. ankietowanych stwierdziło, że w 36 miesiącu związku sytuacja emocjonalna między partnerami jest najbardziej napięta. Znacznie częściej dochodzi wtedy do konfliktów, a drobne nieporozumienia urastają do poważnych problemów.

  Partnerzy najpierw przestają prawić sobie komplementy. O ile na początku związku mówili sobie słodkie słówka trzy razy w tygodniu, po trzech latach robią to, co najwyżej raz w tygodniu. W następnych latach, jeśli nadal są ze sobą, jest jeszcze gorzej. W czwartym i piątym roku partnerzy niemal całkowicie przestają obsypywać się komplementami. A w kolejnych latach nie wiedzą już, co to są komplementy. Spada też zainteresowanie seksem. Na początku związku 52 proc. zafascynowanych sobą kochanków utrzymywało kontakty seksualne trzy razy w tygodniu, ale po trzech latach z taką samą częstotliwością współżyło ze sobą jedynie 16 proc. partnerów.

  Pierwszym poważnym objawem kryzysu w związku – poza wzajemnymi wymówkami – są krótkie rozstania. Pary najpierw „rozwodzą” się na weekend, a potem osobno spędzają wakacje. Jeśli nic się nie zmieni, po pewnym czasie rozstają się na dobre.

  Brytyjczyków pytano też o to, co w życiu codziennym najbardziej zabija miłość. W ten sposób sporządzono listę 10 najpoważniejszych powodów do konfliktów i nieporozumień. Na pierwszych trzech miejscach wymieniono: otyłość, pieniądze i nienormowany lub zbyt długi czas pracy. Pozostałe przyczyny to: niedostateczna higiena osobista, konflikty w rodzinie, brak romantyczności, nadużywanie alkoholu, chrapanie i niedopasowany do partnera czas snu, niewłaściwa bielizna oraz brak higieny w łazience.

  Polacy, jako przyczynę rozpadu małżeństw, najczęściej podają niedochowanie wierności, niezgodność charakterów, nadużywanie alkoholu przez partnera oraz nieporozumienia finansowe małżonków. Wśród czynników podtrzymujących trwałość małżeństwa Marta Styrc wymienia: stałą pracę małżonków, stabilizację materialną i dobry stan zdrowia. Trwalsze są jedynie małżeństwa zawierane w starszym wieku, kiedy decyzja o ślubie podejmowana jest bez przymusu i z dużą rozwagą. Rzadziej rozwodzą się również partnerzy lepiej wykształceni. Być może, dlatego – twierdzi Marta Styrc – że potrafią oni lepiej dobierać sobie partnerów. Łatwiej też się komunikują, wiedzą, jak radzić sobie z trudnościami i zdają sobie sprawę z konsekwencji rozwodu.

  Głównie rozwodzą się młodsze stażem pary, które przeżyły ze sobą 5-9 lat. Stanowią one prawie jedną czwartą wszystkich rozwodzących się. Nieco rzadziej, ale niemal równie często, rozstają się małżeństwa, które mają za sobą 10-14 lat pożycia. Od wielu lat stanowiły one 20 proc. wszystkich rozwodników. W 2007 r. ich udział się nieco zmniejszył, ale nadal na 100 rozwodzących się par, 17 ma za sobą 10-14 lat stażu małżeńskiego. Jednocześnie stale rośnie liczba rozwodzących się małżeństw z długim, ponad dwudziestoletnim stażem. W ostatnich 10 latach ich odsetek zwiększył się z 14,9 proc. do prawie 25 proc. Skończyły się zatem czasy, gdy pary wieloletnie, po przekroczeniu pewnego progu stażu małżeńskiego, raczej już się nie rozwodziły. Dziś to właśnie one stanowią pokaźną grupę rozwodników.

  Pozew o rozwód najczęściej składają kobiety, a jednym z głównych powodów jest zdrada małżonka. Najczęściej zdradzają mężczyźni po pięćdziesiątce, przeżywający tzw. kryzys wieku średniego. Co trzeci z nich przyznaje się do „skoku w bok”, a co dziesiąty zaliczył go w ostatnim roku. Pięćdziesięciolatkowie szukają często młodszej, bardziej atrakcyjnej partnerki od żony. Sądzą też, że nie mają innego wyboru, bo ich małżonki w menopauzie nie wykazują większych potrzeb seksualnych. Ale to tylko próba usprawiedliwienia swego postępowania, bo badania tego nie potwierdzają. Dla 40 proc. Polek po pięćdziesiątce seks jest równie ważny, jak w latach młodości. Połowa z nich uważa nawet, że nie ma wieku, w którym kontakty seksualne przestają je całkowicie interesować (34 proc. ankietowanych przyznaje, że w przypadku pań taką granicą jest dopiero 61 lat).

  Mężczyźni są dłużej aktywni seksualnie niż kobiety. Wskazuje na to tzw. oczekiwana długość życia seksualnego SALE (sexually active life expectancy), jaką w 2010 r. na łamach „British Medical Journal” zaproponowali dr Stacy Tessler Lindau i Natalia Gavrilova z University of Chicago. Na podstawie badań 3 tys. osób w wieku 57-85 lat doszli do wniosku, że mężczyźni w wieku 55 lat mają przed sobą jeszcze przynajmniej 15 lat aktywności seksualnej. A jeśli dbają o zdrowie i nie cierpią na żadne poważniejsze choroby, mogą do tego doliczyć kolejne 5-7 lat dobrego seksu.

  Mężczyzna ma zatem szansę korzystania z uroków życia seksualnego, co najmniej do 75. roku życia, a czasami nawet dłużej, gdyż w razie kłopotów z erekcją może sięgnąć po viagrę. Kobiety nie mają takiego komfortu. Przewidywana aktywność seksualna 55-latek nie przekracza 11 lat. Gdy cieszą się dobrym zdrowiem, mogą ją jeszcze przedłużyć o kolejne 3-6 lat. A jest wiele starszych pań, które nadal są zainteresowane seksem, ale nie mają już partnerów, z którymi mogłyby go uprawiać. Bo niestety, mężczyźni wciąż wcześniej umierają.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Idealny kochanek

Lew w sypialni – Zbigniew Lew-Starowicz

Większość kobiet pozytywnie ocenia swoje małżeństwo i współżycie seksualne, ich mężom wiele jednak brakuje do ideału kochanka. 113 na 130 badanych kobiet pozytywnie oceniło swoje małżeństwo, a 103 jakość życia seksualnego. Ale w skali od 1 do 5 większość kobiet ocenia swe życie seksualne na 3, tylko 28 dało ocenę dobrą, a zaledwie 2 – bardzo dobrą. Jedynie 17 kobiet przyznało, że ich mąż jest idealnym kochankiem.

   Nie zapomina o pieszczotach. Według 119 badanych kobiet mężowie zbyt mało uwagi poświęcają wstępnym pieszczotom i zbyt szybko dążą do odbycia stosunku. Potwierdzają, że więcej pieszczot miały w początkowej fazie związku, a później partnerzy niewiele poświęcają im uwagi. 117 kobiet przyznało, że potrzebują pieszczot i czułości niezależnie od zbliżeń. Mąż, jako idealny kochanek, powinien często i dużo pieścić, pieścić, pieścić!

   Zachęca do seksu. 121 kobiet uważa, że mężczyzna powinien inicjować kontakt seksualny, ujawniać chęć na seks, wyczuwać ich nastrój i domyśleć się, kiedy mają potrzebę kochania się. Prawie wszystkie uznają, że od mężczyzny zależy stwarzanie miłego nastroju  i to na wiele godzin przed zbliżeniem, a nie tuż przed. Inicjowanie seksu powinno polegać na mówieniu miłych słów, objęciach, pocałunkach, a dopiero później na bardziej intymnych sytuacjach.

   Wie, jakie są jej oczekiwania. Aż 118 kobiet uważa, że partner powinien wyczuwać, czego potrzebuje kobieta, jakie są jej oczekiwania i starać się je zaspokoić. Jedynie 17 stwierdziło, że tak się dzieje w ich związku. Wiele z nich oświadczyło, że „tkwi we mnie niewykorzystany jeszcze potencjał erotyczny, nieodkryty”, „mężczyźni za dużo uwagi poświęcają technice seksualnej” i „nadmiernie koncentrują się na moim orgazmie”, a „sztuka miłosna jest za krótka, szczególnie za mało jest pieszczot”.

   Potrafi czymś zaskoczyć. Kobiety chętniej się zwierzają niż mężczyźni i otwarcie potrafią mówić o sztuce miłosnej w swoim związku. Większość z nich zna przeszłość seksualną swoich mężów i nie ma ona dla nich specjalnego znaczenia. Z badań par – większość z nich (119) była w wieku 28-40 lat – wynika, że 59 kobiet lubi seks oralny ze strony partnera, a 37 wobec partnera, 12 interesują kontakty analne, 7 używanie gadżetów i różnych narzędzi, a 3 nie mają nic przeciw seksowi w trójkę. 98 kobiet najbardziej lubi stosunki w pozycji klasycznej, 77 lubi również inne pozycje: na jeźdźca, od tyłu, odwrotne, boczne. Najmniej atrakcyjne są stojące. 67 kobiet ceni sobie „niespodzianki” ze strony partnera, propozycję nowej pieszczoty, pozycji, seks w nietypowym miejscu, np. na dywanie lub w łazience. Oczekuje takiej inicjatywy, ale bezskutecznie. Idealny kochanek powinien wiedzieć, jak się pobudza łechtaczkę. Mężowie najlepiej sobie z tym radzą w seksie oralnym. Jedynie co trzeci mąż otrzymał wysoką ocenę umiejętności pobudzania ręką. Tymczasem 107 badanych kobiet przyznało, że dochodzi do orgazmu poprzez pobudzanie łechtaczki, a 78 również w stosunku pochwowym. Co dziesiąta ujawniła udawanie orgazmu – „aby było partnerowi przyjemnie”.

   Nie podnieca się zbyt szybko. 78 kobiet narzeka, że partner podnieca się zbyt szybko, a zdaniem 43 zbyt szybko dochodzi u niego do wytrysku. 14 kobiet wyznało, że musi pomagać partnerowi w osiąganiu podniecenia seksualnego, bo bez tego nie będzie miał pełnej erekcji. Idealny kochanek powinien mieć pełną erekcję w czasie sztuki miłosnej bez żadnej pomocy, chyba, że jest chory. Tylko 9 badanych kobiet nigdy nie przeżyło orgazmu w żadnej formie pobudzania. Zaledwie 9 kobiet lubi wytryski w seksie oralnym.

Kobietom podoba się silny wytrysk oraz ekspresyjnie przeżywany orgazm przez partnera.

   Jakie zatem są cechy idealnego kochanka? Według kobiet powinien być otwarty na seks, okazywać radość i czułość, skupiać się na partnerce, unikać rutyny, wprowadzać nastrój lekkości i lekkiego humoru. Nie odpowiada im natomiast zadawanie pytań w trakcie i po stosunku. Negatywnie oceniają również milczenie u kochanka. Co ma zatem robić? Szeptać do ucha wyznania miłości, mówić, jak mu jest z nią dobrze, najlepiej w życiu, że czuje się szczęśliwy. Niestety, tylko 59 kobiet pozytywnie oceniło zachowanie swoich partnerów.

Lew w sypialni – Zbigniew Lew-Starowicz

ODBIERZ PREZENTY>>>

Idealna kochanka

Lew w sypialni – Zbigniew Lew-Starowicz

     Tylko dla 9 mężczyzn w wieku 30-40 lat na 130 badanych nie ma znaczenia przeszłość seksualna partnerki. Zdecydowana większość (117 mężczyzn) wolałaby, żeby ich partnerki miały niewielu partnerów seksualnych. Dla wszystkich mężczyzn ważne jest, by dla swych partnerek byli najlepszymi kochankami. Niestety, większość z nich (98 badanych) się dowiaduje, że w przeszłości miały one pozytywne doświadczenia seksualne.

   Aktywna seksualnie. 114 mężczyzn chce, by ich partnerka ujawniła, co interesuje ją w seksie i wykazywała się dużą aktywnością w sztuce miłosnej. 98 mężczyzn przyznało, że to oni powinni inicjować zbliżenie seksualne, 31 uważa, że należy to do roli partnerki (pozostali nie mieli na ten temat swojego zdania). Jakie są więc oczekiwania wobec udziału partnerki w sztuce miłosnej?

   Wszyscy chcą seksu pochwowego. 119 mężczyzn oczekuje seksu oralnego ze strony partnerki, 18 – seksu analnego, 17 chce korzystać z gadżetów i różnych innych akcesoriów, 8 oczekuje zgody na seks we trójkę (z inną kobietą), 9 chętnie byłoby obserwatorami masturbowania się partnerki. Tylko 11 mężczyzn akceptuje wyłącznie współżycie w pozycji klasycznej, 67 pragnie seksu w kilku pozycjach, a 39 w wielu pozycjach. 119 mężczyzn oczekuje od partnerki szybkiego podniecania się, a tylko 11 ceni stopniowe, wydłużone w czasie podniecenie.

   Osiąga orgazm. Wszyscy badani mężczyźni uznali, że przeżywanie orgazmu przez partnerkę jest dla nich bardzo ważne i oczekują tego przynajmniej w większości kontaktów seksualnych. Interesujące okazały się oczekiwania mężczyzn co do sposobu wyzwalania orgazmu u partnerki. Mogą być one różne u danego mężczyzny:

     Wszystkim mężczyznom najbardziej odpowiada osiąganie orgazmu przez kobietę w trakcie stosunku pochwowego.

Podawali jako uzasadnienie, że „to najbardziej jest normalne”. „Czuję wtedy pełnię naszego zbliżenia” lub „pięknie jest, kiedy dochodzimy razem do rozkoszy”. Według 76 badanych ich partnerki osiągają orgazmy w trakcie stosunku, 32 nie wie, czy do tego dochodzi, 22 było zdania, że ich partnerka nigdy nie osiągnęła w ten sposób orgazmu. 15 z nich pogodziło się z tym, a 7 wierzy, że kiedyś uda się ich partnerce to przeżyć.

     117 mężczyzn jest przekonanych, że ich partnerki przeżywają orgazmy w trakcie kontaktów seksualnych, 9 nic o tym nie wie, z kolei 4 jest przekonanych, że ich partnerki udają orgazm.

     97 mężczyzn marzy o tym, że ich partnerki będą przeżywały orgazm w trakcie pobudzania partnera, np. w kontaktach oralnych. To najczęściej wymieniane marzenie ze świadomością, że jest to tylko marzenie. Jedynie 2 mężczyzn z tej grupy było przekonanych, że zdarzyło się partnerce osiągnąć w ten sposób orgazm. 72 mężczyzn stwierdziło, że partnerce pobudzanie oralne sprawia jakąś przyjemność, a zdaniem 25 partnerka to robi, „aby sprawić im przyjemność”.

     94 badanych mężczyzn uważa, że ich partnerki osiągają orgazm w trakcie pobudzania łechtaczki. Różne są jednak postawy wobec tej formy pobudzania partnerki:

61 mężczyzn marzy o tym, aby ich partnerki osiągały orgazm w trakcie oralnego pobudzania łechtaczki. Tylko 9 z nich od czasu do czasu doświadcza tego.

     46 mężczyzn akceptuje w pełni ręczne pobudzanie łechtaczki i jest to dla nich przyjemne.

     21 badanych pobudza łechtaczkę, aby doprowadzić partnerkę do orgazmu, ale im samym ta forma stymulacji nie od powiada. Marzą o tym, że do orgazmu dojdzie kiedyś w trakcie stosunku pochwowego.

     13 badanych marzy o tym, aby ich partnerka szybciej się podniecała i dochodziła do orgazmu łechtaczkowego. Męczy ich konieczność długiej stymulacji łechtaczki.

     49 badanych mężczyzn marzy o tym, aby ich partnerka osiągała orgazm w innych formach pobudzania seksualnego. Na pierwszym miejscu wymieniane są pieszczoty piersi, stosunki analne, całowanie w usta, stosunki międzyudowe, masturbowanie się partnerki w ich obecności za pomocą jakiegoś przyrządu.

     68 mężczyzn marzy o tym, by ich partnerka ujawniła wprost swoje pragnienia, upodobania, mówiła o tym, co przeżywa w trakcie współżycia, co myśli po zakończeniu stosunku. Uważają, że partnerki są zbyt lakoniczne w tym zakresie lub nie chcą rozmawiać na ten temat.

     112 mężczyzn chce poznać treści snów i fantazji seksualnych swych partnerek. I żaden z nich nie doczekał się zwierzeń tego typu, nawet mimo ich próśb.

   Na 130 badanych mężczyzn aż 119 oceniało swoje życie seksualne jako udane i satysfakcjonujące, a 113 oceniało pozytywnie atrakcyjność fizyczną partnerki. Okazało się jednak, że męski świat marzeń o partnerce w roli kochanki często odbiega od ideału. Większość badanych akceptuje ten stan rzeczy, tłumacząc to wpływem wychowania i istniejących norm na seksualność partnerek, koniecznością pogodzenia się z innością psychofizyczną kobiet (głównie w zakresie konieczności stymulacji łechtaczki), zmęczeniem partnerek zawodową i domową pracą ograniczającą otwartość na seks i eksperymentowanie.

Alkowa Polaków bez tajemnic w prezentacji profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza, jakiej jeszcze nie było! Znany seksuolog ujawnia, jak się kochamy, co nas najbardziej gnębi, pokazuje też jak sobie radzić z problemami w sypialni. Opisał nie tylko najczęściej spotykane problemy i zaburzenia, ale również i te rzadziej omawiane w popularnych periodykach.

Lew w sypialni – Zbigniew Lew-Starowicz 

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Odważnie o seksie – część III. Największe błędy popełniane przez kobiety podczas seksu

1. Zachowują się, jakby on mógł czytać w jej myślach

To jest kobieca gra, ale on nie da Ci tego, czego chcesz. Mężczyźni nie myślą jak kobiety, potem nie można ich obwiniać za coś, co nawet nie przyszłoby im na myśl, by Ci zrobić. Porzuć grę i kieruj. Dobra komunikacja jest wszystkim w związkach. Na przykład: jeżeli chcesz seksu oralnego, zapytaj go, czy mógłby zejść niżej. Zatracanie się w swojej rozkoszy i niemówienie mu nic sprawi, że on zacznie się martwić, że jesteś śpiąca albo niezainteresowania, w wyniku czego przestanie sprawiać Ci przyjemność.

2. Oburzają się, gdy nie dostają tego, czego chcą

Co, nie przeczytałaś pierwszej wskazówki powyżej? Jeżeli chcesz, powiedz, że potrzebujesz więcej gry wstępnej. Jeżeli naciska prosto na Twoje strefy erogenne po kilku minutach całowania, powinnaś go wyszkolić i wytłumaczyć, czego chcesz. Mężczyźni dużo szybciej się podniecają niż kobiety i potrzebują by ich nieco zwolnić. Jednym z najlepszych sposobów, by to osiągnąć, jest spowodowanie, abyś miała orgazm, zanim zaczniecie stosunek (patrz poniżej). Jako kobieta jesteś prawdopodobnie bardziej kreatywna niż on, więc możesz zastosować swoje twórcze umiejętności w seksie i urozmaicać Wasze życie seksualne.

3. Nie stosują się do zalecenia „kobieta dochodzi pierwsza”

Może nie zawsze, ale ta reguła nie jest zła podczas seksu. Mężczyźni tracą ochotę na seks natychmiast po wytrysku: podoba im się to czy nie, jednak tak są biologicznie zbudowani (prawdę mówiąc, są zaprogramowani, by spać po stosunku) i gdy są szczególnie wrażliwi dla Ciebie, podczas gdy dochodzą, nie będą już zainteresowani Twoim zaspokojeniem.

Najlepszym rozwiązaniem jest przedłużenie gry wstępnej, włączając w to seks oralny z jego strony bądź dawanie Ci przyjemności za pomocą palców, dopóki nie dojdziesz… Wtedy jego kolej.

To może spowodować, że będzie bardzo pobudzony i będzie miał wielki orgazm, gdy wejdzie w Ciebie — lub w jakiś inny sposób (i możesz tego nie wiedzieć, ale mężczyźni naprawdę lubią widok, zapach i smak Twojego skarbu!).

4. Są bardziej krytyczne wobec swojego ciała niż ich partnerzy

Trudno w to uwierzyć kobietom, ale to jednak jest prawda. Generalnie mężczyźni są znacznie mniej krytyczni wobec Twojego ciała niż Ty. Gdy zaczynasz zakrywać części ciała podczas seksu lub odmawiasz pewnych pozycji, bo się boisz, co on może pomyśleć o Twoim ciele, mężczyzna szybko stanie się rozczarowany. Jeżeli potrzebujesz zapewnienia, że Twoje ciało jest w porządku, zapamiętaj regułę nr 1: zapytaj go. Powiedz na przykład: „Czuję się trochę niepewna w kwestii mojego biustu/tyłeczka/brzucha/czegokolwiek. Wydaje ci się, że są atrakcyjne?” albo: „Podoba ci się moje ciało?”.

5. Nie są asertywne podczas stosunku

To jest bardzo stary stereotyp: mężczyzna prowadzi, kobieta idzie za nim. To oczywiście nie powinno być prawdą podczas seksu. Nawet jeżeli lubisz, gdy jest męski i dominujący podczas seksu, to będzie miłe dla niego — zobaczyć Twoją asertywną stronię. Od czasu do czasu Ty poprowadź w łóżku; spraw mu przyjemność — kobieta na górze albo od tyłu włączy wszystkie jego seksualne guziki i sprawi, że zacznie się zastanawiać, czy jego urodziny nie przyszły za wcześnie.

6. Są krytyczne w stosunku do jego łóżkowych wyczynów

Nic, ale to naprawdę nic nie spowoduje szybszego spadku ochoty na seks (szczególnie jeżeli sądzi, że robi to dobrze) niż bycie krytykowanym.

Jeżeli dochodzi szybciej niż Ty, jeżeli nie daje Ci wystarczająco dużo przyjemności, jeżeli jest za szorstki albo dotyka Cię za mocno bądź za słabo, albo cokolwiek innego, nie bądź wobec niego krytyczna!

Zamiast tego — spróbuj łagodnie wyrazić swoje odczucia i powiedzieć mu, co byś wolała zamiast tego. Na przykład: „Kiedy nie patrzysz na mnie, wchodząc we mnie, opuszcza mnie poczucie intymności z tobą” albo: „Lubię, gdy to robisz, ale wolałabym, gdybyś to robił troszkę wolniej, dotykał brzegu mojej łechtaczki, byś pchał mocniej/słabiej” itp.

7. Traktują penisa, jakby był łechtaczką

Co oznacza — trzymaj i posługuj się nim mocniej i bardziej stanowczo.

Szybko Ci powie, jeżeli robisz to źle. Generalnie mężczyźni masturbują się, mocniej uciskając, niż jest to do zaakceptowania w wypadku kobiety:

jej łechtaczka jest po prostu zbyt wrażliwa. Musisz mu to robić inaczej, szczególnie gdy dochodzi do orgazmu — wtedy naprawdę potrzebuje mocniejszych ruchów. (Pamiętaj, że on wciąż będzie zachwycony lekkimi i delikatnymi dotykami i ruchami Twojej dłoni we wczesnym stadium Waszych łóżkowych gierek — spróbuj śliny jako szybkiego i łatwego „smarowania”).

8. Odmawiają mu oralnego seksu

To może być kontrowersyjne, ale jednak to powiem. Większość kobiet nie rozumie ,jak ważny jest seks oralny dla mężczyzn. Pewnie wiesz, jak lubią to mężczyźni, ale może nie rozumiesz, jak ważne dla niego to jest — i to nie jest jakaś prymitywna chęć dominacji.

Mężczyźni kochają seks oralny, ponieważ bliskość i zaufanie jest aktem i znakiem Twojej miłości. Wzięcie jego penisa do ust nie jest tylko znakiem akceptowania jego penisa, ale jest również sygnałem Twojej akceptacji dla niego jako mężczyzny: w jego umyśle może być czynem największej możliwej bliskości i intymności. Przy okazji — nie musisz pozwalać mu wytrysnąć do swoich ust.

Autor: Rod Phillips

„Odważnie o seksie” to 90 stron  darmowej wiedzy. Publikacja tylko dla dorosłych!

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Odważnie o seksie. 52 błędy popełniane przez mężczyzn podczas seksu część II

27. Obrażają się, gdy ona odmawia zafundowania oralnej przyjemności

Podczas gdy sprawianie oralnej przyjemności swojej ukochanej jest bardzo miłe dla mężczyzn, to jednak one nie widzą tego tak pozytywnie.

Jeżeli jednak naprawdę chciałbyś tego, a ona nie za bardzo jest przekonana co do smaku i zapachu Twojej spermy, spróbuj pójść z nią pod prysznic lub do wanny przed seksem. Jeżeli Ci odmówi, a nie możesz być zaspokojony tym, że Ty robisz jej dobrze, to czytanie tej porady nie pomoże Ci za dużo.

28. Nie dają rady zapewnić jej przyjemności, bo dochodzą za szybko

Zapamiętaj motto: „Kobiety dochodzą pierwsze!”. Jako mężczyzna prawdopodobnie stracisz ochotę na seks zaraz po wytrysku — co najmniej na chwilę. W tym przypadku upewnij się, że ona dojdzie, poprzez seks oralny lub masturbację przed Twoim wejściem w nią. Dzięki temu ona będzie miała przyjemność i Ty również (masz dodatkowo ten plus, że nie musisz się martwić przedwczesnym wytryskiem). Teraz tylko wejdź w nią, pchaj i zapomnij o tym, że możesz być złym kochankiem, bo chyba tego nie chcesz, prawda?

29. Próbują zbliżać jej głowę do swojego penisa

Zdecydujmy: albo ona jest skłonna uprawiać seks oralny, albo nie. Próba przekonania jej poprzez zbliżanie penisa do jej warg i głowy jest totalnie głupia. Lepiej po prostu zapytać: „Jest coś, co mogłabyś zrobić, by dać mi znacznie więcej przyjemności…”.

30. Próbują trzymać jej głowę i kierować nią w trakcie seksu oralnego

Tak, znów wiemy, że Ci to sprawia przyjemność, ale licz się z tym, że kobieta nie lubi, gdy kieruje się jej głową i naciska, by wzięła do ust całego penisa, tak głęboko, jak się tylko da.

Tak więc trzymaj ręce z dala od jej głowy, dopuszczalne jest delikatne głaskanie jej włosów.

31. Przytrzymują jej głowę, gdy ma w ustach penisa

Podobne do numeru 30, ale tym razem trzymanie jej głowy i ruszanie do góry i w dół Twojego penisa jest rzeczą niedopuszczalną. Jeżeli sądzisz, że to jest dopuszczalne, znaczy, że naoglądałeś się zbyt wielu brzydkich filmów.

32. Wkładają do ust bez pytania, czy mogą

Smak nasienia jest przyswajalnym smakiem. Niestety, jest to coś, czego kobiety nigdy nie przyswoją. Jeżeli tego nie lubi, powiedz jej, że wyjmiesz przed wytryskiem w ostatnim momencie i dokończy ręką. Dostaniesz więcej przyjemności i ona nie będzie musiała połykać albo wypluwać Twojego nasienia. A propos — przypadkowe zapomnienie o tym, że dochodzisz, jest niedozwolone.

33. Myślą, że sceny z filmów porno można przenieść do świata realnego

Prawdziwe życie takie nie jest, OK?

34. Przełączają na hardcore porno bez zapytania, czy ona tego chce

Nawet jeżeli sądzisz, że to jest pobudzające, ona prawdopodobnie nie poprze tego, co mówisz, z prostego powodu — większość filmów porno jest obraźliwa dla kobiety. Najpierw ją zapytaj i jeżeli chcesz podzielić się z nią erotycznym dreszczem oglądania kochających się ludzi, najlepiej wybierz jakiś romantyczny film pornograficzny, który będzie oddziaływał zarówno na jej emocje, jak i na Wasz seks.

35. Usprawiedliwiają wielkość swojego penisa lub przepraszają za nią

Na wypadek, gdybyś kiedykolwiek był skłonny przepraszać, że Twoje przyrodzenie nie jest takie jak na filmach — pamiętaj: 98% kobiet woli wrażliwego kochanka niż takiego, który ma dużego penisa. Jeżeli Twoja partnerka należy do tych pozostałych 2%, musisz poszukać innej.

36. Odpowiadają szczerze, gdy ona pyta, jak było z poprzednią partnerką

Panowie, jeżeli kobieta pyta, czy jej tyłek jest za duży, odpowiadacie zgodnie z prawdą? No właśnie… Wystarczy powiedzieć, że aktualna kochanka jest najwspanialszą, najbardziej seksowną i pociągającą kobietą na świecie. Nawet jeżeli temu nie wierzy, to jest właśnie to, co chciała usłyszeć.

37. Pytają, czy partnerka nie miałaby nic przeciwko drugiej kobiecie w łóżku

Trójkąciki mogą być pociągające, ale kobiety zwykle są zazdrosne i niemiłe dla konkurencji.

Upewnij się, ale porządnie się upewnij, że wiesz, co robisz, próbując tego.

38. Każą wykonywać jej całą robotę

Zmiana pozycji jest bardzo pozytywną sprawą, ale pytanie jej za każdym razem, gdy uprawiacie seks, na jaką pozycję chce zmienić tę aktualną, jest czymś głupim. Zmieniajcie pozycje, bawcie się i dzielcie się pracą. Nie poprzestawaj na jednej ulubionej pozycji i staraj się również sam wymyślać nowe.

39. Próbują wsunąć penisa analnie „przez przypadek”

Seks analny jest czymś, czego wiele par próbowało. Oboje musicie tego chcieć. Ona nie będzie zadowolona, jeżeli przez przypadek trafisz w jej odbyt. Nie uwierzy, jeżeli powiesz, że tego nie chciałeś i trafiłeś przez przypadek.

40. Fotografują lub nagrywają łóżkowe ekscesy

Wiele par niefortunnie pozostawia dowody aktu seksualnego, a mogą się one dostać w niepowołane ręce. Da to wielkie możliwości osobie, która weszła w posiadanie Waszego filmu czy zdjęcia. Dobrym kompromisem jest podłączenie kamery do telewizora bez nagrywania.

Jest to sposób, dzięki któremu możesz mocno się podniecić podczas seksu i nie musisz się martwić tym, że wkrótce zobaczysz się w Internecie.

41. Zawsze robią to samo, stała procedura podczas seksu

Tak jak wszystko inne (oprócz możliwości głębszego kochania), duże zmiany w Waszym seksie mogą sprawić, że Wasze współżycie będzie bardziej świeże i namiętne.

Będziesz zaskoczony, jak ekscytujące jest wypróbowanie nowych pozycji.

Każda pozycja inaczej oddziałuje na penisa i pochwę, daje nową perspektywę w widzeniu Twojej partnerki, daje możliwość patrzenia, jak wchodzisz w ciało swojej partnerki itp.

42. Nie romansują z nią

Kobiety kochają romanse. Jednakże romantyczna „pogoń” za kobietą jest trudnym i zawiłym zagadnieniem dla większości mężczyzn.

43. Klepią jej pośladki bez upewnienia się, czy ona chce lekkiej dominacji

Nieważne, jak ekscytujący może Ci się wydawać ten pomysł, nie klep za mocno jej pośladków bez słabszych prób i sprawdzenia jej reakcji. Jeżeli to zrobisz, możesz zebrać klepnięcie w Twoją twarz albo kopa w… swój skarb 😉

44. Próbują seksu jak w filmach lub książkach

Nie kopiuj tego, co zobaczyłeś na filmie. Tam czegoś brakuje. Kobieta lubi Twoją inwencję twórczą.

45. Bawią się jej odbytem, gdy ona nie jest wystarczająco podniecona

Kiedy masturbujesz jej pochwę i wkładasz palec do jej waginy, możesz poczuć, że jej odpowiada mała analna gra. Jeżeli masz rację, możesz użyć małego palca do delikatnego łaskotania jej odbytu — tak jak palcem wskazującym jej punktu G. To może dodać jej porcję wspaniałego podniecenia, szczególnie jeżeli dochodzi do orgazmu. Jeżeli jednak spróbujesz zrobić to, gdy ona nie jest naprawdę podniecona, może stracić zupełnie ochotę na seks, więc upewnij się dokładnie, bo może to być złym pomysłem.

46. Ogłuszają ją poprzez krzyczenie do ucha, gdy dochodzą

Łatwy do popełnienia błąd, szczególnie jeżeli lubisz seks w pozycji „top”, leżąc blisko na swojej partnerce i chcesz, by cały świat wiedział, że dochodzisz. Niestety, ona nie da Ci dojść drugi raz, więc schowaj swoją twarz w poduszkę lub coś innego, jeżeli jesteś skłonny do wydawania niekontrolowanych odgłosów podczas orgazmu. Jednak nie popadajmy w skrajności, bo kobiety nie lubią również, gdy mężczyzna zupełnie milczy.

47. Mówią sprośne rzeczy bez upewnienia się, czy ona to lubi

Generalnie małe, niewinne sprośne rozmowy między dorosłymi dodają smaczku grze erotycznej. Gdy Twoja partnerka powie, byś ją …, dowiesz się, co mam na myśli. Jeżeli tak się nie stało i chciałbyś tego, pobudź ją do sprośnych rozmów, kiedy się kochacie, i zobacz wyraz jej twarzy. Może być zaskoczona. Pamiętaj, że legenda głosi, iż spokojni często są najbardziej zadowalający w łóżku.

48. Leżą na kobiecie bez wspierania się na swoich ramionach

Pamiętaj: gentleman zawsze opiera się na rękach, łokciach, kolanach lub czymś innym podczas stosunku.

49. Mają wytrysk w niej bez zapytania o pozwolenie

Wytryśnięcie między jej piersi, w jej pochwie lub jej odbycie jest niewiarygodnie ekscytujące, ale miło byłoby, gdybyś najpierw ją zapytał. Może bardziej chce zobaczyć Twoją męskość podczas wytrysku, niż sprzątać lub myć się po tym.

50. Nie kontrolują swojego wytrysku

Tak jak powiedzieliśmy wcześniej, dobry kochanek musi się wysilić, by być pewnym, że jego partnerka jest zaspokojona nim on skończy.

51. Nie spędzają odrobiny czasu z kobietą w ramionach po seksie

Mężczyzna, który wstaje po skończonej robocie i dalej wykonuje codzienną procedurę, jest prawdopodobnie najmniej cenionym przez kobiety obiektem seksualnym. One potrzebują bliskości partnera. Potrzebują znacznie więcej czasu, by ochłonąć, niż mężczyźni.

Ona musi poczuć, że jest kochana i jest kimś wyjątkowym, musi poczuć się adorowana przez mężczyznę, któremu dała właśnie coś dla niej najcenniejszego.

Na samym końcu możesz spędzić z nią pół godziny, możecie się wspólnie zrelaksować po kochaniu, nawet jeżeli nie zamierzasz spędzić z nią całej nocy.

52. Nie myją się po seksie

Seks pochłania duże ilości płynów i sił, zatrzymaj jednak trochę na później, by moc się wytrzeć lub umyć. Jeżeli chcesz być prawdziwym gentlemanem, zaoferuj swojej partnerce ciepły ręcznik, by mogła się wytrzeć, szczególnie jeżeli nie używasz prezerwatyw.

„Odważnie o seksie” – bez niedomówień w darmowej publikacji tylko dla dorosłych!>>> 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: