wejdź na www.metanoja.pl

Dieta – jak schudnąć

Ustal datę rozpoczęcia diety

Musisz wyznaczyć sobie prognozowaną datę rozpo­częcia. Po przeczytaniu wszystkich punktów ocenisz, czy jest realistyczna. Data rozpoczęcia diety będzie Cię mobilizowała do przygotowania się i odrobienia zadania domowego w postaci odhaczenia punktów z listy poniżej. Bądź uczciwy wobec siebie samego i nie przekładaj jej na kolejny poniedziałek.

Odradzam rozpoczynanie diety, kiedy w perspek­tywie są święta, urlop lub jakakolwiek kilkudniowa uroczystość, która może zdekoncentrować Cię na po­czątku odchudzania.

Według mnie powinien być to miesiąc od dnia, w któ­rym czytasz tę część niniejszej publikacji.

Dlaczego miesiąc, a nie krócej?

Spójrz na zawartość tego rozdziału. Składa się on z kilkunastu punktów, które powinieneś wziąć pod uwagę, zanim rozpoczniesz dietę. Zakładając, że będą to aktywności dodatkowe, które pojawią się na Two­jej miesięcznej liście obowiązków, oceń realistycznie, czy będziesz w stanie wykonać je wcześniej. Nie ma sensu na samym początku nadawać sobie zbyt ostre­go tempa.

Dlaczego miesiąc, a nie dłużej?

Jest to wystarczający czas na to, żebyś wykonał wszystkie zadania wynikające z tego rozdziału. Nie odkładaj momentu rozpoczęcia diety w nieskoń­czoność. Po pierwsze dlatego, że możesz zapomnieć już o niektórych wytycznych, a po drugie dlatego, że prawdopodobnie stracisz cały entuzjazm, jaki aktual­nie posiadasz, szczególnie po przeczytaniu rozdziału mówiącego o tym, jakie będzie Twoje życie, kiedy od­niesiesz sukces.

I nie objadaj się w tym miesiącu, niepotrzebnie możesz przybrać kilka kilogramów w tak krótkim czasie.

Skonsultuj się z lekarzem

Być może po lekturze 2. rozdziału zorientowałeś się, że jedną z przyczyn otyłości może być jakaś choroba. Mam nadzieję, że wizytę u lekarza masz już za sobą.

Jeśli nie odnalazłeś u siebie żadnych objawów i czujesz się świetnie (oprócz oczywiście tych dodatkowych ki­logramów), to i tak mocno zalecam wizytę u lekarza.

Wyniki badania krwi i moczu, które zrobisz na począt­ku diety, pomogą kontrolować Twoje zdrowie w jej trakcie. Jeśli planujesz 10-dniową fazę uderzeniową, konsultacja lekarska będzie bardzo wskazana.

Przygotuj tygodniowy plan jedzenia

Planowanie jedzenia to bardzo istotny punkt w przy­gotowaniu się do rozpoczęcia diety. Szczególnie waż­ny na samym początku, kiedy to dopiero zaczynasz poruszać się na tym poligonie produktów dozwolo­nych. I aby unikać zaminowanych terenów, zarówno w sklepie, jak i we własnej lodówce, tygodniowy plan jedzenia jest kluczowy.

Zastanów się nad tym, co lubisz jeść. Twoje menu nie może składać się z produktów, na których widok wcześniej odwracałaś się z obrzydzeniem. Lista pro­duktów dozwolonych jest naprawdę szeroka, a wybór w sklepie przeogromny, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Tygodniowy plan jedzenia powinien odzwierciedlać tak naprawdę fazę odchudzania, w której aktual­nie się znajdujesz. Ma także pomóc w prawidłowym przejściu do kolejnego etapu diety.

Poznaj korzyści wynikające z planowania jedzenia:

Systematyczność

Z planu wynika, kiedy powinieneś zrobić zakupy, nie będzie więc to przypadkowe działanie. Możesz więc tak planować swoje tygodniowe aktywności, żeby uwzględnić sklep na swojej liście „do zrobienia”.

Oszczędzasz czas

Robisz „efektywne” zakupy, czyli poruszasz się tylko w rejonach sklepu z produktami dozwolonymi. Ku­pujesz te rzeczy, których potrzebujesz, a wszystko to trwa zdecydowanie krócej niż dotychczas.

Oszczędzasz pieniądze

Kierując się listą zakupów, unikasz pokus w posta­ci produktów niedozwolonych, nawet jeśli są akurat w niesamowitej promocji. Ponadto nie kupujesz pro­duktów, których w danym tygodniu nie wykorzystasz i być może w konsekwencji musiałbyś je wyrzucić.

Gotujesz to, co zaplanowałeś

Masz wszystkie produkty potrzebne do ugotowania danej potrawy, o niczym tym razem nie zapomniałeś.

Nie myślisz ciągle o jedzeniu

Masz plan, który sam sobie stworzyłeś, więc zakładam, że są tam pozycje, które lubisz i akceptujesz. Nie musisz ciągle myśleć o tym, że jesteś na diecie. Zapominając o jedzeniu, możesz koncentrować się na codziennych obowiązkach. Twoje myśli niech raczej krążą wokół tego, jakie będzie Twoje życie, jak już odniesiesz sukces, niż wokół tego, co możesz, a czego nie możesz zjeść.

Prowadź dzienniczek

Punkt mocno związany z poprzednim. Plan jedzenia prowadź w dzienniczku. Najlepiej zaadaptuj sobie kalendarzyk, w którym możesz robić notatki. Może być także zwykły zeszyt, do którego dopiszesz daty. Wybierz, co wolisz i co masz akurat pod ręką.

W takim dzienniczku, oprócz już omówionego ty­godniowego planu jedzenia, możesz notować swoje uwagi: smakowało, nie smakowało, ile kosztuje, na ile dni starcza, ile czasu zajęło przygotowanie danej potrawy, chcę ten przepis powtórzyć, warto podzielić się ze znajomymi. Wszystkie obserwacje, które są dla Ciebie istotne i o których nie chcesz zapomnieć.

Oczywiście tutaj także zapisuj Twoje cotygodniowe wyniki pomiaru.

Zapiski pomogą również zrozumieć swoje nawyki je­dzeniowe. Notuj, o której godzinie zjadasz konkretny posiłek. Pomimo że możesz jeść produkty dozwolo­ne w nieograniczonych ilościach, podstawowe zasa­dy żywieniowe pozostają bez zmian (o tym więcej za chwilę).

Dzięki dzienniczkowi będziesz wiedział, w jakich go­dzinach jadasz największe posiłki i z czego to wyni­ka. Czasami nie mamy świadomości, że to wieczorem spożywamy najbardziej obfite porcje.

Notuj także informacje o emocjach, jakie Ci towarzy­szą przy jedzeniu. Zrozumienie „dlaczego” jesz w da­nym momencie, pozwoli Ci na lepsze przygotowanie się. Jeśli to jest odreagowanie stresu i podjadasz za­wsze po powrocie do domu, może lepiej na ten czas zaplanować spacer albo wizytę na basenie? Ogólnie mówiąc, jakąkolwiek aktywność, która pomoże Ci wyciszyć się po pracy i jednocześnie zapobiegnie pod­jadaniu pod wpływem impulsu.

Gotuj większe porcje 2–3 razy w tygodniu

Nie musisz gotować codziennie. Spokojnie możesz robić to 2–3 razy w tygodniu, czyli prawdopodobnie tak, jak do tej pory. Po przygotowaniu podziel danie na mniejsze porcje i albo przechowaj w lodówce na kolejny dzień, albo zamróź.

Po pewnym czasie zgromadzisz w zamrażarce już róż­ne dania i wtedy każdego dnia odmrażaj sobie to, co zaplanowałeś. Zapisuj w swoim dzienniczku, co aktu­alnie wrzucasz do zamrażarki — dzięki temu będziesz miał nad tym pełną kontrolę.

Takie „kilkudniówki” pomogą Ci także w planowaniu już kolejnych potraw, masz bowiem czas na zastano­wienie się, poszukanie nowych interesujących prze­pisów i w konsekwencji przemyślane zakupy odpo­wiednich składników.

Dieta nie może Ci się kojarzyć z codziennym obowiąz­kiem, a gotowanie z czynnością, od której na samą myśl robi się gorąco. Eksperymentuj, próbuj nowych przepisów, baw się jedzeniem i gotowaniem, odkry­waj nowe smaki. Pokaż swoją kreatywność w kuchni. Jedyne ograniczenie, jakie masz na tym polu, to lista dozwolonych składników. Na większe szaleństwa ku­linarne pozwól sobie wtedy, kiedy masz więcej czasu.

Staraj się o różnorodność na talerzu

Najgorsza w życiu jest monotonia. W wypadku diety jest ona podwójnie niebezpieczna, może bowiem skło­nić Cię albo do zjedzenia czegoś spoza listy produktów dozwolonych, albo w najgorszym wypadku do całko­witej rezygnacji z niej. Nie wspomnę już o wyrzutach sumienia, które pojawiają się zawsze po chwili krót­kotrwałej ekstazy spowodowanej zjedzeniem zakaza­nego owocu. Czy warto się na nie narażać?

Jednym ze sposobów, abyś nie szukał chwilowych przyjemności, jest planowanie różnorodnych posił­ków. Dieta proteinowa jest tak skonstruowana, że masz całkiem duży zasób produktów już od pierwszej fazy. Później stopniowo rozszerzasz gamę produktów dozwolonych. Nie osiągniesz sukcesu, jeśli będziesz traktować dietę jako zło konieczne.

Jedzenie powinno być smaczne, pachnące przypra­wami, kolorowe — czyli takie, żeby działało na Twoje zmysły. Unikaj nudy i rutyny, dodawaj do swojej die­ty zupełnie nowe przepisy.

Spraw sobie segregator

Przepisy na potrawy z diety proteinowej są już sze­roko dostępne. Powstały nawet książki poświęcone tylko temu zagadnieniu. Dostęp do wiedzy jest więc bardzo łatwy. W punkcie o różnorodności na talerzu pisałam o tym, jak ważne jest unikanie rutyny. Miej więc oczy i uszy otwarte na nowości, zbieraj najbar­dziej ciekawe przepisy w jedno miejsce, drukuj, wy­cinaj i twórz swoją księgę przepisów. Twórz ją przez cały czas: zobaczysz, ile satysfakcji przyniesie Ci po­większający się zbiór.

Najlepszy do tego jest właśnie segregator. Możesz w nim zrobić odpowiednie sekcje, np. drób, wołowi­na, ryby, warzywa, zupy, śniadania. Przy planowaniu kolejnego tygodnia, zamiast poszukiwania pomysłów, wystarczy, że otworzysz swoją księgę i rozwiązanie gotowe. Każdy przepis posiada listę składników, nie ma więc mowy o tym, że o czymś zapomnisz.

Uwzględnij odpowiednią ilość snu w codziennym planie dnia

Dlaczego to tak ważne, zauważył już Cyceron1: „Czym sen dla ciała, tym przyjaźń dla ducha — odświeża siły”.

I na tym właściwie moglibyśmy zakończyć, ten cytat tłumaczy praktycznie wszystko.

Spójrzmy jednak jeszcze na bardziej naukowe wy­tłumaczenie wpływu braku snu na nadwagę. Zacząć należy od tego, że posiadamy 2 przeciwstawne sobie hormony odpowiedzialne w naszym organizmie za łaknienie: grelinę i lektynę. Pierwszy z tych hormo­nów ma za zadanie przekazać organizmowi informa­cję o tym, że jesteśmy głodni. Zadanie drugiego nato­miast jest wręcz odwrotne: to on przesyła do mózgu wiadomość, że jesteśmy już syci. Gdzie więc wpływ snu? Już odpowiadam. W niewy­spanym organizmie poziom greliny wzrasta, a lekty­ny spada. W praktyce oznacza to nic więcej jak zwięk­szoną skłonność do jedzenia. Masz większy apetyt, i co więcej, zjadasz duże ilości pokarmu, a Twój mózg wciąż otrzymuje sprzeczne informacje, że nadal je­steś głodny. Jeśli dodam jeszcze do tego, że obniże­nie poziomu lektyny wpływa także na spowolnienie przemiany materii, tym bardziej dostrzeżemy istotę wpływu ilości snu na naszą wagę ciała.

Jakże miłe zalecenie: wysypiaj się dobrze.

Zakupy rób z listą

Planowanie jedzenia niezmiernie pomaga także w rozsądnych zakupach. Doskonale wiesz, że można wyjść ze sklepu z tysiącem produktów, których wcale nie zamierzałeś kupić, ale zupełnie przypadkowo zna­lazły się w Twoim koszyku. Promocja ciastek: „Kup jedno, drugie dostaniesz gratis” to przecież wyjątko­wa okazja, jak mogłeś ją ominąć! Dałeś się skusić na spróbowanie nowego jogurtu z owocami, a przecież jak już spróbowałeś, to nie wypada odmówić zakupu, więc kupujesz całą zgrzewkę, bo tylko tak sprzedają. Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Dlatego planuj zakupy (zobacz też punkt o planowa­niu jedzenia), do sklepu idź z gotową listą produktów, które powinieneś mieć. Trzymaj się jej konsekwent­nie, a zobaczysz, że dieta pomoże Ci nawet w ograni­czeniu wydatków miesięcznych.

Nie rób zakupów, gdy jesteś głodny

To bardzo ważna zasada. Niestety głód może wygrać ze zdrowym rozsądkiem i pod wpływem zapachu sku­sisz się na to, co niedozwolone. Szczególnie należy uważać na świeże pieczywo, którego zapach czasem wprost zniewala. A im bardziej jesteś głodny, tym bardziej odczuwasz wszelakie „jedzeniowe” zapachy. Rób więc zakupy wtedy, gdy jesteś najedzony.

Zapoznaj się z półką produktów dozwolonych

Zdecydowanie lepiej jest zrobić to zanim rozpocz­niesz dietę. Wybierz się do sklepu tylko w tym celu. Poświęć trochę czasu na zaznajomienie się z półkami z produktami, które za chwilę staną się Twoimi do­brymi przyjaciółmi.

Możesz na początku czuć się trochę zagubiony, bo wy­bór samych serków i jogurtów jest ogromny. Sprawdź, w którym miejscu w sklepie znajdziesz otręby owsiane czy słodzik, produkty z Twojego „niezbędnika”. Obejrzyj półkę z wędlinami, popatrz na skład produktu (nie za­wsze nazwa koresponduje ze składem, np. parówki z in­dyka mogą w istocie zawierać także mięso wieprzowe).

Kiedy przyjdzie już godzina zero, będziesz doskonale wiedział nie tylko co kupować, ale w jakim konkret­nie miejscu powinieneś tych produktów szukać.

A jak zrobisz już kilka prób smakowych, czyli kupisz parę produktów z tej samej linii, to rewelacja. Bę­dziesz bogatszy o wiedzę na temat tego, co Ci sma­kuje (każdy musi znaleźć swój ulubiony serek) i roz­poczniesz dietę już w pełni profesjonalnie.

Sprawdź, ile kosztują poszczególne produkty z listy dozwolonej

Nie wiem, w jakiej sytuacji finansowej się znajdujesz. I chociaż moim zdaniem dieta proteinowa jest jedną z tańszych, musisz ocenić to sam.

Sprawdź w sklepie, ile kosztują poszczególne rodzaje mięs, zrób sobie listę cen i uwzględnij to w swoim pla­nie tygodniowym. Nie zawsze musisz jeść tatar i steki z polędwicy wołowej: wybieraj to, na co po prostu Cię stać.

Przygotuj wagę łazienkową

Jeśli takowej nie posiadasz, kup ją. Jeśli stoi gdzieś zakurzona, sprawdź, czy działa prawidłowo, czy są sprawne baterie, czy wyświetlają się wszystkie po­trzebne informacje.

Chcesz przecież monitorować swoje sukcesy w odchu­dzaniu i Twoja własna, prywatna waga jest do tego niezbędna. Ważenie się w innych miejscach niż Two­ja łazienka nie jest wskazane. „Obca” waga może być uszkodzona, przekręcona, po prostu zepsuta, a w Two­im wypadku ważna jest dokładność i precyzja. Używanie jednej wagi daje pewność, że zmiany, które widzisz, są prawdziwe.

Waga ma być tylko narzędziem do realizacji Twoje­go planu odchudzania. Jej zadanie to pokazać, na ile plan jest skuteczny, jakie są Twoje postępy. Służy wy­łącznie do analizy.

Ustal dzień pomiaru

Ustal, w jaki dzień tygodnia będziesz się ważył i o ja­kiej porze dnia (zawsze o tej samej, najlepiej rano, na czczo, po wypróżnieniu i bez ubrań), i rób to tylko raz w tygodniu. Żeby nie kusiło codzienne ważenie się, schowaj wagę do szafy.

Używaj dodatkowo miary krawieckiej, aby mierzyć obwód tych samych części ciała. Często jest tak, że sylwetka zaczyna się modelować, a ubytku kilogra­mów jeszcze nie widać.

Cotygodniowe pomiary zapisuj oczywiście w swoim dzienniczku. Takie podejście eliminuje wszystkie niepotrzebne emocje, które pojawiają się w związku z codziennym ważeniem: od euforii po rozczarowa­nie. Chłodnym okiem musisz oceniać swoje postępy, a całą energię kumulować wokół sukcesu, który za­pewniam, nadejdzie w odpowiednim czasie.

Poinformuj najbliższe otoczenie

Wsparcie i zrozumienie najbliższych jest bardzo istotne. Od psychicznych aspektów, takich jak motywowanie, po bardzo trywialne rzeczy, jak podział w gotowaniu czy miejsca w lodówce.

Jeśli jesteś „wolnym strzelcem”

Jeśli sam prowadzisz swoje gospodarstwo, to teore­tycznie masz łatwiej. Gotujesz tylko dla siebie, lodów­kę zaopatrujesz tylko w produkty z listy dozwolonej. Masz całą przestrzeń tylko dla siebie.

Nie masz natomiast codziennego wsparcia od do­mowników i rozliczasz się tak naprawdę sam przed sobą. Twoja wola osiągnięcia sukcesu i zrzucenia zbędnych kilogramów musi być bardzo świadoma.

Dlatego, żeby pomóc sobie, warto wtajemniczyć np. rodziców. Mimo że od dawna z nimi nie miesz­kasz, podtrzymanie na duchu płynące od osób, które cenisz, jest bardzo ważne. Także niedzielne obiady u mamy będą wyglądać inaczej, bo z pewnością do­stosuje swoje menu do tego, co możesz, a czego nie powinieneś jeść.

Zastanów się, z kim chcesz podzielić się tą informa­cją. Chociaż to Ty jesteś głównym aktorem tego spek­taklu, dobrze mieć, jak już się wyjdzie na scenę, sufle­ra, który wesprze w chwilach zwątpienia.

Ostatni punkt, ale bardzo ważny. Świadomość tego, że także inne osoby wiedzą o Twoim wyzwaniu, bę­dzie kolejnym motywatorem, aby w diecie wytrwać. Publiczne przyznanie się do porażki nie należy prze­cież do najłatwiejszych…

Jeśli jesteś częścią gospodarstwa domowego

Czyli po prostu nie mieszkasz sam. Poza wspomina­nymi powyżej aspektami motywującymi i dopingują­cymi, należy zadbać o ważne „technikalia”:

Czy cała rodzina będzie jadła posiłki skompono­wane na podstawie diety proteinowej?

Jeśli masz dzieci, pewnie nie. Jeśli masz drugą poło­wę, która nie wyobraża sobie obiadu bez kotleta scha­bowego, to także raczej nie przewalczysz takiej opcji.

Dlatego porozmawiaj o tym z partnerem. Być może na jakiś czas to on przejmie pałeczkę przygotowania posiłków dla rodziny. Jeśli takie rozwiązanie jest nie­możliwe, to staraj się mimo wszystko gotować jeden posiłek, a do potraw reszty domowników dokładaj: ziemniaki, ryż, surówki czy warzywa.

A co ze wspomnianym wcześniej kotletem schabo­wym? Filet z kurczaka w dobrej panierce (tylko dla niego, Ty jadasz bez) może rozwiązać problem.

Zrób podział miejsca w lodówce

Wydziel półkę tylko na swoje produkty dozwolone. Poinformuj rodzinę, żeby przestrzegała tej zasady i nie podkładała na Twoje miejsce czegoś, czego Ty jeść nie możesz.

Unikaj bycia kuszonym

Poproś, aby jak najrzadziej w Twojej obecności je­dzone były przekąski typu czipsy, batoniki, orzeszki, zgodnie z zasadą: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Im mniej pokus, tym lepiej. Uprzedź także domowników, aby nie chowali tych produktów po szaf­kach, półkach, do których Ty codziennie zaglądasz.

Dieta proteinowa

Dieta proteinowa” Poli Majkowskiej to bogate kompendium wiedzy, zestawiające najważniejsze informacje ze wszystkich dostępnych na rynku publikacji na ten temat, wraz z doświadczeniem dziesiątek ludzi, którzy poznali odchudzającą moc protein. Bez tracenia czasu i pieniędzy dowiesz się z niej, jak skutecznie przejść przez wszystkie 4 fazy diety proteinowej, a w tym:

  • jak formować cele oraz manifest,
  • jak tworzyć plany jedzenia, jak konstruować posiłki,
  • poznasz zapomnianą sztukę efektywnych zakupów,
  • poznasz techniki unikania pokus,
  • poznasz proste i skuteczne katalizatory odchudzania,
  • odkryjesz, w jaki sposób dorównać wizerunkowi siebie, jaki masz w głowie.

Ale to nie wszystko! Bogato opisane założenia teoretyczne diety proteinowej wzbogacone zostały o specjalny BONUS w postaci zbioru przepisów na dania z drobiu, ryb i serów! Dzięki temu w zaledwie kilka minut samodzielnie przygotujesz obiad, kolację, czy pyszne przekąski do podjadania między głównymi posiłkami – zgadza się! – w tej diecie można, a nawet trzeba podjadać!

Dieta proteinowa

 

ODBIERZ PREZENTY>>>

Reklamy

Skomentuj artykuł! Dziękuję!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: