wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Anna Camerton:

 „Spotkałam osoby, które boją się podjąć jakąkolwiek inicjatywę, obawiając się, że coś im nie wyjdzie idealnie, ktoś ich skrytykuje. Ludzie ci nie mają zaufania do najważniejszej osoby – do siebie samych. Na jakimś etapie życia uwierzyli, że są gorsi, nie potrafią, mają mniejszą wartość. Próby dokonania czegokolwiek były w przeszłości krytykowane przez ich bliskich, wyśmiewane – jak więc mogli stać się pewnymi siebie, skoro swój obraz kształtowali na podstawie właśnie takiego odbicia w oczach innych? W wędrówce przez życie wkroczenie w dorosłość pozostało w pewnych jego sferach prawie niezauważone, osoby te jednak są już dorosłe i mogą zaradzić swoim problemom właśnie teraz: zaakceptować siebie takimi, jakimi są, i pokochać bezwarunkowo, nie szczędząc sobie komplementów i każdego dnia dostrzegając swoją wyjątkowość. Czy rzeczywiście to takie ważne, co ktoś powie, gdy dane działanie nie uda nam się idealnie? Ten ktoś ocenia nas przez swój pryzmat, przez swoje nierozwiązane problemy, a jeśli często krytykuje, to jego problem, a nie nasz. Zacznijmy więc działać dla siebie, a nie z myślą o oce­nach innych – w końcu czyje to życie?

Nasze przekonania powracają do nas echem wydarzeń życiowych. To one, prze­kazywane z pokolenia na pokolenie, układają wzory, według jakich funkcjonuje­my, dokonując na bieżąco uaktualnień według, wydawałoby się nam, własnych twierdzeń. Ale czy jesteśmy całkowicie pewni, że są to nasze własne wierzenia? Czy naprawdę żyjemy swoim życiem? A może życiem naszych przodków?

Celebrowanie pokoleniowych tradycji („Moja matka też tak miała”, „Mój ojciec też tego nie lubił”, „Mój dziadek miał taki sam charakter, to rodzinne” itp.) jest bardzo powszechne. Nieważne, że poszczególne twierdzenia przynosiły same życiowe straty, np. konflikty. Niemniej jednak to rodzinna tradycja– pomyśli niejeden. Ludzie żyją więc dalej – nie swoim, ale zapożyczonym życiem, powielając błędy, choroby, zwyczaje. Płacząc nad swoim losem, zamiast przerwać błędne koło po­wtórzeń i zacząć kształtować swoje życie dla siebie.

A teraz zajmijmy się naszym wizerunkiem we własnych oczach. Przywołajmy wspomnienia tego, co o nas mówiły ważne dla nas osoby: matka, ojciec, rodzeń­stwo, rodzina. Wypiszmy wszystko na kartce i czytajmy wielokrotnie. Jakimi nas widzieli? Uwierzyliśmy? Przyjęliśmy za swoje? Co nam to dało? A dziś? Jakie to dziś ma znaczenie? Dziś jest nowy dzień i od dziś, od teraz, możemy to zmienić, kartkę podrzeć, podnieść głowę, stanąć przed lustrem i codziennie prawić sobie same komplementy. Z doświadczeń czerpmy wnioski, a więc na wszystko, co wydarzało się w naszym życiu, patrzmy bez jakichkolwiek emocji (bo po co, skoro to prze­szłość, a jej zmienić nie możemy), jak na stare, czarno-białe, oddalające się obrazy. Gdy staną się już malutkim punkcikiem, pożegnajmy się z nimi na zawsze.

 Był to fragment „Elementarza obsługi człowieka” Anny Camerton>>> 

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

Reklamy

Skomentuj artykuł! Dziękuję!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: