wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Posts tagged ‘jakość życia’

Po prostu żyj! I przyjmij ode mnie prezent!

Witaj !

 Być może orientujesz się, że napisałem kilka publikacji. I jedną chciałbym Ci dzisiaj polecić.

Otóż książkę „Po prostu żyj! Klucz do podniesienia jakości Twojego życia” napisałem nie tylko dla innych, ale również dla siebie! Zainteresował mnie temat jakości życia, zadowolenia z naszej egzystencji. Praca nad nią pozwoliła mi zrozumieć skąd bierze się nasze niezadowolenie, jak zamienić je na poczucie spełnienia w życiu.

Po prostu żyj! Oto jedna z opinii na temat książki:

Książka dla ludzi, którzy chcą osiągać sukcesy w życiu osobistym jak i zawodowym. Gorąco polecam !!!  Mariusz Ocaluk, przedsiębiorca.

 Dość chwalenia się!

A PREZENT?

Osoba, która zakupi z lonków tu zamieszczonych drukowaną wersję książki i prześle mi ( przemyslawpufal(małpka)gmail.com ) potwierdzenie zamówienia i wpłaty, otrzyma ode mnie dostęp do jednego z kilku napisanych przeze mnie ebooków.

Po prostu żyj!

Pozdrawiam!

Przemysław Pufal

PS. Pamiętaj, że prezent jest dla kupujących wersję drukowaną „Po prostu żyj!”

Reklamy

Jakość komunikowania się a jakość życia

Specjalista od komunikacji międzyludzkiej, John Stewart, twierdzi, że istnieje bezpośredni związek między jakością komunikacji a jakością życia: im lepsza komunikacja, tym wyższa jakość życia.

Pisząc o jakości życia wyodrębniłem w swojej książce kilkadziesiąt czynników, które mają na nią wpływ. Stewart udowadnia, że nie tylko te podstawowe sprawy, typu pożywienie, ubranie, mieszkanie czy też na przykład wykształcenie wpływają na nasze zadowolenie z życia.

Jakość rozmowy, zdolność do efektywnego komunikowania się, również mocno wpływają na poczucie satysfakcji z egzystencji.

Wyobraźmy sobie, dla podkreślenia efektu, człowieka, który w ogóle nigdy i z nikim nie może się porozumieć. Nie posiada podstawowych umiejętności komunikacyjnych, nie jest w stanie skończyć żadnej rozmowy, bo albo używa słów niezrozumiałych dla innych, albo szybko wpada w irytację i obraża rozmówcę. Wyobraźmy sobie jakiekolwiek przeszkody – facet po prostu nie umie rozmawiać. Co by się stało? Nie byłby w stanie kupić sobie nawet bułki, załatwić żadnej sprawy w urzędzie czy poderwać dziewczyny. Z pewnością nie byłby przy takim stanie rzeczy zadowolony z siebie i z życia.

A przecież nie musi dojść do takiej ekstremalnej sytuacji, aby stwierdzić, ze to, jak się porozumiewamy, wpływa na jakość naszego życia.

Nieporozumienia w związku bardzo często wpędzają nas w zły humor, niezadowolenie, w skrajnych przypadkach nawet w depresję. Niemożność porozumienia się, brak umiejętności skutecznego porozumiewania się mogą przecież doprowadzić do rozpadu związku. Wydaje się, że dwoje ludzi jest dla siebie stworzonych jednak kłócą się o drobiazgi, o bzdety i nie są w stanie tego przezwyciężyć. Jakby ktoś lub coś zawsze kierował ich w stronę kłótni!

Co to jest? To brak wiedzy i podstawowych umiejętności na temat rozmawiania.

Można powiedzieć, że przecież każdy umie rozmawiać. Skąd więc tyle osób, które nie potrafią się porozumieć?

Niektórym wydaje się śmieszne, że nie będąc dziećmi, ba!, będąc już w starszym wieku, musieliby uczyć się gadania! A jednak! Rozmawianie, tak jak każdą umiejętność, należy ćwiczyć. A żeby ćwiczyć, trzeba wiedzieć co i jak.

Wszędzie powtarzam, że niestety rzadko się zdarza, abyśmy byli tej sztuki uczeni w szkole lub wynieśli takie umiejętności z domu. Owszem, w domu uczymy się mówić, ale nie efektywnie porozumiewać.

Ucz się więc i ćwicz. Możemy Ci w tym pomóc.

 Pozdrawiam!

Przemysław Pufal, sensownie.pl

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Co wspólnego ze zdrowiem ma seks?

Pewnie zastanawiasz się, czemu w książce dotyczącej zdrowia ma być mowa o seksie. Temat ten nie pojawia się tutaj przypadkowo. Seks przynosi bardzo wiele korzyści zdrowotnych, o których ludzie często nie wiedzą. Można do nich zaliczyć m.in. szybsze krążenie krwi. Podczas aktu seksualnego następuje rozszerzenie naczyń krwionośnych, co działa korzystnie na dotlenienie skóry. Dzięki niemu ma ona zdrowszy wygląd. Kobiety, a także ich partnerzy często zauważają, że po stosun­ku wyglądają dużo ładniej. Seks redukuje też stres oraz ryzyko powstania wielu chorób, m.in. raka prostaty i ataku serca. Udowodniono też, że jest skutecznym lekiem na sen.

Seks pomaga ponadto spalać kalorie, przyśpiesza bowiem przemianę materii. Sam pocałunek pozwala spalić kilkanaście kalorii, a akt seksualny – to już ok. 400 spalonych kalorii. Czy zatem można uznać zbliżenie za skuteczne remedium przy odchudzeniu? Zapewne tak. Podobnie jak przy chodzeniu i bieganiu, większość mięśni podczas seksu pozostaje aktywna.

Fragment ebooka „Przepis na zdrowe i długie życie”>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Twórczość

Nie! Nie uciekaj! Czytaj dalej!

Napisałem tak dlatego, że wiele osób słysząc o twórczości, od razu ma skojarzenia z artystami, dziwakami, z jakimiś bohomazami, albo nudnymi wierszami. Najczęściej mówią „Tfu!rczość nie jest dla mnie!”

Oczywiście nie zgadzam się z taką opinią.

Tworzenie w sensie dosłownym nie jest zarezerwowana dla absolwentów szkół artystycznych. Nie trzeba posiadać wykształcenia plastycznego, by malować obrazy, a muzycznego, by pisać piosenki. Amatorzy również tworzą sztukę i często odnoszą sukces. A ile jest tworzących w domu nie myślących o sukcesie i sławie, tylko robiących to dla własnej satysfakcji!

Myślałeś kiedyś o tym?

Czy wiesz gdzie w Twoim mieście możesz nauczyć się na przykład robienia kilimów?

 Albo śpiewania?

Niektórzy artyści, na przykład surrealiści, mówili nawet o twórczym spędzaniu wolnego czasu. Wprawdzie w ich czasach nie było powszechnego dostępu do telewizji, ale dzisiaj do tego to się odnosi. Zamiast aktywnie, twórczo spędzać czas, siedzimy przed telewizorem. A przecież nawet komputer i internet dają wiele możliwości: pisanie bloga, rysowanie i malowanie, edycja zrobionych zdjęć, tworzenie stron internetowych, muzyki itd.

A wspólne zajęcia twórcze z rodziną z pewnością wzmocnią Was, ułatwią wzajemne poznanie i zrozumienie, łatwiej będzie można nawiązać (albo nie stracić…) kontakt z dorastającymi dziećmi.

Z uprawianiem sztuki, ale również życia:) wiąże się termin flow – przepływ. Oznacza to stan całkowitego poświęcenia się temu, co robimy, jakiemuś kreatywnemu zajęciu. Mi taki stan zdarzył się zaledwie parę razy: zapomniałem o całym świecie, byłem maksymalnie skupiony, ale nie męczyłem się. Po zakończeniu byłem zdziwiony, że upłynęło tyle czasu. I odczuwałem wielką satysfakcję z wykonanej pracy (twórczej). Szkoda, że zdarza się to tak rzadko…

A napisałem tyle o sztuce, ponieważ interesują mnie wszelkie jej przejawy.

Twórczość to oczywiście nie tylko uprawianie sztuki, ale również, a może przede wszystkim w przypadku takich zwykłych ludzi jak my, twórcze życie. Czyli takie, w którym nie boisz się próbować nowych rzeczy, podejmujesz decyzje naruszające status quo, zaskakujesz pomysłowością, kreatywnością
z każdej sferze życia. Osoba żyjąca twórczo nieustannie zadaje pytania, szuka rozwiązań dotychczas nieznanych choćby jej samej, próbuje zrozumieć siebie i otaczający ją świat.

           Definicji twórczości istnieje chyba tyle, ile osób się tym zajmuje. Na przykład według jednych twórczość to oryginalne pomysły, dotąd przez nikogo nie przedstawione, ale użyteczne. Inni mówią, ze to nowe spojrzenie na stare sprawy. Jeszcze inni po prostu wymieniają przykłady oryginalnych rozwiązań w przemyśle, sztuce, życiu codziennym.

           Z pewnością i Ty mógłbyś podać przykłady ze swojego życia, które uznać można za przejaw twórczości czy to w życiu osobistym czy zawodowym. Gdybyś miał z tym trudności, nie przejmuj się. Uważam bowiem, że przejawów twórczości do końca nie można zmierzyć, ani zważyć ani czasem opisać. Mogą to być drobnostki, których Ty nie zauważasz, ale widzą i doceniają inni. Zapytaj czy ktoś postrzega Cię jako osobę twórczą?

           Kompletni malkontenci muszą pamiętać, że zdolności twórcze można rozwijać. Z pomocą trenerów lub tylko jakiegoś podręcznika, który kupić można bardzo łatwo. Musisz tylko wiedzieć, jakie zdolności chcesz rozwijać, chyba, że ogólne twórcze myślenie. Nawet tutaj nie można być leniem. A może właśnie nie można być leniem chcąc rozwijać swoje zdolności.

Jest to fragment mojej książki pt. „Po prostu żyj!”>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Jak zwalczyć negatywne przekonania

Fragment publikacji Andrzeja Kusiora „Spirala bogactwa”:

Większość przekonań to przekonania banalne. Czasami aż dziwne, że w nie wierzymy, że je wypowiadamy słownie lub w myślach. Nie wszystkie muszą być „naszej produkcji”. Jakże często wypowiadamy słowa, przekonania nie nasze, a słyszane kilka razy.

Oto kilka z nich.

Przykłady przekonań szkodliwych:

1. Każdy człowiek nosi w sobie zło.

2. Żeby dostać dobrą pracę, trzeba mieć znajomości.

3. Całe moje życie to orka na ugorze.

4. Ja to zawsze mam pecha.

5. Niestety nie urodziłem się pod szczęśliwą gwiazdą.

6.Wszyscy zawsze mi przeszkadzają.

7. Uczciwemu zawsze trudniej się dorobić.

8. Jestem nikim, zerem.

9. Trudno znaleźć pracę, kiedy się nie ma wysokich kwalifikacji.

10.Za co się nie wezmę to nic mi się nie udaje.

11.Nie mam co marzyć o ……………..

12.Po co mam próbować to zrobić, skoro i tak wiem, jak się to skończy.

13.Wszystkiemu winni są …………….

14.W tym kraju nic się nie da osiągnąć.

Itd.

Przykłady przekonań pozytywnych, wzmacniających:

1. W każdym z ludzi jest ogromnie dużo dobra.

2.Osiągnę wszystko, na czym mi zależy, to tylko kwestia czasu.

3. To ja trzymam swój los w swoich rękach.

4. Jak się postaram, to dostanę tę wymarzoną pracę.

5. Trudy życia wzmacniają mnie.

6. To mi się uda, jestem tego pewien.

7. Trzeba próbować do skutku.

8.Dla chcącego nic trudnego.

9.Wiara czyni cuda.

10.Każdy problem da się rozwiązać.

Musisz wiedzieć, że:

1. Przekonania powinny nas wzmacniać, a nie osłabiać w tym, co chcemy osiągnąć.

2.Na ogół nie decydujemy świadomie o tym, w co chcemy wierzyć.

3.Przekonanie powstaje na podstawie NASZEJ INTERPRETACJI WYDARZEŃ i towarzyszących im wówczas często emocji.

4.INTERPRETACJA WYDARZEŃ zależy tylko i wyłącznie od nas, a zatem i nasze przekonania są zależne od nas.

5.Dopóki nie zmienisz przekonań, wywoływane nimi zdarzenia nie ulegną zmianie. Nie zawsze jest możliwe dla świadomości skojarzenie przekonań z wywoływanymi przez nie zdarzeniami. Kieruj się pojęciem ich potencjalnej szkodliwości.

Swoistym rodzajem przekonań są te, których używamy jako tzw. wykrętów.

Ludzie ponoszący porażki stosują je szczególnie często. To charakterystyczny sposób usprawiedliwiania się przed samym sobą.

Często mają one tryb warunkowy:

1. Gdybym miał więcej czasu to….

2.Gdyby mi X pozwolił to…

3. Gdybym był tak zdolny jak X to…

4.Gdybym nie był żonaty…

5. Gdybym żył w dużym mieście…

6.Gdybym miał swoją firmę…

7. Gdybym miał więcej pieniędzy…

8.Gdybym nie miał takiej przeszłości…

9.Gdyby ona mi wtedy pomogła…

10.Gdyby szef mnie nie zwolnił…

Przykłady takich wykrętów można mnożyć. Są dla nas „cenne”, bo sami je stworzyliśmy.

Uspokajają nasze zaniepokojenie. Ich wymyślanie jest nawykiem zgubnym. Dlaczego?

Dlatego, że:

1. Zapadają w naszą podświadomość.

2.Usprawiedliwiają nasze porażki.

3. Przyzwyczajają nas do porażek.

4.Nie aktywizują do dalszych działań.

5. Podświadomość je …… Sam już z pewnością wiesz, co z nimi robi.

Przeanalizuj swoje usprawiedliwienia, a przekonasz się, jak wiele z nich jest nieprawdziwych.

Przekonania biorą się również i z nieprzemyślanych uogólnień. Z kolei im bardziej są uogólnione w swojej treści, tym więcej przynoszą nam szkody. Dotyczą bowiem nie sprecyzowanych warunków, a uogólnionych.

Często powtarzane, szczególnie z towarzyszącymi im emocjami, niezależnie od tego, czy oparte są na przeżytych wrażeniach, czy tylko na wyobrażanych sobie sytuacjach, jak magnes ściągają na nas odpowiadającą im rzeczywistość, w pewnym sensie realizują się w naszym życiu.

Zauważ, że Twój wizerunek własny powstaje często na bazie Twoich przekonań.

Również Twoje relacje rodzinne i ze środowiskiem ludzi, w jakim się obracasz, wynikają z Twoich przekonań. Jeśli te relacje są złe lub nie najlepsze, zastanów się nad kierującymi Tobą przekonaniami.

W nich znajdziesz źródło tych relacji i tym samym wynikające z nich skutki dla Twojego życia.

Przekonania albo nas budują, albo nas niszczą. Ich moc jest niezwykła.

Póki co zastanów się przez chwilę nad ogólnie znanym tzw. efektem placebo. Polega on na tym, że podanie choremu obojętnego dla zdrowia „lekarstwa”, co do którego niezwykłej skuteczności jest on jednak przekonany, prowadzi często do wyraźnej poprawy zdrowia.

Tak działa na organizm umysł pacjenta przekonanego o skuteczności leku.

Oprócz przekonań należy jeszcze wspomnieć o przeświadczeniach.

Przeświadczenie to przekonanie, które ma na ogół swoje źródło w wydarzeniach emocjonalnych, którym towarzyszyły silne skojarzenia.

Gdy ktoś kwestionuje przeświadczenie jakiejś osoby, to reaguje ona wtedy często silnymi emocjami (np. gniewem, złością) i odrzuca wszystkie podawane fakty w ogóle ich nie rozważając, nie biorąc pod uwagę nawet na chwilę. Po tej reakcji łatwo można poznać, że mamy do czynienia z przeświadczeniem.

W pewnym sensie można by powiedzieć, że przeświadczenie to wyższa forma przekonania. Dużo silniej zapada w naszą podświadomość, jak i silniej inspiruje nasze działania.

Ma same plusy, gdy popycha nas do działań w osiąganiu zamierzonego celu. Gdy jednak nasze działania są błędne, może doprowadzić nas do całkowitej klęski. I o tym warto pamiętać.

W dużej mierze dzięki odpowiedniemu przeświadczeniu (że przeżyją) ludzie wychodzili cało z beznadziejnych wydawałoby się sytuacji, z obozów śmierci i ciężkich więzień.

Również fanatycy religijni poświęcali swoje życie przeświadczeni o słuszności jakiejś idei, nie zwracając uwagi i nie próbując nawet zastanowić się, czy służyła ona dobru czy złu.

Przekonania i przeświadczenia tkwią w naszej podświadomości.

Podświadomość zaś w nieznany nam, TAJEMNICZY SPOSÓB, tworzy w oparciu o nie naszą rzeczywistość.

Kreuje nam świat według naszych przekonań i przeświadczeń. W ten sposób nasze wielokrotnie powtarzające się myśli powoli przesączają się do podświadomości, a ta materializuje je w naszym życiu. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale fakt ten nie budzi już dzisiaj żadnych wątpliwości.

Nasze przekonania kształtowane są również w dużej części poprzez media. Przez telewizję, radio, prasę. Niestety, często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wierzymy we wszystko, co nam one przekazują.

A przecież jest tam słowo mówione, jak i pisane. Jest i obraz. To, co silnie na nas wpływa.

A co one nam przekazują? Informacje o tym, jak ludzie żyją w szczęściu i zgodzie? Nie, pokazują wypadki, choroby, bandyckie napady, akty terroryzmu, masowe mordy, wojenną agresję, złodziejstwo, łapówkarstwo, bijatyki na meczach, akcje protestacyjne itd. Wszystko, co odbiega od normy.

To często na podstawie tych informacji (zdarza się, że nieprawdziwych, nie do końca dopowiedzianych, manipulowanych) mogą powstawać nasze przekonania.

No i są jeszcze reklamy. Przecież tak naprawdę piszą je specjaliści od manipulacji. Dobrzy, sowicie opłacani specjaliści. Warto o tym pamiętać.

Buduj swoje przekonania na autentycznych wydarzeniach ze swojego życia. Na bazie tego, co widzisz, słyszysz, czujesz. Nie daj sobą manipulować innym.

PODSUMOWANIE

Przekonania i przeświadczenia:

1. Tkwiąc w naszym umyśle, „przeciekają” powoli do podświadomości.

2.Moc sprawcza podświadomości „dopasowuje” sens do ich treści (nie analizuje ich!!!) i wprowadza je do naszej rzeczywistości.

W ten sposób kształtuje realia naszego życia. Prowadzi do szczęścia i sukcesu albo do mniejszej bądź większej klęski.

3. To przekonania kształtują nasze życie, a nie wydarzenia.

4. Kiedy powstają, ich podstawę stanowią nie wydarzenia, ale Twoja interpretacja tych wydarzeń. Niepowodzenia powinny być interpretowane jako cenna lekcja i wskazowka do zmiany sposobu pokonywania trudności w naszym życiu, a nie jako klęska.

5. Tak za sukces, jak i za niepowodzenie warto w myślach podziękować.

Niepowodzeniu za to, że wiemy już, iż tym sposobem trudności nie pokonamy. Zatem trzeba szukać innego.

6. Przekonania wymagają przeanalizowania pod kątem ich wpływu na Twoje życie.

7. Przeanalizuj wszystkie swoje usprawiedliwienia – większość z nich (jeśli nie wszystkie) może być nieprawdziwa.

8.Przekonania i przeświadczenia można zmienić.

 

 Zwalcz własne szkodliwe przekonania>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Zyskaj spokój i radość

Maciej Bober  – „Spokój i radość”

Co to jest stres, czyli po co nam emocje?

Często chcielibyśmy nie odczuwać pewnych szczególnie nieprzyjemnych emocji. Skoro one jednak istnieją, to pewnie są do czegoś potrzebne.

Stres, który często pojmowany jest jako coś złego, tak naprawdę jest naszym przyjacielem. To dzięki niemu istniejemy jeszcze na tej planecie. Wyobraźcie sobie, jak by to było, gdyby człowiek był zawsze wyluzowany i z przyjaznym uśmiechem witał każde niebezpieczeństwo zagrażające jego życiu. Rozwój cywilizacji sprawił, że obecnie rzadko zdarza nam się stanąć twarzą w twarz z niedźwiedziem czy lwem. Życie stało się bezpieczniejsze. Lecz mimo to stres nadal spełnia swoje zadanie. Kiedy stanie przed nami dwumetrowy olbrzym z nożem w ręku, nagły zastrzyk adrenaliny może uratować nam życie. Tempo, w jakim wtedy uciekamy, zadziwia nas samych.

Mimo wszystko – sytuacje takie należą do rzadkości. Zastanawiające jest natomiast to, dlaczego człowiek denerwuje się w sytuacjach, które tak naprawdę nie zagrażają jego życiu. Teraz stresuje nas krzykliwy szef, plama na ubraniu czy podejście do nieznajomej osoby. Mimo że takie sytuacje nie zagrażają naszemu życiu, to nawet wtedy zdenerwowanie może być naszym sprzymierzeńcem.

Ból – sygnał ostrzegawczy

Możemy zacząć pojmować odczuwane przez nas emocje jako doskonały sygnał, który trudno zlekceważyć. Problem w tym, że nie wiemy, jak interpretować ten sygnał, bo przecież – jak już wiemy – zdenerwowanie wcale nie oznacza, że nasze życie jest w niebezpieczeństwie.

Nasze ciało posiada doskonały system ostrzegawczy, który za pomocą bólu informuje nas, że dzieje się coś złego. Ból nie jest przyjemny i właśnie dlatego zwracamy na niego uwagę. Podobnie jest z nieprzyjemnymi emocjami, które są sygnałami wysyłanymi do nas przez naszą psychikę. Tak jak ból fizyczny jest bodźcem, dzięki któremu zauważamy, że powinniśmy zatroszczyć się o swoje ciało, podobnie ból psychiczny jest sygnałem, że powinniśmy zatroszczyć się o nasz umysł.

Jeśli w naszym życiu powtarza się sytuacja, która nas denerwuje lub sprawia nam przykrość, niekoniecznie musi oznaczać to, że sytuacja sama w sobie jest zła. Może to być również sygnał, że niewłaściwe jest to, jak reagujemy na daną sytuację, co o niej myślimy. Nie mamy kontroli nad całym otaczającym nas światem.

Zdarzenie, które wywołuje w nas nieprzyjemne uczucia, może się powtarzać. Wtedy nie mamy innego wyjścia, jak tylko zmienić własne emocje dzięki zmianie sposobu myślenia. Teraz pewnie wydaje ci się to dziwne lub nawet niemożliwe, ale z dalszej części książki nie tylko dowiesz się, że to jest możliwe, ale także – w jaki sposób to zrobić.

Emocje

Emocje są niezwykle istotne przy podejmowaniu decyzji. Wbrew pozorom – człowiek większość swoich decyzji podejmuje pod wpływem emocji. Najpierw działa, a dopiero później wymyśla dla tego działania logiczne uzasadnienie. Gdybyśmy nie odczuwali emocji, podjęcie jakiejkolwiek decyzji byłoby niezwykle trudne. Człowiek, któremu jest wszystko jedno, nie jest w stanie na nic się zdecydować. Równocześnie niezwykle istotne jest to, aby nie podejmować ważnych decyzji pod wpływem chwilowego impulsu. Człowiek targany silnymi emocjami przestaje myśleć racjonalnie i łatwo popełnia wtedy błędy.

Jak już wspominaliśmy, emocje miały służyć nam jako narzędzie umożliwiające przetrwanie. Człowiek stający oko w oko z zagrożeniem nie ma czasu na myślenie. Musi działać natychmiast. Zwlekanie mogłoby doprowadzić do utraty życia. Jednak, jak już wiemy, sytuacje realnego zagrożenia życia w obecnym świecie zdarzają się naprawdę rzadko. I kiedy masz podjąć ważną decyzje, to odczuwanie w tym momencie silnych emocji bardzo przeszkadza. Wyłączenie myślenia jest pomocne tylko wtedy, gdy musisz walczyć lub uciekać.

W innych wypadkach dobrze jest się zastanowić przed podjęciem decyzji.

Mając tego świadomość, nie podejmuj ważnych decyzji pod wpływem emocji. Daj sobie czas na to, żeby emocje opadły. A przede wszystkim – naucz się nimi kierować. Oceń sytuację na zimno.

Pozytywne myślenie

Czym właściwie jest pozytywne myślenie? Powstało na ten temat wiele mitów. Często mylone jest ono z naiwnością albo oszukiwaniem samego siebie. Pozytywne myślenie nie polega na wmawianiu sobie, że jest dobrze, kiedy czujemy, że jest źle. Niestety – wiele osób właśnie w ten sposób pojmuje tę sprawę. Zastanówmy się, na czym rzecz polega.

Pierwsze, co nasuwa się na myśl, to zdolność dostrzegania we wszystkim czegoś pozytywnego. Jest ona bezcenna. Już tylko ta jedna umiejętność może odmienić twoje życie. Z kłębka nerwów możesz stać się pogodnym i zrównoważonym człowiekiem. Nie ekscytujmy się jednak za bardzo. Jeśli dotąd byłeś pesymistą albo, jak to niektórzy ładnie nazywają, realistą (co jest bardziej wyszukaną nazwą pesymizmu) – będziesz musiał poświęcić trochę czasu i wysiłku, zanim staniesz się prawdziwym optymistą. Wiedz jednak, że warto.

Aby łatwiej było to zrozumieć, posłużę się przykładem. Załóżmy, że teraz jesteś nerwowy, co na pewno utrudnia ci życie. Co właściwie może być w tym dobrego? Na przykład to, że stoi prze tobą wyzwanie – stać się spokojnym i opanowanym. Jeśli tylko bardzo tego pragniesz, to na pewno ci się uda. Nadal jednak możesz nie dostrzegać tu nic pozytywnego. Otóż wyobraź sobie, że kiedy już pokonasz swoją słabość, będziesz na lepszej pozycji niż ktoś, kto z natury jest spokojny.

Nie dość, że będziesz tak samo spokojny jak on, to będziesz bogatszy o bezcenne doświadczenie, które możesz wykorzystać na innych polach swojej działalności. Wysiłek, który włożysz w pracę nad sobą, w rezultacie da ci dodatkową siłę.

Co może być pozytywnego w tym, że zachorowałeś? Zależnie od sytuacji – możesz mieć teraz czas na myślenie, rozwoj duchowy, napisanie książki, rysowanie. Możesz dzięki temu uświadomić sobie, jak ważne jest zdrowie, i zacząć od tego momentu bardziej dbać o siebie.

Irytacja

Każda sytuacja, która jest irytująca, która wyprowadza cię z równowagi, kryje w sobie potencjał. Jest egzaminem, mówiącym, w jakim stopniu kontrolujesz siebie. Jeśli wszyscy doprowadzają cię do szału, to nie rozwiąże problemu wyjechanie na kilka lat do pustelni. Uspokoisz się w tym czasie, ale jeśli nie zajdzie w tobie zmiana, to nadal wszyscy będą cię denerwować. Tak więc – to dobrze, że inni cię denerwują.

To znak, że powinieneś coś zmienić. Bez tego nie wiedziałbyś,  że powinieneś popracować nad sobą.

Optymizm

Optymizm to umiejętność jak każda inna. Możesz ją posiąść. Trzeba tylko, żebyś wyćwiczył się we właściwym sposobie myślenia. Zawsze, w każdej niemiłej sytuacji zadaj sobie pytanie: „Co w tym jest dobrego?

Czego teraz się uczę? Co wyniosę dobrego z tej sytuacji?”.

Jeśli wiesz już, o co chodzi, i nawet zgadzasz się z tym, że we wszystkim można dostrzec coś dobrego, ale nadal nie wiesz, jak się zmienić, to nie przejmuj się. Dowiesz się tego już z następnego rozdziału. A teraz pozwól, że wyjaśnię pozostałe aspekty pozytywnego myślenia.

Na czym jeszcze polega pozytywne myślenie? Zapewniam cię, że jesteś bogatszy niż myślisz. Czytasz te słowa, więc widzisz i umiesz czytać.

Jeśli do tego słyszysz, chodzisz i masz zdrowe wszystkie członki swego ciała, to masz naprawdę powody do radości. Ale nawet jeśli jesteś kaleką, to pomyśl o tym wszystkim, co masz, a czego nie mają inni. Może to dach nad głową, jedzenie, pieniądze, rodzina. Zapewniam cię, że masz mnóstwo rzeczy, których inni ci zazdroszczą, a o których istnieniu zapominasz. Ale właściwie… jak to ma się do pozytywnego myślenia? Otóż pozytywne myślenie – jak już mówiliśmy – to umiejętność dostrzegania we wszystkim dobra. Pewnie już masz świadomość, że w twoim życiu jest wiele dobrych rzeczy, być może już teraz uważasz siebie za człowieka bogatego w porównaniu z innymi. Do czego zmierzam? Uświadomienie sobie swoich bogactw materialnych i niematerialnych wyzwoli w tobie poczucie wdzięczności.

Przyczyni się ono do powstania w twojej duszy spokoju, a może nawet wielkiej radości. Tak więc zawsze pamiętaj o tym, co masz, a nie o tym, czego ci brakuje.

Wdzięczność

Doskonałą metodą wyzwolenia w sobie poczucia wdzięczności jest codzienne wyliczanie swoich bogactw. Jeśli wierzysz w Boga, możesz przy tym dodać słowa: „Dziękuję Ci, Boże, za…” – i w tym miejscu wymieniaj wszystko, co przyjdzie ci do głowy. Twój wewnętrzny dialog może wyglądać np. tak: „Dziękuję Ci, Boże, za to, że żyję, mam dach nad głową, mam co jeść i pić. Dziękuję Ci, Boże, za to, że jestem zdrowy, widzę, słyszę, chodzę, mam sprawne ręce. Dziękuję Ci, Boże, za to, że mam pracę, rodzinę, znajomych…” – i tak dalej. Jeśli nie wierzysz w Boga lub nie odpowiadają ci takie słowa, mów sobie po prostu: „Dziękuję za…” – i dalej wymieniaj swoje dobrodziejstwa.

Jak już wiemy, sama świadomość, że we wszystkim możemy znaleźć coś dobrego, może być pomocna. Ale to nie jedyna korzyść pozytywnego myślenia. Poruszę teraz kwestię działania ludzkiego umysłu.

Działa on jak mechanizm samonaprowadzający. Bez udziału naszej świadomości zdąża w kierunku tego, co się w nim znajduje. Jeśli myślisz o problemach, to będziesz ich mieć jeszcze więcej. Jeśli natomiast skupisz swoją uwagę na celu, jaki stawiasz przed sobą, czyli – w naszym wypadku – na osiągnięciu spokoju, to twój umysł będzie skłaniał się w stronę osiągnięcia spokoju. Jeśli będziesz myślał o tym, co cię zdenerwowało, to będziesz jeszcze bardziej zdenerwowany i przyciągniesz jeszcze więcej takich sytuacji. Jeśli natomiast, mimo istnienia pewnych trudności, będziesz myślał o zachowaniu spokoju, to nawet jeśli jeszcze tego nie potrafisz, sam fakt zmiany twoich myśli zacznie powodować zmianę. Pamiętaj, że nie chodzi tu o oszukiwanie samego siebie i naiwne wmawianie sobie nieprawdy.

Chodzi tylko o punkt skupienia twoich myśli. W jaki sposób wykorzystać tę cechę ludzkiego umysłu – wyjaśnię w następnym rozdziale.

Teraz ważne jest natomiast to, żebyś miał świadomość, że przyciągasz to lub zbliżasz się do tego (albo jedno i drugie), o czym myślisz.

Myśl więc o szczęściu, radości i spokoju.

Maciej Bober  – „Spokój i radość”

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

 

Silna, niezależna kobieta

„KAŻDY CZŁOWIEK MA SWÓJ WŁASNY KRĄG, W KTÓRYM MOŻE DZIAŁAĆ W SPOSÓB SOBIE TYLKO WŁAŚCIWY, A IM MNIEJSZE JEGO KRÓLESTWO, TYM BARDZIEJ SKUPIONA JEGO SIŁA”

– Goethe

Kim jest animator własnego życia

Animator to słowo łacińskie oznaczające dosłownie „ożywiciela”.

Jest to więc ktoś, kto ożywia, zachęca, pobudza do działania.

Animator własnego życia to ktoś, kto ożywia własne życie, czyli mówiąc językiem potocznym, poprawia swój los własnym działaniem.

Czy wiesz, na czym polega animacja filmu rysunkowego? To metoda wykonania szeregu rysunków w poszczególnych fazach ruchu po to, by przy wyświetlaniu na ekranie dały wrażenie ożywienia, ruchu ciągłego.

Tak samo wyglądają zmiany w naszym życiu. Trzeba wykonać szereg działań, aby w efekcie uzyskać małą zmianę, pchnąć sprawę do przodu, poprawić swój los.

Zwykle człowiek potrzebuje jakiegoś impulsu, aby ruszyć z miejsca.

Takim impulsem często bywa nagła zmiana w życiu. Może to być np. rozwód. Jednak rozwód sam w sobie zazwyczaj przygnębia, mamy poczucie straty, nieudanego życia, zmarnowanych młodych lat. Dopiero po pewnym czasie zaczynamy dostrzegać bezsens naszej bezradności, upokorzenia, bezsens poddawania się sytuacji i wtedy zaczynamy walczyć. Walczyć o siebie, o dalsze życie. Tym impulsem jest czasem spojrzenie koleżanki albo opinia kogoś zupełnie przypadkowego. U mnie takim impulsem było stwierdzenie znajomej: „Dziewczyno! Jak Ty wyglądasz! To tylko facet! Na świecie jest ich całe multum! Nie warto się tak przejmować tylko jednym, weź się w garść!”. Podejmujemy wówczas pierwsze próby zmiany swojego życia, potem kolejne

wyzwania, aby uzyskać efekt ożywienia. Powoli stajemy się animatorami swojego życia. Możemy wpływać na bieg wydarzeń, uczymy się, że to możliwe, a każdy sukces napełnia nas wiarą i nadzieją na lepsze jutro. Tylko po co czekać, aż życie zmusi nas do zmian.

Możemy zacząć je kształtować o wiele wcześniej.

„Nie bój się wspinać. To na czubkach drzew są owoce.”

H. Jackson Brown Jr

[…]

Czteroletni ciąg…

Bycie matką to wielkie wyzwanie dla kobiety, zwłaszcza kiedy jest nią na pełny etat, a mąż zarabia na utrzymanie domu. Kobieta zostaje ze swoim wyzwaniem sama, zupełnie jakby nie była mężatką. Pomocne męskie dłonie przy wieczornej kąpieli dziecka to kropla w morzu potrzeb.

Co dla kobiety oznaczają kolejne ciąże? Oczywiście radość, oczekiwanie, spełnienie ale też ból, samotność, zmęczenie, depresyjne nastroje… Każda kobieta, która została matką choć jeden raz zna doskonale ten czas. W moim przypadku to czteroletni ciąg: 9 miesięcy pierwszej ciąży, potem 18 miesięcy karmienia, kolejne 9 miesięcy drugiej ciąży i kolejne 18 karmienia. Tak wyszło. Chciałam mieć minimum dwoje dzieci, jak to zwykle jedynaczki chcą, jednak nie sądziłam, że tak szybko to zrealizuję. Chciałam karmić swoje dzieci naturalnie, zdrowo około 1 roku, ale okoliczności w obu przypadkach zadecydowały o przedłużeniu tego okresu. Łatwo policzyć: 9+18+9+18 = 54 – dobrze ponad 4 lata.

Organizm kobiety zostaje w tym czasie tak bardzo wycieńczony, nie wspominając o psychice, że mamy ochotę wyć. Ciąże przechodzimy różnie, ale mnie życie dało popalić. Kłopoty z kręgosłupem, zębami, paznokciami. Ciągły brak snu, karmienie na żądanie, co godzinę, dwie, pranie, prasowanie, przewijanie, obiad też się sam nie chciał ugotować.

Gdy ktoś mieszka z rodzicami, nawet nie wie, jak bardzo taka pomoc na co dzień jest ważna, nie docenia tego. Ja byłam ze wszystkim przeważnie sama. Czasami musiałam wyjść z domu choć na chwilę, sama, żeby odreagować i nie odgrywać się na wszystkich dookoła, kto tylko mi się mógł nawinąć pod rękę. Padałam ze zmęczenia i zasypiałam natychmiast, kiedy tylko nadarzyła mi się taka okazja.

Chyba właśnie dlatego wymyśliłam sobie studia. Po roku takich atrakcji wyrwałam się z domu. Jeden weekend w miesiącu mogłam odpocząć, udzielać się towarzysko i uczyć. Dołożyłam sobie obowiązków z własnej woli. To był początek końca…

To w perspektywie czasu okazało się dobre dla mnie, ale nie dla mojego małżeństwa…

Moje kolorowe marzenia pryskają jak bańka mydlana

Któż z nas nie marzy o romantycznej miłości, domu z ogródkiem, dzieciach? Kiedy jesteś bardzo młoda wydaje Ci się, że wszystko przed Tobą, że cały świat stoi otworem. Wyrastają Ci skrzydła i lecisz ufnie ku przygodzie. A kiedy marzenia zaczynają się spełniać myślisz, że masz naprawdę dużo szczęścia i nawet do głowy Ci nie przyjdzie, że to wszystko może nagle zniknąć.

Moje marzenia właśnie tak się zaczęły realizować: najpierw miłość, potem dom z ogródkiem i dzieci. Wszystko we właściwej kolejności.

Czasem jednak w życiu bywa tak, że nagle wszystko pryska jak bańka mydlana, opryskując Cię szczypiącym mydłem. Musi upłynąć sporo czasu, żeby oczy przestały Cię szczypać, mydło drażnić, a marzenia znowu wróciły i zaczęły się realizować. Nic na to nie możesz poradzić, stało się, Twoje marzenia legły w gruzach. Zyskałaś wrogów, których kiedyś widziałaś tylko w filmach. Straciłaś pseudo-przyjacioł, którzy mieli być z Tobą na dobre i złe. Wydaje Ci się, że nic dobrego Cię już nie spotka, że teraz może już być tylko gorzej. Jedyny człowiek, który tak niedawno zapewniał Cię o swojej miłości i oddaniu nagle zaczyna Cię nienawidzić, uważać za wroga osobistego numer 1. A przecież to dla niego zrezygnowałaś z wielu własnych ambicji, dla niego gotowałaś, prałaś, sprzątałaś, jemu urodziłaś i wychowujesz dzieci. To jemu robiłaś sweter na drutach, żeby nie zmarzł zimą i pięknie wyglądał. To dla niego robisz prawo jazdy, pomimo lęku, żeby mógł wypić drinka na imprezie, a Ty odwozisz go do domu. Cała uwaga poświęcona temu jedynemu mężczyźnie to nie najlepszy pomysł na życie. Bo co zrobisz, kiedy On nagle się od Ciebie odwróci? Co kiedy zostaniesz bez pracy, pieniędzy, z małymi dziećmi na utrzymaniu, niekochana, odrzucona, samotna i zgorzkniała? Myślisz – dlaczego to mnie spotkało? Tak się starałam, tak bardzo chciałam mieć szczęśliwą, kochającą się, pełną rodzinę. To było najważniejsze!!! Nie kariera zawodowa, nie jakieś pasje tylko rodzina! Wspólna starość, dzieci odwiedzające rodzinny dom, wnuki, piękny ogród dookoła, spokój i harmonia…

Życie rzadko spełnia nasze marzenia tak dokładnie i precyzyjnie, jakbyśmy chcieli. Przyczyn takiego stanu rzeczy szukają od lat psycholodzy, terapeuci, socjolodzy. Życie potrafi zaskakiwać, większość scenariuszy nawet nie przyszłaby nam do głowy. Nie ma sensu zastanawiać się dlaczego, po co, co złego zrobiłam, gdzie popełniłam błąd, że się nie udało. Teraz musimy postarać się żyć dalej tak, aby nasza wiara, a raczej resztki wiary w siebie, nie upadła do końca – żeby rosła w siłę, gruntowała się i procentowała na przyszłość. Żeby nasze dzieci, kiedy dorosną, powiedziały: Mamo, kocham Cię i podziwiam za to, że tyle w życiu osiągnęłaś pomimo wszystko…

„Gorzej już być nie może…”

Czasami staramy się myśleć pozytywnie w sytuacjach trudnych, choć jest to bardzo dużym wyzwaniem. Kiedy nagromadzi się nam cała sterta negatywnych zdarzeń i wpadamy w tzw. dołek, jakiekolwiek myśli, które odwracają uwagę od problemów traktujemy jak wyzwolenie, nadzieję. Był taki moment w moim życiu kiedy myślałam, że wali się cały Moj świat. Chwyciłam się wówczas takiej myśli jak koła ratunkowego:

„gorzej już być nie może…”

Zostałam sama w starym domu z dwójką małych dzieci. Wypłakałam wszystkie łzy, w jednej chwili straciłam wszystkie marzenia.

Kobieta bez pracy, pieniędzy, bez jakiejkolwiek wizji na przyszłość. Zasnęłam pewnego wieczora z nadzieją, że jutro wstanie nowy dzień i jakoś to będzie. W nocy rozszalała się burza, pomyślałam, że cały wszechświat płacze razem ze mną. Rano obudziłam się na dźwięk lejącej się wody. Wstałam i zobaczyłam, że deszcz wdarł się do mojego domu. Zalało wszystko, strumienie wody lały się z sufitu w kilkunastu miejscach. Moją pierwszą reakcją obronną organizmu, jak sądzę, był śmiech. No tak, pomyślałam, jednak może być gorzej! Usiadłam na progu pokoju, w jedynym miejscu, gdzie woda nie lała mi się na głowę, obok usiadły moje przestraszone dzieci… Rozbeczałam się na dobre.

Nie miałam już siły walczyć z przeciwnościami losu.

Jednak to nie koniec tej historii, skończyło się solidnym przeziębieniem całej naszej trojki. Wysoka gorączka, bezsilność, depresyjne nastroje i nikogo, kto podałby choćby kubek gorącej herbaty. Od tego czasu nigdy już nie powiem sobie ani nikomu innemu, że gorzej już być nie może. Zawsze może być gorzej, ale dzisiaj już wiem, że może też być lepiej. To zależy wyłącznie od nas. Im szybciej zaczniemy działać tym szybciej nastąpi poprawa.

Wyszłam z tego, już nawet nie pamiętam jak, chyba wyparłam to z pamięci, ale udało się. Zostały już tylko koszmarne wspomnienia.

Może to wszystko zdarzyło się właśnie po to, żebym mogła to teraz opisać, kto wie…

11. Podstawa egzystencji

Zastanów się, co stanowi podstawę egzystencji? Miejsce do spania i pieniądze, za które możesz kupić pożywienie i odzież. Nie ma wyjścia, musisz się podnieść z dna i zawalczyć o swoje. To bardzo trudne, zwłaszcza że do tej walki włączasz emocje. Nie da się wszystkiego załatwić bez stresu, zmagań, ale musisz być silna! Zrób to dla swoich dzieci, na pewno potrafisz! Musisz w to tylko uwierzyć. Ja jestem zupełnie zwyczajną kobietą i zrobiłam to! Naprawdę jestem z siebie dumna. Ty też to zrobisz, zaufaj mi. Uda Ci się, jestem tego pewna.

Jak sobie poradziłam? Może nie idealnie, ale kompromis czasem jest więcej wart niż wieloletnie kłótnie o majątek. Wzięłam jakąś ¼ wartości naszego wspólnego domu, po to tylko, aby zamknąć ten rozdział życia jak najszybciej, aby nie tracić energii i sił na bezsensowną walkę, aby pokazać, że nie będę niszczyć człowieka, z którym przeżyłam 10 lat swojego życia, człowieka, który jest ojcem moich dzieci.

Może ktoś powiedzieć, że to naiwność, głupota, ale ja wiem, że spokój ducha i wiara w to, że On się po prostu pogubił pomogły mi przez to przejść. Ta 1/4 majątku pozwoliła mi na zakup własnego mieszkania, niewielkiego, ale to nic. To był pierwszy krok do samodzielności i moje pierwsze całkowicie własne mieszkanie. Ten moment pokazał, że mogę osiągnąć to, czego chcę. Uwierzyć, że zmiana mojego życia jest do zrealizowania, że dam radę, że jestem silna, nawet skąpana we łzach.

Kolejny krok to zapewnienie nam utrzymania. Nie lada wyzwanie, biorąc pod uwagę, że przez ostatnie 10 lat byłam po prostu kurą domową.

Po zastanowieniu się nad sytuacją, postanowiłam zrobić plan.

Najpierw zabezpieczenia doraźne: czyli zasiłek, zapomoga, alimenty. Potem szukanie stałej pracy i podnoszenie kwalifikacji.

Największy problem to rozpoczęte studia. Ale udało się, skończyłam i zostałam panią magister. Znalazłam kurs komputerowy dla matek samotnie wychowujących dzieci w Teresinie koło Warszawy.

3-tygodniowy pobyt z dziećmi z wyżywieniem, wówczas za około 350 zł. Pewnie teraz też coś organizują, musisz poszukać w organizacjach kobiecych. Wyjechałam też na kolonie z dziećmi, ja jako opiekunka, a dzieci przy okazji, kolejne 3 tygodnie. Robiłam makramy ze sznurka, swetry na drutach i próbowałam się jakoś utrzymać. Jednak to wszystko niewiele dawało.

Pracy nie mogłam znaleźć przez dwa lata… Na kawę chodziłam do przyjaciółki, bo nie stać mnie było na jej zakup. Czasem bywało tak, że nagle sol jest potrzebna do wszystkiego, a w domu nic nie ma. Bywało tak, że sama nie zjadłam, żeby dać dzieciom. Przerabianie ubrań swoich na dzieci to norma. Dwa lata mijają, a dzieci rosną, nie ma w domu ubrań, telefonu, nie wylewasz wody z wanny, bo może się przydać do prania, do mycia podłogi, do spłukania WC. Zdarza Ci się przyjąć zaproszenie na obiad od przyjaciółki, która sama niewiele ma, ale chce Ci pomoc. Co zrobisz dalej? Poddasz się? Nie możesz, masz dzieci, nie Ty jesteś tu najważniejsza…

Takim przełomowym momentem, który uświadomił mi, że moje życie leży w moich rękach była sytuacja dnia codziennego. Stałam, jak co miesiąc, w kolejce po zasiłek, parę groszy na życie. Swoją drogą, ciekawe jak ktoś z rządzących naszym krajem wyżyłby za 400 zł cały miesiąc. Wracając do tematu – stałam w tej kolejce i przyglądałam się innym ludziom obok. To niezwykła mieszanka ludzkich losów, emocji:

cierpień, ubóstwa, chorób, ale też alkoholizmu, depresji, beznadziei.

Czy byłaś kiedyś w takim otoczeniu ludzi, a może jesteś teraz? Rozejrzyj się. Czy uważasz, że jesteś jedną z nich? Czy masz dość wiary w siebie, żeby odmienić swój los, nie upaść na samo dno i w rozpacz? Jesteś zdrowa? To już coś! Nie poddajesz się zwątpieniu? To kolejny krok. Czy Twoje dzieci poradzą sobie same? Nie. Musisz walczyć! To jedyna droga, żeby nie podzielić losu tych ludzi z kolejki po zasiłek. Pamiętaj o tym.

Co dalej? No cóż, kolejny zakręt. Skoro nie ma pracy tu gdzie jestem, poszukam dalej. Znalazłam! W innym mieście. Podjęłam decyzję o pozostawieniu naprawdę wspaniałych przyjaciół i wędrówce w nieznane.

Sprzedałam mieszkanie i kupiłam kolejne. Nie uwierzysz – większe, ładniejsze, z dala od byłego. To nie znaczy, że wszystko poszło szybko i przyjemnie. Nieźle się natrudziłam. Musiałam znaleźć kupca i sprzedającego, mieć oczy otwarte na oścież, być czujna, ostrożna i stanowcza. To nie było łatwe. Ale w końcu się wyprowadziłam. W tym nowym miejscu na ziemi dostałam pracę w swoim zawodzie. Pensja była początkowo niewielka, ale to i tak więcej niż zasiłek czy zapomoga. Zaczęłam znowu wierzyć, że dam radę, że nie będę już głodna, że moje dzieci będą miały nowe ubrania, że to będzie początek dobrego startu w nowe życie po rozwodzie. Dzisiaj wiem, że było warto podjąć ryzyko!

Odnalazłam się w tej pracy, lubię ją. Pensja wzrosła przez kilka kolejnych lat, a mnie stać na podstawowe potrzeby naszej rodziny. Zrobiłam to!!! Zmieniłam swoje życie i jestem z tego dumna. Naprawdę się udało!!!

Katarzynie Gajowskiej udało się zmienić swoje życie. Zobacz jak to osiągnęła>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: