wejdź na www.metanoja.pl

Anna Camerton „Elementarz obsługi człowieka”:

 „Z życia wzięte

Podobne dyskusje usłyszeć można w kolejce do lekarza, w różnego typu poczekal­niach. Ludzie wprost się przelicytowują, komu wiedzie się gorzej, kto jest bardziej chory, kto miał gorszy dzień, pielęgnując w ten sposób swoje dolegliwości (cieka­we, iż ci naprawdę poważnie chorzy przeważnie się nie odzywają). W poczekalni do lekarza jedna pani mówi do drugiej: „Wie pani, ja to mam ciężko, prawie nie mogę chodzić, tak boli mnie noga”, głaszcząc przy tym nogę z miłością. „U pani to tylko noga – mówi na to druga – a ja, proszę pani, to już nie wiem, co robić, ciągle boli mnie brzuch, robili badania i wszystko w porządku, muszę trzymać dietę, do tego mam straszną alergię, przez byle co pojawiają mi się swędzące wypryski, katar, kichanie. Ja bym tak chciała, żeby mnie tylko noga bolała” – kończy. Kto ważniejszy, kto lepszy?

Na ruchliwej ulicy dużego miasta spotyka się dwóch znajomych. „Nie wyobrażasz sobie, jaki miałem dziś pechowy dzień” – mówi pierwszy. „Jechałem do warsztatu samochodowego, były tak straszne korki, że spóźniłem się 40 minut i zamiast mnie wzięli już na warsztat inny samochód, spóźniłem się do pracy, chciałem wślizgnąć się po cichu, ale wpadłem prosto na szefa, cały dzień nic nie jadłem, więc po pracy wstąpiłem na małe co nieco i ketchup wylał mi się na białą koszulę”. „Wiesz – mówi drugi – to jeszcze nic, posłuchaj, jakiego ja dziś miałem pecha. Dwie godziny sta­łem w korku, długo szukałem wolnego miejsca do zaparkowania, spóźniłem się na randkę, dziewczyny, z którą się umówiłem, już nie było, czekałem, chciałem zadzwonić, zgubiłem komórkę – to się dopiero nazywa pech”.

Prześledźmy w swoim życiu, czy i my pewnych wydarzeń nie traktujemy jako instrumentu w licytacji. Być może pewne dolegliwości czy zachowania służą nam do czegoś? Czemu są dla nas tak ważne? Czemu zasilamy je energią?

 A jak jest w Twoim przypadku? Czy jakaś dolegliwość, jakiś kompleks, problem – są Ci do czegoś potrzebne? Czy identyfikujesz się z czymś, co tu napisałam? Czy spro­wadzanie na siebie określonych sytuacji, przyciąganie pewnych osób (w tym takich, które Cię krzywdzą) jest Ci do czegoś potrzebne? Do czego? By postrzegano Cię jako ofiarę? Czy zyskujesz coś w ten sposób?Czerpiesz z tego jakieś korzyści? Jakie?

Negatywnym myśleniem jest myślenie o sobie jako o ofierze –litowanie się nad sobą, karanie siebie za coś. Poczucie winy często jest głęboko skrywane. To bardzo zdradliwe, bo każda negatywna myśl przyciąga negatywne dla nas rezultaty, a więc takie wydarzenia w naszym życiu, które będą nas utwierdzały w roli ofiary – czy to dla siebie (realizujemy swoje przekonanie o roli ofiary, karząc się), czy na pokaz dla innych (by niejako zmuszać ich do litowania się nad nami).

Wiem, że przyznanie się przed sobą samym do „czerpania korzyści” z tego, z czym często nie potrafimy się uporać i co stanowi dla nas życiową barierę, jest trudne i wymaga nie lada odwagi. Ale gdy już odkryjemy przyczynę lub potrzebę, dla której trzymaliśmy się negatywnych myśli i przekonań, cieszmy się, bo wreszcie możemy się ich pozbyć – świadomie!

Jeśli jednak tak się nie stało, możemy zastosować uwalnianie się od tego, od cze­go chcemy się uwolnić, według wzoru, jaki ja stosowałam i opisałam – zasilanie energią pozytywnych afirmacji i wizualizowanie upragnionego rezultatu. To też przyniesie skutek, dajmy sobie czas, a kiedyś zupełnie nieoczekiwanie przyczyny naszych problemów staną się dla nas jasne i dziecinnie proste.  

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Advertisements

Skomentuj artykuł! Dziękuję!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: