wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Posts tagged ‘inwestowanie’

Pięć powodów, które powinny skłonić cię do inwestowania

 

 Jak pomnażać oszczędności? >>>

 

   Krótkoterminowe oszczędności przydadzą się każdemu, ale dla części z nas koniecznością jest nie tylko gromadzenie krótkoterminowych nadwyżek, lecz także długoterminowe inwestowanie pozwalające zbudować kapitał na przyszłość. Na taką strategię inwestycyjną powinieneś się zdecydować, jeśli spełniasz co najmniej jeden z poniższych warunków:

  1. Planujesz w przyszłości duże inwestycje. Większość z nas żyje z dnia na dzień, a szczytem planowania finansowego jest konieczność zgromadzenia środków na remont mieszkania w przyszłym roku bądź zakup nowego samochodu. Jeśli jednak np. za 10 lat chciałbyś kupić mieszkanie i wyprowadzić się od rodziców, odbyć podróż dookoła świata, zarobić na działkę i domek letniskowy za miastem albo za 25 lat zostać rentierem żyjącym z odsetek, niestety nie możesz ograniczyć się do oszczędzania pieniędzy w banku i trzymania ich na czarną godzinę. To nie powinno być w takiej sytuacji szczytem twoich marzeń, musisz mierzyć wyżej – zacznij budować długoterminowy plan gromadzenia i inwestowania pieniędzy.

  2. Zgromadziłeś co najmniej 50 000 zł oszczędności. Dopóki masz niewielkie oszczędności, wystarczy, że będziesz troszczył się o utrzymanie ich realnej wartości na stałym poziomie. Jeśli jednak twoje oszczędności urosną do ponadprzeciętnych rozmiarów, czas pomyśleć o ich inwestowaniu. Po pierwsze dlatego, że poduszka finansowa nie musi być aż tak duża, a utrzymywanie dużego kapitału w stanie uśpienia jest niewskazane. Po drugie dlatego, że większe pieniądze umożliwiają zakładanie korzystniejszych lokat. Żal byłoby z tych szans nie skorzystać.

3. Masz wieloletni kredyt hipoteczny. Każdy, kto jest mocno zadłużony, jak tlenu potrzebuje poduszki finansowej. Dzięki oszczędnościom w razie potrzeby można spłacić resztę kredytu. Dotyczy to zwłaszcza kredytobiorców, którzy mają kredyt walutowy (np. we frankach szwajcarskich) i są narażeni na ryzyko kursu walutowego.

  4. Masz dzieci, którym chciałbyś zapewnić dobry start w dorosłość. Jeśli jesteś rodzicem, prędzej czy później staniesz przed koniecznością zgromadzenia pieniędzy pozwalających spełnić marzenia swojej pociechy (lub pociech). Kiedy dziecko dorośnie, będzie potrzebowało pieniędzy na wkład własny do mieszkania, zagraniczne studia bądź rozkręcenie własnej firmy. Zacznij zawczasu gromadzić pieniądze, które pozwolą ci wspomóc realizację marzeń dziecka.

  5. Jesteś drobnym przedsiębiorcą. Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, zapewne starasz się płacić jak najniższe składki do ZUS-u. Jest niemal pewne, że na emeryturze dostaniesz z ZUS-u marne grosze. Powinieneś sam zadbać o zabezpieczenie dostatniej jesieni życia. Odkładanie z myślą o przyszłej emeryturze jest tym większą koniecznością, im mniej lat zostało ci do zakończenia pracy zawodowej.

 

Jak pomnażać oszczędności?

Jak pomnażać oszczędności?

 

 Jak pomnażać oszczędności? >>>

Masz nadmiar gotówki i chcesz dodatkowo na niej zarobić? A może chcesz finansowo zabezpieczyć przyszłość swoich bliskich? Nasz poradnik skutecznie przeprowadzi cię przez labirynt rozmaitych metod inwestowania i uchroni przed popełnieniem kosztownych błędów. Przystępnie opisuje strategie idealne dla początkujących inwestorów, a także prezentuje bardziej złożone rozwiązania dla tych, którzy już odnieśli sukces finansowy i chcą dalej powiększać swój majątek. Poznaj smak satysfakcji płynącej z pomnażania zysków!

W książce znajdziesz praktyczne wskazówki dotyczące właściwego zarządzania finansami osobistymi oraz proste pomysły na poprawienie stanu domowego budżetu. Nauczysz się budować swój profesjonalny portfel inwestycji oraz umiejętnie wyznaczać cele inwestowania. Dowiesz się, jakie są zalety i wady popularnych lokat bankowych, obligacji skarbowych czy polis ubezpieczeniowych. Odkryjesz pułapki ofert bankowych i kruczki funduszy inwestycyjnych, by zminimalizować ryzyko strat. Poznasz również szerokie możliwości inwestycji alternatywnych, np. nieruchomości, wino, sztukę czy złoto. Zrozumiesz zasady działania giełdy oraz mechanizmy funkcjonowania rynków międzynarodowych. Przekonaj się, że inwestowanie to nie wiedza tajemna, ale praktyczna umiejętność, która wskaże ci drogę do świata wielkich pieniędzy!

Jak pomnażać oszczędności? Poradnik:

 przekazuje kompleksową wiedzę niezbędną dla początkujących i doświadczonych inwestorów

przedstawia sprawdzone pomysły na to, gdzie z zyskiem lokować swoje oszczędności (lokaty, obligacje, fundusze inwestycyjne, nieruchomości czy złoto)

radzi, jak zabezpieczyć się przed stratami, zwłaszcza w czasie kryzysu

przystępnie objaśnia rozmaite strategie inwestycyjne, które pozwalają skutecznie zarządzać twoimi finansami

wyjaśnia pojęcia związane ze światem finansów, takie jak benchmark, duration portfela czy hedging

Reklamy

Finansowanie zakupów

FRAGMENT: “CZWARTA DROGA. ULEPSZONY SYSTEM FINANSÓW OSOBISTYCH”

Dwa podejścia do finansowania zakupów

Problem, który pojawił się w końcówce poprzedniego podrozdziału, dotyczy, jak się prawdopodobnie domyślasz, twojego podejścia do finansowania zakupów o znacznej wartości.

Mam tu na myśli takie zakupy, których wartość wykracza poza bieżące możliwości finansowe. W praktyce może to być na przykład komplet podręczników dla ucznia w klasie gimnazjalnej, gdy twoje dochody są niewielkie, nowa pralka czy samochód, gdy dochody przekraczają nieznacznie średnią krajową, albo mieszkanie czy dom, gdy dochody masz zdecydowanie powyżej tej średniej.

Kwestia w swej istocie jest taka sama, niezależnie od wysokości

dochodów: gdy kupujesz coś tak wartościowego, masz na to przygotowane środki albo musisz skorzystać z kredytu. Może to być pożyczka od bliskich lub znajomych, raty ustalone przy zakupie czy kredyt zaciągnięty w banku, w formie umowy o kredyt, karty kredytowej czy wreszcie na rachunku bieżącym.

Jeśli masz przygotowane własne środki, które stopniowo gromadziłeś w drodze systematycznego oszczędzania, kupujesz, korzystając z tych właśnie środków. To podejście do finansowania zakupu nazywam podejściem ex ante.

Jeżeli nie gromadzisz środków na planowany zakup albo jeśli decyzja odnośnie niego pojawia się nagle, w chwili zakupu nie dysponujesz własnymi środkami w odpowiedniej wysokości, więc zaciągasz dług. Dostajesz z tego tytułu środki do własnej dyspozycji i przeznaczasz je na właśnie realizowany zakup. Nazywam to podejściem ex post.

Z perspektywy tworzenia wartości oznaczają to samo:

stopniowe jej powiększanie wskutek gromadzenia środków w miarę upływu czasu. Są więc podobne do siebie, a jednak różnią się diametralnie.

Podejście ex ante

W podejściu ex ante przewidujesz przyszłe znaczące wydatki. Na tej podstawie możesz zaplanować proces gromadzenia środków na ten cel: uwzględniając okres, w jakim możesz to robić, możliwości oszczędzania w tym czasie, kwotę, jaką chcesz uzbierać na koniec, i liczysz. Zróbmy to na przykładzie:

Za dziesięć lat chcesz kupić samochód osobowy na własny użytek. Wybierasz segment, szacujesz wartość, dzielisz ją przez liczbę miesięcy w tych latach, kiedy będziesz odkładać pieniądze na ten cel. Uzyskujesz kwotę, którą masz odkładać każdego miesiąca. Załóżmy, że ten samochód będzie kosztować 75 000 zł. 75 000 zł przez dziesięć lat daje 7500 zł rocznie, czyli 625 zł w miesiącu. Oceniasz, że stać cię na takie oszczędności, więc zaczynasz oszczędzać.

Ale uzmysławiasz sobie, że przecież dziesięć lat to okres wystarczająco długi, żeby zjawiska utraty siły nabywczej pieniądza wywarły swój wpływ.

Musisz więc dokonać kilku korekt w swoich założeniach. Po pierwsze, przyjmujesz, że inflacja w ciągu tych dziesięciu lat będzie wahać się mniej więcej w granicach założonych w celach strategicznych NBP i wynosić średnio 2,5% rocznie.

W ciągu dziesięciu lat spowoduje więc wzrost cen o 28%.

Można na to spojrzeć dwojako: albo przyjąć, że samochód, który dzisiaj kosztuje 75 000 zł, za dziesięć lat będzie kosztować 96 000 zł, i odpowiednio podnieść kwotę oszczędności — do 800 zł miesięcznie, albo uznać, że 75 000 zł to górna granica możliwa do wydania i zostać przy pierwotnej wartości założonych oszczędności, licząc się z tym, że za dziesięć lat kupisz samochód, który dzisiaj jest wart co najwyżej 58 000 zł.

Po drugie, niezależnie od ewentualnej korekty kwoty oszczędności, nie chcesz biernie czekać, aż pieniądze te utracą wartość. Nie zależy ci na tym, żeby móc je podjąć wcześniej, dlatego szukasz odpowiedniego instrumentu, takiego, który pozwoli ci na systematyczne odkładanie przez te dziesięć lat, uchroni gromadzone środki przed inflacją i jeszcze dołoży kilka procent zysku, ale bez zbędnego ryzyka.

Wiesz, czego potrzebujesz, więc nie traktujesz przygotowanego procesu jako okazji do łatwego zarobku.

Wybierasz instrument, po którym spodziewasz się uzyskać stopę zwrotu 8% średniorocznie. Jak teraz kształtują się planowane oszczędności? Okazuje się, że żeby osiągnąć kwotę 75 000 zł po dziesięciu latach, wystarczy w ciągu miesiąca odkładać tylko 414 zł. Czyli 211 zł mniej niż w przypadku bez inwestowania.

Tutaj nawet ustalenie celu na poziomie 96 000 zł, tj. po uwzględnieniu inflacji, będzie wymagało kwoty oszczędności miesięcznie tylko 530 zł, a więc nadal wyraźnie mniej niż przyjęte początkowo 625 zł.

Wniosek? Podejmując się systematycznego budowania kapitału w drodze regularnego inwestowania niewielkich kwot oszczędności, można na tych oszczędnościach zarobić.

W naszym przykładzie, dążąc do zgromadzenia kwoty na samochód o spodziewanej wartości 96 000 zł, przez dziesięć lat wyłożysz z własnej kieszeni tylko ok. 64 000 zł.

Zapewniasz sobie w ten sposób rabat w wysokości 32 000 zł. Oczywiście ten rabat to nie rabat przy zakupie:

to wypracowany w ciągu dziesięciu lat oszczędzania skumulowany efekt ciągłego powiększania oszczędności o te 8% rocznie.

Podejście ex post

W podejściu ex post decyzję o zakupie podejmujesz ad hoc, bez wcześniejszego przygotowania finansowego. Oceniasz swoją zdolność kredytową, a następnie, jeśli jest wystarczająca, występujesz o kredyt na sfinansowanie nabycia tego, co postanowiłeś. Ponownie zilustruję tę sytuację na podobnym przykładzie.

Chcesz kupić samochód osobowy na własny użytek. Masz już upatrzony model. Kosztuje jedynie 75 000 zł, ale co to za cudeńko, super, tylko brać i jechać. Rozmawiałeś już ze swoim doradcą w banku, ze zdolnością kredytową i historią kredytową nie masz problemów. Podpisujesz dokumenty, trochę załatwiania, tablice, ubezpieczenie i… ruszasz.

Samochód nowy, jeszcze pachnie fabryką, ekstra!

Pod koniec miesiąca przypada termin pierwszej raty kredytu.

No cóż, myślisz, trzeba wpłacić. Ale byłeś na tyle przewidujący i zapobiegliwy, że kredyt wziąłeś na dziesięć lat, na 8%, w ratach równych w każdym miesiącu.

Ile cię wyniesie rata? Jedyne 910 zł miesięcznie. Inflacją się nie przejmujesz, ponieważ w oprocentowaniu kredytu jest już ona uwzględniona. Więc ustanawiasz stałe zlecenie i więcej do tego tematu nie wracasz. Samo się toczy.

Mija dziesięć lat. Założymy jeszcze, że w tym okresie nie było zmian stóp procentowych NBP, że udało się szczęśliwie spłacić bez żadnych trudności cały kredyt. Ile wpłaciłeś do banku z tego tytułu?

To proste: trzeba te 910 zł pomnożyć przez sto dwadzieścia miesięcy. Daje to kwotę 109 000 zł. Za samochód zapłaciłeś 75 000 zł, a do banku wpłaciłeś 109 000 zł. Twoje dodatkowe koszty z tytułu korzystania z kapitału, który nie był twój, to 34 000 zł.

Samochód kosztował cię więc o 34 000 zł więcej niż cena katalogowa. To dodatkowy wydatek stanowiący 45% wartości samochodu. Oczywiście rozłożył się on na dziesięć lat, na sto dwadzieścia miesięcy, więc mocno nie dokuczał, ale i tak było to ok. 285 zł miesięcznie.

Czy można już z tego wyciągnąć jakiś wniosek? Korzystając z cudzych środków, aby zrealizować znaczne zakupy, podejmujemy proces systematycznego oszczędzania, przy czym za oszczędzanie to musimy płacić. Dobrze, że płacimy stopniowo, w miarę spłat rat kredytu.

Jak to jest w praktyce

Jeżeli zestawimy otrzymane wyniki obok siebie, czyli kwotę oszczędności 530 zł miesięcznie w podejściu ex ante z kwotą 910 zł miesięcznie w podejściu ex post, okaże się, że różnica pomiędzy nimi wynosi 380 zł miesięcznie.

Oznacza to, że przez dziesięć lat gromadzenia oszczędności w przypadku ex ante zgromadziliśmy o 45 600 zł więcej niż w przypadku ex post. Trzeba przyznać, że to znacząca kwota.

Tyle liczby z przykładów. W praktyce otrzymany w ten sposób obraz jest znacznie gorszy. Z dwóch powodów.

Po pierwsze, stopy procentowe są tu tylko częściowo realistyczne.

W przypadku inwestycji bezpiecznych 8% średniorocznie to już zupełnie przyzwoity wynik, chociaż godząc się na większe ryzyko, można uzyskać więcej. Rzeczywiste kredyty na samochód oprocentowane są znacznie wyżej niż na 8%. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że 16% średniorocznie to niezbyt wysokie oprocentowanie.

Można sprawdzić, że przy oprocentowaniu kredytów 16% rocznie rata spłaty wynosiłaby już 1256 zł miesięcznie. To aż o 726 zł więcej niż kwota wymaganych oszczędności inwestowanych na 8%. W okresie dziesięciu lat różnica między tymi podejściami to już 87 000 zł. Skutki takiego stanu rzeczy są dalekosiężne. Dlaczego tak uważam?

Rzeczywisty dylemat

Różnica w wysokości kwot odkładanych w okresie oszczędzania, która jest znaczna, to tylko jeden aspekt odróżniający podejście ex ante od podejścia ex post. Z tej perspektywy patrząc, podejście ex ante daje bezwzględnie lepsze wyniki niż podejście ex post.

Za podejściem ex ante przemawia też kolejny czynnik.

Tutaj gromadzimy środki na zakup, zanim uruchomimy związane z zakupionym składnikiem majątku wydatki eksploatacyjne. Kiedy te już się pojawią, nie musimy dalej oszczędzać. Mniej więcej utrzymujemy stały poziom stopy życiowej. W przypadku podejścia ex post po zakupie pojawiają

się w naszych wydatkach dwie pozycje: raty spłacanego kredytu oraz wydatki eksploatacyjne. Wyraźnie obniżamy poziom stopy życiowej.

Z drugiej strony przy podejściu ex ante na środki musimy czekać nawet wiele lat. W podejściu ex post bierzemy kredyt  właśnie dlatego, że udostępnia nam środki już. A one teraz właśnie są potrzebne. Dlatego gdy nie dysponujemy kwotą z oszczędności, kredyt pozostaje jedynym możliwym rozwiązaniem.

Ten ostatni aspekt jest, jak się okazuje, najistotniejszy przy podejmowaniu decyzji. Kiedy już spłacamy kredyt i jeszcze ponosimy wydatki eksploatacyjne, trudno pogodzić się z kolejnym wyrzeczeniem w postaci systematycznie  odkładanych kwot na jakiś cel, który osiągniemy za pięćdziesiąt czy piętnaście lat. Po prostu na to nie wystarcza.

A za te pięć, dziesięć czy piętnaście lat pojawią się potrzeby wymagające większych środków. Może już wtedy obecne kredyty będą spłacone, więc… Może zaczniesz wtedy odkładać

na przyszłe wydatki? Raczej nie. Raczej skorzystasz z powiększonej wskutek spłaty kredytu zdolności kredytowej i weźmiesz kolejny kredyt.

Pomyśl, jakie to jest smutne i przewrotne jednocześnie:

pierwszy poważny wydatek w życiu, samodzielne mieszkanie, wymaga kredytu. Kredyt obciąża cię na tyle, że nie podejmujesz się oszczędzania. A poważne potrzeby finansowe pojawiają się co kilka lat. Wtedy nie masz oszczędności, nie możesz ich zaspokoić bez kredytu. Bierzesz go na kilka lat. Potem znowu na kilka, i znowu, i znowu, i znowu.

Poznajesz to? Pierwsza poważna decyzja finansowa, a nim się zastanowisz nad sobą, już jesteś na ścieżce ubożenia, już emerytura za pasem, już za późno, żeby coś zmieniać.

Przygnębiające, prawda?

ODBIERZ PREZENTY>>>

Przepływ pieniężny

 Małgorzata Bladowska-Wrzodak Jak być kobietą zadbaną finansowo (fragment):

  

Co to jest przepływ pieniężny?

Na pewno zwróciłaś uwagę, że w poradniku często odwołuję się do dwóch kobiet: Suze Orman i Kim Kiyosaki.

Obie panie odniosły niewątpliwy sukces finansowy, przy  czym sukces Kim i jej męża jest bardziej spektakularny, ale i obciążony większym ryzykiem. Suze bardziej stawia na regularne oszczędzanie i inwestowanie z części zaoszczędzonych pieniędzy. Kiyosaki, najpierw wraz z mężem, a od pewnego momentu samodzielnie, idzie va banque — stawia na inwestycje, przede wszystkim w nieruchomości.

Kim nie twierdzi, że oszczędzanie jest nieefektywne, ale poleca zadać sobie pytanie, czy odkładanie jest wystarczające. Jak długo będziesz musiała pracować i oszczędzać, żeby utrzymać się z tych pieniędzy przez resztę życia — 20–30 lat? Czy będziesz musiała liczyć się z każdym groszem w obawie, że skończą ci się pieniądze? Jaki będzie standard twojego życia na emeryturze? Dlatego Kim poleca iść krok dalej niż oszczędzanie — przekonuje do inwestowania, generowania pasywnego dochodu, skupienia się na uzyskaniu dodatniego przepływu pieniężnego.

Przykładowy przepływ pieniężny uzyskany z zakupu i wynajmu

nieruchomości, podany przez Kim Kiyosaki:

Wpłacasz 20 000 dolarów jako pierwszą ratę za nieruchomość

pod wynajem, którą stanowią 2 mieszkania i która jest warta 100 000. Pod koniec każdego miesiąca, po pobraniu czynszu, zapłaceniu kosztów związanych z tą nieruchomością oraz zapłaceniu raty kredytu hipotecznego, twój zysk netto wynosi 300 dolarów. Te 300 dolarów stanowi przepływ pieniężny, który wędruje prosto do twojej kieszeni.

• przychód z czynszu

• koszty

• rata kredytu hipotecznego

_________________________

Przepływ pieniężny (zasadniczą sprawą jest, żeby był dodatni!)

Pozostawiam cię z tym dylematem, czy ryzykować, inwestując

w nieruchomości, akcje i w ten sposób za kilkanaście lat uzyskać niezależność finansową i cieszyć się wolnością i zamożnością. Czy też przyjąć stonowaną strategię, jak radzi Suze, postawić na oszczędzanie, kontrolowanie wydatków i pewne, choć nieprzynoszące kokosów inwestycje.

Myślę, że jest to kwestia osobowości i indywidualnych sytuacji

i wyborów. Moje zdanie jest takie, że amerykański rynek nieruchomości rządzi się innymi prawami, inna jest też relacja pomiędzy wielkością zarobków a chociażby cenami produktów spożywczych w USA i w Polsce. Stąd też ja osobiście stawiam na edukację w dziedzinie inwestycji, nieruchomości, a od ręki zajęłam się oszczędzaniem i w miarę bezpiecznym inwestowaniem, bo to są dziedziny, które nie wiążą się z dużym ryzykiem.

Obserwowaliśmy rozwój kryzysu w USA, masę bankructw, nie tylko firm, ale również gospodarstw domowych, które musiały opuścić swoje siedziby obciążone hipoteką. To przestroga przed zbyt konsumpcyjnym stylem życia, ale także przed podejmowaniem nieprzemyślanych decyzji inwestycyjnych (np. zakup wielkiego domu na kredyt przy niewielkich zarobkach).

Wiele osób, o czym się rzadko mówi, przechodzi załamania psychiczne związane z problemami finansowymi: niewypłacalnością, nieprzemyślanymi inwestycjami itd. Należy

mieć tego świadomość. Dlatego, czytając amerykańskie poradniki, miło jest się zainspirować pewnym stylem myślenia, jednakże potrzebna jest też rozwaga i znajomość naszych polskich realiów. Z drugiej strony, mamy tylko jedno życie… wybór należy do ciebie. Warto mieć wiedzę i otwartą głowę, to pewne.

Od ciebie zależy, jak wysoko postawisz sobie poprzeczkę.

Cokolwiek wybierzesz dla siebie, ważne, żebyś podjęła wyzwanie, choćby było ono minimalne — np. na początek będziesz tylko kontrolowała swoje wydatki i wyłapywała czarne dziury. Ważne, żeby zrobić cokolwiek dla swoich finansów.

Już dziś.

Witam, mam dwa poważne problemy, jeśli chodzi o zarządzanie finansami:

1) brak konsekwencji — kilkakrotnie już próbowałam

zapisywać codzienne wydatki w tabeli Excela i za każdym razem przestaję w którymś momencie (zwykle po 2 tygodniach), a) bo nie mam czasu spisywać tej masy rachunków, b) bo jestem zmęczona, c) bo mam wiele innych spraw na głowie itp…

2) nadal nie potrafię odmówić sobie zakupu jakiegoś fajnego ciuszka, to mój „lek na całe zło” i dzieje się to dosyć często, niestety zupełnie nie pomaga przeliczanie na przepracowane godziny…

I może jeszcze jedno — kupiłam książkę „Bogata kobieta”, czytam, ale jeśli chodzi o porady w sprawie rynku inwestycyjnego — to dla mnie abstrakcja, nie znam ani jednej osoby, która by się tym zajmowała, więc nie mam z kim o tym

rozmawiać, a zgłębianie samej? — chyba brak mi zapału…

Jednak dzięki poradnikowi założyłam III filar — ubezpieczenie

emerytalne, otworzyłam konto oszczędnościowe, na które już regularnie wpłacam pieniądze z głównego konta.

Czyli jest postęp.

Patrycja Ż.

 

KAPITAŁ intelektualny i emocjonalny, jaki możesz wynieść z tego poradnika i dalszej edukacji finansowej, jakkolwiek byłby on wielki, ważne, że jakiś JEST, jest bezcenny.

Znajdź sobie dobre towarzystwo. Współpracuj z pozytywnymi, zorientowanymi na cele ludźmi, którzy cię inspirują i pobudzają do działania.

Brian Tracy

Jeżeli nie niezależność finansowa, to co?

Stoicka zasada zaspokajania potrzeb poprzez rezygnację z pragnień jest jak amputacja stóp po to, by nie potrzebować butów.

Jonathan Swift

 

Kwestia biernego dochodu jest trudna do ugryzienia dla początkujących. Sam Eker przyznaje, że większość ludzi ma ogromne trudności ze stworzeniem biernego dochodu.

Po pierwsze, jesteśmy wychowywani do zdobywania pieniędzy przez pracę świadczoną osobiście, w którą inwestujemy większość swojego czasu i energii. Po drugie, nikt nas nie uczył, jak zorganizować sobie źródło biernego dochodu.

Po trzecie, w związku z powyższym, nigdy nie poświęcaliśmy temu zagadnieniu wystarczającej uwagi.

Istnieją pewne dziedziny, pewne rodzaje pracy, które w ogóle uniemożliwiają drogę ku wolności finansowej. Na przykład branża usług indywidualnych, w której zwyczajowo dominują kobiety. Usługi wymagają osobistej obecności i zaangażowania, natomiast bierny dochód oznacza generowanie przychodów z „usamodzielnionego biznesu”.

Idea „wiecznych wakacji” jest coraz bardziej modna, biorąc pod uwagę, że tematykę pasywnego przychodu poruszano m.in. na łamach miesięcznika „Twój Styl”. Przyznasz, że jest to wizja bardzo kusząca. Można regularnie generować nadwyżki finansowe, akumulować bogactwo, w myśl zasady „get rich slowly” lub iść va banque, grając na GPW, ale żadna z tych opcji nie daje gwarancji osiągnięcia owej finansowej niezależności. Jak pięknie to ktoś ujął: najważniejsza jest droga.

Jeżeli to marzenie nam się nie ziści, to co w „najgorszym wypadku” zyskamy? Otóż, uporządkujesz swoje podejście do finansów osobistych i będziesz mogła powiedzieć o sobie, że jesteś zadbana finansowo, czyli:

 będziesz miała poczucie finansowego komfortu i psychicznego bezpieczeństwa;

 nie będziesz się obawiała, że jesteś „o jedną wypłatę od

bankructwa”;

 mając spore oszczędności, będziesz w dużej mierze czuła się niezależna finansowo — od banków, rodziny, znajomych;

 w każdej chwili będziesz mogła zafundować sobie drogie

wakacje i inne wymagające większych nakładów finansowych przedsięwzięcia, które pozwolą ci uwierzyć, że… marzenia się spełniają.

W duchu Ekera…

Ludzie bogaci myślą w kategoriach długoterminowych.

Ludzie biedni myślą tylko o tym, co dzisiaj, i mówią: jak mogę myśleć o jutrze, skoro ledwie udaje mi się przeżyć dzisiaj? Bogaci dbają o to, żeby pieniądze ciężko na nich pracowały.

Biedni ciężko pracują na swoje pieniądze.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Wolność i niezależność finansowa

 Małgorzata Bladowska-Wrzodak Jak być kobietą zadbaną finansowo (fragment):

 

Alfabet finansów = abecadło wolności

Zanim się czemuś oddasz, zawsze jest wahanie, szansa, by się wycofać, zawsze nieudolność. Przy każdej inicjatywie i akcie tworzenia jest jedna elementarna prawda, której nieświadomość zabija nieprzebrane idee i niezliczone plany: że kiedy całkowicie się czemuś poświęcisz, Opatrzność też wykona swój ruch. Wszystko się wtedy zdarzy, aby ci pomóc, co inaczej nigdy by się nie zdarzyło.

Z decyzji wypływa cały strumień zdarzeń, przynosząc z korzyścią dla ciebie najrozmaitsze wypadki, spotkania i rzeczy, o których nikt by nie śnił, że mu się przydarzą. Cokolwiek robisz lub marzysz, że możesz to zrobić — zacznij tylko.

W zdecydowaniu drzemie geniusz, siła i magia.

Zacznij teraz.

Fragment „Fausta” Johanna W. Goethego

 

Bierność i wolność w świecie finansów

Być może zaskoczę cię stwierdzeniem: nie musisz harować na kilku etatach, żeby być bogatą kobietą. Takie przekonania wpajano nam od dzieciństwa. „Chcesz mieć pieniądze na wyjazd?” — pytali rodzice. I zaraz sami sobie odpowiadali:

„To znajdź sobie pracę wakacyjną”.

„Chcesz mieć pieniądze i uniezależnić się od nas? Znajdź pracę na pełen etat”. Większość z nas słyszała wyłącznie taką receptę na zdobywanie pieniędzy. Umowa z pracodawcą jest jasna: ty oddajesz mu swój czas i swoje umiejętności, a otrzymujesz w zamian pieniądze. No ale przecież CZAS nie jest z gumy…

Jak wynika z praktyki, lwią część zarobionych pieniędzy wydajemy na tzw. życie.

Małej grupie kobiet udaje się coś zaoszczędzić, a jeszcze mniejszej zainwestować zaoszczędzone pieniądze.

Robi się z tego błędne koło, bo bez bufora oszczędności trudno mówić o wolności i niezależności.

Pieniądze „idą” na bieżące wydatki, a gdzieś z tyłu głowy czai się strach przed utratą etatu — rozumianego jako jedyne „pewne źródło dochodu”. Dlatego też praca etatowa silnie kojarzy się z koniecznością, mozołem „zarabiania na chleb”, a nie z realizacją zawodowej pasji i budowaniem finansowego dobrobytu.

A przecież można mieć dochody, które regularnie będą pokrywały twoje wydatki na tzw. życie — niezależnie od tego, czy pracujesz czy nie. Czy znasz określenia „bierny dochód” i „niezależność finansowa” lub „wolność finansowa”?

Jeżeli nie chcesz być finansową analfabetką, przeczytaj kolejną część poradnika, by dowiedzieć się, co kryje się

za tymi, coraz bardziej popularnymi, sformułowaniami.

Nauczysz się być zadbaną finansowo kobietą, tak

samo jak nauczyłaś się dbać o swoją edukację, karierę

i wygląd. Wszystkim bowiem, czego potrzebujesz

— jesteś ty sama.

Motto projektu KasaKobiety.pl

 

Czy dochód może być bierny?

Kupiłaś tę książkę, więc pragniesz być kobietą zadbaną finansowo.

Warto wobec tego, abyś poznała pojęcia takie jak:

„bierny dochód”, „pasywny dochód”, „niezależność finansowa”

i „wolność finansowa”. Mam nadzieję, że zainspirują cię do działania, do życia takiego, jakie sobie wymarzyłaś.

Wolność finansowa, według Ekera, to zdolność do życia w pożądany przez ciebie sposób, bez konieczności pracy ani zależności od kogokolwiek. Aby uzyskać wolność, będziesz musiała znaleźć sposób na zarabianie pieniędzy (ale wyłączając pracę zarobkową), tak aby uzyskiwać tzw. bierny dochód (inaczej mówiąc: dochód pasywny). Musi on być dostatecznie duży, by opłacić pożądany przez ciebie sposób życia. Bierny dochód powinien przekraczać twoje wydatki. Pasywny dochód daje więc upragnioną niezależność finansową.

Witaj. Z kasą jest wiele problemów, zwłaszcza jak jej nie ma, ale chyba najwięcej trudności pojawia się w momencie, kiedy uda się odłożyć jakąś niewielką sumę, którą chciałabym zainwestować. Ten początek, jak zacząć? Jakie są dostępne narzędzia, metody. Jak nie wtopić, zmniejszyć ryzyko i w ogóle zacząć. Moim marzeniem jest „bierny dochód”, ale do tego muszę się sama dogrzebać, ponieważ, jak to się mówi, nie jestem bogata z domu i nikt mnie nie „ustawił” w życiu. No to muszę się ustawić sama. Wiem, że droga może daleka, ale przydałyby się drogowskazy.

Pozdrawiam, Ewa

 

Jak zdobyć tę wolność i jak długo może to potrwać?

Według Kim Kiyosaki przeciętny człowiek potrzebuje minimum

20 lat, aby uzyskać niezależność finansową.

Definicja niezależności finansowej według Kim Kiyosaki:

Kupuję i tworzę aktywa, które generują przepływ pieniężny.

Przepływ pieniężny z moich aktywów pokrywa moje koszty utrzymania. Gdy mój miesięczny przepływ pieniężny jest równy moim miesięcznym kosztom utrzymania lub jest większy od nich, to jestem niezależna finansowo. Jestem wolna pod względem finansowym, ponieważ moje aktywa generują przepływ pieniężny i pracują dla mnie. Nie muszę już pracować za pieniądze.

Dwa główne źródła biernego dochodu:

1. Pieniądze, które pracują dla ciebie. Zyski z inwestycji

uzyskane z: akcji, obligacji, bonów skarbowych, rynków pieniężnych, funduszy powierniczych, z własności hipotecznej lub z innych aktywów, które zyskują na wartości i mogą być zamienione na gotówkę.

2. Biznes, który pracuje na ciebie. Chodzi o biznes, który nie wymaga twojego osobistego zaangażowania, „żeby mógł się kręcić” i przynosić dochód, np. wynajem nieruchomości, pobieranie tantiem z książek, z muzyki czy z programów komputerowych, patentowanie swoich pomysłów, uzyskanie pozycji franczyzodawcy, posiadanie magazynów czy automatów sprzedających towary lub innych automatów na monety, MLM — marketing sieciowy i inne. Każdy założony własny biznes, który tak jest zorganizowany, że może działać bez twojego udziału. To biznes ma pracować i przynosić wartość, a nie ty (kosztem pracy od świtu do nocy i dysharmonii pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym, które odbierają w gruncie rzeczy… wolność). Brzmi jak bajka, prawda? Nie muszę chyba dodawać, że najpierw trzeba mocno się napracować, żeby taki biznes uruchomić, ale perspektywa spływania środków na konto, podczas gdy właścicielka smacznie sobie śpi, działa na wyobraźnię, zgadza się?

Musisz najpierw wygrać w umyśle, zanim wygrasz w życiu.

John Addison

ODBIERZ PREZENTY>>>

Monitorowanie majątku

Małgorzata Bladowska-Wrzodak Jak być kobietą zadbaną finansowo (fragment):

Ulepsz swój biznes, swoje życie, swoje związki, swoje finanse i swoje zdrowie. Kiedy to zrobisz — cały świat się ulepszy.

Mark Victor Hansen

 

Po co monitorować swój majątek?

To, na ile jesteś zamożna, można poznać także po obliczeniu aktualnej wartości swojego majątku netto. Co to właściwie jest majątek netto? Wartość majątku netto to różnica pomiędzy posiadanymi aktywami i pasywami. Innymi słowy, jest to różnica pomiędzy tym, co mamy, a tym, co jesteśmy winni.

1. AKTYWA: to posiadana gotówka, papiery wartościowe, jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, złoto, srebro, diamenty, nieruchomości (w tym dom lub mieszkanie, które są twoją własnością), udziały w firmach, oszczędności w III filarze itd.

ÖÖKiedy oszczędzamy, w tej czy w innej formie, nasze aktywa rosną, a wraz z nimi rośnie wartość naszego majątku netto.

Do aktywów nie wlicza się rzeczy osobistych, jak np. ubrania, meble (no, chyba że jesteśmy posiadaczami cennych antyków), AGD, RTV itp.

2. PASYWA: pożyczki, kredyty, inne rodzaje zadłużenia krótko- i długoterminowego.

ÖÖ Zadłużając się, zwiększamy nasze pasywa i tym samym

zmniejszamy wartość majątku netto.

Stan pożądany mamy oczywiście wówczas, kiedy wartość netto jest dodatnia — tzn. gdy wartość naszych aktywów przewyższa nasze zobowiązania. Stan niepożądany występuje wówczas, kiedy nasze aktywa są mniejsze od naszych pasywów.

Obliczanie wartości netto w złotówkach jest istotne z wielu względów:

 wartość netto jest miarą naszego bogactwa lub biedy;

 pokazuje, ile wart byłby nasz majątek po uregulowaniu

zobowiązań wobec wierzycieli (po spłacie wszystkich długów), gdybyśmy zdecydowali się na jego całkowite spieniężenie;

 wartość netto — monitorowana regularnie — pełni

funkcję motywatora do aktywnego dbania o finanse osobiste. Jeżeli nakreślisz jeszcze wizję jego wzrostu — będzie jak samospełniające się proroctwo!

Z cyklu: Z życia wzięte…

Wyobraź sobie kobietę, powiedzmy, gwiazdę show-biznesu, jeżdżącą porsche, mieszkającą w pięknej willi w najbardziej snobistycznej dzielnicy kraju. Można by umrzeć z zazdrości w stosunku do tego, jak fantastyczne życie prowadzi, jak pławi się w luksusie. Gdybyśmy jednak zbadały jej majątek netto, okazałoby się, że jest biedniejsza od babuleńki mieszkającej w jednopokojowym, ale niezadłużonym mieszkaniu w starej kamienicy. Jak to możliwe? Pierwsza z kobiet, oprócz tego, że jest szczęśliwą posiadaczką majątku wartego kilka milionów złotych, jest również nieszczęśliwą posiadaczką długu o wartości przekraczającej, powiedzmy, o pół miliona złotych wartość owego majątku, a więc wartość majątku NETTO jest ujemna i wynosi, powiedzmy, pół miliona złotych na minusie.

Czy rozumiesz już, jak ważna jest wiedza na temat twojej faktycznej sytuacji finansowej — wartości twojego majątku netto? Jeszcze raz:

WARTOŚĆ NETTO = AKTYWA – PASYWA

Za Ekerem polecam wizualne monitorowanie wartości netto:

Weź kartkę  papieru i zatytułuj ją „majątek netto”. Następnie

stwórz prosty wykres, który zaczyna się od zera, a kończy na tej liczbie, która ma oddawać twój pożądany majątek netto. Zaznacz na wykresie swój obecny poziom majątku netto (aktywa minus zobowiązania).

ÖÖ Co kwartał zaznaczaj aktualny stan majątku netto.

Eker twierdzi, że samo monitorowanie majątku netto sprawi, iż będziemy coraz bogatsze. Nie za sprawą pobożnego życzenia, tylko na zasadzie koncentracji: „Tam, gdzie kieruje się uwaga, płynie energia i poprawiają się wyniki”.

Warto też monitorować zmiany majątku netto w czasie, bo taka analiza to:

 motywator do pomnażania dóbr,

 stymulator do powstrzymywania się od zbędnych wydatków

i trwonienia oszczędności,

 strażnik przed złymi długami.

Zalecane działania, zmierzające ku powiększeniu majątku netto:

 skoncentruj się na wszystkich czterech czynnikach:

zwiększaj dochody, zwiększaj oszczędności, zwiększaj inwestycje, natomiast zmniejszaj koszty utrzymania poprzez

uproszczenie stylu życia, jaki prowadzisz;

 analizuj przyczyny zmian wartości netto i wyciągaj wnioski;

 pamiętaj: zwiększanie wartości majątku netto jest twoim

głównym celem finansowym.

Albo ryzykujesz i idziesz świadomie przez życie,

doświadczając wszystkiego, co ci oferuje, albo

tchórzysz i jesteś tylko podglądaczem, który zerka

na świat przez dziurkę od klucza.

Nicole Kidman

 

(…) mój największy problem to dwa kredyty z ogromnymi ratami, które pochłaniają 3/4 dochodów. Za resztę muszę porobić opłaty, przeżyć cały miesiąc i jeszcze coś odłożyć na fundusz bezpieczeństwa i koniecznie na IKE. Poza tym brak mi systematyczności w zapisywaniu wydatków. Albo zapisuję zbyt ogólnie, albo niektóre rzeczy pomijam, bo „teraz mi się nie chce”, a potem zapomnę. Jak spłacę kredyty, będę żyła jak pączek w maśle.

Joanna P.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Analiza własnych wydatków i przychodów

Zanim poznasz moje kolejne wskazówki, uważam, że dobrze dla Ciebie będzie, jeżeli jasno stwierdzisz, jak wygląda Twój budżet. Po wykonaniu tego ćwiczenia poznasz prawdę o swoich finansach. Poniżej przedstawię Ci tabelkę z listą wydatków i rubrykami, w które wpisz, ile wydajesz na konkretną pozycję. Istnieją regularne wydatki, których nie ponosisz co miesiąc (np. prezenty, naprawy auta itd.), proponuję wtedy zastanowić się, ile wydajesz w sumie w ciągu roku i podzielić przez 12 miesięcy.

Wydatek Kwota (PLN)

Jedzenie (wpisz wszystkie produkty, łącznie z napojami i alkoholem) Utrzymanie nieruchomości (wpisz wszystkie koszty utrzymania, tj. czynsz, gaz, prąd, ogrzewanie, wywóz śmieci…)

Media (telefon stacjonarny, internet, telefony komórkowe, telewizja kablowa)

Wydatek Kwota(PLN)

Raty kredytów (wszystkie raty: hipoteka, pożyczki, kredyty gotówkowe, zakupy na raty, a także  koszt obsługi Twojego konta bankowego) Debet w rachunku (wartość debetu pomnóż

przez 1,5% — to da Ci średnie obciążenia odsetkowe na miesiąc) Karty kredytowe (sumę limitów z kart kredytowych pomnóż przez 5% — to da Ci średnie  obciążenia odsetkowe na miesiąc) Utrzymanie samochodów (do benzyny dodaj łączny koszt napraw, przeglądów i ubezpieczenia w ciągu roku, podzielone przez 12) Prasa i bilety komunikacji miejskiej Ubezpieczenia (ubezpieczenie grupowe w pracy, ubezpieczenie na życie, ubezpieczenia majątkowe, III filar, inne ubezpieczenia) Prezenty (na urodziny, rocznice, święta itp., zsumuj wszystkie okazje i podziel przez 12) Ubrania i buty (swoje, dzieci, męża, żony i kochanki — wszystkie) Środki czystości, kosmetyki Zdrowie (lekarstwa, prywatne wizyty u lekarzy, fitness itp.)

Wydatek Kwota (PLN)

Edukacja (kształcenie dzieci, siebie, zakup książek, audiobooków, czesne za szkoły dzieci, studia, kursy itp.)

Rozrywka (kino, teatr, restauracje, puby) Wczasy (dodaj sumę, którą wydajesz co roku na wczasy, długie weekendy, wypady za miasto itp. i podziel przez 12)

Nieplanowane wydatki (po prostu przeanalizuj te ostatnio poniesione i uśrednij wartość) Amortyzacja nieruchomości i sprzętu (co roku wymieniasz jakiś sprzęt w domu: pralkę, telewizor, odkurzacz, kupujesz coś nowego, zmieniasz meble, obrazy, wykonujesz również prace remontowe, np. malowanie itp. Zsumuj wszystko i podziel przez 12)

Działalność charytatywna (a także działalność na rzecz wspólnoty lokalnej, wyznaniowej itp.) Inne (tu wpisz wszystko to, czego nie wymieniłem w rubrykach powyżej) ………….

Suma uśrednionych miesięcznych wydatków

Wiem, że część pozycji może Ci się wydać na pierwszy rzut oka niezrozumiała. Możesz powiedzieć: „Po co wpisywać co miesiąc wczasy, jak jadę na nie raz w roku?” To, że nie ponosisz konkretnego wydatku co miesiąc, nie znaczy oczywiście, że uda Ci się znaleźć na niego pieniądze znikąd. Myślimy najczęściej w kategorii miesięcznych wypłat, więc aby wiedzieć, ile miesięcznie trzeba zarabiać, by nasz budżet zamknął się w skali

roku, proponuję uśrednić ponoszone wydatki.

Jeżeli rzetelnie wykonałeś ćwiczenie, to właśnie poznałeś swój prawdziwy koszt utrzymania. Być może już teraz wiesz, gdzie są Twoje pieniądze. Zawsze jestem zdania, że trzeba skupiać się na maksymalizacji przychodu, a nie na szukaniu mikrooszczędności, ale skoro zestawiłeś już swoje wydatki, zerknij, proszę, na nie i poszukaj tych, które Twoim zdaniem są zbędne i które można bez wahania wyeliminować.

To pokaże Ci, czy jest szansa na to, że już teraz znajdziesz w swoim budżecie środki na planowanie inwestycji. Jeżeli szukasz oszczędności, to lepiej nie myśl w kategoriach:

„Czego nie potrzebuję?”. Z reguły jest to mało skuteczne.

Lepiej postaraj się pomyśleć: „Gdybym musiał zredukować wydatki miesięcznie o 500 zł, to z czego zrezygnuję?”.

Skoro wiesz już, ile kosztuje Cię Twoje utrzymanie, warto w tym momencie sprawdzić, w jaki sposób na nie zarabiasz. Podejrzewam, że kwota wydatków, którą przed chwilą ustaliłeś, może być większa niż Twoja pensja. Musisz się więc teraz upewnić, czy masz dodatkowe źródła dochodu, czy też po prostu systematycznie zwiększasz swoje zadłużenie.

Żeby to zrobić, trzeba dokładnie zbadać źródła swoich przychodów. Poniższa tabelka z pewnością będzie dla Ciebie łatwiejsza do uzupełnienia. W przypadku nieregularnych wpływów, uśrednij je, proszę, dzieląc sumę przez 12.

Źródło przychodu  Miesięczny wpływ

Umowa o pracę (wpisz kwotę, która wpływa na Twój rachunek)

Własna działalność gospodarcza (wpisz kwotę dochodu po opodatkowaniu i zapłaceniu ZUS-u)

Premie od pracodawcy

Drobny handel (może sprzedajesz coś przez internet?)

„Fuchy” (prace dodatkowe na umowę zlecenie, umowę o dzieło lub bez umowy)

Dochód pasywny (inwestycje kapitałowe, odsetki, dochód z najmu, prawa autorskie itp.)

Wsparcie rodziny

Wsparcie państwa (renta rodzinna, zdrowotna, dodatki pielęgnacyjne lub inne)

Suma uśrednionych miesięcznych przychodów

Właśnie dowiedziałeś się, ile tak naprawdę zarabiasz.

Masz więc wiedzę o swoich kosztach i przychodach.

Już nie powiesz: „Nie wiem, gdzie są moje pieniądze”.

Teraz, aby posunąć się o krok dalej, musisz jak dobry lekarz przyjrzeć się kilku objawom:

1. Jeżeli suma Twoich przychodów jest mniejsza niż suma kosztów, to bardzo źle — wykrwawiasz się.

2. Jeżeli suma Twoich przychodów pokrywa się z sumą kosztów, to znaczy, że zachowujesz równowagę.

3. Jeżeli suma Twoich przychodów przewyższa sumękosztów — jesteś bezpieczny.

Zadam Ci jeszcze kilka pytań dodatkowych:

1. Czy dysponujesz oszczędnościami, które pozwoliłyby Ci utrzymać się przez pół roku, w razie gdybyś stracił cały swój przychód?

2. Jeżeli Twój przychód jest większy niż suma kosztów, co robisz z nadwyżką finansową?

3. Co musiałbyś zrobić, by za 3 miesiące zwiększyć swój przychód o 100%? Wiem, że może Ci się to wydawać mało realne, ale w tym momencie odrzuć logikę.

Złam schemat i zastanów się nad tym. Jeśli masz problem z tym pytaniem, zadaj je swojemu dziecku.

Często jego odpowiedzi mogą być dla nas bardziej przydatne niż utarte ścieżki myślenia dorosłych.

Fragment Zarabianie prawdziwych pieniędzy

Autor: Bartosz Nosiadek

ODBIERZ PREZENTY>>>

Jak spłacić kredyt i zarobić

 Właśnie zostajesz swoim doradcą finansowym

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się spotkać z doradcą finansowym? Ja miałem takich spotkań bardzo dużo.

Sam szkoliłem doradców, więc jest to dla mnie środowisko dobrze znane. Być może nie zdziwi Cię fakt, że z grupy około 150 000 osób w Polsce, które przedstawiają się jako „doradca finansowy”, tak naprawdę nie  więcej niż 10% mówi prawdę. Fakt, że ktoś posiada na swojej wizytówce tytuł „doradca finansowy”, świadczy jedynie o tym, że dysponuje kwotą 15 zł na wydruk wizytówek.

Każdy może takie mieć.

Znaczna większość doradców to osoby zatrudniane na umowę współpracy (samozatrudnienie w ramach własnej działalności gospodarczej). Ich wynagrodzenie wynika najczęściej tylko i wyłącznie z prowizji za sprzedane usługi finansowe. Ta forma zatrudnienia jest całkiem rozsądna, natomiast problem polega na tym, że bardzo wielu agentów i doradców rekrutowanych jest metodą „na lusterko”:

osoba oceniająca kandydata przykłada lusterko w pobliże ust młodego adepta. Jeżeli pojawia się na nim para i aplikant oddycha, to znaczy, że się nadaje…

Ta anegdota tworzy pewną przykrą rzeczywistość rynku, na którym pracuje grupa ludzi wykonująca kawał dobrej, ciężkiej roboty, i cała rzesza osób, które „przez przypadek” rozpoczęły swoją karierę w finansach. Nie chcę przez to powiedzieć, że do zawodu agenta ubezpieczeniowego lub doradcy finansowego nie powinny być dopuszczane nowe osoby. To byłoby sprzeczne z zasadami zdrowej konkurencji. Chcę Cię jedynie, drogi Czytelniku,  uczulić na sprawdzenie tego, czy przed Tobą stoi

osoba, na której poradzie możesz polegać, czy też masz przed sobą bardziej lub mniej doświadczonego sprzedawcę, który po przejściu progu Twojego domu już wie, co Ci sprzeda. Później powiem Ci, jakie pytania należy zadać swojemu doradcy, aby zweryfikować jego kompetencje.

Powiem Ci też to, czego nie powie Ci żaden doradca finansowy. Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale z powodzeniem sam możesz zostać swoim najlepszym doradcą. Kiedy przystąpisz do prostej analizy własnych finansów, bądź jak lekarz, który widzi Cię pierwszy raz na oczy. Kieruj się kolejnością: sprawdzenie objawów, rozpoznanie, diagnoza i zalecenia.

Byliśmy kiedyś z żoną na seminarium dotyczącym finansów, prowadzonym przez znanego eksperta z tej  dziedziny, dr. Andrzeja Fesnaka. Poznałem tam rewelacyjne hasło. Zdaniem autorów seminarium większość ludzi zarządza swoimi pieniędzmi zgodnie z zasadą NMPGSMP:

N — nie

M — mam

P — pojęcia

G — gdzie

S — są

M — moje

P — pieniądze

Mogę Wam powiedzieć o jeszcze jednej strategii stosowanej przez około 90% Polaków. Jest to strategia CJ25KBAD10D:

C — cholera

J — już

25 — dwudziesty piąty

K — kasy

B — brak

A — a

D — do

10 — dziesiątego

D — daleko

Gdy wybuchł kryzys finansowy, z którym mieliśmy okazję się zetknąć, pojawiło się też łatwo wpadające w ucho określenie „pokolenie NINJA”. Można je tłumaczyć jako:

N — no

I — income

N — no

J — job

A — asset’s

Czyli pokolenie bez przychodu, bez pracy i bez aktywów.

Te gry słowne mają na celu zrozumienie czegoś istotnego w naszych rozważaniach. Większość trzeźwo myślących, wykształconych ludzi woli nie wiedzieć, ile tak naprawdę wydaje pieniędzy. Gdyby na świecie nie istniały kredyty i pożyczki, to nigdy nie wydałbyś więcej, niż zarobiłeś. Obecny system finansowy umożliwia wydawanie o wiele większych pieniędzy niż te, którymi faktycznie dysponujesz. To powoduje, że musisz być bardzo czujny, ponieważ w jednej chwili możesz zostać bankrutem. Znam bardzo wielu ludzi (siebie również  wliczam w tę grupę), których marzenia są większe niż ich możliwości finansowe, a to często prowadzi do nierozsądnego korzystania z kredytów i wpadnięcia w pętlę

kredytową. Podam Wam pewien przykład:

Cztery lata temu postanowiłem zaciągnąć pierwszy kredyt.

Był to limit w rachunku prywatnym na 10 000 zł.

Tłumaczyłem to sobie tak: zaczynam inwestować na giełdzie papierów wartościowych, na rynku pojawia się wiele atrakcyjnych ofert publicznych (PGNIG SA, RUCH SA i inne), więc ta rezerwa finansowa pozwoli mi zwiększyć liczbę zakupionych akcji i dzięki temu zarobię na kredycie. Logika była dobra. Dźwignią finansową posługuję się do dziś i to rozwiązanie się sprawdza.

Korzystając z tych pieniędzy, faktycznie dwa razy zakupiłem akcje i zarobiłem na nich. Miałem już 12 000 zł do dyspozycji. Po cichu policzyłem, że jak tak dalej pójdzie, to za 3 lata będę już żył tylko i wyłącznie z giełdy. Nie wziąłem jedynie pod uwagę jednego czynnika — siebie.

Po dwóch udanych giełdowych inwestycjach pojawiła się potrzeba. Brałem wtedy ślub i wprowadzaliśmy się z żoną do wspólnego mieszkania. Miałem pieniądze na wykonanie kuchni wraz ze sprzętem AGD. Została kwestia

podróży poślubnej. Marzyła się nam Dominikana.

Jak sądzicie, skąd wziąłem na to pieniądze? Ano stąd, że miałem dostępny limit w rachunku. Wyczyściłem go do zera z myślą: „Zarabiam, stać mnie, uzupełnię ten limit w przyszłym miesiącu”. Jak sądzisz, co się stało? W następnym miesiącu nie miałem „wolnych” 10 000 zł, żeby zamknąć limit. Miałem co najwyżej 1000 zł…

Podróż poślubna była rewelacyjna, bawiliśmy się znakomicie, ale uważam, że niepotrzebnie brałem aparat  fotograficzny, bo ten wyjazd i bez zdjęć pamiętałem przez cały kolejny rok. Najczęściej przypominał mi się, kiedy płaciłem odsetki z debetu…

Żyjemy w świecie, w którym tak naprawdę bardzo  szybko można zrealizować swoje marzenia. Kiedy słucham opowieści rodziców, jak przez 5 lat płacili ratę, żeby mieć możliwość ubiegania się o „malucha”, to nie dowierzam własnym uszom. Dzisiaj możesz mieć, co chcesz. Nawet jak nie masz pieniędzy.

Jeżdżę kilkuletnim samochodem typu kombi, który jest całkiem dobry i bezpieczny, natomiast tak jak każdy normalny facet marzę o nowiuśkim sportowym audi czy mercedesie. Gdybym w tej chwili pojechał do salonu, to pewnie mógłbym go kupić. Dostałbym kredyt albo wziąłbym go w leasing i jeśli nie wybrzydzałbym co do koloru i modelu, to pewnie mógłbym w ciągu tygodnia zacząć jeździć tym wymarzonym autem. Perspektywa — przyznam — jest dość kusząca. Trzeba tylko pamiętać, co ze sobą niesie. Gdybym tak zrobił, płaciłbym przez kolejne 4 lata po 3000 zł na miesiąc.

Czy powinienem pomyśleć teraz: „Nie stać mnie na to?”. Absolutnie nie. Myślę raczej: „Jak mogę to kupić?

Co należałoby zrobić?”. To, co jednak przychodzi mi do głowy w pierwszej chwili, to kupić dom do remontu w ładnej lokalizacji (kupić oczywiście z kredytu hipotecznego), dobrać do kredytu kwotę potrzebną na remont i dobre zagospodarowanie terenu. Wyremontowałbym taki dom na błysk i sprzedał. Na takiej transakcji można zarobić 60 000, może 70 000 zł. Przeprowadź dwie takie transakcje (w ciągu roku na pewno zdążysz) i masz swojego mercedesa bez kredytu.

Fragment Zarabianie prawdziwych pieniędzy

Autor: Bartosz Nosiadek

ODBIERZ PREZENTY>>>

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: