wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Wszystkie mity znajdziesz w publikacji Zbigniewa Wojtasińskiego “101 mitów o seksie”>>>

Mit 3. Kobiety obawiają się głównie zdrady emocjonalnej, a mężczyźni najboleśniej przeżywają zdradę seksualną

  Kiedy Tiger Woods, jeden z najbardziej znanych na świecie sportowców, został ranny w wypadku samochodowym na Florydzie, wydawało się, że jest to kolejna kolizja, jaka przytrafia się również gwiazdom. Szybko jednak wyszło na jaw, że jeśli był to wypadek, to nie tyle drogowy, co raczej małżeński. Przyczyną była oczywiście zdrada. Jego żona, 29-letnia wówczas Szwedka Elin Nordegren, wpadła w szał, gdy golfista wrócił do domu na Florydzie. Zawsze był witany czułym pocałunkiem i uściskiem, ale tym razem było inaczej. Elin nie miała już wątpliwości, że mąż ją zdradza. Ze złością rzuciła się na Woodsa, drapiąc go po twarzy. Ten podobno ratował się ucieczką z domu i wsiadł do samochodu, ale Elin nie dała za wygraną. Pobiegła za nim z kijem golfowym w ręku, wzięła duży zamach i wybiła szybę w Cadillacu. Woods był tak zaskoczony, że prawdopodobnie przypadkiem nacisnął dźwignię zmiany biegów i zanim zdążył zareagować, jego samochód ruszył, ponieważ silnik był już uruchomiony. Po drodze ściął hydrant i uderzył w drzewo.

  Nie wiadomo, ile kochanek miał Tiger Woods, gdy odkryła to jego żona. Prasa brukowa podejrzewała, że było ich, co najmniej kilkanaście, co stawia go wśród jednego z najbardziej niewiernych małżonków. Były to kelnerki, menedżerka nocnego klubu Rachel Uchitel (nazwana „kochanką Tigera nr 1”), a także modelki, hostessy, a nawet gwiazdy porno, takie jak Holly Sampson i Joslyn James. Mindy Lawton, kolejna jego rzekoma kochanka, nazwała go „seksualnym potworem”. Twierdziła, że najbardziej podniecało go ciągnięcie kobiety za włosy i dawanie jej klapsów. Prasa brukowa, jak „National Enquirer”, twierdziła, że wszystkim kochankom obiecywał to samo: że odejdzie od swojej żony.

  Tiger Woods uderzył w najbardziej cenione przez kobiety wartości. Z badań Laboratorium Psychologii Ewolucyjnej Davida Bussa wynika, że wierność seksualna jest drugą najważniejszą dla nich cechą, jaką powinien się legitymować stały partner. Na pierwszym miejscu jest uczciwość, ściśle związana z wiernością. Słynny golfista swym postępowaniem złamał, a raczej pogwałcił, zarówno jedną, jak i drugą zasadę. Elin Nordegren trudno było zatem uwierzyć w jego dobrą wolę, gdy na swojej stronie internetowej napisał, że przeprasza swą rodzinę za błędy, które popełnił. Elin wyprowadziła się z ich wspólnego domu pod Orlando i kupiła wartą 2,5 mln dol. willę na jednej z licznych wysp pod Sztokholmem. Rozwiodła się 24 sierpnia 2010 r. Tak skończyło się ich małżeństwo, podobnie jak wiele innych dotkniętych zdradą. Większość małżeństw rozpada się właśnie z powodu niewierności. A kobiety decydują się na rozwód z tego powodu dwukrotnie częściej niż mężczyźni.

  To nieprawda, że kobiety potrafią wybaczyć mężczyźnie zdradę seksualną. Sądzono, że najbardziej nie tolerują niewierności emocjonalnej, polegającej choćby na tym, że ich partner poświęca czas i uwagę innej kobiecie. Tłumaczono to tym, że kobietom zależy przede wszystkim na utrzymaniu związku i zapewnianiu jak najlepszych warunków do wychowania dzieci (ale akurat o to Elin Nordegren nie musiała się martwić). Gdyby kobiety miały zrywać po każdej zdradzie seksualnej, to nie byłyby w stanie zachować żadnego związku, bo mężczyznom zależy na tym, by zapewnić sobie różnorodność seksualną, a przy okazji przekazać swoje geny. Tak przynajmniej twierdzą psycholodzy ewolucyjni. Uważają oni, że mężczyźni lubią romansować z tego samego powodu, ale na ogół nie angażują się emocjonalnie. Jednocześnie na pierwszym miejscu stawiają wierność seksualną swych partnerek z obawy przed możliwością wychowania potomstwa, które do nich nie należy. Dla kobiety to dość bezpieczna sytuacja, bo z badań wynika, że tylko co trzeci partner, który decyduje się na skok w bok, zakochuje się w kochance. Ale co trzeci, to wcale nie tak mało. Zresztą, cała hipoteza o tym, że kobiety i mężczyźni inaczej postrzegają zdradę, jest raczej wątpliwa.

  Dr Christine R. Harris z Center for Brain and Cognition University of California w San Diego, twierdzi, że jeśli chodzi o niewierność, to obie płcie wcale nie różnią się tak bardzo między sobą. Kobiety nie tolerują zarówno zdrady emocjonalnej, jak i seksualnej, ale tak samo jest z mężczyznami. Ich zainteresowanie nie ogranicza się tylko do tego, by partner ki były im wierne seksualnie. Tak, jak kobiety, są zazdrośni również o wszelkie oznaki sympatii, jaką mogłaby obdarzać ich ukochana innego mężczyznę. Dr Harris twierdzi, że błąd wcześniejszych badań w tym zakresie wynika z tego, że ankietowane osoby pytano jedynie o zdradę hipotetyczną. Wtedy odpowiedź może być inna. Kiedy uczona zapytała około 200 osób hetero- i homoseksualnych, jak sami zareagowaliby na niewierność partnera lub partnerki, obie płcie zgodnie odpowiadały, że jednakowo dotknęłaby ich zarówno zdrada seksualna, jak i emocjonalna. I to jest bardziej zgodne z intuicją.

  Mężczyźni mają zresztą większe powody do obaw niż kobiety. Z badań wynika, że pośród tych kobiet, które miały romans, aż 79 proc. angażuje się emocjonalnie. Znacznie zatem częściej niż mężczyźni. A zaangażowanie emocjonalne, to pierwszy krok nie tylko do zdrady, ale i rozstania. Kobieta może się zdecydować na romans, gdy jest oczarowana obcym mężczyzną, ale także po to, by w ramionach innego potwierdzić swą atrakcyjność i poprawić swe samopoczucie. „Czułam, że on sypia z innymi. Musiałam zrobić to samo, żeby nie cierpieć. Robiłam to nie tylko po to, żeby mu dorównać (nie zostać w tyle), ale także po to, żeby poradzić sobie z brakiem pewności siebie. Skoro czułam, że mu się nie podobam albo, że on chce czegoś innego, potrzebowałam seksu z innym mężczyzną, żeby sobie udowodnić, że nadal jestem atrakcyjna i godna pożądania” – zwierza się 19-latka na łamach książki „Dlaczego kobiety uprawiają seks”.

  Zazdrość może być różnie postrzegana w zależności od uwarunkowań kulturowych. Najbardziej zazdrośni są Brazylijczycy, a najmniej Japończycy – wykazały badania Gary’ego Brase’a z University of Sunderland w Wielkiej Brytanii. Szwedki okazały się być najbardziej zazdrosne o zdradę seksualną. Amerykanie tolerują obejmowanie i przytulanie się do innej osoby, ale Węgrzy niechętnie na to patrzą. Holendrzy nie reagują, gdy ich ukochana osoba tańczy z kimś innym, przytula się do niego, a nawet całuje się. Słowacy zgadzają się na fantazje seksualne partnera i pocałunki, ale nie tolerują flirtowania. W Rosji i na Ukrainie nawet taniec ukochanej osoby z kimś obcym wzbudza niepokój.

  Elaine Hatfield twierdzi, że zazdrość w znacznym stopniu zależy od sytuacji bytowej. Uczona ilustruje to na przykładzie dwóch całkowicie odmiennych kultur, żyjących w skrajnie różnych warunkach – Eskimosów Ammassalik oraz indyjskiego plemienia Toda. Eskimosi muszą wytworzyć wszystko, co niezbędne do przetrwania i dlatego są potwornie zazdrośni. Wszelka zdrada może zachwiać szansę ich przetrwania. Członkowie Toda żyją w obrębie klanów, w których nie ma własności prywatnej. I nie ma zazdrości. Wszystko jest tam wspólne, nawet kobiety. Gdy młode dziewczyny wychodzą za mąż, należą nie tylko do swego małżonka, ale również do wszystkich jego braci (jest to tzw. poliandria braterska). Świeżo upieczony małżonek może w zamian liczyć na to, że wkrótce ożenią się również jego bracia i będzie wtedy więcej wspólnych kobiet. Nie troszczą się o to, do kogo mogą należeć ich dzieci.

  Podobnie zachowują się małpy bonobo, tzw. szympansy karłowate, które od najmłodszych lat uprawiają wolną miłość i nie są wobec siebie agresywne. Samce witają się, dotykając swych penisów, a samice ocierają się łechtaczkami. Służy to łagodzeniu napięć w stadzie, gdyż nigdy wśród nich nie zdarzają się zabójstwa ani dzieciobójstwa. Zupełnie inaczej zachowują się szympansy zwyczajne, wśród których obowiązuje hierarchia w stadzie, a zabójstwa są na porządku dziennym. Co ciekawe, u bonobo rządzą koalicje samic, szympansami zwyczajnymi rządzą samce.

  Ewolucja odgrywa w zazdrości znacznie mniejszą rolę niż sądzono. Kenneth Levy i Kristen Kelly, psychologowie z Pennsylvania State University twierdzą, że w krajach zachodnich jesteśmy zazdrośni w zależności od tego, jaki mamy stosunek do własnego związku. Uczeni przebadali w tym celu 411 osób obojga płci. Doszli do wniosku, że jeśli najbardziej cenimy sobie bliskość, to jesteśmy bardziej zazdrośni o zdradę emocjonalną. Z kolei osoby ceniące sobie w związku pewną niezależność, boleśniej przeżywają zdradę seksualną. Tacy ludzie pewnie częściej flirtują i nie przejmują się zalotami, przynajmniej własnymi. Dla osób wrażliwych wszelkie oznaki sympatii mogą być niepokojącym sygnałem.

  Zazdrość ma uwarunkowania osobowościowe. Prof. David Buss twierdzi, że mniej podejrzliwe są osoby zrównoważone, ugodowe i chętne do współpracy. Większą skłonność do zazdrości wykazują natomiast osoby neurotyczne i niestabilne emocjonalnie, które są lękliwe, łatwo wpadają w złość i w depresję. Tacy ludzie często nadinterpretują słowa, gesty i zachowania, na dodatek reagują nieadekwatnie do zaistniałej sytuacji. Są też na najlepszej drodze do zatrucia życia drugiej osobie i doprowadzenia do rozpadu związku. Prof. Buss jako przykład podaje swą poprzednią partnerkę. „Sądziła, że lgną do mnie wszystkie studentki. Przychodziła do mojego gabinetu tylko po to, by mnie śledzić” – twierdzi prof. Buss.

  Zazdrość jest wielowymiarowa. W znacznym stopniu zależy też od sytuacji danej osoby w związku. Częściej zazdrośni są partnerzy, którzy nie czują się w nim pewnie albo wydaje się im, że są mniej ważni dla ukochanej osoby niż dawniej. Mężczyzna, który sądzi, że jest mniej atrakcyjny od swojej wybranki, może się obawiać, że jeśli ją utraci, nie znajdzie nikogo równie pociągającego. Zazdrość jest wtedy objawem lęku przed utratą partnera i poczucia bezpieczeństwa. Może stać się równią pochyłą, po której zazdrośnik będzie się staczał. W jego głowie coraz częściej powstają fałszywe podejrzenia, przywidzenia, złudzenia i obsesje. Bo „zazdrość żywi się wątpliwościami” – ostrzegał François de la Rochefoucauld w XVIII w. Jeśli trafi na osobę neurotyczną i zakompleksioną, na dodatek niemającą poczucia bezpieczeństwa w związku, nieszczęście murowane.

  Zazdrość częściej jest destrukcyjna niż cementująca związek. Wprawdzie perskie przysłowie mówi, że „gdzie nie ma zazdrości, trudno szukać miłości”, ale bardziej przekonujące jest twierdzenie św. Pawła w Liście do Koryntian, że „miłość nie zazdrości”, co nowożeńcy często powtarzają na ślubnym kobiercu. I słusznie. Zazdrość, jeśli jest korzystna, to raczej na początku znajomości, gdy partnerzy, nim w pełni się zaangażują w związek, sprawdzają, jakim uczuciem darzy ich partner. Celują w tym szczególnie kobiety, które prawie dwukrotnie częściej niż mężczyźni przyznają, że rozmyślnie wzbudzają zazdrość u partnera. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy podejrzewają, że jest on mniej zaangażowany emocjonalnie. W takiej sytuacji odrobina zazdrości i niepewności może zwiększyć wzajemne pożądanie i satysfakcję seksualną – twierdzi Esther Perel, autorka książki „Inteligencja erotyczna”. Ale jest to niebezpieczna gra. Może doprowadzić do rozpadu związku albo do powstania patologicznej zazdrości, jeśli podejrzliwość narasta, zazdrosna osoba całą swą energię kieruje na partnera i od niego uzależnia poczucie własnej wartości.

  „Strzeż się zazdrości, Zielonookiej Bestii, która żre swe ofiary i drwi z nich zarazem. Szczęśliwy rogacz, co świadom swych rogów wygnał przynajmniej z serca krzywdzicielkę. Lecz, ile musi znieść chwil potępieńczych, kto wątpi, ale wielbi, podejrzewa, ale podziwia; kona, ale kocha” – ostrzegał William Szekspir w dramacie „Otello”. Główny bohater dramatu Szekspira był opętany zazdrością o Desdemonę. Żądał od niej, by przyznała się do zdrady. Zrozpaczona Desdemona bezsilnie przekonywała go, że jest niewinna. I chciała, by o jej wierności zaświadczył sam Kasjusz, jej rzekomy kochanek. Ale zaślepiony Otello, przekonany o jej zdradzie, zabił Kasjusza, jedynego świadka jej niewinności. Desdemona wpadła w rozpacz, bo nie mogła się obronić. Tymczasem Otello nabrał jeszcze większego przekonania, że został zdradzony. Sądził, że Desdomona rozpaczała z powodu śmierci swego kochanka. Na tym też polega błąd zaślepionych zazdrośników, który został przez psychologa Paula Ekmana w książce „Emotions Revealed” nazwany „błędem Otella”.

  Z najnowszych badań wiemy, że zazdrość faktycznie oślepia i to dosłownie. Steven Most i Jean-Philippe Laurenceau, psychologowie University of Delaware, odkryli, że pogarsza ona percepcję wzrokową. Zauważyli to na przykładzie kobiet, które posadzono przed komputerem i poproszono o ocenę ukazujących się na monitorze i szybko zmieniających się krajobrazów. Trik polegał na tym, że w tej percepcji przeszkadzały co jakiś czas pojawiające się makabryczne sceny lub rysunki. W tym czasie ich partnerzy spokojnie oceniali na komputerze atrakcyjność innych kobiet, o czym wiedziały uczestniczki badania. Te z nich, które wykazywały większą zazdrość, były bardziej rozproszone i miały większe trudności z dostrzeżeniem pokazywanych na komputerze krajobrazów. Mężczyzn nie badano, ale można osądzić, że efekt jest podobny, jeśli nie gorszy.

ODBIERZ PREZENTY>>>

Reklamy

Skomentuj artykuł! Dziękuję!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: