wejdź na www.przemyslawpufal.pl

Jacek Jerzycki

Myśl o bankructwie, gdy jest jeszcze dobrze.

To nie żart. Zawsze trzeba brać pod uwagę wariant optymistyczny i pesymistyczny. Sytuacja taka może Cię spotkać mimo najlepiej rysującej się przyszłości. Odejdzie lub upadnie główny klient. Nastąpi gwałtowna zmiana na rynku, wywołana np. zmianą przepisów. Pamiętasz ile firm padło po wprowadzeniu ograniczeń w ruchu przez wschodnią granicę? Padły „od jednego podpisu” a wcale nie oznacza to, że były źle zarządzane. Warto więc w myśleniu strategicznym mieć pomysł na to, co wtedy robić.

Czym jest bankructwo?

Intuicyjnie wszyscy to mniej więcej rozumiemy. To jest sytuacja, w której firma staje się niewypłacalna, czyli nie jest w stanie regulować swoich zobowiązań. W polskim prawodawstwie nie stosuje się terminu „bankructwo”. Zamiast tego mówimy o upadłości.

Upadłość jest stanem stwierdzonym i ogłaszanym przez sąd i oznacza sytuację, w której firma trwale utraciła zdolność regulowania swoich zobowiązań. Jej majątek i kapitał nie wystarczają na pokrycie wszystkich zobowiązań. Od momentu ogłoszenia upadłości zarządzanie firmą przechodzi w ręce syndyka – osoby, której zadaniem jest spieniężenie majątku firmy, ściągnięcie wszystkich należności i zaspokojenie roszczeń wierzycieli.

Po pierwsze należy ustalić kryteria sytuacji, która będzie wymagała poważnego wzięcia pod uwagę ewentualności bankructwa. Może to być np. zaciągnięcie bardzo znacznego zobowiązania związanego z rozwojem firmy. Wyobraź sobie, że trafia Ci się „kontrakt życia”.

Obroty Twojej firmy w krótkim czasie mogą się zwielokrotnić. Jest to wielka szansa. Ale też i wielkie zagrożenie. Przygotowujesz się do realizacji kontraktu, ponosisz koszty, zaciągasz zobowiązania, a partner nagle się wycofuje. Co z tego, że możesz żądać wyrównania strat?

Tylko czy wtedy będziesz w stanie to zrobić? A co zrobisz, gdy do realizacji kontraktu nie dojdzie z jakiejkolwiek innej przyczyny? Koszty i zobowiązania zostają, a o przychodach można już tylko marzyć.

Innym kryterium może być spadek obrotów o określoną wartość, czy niebezpiecznie duża strata. Podejmujesz działania naprawcze, ratunkowe, ale trzeba sobie zadać pytanie, co będzie jeśli się nie powiodą.

Oczywiście każdy musi sam ocenić ryzyko związane z jakąkolwiek decyzją, trzeba jednak liczyć się z tym, że w niektórych przypadkach niepowodzenie może się skończyć upadkiem firmy. I na to warto wtedy mieć przygotowany przynajmniej zarys tego, co należy zrobić.

Co zrobić, żeby razem z firmą nie stracić wszystkiego? To jest też pytanie o to, do jakiego stopnia – i czy w ogóle – uzasadnione jest ryzykowanie własnym majątkiem.

W każdym razie wszelkie ruchy mające na celu ochronę własnego majątku będą skuteczniejsze, jeśli zostaną wykonane zanim zrobi się gorąco. Wtedy nikt nie będzie mógł zarzucić, że zostały wykonane na szkodę wierzycieli. Istnieje bowiem coś takiego jak skarga pauliańska.

Polega ona na tym, że można czynność prawną uznać za nieważną, jeśli się wykaże, że została ona dokonana na szkodę wierzycieli, tzn. ze świadomością, że w ten sposób zmniejsza się możliwość ich zaspokojenia.

Mówiąc prościej, jeśli Twoja firma już ma poważne trudności, a Ty chcesz się wyzbyć majątku, trudniej Ci to będzie zrobić tak, żeby to było w stu procentach pewne. Piszę „trudniej”, nie „niemożliwe”, ale jak to zrobić – o tym dalej.

Kodeks spółek handlowych daje możliwość uniknięcia odpowiedzialności członkow zarządu za zobowiązania spółki, ale stawia bardzo rygorystyczny warunek: obowiązek złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie dwóch tygodni od powzięcia wiadomości, że majątek spółki nie wystarcza na zaspokojenie wierzycieli.

Widzisz, że jest to warunek trudny do spełnienia. Jeszcze trudniej udowodnić, że rzeczywiście się tego terminu dotrzymało. A jeszcze jest jeden drobny szczegół. Wszyscy członkowie zarządu odpowiadają solidarnie. Nikogo nie obchodzi, że np. zarząd podzielił między siebie kompetencje i Ty odpowiadałeś za sprzedaż, a kolega za finanse.

Tutaj prawo jest jednoznaczne i bezwzględne.

Widzisz więc, że zachęta do myślenia o bankructwie wtedy gdy jest dobrze, nie jest tylko chwytem retorycznym. W biznesie – tak jak w życiu – nie wszystko zależy od Ciebie. Tak jak w życiu uczysz się postępowania w sytuacjach awaryjnych, tak i w biznesie dobrze jest przemyśleć sobie taką właśnie sytuację awaryjną. Bankructwo nie musi być klęską. Jeśli już się zdarzy, trzeba umieć je przejść, tak jak grypę. A może nawet na nim skorzystać – wszak wielu spośród najbogatszych ludzi świata ma za sobą doświadczenie bankructwa. Jak widać, nie przeszkodziło im to w dojściu do wielkiego majątku.

Jak nie popełniać błędów, które mogą doprowadzić Twoją firmę do upadłości i jak podnieść się po porażce? Przeczytaj>>>

 

 

 

<<<ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I ODBIERZ DARMOWE BONUSY>>>

 

Reklamy

Skomentuj artykuł! Dziękuję!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: