wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Posts tagged ‘czas’

Złodzieje czasu

Ben Wisely „Złodzieje czasu”:

Poznaj bliżej pojęcie czasu

Teraz idź tańczyć. Baw się i zdobądź serce Księcia. Ale pamiętaj – musisz wrócić, zanim zegar wybije północ!

Wszyscy znamy te słowa Dobrej Wróżki z nieśmiertelnej baśni o Kopciuszku. To te słowa prawdopodobnie pierwszy raz w życiu uświadomiły nam wartość czasu. Wszyscy współczuliśmy Kopciuszkowi, gdy jej wspaniała suknia i klejnoty zmieniły się w łachmany równo z wybiciem północy. Nasze pierwsze spotkanie z okrutnym Czasem! Jednak czy czas jest aż tak okrutny, czy zawsze musi być przedstawiany w najczarniejszych barwach? Przecież wszyscy znamy też przysłowie mówiące, iż „czas leczy wszelkie rany”. Z pewnością wtedy nie jest okrutny, staje się podobny do mądrej starej kobiety wolno kuśtykającej w naszym kierunku ze słoiczkiem balsamu i delikatnymi dłońmi, które niezawodnie ukoją wszystkie nasze cierpienia i smutki.

Ale dość już tego! Ta książka nie jest poświęcona oczernianiu czy wychwalaniu czasu. Nie jest też poświęcona analizowaniu romantycznej historii Kopciuszka czy upajaniu się wizją kojących dłoni Czasu uosobionego w dobrej starszej pani. Wiesz dlaczego nie? Po prostu nie mamy na to czasu. Spróbujemy zrozumieć czas w jego wielu postaciach, bowiem ma wiele oblicz i znaczeń. Jeśli naprawdę uważasz, że czas dla każdego znaczy to samo, to przemyśl tę sprawę raz jeszcze. Albo może spróbuj sobie samemu wyjaśnić logikę poniższych sytuacji. Wyobraź sobie zatem sędziwego ogrodnika, jak sadzi młodziutkie drzewko. Drzewko, które pierwsze owoce wyda za dziesięć lub dwanaście lat. W tym zaś czasie ogrodnik prawdopodobnie już sam będzie spoczywał w ziemi. Wyobraź sobie więźnia, milionowy już raz liczącego pręty w okienku swej celi, próbującego sprawić, by sekundy, minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące i lata dzielące go od wyjścia na wolność płynęły choć trochę szybciej. Wyobraź sobie teraz młodą, szaleńczo zakochaną parę, cieszącą się każdą z nielicznych chwil, które dane im jest spędzić razem każdego dnia i przeklinającą czas za to, że zawsze tak szybko płynie, kiedy są razem – nigdy zaś odwrotnie.

Czym jest zatem czas DLA CIEBIE?

Kiedy ostatni raz zdałeś sobie sprawę ze znaczenia czasu? Prawdopodobnie było to wówczas, kiedy ostatni raz oglądałeś jeden z tych hollywoodzkich dreszczowców, w których bohater prowadzi samochód, nieświadomy, iż czarny charakter umieścił w nim tykającą bombę zegarową. My, wszystkowidząca publiczność, z zapartym tchem obserwujemy, jak wskazówka przesuwa się nieubłaganie w stronę punktu na tarczy, po którego osiągnięciu nastąpi straszna eksplozja. Jednak tuż przed tym momentem nasz bohater z piskiem opon hamuje, by uniknąć potrącenia staruszki. I kiedy wyskakuje z auta, by jej pomóc przejść przez jezdnię, wskazówka osiąga w końcu swój cel i bomba wybucha. Ale naszemu bohaterowi nic się oczywiście nie dzieje. Zabawne, jak łatwo bohaterowie tych filmów wychodzą bez szwanku z najstraszniejszych opresji. Pewnie zresztą dlatego uważamy ich za bohaterów. Nieco jednak odbiegliśmy od naszego tematu.

Wracajmy więc do kwestii Gospodarowania Czasem. Wiesz, co jest interesujące w samym pojęciu czasu? To, że absolutnie nie daje się on kontrolować. Dla mnie osobiście to ogromna lekcja pokory. Pomyśl tylko – człowiek, z całą swą potęgą, jest tylko bezbronnym dziecięciem wobec czasu. Czas, wielki i potężny, a naprzeciw niego człowiek – słaby i kruchy. Człowiek, ten wielki, potężny człowiek, który ujarzmił rzeki i morza, sięgnął do gwiazd i do wnętrza Ziemi, okiełznał wiatr… ten człowiek jest przecież tylko robaczkiem wobec Czasu. Najlepszą rzeczą, jaką człowiek może zrobić w swej walce z czasem, to ufarbować włosy i używać jakiegoś przeciwzmarszczkowego kremu do twarzy. Nie, tak naprawdę najbliżsi opanowania czasu jesteśmy, czytając niegdyś spisane książki historyczne, które uchwyciły i zatrzymały na swych kartach minione chwile, wszystkie te kroniki wydarzeń mających miejsce dawno temu – to nasze największe osiągnięcie, nie mamy się więc czym chwalić.

Wszystko o złodziejach czasu przeczytasz w książce Bean Wesleya „Złodzieje czasu”>>>

 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Reklamy

Co poprowadzi Cię do sukcesu?

Nigdy się nie poddawaj. Nigdy. Nigdy. Nigdy. Nigdy.

Dwanaście kroków do celu

Kroki prowadzące do osiągnięcia celu:

1. Chęć i pożądanie celu.

2. Przekonanie o możliwości osiągnięcia celu i wiara w powodzenie.

3. Myślenie na papierze.

4. Osobiste zainteresowanie, co JA z tego będę miał.

5. Określenie punktu wyjścia.

6. Ustalenie terminu.

7. Lista przeszkód do pokonania.

8. Lista ludzi, grup i organizacji, których współpraca jest konieczna do osiągnięcia celu.

9. Nowa wiedza niezbędna w realizacji celu.

10. Plan działania.

11. Wizualizacja celu jako już osiągniętego.

12. Zrób to TERAZ i nie poddawaj się.

Gospodarowanie czasem

Czas to pieniądz. Sukces wymaga umiejętnego gospodarowania czasem. Pierwszym krokiem do dobrego wykorzystania czasu są wyraźne i konkretne cele, a co za tym idzie, wyraźne i szczegółowe plany na piśmie. Doskonałym nawykiem jest robienie listy rzeczy do wykonania każdego dnia. Istotna jest umiejętność koncentrowania się na najważniejszych rzeczach. Zgodnie z zasadą „80/20”, zaproponowaną przez Vilfreda Pareto, na ogół 80% wartości pochodzi od 20% prac. Skoncentrowanie się na tych właściwych 20% może rozwiązać 80% problemów. Dlatego ważne są priorytety i określenie, które zadania są najważniejsze. Zawsze zaczynaj od rzeczy najważniejszych. Następną zasadą jest koncentracja na jednej rzeczy, aż będzie wykonana w 100%. Przeskakiwanie między różnymi zadaniami i miotanie się zawsze prowadzi do straty czasu i energii. Trzymanie się jednej rzeczy, aż do całkowitego wykonania, wymaga samodyscypliny. Przezwyciężanie zwlekania może być osiągnięte przez nabranie nawyku powtarzania sobie: „Zrób to teraz” przy każdej wątpliwości i tendencji do odkładania na potem. Jest to bardzo skuteczna autosugestia. Szybkie tempo jest również bardzo istotne dla sukcesu. Im szybciej jesteśmy w stanie pracować, tym więcej mamy energii. Sukces jest także grą liczb, czyli im więcej działamy, tym większe mamy szanse powodzenia. Szybkie tempo umożliwia zrobienie więcej, a co za tym idzie, zwiększenie szans na sukces.

Efektywne działanie

 Od czego zależy efektywność realizowania celów? W dużej mierze sprowadza się do odpowiedzialności, o której dużo mówiliśmy w rozdziałach 6 i 7. Im bardziej czujemy się odpowiedzialni za to, co robimy, tym efektywniej działamy. Dotyczy to zwłaszcza pracy zawodowej, gdzie warto zadawać sobie pytania w rodzaju: ^^ Czego się ode mnie oczekuje? ^^Dlaczego jestem na liście płac? ^^Dlaczego zostałem zatrudniony? ^^ Jaki wkład mogę mieć dzisiaj w moją organizację? ^^ Jaką jedną rzecz mogę ja i nikt inny zrobić, która jeśli dobrze wykonana, zasadniczo poprawi sytuację? ^^ Jaki jest najlepszy sposób wykorzystania przeze mnie czasu w tej chwili? Skoncentrowanie się na swoim wkładzie i przyjęciu odpowiedzialności jest kluczem do efektywności i zadowolenia na dłuższą metę. Zadawanie tych kilku prostych pytań na co dzień może zasadniczo zmienić Twoją sytuację w pracy.

Przeczytałaś fragment publikacji Tadeusza Niwińskiego „Ja, czyli jak zmienić siebie”. Całość ściągniesz tutaj>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Zarządzanie czasem w rodzinie

Efektywne zarządzanie czasem jest umiejętnością, która daje znakomite rezultaty w codziennym życiu. Przynosi pozytywne zmiany nie tylko w perspektywie codziennych obowiązków, które trzeba wypełniać każdego dnia funkcjonowania rodziny, ale także w perspektywie długofalowej.

Umiejętne zarządzanie czasem to zarówno zwiększona efektywność naszych codziennych działań, jak i większa ilość czasu przeznaczonego na odpoczynek (rozrywkę). Umiejętne zarządzanie czasem sprawia także, że mamy większą satysfakcję z wykonywanej pracy i przeżywamy mniejszy stres. Pozwala ono również na łatwiejsze zaplanowanie długoterminowych zadań. A takich nie brakuje w rodzinie z małymi dziećmi… Bez względu na to, czy jest to rodzina tradycyjna, czy też nowoczesna.

W zarządzaniu czasem ważne jest także to, by osoby zajmujące się małymi dziećmi mogły normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

Powszechnym problemem rodziców najmłodszych dzieci jest poczucie wyizolowania społecznego. Tymczasem obecnie pojawia się coraz  więcej możliwości aktywnego wykorzystania czasu opieki nad dzieckiem — zarówno jeśli chodzi o pracę zawodową, jak i samorozwój.

Istnieje też wiele miejsc, które dla rodziców mogą być odskocznią od pracy, którą wykonują na co dzień przy swoim potomstwie. Często miejsca te są na wyciągnięcie naszej dłoni, tylko nie myślimy o nich kategoriami „coś dla mnie”. A w życiu rodzica jest czas nie tylko na obowiązki, ale również na rozrywkę.

1. Zarządzanie czasem w rodzinie z dziećmi w różnym okresie życia (0–6 lat)

Przyglądając się okresowi życia dziecka w przedziale 0–6 lat, można podzielić ten czas na kilka etapów: noworodka (do ukończenia pierwszego miesiąca życia), niemowlaka (do ukończenia pierwszego roku życia) oraz małego dziecka (między pierwszym a trzecim rokiem życia) i przedszkolaka (między trzecim a szóstym rokiem). Każdy z nich ma swoją specyfikę — zarówno ze względu na rozwój fizyczny, jak i psychiczny. Okres początkowy życia dziecka jest bardzo ważny z wielu względów. Wtedy kształtuje się jego charakter, osobowość, następuje intensywny wzrost i od sposobu odżywiania i stylu życia, który prowadzi dziecko, zależy to, jakim w przyszłości będzie człowiekiem.

Poczucie bezpieczeństwa, które zostanie mu zapewnione, zaowocuje w późniejszym życiu. I zupełnie na czym innym polega trudność w efektywnym zarządzaniu czasem na rożnych etapach życia małego dziecka.

————————————————-

Izabela Pufal – „Spróbuj mnie zrozumieć”

Mądra książka o wychowaniu

————————————————-

1.1. Zarządzanie czasem w rodzinie z noworodkiem

Nigdy w życiu człowieka nie następuje szybszy rozwój niż w pierwszym miesiącu życia. Noworodek przesypia zazwyczaj większą część dnia. Problemem żywieniowym związanym z noworodkiem są kolki, które rozpoczynają się około trzeciego tygodnia życia. Dotyczą najczęściej dzieci dokarmianych sztucznym pokarmem oraz częściej występują u chłopców niż u dziewczynek.

Cechą noworodka jest to, że niezależnie od rodzaju bodźca reaguje on błędnymi, nieskoordynowanymi ruchami całego ciała. Każda część ciała porusza się jakby oddzielnie. Stosunek noworodka do otaczającego go świata regulowany jest głownie przez odruchy bezwarunkowe.

Niektóre z odruchów są charakterystyczne tylko dla pierwszego miesiąca życia dziecka. Jednym z nich jest tzw. odruch Moro, zwany też odruchem obejmowania. Pojawia się on u dziecka w momencie, gdy zadziała silny bodziec słuchowy, świetlny czy też nagły wstrząs. Pod wpływem takich bodźców dziecko położone na plecach wyprostowuje się, wyrzucając ręce i układając je w łuk, co przypomina ruch obejmowania.

Rozwój społeczny dziecka polega na zdobywaniu dojrzałości do funkcjonowania w społeczeństwie. Płacz to najważniejszy sposób porozumiewania się noworodka z otoczeniem.

Sytuacja, kiedy w domu pojawia się noworodek, wymaga szczególnie umiejętnego zarządzania czasem. Jest to okres, w którym życie rodziny jest całkowicie podporządkowane życiu nowo narodzonego człowieka. Pojawienie się noworodka wymaga wielu czynności pielęgnacyjnych (karmienie, przewijanie, werandowanie, z czasem również spacery). Nowy członek rodziny jest tak absorbujący, że cała masa dotychczasowych obowiązków domowych schodzi na dalszy plan. Do tego zarządzanie czasem utrudnia fakt, że okres ten jest pełen stresów. Niektóre zachowania czy objawy w zakresie fizjonomii dziecka są typowe tylko dla tego okresu.

Na co należy zwrócić uwagę przy zarządzaniu czasem w gospodarstwie domowym z noworodkiem?

Może zabrzmi to zaskakująco, ale w takim okresie życia osoby z najbliższego otoczenia dziecka muszą zdać sobie sprawę z tego, jak ważny jest odpoczynek. Nie wolno odkładać go na później (kiedyś tam), ale trzeba pilnować, by każdego dnia znaleźć tzw. 5 minut dla siebie.

Noworodek karmiony piersią czasami ssie bardzo długo (moja córka rano potrzebowała 5 godzin, by najeść się, wydalić, najeść się, wydalić to, co zjadła, i tak w koło. Po około 5 godzinach zapadała cisza — dziecko było i nakarmione, i wypróżnione). Można ten czas poświęcić na wypoczynek — jeśli da się w ogóle używać tego słowa w odniesieniu do takiej sytuacji. W trakcie karmienia można włączyć cichą muzykę lub film w TV. Można też wziąć coś przyjemnego do czytania.

Jest to odpoczynek „przy okazji”. Oczywiście jest on możliwy w momencie, kiedy kobieta już opanuje trudną sztukę karmienia. Formą odpoczynku przy noworodku może być też zwyczajne wyjście po gazetę do kiosku. Jest to oderwanie się od codziennych obowiązków wokół noworodka i czasami takie 5 minut nieobecności w domu wystarcza, by na nowo, ze świeżością podejść do obowiązków rodzicielskich.

W zarządzaniu czasem w gospodarstwie domowym z noworodkiem należy zwracać uwagę na to, by w trakcie obowiązków związanych z dzieckiem nie wyczerpały się nasze zasoby fizyczne i psychiczne.

Obowiązki przy małym człowieku trzeba wypełniać w sposób ekonomiczny.

Efektywne zarządzanie czasem chroni przed wypaleniem się naszych wewnętrznych zasobów.

W jaki sposób to osiągnąć?

1. Z pewnością służy temu odpoczynek, o którym pisałam wcześniej.

2.Ważny jest racjonalny podział obowiązków. Na ogół do noworodka trzeba wstawać kilka razy w ciągu nocy. Dobrze jest, by nie zawsze była to tylko matka dziecka. Czasami ojcu trudno jest wstać do noworodka w nocy, bo… nie słyszy, jak dziecko płacze, ale warto obudzić ojca dziecka, by to on podszedł do łóżeczka noworodka.

Ojciec powinien od początku aktywnie uczestniczyć w opiece nad swym dzieckiem, choć dla świeżo upieczonych tatusiów jest to trudne.

Przy efektywnym zarządzaniu czasem w domu z nowo narodzonym dzieckiem ważne jest też umiejętne zarządzanie przestrzenią. Chodzi o to, by noworodek był jak najbliżej miejsca, gdzie śpią rodzice, tak by nie trzeba było pokonywać odległości.

Czasami warto by był on wręcz koło głowy rodziców, którzy często na tym etapie rodzicielstwa boją się o śmierć łóżeczkową dziecka. Dosyć ryzykowne jest natomiast spanie z dzieckiem (bo można je niechcący przydusić).

Zarządzanie przestrzenią pozwala racjonalizować czas nie tylko przy nocnym czuwaniu nad noworodkiem (co jest bardzo energochłonne), ale także podczas czynności pielęgnacyjnych. Mam na myśli racjonalne gospodarowanie domową przestrzenią. Najwygodniejszym miejscem kąpieli noworodka bywa… kuchnia. Chodzi o to, by nie tylko wszystko było „pod ręką”, ale także wygodnie dla matki (która na tym etapie macierzyństwa może mieć problemy z tym, by pochylać się zbyt nisko). Bardzo wygodne są wanienki na kołkach i na stojakach.

Okres, kiedy w domu zagości noworodek, to czas wielu stresujących sytuacji. Czasami osoby z najbliższego otoczenia mogą mieć wrażenie, że cała rzeczywistość ich przerasta. Podstawą odniesienia sukcesu w zakresie zarządzania czasem jest wtedy pozytywne myślenie, że uda nam się wyjść z tego okresu funkcjonowania rodziny obronną ręką. Należy cieszyć się z nawet najmniejszych sukcesów. To, że udało się matce noworodka, który — mówiąc obrazowo — wisi cały czas u piersi, wyskoczyć na chwilę do kiosku, to, że ojcu udało się w spokoju przeczytać jeden rozdział książki — to już są powody do zadowolenia i dobre prognozy dla naszych kompetencji w zakresie zarządzania czasem.

Każdego dnia należy także wyznaczać sobie jakieś nowe cele, osiągając je drobnymi kroczkami. Może po kilku tygodniach od porodu matce uda się wyjść do fryzjera? Ważną rzeczą jest też nierozdrapywanie ran z tego powodu, że dzień się kończy, a nam w głowie tylko obowiązki, obowiązki, no i dziecko, dziecko, dziecko…

I dobra rada w kwestii zarządzania gośćmi przychodzącymi w odwiedziny do noworodka. Zaprośmy ich, kiedy minie 40 dni od porodu, kiedy skończy się połóg. Kobieta okrzepnie, domownicy oswoją się z dzieckiem, a noworodek nabierze odporności bardzo wskazanej w kontaktach z obcymi ludźmi, z których każdy stanowi potencjalne zagrożenie, bo jest źródłem bakterii, do których noworodek przebywający 9 miesięcy w sterylnych warunkach nie nawyknął.

Zaproszenie gości w odwiedziny w drugim miesiącu życia to dobre rozwiązanie także z punktu widzenia zarządzania czasem. Jaki jest punkt pierwszy? Pamiętaj o odpoczynku.

Obsługa gości z pewnością temu nie sprzyja, zwłaszcza gdy noworodek wymaga, wymaga i wymaga — czasu, czasu i jeszcze raz czasu.

Resztę znajdziesz w książce „ZARZĄDZANIE CZASEM W RODZINIE” Małgorzaty Żmudzkiej-Kosała>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Jak poradzić sobie ze stresem, urazami, frustracją

Aneta Styńska, psycholog: 

„Są takie dni, że wstajesz i masz wielką ochotę robić wielkie rzeczy, czujesz, że to jest właściwy dzień, by dokonać czegoś ważnego. I nagle pstryk… i wszystko mija, a Twój nastrój zmienia się o 180 stopni, zaś jedyne na co masz ochotę to na nicnierobienie. W dodatku gdzieś tam pod powiekami robi się mokro i nie wiadomo dlaczego, bo przecież nic się nie stało. Zamiast uśmiechu pojawia się warcząco-burczący bełkot, wszystko i wszyscy zaczynają wkurzać, nawet jak mają dobre intencje.

Czemu pojawiają się gorsze dni?

Nie pomaga próba koncentracji się na jakimś zadaniu, czy kawa, czy zajęcie myśli audycją radiowo-telewizyjną. Pogoda też nie sprzyja poprawie nastroju. Tak zwane „gorsze dni” mogą zdarzyć się każdemu. Szczególnie kobiety są narażone na tego typu wahania nastroju ze względu na cykl miesięczny, któremu systematycznie podlegają i związane z nim zmiany w natężeniu hormonów w organizmie.

Ciągły stres, brak czasu by porządnie zająć się sobą i swoimi sprawami, problemy osobiste albo zdrowotne (szczególnie te tłamszone, albo odsuwane na bok) w pewnym momencie, tak jak głos opozycji wypływają na wierzch. Im dłużej się przed jakimś problemem, czy natrętną myślą ukrywa czy odsuwa na bok, tym większe prawdopodobieństwo, że w najmniej odpowiednim momencie wypłynie ona na powierzchnię i zdominuje myśli.

Tłamszone czy odsuwane na dalszy plan problemy, są jak wirusy. Poczekają w ukryciu na dogodny czas i dopiero zaatakują. Wtedy nawet drobiazg może wpędzać  w przygnębienie.

Nie bez powodu piszę Ci o tym pod koniec sierpnia czyli pod koniec wakacji. Następstwo pór roku można ściśle powiązać z samopoczuciem. Niespodziewane zmiany nastroju, nicniechciejstwo, poczucie ociężałości i znużenia, odejście energii na dłuższą metę mogą prowadzić do depresji.

Najlepszą metodą by pozostać w harmonii z samym sobą jest systematyczny wgląd w swoje wnętrze, wsłuchiwanie się w siebie, w swój organizm, swoje pragnienia, codzienne życie. I bieżąca weryfikacja występujących problemów.

Terapeutyczna moc pisania

Pisanie może służyć wielu celom, ale pisanie o sobie wyłącznie w celu osiągania własnych korzyści terapeutycznych jest przeważnie pomijane. A szkoda, bo pisanie to świetna metoda pomagająca radzić sobie ze stresem, urazem i frustracją w swoim własnym życiu.  Zapisywanie tego, jak się czujesz, zapisywanie swoich myśli o wydarzeniach w Twoim życiu, które są dla Ciebie szczególnie ważne oraz dzięki pisaniu pamiętanie o tym, w przeszłości może pomóc Ci stać się lepszą i silniejszą osobą. Taki wgląd w siebie – czytany z perspektywy czasu – jest nieoceniony.

„Największym odkryciem mojego pokolenia jest to,  że istoty ludzkie, zmieniając wewnętrzne nastawienie swoich umysłów, mogą zmieniać zewnętrzne aspekty ich życia.” – William James

Korzyści z pisania są ogromne – nie dość, że możesz „wywalić” z siebie wszystko to co w Tobie zalega, bez obawy o to, ze ktoś się za to na Ciebie obrazi czy skrytykuje, to nie musisz się przejmować, że piszesz z błędami ortograficznymi i stylistycznymi. Możesz napisać absolutnie wszystko (nawet to najciemniejsze co w Tobie jest). A co więcej dzięki temu odczujesz ulgę, relaks i pozbędziesz się stresu!

Pisanie działa, jak najlepsza autoterapia – w dodatku nic Cię nie kosztuje poza kosztem zakupu papieru do pisania i długopisu 🙂

Jak pisać?

Oto kilka wskazówek i technik, które pomogą Ci w pisaniu, które może stać się dla Ciebie najlepszym narzędziem radzenia sobie ze stresem, urazem i frustracją w Twoim własnym życiu:

1. Pisz nie więcej niż 20 minut – bo jak wiadomo, co za dużo, to nie zdrowo

2. Nie zastanawiaj się co piszesz – pisz wszystko to co czujesz

3. Pisz jakby to była najważniejsza czynność w Twoim życiu

4. Pisz najszczerzej, jak potrafisz

5. Pisząc poruszaj tyle wątków na dany temat ile chcesz – to Twoja     kartka i długopis, więc nic Cię nie ogranicza

6. Po napisaniu – zostaw to co jest napisane w spokoju. Nie analizuj,  nie poprawiaj błędów ani nie doszukuj się głębszych znaczeń. Nie zniekształcaj swoich myśli racjonalizmem.

7. Pozwól sobie poczuć się lepiej

Zamiast wkładać myśli do szuflady… pisz.

Dyskretna pomoc psychologiczna>>>

 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Złodzieje czasu

Kunktatorstwo – Twój najgorszy i najpotężniejszy wróg

Kunktatorstwo – <łac. cunctator ‚zwlekający’> Rozmyślne zwlekanie    z czymś, ociąganie się, przeciąganie czegoś, granie na zwłokę; powolność      w działaniu, ociąganie się. Źródło: „Słownik Wyrazów Obcych PWN” pod red. doc. dr. Jana Tokarskiego, PWN, Warszawa

 Czy jesteś kunktatorem?

W rzeczy samej jest to nieco niemądre pytanie – przecież wszyscy jesteśmy kunktatorami! Kunktatorstwo, czyli odkładanie „na potem”, jest równie głęboko zakorzenione w ludzkiej naturze, co stały apetyt na seks. Nie, oczywiście do tego też się nie przyznasz, ale taka jest prawda. Nasz stary, dobry kolega Adam wygnany z Raju przez Boga też miał te dwie cechy, tj. apetyt na seks (jak inaczej, według Ciebie, Ewa namówiłaby go na skosztowanie zakazanego owocu?) oraz nawyk kunktatorstwa.

Oczywiście nie istnieje żaden oficjalnie akceptowany dowód na to, iż Adam był kunktatorem, ale uważam, że możemy to przyjąć za pewnik, skoro cecha ta leży w naturze każdego człowieka, zaś wszyscy jesteśmy potomkami Adama.

Zanim zaczniesz podejrzewać, że słowo „kunktatorstwo” ma konotacje seksualne, pozwól wyjaśnić mi związek pomiędzy kunktatorstwem a gospodarowaniem czasem.

Kunktatorstwo to po prostu nawyk odkładania na jutro wszystkiego, co można zrobić dziś. Przypomina Ci to teraz coś? Brzmi znajomo? Szokująca prawda jest taka, że dziewięć na dziesięć osób ma ten nawyk! Mamy w zwyczaju przekładanie różnych zadań i spotkań. Kunktatorstwo to ów nikczemny, zdradziecki łotr, który czyha, by udaremnić każdy plan mający związek z efektywnym gospodarowaniem czasem.

Przekładanie zajęć

Dodatkowo interesujący w całym procederze kunktatorstwa jest fakt, iż mamy tendencję do przekładania jedynie tych zadań, które wydają nam się mało fascynujące. Jeżeli praca, którą mamy wykonać, jest nudna bądź monotonna lub wymaga zbyt dużego wysiłku, wówczas jej szanse na bycie przełożoną na później znacznie wzrastają. Powodem, dla którego się nią nie zajmujemy, wcale nie jest brak czasu. Wprost przeciwnie! Realizację niewygodnych (w jakimkolwiek sensie) dla nas zadań przekładamy nawet wtedy, gdy mamy mnóstwo czasu i jedynie usprawiedliwiamy sami siebie (i przed sobą), mówiąc, że jesteśmy zbyt zajęci.

Oto przykład: wizyta u dentysty. Ilu z nas regularnie chodzi co pół roku kontrole do dentysty? Założę się, że odpowiedź brzmi „niemal nikt”. Powód takiego zachowania jest banalnie prosty. Od wczesnego dzieciństwa dentysta kojarzy się nam z poczuciem, mówiąc eufemistycznie, fizycznego dyskomfortu. Pod tym pojęciem kryje się coś więcej niż tylko fizyczny ból, który zwykle towarzyszy odwiedzinom w klinice stomatologicznej.

Z taką wizytą łączy się zwykle również silny stres. Z pewnością nie jest przyjemnym doświadczeniem konieczność umiejscawiania się w całkowicie bezbronnej pozycji na dentystycznym fotelu, z szeroko otwarta buzią oraz poczuciem rezygnacji i pogodzenia się z losem. Wówczas, odziany w nieskazitelnie czysty, biały strój dentysta, który w takich momentach wydaje się drwiąco uśmiechać, zbliża się do Ciebie, a następnie, spoglądając na swe lśniące, ostre narzędzia, tak pięknie prezentujące się przed Tobą, rozważa, którego z nich powinien użyć najpierw, by borować i wiercić.

W rezultacie wizyta u dentysty, przynajmniej gdyby mnie ktoś o to spytał, jest czymś, co przyprawia mnie o dreszcze.  Dlatego też umiejętnie unikam wizyt w klinice stomatologicznej. Nawet kiedy muszę stawić czoła prawdziwemu problemowi, to prędzej poddam się praktykom voodoo lub czarnej magii, niż pójdę do dentysty.

Sądzę, że wyżej przytoczony przykład jest bliski nie tylko mnie, ale i wielu innym ludziom. Zastanówmy się teraz, co chętnie przekładamy w naszym życiu zawodowym.

Jak poradzić sobie z bałaganem

Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu z nas porządkowanie bałaganu jest zadaniem wyjątkowo nieprzyjemnym.  Wraz z upływem czasu w naszym miejscu pracy może zapanować całkiem spory nieład. Nasze szuflady są do granic możliwości wypchane drobiazgami. Nasze biurka są ledwo widoczne spod stosów papierów… a może upychamy wszystko pod biurkami tak, by nikt nie widział?

Bywają i tacy, dla których nawet posprzątanie elektronicznej skrzynki pocztowej jest zadaniem trudnym, do którego nie potrafią się zabrać, nim wiadomość z ostrzeżeniem o przekroczeniu limitu nie pojawi się na ekranie monitora. Przeglądanie  wizytowników to kolejna czynność, którą zaniedbujemy. Przechowujemy w nich wiele wizytówek, a większość z nich to wizytówki osób, które (jeśli o nas chodzi) mogły równie dobrze wyemigrować na inna planetę. Skoro już to wiemy, to może watro od czasu do czasu przejrzeć zgromadzone wizytówki i pozbyć się połowy z nich, chociażby tylko po to, by móc ze spokojem czekać, aż nasz wizytownik ponownie będzie pękał w szwach.

Oto kilka prac, które chętnie odkładamy „na jutro” – na jutro, które nigdy nie nadchodzi. Przyjrzyjmy się teraz kilku problemom, które mogą się pojawić na skutek kunktatorstwa i znacząco zaszkodzić naszemu gospodarowaniu czasem.

5 ZGUBNYCH SKUTKÓW KUNKTATORSTWA

1. Świadomość niewykonania zadania jest zła dla naszego morale.

2. Niedokończone zadania pozostawiają po sobie wiele bałaganu, który wpływa na Twoja wydajność.

3. Odkładanie pracy na później oznacza jej nagromadzenie i może okazać się nagle, że wszystko będzie musiało być wykonane na „już”.

4. Kunktatorstwo może być postrzegane przez innych jako zwykłe lenistwo bądź brak zainteresowania pracą.

5. Im bardziej opóźniasz wykonanie zadania, tym bardziej nieprzyjemne się ono staje.

Działaj teraz, zacznij natychmiast

Najważniejsze, byś uświadomił sobie jedną rzecz: tak czy inaczej musisz wykonać daną pracę, zatem dlaczego nie uporać się z nią od razu? Nie czekaj na dzień, gdy „będziesz mieć więcej czasu”. Ten dzień nigdy nie nadejdzie! Ponadto istnieje spore prawdopodobieństwo, iż jutro będziesz jeszcze bardziej zajęty niż dziś. Większość tak chętnie przekładnych na później zadań można by zaliczyć do grupy prac do zrobienia „im szybciej tym lepiej”. Zaufaj mi, poczucie ulgi, które odczujesz, gdy się z tego typu pracą uporasz, jest warte wysiłku.

Aby odnieść sukces, potrzebujesz jedynie siły woli – podejmij decyzję o wykonaniu danego zadania, następnie po prostu zrób to, i uwierz mi, zrób to od razu, ponieważ ludzki umysł jest skłonny szybko zmienić uprzednio podjętą decyzję.

Kiedy już Ci się uda wykonać to wiecznie przekładane zadanie, istnieje szansa, że pojawi się jeszcze jedno zagrożenie: dziwne uczucie, że Twoja praca jest monotonna i nudna.

Jak nie stracić motywacji?

Rozejrzyj się dookoła – otacza Cię cudowny świat! Życie jest piękne pod warunkiem, że masz czas i możesz pozwolić sobie, by delektować się jego urokiem i drobnymi przyjemnościami. Znasz to uczucie, prawda? Od czasu do czasu dopada ono każdego. To właśnie wtedy zdajemy sobie nagle sprawę z tego, iż musimy tkwić w czterech ścianach biura, wykonując jakąś zupełnie niekreatywną pracę, co z kolei jest prostą drogą do depresji.

Każda praca po jakimś czasie traci swój urok, jeżeli nic nie jest robione, by nadal była ona fascynująca. Jakby tego było mało, dookoła jest tyle rozpraszających nas rzeczy!

Koniec końców zaczynamy myśleć, że to nie jest praca, którą chcieliśmy wykonywać. Sekundę potem uświadamiamy sobie, że prawdopodobnie jest to praca, którą będziemy wykonywać do końca życia i ogarnia nas wielka ochota, by zacząć krzyczeć.

To, że po jakimś czasie zaczynamy się nudzić, jest zupełnie normalne i leży w ludzkiej naturze. Po otrzymaniu nowej pracy przez kilka pierwszych tygodni zachowujemy się jak chłopiec z ludu, który został zaproszony do nowego pałacu. Wszystko jest nowe, lśniące, interesujące i całkowicie przyciąga naszą uwagę. Dokładamy wszelkich starań, by nauczyć się nowych rzeczy tak szybko, jak to tylko możliwe, pragniemy zrobić jak najlepsze wrażenie oraz udowodnić całemu światu, że jesteśmy właściwą osobą na właściwym miejscu. Jednak po kilku miesiącach do wszystkiego się przyzwyczajamy i pomału wszystko zaczyna tracić swój urok. Znów zaczynamy się nudzić i ponownie zaczynamy się rozglądać za lepszymi pastwiskami – przecież nie od dziś wiadomo, że trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu.

Oto chwila, w której kunktatorska potwora podnosi swój nikczemny łeb. Jeśli zadania, którymi się zajmujemy, są powtarzalne i monotonne, zaczynamy postrzegać świat w ciemniejszych kolorach. Jeżeli w dodatku nasza praca wymaga od nas ciągłej gotowości, to przyszłość wydaje się być już przypieczętowana. Właśnie w takich momentach potrzebna jest umiejętność zmotywowania się.

Czym jest motywacja

Spójrzmy, czym jest motywacja z punktu widzenia „zachowań organizacyjnych”. Jak już wcześniej wspomniałem ludzki umysł jest niczym wirtualny dom towarowy, którego towarem jest energia. Jeżeli już zdecydujemy się coś zrobić, to nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Tak, tak, oczywiście, to wszystko nie raz już zostało udowodnione. Niestety z potęgą naszego umysłu wiąże się też fakt, iż choć łatwo potrafi on nam dodać skrzydeł, to równie łatwo może stracić czymś zainteresowanie.

Nasza wyobraźnia jest prawdopodobnie jedyną rzeczą, która bez trudu może podróżować szybciej niż światło. Tak więc wcale nie jest łatwo tak zapanować nad naszym umysłem, by był on skupiony na jednej i tej samej czynności przez dłuższy czas. Jeśli wykonywana praca jest monotonna, zadanie staje się coraz trudniejsze, zaś jeśli praca jest wymagająca i wiąże się z nią znaczna presja dotrzymywania terminów, to już po nas.

Motywacja może być postrzegana jako proces ukierunkowywania nadwyżki energii umysłu na określone cele.

Zatem jak długo ludzki umysł może pozostać skoncentrowany na jednym zagadnieniu? Badania wykazały, że ten czas to zaledwie 45 minut. 45 minut? I to by było na tyle w kwestii spotkań i dyskusji toczących się przez trzy, cztery godziny! Nic dziwnego, że pod koniec owych spotkań dochodzi się zwykle do tak niewielu wniosków. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że większość uczestników „wyłączyła się” po pierwszych 45 minutach i w całości poświęciła swoją uwagę walce z sennością.

Jeżeli masz dobrego szefa czy przełożonego, to zadanie utrzymywania motywacji pracowników (czyli też Ciebie) na odpowiednio wysokim poziomie spoczywa na nich.

Jednak nawet wtedy do Twoich obowiązków należy automotywacja, i uwierz mi, automotywacja jest najlepszą motywacja, ponieważ wypływa z Twojego wnętrza.

Poniżej pozwoliłem sobie przedstawić kilka wskazówek, które mogą być pomocne w walce z nudą oraz w utrzymaniu wysokiego poziomu motywacji.

12 WSKAZÓWEK, BY POZOSTAĆ ZMOTYWOWANYM I PRZEGNAĆ KUNKTATORSTWO PRECZ

1. Nigdy nie wykonuj tego samego zadania zbyt długo.

2. Postaraj się robić sobie przerwy co pół godziny. Wstań i pospaceruj lub wykonaj kilka ćwiczeń rozciągających mięśnie.

3. Postaraj się przeplatać nudne zadania czymś interesującym – pomoże Ci to zmniejszyć nudę towarzyszącą wykonywaniu zadań o 50%.

4. Jeśli ktoś jeszcze wykonuje tę samą pracę co Ty, zamieńcie się od czasu do czasu zadaniami.

5. Rozmawiaj o swojej pracy z przychylnym Ci słuchaczem, który będzie Cię wspierać.

6. Nagradzaj siebie za dobrze wykonaną pracę.

7. Jeżeli do wykonania zostało Ci mało interesujące zadanie, zapisz, co masz zrobić na kartce i przymocuj ją przy swoim miejscu pracy w taki sposób, żeby rzucała

Ci się w oczy i stale przypominała o zadaniu aż do czasu, gdy je zrealizujesz.

8. Postaraj się uczynić swoje miejsce pracy jak najprzyjemniejszym – umieść kilka motywujących haseł lub przyjemnych dla Twych oczu plakatów, najlepiej coś,

co sprawi, że się uśmiechniesz. Plakaty z „Dennisem Rozrabiaką” albo te z hasłami rodem z PRL naprawdę potrafią zdziałać cuda.

9. Jeśli możesz, to puszczaj podczas pracy jakąś spokojną, relaksującą Cię muzykę w tle.

10. Sporządź listę „niespecjalnie-interesujących” zadań, z którymi już się uporałeś i przymocuj ją w widocznym miejscu – będzie Ci ona przypominać o tym, że

skoro już wcześniej sobie z różnymi rzeczami radziłeś, to z pewnością możesz znów tego dokonać.

11. Jeśli to możliwe, postaw w swoim miejscu pracy niewielką roślinę doniczkową – przyglądanie się jej wzrostowi może być cudownym źródłem inspiracji.

Pamiętaj jednak, by właściwie o nią dbać – jeżeli miałbyś przyglądać się jak więdnie i usycha, to efekt będzie dokładnie odwrotny do zamierzonego.

12. Przeznacz trochę czasu na relaks – po prostu usiądź wygodnie, zamknij na minutę lub dwie oczy i zanuć ulubioną melodię. Ale nie zasypiaj!

Nagradzanie siebie

Większość z powyższych punktów rozumie się same przez się, jednak chciałbym omówić w kilku słowach jeden z nich, mianowicie nagradzanie siebie.

Jest to jedna z taktyk, która (jak się okazało w moim przypadku) potrafi zdziałać cuda. Gdy wykonałeś pewną pracę, to masz pełne prawo i dobry powód, aby siebie nagrodzić, zwłaszcza jeśli owo zadanie było nudne bądź wiązało się z koniecznością zmieszczenia się w określonych ramach czasowych.

Nagroda nie musi być niczym szczególnym. Może to być coś takiego jak postawienie sobie dobrego obiadu w ulubionej restauracji bądź zwyczajny czekoladowy batonik, jeżeli lubisz słodycze. Wszyscy ci, którzy stale kontrolują swoją wagę, mogą kupić sobie coś, co sprawi im radość, a nie będzie wiązało się z jedzeniem. Jeżeli będzie to coś, co będzie mogło zająć miejsce w waszym biurze, to nawet lepiej.

Wiele takich uroczych (choć generalnie zupełnie bezużytecznych) ozdóbek i drobiazgów jest w ofercie większości sklepów z pamiątkami i gadżetami.

Więcej na ten temat znajdziesz w publikacji autora tego tekstu Bena Wisely – „Złodzieje czasu”…

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

  

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: