wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘bieda’

Grzechy finansowe

Andrzej Fresnak: Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy działając inaczej>>>

Dekalog kardynalnych grzechów finansowych:

1. Nie kontrolujesz swoich finansów.

2. Nie wiesz, na co wydajesz.

3. Nie posiadasz płynności finansowej.

4. Masz bardzo niską zdolność kredytową lub nie masz

jej wcale.

5. Nie budujesz swojej wartości netto.

6. Wydajesz więcej, niż zarabiasz.

7. Uzależniasz swoje przepływy finansowe od jednego źródła.

8. Nie inwestujesz regularnie.

9. Nie ubezpieczasz swoich aktywów.

10. Zawsze postfinansujesz zamiast prefinansować ważne wydarzenia.

W Kościołach chrześcijańskich, a zwłaszcza katolickim, istnieje oprócz grzechów głównych jeszcze katalog grzechów cudzych.

Namawiać do grzechu

Informujesz swoich znajomych, dzieci i rodzinę, że finanse są trudne i nie należy się nimi zajmować.

Grzech nakazywać

Mówisz, żeby sobie odpuścili zagadnienia finansowe, jako i Ty je sobie odpuszczasz, winowajco.

Na grzech drugich zezwalać

Tolerujesz brak zainteresowania finansami u swojego partnera/dzieci.

Innych do grzechu pobudzać

Chwalisz się nadmierną konsumpcją i tym, że nie wystarcza Ci do pierwszego.

Na grzech drugich milczeć

Tolerujesz brak zainteresowania swojego partnera życiowego sprawami finansowymi i niezależnością finansową

Grzech drugich pochwalać

Mówisz, że to dobrze, że sobie partner lub dziecko nie łamie głowy finansami — bo i tak nie ma sensu — przecież nie dadzą człowiekowi i tak szczęścia.

Grzechu nie karać

Nie zmuszasz partnera ani dzieci do aktywnego planowania własnej przyszłości finansowej.

Do grzechu pomagać

Tolerujesz brak celów i planów finansowych i życiowych u swoich najbliższych.

Grzechu innych bronić

Uzasadniasz brak instrumentów finansowych — bo przecież nie będziesz robić na innych i płacić. 

 

 

 

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

Reklamy

Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd myśląc inaczej?!

Oto fragment publikacji Andrzeja Mańki „Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd myśląc inaczej”>>>

Biedny Polak, świadomie lub częściej bezwiednie, obarcza odpowiedzialnością za swój trudny los innych. Niestety ci inni to często jego zamożni rodacy. Dlatego jego serce przepełnia nieufność, zawiść i strach.

 Bogaty Polak wierzy w sens brania spraw w swoje ręce. Zamiast tracić czas i energię na poszukiwanie winnych, obmyśla strategie działania, które odmieniają jego los. Kiedy staje się zamożny, chętnie wspiera w ambitnych planach swoich rodaków. Jest otwarty na doświadczenia innych, odważny i skory do pomocy. Bogaty Polak wierzy w sens brania spraw w swoje ręce. Zamiast tracić czas i energię na poszukiwanie winnych, obmyśla strategie działania, które odmieniają jego los. Kiedy staje się zamożny, chętnie wspiera w ambitnych planach swoich rodaków. Jest otwarty na doświadczenia innych, odważny i skory do pomocy.

Biedny Polak zazdrości bogatym. Cieszy się, otwarcie lub skrycie, kiedy spotyka ich porażka. Dzięki temu łatwiej mu znieść własne lenistwo i strach.

Bogaty Polak uczy się od najlepszych. Ludzie sukcesu stanowią dla niego inspirację i źródło praktycznych wzorców do naśladowania, a potem odnajdowania indywidualnej drogi do bogactwa.

Biedny Polak koncentruje się na wysokości zarobków. Jeśli zdoła zarobić więcej, to tylko po to, by spełnić swoje zachcianki i wydać jak najszybciej pieniądze. Kierując się krótkowzrocznymi celami, pogłębia swoją biedę.

Bogaty Polak równie dużą wagę przywiązuje do generowania pieniędzy, jak i kontroli wydatków. Zarabia pieniądze nie  po to, by je wydawać, ale przede wszystkim by oszczędzać i inwestować. Dzięki nawykowi pomnażania i racjonalnym wydatkom dochodzi do zamożności, a nawet osiąga finansową wolność.

Biedny Polak zarabia i wydaje pieniądze, ale pozostaje obojętny wobec edukacji finansowej, pozwalając decydować o swoich finansach osobistych bankom i reklamom.

Bogaty Polak dostrzega złożoną naturę współczesnych pieniędzy, dlatego zabiega przez całe życie o edukację finansową — swoją i najbliższych oraz otoczenia społecznego, w którym funkcjonuje.

Biedny Polak bez wahania zadłuża się. Traktuje kredyty jako sposób na podwyższenie standardu swojego życia. W ten sposób godzi się na to, by na jakość całego jego życia decydujący wpływ miał dług ograniczający jego wolność osobistą, zawodową, emocjonalną i społeczną.

Bogaty Polak unika długów. Jeśli jednak zaciąga kredyty, to czyni to w świadomy i racjonalny sposób, najczęściej wykorzystując je jako dźwignię finansową pomagającą w realizacji celów biznesowych, osobistych i rodzinnych. Dba o bezpieczeństwo finansowe, równoważąc dług wielkością oszczędności i inwestycji.

 

<<<KLIKNIJ TUTAJ I ODBIERZ PREZENTY>>>

Wolność finansowa – część VI

Część I artykułu>>>

Część II artykułu>>>

Część III artykułu>>>

Część IV artykułu>>>

Część V artykułu>>>

Fragment kursu autorstwa Pawła Katy & Pawła Sygnowskiego „Wolni finansowo”

Bariera: Złe emocje i programowanie na temat pieniędzy.

Poglądy na temat pieniędzy przeważającej części społeczeństwa bardziej przeszkadzają im w odniesieniu finansowego sukcesu, niż pomagają. To one są w głównej mierze odpowiedzialne za ich aktualną sytuacją finansową.

Jeśli ktoś chce zmienić swoją sytuacją finansową, powinien rozpocząć od zmiany swoich finansowych przekonań.

Łatwiej jednak to powiedzieć, niż zrobić. Cały problem z poglądami bierze się stąd, że są one bardzo głęboko zakorzenione w podświadomości człowieka, która steruje jego działaniami w taki sposób, aby osiągnąć taką sytuacją życiową, która będzie potwierdzała, że np. „pieniądze są złe”, „bogaci to oszuści”, „kto ma pieniądze, ten je na pewno ukradł lub wyzyskiwał innych”, itp.

Tego typu poglądy biorą się z negatywnych emocji, doświadczanych najczęściej w dzieciństwie, np. bieda, złe decyzje finansowe powodujące frustracje u rodziców, które przenosiły się na dzieci itp. Ponadto, mamy także tzw. „programowanie ze strony społeczeństwa”, które szalenie skutecznie uczy ludzi m.in.:

„odpowiedniego” myślenia o pieniądzach;

liczenie na tzw. „mannę z nieba”, tj. pomoc państwa w trudnych chwilach (przykład nieubezpieczonych powodzian) oraz na emeryturze;

ukierunkowanie na uzyskiwanie błyskawicznych efektów minimalnych nakładem sił;

powielanie utartego, acz nie aktualnego już schematu życia: szkoła – praca – emerytura;

życie ponad stan, czyli wydawanie więcej, niż się zarabia;

oglądanie się na sąsiadów, staranie się dorównać bogatszym od siebie poprzez zakup posiadanych przez nich przedmiotów (np. odpowiedni samochód i dom w określonej okolicy);

rezygnacja z oszczędzania i brak umiejętności sprawiania, aby pieniądze na siebie pracowały.

Czym różnią się bogaci od biednych?

Najlepiej różnice pomiędzy biednymi, a bogatymi oddaje zestawienie wyznawanych przez nich poglądów. Poniżej, prezentujemy zestaw takich najbardziej typowych poglądów ludzi bogatych i odpowiadające im poglądy biednych.

Bogaci wierzą, że sami tworzą swoje życie. Biedni uważają, że życie im się”przydarza”.

Bogaci w grę zwaną finansami grają by wygrać. Biedni grają by nie przegrać.

Bogaci są gotowi na poświęcenia w celu zostania bogatymi. Biedni tylko chcą być bogaci.

Bogaci koncentrują swoją uwagę na okazjach. Biedni koncentrują się na przeszkodach.

Bogaci podziwiają innych bogatych i ludzi sukcesu. Biedni gardzą bogatymi i ludźmi, którzy osiągnęli sukces.

Bogaci ludzie są więksi, niż ich problemy. Biedni są mniejsi.

Bogaci chcą by płacono im za rezultaty. Biedni chcą by płacono im za poświęcony czas.

Bogaci myślą w kategoriach win-win (wygrana – wygrana). Biedni myślą w kategoriach „albo/lub”.

Bogaci skupiają się na swojej wartości netto. Biedni zwracają większą uwagę na swoje dochody z pracy na etacie.

Bogaci doskonale zarządzają swoimi finansami. Biedni nie potrafią dysponować pieniędzmi.

Bogaci nieustannie rozwijają się i uczą się nowych rzeczy. Biedni uważają, że już wszystko wiedzą.

Jeśli temat mentalnych różnic pomiędzy bogatymi, a biednymi zainteresował Cię i chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na temat, zachęcamy Cię gorąco do sięgnięcia po jedną z książek T. Harv`a Ekera, który zajmuje się tym zagadnieniem (pochodzą z niej powyższe porównania).

Wolni finansowo: Jak, nie zmieniając swojej pracy, z przeciętną pensją, stać się niezależnym finansowo?>>>

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Efekt motyla – jak jedna decyzja może wpłynąć na całe Twoje życie i zaważyć nad biedą lub bogactwem?

Kamil Cebulski:

“Efekt motyla” to tytuł anegdoty, która mówi, że trzepot skrzydeł motyla w USA w stanie Ohio może po trzech dniach wywołać burzę w Teksasie.

Zastanawiam się często, dlaczego moje życie potoczyło się takim, a nie innym torem. Dlaczego stałem się odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą? Dlaczego bez większego trudu osiągnąłem to, o czym inni marzą? Kiedy piszę te słowa, mam dopiero 22 lata. W wieku 16 lat byłem redaktorem naczelnym dużego magazynu internetowego. W wieku 17 lat, z pomocą mamy, zarejestrowałem działalność gospodarczą i otworzyłem wydawnictwo elektroniczne. Będąc zaledwie rok starszy, otworzyłem własną firmę. Mając 19 lat zatrudniłem pierwszego pracownika, a rok później miałem ich blisko dziesięciu. Moje dwudzieste pierwsze urodziny zbiegły się z osiągnięciem bariery miliona złotych obrotu.

 Należy trzepotać skrzydłami i czekać na burzę.

Jeżeli Twoim marzeniem jest odnieść sukces, nieważne jaki – finansowy, osobisty czy jakikolwiek inny, musisz zacząć działać.

Praca i wzięcie się w garść jest najlepszym rozwiązaniem. Nigdy nie wiadomo, kiedy spotkasz tego motyla, który wywoła burzę. Wiem natomiast jedno: nigdy go nie spotkasz, jeżeli ciągle będziesz grał na komputerze czy wiecznie oglądał telewizję. Ucz się nowych rzeczy, czytaj książki, poznawaj nowych ludzi, udzielaj się. Nie siedź z założonymi rękami, po prostu działaj, a na pewno doczekasz się chwili, która odmieni Twoje życie.

Otwórz swój umysł na nową rzeczywistość.

Bardzo często spotykam się z ludźmi, którzy pozjadali wszystkie rozumy i uważają, że tylko oni mają rację. Oceniają innych według wyuczonych wzorów i nie dopuszczają do siebie teorii/koncepcji, które są sprzeczne z ich własnymi. Przecież wszystko jest względne, nawet to, czy mamy rację czy nie.

Nie szukaj pracy, tylko pieniędzy.

Jeżeli o mnie chodzi, dorastałem w przeciętnej polskiej rodzinie, której w czasach transformacji ustrojowej nie powodziło się najlepiej. Jeżeli dorastając ciągle brakuje Ci pieniędzy, to chęć ich zdobycia automatycznie staje się częścią Twojego życia. Jako dziecko chciałem zdobyć fortunę, aby moi rodzice nie musieli tak ciężko pracować. Kiedy dorosłem, chciałem być bogaty, żeby moc w dostatku utrzymać swoją własną rodzinę.

Brak pieniędzy był zawsze moim największym problemem i w zasadzie jest nim do tej pory. Zmieniła się tylko skala potrzeb. Wtedy potrzebowałem ich tylko tyle, aby moc żyć, dzisiaj po to, aby realizować swoje marzenia.

Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, dostrzegam, że miałem niewyobrażalne szczęście, że już w tak młodym wieku musiałem martwić się o zdobycie pieniędzy na własne wydatki. Mając 12 czy 14 lat nauczyłem się odróżniać pojęć „praca” i „pieniądze”. Była to jedna z najważniejszych nauk w moim życiu. Zawsze ciężko pracowałem (na działce, przy budowie domu, czy na wsi w gospodarstwie), pracy miałem po dziurki w nosie. Brakowało mi tylko pieniędzy.

Będąc dzieckiem, nie potrafiłem połączyć jeszcze faktów, że poprzez pracę można zarabiać. Wiedziałem tylko tyle, że pracy miałem już dość, a pieniędzy wcale. Toteż przez całe moje życie szukałem okazji, aby zarabiać pieniądze, a nie pracować.

Niestety większość ludzi słowo „praca” i „zarabianie pieniędzy” traktuje jako synonimy. Mówią oni: „muszę zdobyć pracę”, kiedy tak naprawdę chcą powiedzieć: „potrzebuję pieniędzy”. Mówią oni także swoim dzieciom: „znajdźcie dobrą pracę” zamiast: „zarabiajcie pieniądze”.

Ta zła interpretacja działa także w drugą stronę. Na prowadzonych przeze mnie warsztatach czy spotkaniach z młodzieżą często słyszę takie zdanie: „Skąd Pan bierze czas, żeby tyle zarabiać, być z rodziną i jeszcze przychodzić na takie spotkania?”. Ludziom wydaje się, że skoro prowadzę firmę i osiągnąłem wolność finansową, to musi mi ciągle brakować czasu. Nie potrafią wyobrazić sobie, że można mieć i dużo czasu, i dużo pieniędzy.

Czy tak trudno to sobie wyobrazić, że jeżeli chcemy być bogaci, to potrzebujemy dużej ilości pieniędzy, a nie dużej ilości pracy?

Uświadom sobie, że praca na tzw. „etacie” to tylko jedna z możliwych form zdobywania pieniędzy i szczerze powiem, że wcale nie najlepsza.

Bardzo denerwuje mnie, kiedy ktoś ciągle powtarza, że nie może znaleźć pracy i dlatego jest biedny. Jest to dla mnie sprawa tak dziwna, że wręcz niemożliwa do zaistnienia, gdyż uważam, że jak ktoś chce pracować, to zawsze będzie w stanie znaleźć sobie jakieś zajęcie. Zawsze mówię takiej osobie, że skoro chce pracować, a nie ma gdzie, to może przyjść do mnie na działkę i skosić trawę. Tej czynności nigdy nie lubiłem. Zadziwiające jest to, że 90% ludzi, na taką propozycję odpowiada pytaniem: „A ile mi za to zapłacisz?”.

I właśnie o to chodzi. W świadomości większości ludzi praca znaczy tyle samo, co zarabianie pieniędzy. Musisz zrozumieć, że istnieją inne sposoby zarabiania pieniędzy. Inne niż praca na etacie.

Jeżeli jesteś biedny, to nie dlatego, że nie masz pracy, ale dlatego, że nie masz pieniędzy!

Znam wielu ludzi, którzy ciągle pracują i nadal są biedni. Znam także takich ludzi, którzy nie pracują lub pracują po kilka dni w miesiącu, ale nie mogą o sobie powiedzieć, że są biedni. Sam także zaliczam się do takich osób. Praca i poziom zamożności wcale nie idą ze sobą w parze. Nie ma wzoru, który zakładałby, że ten, kto więcej pracuje, ma więcej pieniędzy. To jest okłamywanie samego siebie i swojej podświadomości. Nigdy, przenigdy nie uzyskasz finansowej niezależności, jeżeli będziesz nastawiony na zdobywanie pieniędzy tylko poprzez pracę na etacie.

Nie wiem, jak Ty, ale ja pracy samej w sobie wcale nie potrzebuję, mam jej mnóstwo w domu, na działce, w firmie. Nawet działam w tym kierunku, aby pracować jak najmniej, dzięki temu mam więcej czasu na zarabianie pieniędzy. W tym momencie warto przytoczyć myśl Johna Rockefellera.

„Kto pracuje przez cały dzień, ten nie ma czasu na zarabianie pieniędzy”

Przez kilka lat wszystkie moje działania były skierowane ku temu, aby zdobyć pieniądze. Działałem więc tak, aby je zdobyć. Nie szukałem pracy, szukałem pieniędzy. Nie ograniczałem się do pracy na etacie, gdyż jest wiele innych, o wiele lepszych sposobów na zdobywanie pieniędzy niż praca. Dlaczego więc wszyscy tak bardzo jej szukają?

Odpowiedź jest prosta. Praca na etacie to najłatwiejszy i najszybszy sposób zdobycia pieniędzy. Praca „na etacie” to nic innego, tylko sprzedawanie swojego czasu komuś innemu, komuś, kto lepiej potrafi go wykorzystać. Innymi słowy, pracując za pieniądze, zarabiasz je nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla swojego pracodawcy.

Wiele osób, zwłaszcza tych, które ciągle szukają dobrej pracy, nie zgodzi się ze mną. Jak to? W dzisiejszych czasach praca na etacie jest najłatwiejszą i najszybszą formą zdobywania pieniędzy?

Niestety, właśnie tak jest. Jeżeli uważasz, że znalezienie pracy jest trudniejsze, niż np. otwarcie własnej działalności gospodarczej czy jednosesyjna gra na giełdzie, to dlaczego jeszcze nie jesteś biznesmenem ani odnoszącym sukcesy inwestorem?

Szukanie pracy etatowej, nawet najlepiej płatnej, to nic innego, jak zwykłe ograniczanie się do jednego możliwego źrodła finansowania, co wydaje się być głupotą, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy elastyczność jest coraz bardziej pożądaną cechą.

Zapamiętaj, że jeżeli Twoim problemem jest brak pieniędzy, to nie szukaj pracy, tylko szukaj możliwość ich zarabiania.

Wszystko w swoim czasie

Na wszystko jest odpowiednia pora. Jest czas siewu i zbiorów, jest czas grania na loterii i cieszenia się wygraną. Jest także czas nauki, czas na pracę oraz czas, w którym cieszymy się z owoców naszej pracy.

To jest dobry powód, dla którego powinieneś odpowiednio zaplanować swoje życie. Jeżeli teraz nie jesteś pewien, czy Twoje finanse wystarczą, abyś mógł godnie żyć do końca swoich dni, powinieneś natychmiast wziąć sprawy w swoje ręce. Nie licz na to, że ktoś zatroszczy się o Ciebie, kiedy już nie będziesz pracować. Nie licz także na to, że biorąc sprawy w swoje ręce w wieku 70 czy 80 lat, uda Ci się odnieść finansowy sukces. Zresztą nawet gdybyś go odniósł, to byłby to wysiłek według mnie stracony, podobny do wygrania na loterii na chwilę przed śmiercią. Pamiętaj, że jeśli teraz zdobędziesz bogactwo, będziesz miał więcej czasu, aby się nim cieszyć.

Planowanie życia

W rzeczywistości mało kto pamięta, aby zaplanować sobie życie.

Większość młodych ludzi nie ma własnych życiowych planów. Kiedy pytam znajomych studentów, dlaczego studiują akurat ten kierunek, często słyszę, że tylko tu się dostali. Ich receptą na życie jest dostać się na jakieś studia, skończyć je, a później jakoś to będzie.

Każdy z nas ma marzenia, które stara się zrealizować. Za bardzo jednak skupiamy się na marzeniach, a nie na drodze, która do nich prowadzi. Jeżeli czegoś pragniemy, musimy rozważyć wszystkie sposoby realizacji marzeń, wybrać optymalną i kurczowo się jej trzymać. Jeżeli marzymy o małym domku w górach, to (wykonując pewien skrót myślowy), narzędziem, jakiego potrzebujemy, są pieniądze. Aby zdobyć pieniądze na nasz wymarzony domek, możemy skorzystać z wielu dróg. Możemy pracować na etacie i oszczędzać, możemy wszystkie zaoszczędzone pieniądze zainwestować i je rozmnożyć, możemy poślubić kogoś bogatego, możemy grać na loterii oraz brać udział w przeróżnych konkursach czy teleturniejach. Można zdobyć pieniądze na wiele sposobów.

Twoim obowiązkiem podczas planowania jest wybranie tego najefektywniejszego.

Pamiętaj, że im wcześniej kupisz swój wymarzony domek, tym dłużej będziesz się nim cieszył. Jeżeli kupisz go w wieku 30 lat, możesz być pewien, że będzie Ci służył przez najbliższe 50-60 lat. Kiedy jednak kupisz domek w wieku 60 lat, to według statystyki nie będziesz się nim cieszył dłużej niż 10-15 lat. A co będzie, jeżeli swój wymarzony domek kupisz na dwa dni przed śmiercią?

Domek, o którym się rozpisuję, to tylko przenośnia, która powinna uświadomić Ci to, że w życiu są odpowiednie chwile do robienia odpowiednich rzeczy. Jeżeli wygramy na loterii w wieku 20 lat, to będzie nasze największe szczęście, jednak kiedy wygramy 2 dni przed śmiercią, to będzie nasze największe przekleństwo.

Ja postawiłem sobie w życiu bardzo ambitne cele. Jako że dorastałem w rodzinie, w której największym problemem zawsze były pieniądze, zawsze chciałem zarobić ich tyle, aby moi rodzice nie musieli ciągle myśleć o rachunkach. Dążyłem do tego, abym mógł się kiedyś usamodzielnić, założyć własną rodzinę i żebym nigdy nie musiał mówić swoim dzieciom „nie dostaniesz tego zielonego samochodziku, ponieważ nas na niego nie stać”. Aby to osiągnąć, musiałem zdobyć coś więcej, aniżeli dobrze płatną pracę.

W reportażu w Wiadomościach w TVP1, kiedy rząd Marcinkiewicza wprowadzał tzw. becikowe, reporterka dokonała podliczenia, że wychowanie dziecka do 20 roku życia na „przeciętnym poziomie” kosztuje około 500 tys. zł. Wychowanie dziecka to jednak nie wszystko, trzeba je wykształcić, zadbać o jego finansową przyszłość, stworzyć godziwe warunki dorastania. Oprócz dziecka muszę także myśleć o sobie i całej rodzinie. Muszę wybudować dom, żeby mieć gdzie mieszkać i kupić samochód dla siebie i dla żony. Muszę jeść, ubierać się, jeździć na wakacje. Takie są moje marzenia. Po obejrzeniu reportażu doszedłem do wniosku, że aby przeżyć życie na poziomie klasy średniej, nie martwiąc się o rachunki i pieniądze, potrzebuję co najmniej 10 milionów złotych. Zakładam, że tyle pieniędzy wydam na potrzeby własne i rodziny przez całe moje życie.

Taka kwota pozwoli nam żyć na przyzwoitym poziomie. Zakładając, że udałoby mi się znaleźć dobrą pracę dla mnie i dla żony, zebranie tej kwoty zajęłoby nam co najmniej … 70 lat.

Ponieważ praca na etacie do 87 roku życia nie wchodziła w grę, w wieku 17 lat ułożyłem plan działania, który miał na celu maksymalne skrócenie czasu, który byłby mi potrzebny do zdobycia takiej kwoty.

Pierwszym moim krokiem było samodoskonalenie. Cały wolny czas poświęcałem więc na czytanie książek. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że jeżeli w młodym wieku zdobędę wiedzę, będę mógł ją wykorzystywać przez całe życie. W młodym wieku najefektywniejsze, co mogłem zrobić to… uczyć się. Robienie poważnych biznesów musiało poczekać, aż nie uznam, że wiem już wystarczająco dużo.

Rozpocząłem więc proces stawania się dla siebie najważniejszym aktywem.

Więcej w publikacji Kamila Cebulskiego „Efekt motyla”>>>

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: