wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘depresja’

Depresja – definicja, statystyka

Depresja – definicja, statystyka

Negatywne myśli i depresja

Negatywne myśli i depresja

Twarze depresji

Twarze depresji

Depresja

Daniel Sikorski – Jak pokonać depresję>>>

Nie pojawia się nagle, ale podchodzi nas krok po kroku. Na początku szukamy innych określeń na dręczący nas stan: obniżony nastrój, jesienna chandra, apatia, zły humor wywołany brakiem światła i witamin, dół, gorszy dzień. Czasem rzeczy­wiście może być to tylko chwilowe pogorszenie nastroju. Jednak skoro czytasz tę książkę, objawy zapewne nie ustąpiły po kilku dniach i prawdopodobnie trwają już od dłuższego czasu. Tak, depresja to zdradliwa choroba. Bo tym właśnie jest: chorobą.

Ale jak powiedzieć żonie, mężowi czy przyjaciołom, że mamy depresję? Fizycznie jesteśmy tacy jak wcześniej – nie mamy objawów jak przy grypie, uporczywego kataru, wysokiej gorączki. Ba, jak na złość lekarz przy badaniu okresowym twierdzi, że jesteśmy w stu procentach zdrowi. Mimo to w środku z dnia na dzień czuje­my się coraz gorzej, nasze myśli stają się czarne jak smoła. Pojawiają się kolejne kłopoty w kontaktach z bliskimi, z zadaniami w pracy. Często padają zarzuty, że wszystkiemu winien jest nasz ciężki charakter albo zwykłe lenistwo.

Jeśli czujesz się podobnie, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Nie jesteś sam! Hugh Laurie, Catherine Zeta-Jones czy Jim Carrey – to tylko kilka przykładów zna­nych osób, które publicznie przyznały się do depresji. Pomimo ich sławy i majątku depresja znalazła sposób, by również ich zaatakować. Bogaty czy biedny, sławny czy po prostu przeciętny – ta paskudna choroba może dopaść każdego, czasami w ostateczności pchając chorych do odebrania sobie życia.

Również byłem w takim samym stanie i zaakceptowałem obecność depresji w swo­im życiu. Poddałem się, tłumacząc sobie, że tak musi być. Pod wpływem pewnych wydarzeń podjąłem jednak decyzję, że nie chcę tak dalej żyć, że nie chcę dłużej przebywać w tym ciężkim do opisania związku z depresją, która sabotuje moje działania i wysysa z mojego życia kolejne dni, tygodnie, a w końcu lata i na dodatek zabiera sens istnienia. Podjąłem jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu: muszę pozbyć się depresji! Jak się do tego zabrałem i jakie działania podjąłem, przeczytasz w dalszej części książki.

Teraz jeszcze rozwinę wspomnianą wcześniej dobrą wiadomość. Otóż depresja jest chorobą taką samą jak każda inna i można ją leczyć. Mnie się udało. Obiecałem sobie, że jeśli wyzdrowieję i zmienię swoje życie, napiszę o tym, by pomóc innym. Fakt, że zdecydowałeś się kupić eBooka, jest już dowodem na to, że chcesz podjąć walkę z chorobą. Z książki tej dowiesz się, jakie działania warto podjąć i jak znaleźć motywację do ciągłej walki.

Starałem się jak najdokładniej przedstawić sprawdzone przeze mnie metody. Jest ich naprawdę wiele, przez co nie jest to jedna z kolejnych książek opisujących na czterystu stronach, jak myśleć pozytywnie i zmienić swoje życie. Przedstawione tu sposoby są wymierzone w jeden cel: zniszczenie depresji i odzyskanie życia. Na pewno jest więcej sposobów na walkę z depresją, ale nie jestem naukowcem czy wybitnym psychoterapeutą, by pisać monografię poświęconą leczeniu tej choroby. Skupiłem się na opisie działań, które sam podjąłem.

Skoro mnie się udało, tym bardziej może udać się Tobie!

Z całego serca życzę Ci powodzenia w zmaganiach z chorobą i wierzę, że uda Ci się odzyskać życie pełne radości i sukcesów. Wielu sukcesów!

Daniel Sikorski

Zaczynamy atak

I. Mój pomysł na walkę z depresją, czyli słów kilka o planie

W depresji większość czasu spędzałem w łóżku, przed telewizją, przy piwie. O czym wtedy myślałem? Czasem o niczym, czasem o bardzo różnych mrocznych sprawach. O tym, jak moje życie jest beznadziejne, jak nie chce mi się wstać z łóżka, wyjść z domu i spotykać się z innymi, jaki jest sens takiego życia. Oczywiście musiałem iść do pracy, ale takie myśli wszędzie mi towarzyszyły. Było ich sporo, a powyższe przykłady dobrze oddają ich naturę: pesymistyczną, wzmacniającą negatywną ocenę teraźniejszości, niezawierającą żadnych planów.

Czytałem różne książki o depresji, o sposobach na jej pokonanie. Nawet próbo­wałem zastosować niektóre metody, ale nie przynosiło to większego efektu. Jakoś nie mogłem zamknąć tych wszystkich sposobów w jedną logiczną całość. Gdy już podjąłem decyzję o walce z depresją, zacząłem szukać najlepszego możliwego ataku.

Uświadomiłem sobie, że już dawno nie ułożyłem żadnego planu, nie podjąłem ważnej decyzji, nie wyznaczyłem jakiegokolwiek istotnego celu! Życie w depresji sprowadzało się do miernej egzystencji, gdy nawet radosne chwile nie potrafią cieszyć. Najgorsze były te czarne myśli towarzyszące mi nieustannie.

Doszedłem do wniosku, że jest wiele rzeczy w moim życiu, które mi się nie podo­bają. Brak dziewczyny, nielubiana praca, kiepski wygląd i kilka innych. Część z nich zapewne była spowodowana przez depresję, część do niej może się przyczyniała. To nie było najistotniejsze. Po latach depresji moje życie było jak wyblakły kawa­łek papieru bez wyraźnego kształtu. Oczywiście nie miałem wtedy pojęcia, jak to zmienić. Pomyślałem sobie, że gdybym choć 1/3 czasu poświęcał nie na pogrążaniu się w depresyjnych myślach, ale na planowaniu i próbach zmiany czegokolwiek w moim życiu, to naprawdę sporo rzeczy mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

Tak powstały podwaliny mojego osobistego planu ataku na depresję. Wiedziałem, że choroba zabrała mi zdolność planowania, osiągania sukcesów, życia pełną pier­sią. Postanowiłem podmienić możliwie dużo negatywnych, depresyjnych myśli i zastąpić je myślami o swoich celach, planach, marzeniach.

Dlaczego po prostu nie próbowałem zastąpić negatywnego myślenia pozytyw­nym? Próbowałem, ale nie przynosiło to praktycznie żadnych efektów. Oczywiście w przypadku innych osób może to zadziałać i na pewno pozytywne myślenie jest dobrym nawykiem. Jednak dla osoby w depresji nie wydaje się skutecznym rozwią­zaniem. Jako dodatek – jak najbardziej. Jako lek na wszystkie smutki – raczej nie.

Z drugiej strony skupienie się na konkretnych celach i podjęcie próby ich osiągnięcia skuteczniej odciągało mnie od szarej rzeczywistości w depresji. Może nie działało to zawsze i były dni, że po prostu nie miałem sił i chęci skupić się na jakimkolwiek celu, jednak powoli wytworzyłem nawyk skupiania się na przyszłości, na swoich planach i marzeniach. Tak, okazało się, że mam mniejsze czy większe ambicje i marzenia, tylko zupełnie o nich zapomniałem z powodu depresji.

Podczas terapii możesz swobodnie porozmawiać o swoich problemach, powie­dzieć na głos, jak źle się czujesz. Jednak terapia to raptem godzina tygodniowo (przeważnie). Przez resztę tygodnia jesteś pozostawiony sam sobie i musisz dobrze wykorzystać ten czas, by wyrzucić ze swojej rzeczywistości jak najwięcej depresyj­nych myśli. I taki był właśnie mój plan ataku na depresję.

II. Dobry plan to podstawa

Kiedyś nie wiedziałem, jak trudne jest planowanie swoich działań. Nawet gdy podjąłem decyzję, trzeba było zacząć działać. Chcę się pozbyć depresji ze swo­jego życia. Ale co robić? Jakie kroki po kolei wykonać? Rozpisać to na kartce czy komputerze? Unikamy przeszkód

I. Odbierz ten telefon!

Swego czasu telefon komórkowy wydawał mi się diabelskim wynalazkiem. Ludzie dzwonili i pisali, zamiast zostawić mnie w spokoju. Nie chciałem z nikim rozma­wiać, a pomimo to dzwonił bardzo często. Szatański wynalazek! Jak się później dowiedziałem, osoby z depresją często reagują w ten sposób. Pomimo że są za­szyci w spokojnym miejscu z dala od ludzi, ci nadal mogą znaleźć ich za pomocą telefonu.

Często domyślałem się, po co dzwonili. W soboty znajomi wychodzili na impre­zy, koncerty albo do baru. Nie miałem ochoty, więc przeważnie nie odbierałem. Kolega, którego urodziny były niedługo, dzwonił z zaproszeniem. Nie chciałem iść na imprezę, więc nie odbierałem.

Po dłuższym czasie telefon dzwonił coraz rzadziej, aż w końcu poza telefonami z call center oferującymi kolejną promocję miałem spokój. Telefon milczał. Zosta­łem sam, pogrążony w swoich mrocznych klimatach. Cieszyłem się, że nie muszę nigdzie iść i udawać, że wszystko jest OK.

Jeśli również Tobie zdarzają się podobne zachowania, to musisz je zmienić. Łatwo powiedzieć, prawda? Podpowiem Ci, co ja zrobiłem. Wiedziałem, że chcę walczyć z depresją, to był mój cel, rozpisałem konieczne kroki. Dodałem do nich następu­jący krok: „Zawsze odbieram telefon”.

Bez wyjątku. No, może nie podczas mszy, ale nie zostawiłem miejsca na wymówki. Jeśli ktoś dzwonił, odbierałem. Początkowo czułem mocny, wewnętrzny opór przed takim działaniem, bo przecież nie czułem się wiele lepiej niż kiedyś. Nie miałem najmniejszej ochoty z nikim rozmawiać. Mimo to odbierałem telefon i później było już łatwiej. Trochę musiałem naciągać fakty, mówiłem, że u mnie raczej wszystko gra, że jest w porządku. Okazało się, że te rozmowy nie były tak tragiczne. Nawet moi przyjaciele byli zaskoczeni, że nagle zacząłem odbierać. Zauważyli zmianę.

Odbieranie telefonów doprowadziło do tego, że zaczęła się zmieniać moja aktywność towarzyska. Częściej gdzieś wychodziłem, co z początku też nie było zbyt łatwe. Byłem też na bieżąco z sukcesami i problemami przyjaciół. Czasem udało mi się nawet doradzić coś mądrego. Wychodziło na to, że do czegoś się przydaję.

Bardzo łatwo odciąć się od przyjaciół i świata. Wystarczy nie odbierać telefonów albo nawet go nie włączać. W dłuższej perspektywie niesie to jednak ze sobą bardzo destrukcyjne zachowania, które tylko wzmacniają depresję. Nie chce Ci się z nikim rozmawiać, więc nie odbierasz. Później jednak rośnie w Tobie uczucie osamotnienia, opuszczenia przez ludzi, choć wina leży po Twojej stronie, bo sam sabotowałeś kontakty z bliskimi osobami.

Odbudowa takich kontaktów jest później bardzo trudna, ale nie niemożliwa. Jeśli przez dłuższy czas unikałeś przyjaciół, zawsze możesz w końcu odebrać telefon lub samemu zadzwonić i po prostu przeprosić. Nie musisz tłumaczyć, że to przez depre­sję. Możesz powiedzieć, że wpadłeś w dołek, miałeś trochę trudności z tym a tym i jakoś się zamknąłeś razem z problemami. Ale teraz chętnie byś to zmienił.

Żaden przyjaciel nie skreśli Cię na zawsze! Powrót stale jest możliwy!

Zburz ten mur! Zdradziecka strefa komfortu

Strefa komfortu i depresja? Niestety te dwie rzeczy łączą się nierozerwalnie ze sobą, działając na korzyść depresji i ułatwiając jej zadanie.

Czym w ogóle jest strefa komfortu? Najprościej mówiąc, to zbiór miejsc i zachowań, które dają Ci poczucie bezpieczeństwa. Każdy człowiek, nawet zdrowy, ma swoją strefę komfortu. Dla jednych jest ona bardzo szeroka i np. wystąpienia publiczne czy aktywność społeczna nie stanowią żadnego problemu i przychodzą im natu­ralnie. To dlatego, że te zachowania są dla nich częścią strefy komfortu, nie budzą w nich strachu czy obawy.

Dla innej osoby publiczne przemówienia, nawet zabranie głosu w dyskusji w ma­łym gronie, jest doświadczeniem, którego będzie unikać za wszelką cenę, gdyż mieści się daleko poza strefą komfortu. Każde wystąpienie wywołuje w tej osobie negatywne odczucia, których stara się za wszelką cenę uniknąć.

Osoby z depresją tworzą bardzo specyficzną strefę komfortu, której rozmiar ogra­niczany jest przez depresję. Chorzy bardzo często mają zbyt negatywne zdanie na swój temat. Zaniżanie opinii o swoich możliwościach powoduje, że rozmiar strefy komfortu drastycznie się kurczy, a depresja przybiera na sile. To zaś, razem wzięte, wywołuje zjawisko kuli śnieżnej. Mamy gorsze mniemanie o sobie, więc podejmujemy mniejsze ryzyko lub nie podejmujemy go wcale. Dotyczy to wszyst­kich obszarów naszego życia, dlatego tak nagle wszystko zaczyna się rozpadać w naszym życiu.

Brak odpowiedzi na wysłane CV utwierdza nas w przekonaniu, że jesteśmy do niczego, więc wysyłamy CV na niższe stanowiska bądź w ogóle zaprzestajemy prób poszukiwania pracy. Czujemy przygnębienie, bo dręczy nas samotność. Nie chodzimy jednak na randki, bo uważamy, że sobie nie poradzimy i skończą się one katastrofą.

Te samoograniczające przekonania są cementem naszej strefy komfortu.

Czujemy się coraz bardziej nieszczęśliwi, bo nasza strefa komfortu się kurczy i nie pozwala nam dokonać zmian na lepsze. Ogranicza to również miejsca, w jakich przebywamy. Najczęściej zamykamy się w czterech kątach domu, niechętnie go opuszczając. Dodatkowo droga do pracy, sama praca i kilka ulubionych sklepów spożywczych mogą być włączone w naszą strefę komfortu. Jednak każde wyjście poza znane nam miejsca łączy się z uczuciami strachu, niepewności i zagrożenia. Zrobimy wiele, by unikać tych miejsc i obcych ludzi, dlatego najbardziej komforto­wo czujemy się w domu zamknięci sami ze sobą. Stąd też zresztą wzięła się nazwa tego terminu – strefa komfortu to po prostu miejsce i otoczenie, w którym nie towarzyszą nam negatywne uczucia strachu i zagrożenia.

Każdy samemu wyznacza własną strefę komfortu, dlatego mogą się one bardzo różnić od siebie. Łatwo możesz sobie uświadomić, gdzie leżą granice Twojej strefy. Przypomnij sobie, które wydarzenia wywołują w Tobie uczucie lęku, jakie zachowa­nia sprawiają Ci trudność. Rozmowa z obcą osobą? Przebywanie w zatłoczonych miejscach? Rozmowa kwalifikacyjna? Zastanów się przez chwilę, co składa się na Twoją strefę komfortu.

Depresja podstępnie wpisała się w Twoje ograniczenia, powodując, że nie żyjesz nawet na połowę swoich możliwości. Często już samo to jest powodem poważnego przygnębienia. Marzenia o lepszej pracy, sukcesach w ulubionej dziedzinie, kupnie wymarzonej rzeczy pozostają cały czas jedynie marzeniami. Jesteś przekonany, że nie uda Ci się ich spełnić, więc ostatecznie sama myśl o marzeniach tylko pogłębia negatywne emocje. Gdzieś w głębi wiesz, że aby je osiągnąć, musiałbyś całkowicie wyjść poza strefę komfortu, a już myślenie o tym jest bardzo nieprzyjemne.

Aby pokonać depresję, trzeba poszerzać swoją strefę komfortu!

Mało komu udaje się naraz pokonać wszystkie swoje ograniczające przekona­nia. Może się to jednak powieść, jeśli zastosujemy metodę małych kroków. Aby w ogóle zacząć, trzeba wiedzieć, gdzie leżą granice naszej strefy. Wtedy można się zastanowić, w który punkt uderzyć najpierw. Możemy zapisać to jako swój cel i zacząć do niego dążyć.

Następnym razem, gdy poczujesz wewnętrzny niepokój przed przekroczeniem granicy swojej strefy komfortu, nie cofaj się od razu, tylko zrób mały krok naprzód. Boisz się przemawiać przed stuosobową widownią? Zacznij od przemawiania dla kilku osób. Boisz się iść na randkę? Zacznij od prostych rozmów np. z obsługą w sklepach odzieżowych. Gdy już zrobisz taki krok naprzód, zobaczysz, że nie dzieje się nic strasznego. Będziesz gotowy na następny krok!

Jeśli Twoja strefa komfortu wzmaga Twoją depresję, warto zacząć rozszerzać strefę komfortu na zasadzie małych kroków i niespiesznego poruszania się do przodu, a nie uciekania do środka swojej strefy! Nikt nie zrobi tego za Ciebie! Musisz być świadomy, gdzie leżą granice Twojej strefy komfortu, i znaleźć w sobie odwagę, by zrobić mały krok naprzód! Możesz śmiało wpisać to do swojego notesu z celami!

 Mnie się udało. Depresja jest już dla mnie jedynie złym wspomnieniem i mam nadzieję, że nigdy nie stanie się na powrót moją codziennością. Jestem świadom, że zdarzają się nawroty depresji. Jeśli coś takiego również mi by się przytrafiło, podejmę walkę i skorzystam z każdej możliwej pomocy. Życie jest zbyt piękne, by marnować je na pozostawaniu w mroku.

Czy mój przypadek był szczególnie ciężki? Nie warto się licytować w tym miejscu jak chorzy w kolejce do lekarza, którzy uwielbiają się kłócić, kto bardziej cierpi. Depresja to depresja. Każdy chory odczuwa przygnębienie, brakuje mu sensu życia. Wpływa to destrukcyjnie na jego życie.

Są szczególnie ciężkie przypadki depresji – należą do nich zwłaszcza te wywołane stratą kogoś z rodziny lub diagnozą śmiertelnej choroby. Chciałbym móc pomóc wszystkim osobom w takich sytuacjach. Niestety, wymaga to profesjonalnego wsparcia. Jeżeli i Ciebie spotkało nieszczęście, musisz samemu rozważyć, czy udać się po taką pomoc, o czym pisałem na samym wstępie. Medycyna poszła znacznie do przodu, a leki połączone z regularnymi sesjami przynoszą pozytywne skutki.

Niezależnie od powodów depresji, od jej zaawansowania czy siły warto uświadomić sobie jedną rzecz: to Ty toczysz walkę z depresją! Jasne, wsparcie terapeuty czy przyjmowanie leków jest na pewno pomocne, ale depresja to nie przeziębienie, z którym poradzi sobie układ odpornościowy jedynie przy pomocy leków. Nie jest to także chory wyrostek, który można usunąć podczas prostego zabiegu.

Walka z depresją, zmaganie się z jej negatywnym wpływem na życie – wszystko to dotyczy wyłącznie Ciebie. Dlatego tak ważne jest, byś to Ty podjął decyzję, że chcesz się pozbyć depresji ze swojego życia! Bez tego ważnego kroku dalsza podróż może być bardzo karkołomna.

W dalszych etapach również musisz podejmować ważne decyzje. O pomocy tera­peuty, o konieczności zmiany trybu życia, odstawieniu używek, szukaniu celów, za którymi chcesz podążyć, nierozpaczaniu o przeszłości… O wszystkim tym wcześniej pisałem i uważam, że zastosowanie się do omówionych kroków może drastycznie zmienić Twoje życie. Mogę jednak mówić tylko za siebie: moje życie zmieniło się na lepsze, dlatego postanowiłem podzielić się działaniami, które mi pomogły.

Na pewno żadne z przedstawionych działań Ci nie zaszkodzi, więc czemu nie spróbować? Wiem, ciężko znaleźć motywację. Jak pisałem wcześniej, na początku czasem trzeba się zmusić, by później łatwiej podejmować rękawicę. Samo podję­cie decyzji o rozpoczęciu walki z depresją otwiera drzwi do nowych możliwości. W końcu już tę decyzję podjąłeś: kupiłeś ten poradnik, szukasz odpowiedzi.

Teraz już tylko nadaj swojej decyzji rzeczywistą postać: zapisz cele na kartce. Zrób krok do przodu! Wyjedź na weekend w góry. Przeanalizuj swoje życie. Określ, czego chcesz, podejmij decyzje. Nie, nie jest łatwo, momentami na pewno będzie bardzo ciężko. Warto jednak walczyć o życie na 100% swoich możliwości!

Z całego serca życzę Ci powodzenia!

Daniel Sikorski

To był tylko FRAGMENT eBooka. Masz ochotę na więcej?

º Zamów pełną wersję eBooka Jak pokonać depresję>>>

Lekarz mówi, że wyniki są znakomite, ale Ty nie masz energii i chęci do życia? Jesień dawno minęła, a ponury nastrój nadal Cię nie opuszcza?

Jeżeli też bezskutecznie zmagasz się z depresją, poznaj historię człowieka, który pokonał tę chorobę. Bez lekarstw. Bez pomocy lekarzy. Autor nie ma dyplomu z medycyny ani skończonej specjalizacji w leczeniu depresji, ale ma coś znacznie cenniejszego: doświadczenie w zwycięskiej w walce z tą wyniszczającą chorobą. Dzięki tej książce zobaczysz, jak skutecznie pokonać depresję bez kosztownej pomocy specjalistów!

Staw czoło depresji już dziś i zacznij na nowo czerpać radość z życia!

Jeżeli i Ty:

• nie masz chęci do życia i każdego dnia zmuszasz się, by wstać z łóżka,

• dotychczasowe zajęcia nie sprawiają Ci przyjemności,

• nieustannie czujesz przygnębienie, apatię i znużenie,

• cierpisz na bezsenność, zmniejszony apetyt (lub wyjątkowe łaknienie),

• a zwłaszcza miewasz myśli samobójcze

• a do tego masz w sobie żyłkę ryzykanta, a inwestowanie to Twoja pasja

– pozwól sobie pomóc i nie zadręczaj się dłużej! W eBooku º Jak po­konać depresję znajdziesz sprawdzone przez autora sposoby na walkę z depresją.

º Zamów pełną wersję eBooka Jak pokonać depresję>>>

ODBIERZ PREZENTY>>>

Depresja – jak ją rozpoznać, leczyć i z nią żyć

Czas depresji jest złym czasem, od którego chciałoby się uciec, ale nie ma gdzie; chory jest w nim zamknięty, przegnieciony przeszłością, teraźniejszością i bez perspektyw przyszłości. – Antoni Kępiński, psychiatra

 POMOC W DEPRESJI>>>

 Zosia ma lat 25, pochodzi z małego miasta

Zosia była pogodna przez cały okres liceum. Towarzyska, chętnie spotykała się ze znajomymi. Zawsze zadbana, pięknie pachnąca, umalowana – prawdziwa kobiecość od niej biła. Była realistką, choć optymistycznie patrzyła na życie. Pochodziła z pełnej rodziny. Żyła z matką, ojcem oraz z młodszą siostrą. Po maturze podjęła decyzję o wyjeździe do dużego miasta na studia. Marzyła o kierunku lingwistycznym. Zamieszkała w akademiku ze względu na koszty.

Po przyjeździe nie mogła sobie poradzić wśród nowych ludzi. Nie mogła dogadać się ze współlokatorką, jak i z ludźmi ze swojego kierunku. Nowy etap w życiu zaczął ją przerażać. Nie mogła skupić się na zajęciach, czuła się wyobcowana oraz nielubiana. Z nikim nie potrafiła złapać kontaktu, chodziła samotnie swoimi ścieżkami. Po I semestrze zaczęła opuszczać zajęcia. Coraz częściej leżała całymi dniami w łóżku. Ograniczała telefony do rodziny, informując ich, że wszystko pomyślnie się układa.

Nie chciała z nikim rozmawiać o swoich problemach. Nocami płakała do poduszki, a w ciągu dnia ze spuchniętymi oczami wpatrywała się w ścianę. Jej wyraz twarzy w pełni pokazywał jej wewnętrzny smutek. Pewnego dnia, po kolejnej nieprzespanej nocy, połknęła 2 opakowania tabletek przeciwbólowych. Nie mogła już dłużej wytrzymać. Nie potrafiła poradzić sobie z codziennością, z nowymi zmianami jakie zaszły w jej życiu, dlatego chciała bez bólu zapaść w głęboki sen, z którego nikt by jej już nie obudził. Uratowała ją jedna ze studentek, która przyszła ją odwiedzić. Po nieudanej próbie samobójczej została skierowana do specjalisty.

Rok trwała w tej rozpaczy.

Tomasz, 48 lat, zamożny mężczyzna, właściciel dwóch świetnie prosperujących restauracji

Jego życie skierowane było na karierę zawodową. Wszystko toczyło się wokół jego biznesu. Potrafił całymi dniami nadzorować swojego interesu. Brakowało mu czasu na odpoczynek oraz na życie pozazawodowe. Od momentu, w którym poczuł się niepotrzebny we własnych restauracjach, kierował swoje myśli wokół życia prywatnego. Zrobił bilans, który uświadomił mu, że od kilkunastu lat nie był z nikim związany. Cały swój czas poświęcał interesom i zapomniał w tym wszystkim o sobie. Kiedy osiągnął to co zamierzał, zaczęło mu brakować kontaktów z kobietami oraz prawdziwej miłości. Widok zakochanych par sprawiał mu ból. Martwił się, że nie zdąży już ułożyć sobie życia z jakąś kobietą. Jego praca spowodowała, że jego kontakty przyjacielskie zatarły się. Nie miał prawdziwych przyjaciół, tylko znajomych, którzy mieli do niego tylko interesy.

Swoje „smutki” leczył w alkoholu. Przestał jeść, zaczął palić. Nie kontrolował swoich restauracji, planował nawet je sprzedać. Siedział bez ruchu przed telewizorem nawet cały dzień. Nie reagował na dzwonek telefonu. Był oderwany od tego, co się dzieje na zewnątrz. Bał się samotności i tego, że spędzi starość w czterech ścianach. Jego pracownicy próbowali się z nim skontaktować. Niestety, bez rezultatu. W końcu odwiedziny spowodowały, że przejrzeli na oczy, co się działo z właścicielem. Zobaczyli jak brudny, pijany leży na podłodze…..

Trwał w rozpaczy kilka miesięcy.

Depresja to choroba, na którą cierpi coraz więcej  osób

Prognozy na przyszłe lata nie są optymistyczne. Zapowiadają, że może być to jedna z głównych chorób ludzkości. Czy jest tą choroba, która sprawia ogromny ból jak i smutek?

Depresja jest przewlekłym zaburzeniem,  które dotyka wszystkie środowiska czy grupy zawodowe. Status społeczny i stan majątkowy nie odgrywają tu jakiejkolwiek roli. Zachorować może pani Marysia, sprzedawczyni w sklepie z warzywami, jak i pan Wacek prezes świetnie prosperującej spółki giełdowej.

 Według najnowszych danych, na depresję cierpi już 10% Polaków!

Z czego 75% ponownie zachoruje w ciągu kolejnych 2 lat.

Jeśli ten problem dotyka Ciebie lub Twoich bliskich serdecznie polecam Twojej uwadze pakiety po niższej cenie oraz warsztaty z dużymi zniżkami:

 Depresja to choroba psychiczna rozwijająca się z powodu jakiegoś wydarzenia, bądź w sposób bezprzyczynowy. Może charakteryzować się lekkimi objawami, bądź głębokimi. Aby móc u kogoś zdiagnozować depresję, trzeba wziąć pod uwagę zarówno okres trwania objawów (kiedy zaczęły się pojawiać, ile czasu trwają) jak i ich intensywność.

 Najczęściej występującymi objawami są:

Obniżony nastrój czyli przygnębienie, smutek, rozpacz. Taka osoba wypowiada się w sposób spowolniony. Bardzo długo przebiega przekazanie przez nią informacji.

Po sylwetce osoby, można powiedzieć o jej motoryce. Ruchy są ociężałe i ubogie. Pozbawiona jest energii oraz sił.

Mogą występować trudności z wstawaniem z łóżka lub z podjęciem jakiegokolwiek działania. Nie ma ochoty wychodzić z domu i martwi się o każdy kolejny dzień.

 Osoba depresyjna nie ma na nic ochoty. Nic jej się nie chce, dotyczy to również zaspakajania podstawowych potrzeb fizjologicznych.

 Podjęcie wysiłku fizycznego wymaga ogromnego nakładu energii, czego takiej osobie brakuje.

Występują również problemy pamięciowe. Osoba nie może sobie przypomnieć jakiś wydarzeń, nie potrafi skupić się na jednej czynności, gdyż ma problemy z koncentracją. Szybko rezygnuje z zadania, nie potrafi go dokończyć.

Mogą występować trudności ze snem. Wiążą się one zarówno z bezsennością jak i z nadmiernym snem. Może on być przerywany lub wydłużony nie wykluczając godzin w ciągu dnia.

 W depresji mogą pojawić się objawy fizyczne.

Zaliczamy do nich bóle głowy lub mięśni, zmniejszoną lub powiększoną masę ciała oraz suchość w ustach.

Osoba depresyjna niechętnie podejmuje się realizacji wyznaczonych przez siebie zadań dotyczy to zarówno pracy jak i typowych zajęć domowych. Unika kontaktów z ludźmi, izoluje się od innych.

Nie ma ochoty wychodzić z domu, a nawet ze swojego łóżka. Martwi się o każdy kolejny dzień.

Czuje niepokój związany z przyszłością, z jakimś zagrożeniem. Osoba traci ochotę na rozwijanie swoich pasji. Negatywnie ocenia swój stan, nie widzi sposobu na poprawienie samopoczucia.

Taka osoba może chcieć popełnić samobójstwo. Tego typu kroki podejmowane są przez kogoś, kto naprawdę nie radzi sobie ze swoim życiem. Trudno mu cokolwiek zmienić, ponieważ nie ma na to siły. Wszystko widzi w czarnych barwach, nie ma nadziei na poprawę. Traktuje życie jako bezsensowne i zbyt przygnębiające. Samobójstwo traktuje jako rozwiązanie, jako koniec swojego cierpienia.

Ale czy jest to jedyne rozwiązanie? Czemu niektórzy wolą uciec od swojego bólu, zamiast walczyć z nim? Czyżby nie był on do pokonania?

 Czy  wyleczenie z depresji jest  możliwe?

Osoba, u której występują któreś z wyżej wymienionych objawów, powinna podjąć leczenie. Przyjmuje się:

że jeżeli objawy trwają co najmniej 2 tygodnie i w żaden sposób nie ulegają osłabieniu, a nawet pogorszeniu, warto skorzystać z pomocy psychologicznej.

 Wizyta u psychologa może być pierwszym krokiem, aby wrócić do równowagi psychicznej.

Jedną z metod pomagających jest spojrzenie na swoją sytuację w inny sposób oraz zrozumienie całego mechanizmu powstania swojego problemu. Służy właśnie temu konsultacja u psychoterapeuty, do którego obecnie trzeba mieć skierowanie.

 Poprzez rozmowę, osoba depresyjna może zacząć analizować co się z nią dzieje, jak do tego dochodzi. Może głębiej siebie zrozumieć, dzięki szczerej rozmowie z psychoterapeutą.

Wiele ludzi obawia się wizyty u specjalisty i decyduje się na leczenie we własnym zakresie albo tkwi w swojej rozpaczy. Ale może warto skorzystać z czyjeś pomocy, skoro czujemy się bezradni? Może ktoś pomoże nam otworzyć oczy na wiele spraw?

 Przy głębszej depresji czyli trwającej już dość długo z intensywnymi objawami, potrzebna jest konsultacja u psychiatry, który za pomocą farmakoterapii i/lub psychoterapii pomaga wrócić do stanu optymalnego. Aby wrócić do dobrej formy, służą temu leki.

Osoba depresyjna nie jest w stanie określić w sposób racjonalny swojego położenia. W takim wypadku mogą okazać się pomocni: rodzina czy znajomi.

 Nie chodzi tu o wymaganie leczenia, ale o bycie przy kimś cierpiącym. Ciepło i bliskość, które mogą przekazać najbliżsi mogą być uzdrawiające. Oczywiście rozmowy na temat problemu również powinny występować, ale w sposób delikatny.

 Można zaproponować wspólną wizytę u specjalisty – warto to uczynić, gdyż może być to przełomowy moment u osoby depresyjnej. Może zacznie dostrzegać, że faktycznie coś się z nią dzieje nieprzyjemnego, z czymś nie daje sobie rady, a co może w jakiś sposób naprawić.

 Co roku 23 lutego obchodzimy Międzynarodowy Dzień Walki z Depresją

Nie bójmy się swojej choroby, nie bójmy się o niej rozmawiać. Pomóżmy bliskim jeśli jesteśmy zaniepokojeni ich samopoczuciem, nastrojem, ogólnym funkcjonowaniem. Dbajmy o siebie i o swoich bliskich. Nie traćmy nadziei na poprawę. Dzięki własnej walce z problemem, możemy wyjść z tego zwycięsko.

Alkohol może także się „przyjacielem” w walce z depresją. A to już droga wyłącznie w dół!

 Wiele osób zaczyna popijać, aby się „odmóżdżyć” i przestać odczuwać stresy związane z pracą, rodziną, studiami czy jeszcze innymi powodami. Zaczyna się niewinnie, od małych ilości, od cotygodniowych  imprez towarzyskich, na systematycznym przyzwyczajaniu swojego organizmu do stałych dawek alkoholu, aby skończyć tak, jak Tomasz…

 Czy naprawdę sprawia, że nasze życie wygląda lepiej, ciekawiej?

Czemu ciągnie zarówno kobiety jak i mężczyzn bez względu na wiek czy wykształcenie?

Czy alkohol naprawdę pozwala zapomnieć o naszej codzienności?

 Alkohol sprawia, że przez moment czujemy w sobie radość, jesteśmy szczęśliwi. Zapominamy o swoich problemach, o bólu, który nam towarzyszy w ciągu dnia. Chcemy aby nasze życie było ciekawsze, bo dzięki temu że się upijemy, przeżyjemy jakieś wydarzenie, nie do końca mając świadomość co się dokładnie nam przytrafiło. Możemy to wspominać z radością albo żałując swojego czynu. Szarą codzienność zatapiamy w szklance alkoholu.

I po co to wszystko? Ból głowy i mdłości są lepszym rozwiązaniem od podjęcia innych działań urozmaicających nasze życie? Alkohol nie uwolni nas od problemów. One nadal będą istniały, nawet kiedy przez chwilę zaśmiejemy się z tego.

 Anna Kolasińska, psychorada 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Depresja poporodowa. 14 sposobów na zwalczenie depresji poporodowej

baby blues

Kilka dni po porodzie wiele młodych matek przeżywa stan zwany depresją poporodową. Sytuację pogarsza fakt, że w tym samym czasie u niektórych pojawia się także tzw. nawał mleczny, czyli pojawienie się olbrzymiej ilości mleka, którego dziecko nie jest w stanie wypić. Piersi zaczynają obrzmiewać i boleć. Matka czuje się przygnębiona, a do tego dochodzi fizyczne zmęczenie i podejrzenie, że jednak nie nadaje się do tej roli. To oczywiście nieprawda. Trudno jednak pokonać ten stan.

Co robić?

• Najlepszym wyjściem będzie zrobienie sobie przerwy, spotkanie się ze znajomymi, przekazanie dziecka na dwie‐trzy godziny tacie czy babci. Przez tak krótki okres dziecku na pewno nic się nie stanie. Ktoś może po prostu posiedzieć przez ten czas przy dziecku, a ty weź długą kąpiel, zadbaj o siebie, poczytaj książkę.

• Zajmij się czymkolwiek, co odciągnie Twoje myśli od macierzyństwa i pozwoli dać psychiczne wytchnienie. Nie miej żadnych wyrzutów sumienia. Jesteś dobrą matką. Ale Twoje dziecko też może być już Tobą zmęczone, chętnie popatrzy na inne twarze. A poza tym – zmęczona i rozdrażniona mama jest mniej „wydajna” i troskliwa.

• Pora także przemyśleć swoje obowiązki. Może po prostu masz ich zbyt dużo? Twój każdy dzień zorganizowany jest wokół dziecka, które stale wymaga Twojej uwagi. A gdy tylko na chwilę zaśnie, Ty zabierasz się za sprzątanie, zmywanie, gotowanie, pranie, by wszystko w domu jakoś wyglądało, by nikt ci nie zarzucił, że się nie starasz. Takie niestety już są kobiety. A przecież tak niedawno urodziłaś dziecko, Twoje ciało przeżyło największy w swoim życiu wysiłek. Musi odpocząć, zregenerować się. Odpuść więc sobie mycie okien, rzadziej myj podłogę. Delikatnie przesuń swoje obowiązki na innych.

• Pamiętaj także, że nie jesteś sama. Jeśli nie znasz innych młodych matek, możesz zajrzeć do Internetu, podyskutować z innymi na forach lub po prostu poczytać o tym, jak radzą sobie inne matki.

1. Szukaj pomocy u innych, nie wahaj się o nią poprosić. Nie możesz wszystkiego robić sama, wiadomo, że nikt tak dobrze nie zajmie się dzieckiem, nie ugotuje i nie posprząta, ale czasem nawet najlepszej mamie przyda się chwila przerwy.

2. Porozmawiaj z innymi mamami, koleżankami, mającymi podobne doświadczenia. Czasem kilku minutowa rozmowa telefoniczna z kimś, kto naprawdę cię rozumie, może pomóc bardziej, niż wizyta u specjalisty.

3. Nie nakładaj sobie nowych obowiązków, odłóż wyjazdy, remonty, przeprowadzki, duże zakupy na później. A może ktoś może się zająć tym za Ciebie?

4. Nie myśl o drobiazgach, nie wszystko musi w domu lśnić i być przygotowane zawsze na czas.

5. Nie przejmuj się swoim wyglądem. Ale dbaj o siebie dla własnej satysfakcji. Twoja figura po porodzie nie będzie powalała mężczyzn jeszcze przez kilka miesięcy.

6. Nie zaczynaj żadnej diety odchudzającej. Nie schudniesz w tydzień po porodzie. A poza tym – zbyt szybkie schudnięcie doprowadzić może do pojawienia się niezbyt ładnych fałd na brzuchu.

7. Odżywiaj się racjonalnie, unikając ostrych potraw, rzeczy ciężkostrawnych, napojów gazowanych, kawy, alkoholu i mocnej herbaty. Wszystko, co zjadasz i wypijasz otrzymuje także Twoje dziecko. A gdy ono będzie miało problemy z trawieniem, Ty zafundujesz sobie bezsenne noce, a może nawet wizyty u pediatry.

8. Staraj się jak najwięcej spać i wypoczywać. Korzystaj z każdej wolnej chwili, by się zrelaksować, zrobić coś przyjemnego dla siebie. Niech spacer z dzieckiem będzie dla ciebie porą relaksu i wytchnienia. Zabierz ze sobą książkę, odtwarzacz z ulubioną muzyką. Odpręż się.

9. Słuchaj wyciszającej muzyki, dbaj o spokojny nastrój w domu, nie dopuszczaj do siebie negatywnych emocji, unikaj zdenerwowania i gniewu. Kłótnie są absolutnie zakazane.

10. Oddychaj głęboko i patrz z nadzieją w przyszłość.

11. Nie zaniedbuj swoich zainteresowań, nie zrywaj kontaktów ze współpracownikami, znajomymi, rodziną.

12. Zabieraj swoje dziecko wszędzie ze sobą, nie karz mu siedzieć w domu z kimś obcym, gdy Ty idziesz na przykład na zakupy. Z wózkiem możesz pojechać do sklepu, biblioteki, parku, a nawet do kosmetyczki. Właściwie wszędzie. Nie jesteś więźniarką własnego domu. Więcej: zyskałaś teraz nowy wymiar wolności. Możesz wychodzić gdzie chcesz i kiedy chcesz.

13. Stopniowo przyzwyczajaj dziecko do obecności opiekunki. Dziecko musi dobrze znać tą osobę, ufać jej i chętnie z nią zostawać, byś Ty nie miała wyrzutów sumienia i mogła wyjść z domu spokojna o to, że dziecku nic nie grozi.

14. Jak najdłużej karm piersią (nawet do szóstego miesiąca) – zaoszczędzisz wiele czasu na przygotowywanie posiłków i będziesz miała mniej stresów związanych z podejrzeniami o alergię, kolkę wzdęcia u niemowlęcia.

Pamiętaj:

Jesteś dla swojego dziecka najlepszą Mamą na świecie. Wszystko na pewno będzie dobrze. Ufaj swojej intuicji, słuchaj tego, co podpowiada ci serce.

M ł o d a M a m a : D z i e c k o i T y

Jeśli jesteś młodą mamą, lub zamierzasz nią być, a czujesz się zagubiona w chaosie spadających na Ciebie niełatwych przecież obowiązków, to jest to kurs właśnie dla Ciebie. Oprócz praktycznych porad, jak zadbać o siebie i maluszka, zawiera także wskazówki, jak być szczęśliwym w rodzicielstwie, bo przecież tylko zadowoleni, szczęśliwi ludzie mogą być tak naprawdę dobrymi rodzicami. Panuje powszechna opinia, że rodzicielstwu należy się poświęcić. Brzmi to dla niektórych jak wyrok, konieczność rezygnacji z kariery zawodowej, marzeń, planów. Dlatego tak trudno podjąć decyzję o posiadaniu dziecka, a świadome macierzyństwo utożsamia się z prawem do aborcji. Proponuję zamienić nieco terminy: zapomnij o poświęceniu, pomyśl raczej o inwestycji. Im więcej miłości, czułości, pozytywnych emocji i czasu zainwestujesz w opiekę i wychowanie swojego dziecka, tym większych korzyści możesz się spodziewać w przyszłości. I wcale nie chodzi tu o podejście egoistyczne, wychowanie sobie pomocnika na starość, ale o stworzenie mądrego, wartościowego człowieka, który będzie w stanie stawić czoło przeciwnościom losu i stanowić dla Ciebie powód do dumy i radości. pamiętaj: urodzenie dziecka to nie koniec świata, ale jego początek!
 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Gdy smutek staje się chorobą

Każdy z nas odczuwa czasem smutek lub przygnębienie. Jest to normalna reakcja, której powodem może być np. jakieś niepowodzenie, strata kogoś bliskiego lub nawet brzydka pogoda. Ale gdy taki stan się przedłuża, może to być zwiastun czegoś poważniejszego – depresji.

Holenderski malarz Vincent van Gogh, który cierpiał z powodu depresji, namalował 25 lipca 1890 roku obraz przedstawiający swoją desperację oraz brak nadziei w depresji.

Wbrew częstej opinii, depresja jest chorobą, która nie leczona może doprowadzić nawet do śmierci. Jest najczęściej występującą chorobą psychiczną i czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie (WHO). Cierpi na nią około 10% populacji.

Jak rozpoznać depresję?

Głównymi cechami depresji jest pogorszenie nastroju, zmniejszenie energii i aktywności oraz spadek zainteresowań. Ale może się manifestować również frustracją, izolowaniem się od otoczenia, drażliwością, brakiem zainteresowania tego, co się dzieje w otoczeniu, rozpamiętywaniem przeszłości czy pojawieniem się lęku. Aby stwierdzić wystąpienie epizodu depresyjnego, który może stanowić pojedyncze zdarzenie lub być początkiem przewlekłej choroby, muszą występować przez co najmniej dwa tygodnie najmniej dwa z trzech poniższych objawów:

obniżenie nastroju,

utrata zainteresowań i anhedonia (niemożność przeżywania radości),

mniejsza energia lub wytrzymałość na zmęczenie,

 

oraz dwa lub więcej objawów takich jak:

trudności w skupieniu uwagi,

obniżenie samooceny,

odczuwanie winy, czucie się bezwartościowym,

pesymistyczne postrzeganie przyszłych wydarzeń,

myśli bądź zachowania samobójcze lub zachowania autoagresywne,

problemy ze snem (bezsenność lub nadmierna senność),

zmniejszenie apetytu.

 

Depresja to podstępna choroba, która zazwyczaj rozwija się powoli, a nawet latami. Obraz choroby jak i przyczyny może być różny. Może pojawić się na wskutek konkretnej przyczyny zewnętrznej lub bez wyraźnego powodu. Najczęstszy podział rozróżnia depresję:

endogenna – zwaną też właściwą. Uważa się, że ten rodzaj depresji nie ma żadnej przyczyny zewnętrznej, powoduje natomiast głębokie zaburzenia zarówno funkcji psychicznych jak i fizycznych. Człowiek nie jest w stanie wykonać prostych czynności ani podjąć żadnej decyzji, zaniedbuje higienę osobistą. Jest to najtrudniejszy w leczeniu rodzaj depresji, w najcięższych przypadkach wymaga hospitalizacji.

nerwicowa – inaczej zwaną dystymią. Cechuje ją przewlekle obniżony nastrój, ale objawy są znacznie łagodniejsze niż w przypadku depresji endogennej. Osoba ma prawie stale obniżony nastrój, jest smutna, często ma poczucie beznadziejności, traci zainteresowania, ma duże problemy ze skupieniem uwagi, zebrania myśli.

reaktywna – to choroba wywołana realną stratą (śmierć bliskiej osoby, zerwanie związku a także utrata pracy). Ten rodzaj depresji jest najczęściej bagatelizowany, ponieważ posiada wytłumaczenie obniżenia nastroju – konkretną przyczynę. Trudno jest zauważyć, kiedy jest to jeszcze prawidłowa reakcja na sytuację, a kiedy już przeszło w stan chorobowy.

sezonowa – występuje zwykle cyklicznie, przybiera postać epizodów depresyjnych nawracających w określonych, stałych porach roku – zimowych lub letnich. Objawami jest wyraźny spadek energii, smutek, poczucie beznadziejności, duża senność, drażliwość, związana z nadejściem określonej pory w roku dla osoby. Częściej spotykana jest depresja sezonowa zimowa – przypuszcza się, że jest to związane z niedostatkiem światła słonecznego.

maskowana – to trudny do zdiagnozowania rodzaj depresji. Objawia się pod postacią dolegliwości somatycznych: bóle głowy, klatki piersiowej, problemy ze snem – ale ich powodem nie są rzeczywiste choroby fizjologiczne, tylko depresja. Może nie wystąpić charakterystyczne dla innych rodzajów depresji obniżenie nastroju czy spowolnienie.

 Coraz częściej wyróżnia się też depresję poporodową – która dotyka co szóstą kobietę. Objawia się głównie smutkiem i ciągłym zmęczeniem. Obniżenie nastroju u kobiet, które urodziły dziecko, pojawia się zwykle od 2 do 4 dnia po porodzie i jest związane z huśtawką hormonalną. Drażliwość, poczucie strachu, obawa, płaczliwość, problemy ze snem zwykle mijają po około 6 tygodniach. Jeśli objawy nie ustępują, może to być początek depresji poporodowej, która w swoim przebiegu może mieć objawy takie jak: gwałtowne obniżenie nastroju, napady paniki, brak zainteresowania sobą i dzieckiem, niemożność wykonywania prostych czynności.

 Tutaj znajdziesz fachową pomoc>>>

Warto wiedzieć

Depresja może pojawić się również wtórnie, w przebiegu innych chorób somatycznych i zaburzeń psychicznych. Do najczęstszych chorób, mogących powodować depresję należą: schizofrenia, zaburzenia lękowe, choroby tarczycy, stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona, udar mózgu, AIDS, cukrzyca, nowotwory.

Praktycznie każda choroba i potencjalnie każda trudność, na jaką napotka osoba, może spowodować, że rozwinie się u niej depresja. Zauważono, że w takich chwilach duże znaczenie odgrywają relacje społeczne – rodzina, przyjaciele, którzy w realny sposób dostarczają wsparcia w trudnych chwilach. Gdy wsparcia nie ma, jak np. u osób samotnych, ryzyko wystąpienia depresji znacznie rośnie.

To, co cechuje stan wewnętrzny chorego na depresję to ogromny ból i smutek, na które, jak twierdzą pacjenci, nie widzą realnych szans, aby się ich choć na chwilę pozbyć. Ogromna doświadczana „pustka” sprawia, że nie mają oni siły wykonać najprostszych czynności, takich jak uszykowanie śniadania, często samo wstanie z łóżka jest ogromnym wyzwaniem. Chorzy tracą sens w wykonywaniu wszelkich czynności, przestają widzieć siebie jako osoby ważne i potrzebne dla otoczenia.

Są to tak trudne do wytrzymania stany, że zdecydowana większość, bo około 80% chorych na depresję myśli o odebraniu sobie życia. Około 50% podejmuje próbę, a 15% udaje się tego dokonać. Choroba ta, jest jedną z głównych przyczyn samobójstw na świecie.

 

Jak leczyć depresję?

Depresja to poważna choroba, ale którą można leczyć i którą można wyleczyć. W leczeniu, w zależności od stanu chorego, stosuje się psychoterapię połączoną z farmakologią. Takie rozwiązanie pozwala z jednej strony zapewnić opiekę lekarza – przyjmowanie leków antydepresyjnych, a z drugiej opiekę terapeuty – poprzez terapię możliwa jest zmiana negatywnych wzorców myślowych, destruktywnych zachowań, uczenie się rozwiązywania problemów i podtrzymywania motywacji do leczenia. Pozwala to osiągnąć szybsze efekty i co ważne, trwające na dłużej.

Choć Światowy Dzień walki z depresją obchodzony jest 23 lutego, warto o tym zagadnieniu przypomnieć już teraz, ponieważ właśnie jesienią, odnotowuje się największy wzrost zapadalności na tę chorobę. Rozpowszechnianie wiedzy na temat depresji i walki z nią jest sprawą kluczową w kształtowaniu świadomości społeczeństwa, dotyczącej tej i innych chorób psychicznych. Zrozumienie i wsparcie otoczenia jest jednym z ważnych czynników, powodujących szybsze dochodzenie do zdrowia u chorych.

Dorota Wysokińska, psychorada.pl 

 

 

 

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: