wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘jak oszczędzać’

Potęga procentu składanego

 Jak pomnażać oszczędności? >>>

  Jeśli należysz do osób powątpiewających w sens systematycznego oszczędzania, zmienisz zdanie, kiedy poznasz koncepcję procentu składanego. Mało kto zdaje sobie sprawę z jego potęgi. Procent składany zwiększa bowiem wzrost twojego kapitału – w każdym kolejnym okresie odkładania pieniędzy zyski są obliczane od coraz wyższej kwoty. Im dłużej inwestujesz tym większą kwotą obracasz. Co to w praktyce oznacza? To, że góra oszczędności rośnie coraz szybciej, nabierając masy niczym kula śniegowa.

  Jeśli będziesz odkładał po 200 zł miesięcznie przez 40 najbliższych lat i średni zysk z inwestycji wyniesie w tym okresie 6% (mówimy o dochodzie nominalnym, bez uwzględnienia inflacji oraz podatków), to na koniec zobaczysz na koncie kwotę 385 000 zł. Większość tej sumy będą stanowiły zyski z inwestycji, a tylko niewielką część – wpłacone składki, czyli 96 000 zł. Tyle byś miał, gdybyś odkładał 200 zł miesięcznie do przysłowiowej skarpety albo do koperty. Pozostałe 289 000 zł uzyskasz dzięki temu, że zainwestujesz pieniądze, zamiast trzymać je w skarpecie, procent składany bowiem pozwala naliczać zyski od coraz większej kwoty.

  Procent składany sprawia, że nawet drobne oszczędności po latach mogą pomnożyć się w całkiem pokaźny kapitał. Gdybyś zaczął oszczędzać lub inwestować pieniądze już na początku swego życia (to oczywiście nierealne, ale zawsze mógłbyś liczyć na zapobiegliwych i myślących strategicznie rodziców, którzy odkładaliby pieniądze w twoim imieniu przez pierwszych kilkanaście lat), to po przejściu na emeryturę w wieku 65 lat, przy założeniu, że średni roczny zysk z inwestycji wyniósłby 7% – czyli więcej niż na lokacie i w obligacjach, ale mniej, niż oferowała najbardziej długoterminowym inwestorom w swej dotychczasowej historii warszawska giełda – będziesz dysponował kapitałem w wysokości… prawie 2,5 mln zł!

  Opisując magię procentu składanego, nie chciałbym wprowadzić cię w błąd. Wiadomo bowiem, że inflacja zżera część realnych zysków i trudno określić, ile te 2,5 mln zł będzie warte za 65 lat. Chyba że… przykładowe 100 zł comiesięcznej składki będziesz w każdym kolejnym roku waloryzował o wysokość inflacji. Jeśli w danym roku wynosi ona np. 5%, to w kolejnym roku będziesz musiał zwiększyć wysokość swojej składki ze 100 do 105 zł. Dzięki temu twoje wpłaty zawsze będą warte tyle, ile dziś jest warte 100 zł.

Jak pomnażać oszczędności?

 Jak pomnażać oszczędności? >>>

Masz nadmiar gotówki i chcesz dodatkowo na niej zarobić? A może chcesz finansowo zabezpieczyć przyszłość swoich bliskich? Nasz poradnik skutecznie przeprowadzi cię przez labirynt rozmaitych metod inwestowania i uchroni przed popełnieniem kosztownych błędów. Przystępnie opisuje strategie idealne dla początkujących inwestorów, a także prezentuje bardziej złożone rozwiązania dla tych, którzy już odnieśli sukces finansowy i chcą dalej powiększać swój majątek. Poznaj smak satysfakcji płynącej z pomnażania zysków!

W książce znajdziesz praktyczne wskazówki dotyczące właściwego zarządzania finansami osobistymi oraz proste pomysły na poprawienie stanu domowego budżetu. Nauczysz się budować swój profesjonalny portfel inwestycji oraz umiejętnie wyznaczać cele inwestowania. Dowiesz się, jakie są zalety i wady popularnych lokat bankowych, obligacji skarbowych czy polis ubezpieczeniowych. Odkryjesz pułapki ofert bankowych i kruczki funduszy inwestycyjnych, by zminimalizować ryzyko strat. Poznasz również szerokie możliwości inwestycji alternatywnych, np. nieruchomości, wino, sztukę czy złoto. Zrozumiesz zasady działania giełdy oraz mechanizmy funkcjonowania rynków międzynarodowych. Przekonaj się, że inwestowanie to nie wiedza tajemna, ale praktyczna umiejętność, która wskaże ci drogę do świata wielkich pieniędzy!

Jak pomnażać oszczędności? Poradnik:

 przekazuje kompleksową wiedzę niezbędną dla początkujących i doświadczonych inwestorów

przedstawia sprawdzone pomysły na to, gdzie z zyskiem lokować swoje oszczędności (lokaty, obligacje, fundusze inwestycyjne, nieruchomości czy złoto)

radzi, jak zabezpieczyć się przed stratami, zwłaszcza w czasie kryzysu

przystępnie objaśnia rozmaite strategie inwestycyjne, które pozwalają skutecznie zarządzać twoimi finansami

wyjaśnia pojęcia związane ze światem finansów, takie jak benchmark, duration portfela czy hedging

 

 

 

Pięć powodów, które powinny skłonić cię do inwestowania

 

 Jak pomnażać oszczędności? >>>

 

   Krótkoterminowe oszczędności przydadzą się każdemu, ale dla części z nas koniecznością jest nie tylko gromadzenie krótkoterminowych nadwyżek, lecz także długoterminowe inwestowanie pozwalające zbudować kapitał na przyszłość. Na taką strategię inwestycyjną powinieneś się zdecydować, jeśli spełniasz co najmniej jeden z poniższych warunków:

  1. Planujesz w przyszłości duże inwestycje. Większość z nas żyje z dnia na dzień, a szczytem planowania finansowego jest konieczność zgromadzenia środków na remont mieszkania w przyszłym roku bądź zakup nowego samochodu. Jeśli jednak np. za 10 lat chciałbyś kupić mieszkanie i wyprowadzić się od rodziców, odbyć podróż dookoła świata, zarobić na działkę i domek letniskowy za miastem albo za 25 lat zostać rentierem żyjącym z odsetek, niestety nie możesz ograniczyć się do oszczędzania pieniędzy w banku i trzymania ich na czarną godzinę. To nie powinno być w takiej sytuacji szczytem twoich marzeń, musisz mierzyć wyżej – zacznij budować długoterminowy plan gromadzenia i inwestowania pieniędzy.

  2. Zgromadziłeś co najmniej 50 000 zł oszczędności. Dopóki masz niewielkie oszczędności, wystarczy, że będziesz troszczył się o utrzymanie ich realnej wartości na stałym poziomie. Jeśli jednak twoje oszczędności urosną do ponadprzeciętnych rozmiarów, czas pomyśleć o ich inwestowaniu. Po pierwsze dlatego, że poduszka finansowa nie musi być aż tak duża, a utrzymywanie dużego kapitału w stanie uśpienia jest niewskazane. Po drugie dlatego, że większe pieniądze umożliwiają zakładanie korzystniejszych lokat. Żal byłoby z tych szans nie skorzystać.

3. Masz wieloletni kredyt hipoteczny. Każdy, kto jest mocno zadłużony, jak tlenu potrzebuje poduszki finansowej. Dzięki oszczędnościom w razie potrzeby można spłacić resztę kredytu. Dotyczy to zwłaszcza kredytobiorców, którzy mają kredyt walutowy (np. we frankach szwajcarskich) i są narażeni na ryzyko kursu walutowego.

  4. Masz dzieci, którym chciałbyś zapewnić dobry start w dorosłość. Jeśli jesteś rodzicem, prędzej czy później staniesz przed koniecznością zgromadzenia pieniędzy pozwalających spełnić marzenia swojej pociechy (lub pociech). Kiedy dziecko dorośnie, będzie potrzebowało pieniędzy na wkład własny do mieszkania, zagraniczne studia bądź rozkręcenie własnej firmy. Zacznij zawczasu gromadzić pieniądze, które pozwolą ci wspomóc realizację marzeń dziecka.

  5. Jesteś drobnym przedsiębiorcą. Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, zapewne starasz się płacić jak najniższe składki do ZUS-u. Jest niemal pewne, że na emeryturze dostaniesz z ZUS-u marne grosze. Powinieneś sam zadbać o zabezpieczenie dostatniej jesieni życia. Odkładanie z myślą o przyszłej emeryturze jest tym większą koniecznością, im mniej lat zostało ci do zakończenia pracy zawodowej.

 

Jak pomnażać oszczędności?

Jak pomnażać oszczędności?

 

 Jak pomnażać oszczędności? >>>

Masz nadmiar gotówki i chcesz dodatkowo na niej zarobić? A może chcesz finansowo zabezpieczyć przyszłość swoich bliskich? Nasz poradnik skutecznie przeprowadzi cię przez labirynt rozmaitych metod inwestowania i uchroni przed popełnieniem kosztownych błędów. Przystępnie opisuje strategie idealne dla początkujących inwestorów, a także prezentuje bardziej złożone rozwiązania dla tych, którzy już odnieśli sukces finansowy i chcą dalej powiększać swój majątek. Poznaj smak satysfakcji płynącej z pomnażania zysków!

W książce znajdziesz praktyczne wskazówki dotyczące właściwego zarządzania finansami osobistymi oraz proste pomysły na poprawienie stanu domowego budżetu. Nauczysz się budować swój profesjonalny portfel inwestycji oraz umiejętnie wyznaczać cele inwestowania. Dowiesz się, jakie są zalety i wady popularnych lokat bankowych, obligacji skarbowych czy polis ubezpieczeniowych. Odkryjesz pułapki ofert bankowych i kruczki funduszy inwestycyjnych, by zminimalizować ryzyko strat. Poznasz również szerokie możliwości inwestycji alternatywnych, np. nieruchomości, wino, sztukę czy złoto. Zrozumiesz zasady działania giełdy oraz mechanizmy funkcjonowania rynków międzynarodowych. Przekonaj się, że inwestowanie to nie wiedza tajemna, ale praktyczna umiejętność, która wskaże ci drogę do świata wielkich pieniędzy!

Jak pomnażać oszczędności? Poradnik:

 przekazuje kompleksową wiedzę niezbędną dla początkujących i doświadczonych inwestorów

przedstawia sprawdzone pomysły na to, gdzie z zyskiem lokować swoje oszczędności (lokaty, obligacje, fundusze inwestycyjne, nieruchomości czy złoto)

radzi, jak zabezpieczyć się przed stratami, zwłaszcza w czasie kryzysu

przystępnie objaśnia rozmaite strategie inwestycyjne, które pozwalają skutecznie zarządzać twoimi finansami

wyjaśnia pojęcia związane ze światem finansów, takie jak benchmark, duration portfela czy hedging

Oszczędzanie

Dlaczego warto mieć oszczędności?

  Po pierwsze: płynność finansowa. Dodatkowe środki na koncie gwarantują utrzymanie stabilności budżetu domowego, w którym prędzej czy później pojawią się jakieś dziury finansowe. Ciężka choroba, utrata pracy, niespodziewane wydatki na naprawę samochodu lub lodówki – to wszystko stanowi wielkie zagrożenie dla osoby, która nie ma żadnej poduszki finansowej. Pożyczka w banku czy od rodziny nie jest antidotum na kłopoty z pieniędzmi. Pozwoli na chwilę zlikwidować dziurę w budżecie, ale nie rozwiąże problemu „krótkiej kołdry”. Na nieprzewidziane wydatki lekarstwem mogą być tylko oszczędności odłożone na czarną godzinę, które dają poczucie bezpieczeństwa i których można w każdej chwili użyć. Tak samo, jak wyciąga się asa z rękawa.

  Po drugie: nawyk i dyscyplina. Dzięki systematycznemu oszczędzaniu lub inwestowaniu pieniędzy (na czym polega różnica między nimi, napiszę w rozdziale 2) wyrabiasz w sobie nawyk myślenia o przyszłości i planowania budżetu domowego. Jeśli wiesz, że nie możesz wydać wszystkich pieniędzy, ponieważ część z nich chcesz zaoszczędzić, to jednocześnie nabywasz umiejętność kontrolowania wydatków, monitorowania budżetu i unikania zbędnych kosztów. Dyscyplina finansowa dla większości z nas jest nieosiągalna, ponieważ żyjemy od pierwszego do pierwszego. Oszczędzanie pieniędzy jest nawykiem, który wymusza dyscyplinę finansową.

  Po trzecie: planowanie większych wydatków. Każdemu z nas przynajmniej raz w roku, a przeważnie i częściej, zdarza się jakiś większy wydatek. Od czasu do czasu zgłasza się do nas agent, by pobrać składkę na ubezpieczenie mieszkania, poza tym co roku trzeba wyłożyć kilkaset złotych – albo kilka tysięcy – na OC, raz na jakiś czas należy się nam również wyjazd na wymarzone wakacje… Zdarzają się też niemiłe niespodzianki, np. wydatki na drogie leki w

przypadku przewlekłej choroby. Nie da się tych wszystkich okoliczności przewidzieć. Dlatego warto co miesiąc odkładać te parę złotych, żeby później nie trzeba było przekraczać ustalonego budżetu.

  Po czwarte: niezależność finansowa zamiast kredytu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że prędzej czy później będziesz zmuszony zaciągnąć kredyt w jakimś banku. Lepiej, żeby taki kredyt nie był dla ciebie koniecznością. Jeśli przyjdziesz do banku, nie mając żadnych oszczędności, możesz być więcej niż pewien, że bank podyktuje ci twarde warunki. W efekcie zapłacisz wysokie odsetki.

  Co innego, jeśli kredyt jest dla ciebie jednym z możliwych rozwiązań, bez którego możesz się obyć. W takiej sytuacji twoja pozycja negocjacyjna w relacjach z bankiem będzie o wiele lepsza. Możesz w każdej chwili wyjść i trzasnąć drzwiami, ponieważ bez kredytu sobie poradzisz. Bankowcy natychmiast to wyczują i będą z tobą zupełnie inaczej rozmawiać. Zaproponują ci znacznie tańszy kredyt, bez naciągania cię na dodatkowe prowizje lub ubezpieczenia. Słowem: staniesz się dla nich pożądanym klientem i obiektem zainteresowania. To nie ty będziesz zabiegał o ich względy, ale oni o twoje. Jednak aby zapewnić sobie tak komfortową sytuację, musisz mieć zabezpieczenie finansowe, które da ci pewność siebie. Dlatego warto oszczędzać – mając do dyspozycji dodatkowy kapitał, możesz wynegocjować z bankiem korzystniejsze dla siebie warunki.

  Po piąte: tańszy kredyt hipoteczny. Oczywiście są takie rodzaje kredytów, których nie unikniesz, niezależnie od tego, czy masz oszczędności, czy też jesteś goły jak święty turecki. Przykładem jest chociażby kredyt hipoteczny – konia z rzędem temu, kto zgromadziłby kilkaset tysięcy złotych, by kupić mieszkanie bez kredytu (no, chyba że otrzymałby spadek po babci lub pomoc finansową od zamożnych rodziców). Wiadomo, że składając wniosek o kredyt hipoteczny, startujesz z pozycji petenta. Jeśli jednak wykażesz się posiadaniem oszczędności, bank potraktuje cię znacznie lepiej niż innych klientów. Po pierwsze, wkład własny uprawnia zwykle do naliczenia niższej marży kredytowej (a w przypadku kredytu hipotecznego oznacza to oszczędność nawet do kilkunastu tysięcy złotych dzięki niższym odsetkom). Po drugie, wkład własny jest dla banku dowodem na to, że umiesz oszczędzać i zarządzać domowymi finansami. Twoja wiarygodność rośnie – dzięki temu możesz walczyć o kolejne preferencje, np. rabat w prowizjach lub opłatach.

  Po szóste: procent składany. Ten punkt dotyczy głównie inwestycji długoterminowych i w mniejszym stopniu ma zastosowanie w przypadku drobnych oszczędności. Ale nie sposób go zlekceważyć. Pieniądze, które zainwestujesz, będą przyrastać w coraz większym tempie. Wszystko dzięki procentowi składanemu, czyli mechanizmowi powodującemu, że kolejne zyski są obliczane od coraz większej sumy (uwzględniającej zarobek osiągnięty już wcześniej). Zatem im więcej pieniędzy uskładasz, tym szybciej będą one przyrastały, zgodnie z zasadą, że najtrudniej zarobić pierwszy milion. Potem ma się już z górki, ponieważ pieniądz zaczyna robić pieniądz. Warto gromadzić oszczędności, by dojść do tego etapu.

 

Samo Sedno. Jak pomnażać oszczędności?

 

 Masz nadmiar gotówki i chcesz dodatkowo na niej zarobić? A może chcesz finansowo zabezpieczyć przyszłość swoich bliskich? Nasz poradnik skutecznie przeprowadzi cię przez labirynt rozmaitych metod inwestowania i uchroni przed popełnieniem kosztownych błędów. Przystępnie opisuje strategie idealne dla początkujących inwestorów, a także prezentuje bardziej złożone rozwiązania dla tych, którzy już odnieśli sukces finansowy i chcą dalej powiększać swój majątek. Poznaj smak satysfakcji płynącej z pomnażania zysków!

W książce znajdziesz praktyczne wskazówki dotyczące właściwego zarządzania finansami osobistymi oraz proste pomysły na poprawienie stanu domowego budżetu. Nauczysz się budować swój profesjonalny portfel inwestycji oraz umiejętnie wyznaczać cele inwestowania. Dowiesz się, jakie są zalety i wady popularnych lokat bankowych, obligacji skarbowych czy polis ubezpieczeniowych. Odkryjesz pułapki ofert bankowych i kruczki funduszy inwestycyjnych, by zminimalizować ryzyko strat. Poznasz również szerokie możliwości inwestycji alternatywnych, np. nieruchomości, wino, sztukę czy złoto. Zrozumiesz zasady działania giełdy oraz mechanizmy funkcjonowania rynków międzynarodowych. Przekonaj się, że inwestowanie to nie wiedza tajemna, ale praktyczna umiejętność, która wskaże ci drogę do świata wielkich pieniędzy!

Dlaczego poradnik trafia w Samo Sedno:

  • przekazuje kompleksową wiedzę niezbędną dla początkujących i doświadczonych inwestorów
  • przedstawia sprawdzone pomysły na to, gdzie z zyskiem lokować swoje oszczędności (lokaty, obligacje, fundusze inwestycyjne, nieruchomości czy złoto)
  • radzi, jak zabezpieczyć się przed stratami, zwłaszcza w czasie kryzysu
  • przystępnie objaśnia rozmaite strategie inwestycyjne, które pozwalają skutecznie zarządzać twoimi finansami
  • wyjaśnia pojęcia związane ze światem finansów, takie jak benchmark, duration portfela czy hedging

Maciej Samcik – absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Od 1997 roku dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej” specjalizujący się w tematyce finansowej. Laureat wielu prestiżowych nagród, w tym nagrody „Grand Press” dla najlepszego dziennikarza specjalistycznego. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Prowadzi jeden z najpopularniejszych blogów o tematyce ekonomicznej „Subiektywnie o finansach” pod adresem Samcik.blox.pl.

 

 

 

 

Finansowanie zakupów

FRAGMENT: “CZWARTA DROGA. ULEPSZONY SYSTEM FINANSÓW OSOBISTYCH”

Dwa podejścia do finansowania zakupów

Problem, który pojawił się w końcówce poprzedniego podrozdziału, dotyczy, jak się prawdopodobnie domyślasz, twojego podejścia do finansowania zakupów o znacznej wartości.

Mam tu na myśli takie zakupy, których wartość wykracza poza bieżące możliwości finansowe. W praktyce może to być na przykład komplet podręczników dla ucznia w klasie gimnazjalnej, gdy twoje dochody są niewielkie, nowa pralka czy samochód, gdy dochody przekraczają nieznacznie średnią krajową, albo mieszkanie czy dom, gdy dochody masz zdecydowanie powyżej tej średniej.

Kwestia w swej istocie jest taka sama, niezależnie od wysokości

dochodów: gdy kupujesz coś tak wartościowego, masz na to przygotowane środki albo musisz skorzystać z kredytu. Może to być pożyczka od bliskich lub znajomych, raty ustalone przy zakupie czy kredyt zaciągnięty w banku, w formie umowy o kredyt, karty kredytowej czy wreszcie na rachunku bieżącym.

Jeśli masz przygotowane własne środki, które stopniowo gromadziłeś w drodze systematycznego oszczędzania, kupujesz, korzystając z tych właśnie środków. To podejście do finansowania zakupu nazywam podejściem ex ante.

Jeżeli nie gromadzisz środków na planowany zakup albo jeśli decyzja odnośnie niego pojawia się nagle, w chwili zakupu nie dysponujesz własnymi środkami w odpowiedniej wysokości, więc zaciągasz dług. Dostajesz z tego tytułu środki do własnej dyspozycji i przeznaczasz je na właśnie realizowany zakup. Nazywam to podejściem ex post.

Z perspektywy tworzenia wartości oznaczają to samo:

stopniowe jej powiększanie wskutek gromadzenia środków w miarę upływu czasu. Są więc podobne do siebie, a jednak różnią się diametralnie.

Podejście ex ante

W podejściu ex ante przewidujesz przyszłe znaczące wydatki. Na tej podstawie możesz zaplanować proces gromadzenia środków na ten cel: uwzględniając okres, w jakim możesz to robić, możliwości oszczędzania w tym czasie, kwotę, jaką chcesz uzbierać na koniec, i liczysz. Zróbmy to na przykładzie:

Za dziesięć lat chcesz kupić samochód osobowy na własny użytek. Wybierasz segment, szacujesz wartość, dzielisz ją przez liczbę miesięcy w tych latach, kiedy będziesz odkładać pieniądze na ten cel. Uzyskujesz kwotę, którą masz odkładać każdego miesiąca. Załóżmy, że ten samochód będzie kosztować 75 000 zł. 75 000 zł przez dziesięć lat daje 7500 zł rocznie, czyli 625 zł w miesiącu. Oceniasz, że stać cię na takie oszczędności, więc zaczynasz oszczędzać.

Ale uzmysławiasz sobie, że przecież dziesięć lat to okres wystarczająco długi, żeby zjawiska utraty siły nabywczej pieniądza wywarły swój wpływ.

Musisz więc dokonać kilku korekt w swoich założeniach. Po pierwsze, przyjmujesz, że inflacja w ciągu tych dziesięciu lat będzie wahać się mniej więcej w granicach założonych w celach strategicznych NBP i wynosić średnio 2,5% rocznie.

W ciągu dziesięciu lat spowoduje więc wzrost cen o 28%.

Można na to spojrzeć dwojako: albo przyjąć, że samochód, który dzisiaj kosztuje 75 000 zł, za dziesięć lat będzie kosztować 96 000 zł, i odpowiednio podnieść kwotę oszczędności — do 800 zł miesięcznie, albo uznać, że 75 000 zł to górna granica możliwa do wydania i zostać przy pierwotnej wartości założonych oszczędności, licząc się z tym, że za dziesięć lat kupisz samochód, który dzisiaj jest wart co najwyżej 58 000 zł.

Po drugie, niezależnie od ewentualnej korekty kwoty oszczędności, nie chcesz biernie czekać, aż pieniądze te utracą wartość. Nie zależy ci na tym, żeby móc je podjąć wcześniej, dlatego szukasz odpowiedniego instrumentu, takiego, który pozwoli ci na systematyczne odkładanie przez te dziesięć lat, uchroni gromadzone środki przed inflacją i jeszcze dołoży kilka procent zysku, ale bez zbędnego ryzyka.

Wiesz, czego potrzebujesz, więc nie traktujesz przygotowanego procesu jako okazji do łatwego zarobku.

Wybierasz instrument, po którym spodziewasz się uzyskać stopę zwrotu 8% średniorocznie. Jak teraz kształtują się planowane oszczędności? Okazuje się, że żeby osiągnąć kwotę 75 000 zł po dziesięciu latach, wystarczy w ciągu miesiąca odkładać tylko 414 zł. Czyli 211 zł mniej niż w przypadku bez inwestowania.

Tutaj nawet ustalenie celu na poziomie 96 000 zł, tj. po uwzględnieniu inflacji, będzie wymagało kwoty oszczędności miesięcznie tylko 530 zł, a więc nadal wyraźnie mniej niż przyjęte początkowo 625 zł.

Wniosek? Podejmując się systematycznego budowania kapitału w drodze regularnego inwestowania niewielkich kwot oszczędności, można na tych oszczędnościach zarobić.

W naszym przykładzie, dążąc do zgromadzenia kwoty na samochód o spodziewanej wartości 96 000 zł, przez dziesięć lat wyłożysz z własnej kieszeni tylko ok. 64 000 zł.

Zapewniasz sobie w ten sposób rabat w wysokości 32 000 zł. Oczywiście ten rabat to nie rabat przy zakupie:

to wypracowany w ciągu dziesięciu lat oszczędzania skumulowany efekt ciągłego powiększania oszczędności o te 8% rocznie.

Podejście ex post

W podejściu ex post decyzję o zakupie podejmujesz ad hoc, bez wcześniejszego przygotowania finansowego. Oceniasz swoją zdolność kredytową, a następnie, jeśli jest wystarczająca, występujesz o kredyt na sfinansowanie nabycia tego, co postanowiłeś. Ponownie zilustruję tę sytuację na podobnym przykładzie.

Chcesz kupić samochód osobowy na własny użytek. Masz już upatrzony model. Kosztuje jedynie 75 000 zł, ale co to za cudeńko, super, tylko brać i jechać. Rozmawiałeś już ze swoim doradcą w banku, ze zdolnością kredytową i historią kredytową nie masz problemów. Podpisujesz dokumenty, trochę załatwiania, tablice, ubezpieczenie i… ruszasz.

Samochód nowy, jeszcze pachnie fabryką, ekstra!

Pod koniec miesiąca przypada termin pierwszej raty kredytu.

No cóż, myślisz, trzeba wpłacić. Ale byłeś na tyle przewidujący i zapobiegliwy, że kredyt wziąłeś na dziesięć lat, na 8%, w ratach równych w każdym miesiącu.

Ile cię wyniesie rata? Jedyne 910 zł miesięcznie. Inflacją się nie przejmujesz, ponieważ w oprocentowaniu kredytu jest już ona uwzględniona. Więc ustanawiasz stałe zlecenie i więcej do tego tematu nie wracasz. Samo się toczy.

Mija dziesięć lat. Założymy jeszcze, że w tym okresie nie było zmian stóp procentowych NBP, że udało się szczęśliwie spłacić bez żadnych trudności cały kredyt. Ile wpłaciłeś do banku z tego tytułu?

To proste: trzeba te 910 zł pomnożyć przez sto dwadzieścia miesięcy. Daje to kwotę 109 000 zł. Za samochód zapłaciłeś 75 000 zł, a do banku wpłaciłeś 109 000 zł. Twoje dodatkowe koszty z tytułu korzystania z kapitału, który nie był twój, to 34 000 zł.

Samochód kosztował cię więc o 34 000 zł więcej niż cena katalogowa. To dodatkowy wydatek stanowiący 45% wartości samochodu. Oczywiście rozłożył się on na dziesięć lat, na sto dwadzieścia miesięcy, więc mocno nie dokuczał, ale i tak było to ok. 285 zł miesięcznie.

Czy można już z tego wyciągnąć jakiś wniosek? Korzystając z cudzych środków, aby zrealizować znaczne zakupy, podejmujemy proces systematycznego oszczędzania, przy czym za oszczędzanie to musimy płacić. Dobrze, że płacimy stopniowo, w miarę spłat rat kredytu.

Jak to jest w praktyce

Jeżeli zestawimy otrzymane wyniki obok siebie, czyli kwotę oszczędności 530 zł miesięcznie w podejściu ex ante z kwotą 910 zł miesięcznie w podejściu ex post, okaże się, że różnica pomiędzy nimi wynosi 380 zł miesięcznie.

Oznacza to, że przez dziesięć lat gromadzenia oszczędności w przypadku ex ante zgromadziliśmy o 45 600 zł więcej niż w przypadku ex post. Trzeba przyznać, że to znacząca kwota.

Tyle liczby z przykładów. W praktyce otrzymany w ten sposób obraz jest znacznie gorszy. Z dwóch powodów.

Po pierwsze, stopy procentowe są tu tylko częściowo realistyczne.

W przypadku inwestycji bezpiecznych 8% średniorocznie to już zupełnie przyzwoity wynik, chociaż godząc się na większe ryzyko, można uzyskać więcej. Rzeczywiste kredyty na samochód oprocentowane są znacznie wyżej niż na 8%. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że 16% średniorocznie to niezbyt wysokie oprocentowanie.

Można sprawdzić, że przy oprocentowaniu kredytów 16% rocznie rata spłaty wynosiłaby już 1256 zł miesięcznie. To aż o 726 zł więcej niż kwota wymaganych oszczędności inwestowanych na 8%. W okresie dziesięciu lat różnica między tymi podejściami to już 87 000 zł. Skutki takiego stanu rzeczy są dalekosiężne. Dlaczego tak uważam?

Rzeczywisty dylemat

Różnica w wysokości kwot odkładanych w okresie oszczędzania, która jest znaczna, to tylko jeden aspekt odróżniający podejście ex ante od podejścia ex post. Z tej perspektywy patrząc, podejście ex ante daje bezwzględnie lepsze wyniki niż podejście ex post.

Za podejściem ex ante przemawia też kolejny czynnik.

Tutaj gromadzimy środki na zakup, zanim uruchomimy związane z zakupionym składnikiem majątku wydatki eksploatacyjne. Kiedy te już się pojawią, nie musimy dalej oszczędzać. Mniej więcej utrzymujemy stały poziom stopy życiowej. W przypadku podejścia ex post po zakupie pojawiają

się w naszych wydatkach dwie pozycje: raty spłacanego kredytu oraz wydatki eksploatacyjne. Wyraźnie obniżamy poziom stopy życiowej.

Z drugiej strony przy podejściu ex ante na środki musimy czekać nawet wiele lat. W podejściu ex post bierzemy kredyt  właśnie dlatego, że udostępnia nam środki już. A one teraz właśnie są potrzebne. Dlatego gdy nie dysponujemy kwotą z oszczędności, kredyt pozostaje jedynym możliwym rozwiązaniem.

Ten ostatni aspekt jest, jak się okazuje, najistotniejszy przy podejmowaniu decyzji. Kiedy już spłacamy kredyt i jeszcze ponosimy wydatki eksploatacyjne, trudno pogodzić się z kolejnym wyrzeczeniem w postaci systematycznie  odkładanych kwot na jakiś cel, który osiągniemy za pięćdziesiąt czy piętnaście lat. Po prostu na to nie wystarcza.

A za te pięć, dziesięć czy piętnaście lat pojawią się potrzeby wymagające większych środków. Może już wtedy obecne kredyty będą spłacone, więc… Może zaczniesz wtedy odkładać

na przyszłe wydatki? Raczej nie. Raczej skorzystasz z powiększonej wskutek spłaty kredytu zdolności kredytowej i weźmiesz kolejny kredyt.

Pomyśl, jakie to jest smutne i przewrotne jednocześnie:

pierwszy poważny wydatek w życiu, samodzielne mieszkanie, wymaga kredytu. Kredyt obciąża cię na tyle, że nie podejmujesz się oszczędzania. A poważne potrzeby finansowe pojawiają się co kilka lat. Wtedy nie masz oszczędności, nie możesz ich zaspokoić bez kredytu. Bierzesz go na kilka lat. Potem znowu na kilka, i znowu, i znowu, i znowu.

Poznajesz to? Pierwsza poważna decyzja finansowa, a nim się zastanowisz nad sobą, już jesteś na ścieżce ubożenia, już emerytura za pasem, już za późno, żeby coś zmieniać.

Przygnębiające, prawda?

ODBIERZ PREZENTY>>>

Analiza własnych wydatków i przychodów

Zanim poznasz moje kolejne wskazówki, uważam, że dobrze dla Ciebie będzie, jeżeli jasno stwierdzisz, jak wygląda Twój budżet. Po wykonaniu tego ćwiczenia poznasz prawdę o swoich finansach. Poniżej przedstawię Ci tabelkę z listą wydatków i rubrykami, w które wpisz, ile wydajesz na konkretną pozycję. Istnieją regularne wydatki, których nie ponosisz co miesiąc (np. prezenty, naprawy auta itd.), proponuję wtedy zastanowić się, ile wydajesz w sumie w ciągu roku i podzielić przez 12 miesięcy.

Wydatek Kwota (PLN)

Jedzenie (wpisz wszystkie produkty, łącznie z napojami i alkoholem) Utrzymanie nieruchomości (wpisz wszystkie koszty utrzymania, tj. czynsz, gaz, prąd, ogrzewanie, wywóz śmieci…)

Media (telefon stacjonarny, internet, telefony komórkowe, telewizja kablowa)

Wydatek Kwota(PLN)

Raty kredytów (wszystkie raty: hipoteka, pożyczki, kredyty gotówkowe, zakupy na raty, a także  koszt obsługi Twojego konta bankowego) Debet w rachunku (wartość debetu pomnóż

przez 1,5% — to da Ci średnie obciążenia odsetkowe na miesiąc) Karty kredytowe (sumę limitów z kart kredytowych pomnóż przez 5% — to da Ci średnie  obciążenia odsetkowe na miesiąc) Utrzymanie samochodów (do benzyny dodaj łączny koszt napraw, przeglądów i ubezpieczenia w ciągu roku, podzielone przez 12) Prasa i bilety komunikacji miejskiej Ubezpieczenia (ubezpieczenie grupowe w pracy, ubezpieczenie na życie, ubezpieczenia majątkowe, III filar, inne ubezpieczenia) Prezenty (na urodziny, rocznice, święta itp., zsumuj wszystkie okazje i podziel przez 12) Ubrania i buty (swoje, dzieci, męża, żony i kochanki — wszystkie) Środki czystości, kosmetyki Zdrowie (lekarstwa, prywatne wizyty u lekarzy, fitness itp.)

Wydatek Kwota (PLN)

Edukacja (kształcenie dzieci, siebie, zakup książek, audiobooków, czesne za szkoły dzieci, studia, kursy itp.)

Rozrywka (kino, teatr, restauracje, puby) Wczasy (dodaj sumę, którą wydajesz co roku na wczasy, długie weekendy, wypady za miasto itp. i podziel przez 12)

Nieplanowane wydatki (po prostu przeanalizuj te ostatnio poniesione i uśrednij wartość) Amortyzacja nieruchomości i sprzętu (co roku wymieniasz jakiś sprzęt w domu: pralkę, telewizor, odkurzacz, kupujesz coś nowego, zmieniasz meble, obrazy, wykonujesz również prace remontowe, np. malowanie itp. Zsumuj wszystko i podziel przez 12)

Działalność charytatywna (a także działalność na rzecz wspólnoty lokalnej, wyznaniowej itp.) Inne (tu wpisz wszystko to, czego nie wymieniłem w rubrykach powyżej) ………….

Suma uśrednionych miesięcznych wydatków

Wiem, że część pozycji może Ci się wydać na pierwszy rzut oka niezrozumiała. Możesz powiedzieć: „Po co wpisywać co miesiąc wczasy, jak jadę na nie raz w roku?” To, że nie ponosisz konkretnego wydatku co miesiąc, nie znaczy oczywiście, że uda Ci się znaleźć na niego pieniądze znikąd. Myślimy najczęściej w kategorii miesięcznych wypłat, więc aby wiedzieć, ile miesięcznie trzeba zarabiać, by nasz budżet zamknął się w skali

roku, proponuję uśrednić ponoszone wydatki.

Jeżeli rzetelnie wykonałeś ćwiczenie, to właśnie poznałeś swój prawdziwy koszt utrzymania. Być może już teraz wiesz, gdzie są Twoje pieniądze. Zawsze jestem zdania, że trzeba skupiać się na maksymalizacji przychodu, a nie na szukaniu mikrooszczędności, ale skoro zestawiłeś już swoje wydatki, zerknij, proszę, na nie i poszukaj tych, które Twoim zdaniem są zbędne i które można bez wahania wyeliminować.

To pokaże Ci, czy jest szansa na to, że już teraz znajdziesz w swoim budżecie środki na planowanie inwestycji. Jeżeli szukasz oszczędności, to lepiej nie myśl w kategoriach:

„Czego nie potrzebuję?”. Z reguły jest to mało skuteczne.

Lepiej postaraj się pomyśleć: „Gdybym musiał zredukować wydatki miesięcznie o 500 zł, to z czego zrezygnuję?”.

Skoro wiesz już, ile kosztuje Cię Twoje utrzymanie, warto w tym momencie sprawdzić, w jaki sposób na nie zarabiasz. Podejrzewam, że kwota wydatków, którą przed chwilą ustaliłeś, może być większa niż Twoja pensja. Musisz się więc teraz upewnić, czy masz dodatkowe źródła dochodu, czy też po prostu systematycznie zwiększasz swoje zadłużenie.

Żeby to zrobić, trzeba dokładnie zbadać źródła swoich przychodów. Poniższa tabelka z pewnością będzie dla Ciebie łatwiejsza do uzupełnienia. W przypadku nieregularnych wpływów, uśrednij je, proszę, dzieląc sumę przez 12.

Źródło przychodu  Miesięczny wpływ

Umowa o pracę (wpisz kwotę, która wpływa na Twój rachunek)

Własna działalność gospodarcza (wpisz kwotę dochodu po opodatkowaniu i zapłaceniu ZUS-u)

Premie od pracodawcy

Drobny handel (może sprzedajesz coś przez internet?)

„Fuchy” (prace dodatkowe na umowę zlecenie, umowę o dzieło lub bez umowy)

Dochód pasywny (inwestycje kapitałowe, odsetki, dochód z najmu, prawa autorskie itp.)

Wsparcie rodziny

Wsparcie państwa (renta rodzinna, zdrowotna, dodatki pielęgnacyjne lub inne)

Suma uśrednionych miesięcznych przychodów

Właśnie dowiedziałeś się, ile tak naprawdę zarabiasz.

Masz więc wiedzę o swoich kosztach i przychodach.

Już nie powiesz: „Nie wiem, gdzie są moje pieniądze”.

Teraz, aby posunąć się o krok dalej, musisz jak dobry lekarz przyjrzeć się kilku objawom:

1. Jeżeli suma Twoich przychodów jest mniejsza niż suma kosztów, to bardzo źle — wykrwawiasz się.

2. Jeżeli suma Twoich przychodów pokrywa się z sumą kosztów, to znaczy, że zachowujesz równowagę.

3. Jeżeli suma Twoich przychodów przewyższa sumękosztów — jesteś bezpieczny.

Zadam Ci jeszcze kilka pytań dodatkowych:

1. Czy dysponujesz oszczędnościami, które pozwoliłyby Ci utrzymać się przez pół roku, w razie gdybyś stracił cały swój przychód?

2. Jeżeli Twój przychód jest większy niż suma kosztów, co robisz z nadwyżką finansową?

3. Co musiałbyś zrobić, by za 3 miesiące zwiększyć swój przychód o 100%? Wiem, że może Ci się to wydawać mało realne, ale w tym momencie odrzuć logikę.

Złam schemat i zastanów się nad tym. Jeśli masz problem z tym pytaniem, zadaj je swojemu dziecku.

Często jego odpowiedzi mogą być dla nas bardziej przydatne niż utarte ścieżki myślenia dorosłych.

Fragment Zarabianie prawdziwych pieniędzy

Autor: Bartosz Nosiadek

ODBIERZ PREZENTY>>>

Jak spłacić kredyt i zarobić

 Właśnie zostajesz swoim doradcą finansowym

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się spotkać z doradcą finansowym? Ja miałem takich spotkań bardzo dużo.

Sam szkoliłem doradców, więc jest to dla mnie środowisko dobrze znane. Być może nie zdziwi Cię fakt, że z grupy około 150 000 osób w Polsce, które przedstawiają się jako „doradca finansowy”, tak naprawdę nie  więcej niż 10% mówi prawdę. Fakt, że ktoś posiada na swojej wizytówce tytuł „doradca finansowy”, świadczy jedynie o tym, że dysponuje kwotą 15 zł na wydruk wizytówek.

Każdy może takie mieć.

Znaczna większość doradców to osoby zatrudniane na umowę współpracy (samozatrudnienie w ramach własnej działalności gospodarczej). Ich wynagrodzenie wynika najczęściej tylko i wyłącznie z prowizji za sprzedane usługi finansowe. Ta forma zatrudnienia jest całkiem rozsądna, natomiast problem polega na tym, że bardzo wielu agentów i doradców rekrutowanych jest metodą „na lusterko”:

osoba oceniająca kandydata przykłada lusterko w pobliże ust młodego adepta. Jeżeli pojawia się na nim para i aplikant oddycha, to znaczy, że się nadaje…

Ta anegdota tworzy pewną przykrą rzeczywistość rynku, na którym pracuje grupa ludzi wykonująca kawał dobrej, ciężkiej roboty, i cała rzesza osób, które „przez przypadek” rozpoczęły swoją karierę w finansach. Nie chcę przez to powiedzieć, że do zawodu agenta ubezpieczeniowego lub doradcy finansowego nie powinny być dopuszczane nowe osoby. To byłoby sprzeczne z zasadami zdrowej konkurencji. Chcę Cię jedynie, drogi Czytelniku,  uczulić na sprawdzenie tego, czy przed Tobą stoi

osoba, na której poradzie możesz polegać, czy też masz przed sobą bardziej lub mniej doświadczonego sprzedawcę, który po przejściu progu Twojego domu już wie, co Ci sprzeda. Później powiem Ci, jakie pytania należy zadać swojemu doradcy, aby zweryfikować jego kompetencje.

Powiem Ci też to, czego nie powie Ci żaden doradca finansowy. Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale z powodzeniem sam możesz zostać swoim najlepszym doradcą. Kiedy przystąpisz do prostej analizy własnych finansów, bądź jak lekarz, który widzi Cię pierwszy raz na oczy. Kieruj się kolejnością: sprawdzenie objawów, rozpoznanie, diagnoza i zalecenia.

Byliśmy kiedyś z żoną na seminarium dotyczącym finansów, prowadzonym przez znanego eksperta z tej  dziedziny, dr. Andrzeja Fesnaka. Poznałem tam rewelacyjne hasło. Zdaniem autorów seminarium większość ludzi zarządza swoimi pieniędzmi zgodnie z zasadą NMPGSMP:

N — nie

M — mam

P — pojęcia

G — gdzie

S — są

M — moje

P — pieniądze

Mogę Wam powiedzieć o jeszcze jednej strategii stosowanej przez około 90% Polaków. Jest to strategia CJ25KBAD10D:

C — cholera

J — już

25 — dwudziesty piąty

K — kasy

B — brak

A — a

D — do

10 — dziesiątego

D — daleko

Gdy wybuchł kryzys finansowy, z którym mieliśmy okazję się zetknąć, pojawiło się też łatwo wpadające w ucho określenie „pokolenie NINJA”. Można je tłumaczyć jako:

N — no

I — income

N — no

J — job

A — asset’s

Czyli pokolenie bez przychodu, bez pracy i bez aktywów.

Te gry słowne mają na celu zrozumienie czegoś istotnego w naszych rozważaniach. Większość trzeźwo myślących, wykształconych ludzi woli nie wiedzieć, ile tak naprawdę wydaje pieniędzy. Gdyby na świecie nie istniały kredyty i pożyczki, to nigdy nie wydałbyś więcej, niż zarobiłeś. Obecny system finansowy umożliwia wydawanie o wiele większych pieniędzy niż te, którymi faktycznie dysponujesz. To powoduje, że musisz być bardzo czujny, ponieważ w jednej chwili możesz zostać bankrutem. Znam bardzo wielu ludzi (siebie również  wliczam w tę grupę), których marzenia są większe niż ich możliwości finansowe, a to często prowadzi do nierozsądnego korzystania z kredytów i wpadnięcia w pętlę

kredytową. Podam Wam pewien przykład:

Cztery lata temu postanowiłem zaciągnąć pierwszy kredyt.

Był to limit w rachunku prywatnym na 10 000 zł.

Tłumaczyłem to sobie tak: zaczynam inwestować na giełdzie papierów wartościowych, na rynku pojawia się wiele atrakcyjnych ofert publicznych (PGNIG SA, RUCH SA i inne), więc ta rezerwa finansowa pozwoli mi zwiększyć liczbę zakupionych akcji i dzięki temu zarobię na kredycie. Logika była dobra. Dźwignią finansową posługuję się do dziś i to rozwiązanie się sprawdza.

Korzystając z tych pieniędzy, faktycznie dwa razy zakupiłem akcje i zarobiłem na nich. Miałem już 12 000 zł do dyspozycji. Po cichu policzyłem, że jak tak dalej pójdzie, to za 3 lata będę już żył tylko i wyłącznie z giełdy. Nie wziąłem jedynie pod uwagę jednego czynnika — siebie.

Po dwóch udanych giełdowych inwestycjach pojawiła się potrzeba. Brałem wtedy ślub i wprowadzaliśmy się z żoną do wspólnego mieszkania. Miałem pieniądze na wykonanie kuchni wraz ze sprzętem AGD. Została kwestia

podróży poślubnej. Marzyła się nam Dominikana.

Jak sądzicie, skąd wziąłem na to pieniądze? Ano stąd, że miałem dostępny limit w rachunku. Wyczyściłem go do zera z myślą: „Zarabiam, stać mnie, uzupełnię ten limit w przyszłym miesiącu”. Jak sądzisz, co się stało? W następnym miesiącu nie miałem „wolnych” 10 000 zł, żeby zamknąć limit. Miałem co najwyżej 1000 zł…

Podróż poślubna była rewelacyjna, bawiliśmy się znakomicie, ale uważam, że niepotrzebnie brałem aparat  fotograficzny, bo ten wyjazd i bez zdjęć pamiętałem przez cały kolejny rok. Najczęściej przypominał mi się, kiedy płaciłem odsetki z debetu…

Żyjemy w świecie, w którym tak naprawdę bardzo  szybko można zrealizować swoje marzenia. Kiedy słucham opowieści rodziców, jak przez 5 lat płacili ratę, żeby mieć możliwość ubiegania się o „malucha”, to nie dowierzam własnym uszom. Dzisiaj możesz mieć, co chcesz. Nawet jak nie masz pieniędzy.

Jeżdżę kilkuletnim samochodem typu kombi, który jest całkiem dobry i bezpieczny, natomiast tak jak każdy normalny facet marzę o nowiuśkim sportowym audi czy mercedesie. Gdybym w tej chwili pojechał do salonu, to pewnie mógłbym go kupić. Dostałbym kredyt albo wziąłbym go w leasing i jeśli nie wybrzydzałbym co do koloru i modelu, to pewnie mógłbym w ciągu tygodnia zacząć jeździć tym wymarzonym autem. Perspektywa — przyznam — jest dość kusząca. Trzeba tylko pamiętać, co ze sobą niesie. Gdybym tak zrobił, płaciłbym przez kolejne 4 lata po 3000 zł na miesiąc.

Czy powinienem pomyśleć teraz: „Nie stać mnie na to?”. Absolutnie nie. Myślę raczej: „Jak mogę to kupić?

Co należałoby zrobić?”. To, co jednak przychodzi mi do głowy w pierwszej chwili, to kupić dom do remontu w ładnej lokalizacji (kupić oczywiście z kredytu hipotecznego), dobrać do kredytu kwotę potrzebną na remont i dobre zagospodarowanie terenu. Wyremontowałbym taki dom na błysk i sprzedał. Na takiej transakcji można zarobić 60 000, może 70 000 zł. Przeprowadź dwie takie transakcje (w ciągu roku na pewno zdążysz) i masz swojego mercedesa bez kredytu.

Fragment Zarabianie prawdziwych pieniędzy

Autor: Bartosz Nosiadek

ODBIERZ PREZENTY>>>

Bogaci ludzie. Jak zostać bogatym?

Chciałbym napisać Ci teraz kilka słów o przekonaniach na temat pieniędzy. Zanim to zrobię, odpowiedz sobie w głowie na proste pytanie: czy chciałbyś być bogaty?

Przejdźmy teraz do tego, co myślisz o bogactwie. Pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale Twoje przekonania na temat pieniędzy są bardzo ważne. Przeprowadzimy teraz test, żeby sprawdzić, co tak naprawdę myślisz o pieniądzach i ludziach, którzy je zarabiają. Zastanów się w tym momencie, co sądzisz o prawdziwych bogaczach.

Poniżej wypiszę Ci zestaw twierdzeń i cech, a Twoim zadaniem jest wpisać „tak” obok zdania lub cechy, jeżeli się z nią zgadzasz, lub „nie”, jeżeli twierdzisz, że opis lub cecha nie pasuje do majętnych ludzi:

Pierwszy milion trzeba ukraść ………..

W dzisiejszych czasach ciężko jest uczciwie zarobić duże pieniądze ………..

Bogaci ludzie z pewnością nie mają szczęśliwego życia rodzinnego ………..

Najbogatsza osoba w moim mieście to prawdziwy oszust ………..

Wolę być biedny i szczęśliwy niż bogaty i zepsuty ………..

Najbogatsi ludzie to w większości filantropi ………..

Bogaci ludzie to uczciwe osoby, które dorobiły się ciężką pracą i dobrymi pomysłami ………..

Żeby się dorobić, trzeba oszukiwać i rozpychać się łokciami ………..

Wielu bogatych ludzi zarobiło duże pieniądze dzięki temu, że dużo dają innym i dzielą się ze światem swoim bogactwem ………..

Bogacz zawsze wykiwa Cię w interesach ………..

Bogaci ludzie oszukują na podatkach ………..

Większość bogatych ludzi zarobiła pieniądze, idąc po trupach ………..

Przejdźmy teraz do cech i opisów bogaczy:

Złodziej ………..

Korupcja ………..

Chciwość ………..

Uczynność ………..

Uczciwa praca ………..

Troska o drugiego człowieka ………..

Miłość ………..

Wyłudzenia ………..

Defraudacja ………..

Oszust ………..

Koleżka ………..

Bezprawie ………..

Wyzyskiwacz ………..

Hojny ………..

Uczciwość w interesach ………..

Bezwzględność ………..

Drogi Czytelniku, zadam Ci teraz 3 proste pytania.

Pierwsze: „Czy odpowiedziałeś tak, kiedy zapytałem Cię, czy chcesz być bogaty?”, drugie: „Jaki obraz bogatej osoby wynika z Twoich odpowiedzi w powyższym ćwiczeniu. Jest to obraz dobry czy fatalny?”, no i najważniejsze, trzecie: „Jeżeli odpowiedziałeś tak na pierwsze pytanie, to czy chcesz być osobą, która wynika z Twojego opisu cech ludzi bogatych?”.

Zastanów się, proszę, przez chwilę. Czy możesz w normalnych warunkach zostać kimś, kim gardzisz? Osobą, którą uważasz za zepsutą i kłamliwą?

Gdybym miał odpowiedzieć na przedstawiony zestaw cech i opisów kilka lat temu, jest wielce prawdopodobne, że zrównałbym bogaczy z błotem. Dlaczego?

Jak masz opisać coś, czego nie znasz? Równie dobrze mógłbym opisywać widok Ziemi z Księżyca. Problem polega na tym, że jak czegoś nie doświadczyłeś, to bazujesz tylko na tym, co myślą osoby, które Cię otaczają.

Statystyka jest bezwzględna, powinno otaczać Cię około 95% ludzi, którzy źle myślą o pieniądzach i ludziach bogatych. Obawiam się, że skoro to miało zły wpływ na mnie, na Ciebie również może mieć taki.

Zacząłem sobie zadawać pytanie, które przed chwilą zadałem Tobie. Myślałem: „Rozkręcam firmę, chcę zarabiać większe pieniądze, chcę być zamożny i niezależny.

Jak mogę taki zostać, jeżeli źle myślę o ludziach, którzy to już osiągnęli?”. Postanowiłem sobie wtedy, że będę brał z nich wzór i… zaskoczyło! Ruszyłem z impetem do przodu. Bardzo dużo dało mi to, że sprzedając ubezpieczenia, spotykałem się z mnóstwem ludzi, również z zamożnymi. Początkowo ich nie rozumiałem, ale z czasem zacząłem się od nich uczyć. Doszedłem do wniosku, że ludzie bogaci to osoby uczciwe, posiadające silny charakter i kierujące się pozytywnymi wartościami. Nieraz okazywały się bezinteresowne.

Wielokrotnie otrzymywałem od nich porady, zupełnie za darmo, choć ich wiedza była cenniejsza niż roczna wartość mojej pracy.

Możesz oczywiście teraz pomyśleć: „Jak to? Czy na świecie nie ma bogatych łajdaków?”. Pewnie, że są. Tak samo jak istnieją księża pedofile, skorumpowani policjanci i lekarze-łowcy skór. Niestety taki margines widać najwyraźniej. Ich liczba nie przekracza pewnie nawet kilku procent całej reszty uczciwych. Mimo iż stanowią mniejszość, rzutują na wszystkich pozostałych i psują opinię swojej grupie społecznej czy zawodowej. Co więc czynić? Radzę Ci, skup się na tych dobrych wzorcach i nie martw tym, że po świecie chodzą też łajdaki.

Jeżeli wciąż chciałbyś mieć więcej pieniędzy, zacznij myśleć dobrze o ludziach, którzy je zarabiają oraz myśl pozytywnie o samych pieniądzach. Poniżej zaproponuję Ci kilka zachowań, które w prosty sposób przybliżą  Cię do tego typu myślenia.

1. Ilekroć dostajesz rachunek (prąd, telefon, gaz itp.), jeżeli możesz, zapłać go od razu, pierwszego dnia, kiedy go otrzymałeś. Ciesz się w głębi serca tym, że możesz go opłacić i pomyśl, że uiszczona kwota wróci do Ciebie po dziesięciokroć.

2. Widzisz, że przed Tobą jedzie luksusowe auto. Pomyśl:

„Ale on ma rewelacyjne auto! Też będę kiedyś takim jeździł”, zamiast: „Ale ten gość się wlecze! Ma takie auto, a jeździ jak łamaga!”.

3. Dostajesz premię, niespodziewane pieniądze — podziel się nimi! Zrób natychmiast przelew na fundację, którą podziwiasz. Podziel się z kimś potrzebującym.

Wystarczy drobna kwota, a Twoje pozytywne nastawienie do dzielenia się zacznie przyciągać zarobkowe okazje do Twojego życia. Ta zasada jest najbliższa mojemu sercu. Uwierz mi, ilekroć bezinteresownie wspieram jakieś słuszne działanie, Fortuna odwdzięcza mi się nie dziesięciokrotnie, a stukrotnie. Ważne jest to, abyś przekazał pieniądze osobie lub instytucji, która Cię inspiruje i której bardzo chcesz pomóc.

Jeśli zrobisz to, bo czujesz, że musisz, to pamiętaj — nic z tego nie wyjdzie. Najlepsza rzecz, którą możesz w tej chwili zrobić, to znaleźć w internecie fundację, którą popierasz, lub osobę w potrzebie, i przelać jej bezinteresownie np. 100 zł, nawet jeśli Ci ich brakuje i musiałbyś skorzystać z debetu. Wiesz, na co Rockefeller  wydał swojego pierwszego dolara? Pomógł biedakowi, który nie miał pieniędzy na chleb.

Nie chcę Cię na siłę przekonywać. Zrób to i sam zobaczysz, jak się poczujesz.

4. Spłacając ratę kredytu, myśl: „Ekstra, właśnie zmniejszyłem kapitał do spłaty, chciałbym zapłacić dwie raty naraz!” zamiast: „Tonę w długach, jak tak dalej pójdzie, to komornik wywiezie mnie z mieszkania na taczce”.

5. Dawaj hojne napiwki. Pamiętaj, że świat odda Ci to, co sam mu dajesz, a odmierzą Ci taką miarą, jaką Ty  sam odmierzasz.

6. Nie „dziaduj”. Kiedy podejmujesz decyzję, że nie kupisz sobie lepszej wędliny, tylko skorzystasz z promocji „5% mięsa w parówce gwarantowane”, wysyłasz do swojej podświadomości sygnał: nie jestem tego warty.

7. Nigdy nie myśl: „Nie stać mnie na to…”, myśl raczej: „Jak mogę to kupić?”.

8. Nie bój się nosić pieniędzy w portfelu. Wybierz 1000 zł z bankomatu, zamień je na euro i włóż do tylnej przegródki portfela. Noś je cały czas ze sobą.

To ważne, żeby je rozmienić, ponieważ kiedy zostawisz w portfelu 1000 zł nierozmienione, z pragmatycznych powodów szybko je wydasz. Dzięki  temu naprawdę poczujesz się zamożny. Będziesz miał świadomość, że gdybyś chciał, mógłbyś od razu kupić wiele rzeczy wystawionych na sklepowych półkach. Jeżeli pomyślisz: „A jak mi ukradną portfel?” lub „Nie mogę nosić w portfelu większych pieniędzy, bo zaraz je wydam”, to wyślesz do swojej podświadomości sygnał, że nie potrafisz obchodzić się z pieniędzmi. Pamiętaj, że to Ty musisz panować nad pieniędzmi, a nie one nad Tobą. Równie dobrze możesz to zrobić z mniejszą kwotą, jeżeli nie możesz zamienić 1000 zł.

9. Nie bój się produktów klasy premium. Wielokrotnie okazuje się, że na dłuższą metę będą one dla Ciebie oszczędnością (możesz kupić co roku tanie buty zimowe i za każdym razem płacić 129 zł, a możesz zapłacić 270 zł i nabyć lepszy towar). Gdybyś potraktował to jako inwestycję kapitałową, to zyskasz

na niej 10,33% rocznie. Takiej lokaty w banku nie dostaniesz, nawet jak masz 1 mln zł do zainwestowania.

A tu wystarczy 270 zł. Dodatkowy efekt jest taki, że wysyłasz swojej podświadomości sygnał:

 „Stać mnie na dobre rzeczy”. Zwróć tylko uwagę na znaczenie wyrażenia: „Stać mnie” — jeżeli musisz wydać na to ostatnie pieniądze, to znaczy, że Cię jednak „nie stać”. Ten zakup musi być dopasowany do Twojej sytuacji finansowej i nie może pogrążyć Cię w długach.

Przeczytaj 10. krótkie biografie ludzi z czołówki listy Fortune 500 (jest to lista najbogatszych ludzi na świecie, bez problemu znajdziesz ją w internecie). Przekonaj się, jacy naprawdę są bogaci ludzie.

Nie wiem, czy to zauważyłeś, ale żadna z wyżej wymienionych sugestii prawie nie będzie wymagała od Ciebie wysiłku. Chodzi jedynie o drobną zmianę tego, co mówisz sobie, kiedy obcujesz z pieniędzmi. Możesz pomyśleć, że to, co piszę, jest śmieszne, i zadać sobie pytanie:

„Czy autor tej książki znajduje się w przytulnym pokoju bez okien i klamki…?”. Zastanów się tylko nad jedną  rzeczą. Spróbuj przypomnieć sobie, jak w czasach licealnych wpadła Ci w oko ładna dziewczyna i chciałeś się z nią umówić. Czy zrobiłbyś to, gdybyś pomyślał:

„Nie mam szczęścia w miłości, poza tym pewnie mnie zignoruje, a nawet jak się zgodzi na spotkanie, to i tak rzuci mnie za 2 dni”. Jeżeli tak pomyślałeś, to Twoja koleżanka z młodości jest dziś zapewne żoną Twojego kolegi. Z pieniędzmi jest podobnie. Przyciągają je osoby, które pozytywnie myślą o bogactwie. Jeżeli więc chcesz umówić się na „randkę z pieniędzmi”, a nawet stworzyć z nimi „stały związek”, to zacznij je przyciągać

poprzez pozytywne myślenie. Nie chcesz? Nie ma sprawy. Więcej zostanie dla tych, którzy już tak robią.

Twoja postawa ma ogromne znaczenie i może przybliżyć Cię do celu lub oddalić Cię od niego. Pozytywne myślenie z pewnością Ci pomoże, skłoni do działania, ale jedno jest pewne — samo myślenie bez działania nie będzie nic warte. Mam nadzieję, że uświadomiłeś sobie, jak ważna  jest właściwa postawa, bo teraz przejdziemy do działania.

Fragment Zarabianie prawdziwych pieniędzy

Autor: Bartosz Nosiadek

ODBIERZ PREZENTY>>>

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: