wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Posts tagged ‘motywacja’

Przekształć zadania w konkretne kroki

Przekształć zadania w konkretne kroki ZOBACZ>>>

Reklamy

Dynamika motywacji — cudowna przemiana

Dynamika motywacji — cudowna przemiana ZOBACZ>>>

Osobista Baza Motywacji

Osobista Baza Motywacji ZOBACZ>>>

Motywacja na co dzień

Motywacja na co dzień

Rodzaje motywacji

Są cztery podstawowe rodzaje motywacji. Opiszę je tu pokrótce, ponieważ jest to ważne, żebyś wiedział, jak one na ciebie działają, do czego służą i do czego w ogóle się przydają.

Wewnętrzna

Jest to pożądany przez ciebie rodzaj motywacji. Ten najsilniejszy i najważniejszy. Ta motywacja objawia się tym, że bez względu na okoliczności masz chęć coś zrobić, możliwe, że nawet nie wiesz dlaczego. Ot tak po prostu musisz zrobić to, na co masz ochotę lub do czego dążysz, bo jak nie, to bardzo źle się z tym czujesz.

Gdy masz motywację wewnętrzną do zrobienia czegoś, wstajesz rano uradowany, że skończyła się wreszcie noc i możesz to robić! Nie potrzebujesz ani szkoleń motywacyjnych, ani porad przyjaciół czy zachęt. Robisz coś, nawet mimo zniechęcających wydarzeń wokół, bo wewnątrz ciebie płonie płomień działania, który pcha cię poprzez trudności i przyjemności do upragnionego celu.

Ten rodzaj motywacji — jeśli go nie masz — musisz w sobie Który rodzaj motywacji najlepiej zastosować wyrobić za pomocą różnych technik i ćwiczeń.

Zewnętrzna

Jest to rodzaj motywacji, który wspomaga motywację wewnętrzną.

Niektórzy zapewne się zdziwią, że uważam to za pomoc, a nie za motywację główną…

Motywacja zewnętrzna nie jest oparta na najważniejszych dla ciebie wartościach, nawet w takich przypadkach jak miłość czy pieniądze. Nie dosyć, że jest trochę okłamywaniem siebie, iż to coś, czego pragniemy, to jest również czymś ulotnym lub potencjalnie ulotnym. Do tego, w przypadku pieniędzy czy innych czynników, jest to motywacja pusta, nieoparta na ludzkich ważnych wartościach. Często jest także mylona z motywacją wewnętrzną.

Przykładowo, uznanie, że pomaganie ubogim ludziom wynika z motywacji zewnętrznej może być tak naprawdę błędne, gdyż może wynikać z motywacji wewnętrznej. Człowiek czuje się spełniony, będąc osobą pielęgnującą ludzi i wszystko wkoło. Należy uświadomić sobie, że nie chodzi tu dokładnie o sam efekt pomocy (np. Który rodzaj motywacji najlepiej zastosować otwarcie schroniska), tylko o coś więcej, np. o poświęcenie czy bezinteresowną pomoc. Motywacją nie są tu potrzeby ubogich ludzi, ale nasze pragnienie niesienia pomocy.

Oczywiście najważniejsza motywacja zewnętrzna w Polsce, czyli pieniądze, nie mogła ujść mojej uwadze. Jest to jeden z najgorszych rodzajów motywacji, jaki może być. Nie dosyć, że ulotny, to jeszcze pusty i nieprawdziwy. Ale po kolei. Ulotny — masz, a po chwili możesz przeinwestować lub wydać na telewizor i już nie masz. Nieprawdziwy, bo prawdziwą wartością są towary, a nie pieniądze. Pusty… Tego prawie nikt nie kojarzy, ale posiadanie stu tysięcy złotych w banku jest…

tylko posiadaniem stu tysięcy złotych w banku i koniec. Nie ma z tego satysfakcji. Oczywiście lepiej mieć te sto tysięcy, niż nie mieć, ale motywacja pieniężna jest bardzo mało skuteczna.

Podsumowując — motywacja zewnętrzna (prestiż, pieniądze, samochód, uznanie, miłość konkretnej osoby) powinna stanowić wspomaganie działań, które sprawią ci satysfakcję.

Pozytywna/do

Motywacja pozytywna to dążenie do czegoś z założenia dobrego dla ciebie. Można ją również połączyć z tzw. motywacją „do”. Chodzi o to, że twoje pozytywne dążenia do czegoś mają ci pomóc, sprawić satysfakcję, zapewnić bezpieczeństwo itd.

Jest to drugi rodzaj motywacji (obok motywacji wewnętrznej), który powinieneś w sobie wyrobić, gdyż połączenie obydwu sprawi, że będziesz niepokonany. Te dwa rodzaje motywacji przenikają się i uzupełniają. Przykładem motywacji wewnętrznej/pozytywnej/do może być pragnienie tego, żeby żeglować po morzach na pokładzie swojej własnoręcznie zrobionej łodzi (spełnienie ambicji tworzenia, osiągnięcia celu i pragnienia żeglugi).

Negatywna/od

Ta motywacja jest również przydatna jako uzupełnienie przeciwstawnej jej motywacji pozytywnej. Można ją stosować jako uzupełnienie motywacji pozytywnej/do.

Przykład.

Dążysz do zapewnienia sobie zajęcia zarobkowego, które kochasz (np. kochasz prace w drewnie) i które pozwoli ci utrzymać siebie i rodzinę, a to oznacza, że chcesz zarabiać duże pieniądze i zapewnić wam bezpieczeństwo. Jednocześnie pamiętasz o tym, że jeśli nie zarobisz tych dużych pieniędzy lub nie wybierzesz zajęcia, które kochasz, będzie o wiele gorzej. Druga część jest właśnie motywacją negatywną lub motywacją „od”.

Czyli dążysz do bogactwa (do) i unikasz biedy (od). Chcesz być szczęśliwy (pozytywna) i nie chcesz być nieszczęśliwy (negatywna).

Jeszcze jedną formą motywacji negatywnej jest groźba czegoś, złe wydarzenia, np. szantażowanie przez kogoś, katastrofa itp. Opisywanie ich tutaj nie ma sensu, gdyż w takich przypadkach trzeba szukać rozwiązań od razu, a motywacja jest automatyczna i związana tylko z konkretnym wydarzeniem.

Jednak dobrze jest o tym wspomnieć, żebyś wiedział, że coś takiego również istnieje, nawet jeśli nie masz większego wpływu na jego występowanie.

Sugeruję ci, żebyś wyrobił w sobie motywację wewnętrzną do osiągnięcia czegoś prawdziwie twojego, czegoś, czego pragniesz, i wspomógł ją czynnikami zewnętrznymi oraz dążeniem do różnych celów.

Pamiętaj, że motywacji wewnętrznej nikt ci nie odbierze i jest ona zależna tylko od ciebie. Dom może spłonąć, samochód się popsuć, a waluta stracić na wartości, ale twoje prawdziwe i osobiste pragnienia będą cię ciągle popychały do działania.

 

Który rodzaj motywacji jest najważniejszy dla ciebie i twojego sukcesu?

Wiesz już, że najważniejsza jest dla ciebie motywacja wewnętrzna i że przydają się również wszystkie inne rodzaje motywacji, żeby działać skutecznie. Teraz ważne jest to, żebyś uwierzył, że możesz je w sobie wyrobić lub zwiększyć ich oddziaływanie, jeśli czujesz jako taką motywację, ale masz jej za mało.

Ważne jest również to, żeby wiedzieć, w który rodzaj motywacji włożyć największy wysiłek.

Pójdźmy zatem pewnym tokiem myślenia opartego na ciągach logicznych, żeby wyłuskać skuteczność różnych działań motywujących.

Jest takie słuszne przekonanie, że działania większości ludzi są nieskuteczne. Robiąc to, co większość ludzi, będziesz mieć to, co większość ludzi.

Większość ludzi osiąga marne rezultaty, jeśli brać pod uwagę ich majątek osobisty, szczęście i zadowolenie z życia. Logiczne jest zatem to, żeby nie robić tego, co robi większość, aby być szczęśliwym i bogatym.

Większość ludzi stosuje motywację negatywną (jest źle na świecie i ciężko się utrzymać, więc muszę ciężko pracować, żeby żyć) i zewnętrzną (najważniejsze są pieniądze, chcę dużo pieniędzy). Logiczne jest zatem, żeby nie stosować tych rodzajów motywacji jako podstawowych.

Jeśli pominiemy motywację negatywną i zewnętrzną, pozostaje pozytywna i wewnętrzna. To oznacza, że stosując pozytywną i wewnętrzną motywację, będziesz bogatszy i szczęśliwszy niż większość ludzi.

Wiesz już też, że zewnętrzna motywacja wspomaga twoje  działania, więc możesz również dążyć do osiągnięcia twoich upragnionych celów związanych z dobrami materialnymi czy innymi osiągnięciami, prestiżem i „pokazaniem się” ludziom.

Pamiętając o negatywnych konsekwencjach niepodjęcia działań zmierzających do Twojego Osobistego Sukcesu, zwiększysz swoją motywację.

Podsumowując powyższy skomplikowany akapit. Postępując inaczej niż większość ludzi, stosując motywację wewnętrzną i pozytywną, będziesz bogatszy i szczęśliwszy niż większość ludzi.

Motywację zewnętrzną i negatywną możesz wykorzystać (nawet powinieneś je stosować) do dodatkowego wspomagania twoich działań.

Można więc jednocześnie dążyć do osiągnięcia upragnionych celów opartych zarówno na twoich wartościach, jak i tych związanych z życiem w społeczeństwie, pamiętając  jednocześnie o konsekwencjach niedążenia do nich. To pozwala zdobyć dodatkowe pokłady energii.

 

MotywAkcja

„Większość ludzi myli motywację z wypiciem termosu kawy czy nafaszerowaniem się środkami pobudzającymi. One dodają tylko energii i choć człowiek ma wtedy również więcej chęci do działania, jest to tylko chwilowe i nie jest zyskaniem motywacji, która wynosi na wyżyny sukcesu.

Musisz mieć swoją motywację, bo co będzie jak wyjedziesz na spotkanie i zapomnisz tej swojej motywującej książki czy nie  będzie motywującego prelegenta w hotelu? Klapa. Odrzuć myśl, że zmotywuje Cię tylko książka, w której jest napisane, jak bardzo możesz to zrobić, bo dopóki Ty w to nie uwierzysz i nie dowiesz się, co Cię motywuje, będzie to tylko pozorna motywacja”.

Książka „MotywAkcja” dostępna tutaj>>>

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Dziewczyna do wszystkiego

 Jak unikać typowo kobiecych błędów na drodze do osiągnięcia sukcesu

Osiągnąć wszystko i nigdzie nie dojść

   Poczucie osobistej porażki, które można wyczytać z poszczególnych życiorysów kobiet, odpowiada w szerszej perspektywie obiektywnemu niepowodzeniu całej naszej płci. Osiągnęłyśmy już wiele, jednak wcale nie zaszłyśmy zbyt daleko. Jesteśmy wykształcone lepiej niż kiedykolwiek, a mimo to nie udaje nam się zająć stanowisk profesorskich, dostać do zarządu i na wyższe szczeble kierownicze, które wciąż w ponad 90% zajmują mężczyźni. To nie wszystko – według badań przeprowadzonych w 2007 roku przez Unię Europejską dwa lata wcześniej kobiety zarabiały „tylko” o 15% mniej od mężczyzn. W 1995 roku ten procent wzrósł do 17. Jednak w Niemczech ta przepaść powiększyła się w ciągu ostatnich dziesięciu lat z 21 do 23%! Zasmucające dane wskazują na to, że Niemcy wraz z Estonią, Słowacją i Cyprem pozostają na szarym końcu Europy w statystykach dotyczących równouprawnienia kobiet w środowisku zawodowym [2]. Rzeczywiście wygląda to ponuro. Zgodnie z danymi pozyskanymi w ramach badań prowadzonych przez Unię Europejską w sektorze niskich płac pracuje aż 70% kobiet, jak na lekarstwo jest ich jednak wśród najlepiej zarabiających.

   My, wszystkie kobiety, mamy szansę, a jednak jej nie wykorzystujemy. Studiujemy „miękkie” przedmioty i wybieramy „damskie zawody”, podczas gdy mężczyźni bez trudu wyprzedzają nas i stają się naszymi szefami. W tym samym czasie my sytuujemy się zaledwie pośrodku pola swoich możliwości zawodowych. Nie jesteśmy wystarczająco odważne, kiedy trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność, przez co szybko lądujemy poza obszarem walk o dobre stanowisko. Uciekamy w niepełnoetatową pracę jako osoby wykonujące wolny zawód lub zamieniamy „pułapkę na dziewczyny” na „pułapkę macierzyństwa”. W takich sytuacjach często cytuje się zdanie byłego redaktora naczelnego ZDF, Klausa Bressera: „Od czasu, gdy należę do grona osób podejmujących decyzje, wciąż rozglądam się, gdzie są kobiety pragnące zająć nasze stanowiska?”. Mogę pana całkowicie uspokoić – nie ma takiego zagrożenia. Już dawno zniknęłyśmy z pola widzenia. Jesteśmy daleko poza horyzontem, całkowicie zajęte tym, by przed ukończeniem 35. roku życia odbyć kolejną praktykę, urodzić drugie dziecko i ukończyć studia na kierunku „dziennikarstwo kulturalne”.

   Kobiety potykają się o własne nogi

   Nie jesteśmy „cool” – łatwo nas wyprowadzić z równowagi, speszyć lub nastawić jedną przeciwko drugiej. Kobiety nie są ani opanowane, ani pewne siebie. Każdą krytykę traktują jak atak. Są zbyt emocjonalne i rozwiązują konflikty na poziomie relacji, zamiast rozpatrywać je w kontekście zawodowym. A to z kolei bardzo odpowiada mężczyznom, którzy często nas blokują i wypierają ze stanowisk.

   To nie jedyny powód, dla którego po studiach nie rozpoczynamy kariery lub już na starcie jesteśmy skazane na porażkę. Nie powinnyśmy mieć do nikogo pretensji, gdyż same rzucamy sobie kłody pod nogi, a potem się o nie potykamy. Jesteśmy za mało ambitne – nie wyznaczamy sobie dalekosiężnych celów. Od miejsca pracy wymagamy wyłącznie tego, by było miłe i przytulne. Ochoczo odgrywamy rolę pośredniczek i moderatorek, ponieważ unikamy niewygodnych konfrontacji. Cieszymy się, gdy inni przypisują nam posiadanie jedynie miękkich umiejętności, takich jak zdolność komunikowania się i słuchania, zamiast przyswoić sobie niezbędne twarde sprawności, czyli przebojowość, pewność siebie, stanowczość w prowadzeniu negocjacji, wiedzę fachową oraz cechy przywódcze. Pod koniec lat 80. XX w. autorzy poradników dotyczących kariery zawodowej kobiet twierdzili, że w miejscu pracy są one odpowiedzialne przede wszystkim za tworzenie dobrej atmosfery. Przedstawicielki kadry kierowniczej udzielały wywiadów, w których mówiły, że postawiwszy w sali konferencyjnej paterę z owocami, zmieniły coś istotnego w firmie. Niestety od tamtych czasów niewiele się zmieniło. Chcemy zadowolić wszystkich, podczas gdy nie nauczyłyśmy się zasad uczciwej konkurencji. Często zachowujemy się przy tym nieuprzejmie lub działamy za czyimiś plecami. Boimy się zaryzykować, jesteśmy za mało odważne, a jednocześnie dziwimy się, że nigdy nie wygrywamy.

   Praca jako eleganckie akcesorium

W profeministycznych czasach żadna kobieta nie przyzna się, że emancypacja przeszła obok niej, nie pozostawiając po sobie najmniejszego śladu. Zachowujemy się tak, jakby była ona koncepcją z zamierzchłej przeszłości, kłopotliwą, przestarzałą sprawą, którą świadomie porzuciłyśmy. Natomiast dzisiejsza „dziewczyna” traktowana jest jako nowoczesny odpowiednik dawnej „kury domowej” i niegdysiejszej „kobietki”. One również nie były samodzielne, lecz zależne od innych pod względem ekonomicznym. Wprawdzie do niczego nie doszły, ale przynajmniej były dorosłe. W latach 20. XX wieku kobiety mogły zajmować się pracą poza domem tylko wtedy, gdy ich mężowie nie zarabiali wystarczająco dużo, by wyżywić rodzinę. Jeszcze do 1963 roku musiały prosić swoich małżonków o pozwolenie, jeśli chciały wykonywać jakikolwiek zawód, a jednocześnie były zobowiązane do podjęcia pracy wówczas, gdy dochód rodziny był za niski. Obecnie kobiety mogą samodzielnie decydować o swojej karierze. „Praca zarobkowa wynikająca z pilnej potrzeby stała się powszechnie uznawaną normą”, stwierdza Barbara Vinken w swojej książce Die deutsche Mutter (Niemiecka matka). Mimo to po dziś dzień praca kobiety w większości przypadków nie jest traktowana zbyt poważnie, także przez nas same. „Tym bardziej beztrosko kontynuujemy tradycyjny, lekko zmodyfikowany, jednak niekwestionowany wzór” – pisze autorka. Kant stwierdził kiedyś, że „uczone kobiety” noszą swoje książki niczym zegarek, „a mianowicie tak, by było widać, że je posiadają”. Wykształcenie jako atrybut na pokaz. „Gdybyśmy chcieli być złośliwi, moglibyśmy powtórzyć za filozofem, że dzisiejsze kobiety traktują swoją pracę jak akcesorium. Wiele z nich nie określa siebie za pomocą swojego zawodu, lecz wystawia ów fakt na pokaz” – oznajmia Barbara Vinken. Natapirować włosy, założyć biżuterię, nosić eleganckie ubrania i znaleźć odpowiedniego mężczyznę na całe życie – oto program dla dziewczyny, a nie dla dorosłej kobiety, która pragnie zmian w życiu zawodowym.

   Colette Dowling stawia podobną tezę w swej książce The Cinderella-Complex (Kompleks Kopciuszka), cytując pewnego dziennikarza ekonomicznego: „To takie typowe, że młoda dziewczyna wsiada do samochodu swego chłopaka i pozwala zabrać się na przejażdżkę. Jest w ten sposób obwożona po świecie mężczyzny. Wygląda na to, że przez całe życie nie pozbyła się tego stereotypu. Gdy kobieta wsiada do samochodu, oznacza to, iż wchodzi na terytorium mężczyzny, podczas gdy dla niej samej jest to tylko zwykła przejażdżka. Nie próbuje zasiąśza kierownicą, czegoś zmienić lub zrobić coś po swojemu. Nigdy nie stara się dojść do władzy. W tej zależności posiada mentalność biernego towarzysza”.

   Dowling opisuje „kompleks Kopciuszka” jako sieć stłumionych obaw, która więzi kobiety w „półmroku” i udaremnia rozwój ich duchowych, kreatywnych sił. „Niczym Kopciuszek kobiety wciąż czekają na jakieś zdarzenie zewnętrzne, które zasadniczo zmieni ich życie”, przekonuje autorka i sama zalicza się do opisanej grupy: „Dorosłyśmy – byłyśmy zmysłowe, inteligentne, nabrałyśmy ogłady, jaką daje tylko życie na Manhattanie, jednak w rzeczywistości pozostałyśmy dziewczynkami w okresie dojrzewania, którym kawałki szpinaku utkwiły między zębami a aparatem korekcyjnym”.

   „Ta pretensjonalna dziewczęcość jest denerwująca”

   Książka Dowling ma już prawie 30 lat, niestety wciąż jest jak najbardziej aktualna. Otoczenie postrzega współczesne kobiety inaczej, niż one same siebie. W niekorzystnym przypadku ocenia się je jako gromadę „wiecznych dzieci”. Czterdziestodwuletni dziennikarz Fred Grimm rzucił im wyzwanie w „Süddeutsches Magazin” z 17 czerwca 2005 roku, w artykule pod tytułem Koniec ze słodyczą!: „Drogie panie, które ukończyłyście dwudziesty piąty rok życia, chcecie przypominać raczej Grace Kelly, czy pozostać wiecznymi dziewczynkami? Ubierajcie się więc przyzwoicie, nie wywracajcie oczami i wreszcie dorośnijcie. Ta pretensjonalna dziewczęcość jest denerwująca”.

   Grimm się nie myli. Zastanawiam się, jak współczesne kobiety mogły popełnić taką gafę? Jak widać, dorosłość staje się coraz trudniejsza. Czasopisma, np. „Psychologie Heute” (numer 4/2001), często omawiają ten temat. Młodzieżowa wersja „Sterna” -„Neon” poddaje problem dorosłości pod dyskusję online. Socjologowie są zdezorientowani. „Jak długo kobieta może pozostawać dziewczynką?”- pyta dr Ursula Nissen, kierowniczka referatu naukowego przy zarządzie Deutsches Jugendinstitut w Monachium. Według niej trudność w zdefiniowaniu pojęć dzieciństwa i dorosłości w społeczeństwach zachodnich jest związana „z wyraźnie zmodyfikowanymi wzorcami zachowania młodych ludzi i strategiami ich działania, które zacierają granice między tym, co charakterystyczne dla okresu dzieciństwa, a wyznacznikami dorosłości”. Dotyczy to niemal wszystkich obszarów życia młodzieży. Brak wzorców

   Czy jednak powinnyśmy pozostawać „wiecznymi dziećmi” nawet wtedy, gdy skończyłyśmy już czterdziestkę? Absolutnie nie. „Pretensjonalną dziewczęcość” można na szczęście rozpoznać, a potem zwalczyć zarówno w sobie, jak i w innych. Trudniej jest odpowiedzieć na pytanie, czym ją zastąpić. Grace Kelly była wprawdzie dorosła już w wieku dwudziestu lat, jednak nie może uchodzić za wzór dla współczesnych kobiet, ponieważ jej dojrzałość polegała głównie na kokietowaniu i poprawianiu otoczenia, a także na dbaniu o swój wygląd. Nie wiemy, jak zachowałaby się w biurze, gdyby szef ponownie storpedował jeden z jej projektów.

   Top modelka zamiast pani prezes

   Zatem z jakich wzorców możemy czerpać, skoro nawet dojrzałe kobiety określa się mianem „dziewczyn”? Dotychczas największy sukces wśród Niemek zajmujących się polityką odniosła Angela Merkel. Mimo to przez lata funkcjonowała w prasie jako „dziewczyna”. Przebyła drogę pełną przeszkód i na pewno nie może być uważana za wzór do naśladowania dla większości kobiet. Cóż nam więcej pozostaje, poza rzeszą modelek, aktorek, osobowości telewizyjnych i zjawiskiem zwanym Madonną? Kobiecie trudno znaleźć damski wzór, któremu chciałaby dorównać. Przykładowo: w amerykańskim wydaniu magazynu „Vogue” z 2008 roku znana top modelka Kate Moss oznajmiła, że ma trzydzieści cztery lata, a mimo to wciąż czuje się jak nastolatka.

   To wyjaśnia wielki sukces widowisk opartych na castingach. W branży muzycznej dziewczyny mogą wzorować się na ideałach, których brakuje im w „prawdziwym życiu”. Z tego powodu nie chcą zajmować stanowisk menedżerskich, lecz starają się o członkowsko w jednej z „girls group”. Nie jest to realistyczne wyobrażenie o karierze. Większość z nich wykazuje się dość ograniczonym talentem wokalnym i tanecznym. Takie kobiety powinny się raczej zastanowić, w jaki sposób mogłyby odnieść sukces w bardziej przyziemnych zawodach. Jednak właśnie taka możliwość nie wydaje się im atrakcyjna, ponieważ typowe profesje w ogóle nie są „seksowne”. Tak przynajmniej przedstawiają je czasopisma, książki i seriale telewizyjne przeznaczone dla kobiet. Normalne zawody po prostu się w nich nie pojawiają. Chyba że mają jakiś związek z makijażem, modą lub znalezieniem faceta. Kobiety czynne zawodowo, a w szczególności te, które posiadają ambicje zawodowe, znikają stopniowo z publicznej percepcji. Podążają one wyznaczoną przez siebie drogą, nie zachowując się jak małe dziewczynki i nie wyglądając jak lalki Barbie, nie są produktami, przez co znikają ze świata mediów, przemysłu rozrywkowego i popkultury. Są marginalizowane lub przedstawiane karykaturalnie. Natomiast kobiety, które rzeczywiście robią karierę, takie jak Angela Merkel czy Sabine Christiansen [3], postrzega się przez pryzmat fryzury, ubrania oraz części ciała, które poprawiły sobie dzięki operacjom plastycznym. Dyskutuje się na temat ich kobiecości lub jej braku. Są więc ocenianie o wiele krytyczniej niż mężczyźni zajmujący podobne pozycje społeczne. Dlatego muszą osiągać trzy razy więcej niż oni, aby w ogóle utrzymać się na swoich stanowiskach. Potyczki polityczne Angeli Merkel, które prowadziła bezpośrednio po wyborach do Bundestagu w 2005 roku ze swoimi kolegami partyjnymi, są na to niezbitym dowodem. Jeszcze nigdy żaden kanclerz elekt nie musiał tak zawzięcie walczyć o solidarność i poparcie.

   Gdy coś się nie udaje

   Nie zawsze słowo „dziewczyna” ma przyjazny wydźwięk. Często złośliwie i uszczypliwie określa się nim kobiety, które nie osiągają sukcesów i w końcu ponoszą klęskę. Na początku potrzebne są bowiem tylko młode dziewczyny, gdyż ich pretensjonalne zachowanie wnosi pewien powiew świeżości i niekonwencjonalności. Jednak z czasem również one zaczynają się nudzić. Miłe kobietki o wielkich oczach, wyglądające jak lalki, ubrane w obcisłe koszulki, zaczynają być postrzegane w firmie jako osoby bezbarwne. Jeśli nie nabyły wcześniej rzeczywistych umiejętności i nie wykształciły w sobie żadnych mocnych stron, przestają być niezastąpione. Nie zapisują się w pamięci przełożonych. Kiedy się zestarzeją, w każdej chwili można je wymienić na nowszy model. Taki los grozi nam wszystkim i stanowi kolejny ważny powód do tego, by jak najszybciej dorosnąć – znaleźć wyjście z pułapki na dziewczyny.

DZIEWCZYNA DO WSZYSTKIEGO

Dlaczego kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni? I dlaczego w zarządach największych korporacji wciąż jest ich o wiele mniej? Zdaniem autorki przede wszystkim dlatego, że kobiety zbyt często zachowują się raczej jak małe dziewczynki niż wytrawni gracze biznesowi.

Annette Anton w humorystyczny sposób rozprawia się z wieloma stereotypami dotyczącymi ról i zachowań uznawanych w pracy za typowo męskie lub kobiece oraz daje wskazówki, jak sobie radzić w zdominowanym przez mężczyzn świecie biznesu. Wskazuje również na typowo kobiece błędy, które negatywnie wpływają na rozwój ich kariery. Lektura obowiązkowa dla wszystkich kobiet aktywnych zawodowo!

ODBIERZ PREZENTY>>>

Noworoczne postanowienia

Rozpoczęcie się nowego kalendarzowego roku skłania wiele osób do składania sobie jakichś przyrzeczeń, postanowień noworocznych. Nie bardzo rozumiem dlaczego trzymać się tej, symbolicznej, przecież daty?! To tylko umowny dzień, nie inny od reszty dni w roku. Ale o.k. Jeśli ktoś potrzebuje takiego wyraźnego rozgraniczenia starego od nowego, to dobry i nowy rok na powzięcie planów, wytyczenie nowych celów.

I znowu Sylwester i znowu Nowy Rok… Czas szybko biegnie, a ja stoję
w miejscu…

Czy znowu chcesz tak pomyśleć pod koniec roku?

W większości przypadków tak to niestety wygląda: noworoczne postanowienia sobie a my sobie. Nic z nich nie wychodzi, a miało być tak pięknie!

Nie będę palił, nie będę bił dzieci, nie będę zdradzał żony.

Albo postanowienia wyrażone pozytywnie: nauczę się chińskiego, nauczę się jeździć na łyżwach, będę dobry dla psa.

I kolejny raz nic z tego nie wychodzi.

Moim zdaniem trzeba do tego podejść metodycznie, czyli powziąć realne postanowienia, zaplanować co i kiedy zrobimy, a także kto ewentualnie nam pomoże w ich realizacji. No i jak nagrodzimy się po ich zrealizowaniu!

A słabo zmotywowani i zorganizowania zawsze mogą sięgnąć po pomoc
w realizacji postanowień.

Tak czy inaczej życzę wytrwałości  i sukcesów!

ODBIERZ PREZENTY>>>

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: