wejdź na www.metanoja.pl

Posts tagged ‘bezpieczeństwo finansowe’

DLACZEGO WARTO ZADBAĆ O SWOJE FINANSE OSOBISTE?

Tomasz Bar – Praktyczne porady finansowe. Jak efektywnie zadbać o swoje finanse:

Niezależność finansowa, ale po co?

Otóż po to, aby zapewnić sobie względny spokój finansowy w sytuacji:

– utraty pracy;

– spadku osiąganych dochodów;

– wzrostu wydatków (np. koszty utrzymania i wykształcenia dzieci);

– przejścia na emeryturę.

Jakie masz szanse na stałą, dobrze płatną pracę przez cały okres (30–40 lat) aktywności zawodowej? Nie owijając w bawełnę – nikłe. Jeśli nawet znajdziesz się wśród szczęśliwców, którzy będą mieć pracę do osiągnięcia wieku pozwalającego przejść na emeryturę, to Twoja emerytura nie będzie wysoka.

Pozwól, że przytoczę kilka danych. Według prognoz GUS z 2005 roku, zmiany demograficzne, jakie mają miejsce w naszym kraju, sprawią, że:

– w 2012 roku na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadać będzie 20 osób powyżej 65. roku życia, zaś

– w 2030 roku na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadać będzie aż 40 osób powyżej 65. roku życia.

Liczba osób pracujących (płacących składki) zmalała z 17,8 mln w 1980 roku do 12,7 mln w 2004 roku. Jednocześnie liczba emerytów i rencistów (w pozarolniczym systemie ubezpieczeń społecznych) wzrosła z 4,1 mln w 1980 roku do 7,5 mln w 2004 roku.

Oznacza to nic innego, jak spadek wysokości realnych emerytur, gdyż w 2030 roku osób uprawnionych do ich pobierania będzie ponad dwukrotnie więcej niż obecnie, a osób pracujących i odprowadzających składki nie wystarczy do zapewnienia obecnego poziomu wypłat.

Problem ten dotyczy zwłaszcza pokolenia dzisiejszych 30-latków, którzy są na początku swojej kariery zawodowej i mają przed sobą 30–35 lat pracy.

No tak, ale mamy przecież OFE, IKE

Rzeczywiście, tylko że obecne rozwiązania OFE są połowiczne co najmniej z kilku powodów:

– trafia do nich zaledwie część składki, która poprzednio trafiała w całości do ZUS;

– składki obciążone są wysokimi prowizjami, które pobierają Towarzystwa Funduszy Emerytalnych;

– wyniki OFE są ściśle związane z koniunkturą giełdową.

W okresie dekoniunktury na GPW zyski z OFE tylko nieznacznie

przekraczają np. dochody z lokat, pieniądze w OFE są zamrożone do czasu osiągnięcia przez nas wieku emerytalnego, który, jak wynika z opublikowanych w czerwcu 2005 roku propozycji, może ulegać wydłużeniu m.in. ze względu na wydłużanie się okresu życia obywateli.

Średnia życia Polaków wynosi obecnie 74,5 roku i jest dłuższa o 4 lata od średniej z początku lat 90.

Tak więc pieniądze, które zgromadzimy, zobaczymy nieprędko.

Będziemy mieć 65–70 lat, a wtedy radość z ich posiadania jest nieporównywalnie mniejsza, niż kiedy mamy lat 30.

„Jest tylko jedna rzecz gorsza od starości – starość bez pieniędzy”

Największą zaletą OFE jest fakt, że bez względu na to, ile zgromadzimy pieniędzy, po naszej śmierci dziedziczy je rodzina. W dotychczasowym systemie pieniądze te przepadały w ZUS.

Z kolei wprowadzone w 2004 roku IKE (Indywidualne Konta Emerytalne) nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Ilość założonych rachunków IKE odbiega znacznie od oczekiwań ich pomysłodawców. Przyczynił się do tego brak wyraźnych korzyści i zachęt do IKE, co w połączeniu z i tak niską chęcią Polaków do oszczędzania przyniosło taki, a nie inny efekt.

To nie czarne wizje, raczej podjęcie skrywanego problemu bliższego każdemu z nas bardziej, niż to się może wydawać. Zmusza to nas, abyśmy w porę pomyśleli o swojej finansowej przyszłości.

Każdy powinien umieć zarządzać finansami osobistymi tak, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe w czasach coraz bardziej niepewnego rynku pracy. Uniezależnienie się od tradycyjnej pracy etatowej jest tym, o czym moim zdaniem każdy powinien pomyśleć.

NIE namawiam do porzucenia pracy. NIE stosuję haseł typowych dla książek w stylu „Jak zostać bogatym”. Przedstawiam mocne argumenty przemawiające za podjęciem decyzji o zapewnieniu sobie niezależności finansowej.

Chciałbym przedstawić również pewien punkt widzenia, tak naturalny i popularny w krajach zachodnich, który w Polsce dopiero raczkuje – tzw. fundusz bezpieczeństwa. To nic innego, jak oszczędności pozwalające nam normalnie funkcjonować przez ok. 2 lata od utraty pracy do znalezienia następnej. Jest to dwukrotność naszych średnich rocznych dochodów, co w warunkach polskich jest kwotą ok. 60 tys. zł (2500 zł miesięcznie x 24 miesiące).

Zapewne większość czytelników zapyta, skąd mieć 60 tys. zł oszczędności, skoro ledwo wiąże koniec z końcem. Nie chodzi o posiadanie 60 tys. zł, może to być 20–30 tys. zł. Najważniejsze jest posiadanie jakichkolwiek oszczędności na wypadek utraty pracy. Tak, aby nie utracić możliwości regularnych spłat swoich zobowiązań do czasu znalezienia zatrudnienia. Obecna trudna sytuacja na rynku pracy sprawia, że nawet osoby o wysokich kwalifikacjach, z wyższym wykształceniem i doświadczeniem zawodowym mogą pozostawać bez pracy przez kilka miesięcy.

Zdaję sobie sprawę, że poruszane tematy są mało popularne, niechętnie wspominane lub wręcz unikane. Kwestia bezpieczeństwa finansowego jest specyficzna i według mnie jest to sprawa świadomości, stanu umysłu. W czasach pogoni za pracą i strachu przed jej utratą staje się niezwykle istotne, aby przyjrzeć się, jak wygląda nasze finansowe życie.

Oszczędzanie i inwestowanie nie jest trudne,

pod warunkiem zdobycia praktycznej wiedzy. 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Reklamy

Karty kredytowe i ich rodzaje

Karty kredytowe w praktyce

Ludzie w większości nie wiedzą, jak korzystać z kart kredytowych! I możesz mi wierzyć — ten brak wiedzy może być tutaj bardzo dotkliwy, bo wyciąga nawet setki złotych miesięcznie z Twojego portfela…

Chodzi bowiem o to, żebyś do poniższych wskazówek stosował się w praktyce i zobaczył, że to naprawdę przynosi wymierne korzyści finansowe.

Czym właściwie jest karta kredytowa?

Definicja z Wikipedii mówi, że: „Karta kredytowa to karta płatnicza, której wydanie jest związane z przyznaniem limitu kredytowego przez bank. Operacje wykonane przez posiadacza karty rozliczane są w ciężar limitu.

Zwykle do wydania karty nie jest potrzebne posiadanie konta w banku wydającym kartę. Okresowo, najczęściej co miesiąc, bank przysyła posiadaczowi karty wyciąg z dokonanych operacji wraz z informacjami dotyczącymi spłaty. Limit kredytowy związany z kartą jest często oprocentowany o wiele wyżej niż linie kredytowe przyznawane do rachunków bieżących/oszczędnościowo – rozliczeniowych, za to powszechną praktyką wydawców kart jest ustalanie terminu (tzw. grace period), w którym spłata powoduje anulowanie lub nienaliczenie żadnych odsetek”1.

Od strony technicznej w zasadzie wyczerpuje to temat, można natomiast pokusić się o próbę podziału kart kredytowych. Nie jest to łatwe, gdyż różne karty mogą mieć wspólne atrybuty. Dokonana poniżej systematyka ma na cel u uzmysłowienie, jak wielopłaszczyznowy jest rynek kart kredytowych.

Rodzaje kart kredytowych

Podstawowym kryterium może być podział ze względu na bank wydający daną kartę. Takich instytucji na świecie jest kilkadziesiąt tysięcy, a w Polsce przeszło 40 — udział w rynku poszczególnych banków zobaczyć można w kolejnym rozdziale niniejszej publikacji.

Jeżeli chodzi o wygląd karty, to może być ona płaska (tak jak zwykła karta debetowa do konta) lub wypukła (embosowana). Ta druga ma więcej funkcji: można nią płacić przez Internet czy w terminalach off-line (tzw. żelazkach). Niektóre płaskie karty kredytowe także umożliwiają płatności internetowe, ale nie jest to reguła.

Wpływ na wygląd ma także obecność chipa lub też jego brak. Chip ma uniemożliwić przestępstwo polegające na kopiowaniu paska magnetycznego, co jest zjawiskiem — niestety — występującym coraz częściej. Ma to miejsce np. w bankomacie (poprzez zainstalowanie przez złodziei specjalnego urządzenia) lub np. w restauracji przez kelnera, gdy ten znika z kartą z naszych oczu i kopiuje tenże pasek.

W tym momencie większość kart z chipem to tzw. karty hybrydowe — oznacza to, że mają one zarówno chip, jak i pasek magnetyczny.

Powodem takiego — przejściowego — rozwiązania jest to, że wiele terminali (na koniec 2007 r. około 50%) i bankomatów nie jest jeszcze przystosowanych do obsługi kart nowego typu. Banki w strefie euro są zobowiązane do wyposażenia wszystkich kart w chipy maksymalnie do 2010 roku. Prawdopodobnie w tym samym czasie będzie to miało też miejsce w Polsce.

Aspektem pokrewnym jest także sposób autoryzacji — w zdecydowanej większości kart odbywa się ona poprzez wprowadzenie kodu PIN, ale nierzadko dokonanie transakcji użytkownik karty potwierdza poprzez złożenie podpisu. Problem nie występuje w bankomacie — tutaj, co oczywiste, zawsze wpisać należy kod PIN.

Kolejną kwestią jest organizacja płatnicza, w jakiej funkcjonuje dana karta. Na polskim (ale nie tylko) rynku najpopularniejsze są:

Visa i MasterCard. Ponadto z liczących się w różnych częściach globu organizacji wymienić można: American Express, Diners Club, JCB i Discover. W Polsce transakcje kartami Visa i MasterCard to około 95% wszystkich, jakie wykonujemy plastikowymi pieniędzmi.

Można więc mówić o zdecydowanej dominacji tych dwóch podmiotów.

Na całym świecie tendencja jest podobna: VISA i MasterCard dominują, chociaż w różnych krajach zamieniają się one pozycją lidera.

Przechodząc do jeszcze konkretniejszego podziału, mamy do czynienia z różnymi rodzajami kart wewnątrz poszczególnych organizacji płatniczych. Visa wydaje karty:

– Classic (standardowa karta wypukła);

– Silver (karta wypukła z nieco wyższym progiem minimalnych dochodów niż dla Classic);

– Gold (karta prestiżowa);

– Platinum (karta prestiżowa);

– Infinite (najbardziej prestiżowa karta VISA).

Tego typu rozróżnienie występuje (pod innymi nazwami) także w innych organizacjach.

Poza standardowymi kartami kredytowymi wydawanymi przez banki istnieją na rynku także:

– karty partnerskie (we współpracy banku z inną firmą — np. Citi Handlowy i Lot);

– karty affinity (we współpracy banku z instytucją niekomercyjną, np. Pekao SA i WOŚP).

Na rynku (choć rzadko) występują też karty kredytowe typu „charge”, gdzie w określonym terminie należy spłacić całość zadłużenia (nie ma spłaty minimalnej). Karty można też podzielić ze względu na długość okresu bezodsetkowego, który w Polsce można zawrzeć w przedziale od 0 do 116 dni.

W ramach ciekawostki napiszę, iż pierwszą wydaną w Polsce kartą kredytową była karta Express M wydawana przez Bank Depozytowo- Powierniczy Glob. Miało to miejsce w roku 1993.

Praktyczne porady na temat kart kredytowych Adrina Hinc, wieloletni pracownik banków, opisał w publikacji „Poznaj swoją kartę kredytową”. Przeczytaj teraz jak uniknąć pułapek związanych z kartami kredytowymi>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Bezpieczeństwo

Fragment mojej książki „Po prostu żyj!”:

Strach i lęk mogą i zazwyczaj niszczą nasze życie. Do tego stopnia,
że nie tylko nie powiemy, że posiada ono odpowiednią jakość, ale że jest koszmarem.

Życie w ciągłym strachu nie przynosi nam satysfakcji, nie daje nam poczucia bezpieczeństwa, nie pozwala normalnie działać i funkcjonować.

W kontekście jakości życia bezpieczeństwo zazwyczaj rozpatruje się jako ewentualność zostania ofiarą przestępstwa.

Komfort życia, jego jakość zależy również od naszego poczucia bezpieczeństwa, więc w związku z powyższym odpowiedz sobie na następujące pytania:

 – czy czujesz się bezpiecznie?

– czy Twoja okolica (blisko domu, dzielnica, dojazd od domu) jest bezpieczna?

Może nieszczęśliwie Twoja ścieżka życiowa doprowadziła Cię do nieszczególnej dzielnicy, w której naprawdę jest niebezpiecznie. Masz dwa wyjścia: albo zostaniesz samozwańczym szeryfem walczącym z łobuzami albo… wyprowadzisz się stamtąd.

Przeprowadzka do lepszej dzielnicy to wbrew temu co niektórzy mówią, nic złego. Nie tylko pozwoli Ci poczuć się bezpieczniej,
ale również wzrośnie Twój prestiż, samoocena. A czyż nie o to nam tutaj chodzi?

 – czy Ty lub Twoi bliscy lub znajomi stali się kiedykolwiek ofiarą jakiegoś przestępstwa?

– czy zagrożenia, o których słyszysz są dla Ciebie zagrożeniami realnymi?

Dziwne pytania? Media epatują obrazami zbrodni, przestępstw różnego rodzaju, które niekoniecznie muszą dotyczyć Ciebie. Okazuje się,
że ankietowani ogólnie odpowiadają, że boją się morderstw, okradzenia, pobicia, ale jest to echo tego, co zdarzyło się gdzie indziej, daleko od nas.
Gdy pytają nas czy my kiedykolwiek padliśmy ofiarą jakiegoś przestępstwa okazuje się, że nie, nasi bliscy na szczęście również nie, a w ogóle to w okolicy jest bardzo spokojnie. Stąd musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy nie boisz się czegoś, co jest mało prawdopodobne. Jeśli tak, to nie psuj sobie dobrego samopoczucia i przestań się niepotrzebnie martwić.

Reaguj za to na najmniejsze złamanie prawa, bo jak pokazuje przykład Nowego Jorku, lekceważenie drobnych wykroczeń i wybryków prowokuje bandytów do przekraczania coraz to kolejnych granic i popełniania coraz to cięższych przestępstw.

 Czy jesteś ubezpieczony?

Czy ubezpieczyłeś posiadany majątek?

Czy oszczędzasz na emeryturę dodatkowo oprócz obowiązkowych składek?

 Do czynników wpływających na poczucie bezpieczeństwa należy również posiadanie różnego typu ubezpieczeń. Oczywiście każdego boli płacenie składek, często z nich rezygnujemy przy cięciu domowych wydatków,
ale przezorny zawsze ubezpieczony.

Samo ubezpieczenie nie chroni od nieszczęścia, ale z pewnością spokojniej się śpi, gdy istnieje możliwość otrzymania pieniędzy za zniszczone mienie.

Bezpieczeństwo materialne to również myślenie o emeryturze,
gdy jesteśmy młodzi i pełni sił. To wtedy należy zacząć zastanawiać się
o zabezpieczeniu starości, a nie miesiąc przed pójściem na emeryturę, albo po otrzymaniu świadczenia, które starcza nam tylko na chleb.

Rynek finansowy oferuje wiele różnorodnych produktów oszczędzania na emeryturę. Skorzystaj z nich, jeśli tylko Twoja sytuacja finansowa na to pozwala. A jeśli nie masz pieniędzy, które mógłbyś odkładać, pomyśl jak je zdobyć.

Pamiętaj, że ubezpieczenia i dodatkowa emerytura zapewni bezpieczeństwo nie tylko Tobie, ale również Twojej rodzinie, nawet gdy Ciebie zabraknie.

Więcej na temat jakości Twojego życia dowiesz się z mojej książki „Po prostu żyj!”>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Jak grać na giełdzie, czyli gra na giełdzie dla każdego

Jak zacząć grę na giełdzie, czyli początkujący inwestor w akcji

Giełda to miejsce, w którym można osiągnąć wyzwolenie i niezależność finansową. Jest ona stworzona dla tych, którzy nie godzą się na rygor codzienności i dążą do swobody finansowej, gdzie każdy może w dowolny sposób ustalać i kreować czas pracy w taki sposób, jaki mu odpowiada.

Początkujący inwestor często odczuwa strach i obawę przed lokowaniem swoich pieniędzy w wirtualne instrumenty finansowe. Myśl o ich stracie, często będących oszczędnościami życia, sprawia, że już na samym początku popełniamy błąd. Podświadomie wmawiamy sobie, że poniesiemy porażkę.

Tymczasem mając tylko wolny i swobodny umysł, możemy osiągnąć sukces. Jednak nie ulega wątpliwości, że strach i obawa to coś dobrego; coś, co wyostrza nasze zmysły i wzmacnia uwagę i koncentrację.

Jeżeli nie poświęcisz, zwłaszcza na początku, kilku godzin dziennie na to, co się dzieje na rynku, zostaniesz w tyle, ponieważ robiący to będą krok przed Tobą. Im bardziej zaangażujesz się w analizę spółek, ich sytuacji finansowej, wykresów, wskaźników, komunikatów i raportów, tym większa szansa, że szala zwycięstwa przechyli się na Twoją korzyść.

Pamiętaj, że im więcej informacji posiadasz, tym podejmiesz bardziej racjonalną i mającą lepsze skutki decyzję  inwestycyjną, ponieważ będzie ona poparta wiedzą i intuicją, która z czasem sama się w Tobie zrodzi.

Początki zawsze bywają trudne i zniechęcają do kontynuacji tego, co się zaczęło. Jeżeli nawet w początkowej fazie inwestowania nie będziemy odnosić sukcesów, nie powinniśmy się zrażać. Wiedza, doświadczenie, ciężka praca i własne wnioski z czasem przełożą się na sukcesy i pierwsze zarobione pieniądze.

Każda zyskowna transakcja będzie motorem do dalszego działania i uczenia się. Stosowanie własnych, sprawdzonych strategii, trzymanie się dyscypliny i przestrzeganie zasad panujących na giełdzie przyczyni się do naszego sukcesu i zwiększenia zasobności naszego portfela.

Każdy, nawet największy rekin giełdowy, był kiedyś w tym samym punkcie co początkujący inwestor — zaczynał od zera. To, jak pokierujemy naszym sukcesem, zależy wyłącznie od nas i od tego, ile wysiłku włożymy w jego osiągnięcie.

 Zdobywanie wiedzy przez początkującego inwestora

 Jeżeli nie wiesz, dokąd zmierzasz, to prawdopodobnie nie trafisz do celu.

David Cambell

U każdego początkującego inwestora przychodzi taki moment, w którym zastanawia się: co dalej? Od czego zacząć? Co będzie przydatne, a co nie? Dlatego to, jak profesjonalnie podejdziesz do zdobywania i poszerzania swojej wiedzy, będzie rzutowało na Twój sukces inwestycyjny w przyszłości.

Aby zostać rekinem giełdowym, wcale nie musimy kończyć studiów o tym profilu, chociaż taka droga edukacji znacznie ułatwia start. Dzisiaj każdy ma dostęp do nieograniczonego źródła wiedzy i informacji na temat rynków kapitałowych. Powstało już wiele książek na ten temat — zagranicznych, które są dostępne na naszym rynku, jak i polskich, również bardzo wartościowych. Z pomocą przychodzi także internet: serwisy branżowe, fora dyskusyjne i wiele innych, ciekawych i przydatnych stron internetowych.

Domy maklerskie – jak dokonać wyboru

Kolejną decyzją, którą musimy podjąć, jest wybór odpowiedniego dla nas domu maklerskiego. Obecnie, dzięki rozwojowi internetu i rynków kapitałowych, możemy przebierać w ofertach.

Na początku powinniśmy otworzyć rachunek maklerski, który spełni nasze oczekiwania co do platformy transakcyjnej, odpowiednich prowizji i obsługi. Przy jego wyborze należy zwrócić uwagę na kilka istotnych rzeczy, takich jak:

1. opłaty za prowadzenie konta maklerskiego;

2. prowizje za składanie zleceń;

3. rodzaj platformy transakcyjnej oferowanej przez dany dom maklerski;

4. opłaty za udostępnianie notowań w czasie rzeczywistym;

5. opłaty za przelewy;

6. bezpieczeństwo konta (szyfrowanie danych, maskowania, tokeny — generatory haseł);

7. funkcjonalność platform transakcyjnych;

8. odległość domu maklerskiego od miejsca zamieszkania (często pomijany punkt, lecz z doświadczenia wiem, że dość istotny);

9. obsługa i podejście domu maklerskiego do klienta.

Warto również zaczerpnąć informacji o interesującym nas domu

maklerskim na forach internetowych poświęconych rynkom

kapitałowym, ponieważ praktyka i funkcjonalność często nie idą

w parze z tym, o czym mówią broszury informacyjne.

 Zyski z giełdy  i podatki

Zarobiłeś — czas, żebyś rozliczył się z fiskusem. Podatek od zysków kapitałowych w Polsce jest liniowy i wynosi 19%. Dotyczy on zysków, które uzyskaliśmy ze zbycia papierów wartościowych i instrumentów pochodnych i tylko tych papierów, które zostały sprzedane. Wyjątek stanowią akcje zakupione przed 1 stycznia 2004 roku — są one zwolnione z tego podatku.

Z Urzędem Skarbowym musimy rozliczyć się samodzielnie.

W przypadku lokat i rachunków oszczędnościowych banki automatycznie odliczają od zysku podatek należny fiskusowi.

Jak się rozliczyć?

Uzyskane zyski kapitałowe i należny od nich podatek rozliczamy w formularzu PIT-38, który otrzymamy w każdym Urzędzie Skarbowym.

Możemy go również pobrać z jego strony internetowej i wydrukować — co zaoszczędzi nam czas i pieniądze. Rozliczenia PIT-38 dokonujemy na podstawie otrzymanego z domu maklerskiego formularza PIT-8C, w którym znajduje się między innymi rubryka o przychodach i kosztach ich uzyskania. Znajdziemy też tam dane o ewentualnym zysku lub stracie.

Pamiętajmy, że z Urzędem Skarbowym musimy się rozliczyć najpóźniej do 30 kwietnia.

Straty

Jeżeli wskutek złych inwestycji poniesiemy straty w danym roku podatkowym, to istnieje możliwość odliczenia ich od zysków w latach następnych (maksymalnie do 5 lat). Odliczenie w danym roku podatkowym nie może jednak przekroczyć w jednym roku 50% poniesionej straty.

Koszty uzyskania przychodu

Do kosztów uzyskania przychodu możemy zaliczyć prowizje maklerskie pobierane np. za składanie zleceń lub odsetki od kredytu zaciągniętego na zakup akcji. Istnieje również możliwość wpisania w koszty prenumeraty prasy branżowej, jednak w tym wypadku należy być ostrożnym i na wszelki wypadek zaczerpnąć porady bezpośrednio w Urzędzie Skarbowym. Wyjaśni on dokładnie swoją interpretację kosztów uzyskania przychodu od zysków kapitałowych.

Emocje na giełdzie

 Nasze emocje to nic innego jak szereg skomplikowanych, złożonych procesów psychicznych, nieustannie zachodzących w naszej psychice i odpowiedzialnych za nasze reakcje i decyzje. Natomiast giełda to idealne miejsce, w którym żeruje się na emocjach inwestorów i na podjętych pod ich wpływem złych transakcjach.

Spekulacje, fałszywe wybicia z formacji, niezliczone transakcje w ciągu dnia, natłok informacji, komunikatów, raportów i zmieniające się wykresy — to tylko nieliczne bodźce, z którymi nasz umysł będzie musiał sobie poradzić. Na ich podstawie będzie on reagował i podejmował decyzje w zależności od tego, jakie informacje otrzyma. Raz będziemy popadać w euforię, a innym razem w panikę. Dlatego tak ważne jest, aby nie podejmować decyzji pod wpływem emocji i chwilowych „anomalii” rynkowych.

Często widząc szał zakupów „na spółce”, większość inwestorów podąża za tłumem i pchana chwilowym „szałem” i chciwością uczestniczy w masowym entuzjazmie spowodowanym możliwością szybkiego zarobku. Jednak giełda to jedno z tych miejsc, w którym większość nie ma racji. Dlatego należy być ostrożnym tam, gdzie inni o tym zapominają, i być zawsze krok przed nimi. Tylko nasza dyscyplina, wiedza i doświadczenie pozwolą nam zapanować nad emocjami i spojrzeć na każdą sytuację z rozsądkiem, opanowaniem i poddać ją zimnej kalkulacji.

Na giełdzie każdy spotka się z dziwnymi i niezrozumiałymi zjawiskami. Będziemy widzieli spekulacyjne wzrosty, panikę, która przeceni spółki do niezrozumiałych poziomów, czy rekomendacje i wyceny z kosmosu. Jednak giełda rządzi się własnymi prawami.

Należy o tym pamiętać i liczyć się z tym, że nie raz nas zaskoczy i przyprawi o ból głowy.

Kartka i długopis, czyli śledzenie transakcji na giełdzie

To chyba najlepsza metoda śledzenia tego, co dzieje się na rynku, łącząca w sobie praktyczność, skuteczność i prostotę.

Kartka i długopis doskonale sprawdzają się w każdych warunkach i pozwalają śledzić przebieg dziennych transakcji, zmieniającą się liczbę otwartych pozycji na rynku terminowym, ich poziomy czy też pułapy realizowanych transakcji. Taka metoda pozwala również dostrzec wszelkie parametry rynku czy interesujących nas akcji, jak wolumen obrotu, jego wartość, teoretyczne kursy otwarcia i zamknięcia notowań (TKO), kursy bieżące i wiele innych przydatnych informacji.

Największymi zaletami kartki i długopisu są niezawodność i gwarancja, że łatwo się nie zepsują. Należy również pamiętać, że często wielogodzinne śledzenie notowań przed monitorem z czasem przełoży się na przemęczenie wzroku, co w konsekwencji może wpływać na efektywność i trafność naszych decyzji — można wtedy przeoczyć wiele istotnych i znaczących dla naszej inwestycji sygnałów.

Dlatego tak ważne jest również zadbanie o odpoczynek od monitora, a kartka i długopis stanowią idealne rozwiązanie.

 Kolejne super praktyczne porady na temat gry na giełdzie znajdziesz w publikacji „Czas na giełdę!” Daniela Sokołowskiego

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Świadome zakupy. Musisz coś kupić! część III

<<<Arkadiusz Podlaski – Świadome zakupy>>>

Układ produktów na półkach

Wszystkie popularne i najtańsze produkty umieszczane są na dolnych półkach. Dlaczego? Bo klient i tak je kupi, więc można usadowić je w najmniej widocznym miejscu. Największy popyt mają towary w zasięgu oczu i rąk. Przeprowadzone badania wykazały, że produkty znajdujące się na poziomie 120 cm – 160 cm, generują 60% – 70% obrotu całego regału. To właśnie w tych miejscach sklepy umieszczają preferowane (przynoszące największy zysk) produkty.

Istotną rolę w tej sferze odgrywają również producenci. Hipermarket może dogadać się z producentami, aby to ich towary były eksponowane na poziomie oczu klienta. Często firmy zalecają swoim merchandiserom, aby – jeśli jest taka możliwość – układali ich towar właśnie na tych najbardziej zyskownych półkach.

Pracownicy hipermarketów wykładają nową partię towaru zawsze na sam koniec półki. Chodzi o to, żeby klienci kupowali produkty z krótszym terminem ważności. Wówczas prawdopodobieństwo, że dany towar się przeterminuje, jest mniejsze. Mimo wszystko nie da się zapanować nad taką ilością towaru. Niektóre produkty po prostu tracą swój termin ważności na sklepie. Niejednokrotnie odnajdywałem towar z krótkim terminem ważności lub już przeterminowany.

Kierownik wówczas przecierał oczy ze zdumienia i natychmiast organizował promocje na produkty, które nie zdążyły się jeszcze przeterminować. Tak więc jeżeli chcesz, aby Twój produkt miał dłuższy termin ważności, to wyciągnij go z głębi półki. Ten z brzegu zazwyczaj ostemplowany jest wcześniejszą datą.

Ukoimy wszystkie Twoje zmysły

Jedną z podstawowych umiejętności skutecznej sprzedaży jest umiejętność pobudzania zmysłów klienta. Wiadomo, że im bardziej Twoje zmysły zostaną pobudzone, tym większa szansa, że coś kupisz.

Dotyk. To właśnie na nim opiera się idea wszystkich sklepów samoobsługowych. Klient sam może wybrać to, co mu się podoba.

Zanim zdecyduje się na zakup, może przymierzyć koszulę i przejrzeć się w lustrze. Może dotknąć wszystkiego, co tylko znajdzie na sklepie.

Na szkoleniach dla sprzedawców często mówi się, że jeśli klient weźmie produkt do ręki, to emocjonalnie staje się jego właścicielem.

Niewątpliwie możliwość dotknięcia produktu pomaga klientowi w podjęciu decyzji i włożeniu tegoż produktu do koszyka.

Wzrok. Pracownicy dbają o odpowiednie wyeksponowanie towarów. Wszystkie produkty powinny być zawsze pod ręką klienta oraz ładnie prezentować się na półkach. Artykuły spożywcze zazwyczaj są pakowane w opakowania o ciepłych barwach (czerwony, żółty, zielony), natomiast kosmetyki i artykuły odświeżające w kolorach mających odzwierciedlać czystość i świeżość (biały, niebieski).

Ważna jest też estetyka i wystrój samego hipermarketu. W czasie ważnych dla naszego społeczeństwa świąt hipermarket jest zawsze ładnie i, w zależności od okazji, odpowiednio udekorowany.

Słuch. W hipermarketach z głośników dobiega cichutka muzyka, które ma za zadanie uprzyjemnić nam pobyt w hipermarkecie.

W czasie Bożego Narodzenia w świąteczny nastrój wprowadzą nas kolędy oraz inne świąteczne nagrania. Ulubiona muzyka często pomaga nam w sięganiu po kolejne, często zbędne, produkty.

Węch. Gdy wejdziesz do hipermarketu, Twój zmysł węchu zostanie rozbudzony przez przyjemne, orzeźwiające zapachy. Przechodząc do działu spożywczego, Twoje zmysły ukoi woń świeżego pieczywa, w dziale chemii natomiast poczujesz powiew wiatru i świeżości.

Smak. Najczęściej gdy zbliża się weekend przygotowywane są przeróżne degustacje. Można skosztować czekolady, wypić kawę i przegryźć batonika. Jeśli już czegoś spróbujesz i będzie Ci to smakowało, to prawdopodobnie będziesz miał wzmożoną chęć kupienia tego produktu.

Generalnie im więcej zaczniesz sobie wyobrażać i fantazjować dzięki rozbudzonym zmysłom, tym gorzej dla Twojego portfela.

Wówczas będziesz w odpowiednim stanie emocjonalnym, który ułatwi Ci kupowanie i wkładanie kolejnych produktów do koszyka.

Która to już godzina?

Czas bardzo szybko i niepostrzeżenie gna do przodu. Ani się obejrzymy i jesteśmy już w hipermarkecie kilka godzin. Właścicielom zależy na tym, abyś spędził w sklepie najlepiej cały dzień. Dlatego też w hipermarketach raczej próżno szukać zegarów. Godzinę sprawdzisz dopiero, jak przejdziesz przez kasy… na swoim paragonie.

Nie masz wyjścia, musisz coś kupić

Sztuczka ta jest jednym z bezczelniejszych posunięć stosowanych przez hipermarkety. Niektóre sklepy nie mają po prostu osobnej furtki dla ludzi, którzy nie zdecydowali się na zakup. Z hipermarketu można wyjść tylko i wyłącznie przez kasy. Hipermarket jasno wysyła nam komunikat: „Skoro tu przyszedłeś, to znaczy, że musisz coś kupić, inaczej nie wyjdziesz!” No, ale przecież nikt nie jest w stanie

zmusić nas do robienia zakupów. Będziemy musieli odstać swoje w kolejce albo po prostu przecisnąć się przez wąskie kasy.

Jak bronić się przed technikami manipulacyjnymi stosowanymi w hipermarketach i oszczędzać pieniądze! 

<<<Arkadiusz Podlaski – Świadome zakupy>>>

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Świadome zakupy część II Handlowe sztuczki i triki

Na podstawie: Arkadiusz Podlaski – Świadome zakupy

Wpływ reklamy na klienta – źródła oddziaływań

Specjaliści od marketingu zrobią wszystko, aby zaciągnąć nas do hipermarketów. Gdzie rozpoczynają swoje polowanie? Oczywiście w tradycyjnych środkach masowego przekazu.

Siedząc wygodnie w swoim fotelu, w domowym zaciszu, oglądasz swój ulubiony serial. Nagle film przerywają reklamy i oto dowiadujesz się, że pobliski hipermarket świętuje swoje dziesiąte urodziny. Z tego powodu organizowane są przeróżne konkursy i promocje. Mówią też o tym w radiu. Możesz przeczytać o tym w swojej ulubionej gazecie, a także w prasie codziennej.

Ilość reklam, jaka serwowana jest nam każdego dnia, sprawia, że podświadomie staramy się je ignorować. Można też powiedzieć, że uodparniamy się na reklamowy przekaz. Czasem nie zwracamy uwagi na to, co chcą nam powiedzieć w reklamach, mimo iż puszczają je dwa razy głośniej niż film. Gdy widzimy reklamy w telewizji, przełączamy na inny kanał albo idziemy zrobić sobie coś do jedzenia.

Na reklamy w radiu też często stajemy się głusi, a w prasie ich nie zauważamy.

Dlatego marketingowcy muszą zrobić coś więcej, aby skierować nasze kroki do hipermarketu. Wypracowali cały szereg skutecznych technik perswazyjnych, które mają za zadanie wprawić nas w zakupowy szał.

Gazetki reklamowe

Jednym z najpopularniejszych sposobów na zwabienie klientów do hipermarketu jest gazetka reklamowa. Możemy w niej znaleźć ofertę polecanych produktów na najbliższy tydzień.

Właśnie trzymam jedną w ręku. Zobaczmy, co w niej jest. Na 16 stronach znalazłem 68 przecenionych produktów, do 6 dają coś gratis. Jest też strefa produktów za 4, 8, 10, i 20 zł. W poniedziałek możemy kupić tańszą o 37% łopatkę, we wtorek karkówkę wieprzową z kością, w środę schłodzonego kurczaka, a w czwartek kopcony boczek. Każdy znajdzie coś dla siebie. Przyjrzyjmy się dokładnie wszystkim wabikom, znajdującym się w gazetce.

Jednodniowa promocja

Oznacza, że obniżka ceny dotyczy tylko jednego, konkretnego dnia, a nie całego tygodnia. Klienci często tego nie zauważają. Idą na zakupy, a na miejscu okazuje się, że dany produkt nie jest wcale przeceniony. No cóż, nasza wina, małe niedopatrzenie. Akurat w gazetce, którą teraz przeglądam, napisy: „poniedziałek”, „wtorek”, „środa”, „czwartek” są widoczne. W innych gazetkach zdarzało się, że poszczególne dni zostały oznaczone bardzo małymi literkami.

Wówczas trudno, aby klient dostrzegł, że oferta nie dotyczy całego tygodnia. No, ale jesteśmy już w tym hipermarkecie i trochę się zdenerwowaliśmy. Jednak zaraz zredukujemy negatywne emocje, wpadając w wir zakupów. I oto właśnie im chodzi. Najważniejsze, że przyszliśmy do sklepu, a to, że nie wyjdziemy z pustym wózkiem, jest niemalże pewne.

Kraina szczęśliwości

Panie i panowie prezentowani w gazetkach są zawsze uśmiechnięci i tryskają radością. Są pewni siebie, pełni życia. To wszystko za sprawą cudownych majtek, koszuli lub nowych, przecenionych skarpetek.

Owa radość ma się udzielić również Tobie. Wyobraź sobie siebie w tych cudownych majteczkach. Poczujesz radość i zadowolenie, a Twoi przyjaciele będą Ci zazdrościć. Właśnie taki cel mają twórcy tego typu gazetek. Sprawić, abyś, jako przyszyły klient, poczuł, że ten produkt uczyni Cię szczęśliwym człowiekiem.

Obniżki, przekreślone ceny

Zdecydowana większość produktów w gazetce jest przeceniona.

Możemy zobaczyć przekreślone ceny, a obok nowe – aktualne na następny tydzień. W czerwonej ramce widzimy napis: „37% taniej”.

Sugeruję, aby nie do końca poważnie brać tego typu napisy, gdyż często mijają się one z prawdą. O fikcyjnych obniżkach cen przeczytasz w jednym z kolejnych podrozdziałów tej książki.

Oferta ważna do wyczerpania zapasów

Powyższe zdanie widnieje niemalże na wszystkich gazetkach reklamowych hipermarketów. Co ono oznacza? Po prostu nie zdziw się, jeśli Twój upatrzony w gazetce produkt będzie w sklepie niedostępny.

Wyobraź sobie np. taką sytuację. W magazynie zalega 5 starych modeli telewizorów. W gazetce możesz przeczytać, że ów telewizor będzie można dostać za 50% ceny. Potencjalnych, zainteresowanych klientów przyjdzie 100 albo i więcej. Całkiem prawdopodobne, że już w pierwszym dniu cały zapas telewizorów zostanie wyprzedany.

Hipermarket może nawet stracić na sprzedaży telewizorów po takiej cenie, ale ważne, aby do hipermarketu przyszło odpowiednio dużo osób. Jak wiemy, z hipermarketu rzadko wychodzi się z pustymi wózkami. Tak więc pozostałe 95 osób zrekompensuje z nawiązką potencjalne straty poniesione przez zbyt wysoką obniżkę ceny telewizorów. Zdanie: „oferta ważna do wyczerpania zapasów” to doskonała nagonka, która ma zaprowadzić Cię wprost do hipermarketu.

W gazetce jest też bardzo ciekawe stwierdzenie: „sprzedaż tylko w ilościach odpowiadających zapotrzebowaniom gospodarstwa domowego”.

Czy to znaczy, że nie można kupić 30 keczupów lub 5 telewizorów? Czy jeśli pięć razy przejdziemy przez kasę z jednym telewizorem, to wtedy zakup będzie możliwy? Niezła bzdura, która w zamyśle ma chronić nas – konsumentów przed ludźmi biorącymi towar w dużych ilościach. Jeśli osoba będzie chciała kupić nawet 10 telewizorów, to i tak je kupi, więc po co taki bezsensowny zakaz?

Gazetka prawie jak magazyn TV

Wiele hipermarketów załącza w swoich gazetkach różne dodatki.

Spotkałem się nawet z tym, że obok oferowanych produktów widniały postacie z pierwszych stron gazet. Były to krótkie artykuły na temat ostatnich wydarzeń z ich życia. W gazetkach można znaleźć również przepisy kulinarne. Placek wielkanocny to już dla nas żadne wyzwanie. Mamy podane na tacy wszystkie składniki wraz z cenami.

Pozostaje nam tylko iść do sklepu i włożyć do koszyka dokładnie to, co nam sugerują. Natomiast jeżeli mamy zbyt dużo wolnego czasu, to można rozwiązać sobie krzyżówkę, którą również znajdziemy w gazetce. Po prostu niektóre gazetki są już niemalże jak magazyny TV. Znajdziesz w nich ciekawostki ze świata, polecane filmy, przepisy kulinarne, krzyżówki, a także dowcipy. Na pierwszym miejscu znajdują się jednak nasze ukochane produkty po przecenach. Wszystkie te dodatki mają nas skłonić do tego, abyśmy zaglądali do gazetki jak najczęściej.

Łyk zdrowego rozsądku

Gazetki reklamowe są wydawane przede wszystkim po to, aby zaciągnąć Cię do hipermarketu. Zalecam uważne jej przeglądanie.

Można czasem pomylić cenę docelową z ceną pierwszej raty za produkt, która jest tak ładnie wyeksponowana. Sugeruję też traktować z przymrużeniem oka niesamowite obniżki cenowe. Jeżeli chcesz kupić coś, czego wcześniej nie planowałeś, to zadaj sobie pytanie:

„czy faktycznie jest mi to potrzebne?” Pamiętaj, że nawet jeśli już jesteś w hipermarkecie, a na półce nie ma Twojego produktu, to zawsze możesz wyjść bez zakupów. Nie musisz zamiast upatrzonego telewizora pakować pełnego wózka produktów zastępczych.

Zapraszamy do środka

Szefom hipermarketów zależy, aby ich sklepy umiejscowione były w jak największych skupiskach ludności. W ten sposób automatycznie zapewniają sobie dużą liczbę klientów. Budowa w centrum miast nie zawsze jest możliwa ze względu na wielkość hipermarketów, dlatego też powstają one zazwyczaj w nieco bardziej odległych od centrum miejscach.

Z badań wynika, że 70% klientów dojeżdża do hipermarketów samochodem. Pozostałe 30% musi znaleźć sobie inny transport. I tu naprzeciw naszym oczekiwaniom wychodzą hipermarkety, które wysyłają specjalne, darmowe autobusy. Zrobią dla nas wszystko, bylebyśmy zrobili zakupy właśnie u nich. W istocie chodzi im nie o nas, ale oczywiście o nasze pieniądze. Jeden z autobusów w moim mieście jest dwupiętrowy. Często rodzice zabierają swoje dzieci na przejażdżkę. Oczywiście kierunek wycieczki może być tylko jeden – hipermarket. Pomimo że autobusy wożą klientów za darmo, to jest to dla hipermarketów opłacalne. Nie dość, że przywiezieni klienci zostawiają w sklepie sporo gotówki, to jeszcze taki jeżdżący po mieście autobus, jest świetną reklamą, którą widzi codziennie tysiące osób.

Gdy już wreszcie dotrzesz do hipermarketu, za Twoje dobre samopoczucie i odpowiedni nastrój do zakupów będzie odpowiadał tzw. merchandising.

Merchandising to działalność mająca na celu aranżację sklepu w taki sposób, aby klient zostawił w nim jak najwięcej swoich  pieniędzy i jednocześnie był z tego faktu zadowolony. Poprzez odpowiednie ułożenie i prezentację towaru wpływa się na postrzeganie produktów przez klienta. Istnieje cały szereg tricków i sztuczek, które mają za zadanie ułatwić Ci podjęcie decyzji o zakupie.

Wystarczy, że postawisz swój pierwszy krok w progach hipermarketu, a już na Twoją psychikę działa mnóstwo bodźców, które mają sprawić, abyś poczuł się jak w raju, gdzie możesz dostać wszystko, czego tylko zapragniesz.

Wózki, koszyki

Wózek jest pierwszą zastawioną na Ciebie pułapką. Jego wielkość ma sugerować, że również Twoje zakupy powinny być podobnych rozmiarów. Wózki najczęściej są bardzo duże, ale, całe szczęście, niektóre hipermarkety ułatwiają poruszanie się po sklepie, udostępniając również koszyki na mniejsze zakupy.

Zapewne spotkasz się również z innymi modyfikacjami wózka.

Coraz powszechniejszy staje się tzw. auto-wózek dla dzieci. Twoje dziecko może sobie swobodnie usiąść w wózku, który kształtem przypomina mały samochód. Twoja pociecha będzie naciskała na plastikowy klakson krzycząc: „Mamo, tato – jedziemy dalej!” Takie wózki tworzy się przede wszystkim po to, aby doprowadzić do sytuacji, w której chętnie będziesz zabierać dzieci do hipermarketu. Wówczas będziesz bardziej podatny na ich wpływ. Kupisz im soczki, jogurciki… no i zabawki, o które dzieci domagają się od momentu, jak tylko weszliście do sklepu. Dzieci są jedną z najważniejszych grup

klientów, dlatego tak dobrze się je traktuje.

Układ i wystrój wnętrza

Tu generalnie panuje zasada, że im dłużej klient przebywa w sklepie, tym więcej kupi. Każdy hipermarket jest tak rozplanowany i urządzony, abyś przeszedł jak najdłuższą ścieżkę.

Produkty pierwszej potrzeby, takie jak: chleb, mleko czy wędliny zawsze będą znajdowały się na końcu sklepu. Chodzi o to, żebyś przypadkiem nie wyszedł z hipermarketu z jednym tylko bochenkiem chleba. W trakcie wędrówki po chleb na pewno wpadnie Ci w oko jakiś ciekawy produkt. Po drodze zaczepi Cię również urocza hostessa, zachwalając płatki ryżowe, budynie lub ciasteczka. Zrób sobie mały eksperyment i spróbuj wejść do kilku hipermarketów z zamiarem kupna w nich tylko chleba. Zobacz, jaką drogę musiałeś przebyć. Gwarantuję, że w większości przypadków przejdziesz calutki hipermarket.

Wszystkie działy są tworzone w logiczny, uzupełniający się układ. Przy wejściu najczęściej możesz zaobserwować dział z multimediami.

Przechodząc przez stoisko z komputerami, dotrzesz do gier komputerowych, następnie do działu muzycznego lub czasopism itd.

Obok siebie można odnaleźć produkty komplementarne, czyli w pewien sposób uzupełniające się. Często piwo znajduje się zaraz obok chipsów, paluszków bądź orzeszków ziemnych. Wiadomo, że klient kupując piwo, będzie miał też ochotę coś przegryźć.

Na środku głównych alejek najczęściej można spotkać towar po przecenie. Jest to ulubione miejsce produktów z upływającym terminem ważności. Zobaczysz tam również tzw. produkty sezonowe.

Jeśli zbliża się rok szkolny, to na głównych alejkach będą zeszyty, mazaki, kleje, linijki itp. Jeśli zbliżają się święta Bożego Narodzenia, ujrzysz tam choinkę, bombki, czekoladki i prezenty, które możesz podarować swoim najbliższym.

Jeśli chodzi o długość alejek, to nie myśl, że jeden rzut oka wystarczy, aby dowiedzieć się co możesz tam kupić. Alejki są na tyle długie, aby klient musiał do nich wejść i przebyć możliwie długą drogę. Niektóre hipermarkety robią swego rodzaju tunele. W mniejszych sklepach jest to tunel, prowadzący bezpośrednio od wejścia, przez cały sklep, aż do kas. W większych sklepach mamy dużo mniejszych tuneli, gdzie przechodzimy przez tzw. tunele spożywcze, odzieżowe itd. Specjaliści od merchandisingu są na tyle bezczelni, że potrafią nam namalować stopy na podłodze, abyśmy podążali w określonym, z góry ustalonym kierunku.

W hipermarketach lubią zrobić, co jakiś czas, przetasowanie produktów. Idea tego tricku jest oczywista. Niech klient, zanim pójdzie do kasy, trochę pobłądzi po sklepie. Zanim znajdzie szukany produkt, przy okazji włoży do koszyka kilka innych. Kiedyś sam przez trzy minuty szukałem swojego towaru, który wykładałem, a przecież doskonale znałem produkty i ich ułożenie na półkach. Co dopiero ma powiedzieć klient, który jest w hipermarkecie raz na tydzień albo jeszcze rzadziej. Z pewnością straci dużo cennego czasu na odszukanie produktu, po który przyszedł.

Na podstawie: Arkadiusz Podlaski – Świadome zakupy 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Świadome zakupy czyli jak kupować – część I

Na podstawie: Arkadiusz Podlaski „Świadome zakupy” – Jak bronić się przed technikami manipulacyjnymi stosowanymi w hipermarketach i oszczędzać pieniądze>>>

Magia hipermarketów

To niewiarygodne, że idziemy czasem do hipermarketu tylko po odkurzacz z przeceny, a wychodzimy dodatkowo z frytkownicą, żelem do włosów, czekoladą, chipsami i zgrzewką piwa. No, ale przecież tak bardzo tego wszystkiego potrzebujemy. Wzięlibyśmy więcej, ale pusto w portfelu.

Zaraz, zaraz, przecież mamy jeszcze kartę kredytową. Trzeba jeszcze kupić odtwarzacz mp3. Ta pani tak ładnie się do nas uśmiecha i mówi, że to najlepszy model na rynku. I jeszcze w dodatku tak tanio, niesamowita okazja! Biorę!

A gdy jesteśmy już w domu….

Po co ja kupiłem tę frytkownicę? Przecena była, ale przecież mam już jedną. A żel do włosów? No, tak, dawali gratis, ale ja przecież lubię naturalne włosy. Dam znajomemu w prezencie. A odtwarzacz mp3? Hmm, mam już jeden w telefonie, po co mi drugi?

Racjonalne zakupy

Mówi się, że człowiek jest istotą racjonalną. Jednak gdyby popatrzeć na to, jakich zakupów dokonują nieraz ludzie – można by podważyć to zdanie, a nawet je obalić. Nasze zakupy bowiem najczęściej opierają się na naszych emocjach. Badania wykazują, że większość decyzji o zakupach zapada dopiero w sklepie, a nie w domu – tak jak moglibyśmy przypuszczać. To właśnie za sprawą emocji wkładamy kolejne produkty do koszyka. Natomiast później, używając racjonalnych argumentów, próbujemy uzasadnić swoje decyzje.

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo nieracjonalnego zakupu właśnie dokonujemy. Górę biorą emocje, chęć posiadania jest nieodparta. Dopiero będąc już w domu, emocje opadają, zaczynamy szukać logicznego uzasadnienia naszego zakupu.

Często dochodzimy do wniosku, że dany produkt jest nam zupełnie niepotrzebny. Często też wymyślamy sobie różne argumenty, które usprawiedliwią naszą decyzję. Staramy się sami przed sobą udowodnić, że dokonaliśmy słusznego wyboru.

Jakby nie patrzeć – kupujemy coraz więcej, mamy coraz więcej, przejadamy coraz więcej. Stajemy się bogatszym narodem, który z każdym dniem może pozwolić sobie na jeszcze większą konsumpcję.

Uważajmy jednak na to, co wkładamy do koszyka. Nasze zakupy są bowiem w głównej mierze sterowane przez marketingowych manipulatorów. Zanim wybierzemy się do sklepu, oni już wiedzą, co my kupimy. W hipermarketach wszystko jest starannie zaplanowane.

Klienci mają być jak osły, którym podtyka się „marchewkę na kiju”. W tej nierównej walce nie mamy szans, dopóki nie poznamy technik i tricków, którymi posługują się hipermarkety.

W moim mieście jest już tyle hipermarketów, że nie sposób do nich nie trafić. Wszystkie próbują ukroić dla siebie jak największy kawałek tortu. Każdy taki kawałek to oczywiście nasze pieniądze. Oni zrobią wszystko, byśmy przyszli i stali się stałymi, dochodowymi klientami.

Na podstawie: Arkadiusz Podlaski „Świadome zakupy” – Jak bronić się przed technikami manipulacyjnymi stosowanymi w hipermarketach i oszczędzać pieniądze>>> 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: